Dodaj do ulubionych

miasto Wrocław plecami do rzeki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 11:15
Przeczytałem w Gazecie, że pewna holenderska firma werbuje polskich marynarzy
śródlądowych do pracy w EU. Podobno czeka tam 1000 miejsc pracy. Fajnie. Ale
dzieje się to wszystko w Nakle, bo władze miasta Wrocławia, czas jakiś temu,
postanowiły zlikwidować szkołę Żeglugi Śródlądowej przy Brucknera. Argumenty
były wtedy takie, żepracy dla marynarzy niema i nie będzie... No i mleko się
wylało.
Obserwuj wątek
    • Gość: Preslaw Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 13:13
      Rzeczywiście na tyo wygląda, że mleko się wylało. Podobnie chyba było z
      górniakami na Śląsku. Zamykamo szkoły, bo nie było zapotrzebowania na gr
      orników, a teraz szkoły ponownie są otwierane. Może i tak stać się powinno we
      Wrocławiu. Waże, żeby miasto nie zrezygnowało ze swoich planów dotyczących
      zwiększenia znaczenia Odry.
      • aabjp Re: latarnia z wodotryskiem 02.03.05, 14:34
        Preslaw napisał: "Ważne, żeby miasto nie zrezygnowało ze swoich planów
        dotyczących zwiększenia znaczenia Odry". Ważne? Jak najbardziej, tylko żeby się
        to znów nie ograniczyło tylko do iluminacji i wodotrysku (przepraszam -
        fontanny na Odrze).
    • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.05, 19:54
      Szanowny Marynarzu,

      bardzo mi zalezy na wiadomosci, ktorzy to konkretnie lokalni politycy
      wroclawscy postanowili zlikwidowac Technikum Zeglugi Srodladowej. Informacja ta
      jest mi potrzebna chociazby do tego aby nigdy wiecej na takich politykow nie
      glosowac w zadnych lokalnych, ogolnopolskich czy europejskich wyborach. Czy
      istnieja stenopisy z zebran, na ktorych ta decyzja zostala podjeta? Czy bylo
      glosowanie w tej sprawie? Czy spolecznosc Technikum byla konsultowana? Czy
      mialy wtedy miejsce jakies protesty? Czy zabierali glos w dyskusji jacys
      eksperci, ktorych nazwiska ktos zapamietal? Skonczmy wreszcie z anonimowoscia
      takich stwierdzen jak "wladze miasta Wroclawia, czas jakis temu, postanowily
      zlikwidowac szkole Zeglugi Srodladowej przy Brucknera". Konkretnie: kto, kiedy,
      gdzie, a moze wtedy stanie sie dla nas jasne, dlaczego...
      • Gość: Rafis Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 17.02.05, 21:04
        hmmm czyli co Wrocław ma kształcic marynarzy, którzy potem będą pracowali w
        Holandii? :)
        • Gość: Preslaw Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.05, 22:17
          Lepiej byłoby, gdyby pracowali we Wrocławiu, ale praca w Holandii z pewnością
          nie byłaby hańbiąca, a może później przynieśliby doświadczenie do Wrocławia.
          Wszak Niderlandy to nieustjące zmagania z wodą. Mimo wszystko marynarze z
          naszym miastem nie kojarzą mi się. Tak jak górnicy.
        • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.05, 22:41
          Gosciu Rafis,

