zen-on
04.02.05, 02:24
Uczelnie są państwowe, czyli należą do państwa.
Państwo zaś należy do obywateli, czyli także
do studentów. Każdy na to płaci, także studenci
(nawet bezdomny żul płaci podatki, choćby kupując
jabola obłożonego vatem i akcyzą). Ale uczelnia
to państwo w państwie, zaś "kadra: uważa ją za
prywatny folwark. Tak bylo, jest i (vhyba jeszcze
długo) będzie. Niestety.
PS: To chyba nie najlepiej świadczy o wykładowcy,
że nie potrafił studentów nic nauczyć, co udowodnił
egzamin. Za co ten człowiek pobiera pensję?? A może
studenci, całe 200 osób to zwykli debile? Ale w takim
razie za co wzieła kasę komisja egzaminacyjna przyjmując
ich wogóle i pozostali wykładowcy przepuszczając ich
na wcześniejszych latach studiów? To jest przypadek
skrajny, oblać 99,5% roku, ale na innych uczelniach
też ogromne rzesze studentów nie zdają. Czy to studenci
są debilami i śmierdzącymi leniami, czy kadra niekompetentna
i nie potrafi ich niczego nauczyć?