          a ilu absolwentow XIV L.O. marzy o studiach poza granicami Polski? Ilu z nich
          nigdy juz nie wroci do Wroclawia? Ilu lekarzy i pielegniarek wyjedzie wkrotce z
          Polski i dolaczy do marynarzy w Holandii? To samo powiemy o fryzjerach,
          kucharzach, cukiernikach, fotografach, muzykach, kafelkarzach, paniach do
          opieki nad starszymi ludzmi, przedszkolankach, itd., itd. To nie jest ZADEN
          ARGUMENT aby zamykac we Wroclawiu dobre szkoly zawodowe. Chyba ze na ich
          miejsce otwiera sie szkoly zawodowe, policealne, odplatne, a KTOS zarabia na
          tym ciezka kase.
          Slyszalam, ze szykuje sie w Polsce kolejny zamach: zamykanie liceow
          artystycznych, ksztalcacych swietnych muzykow, artystow plastykow, tancerzy,
          rzemieslnikow artystycznych (jubilerzy, szklo artystyczne, itp.). Utalentowane
          dzieci biednych rodzicow nigdy juz nie beda mialy szansy wyplynac w dziedzinach
          artystycznych, bo ich rodzicow nie bedzie nigdy stac na oplacenie rozwijania
          talentow artystycznych ich dzieci w wieku szkolnym. Na przyklad prywatne lekcje
          gry na jakims instrumencie kosztuja taka fortune, ze tylko najbogatszych
          rodzicow na to stac. Dlatego w konserwatoriach muzycznych w Niemczech niewielu
          jest Niemcow, natomiast jest wielu studentow z Polski i innych krajow dawnego
          Bloku, ale i to sie wkrotce skonczy. Wtedy w naszych filharmoniach europejskich
          bedziemy mieli okazje sluchac gry na skrzypcach tylko muzykow chinskich,
          koreanskich i japonskich. A potem nigdy juz nie uslyszymy symfonii kompozytorow
          na miare Pendereckiego i Szymanowskiego, nie stworzymy teatru na miare
          Grotowskiego, przestanie istniec polska szkola tanca, czy plakatu, itd., itd.
          Natomiast, jezeli jakis dzielny marynarz z Wroclawia wyjedzie do pracy w
          Holandii, to jest szansa, ze po dziesieciu latach ciezkiej pracy dla
          holenderskiego armatora usklada sobie jakas sumke, wroci razem ze swoja polska
          zona pielegniarka, zapoznana na piwie po pracy w amsterdamskim pubie i kupi
          mala rzeczna barke, ktora bedzie wozil zakochane wroclawskie pary po Odrze, a
          jego syn przejmie interes po ojcu i nigdy juz nie bedzie musial szukac zrodla
          utrzymania poza Polska. To sie jednak nigdy nie stanie, jezeli zlikwidujemy w
          Polsce wszystkie Technika Zeglugi Srodladowej. Mowi sie: "male jest piekne", a
          nas jeszcze ciagle stac na to "male", ale do czasu... Nostalgia sciska serce i
          przypominaja sie slowa piosenki: "A przeciez mi zal, ze po Moskwie nie suna juz
          sanie, i nie ma juz san, i nie bedzie juz nigdy, a zal". A mnie jest bardzo zal
          wroclawskich marynarzy i tej wspanialej szkoly na Brucknera... I chcialabym
          wiedziec, dlaczego ja zlikwidowano. W imie jakich racji???
          • Gość: W. Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.ugent.be 17.02.05, 22:52
            Tak sie zastanawiam sentyment sentymentem ale... co daje technikum ( nie mówię
            akurat o TYM technikum) mlodemu chlopakowi - tzw "fach w ręku"? A to ze nie zna
            podstaw matematyki, fizyki, informatyki itd.... to juz nie wazne na moj gust to
            ksztalcenie pól inteligentow niby z fachem w reku niby z matura ale tak
            naprawde.... to nic nie umie ani jednego ani drugiego. To mysle odpowiedz na
            Pani pytanie.
            • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.05, 23:51
              Szanowny Gosciu W.,

              w odpowiedzi na Pana post pozwolilam sobie skopiowac pewna wypowiedz ze strony
              internetowej:
              www.kartonwork.pl/forum/index.php?sid=5dea63747561cc251acc36d731380265
              Szukalam informacji o technikach zeglugi srodladowej w Polsce i to byla jedna z
              dwoch informacji. Mam nadzieje, ze jej autor nie mialby nic przeciwko temu,
              poniewaz z wypowiedzi tej wynika, jak bardzo dumny jest ze swojej szkoly, a ja
              cytuje ja w dobrej wierze, oto ona:

              Wysłany: Sob Maj 29 2004, 20:05 Temat postu:

              --------------------------------------------------------------------------------

              Witajcie........

              Otóż modelu kartonowego BIZONA nie wydał nikt .....niestety . Z tego co wiem
              istnieje jeden model kartonowy takiej jednostki ........... znajdował się w
              Sali Tradycji w Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu.........skąd
              wiem ....... proste, sam go wykonałem jako pracę dyplomową ....... świetlne
              lata temu........

              Dobra a teraz rada jak zdobyć dokumentację......... trzeba po prostu pójść na
              jakiegokolwiek pchacza typu BIZON i pogadać z kapitanem , zwanym wodzem lub
              mechanikiem i ładnie poprosić o wypożyczenie takowej dokumentacji ......... (
              dobrze jest poprzeć swoją prośbę jakimś "załącznikiem" ) w ten sposób zdobyłem
              wszystkie potrzebne rysunki . Przy okazji wizyty na takiej jednostce można też
              popstrykać zdjęcia co napewno będzie świetnym uzupełnieniem rysunków...........
              No a później pozostaje tylko wziąść się za budowę.......

              Życzę powodzenia.
              _________________
              M.Janisz

              Czy z wypowiedzi tej nie wynika WIELKA PASJA? Umilowanie zawodu? Fachowosc?
              Znajomosc podstaw matematyki, fizyki, techniki, rysunku technicznego, itd,
              itd.? Gosciu W., przykro mi za to co Pan napisal w imieniu absolwentow
              Technikum Zeglugi Srodladowej we Wroclawiu. Pozdrawiam Braci Marynarzy.
            • Gość: wyobraźnia Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.05, 00:23
              Kończyłam liceum plastyczne, w którym nauka trwała pięć lat (w
              ogólnokształcącym cztery) Realizowano cały program liceum + przedmioty
              artystyczne. Jeśli nie mam podstaw matematyki i fizyki, to tylko dlatego żem
              głąb. Ale nie cierpię, bo mało liczę
              Dla młodego chłopaka - aby miał fach w ręku- sugerujesz zawodówkę, czy
              przeciwnie, politechnikę, jeśli technikum nie?
              • Gość: W. Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.ugent.be 18.02.05, 18:49
                Nie mowilem popierwsze o TYM technikum bo go nie znam wyraziłem pogląd o modelu
                ksztalcenia w technikach - kilka znam i to ze strony nauczycieli jak i uczniow.
                I wcale nie chcialem Pani urazic czy zaatakowac. Poprostu nie widze przyszlosci
                przed technikami jako takimi. To wszystko. Co do modeli pchacza - to podziwiam
                nigdy nie mialem do tego cierpliwosci. Czy wynika z tego znajomosc fizyki i
                matematyki raczy Pani wybaczyc - to akurat o tym nie swiadczy.Pozdrawiam.
                • Gość: W. Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.ugent.be 18.02.05, 18:54
                  A co do liceum plastycznego + matemtyka itd.. to sama Pani sobie chyba
                  odpowiedziala na pytanie to jets liceum plastyczne czyli podstawa programowa
                  liceum + plastyka a za tym jak najbardziej sie opowiadam.Pozdrawiam rowniez .
                  Ps. co do matemtyki i fizyki to tyczylo sie technikum
                  • Gość: zena Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 12:01
                    Kolego "W", masz blade pojęcie o tym o czym piszesz. Technika takie jak np.
                    geodezyjne czy energetyczne kończyły licealny program z matematyki w 4 klasie.
                    W piątej przerabiano materiał o którym licealiści dowiadywali się dopiero na
                    studiach. Zadania maturalne w tych technikach też były inne niż w liceach
                    ogólnokształcących. Obejmowały materiał o którym licealiści nie mkieli bladego
                    pojęcia. Z fizyką było nieco inaczej ale i tak podobnie.
            • tomek854 Re: miasto Wrocław plecami do rzeki 21.02.05, 23:39
              Po pierwsze nie tylko chłopakowi, ale i dziewczynie.

              Po drugie o ile z samą matematyką może faktycznie byc słabiej (z taką czystą) to przynajmniej moje dało mi wiele innych przydatnych umiejętności matematyczno fizycznych, których sie nauczyłem na zajęciach z mechaniki budowli, mechaniki maszyn, geodezji i innych - dzięki temu wykształceniu "praktycznej umiejętności zastosowania matematyki" że tak to nazwę cały pierwszy rok ciężkich, ścisłych studiów przeżylem bez problemu - co prawda miałem trudniej na czysto matematycznych przedmiotach (ale oba zdałem w 1 sesji w 1 terminie na dobre oceny) ale za to miałém o wiele łatwiej na podstawach fizyki czy innych przedmiotach kierunkowych...

              Po za tym w moim technikum mieliśmy wyższy poziom na Polskim niż u mojego kuzyna w XXktórymś LO, dobrą pracownię informatyczną, orkiestrę dętą, zespoły muzyczne (sam grałem w dwóch) gazetkę szkolną, dobrze rozwiniętą turystykę, liczne sekcje sportowe i koła zainteresowań..

              Poza tym uczyliśmy się wykonywać pomiary na najlepszym sprzęcie, na praktykach spędziłem łącznie ponad dwa miesiące, co jest cenione przez ew. pracodawców...

              W piątej klasie liznąłem życia studenckiego dzięki zajęciom na Politechnice Wrocławskiej.

              A matura? Maturę zdawałem z polskiego i z matematyki. jest to taka sama matura jak każda inna. Co prawda nie zdawałem języka, ale za to pisałem pracę dyplomową, która w porównaniu do pracy magisterskiej pewnej studentki ekonomii jaką miałem oglądać, była pracą równie naukową, choć może mniej obszerną.

              Zdawalność matury była niska, ale to dlatego, że u nas było uczciwie - ściągać po prostu się nie dało, że o podpowiadaniu przez nauczycieli tak powszechnym podczas matur moich kolegów z innych szkół nie wspomnę...

              Oczywiście, w swoim czasie było to jedno z najlepszych techników na dolnym śląsku, ale przecież również nie każdy ogólniak jest V czy XIV...

              Pozwolę sobie odwrócić nieco Twoje pytanie i zapytam: co daje uczniowi dwudzieste ktoreś podrzędne LO, o profilu ogólnokształcącym? "Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego".

              Z mojej klasy na kilkanaście osób studiuje może 1/3 ale reszta pracuje, z czego połowa w zawodzie, bo są specjalistami niższego szczebla pożądanymi na rynku pracy.

              Ja powoli studiuję sobie fizykę, dorabiam jako dziennikarz, zdarzało mi się udzielać korepetycji z matematyki, fizyki, ale też polskiego, co jest chyba niezłe jak na "ćwiercinteligenta"? (chciałbym zobaczyć elitarną absolwentkę klasy humanistycznej w V LO udzielającej korków z matmy na poziomie licealnym). po za tym udzielałem też korepetycji z mechaniki uczniom samochodówki, choć ja jestem technikiem raczej branży budowlanej. Korepetycji tych nie podjęła się ani magister matematyki, ani druga magister matematyki robiąca drugi fakultet na fizyce.

              Uważam więc, że Twoje stwierdzenie o półinteligentach jest po prostu z dupy wyjęte i swiadczy o tym, że nie znasz realiów. Pójście do dobrego technikum było dobrym wyborem, i zrobiłbym to jeszcze raz. Mam z tego technikum wielu przyjaciół dobrze sobie radzących w wielu branżach - od mediów, przez nauki ścisłe, humanistyczne, ASP, po księży. Także Ci, którym gorzej powiodło się na maturze nie mieli problemu,żeby znaleźć pracę w zawodzie... A rynek jest dość wąski.

              Oczywiście to było dobre technikum, możemy porównać też technikum kiepskie z kiepskim ogólniakiem. I pytanie: załozywszy, że obaj oblali maturę ( albo zdali kiepsko) kto ma większe szanse na rynku pracy: technik, mający tak wyśmiewany przez ciebie "fach w reku" czy absolwen Liceum Ogólnokształcącego przy zespole szkół rolniczych w Bździdówku, który nawet w kiosku nie będzie sprzedawał, bo nei ma pojęcia nawet o obsłudze kasy fiskalnej?
          • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.03.05, 10:43
            Jako uzupelnienie mojej wypowiedzi podaje linki:

            www.poltax.waw.pl/holandia5.htm
            www.gazetaprawna.pl/unia/unia.htmlz_numer=1205&z_dzial=2&z_plik=1205.2.9.2.22.1.0.3.htm

            i cytat z jednego z nich:

            Po wejściu do Unii Europejskiej Polacy mogą legalnie starać się o pracę w
            Wielkiej Brytanii, Irlandii, Danii i Szwecji, a także Holandii. 23 stycznia
            2004 r. koalicyjny rząd holenderski podjął decyzję w sprawie pracy dla nowych
            członków UE. Zgodnie z nią Polacy i inni nowi członkowie UE mogą podejmować
            pracę w Holandii od 1 maja. Istnieje jednak limit osób, które będą mogły podjąć
            pracę w tym kraju po poszerzeniu, i wynosi on 22 tysiące. Oznacza to, że jeśli
            liczba nowych pracowników przekroczy 22 tysiące przed 1 maja 2005., to wówczas
            rząd rozważy wprowadzenie limitów i pozwoleń na pracę. Uzgodniony limit
            obejmuje wszystkie sektory gospodarki i jest otwarty dla obywateli wszystkich
            nowych państw UE.
            Pracownicy z nowych państw, nie mogą konkurować z Holendrami gotowością do
            pracy za niższą płacę, ponieważ obowiązują ich te same warunki zatrudnienia, w
            tym płaca minimalna (1265 euro miesięcznie) i ewentualne postanowienia układów
            zbiorowych.
            Holandia utrzymuje przez 2 lata generalny wymogu zezwoleń na pracę, ale
            uproszczone zostały zasady uzyskania zezwoleń na pracę w wybranych sektorach.
            Owe zwolnione z tzw. testu rynku pracy sektory/zawody zostały z dniem 16
            kwietnia 2004r. zdefiniowane jako:
            - transport międzynarodowy: kierowcy międzynarodowych pojazdów
            - żegluga śródlądowa: marynarze i sternicy
            - opieka zdrowotna: instrumentariusz, laborant z zakresu
            radioterapeutyki, laborant z zakresu radiodiagnostyki,
            - przetwórstwo mięsne: rzeźnik i wykrawacz.
            Te "uwolnione" sektory i zawody obowiązują od 01.05.2004r. na okres 3 miesięcy,
            po czym ma miejsce ewaluacja CWI i w zależności od sytuacji na rynku pracy w
            tych zawodach będą przedłużone na kolejne 3 miesiące bądź nie. Informacje będą
            publikowane przez CWI.
      • kajak1 Re: miasto Wrocław plecami do rzeki 21.02.05, 10:06
        „PODZWONNE DLA SZKOLNICTWA ŻEGLUGOWEGO NA ODRZE”
        Przypadający w dniu 1 września 2002 r. termin rozpoczęcia reformy
        oświaty na etapie szkolnictwa ponadgimnazjalnego skłonił Radę Miejską
        Wrocławia do podjęcia w dniu 18 października 2001 r. uchwały w sprawie planu
        sieci publicznych szkół ponadgimnazjalnych. Z uchwały wynika, że w skład sieci
        wrocławskich, ponadgimnazjalnych szkół wejdą:
        - 33 licea profilowane w tym 8 w zespołach szkół ze szkołami zawodowymi,
        - 9 szkół zawodowych, w tym 8 w zespołach z liceami profilowanymi i 1
        samodzielna szkoła zawodowa,
        - 4 licea profilowane i 7 szkół zawodowych specjalnych oraz 2 szkoły
        artystyczne,
        - szkoły ogólnokształcące i zawodowe „wygaszające” dotychczasowy system
        oświaty
        ( do 2005 r.).
        Przed podjęciem uchwały, radnym przedstawiono uzasadnienie, w którym podano, że
        sieć szkół wrocławskich wynika z: potrzeb rynku pracy, strategii rozwoju
        miasta, oczekiwań uczniów i ich rodziców, racjonalnego wykorzystania bazy,
        kadry nauczycielskiej i tradycji wrocławskich szkół.
        Dodatkowym uzasadnieniem były informacje o: skróceniu okresu kształcenia, niżu
        demograficznym, warunkach, jakie powinny spełniać przyszłe szkoły i o ich
        rozmieszczeniu we Wrocławiu oraz o przewidywanej liczbie kandydatów do szkół
        ponadgimnazjalnych w liczbie 9000 uczniów, w tym około 1800 (20%) spoza
        Wrocławia jak również o planowanej liczbie 300 oddziałów klas pierwszych w
        szkołach wrocławskich w roku szk. 2002/2003.
        W zakończeniu do uzasadnienia podano proponowaną realizację kształcenia
        zawodowego w niektórych zawodach i w wykazanych szkołach.
        Z uchwały Rady Miejskiej Wrocławia, z uzasadnienia do tej uchwały i z
        wykazu zakresu kształcenia zawodowego w szkołach zawodowych wynika, że:
        - w sieci wrocławskich szkół ponadgimnazjalnych nie przewiduje się szkoły
        (ani w składzie zespołu szkół) kształcącej kadry na poziomie pomocniczym lub
        operacyjnym dla żeglugi śródlądowej i gospodarki wodnej,
        - nastąpi likwidacja kształcenia w powyższym zakresie kadr dla Wrocławia
        i dla miejscowości nad Odrą i nad jej dopływami,
        - w miejsce likwidowanego Zespołu Szkół Zawodowych Żeglugi Śródlądowej we
        Wrocławiu przy ul. Brücknera 10, kształcącego kadry dla żeglugi śródlądowej i
        gospodarki wodnej ( budownictwo wodne, ochrona środowiska wodnego) powstanie
        Zespół Szkół nr 1 z liceum profilowanym nr XIV bez profilu transportowego oraz
        bez szkoły zawodowej. W uzasadnieniu do uchwały podje się, że w zespole będzie
        liceum profilowane jako przekształcone liceum ogólnokształcące nr XIV z ul.
        Szczytnickiej.
        Fakt likwidacji szkoły kształcącej kadry dla gospodarki wodnej (również szkoły
        przy ul. Dawida) skłania do przedstawienia zarysu dziejów szkoły ze wskazaniem
        jej znaczenia dla żeglugi i gospodarki wodnej. Może to również skłaniać
        wrocławskie władze oświatowe, miejskie i wojewódzkie do analizy decyzji w
        sprawie kształcenia zawodowego dla potrzeb Wrocławia i Nadodrza związanego
        problemami gospodarki wodnej z Wrocławiem.
        Początki szkolnictwa zawodowego dla gospodarki wodnej sięgają okresu
        międzywojennego. Po uzyskaniu niepodległości, Polska odziedziczyła po zaborcach
        (szczególnie na Wiśle środkowej) wręcz katastrofalne, w stosunku do krajów
        Europy Zachodniej, opóźnienia w dziedzinach gospodarki wodnej i transportu
        wodnego.
        Brak funduszy i inne potrzeby inwestycyjne (np. budowa Gdyni) powodują, że
        dopiero po roku 1930 a szczególnie po wielkiej powodzi w 1934 (zwanym rokiem
        Noego) rozpoczynają się inwestycje wodne, ukierunkowane głownie na regulację
        Wisły. Potrzeby kadrowe w budownictwie wodnym, do obsługi budowli wodnych,
        statków i pogłębiarek stwarzają konieczność organizowania szkoleń. W 1935 roku
        odbył się pierwszy kurs dla 97 osób, pracowników żeglugi śródlądowej.
        Wykładowcami byli: prof. M. Rybczyński, inż.T.Tillinger, inż. Decyusz, komandor
        A.Rylke, inż. A.Konopka –nazwiska jeszcze dziś znane również we Wrocławiu.
        Drugi taki kurs odbył się w 1938 r. (informacje wg Tadeusza Białasa w „Liga
        Morska i Kolonialna” Wyd. Morskie Gdańsk 1983).
        Wyżej wymienieni i inni (np. inż. T. Maliszewski) sławni polscy budowniczowie
        wodni i wykładowcy polskich uczelni łącznie z Ligą Morską czynili starania o
        utworzenie szkoły żeglugi śródlądowej.
        Szkoła taka powstała 8 stycznia 1937 r. w Warszawie:
        - cykl nauczania 3 lata,
        - wydziały nawigacyjny i mechaniczny,
        - przerwa w działalności ( 90 uczniów) po 1.09.1939 r.,
        - od 1940 r. do Powstania Warszawskiego działała jako Miejska Szkoła
        Żeglugi Śródlądowej ( szkoła spłonęła w czasie Powstania Warszawskiego)
        11 stycznia 1946 r. powstaje (kontynuuje szkołę przedwojenną) szkoła żeglugi
        śródlądowej w Warszawie z wydziałami nawigacyjnym, mechanicznym i dróg wodnych.
        22 lutego 1947 r. powstaje szkoła żeglugi śródlądowej we Wrocławiu z wydziałami
        nawigacyjnym i mechanicznym,
        1948r.- przeniesienie szkoły żeglugi śródlądowej z Warszawy do Elbląga ( nauka
        na 3 wydziałach),
        1950 r. – Elbląg zaczyna kształcić na wydziałach nawigacyjnym i dróg wodnych,
        Wrocław kształci mechaników dla żeglugi śródlądowej,
        1953 r. – szkoła z Elbląga przenosi się do Wrocławia, gdzie łącznie ze szkołą
        wrocławską w 1954 r. kończy działalność jako zasadnicza szkoła żeglugi
        śródlądowej. Wrocławska szkoła żeglugi śródlądowej przejmując uczniów, akta,
        majątek i dokumentację archiwalną szkół warszawskich i elbląskiej; stała się
        kontynuatorką tradycji tych szkół.
        Absolwenci szkół warszawskiej, elbląskiej i wrocławskiej z okresu do 1954 r.
        stanowili przez długie lata trzon fachowców w transporcie wodnym, w licznych
        biurach, przedsiębiorstwach i instytucjach gospodarki wodnej całej Polski.
        Głównym zadaniem kadr wychodzących ze szkół było odtworzenie po zniszczeniach
        wojennych Odry i doprowadzenie do takiego samego stopnia uregulowania Wisły i
        innych rzek. Nie miało być odwrotnie, jak to widać w niektórych fragmentach
        Odry we Wrocławiu.
        1953 r. – w miejsce zasadniczej szkoły żeglugi śródlądowej we Wrocławiu, w
        siedzibie przy Al.Brücknera 10 ( od kwietnia 1949 r.) powstaje 4 letnie
        Technikum Żeglugi Śródlądowej jako pierwsze ogniwo planowanej sieci szkół
        średnich dla gospodarki wodnej w Polsce ( ze wspomnień jednego z organizatorów
        prof. Z. Mikulskiego oraz autora niniejszego artykułu – wówczas ucznia I klasy
        tworzonej szkoły). Szkoła miała wydziały: nawigacyjny, mechaniczny i
        eksploatacji statków i portów.
        1957 r. – pierwszy rocznik absolwentów technikum żeglugi śródlądowej,
        1958 r. – do Wrocławia przenosi się Technikum Dróg Wodnych ze Szczecina, szkoła
        przyjmuje nazwę Technikum Żeglugi i Gospodarki Wodnej,
        1956-1969 – rozbudowa szkoły do obecnego stanu z funduszy Ministerstwa Żeglugi.
        Na prawie 7-hektarowym terenie powstają kolejno: internat ( 330 miejsc), nowa
        szkołą, kryty basen, kotłownia, aula i sala gimnastyczna, warsztaty oraz
        stadion sportowy. Szkoła eksploatuje własne statki dla realizacji praktyk
        zawodowych kl. I i II, w tym nowo zbudowany „Młoda Gwardia” ( w latach 1962-83)
        oraz zestaw pchany „Westerplatte II”(od 1975 r. do chwili obecnej),
        1958 – 1978 r. – ciągły rozrost szkoły od 10 klas do powyżej 40 oddziałów w
        różnych typach szkół dla młodzieży i w filiach szkoły dla pracujących, kolejno
        powstają:
        1958 r.- powstają wydziały w zawodach budownictwo wodne i technologia wody i
        ścieków (bardzo wówczas poszukiwane specjalności do 1966 r.)
        1960r. – jako eksterniści w Warszawie kończą szkołę meteorolodzy,
        1960 r. – powstaje Państwowa Szkołą Techniczna ( po maturze i po służbie
        wojskowej) do 1965 r. – wydział nawigacyjny,
        1960 – 1962 r. powstają filie szkoły Wydział Zaoczny dla pracujących w Giżycku,
        Warszawie, w Koźlu i we Wrocławiu, okresowo również w Bydgoszczy i Płocku.
        Filie działają do 1985 r., szkolono na wydziałach nawigacyjnym, mechaniczn
        • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.05, 01:49

          Szanowny Gościu Kajak1,

          Bardzo ucieszyła mnie Pana szczegółowa wypowiedź na temat historii szkoły
          żeglugi śródlądowej we Wrocławiu. Wynika z niej, że właśnie wczoraj minęła 58
          rocznica powstania tej szkoły we Wrocławiu. Szkoła ta również okazuje się być
          spadkobierczynią tradycji przedwojennych. Tym bardziej gorzki do przełknięcia
          jest tytuł Pana wypowiedzi: “Podzwonne dla szkolnictwa żeglugowego na Odrze”.

          Nie jestem ekspertem ani od spraw żeglugi na Odrze, ani od spraw reformy
          oświaty na etapie szkolnictwa ponadgimnazjalnego, jednakowoż dziwi mnie,
          obywatelkę Polski i osobę uczuciowo bardzo związaną z regionem Dolnego Śląska
          stanowisko Rady Miasta Wrocławia w tej kwestii.

          Pamiętam klimat dyskusji o problematyce związanej z Odrą po powodzi w 1997
          roku, ostatnio też przeczytałam wiele publikacji dostępnych w internecie na
          temat Programu Odra 2006. Wynika z nich, że:
          1)"Program dla Odry 2006" został przyjęty do realizacji ustawą sejmową dnia 6
          lipca 2001 r.
          2) Program realizowany jest przez Rząd za pośrednictwem Pełnomocnika, którym w
          myśl Rozporządzenia z 12 marca 2002 r. jest Wojewoda Dolnośląski.
          3) Zakres Programu obejmuje działania gospodarcze i inwestycyjne na terenie
          dorzecza Odry, z których najistotniejsze znaczenie zajmuje budowa
          zabezpieczenia przeciwpowodziowego.
          4) Realizacja Programu przewidziana jest na lata 2002-2016, a jego koszt
          wyniesie ponad 9 mld zł.
          5) Dla porównania: szkody spowodowane przez powódź z lipca 1997 r. oszacowano
          na 14-25 mld. zł
          patrz: www.programodra.pl , czyli oficjalna strona Biura Pełnomocnika Rządu do
          Spraw “Program dla Odry 2006”. Wszystkich zainteresowanych namawiam do wizyty
          tej strony.
          Z jej lektury wynika, że (Cele Programu):

          „Program dla Odry 2006” obejmuje swym zasięgiem obszar położony w granicach
          administracyjnych 8 województw Polski (śląskiego, opolskiego, dolnośląskiego,
          łódzkiego, lubuskiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i
          zachodniopomorskiego) i stanowi ponad 1/3 powierzchni kraju. Konsekwentna
          realizacja Programu może zapewnić nie tylko bezpieczeństwo mieszkańców
          Nadodrza, lecz także stworzyć warunki do aktywizacji gospodarczej na terenach
          zniszczonych przez powodzie oraz przynieść korzyści w postaci uporządkowania
          stosunków.
          Program przedstawia wizję Odry jako rzeki bezpiecznej, czystej, żeglownej i
          przyjaznej mieszkańcom całego dorzecza. Wizja Odry i Nadodrza jako nowocześnie
          zagospodarowanego korytarza ekologicznego tej części Europy wymaga, zgodnie z
          zasadami zrównoważonego rozwoju, realizowania konkretnych, zapisanych ustawowo,
          zadań w zakresie:
          • zbudowania systemu biernego i czynnego zabezpieczenia
          przeciwpowodziowego,
          • ochrony środowiska przyrodniczego i czystości wód,
          • usunięcia szkód powodziowych,
          • prewencyjnego zagospodarowania przestrzennego oraz renaturyzacji
          ekosystemów,
          • zwiększenia lesistości,
          • utrzymania i rozwoju żeglugi śródlądowej,
          • energetycznego wykorzystania rzek.
          Koncepcja „Programu dla Odry 2006” powstawała przy bliskiej współpracy z
          naszymi sąsiadami z zachodu. Dziś program ten jest ważnym elementem współpracy
          międzynarodowej. Istotną kwestią jest właściwe miejsce „Programu dla Odry 2006”
          we współpracy z Republiką Federalną Niemiec i Republiką Czeską, gdyż Odra jest
          rzeką, która ma dorzecze w tych trzech państwach, a nowa Dyrektywa Wodna Unii
          Europejskiej wymaga prowadzenia gospodarki wodnej w całych dorzeczach,
          niezależnie od granic administracyjnych i państwowych. Właściwe
          umiejscowienie „Programu dla Odry 2006” w programach Unii Europejskiej pozwoli
          na skuteczne wykorzystanie funduszy pomocowych, zarówno przedakcesyjnych, jak i
          strukturalnych - już po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
          Celem Programu jest zbudowanie systemu zintegrowanej gospodarki wodnej dorzecza
          Odry, uwzględniającej przede wszystkim potrzeby zabezpieczania
          przeciwpowodziowego, sporządzenia prewencyjnych planów zagospodarowania
          przestrzennego, zbilansowania zasobów wodnych, ochrony czystości wody,
          środowiska przyrodniczego i kulturowego oraz transportu wodnego. Modernizacja
          Odrzańskiego Systemu Wodnego ma zapewnić zrównoważony rozwój społeczny
          i gospodarczy obszaru Nadodrza.
          Program dla Odry 2006 łączy globalną wizję rozwoju z potrzebami środowisk
          lokalnych. Jego strategia zakłada ścisłą współpracę z gminami, powiatami i
          województwami samorządowymi. KONIEC CYTATU.

          A więc jednym z celów tego PIERWSZEGO (?) W POWOJENNEJ HISTORII POLSKI PROGRAMU
          RZĄDOWEGO (czyli duże pieniądze z budżetu państwa) ZAGOSPODAROWANIA DORZECZA
          ODRY jest również utrzymanie i rozwój żeglugi śródlądowej.

          Więc dlaczego trzy miesiące po uchwaleniu tego programu w sejmie i
          zagwarantowaniu wieloletnich miliardowych dotacji i w perspektywie kolejnych
          dotacji z Unii Europejskiej likwiduje się we Wrocławiu najlepszą w Polsce
          szkołę żeglugi śródlądowej?
          • kajak1 Re: zapraszam do przeczytania c.d. historii TŻŚ 23.02.05, 15:45
            Siostro Joanno, na razie zapraszam do przeczytania c.d. ww. historii, bo
            została "urwana" w połowie. Jej autorem nie jestem ja, lecz Ś.p. Marian Szwarc,
            wieloletni wykładowca tej szkoły, czyli TŻŚ.
            Na dalszą część Twego listu chętnie odpowiem nieco później - może przyjdą Ci
            jeszcze jakieś refleksje w trakcie czytania. Pozdrawiam
            • Gość: Siostra Joanna Re: zapraszam do przeczytania c.d. historii TŻŚ IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.02.05, 13:26

              Sanowny Gościu Kajak1

              Napisał Pan: “Wszyscy, z wyjątkiem przedstawicieli Zarządu Miasta wyrazili
              pogląd, że we Wrocławiu powinno być kontynuowane kształcenie zawodowe dla
              gospodarki wodnej.” Następnie przytoczył Pan szereg istotnych argumentów na
              poparcie tej tezy. Naprawdę, trudno się z nimi nie zgodzić.

              Arbitralność decyzji władz w tej sprawie jest szokująca. Dziwi również
              szybkość, wręcz pośpiech, w przeprowadzeniu akcji likwidacji szkoły.

              Napisał Pan “Starano się o poprawkę polegającą na wprowadzeniu, w powstającym
              przy Al.Brücknera 10 Zespołu Szkół Nr 1, profilu transportowego i szkoły
              zawodowej kształcącej w zawodach dla transportu i gospodarki wodnej.”

              Niemożliwość porozumienia z dyrekcją nowego Zespołu Szkół Nr 1 (czy Nr XIV?) w
              sprawie utrzymania kształcenia w zawodach dla transportu i gospodarki wodnej
              akurat nie dziwi, mając na uwadze diametralnie różny charakter kształcenia
              oferowany przez nowego gospodarza obiektu przy Brücknera.

              Pamiętajmy również, że pomysł przeniesienia XIV L.O. na Brücknera spotkał się z
              protestami uczniów, rodziców i kadry XIV L.O. Oni też nie chcieli się
              przenosić. Entuzjastą przenosin był natomiast dyrektor XIV L.O.

              Społeczności obu szkół można oszacować na kilka tysięcy osób, mieszkańców
              naszego miasta i regionu, potencjalnych wyborców, warto więc pamiętać o
              mechanizmach decyzyjnych zastosowanych w rozpatrywanej sprawie, zwłaszcza w
              kwestii wymogu konsultacji i akceptacji społecznej.

              Szkoda, że w protestach nie połączono sił społeczności obu szkół, być może
              odniosłyby one jakiś skutek. Prawdopodobnie zabrakło na to czasu.

              Próbowałam dotrzeć do protokołu z posiedzenia Rady Miejskiej z dnia 18.10.2001
              na stronie www.wroclaw.pl, ale ostatni protokół wstecz ma datę 28.12.2001, o
              wcześniejszych protokołach pojawia się informacja: “strona ma zmieniony adres
              lub nie istnieje”. Osoby zdeterminowane zapewne mogą dotrzeć do tego protokołu
              w siedzibie Rady Miasta Wrocławia.

              Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu Pana wypowiedzi. Chciałabym również
              uzupełnić moją wypowiedź, ale tymczasem, obowiązki wzywają… Serdecznie
              pozdrawiam. Siostra Joanna.
          • Gość: szuwarek Odra 2006 to lipa IP: *.visp.energis.pl 24.02.05, 18:46
            Jak w temacie.
            Wytyczone cele są wzajemnie sprzeczne. To samo dotyczy proponowanych środków.
            Nie da się połaczyć "udrożnienia" z ochroną przecipowodziową. To
            właśnie "udrożniony" Ren zrobił 2 powodzie 1000 lecia w ciągu 3 lat. To samo
            dotyczy rozwoju energetyki. Zbiorniki budowane w celu wykorzystania
            energetycznego (czy szerzej - wielofunkcyjne) zwiększają zagrożenie
            katastrofalną powodzią, bo z założenia mają małe rezerwy. Przykład - Otmuchów i
            Głebinów w czasie powodzi 1997.
            A juz zupełnie nie rozumiem jak można połaczyć "renaturalizację" z betonowaniem
            koryt dopływów, wykonywanym w ramach tego programu.

            Kasa, kasa i jeszcze raz kasa... Do przepompowania do własnej kieszeni,
            oczywiście

            Za kilkanaście lat będzie program Odra 2025, w ramach którego będą prute
            regulacje, spuszczane zbiorniki itd...
            • aabjp Re: Odra 2006 to lipa 25.02.05, 10:09
              Ej, szuwarek, chyba cię zabetonowało w tym korycie dopływu.
              A nad Renem byłeś, że tak ujadasz?
              • Gość: szuwarek Re: Odra 2006 to lipa IP: *.visp.energis.pl 25.02.05, 13:08
                A i owszem, nad Renem byłem. Wiem również, jak wygląda ochrona przecipowodziowa
                na jego górskich dopływach - w skrócie do rzeki wjeżdżają buldożery i niszczą
                regulacje. Byłem również nad rzekami szwedzkimi, z których część jest ustawowo
                chroniona przed jakąkolwiek hydrotechniką. I lokalne społeczności doskonale
                prosperują.
                No to sobie jeszcze poujadam - proponuję zapoznać się ze historią
                katastrofalnych powodzi na najlepiej "zagospodarowanym" dorzeczu świata -
                Mississipi.
        • kajak1 Cd: miasto Wrocław plecami do rzeki 23.02.05, 15:37
          1960 – 1962 r. powstają filie szkoły Wydział Zaoczny dla pracujących w Giżycku,
          Warszawie, w Koźlu i we Wrocławiu, okresowo również w Bydgoszczy i Płocku.
          Filie działają do 1985 r., szkolono na wydziałach nawigacyjnym, mechanicznym,
          żeglugi śródlądowej, budowy statków . Prowadzenie kształcenia zaocznego
          umożliwiło licznym pracownikom branży gospodarki wodnej uzyskanie średniego
          wykształcenia.
          1965 r. – powstaje, po przerwie od 1954 r., zasadnicza szkołą żeglugi
          śródlądowej kształcąca w zawodach: marynarz żeglugi śródlądowej, monter maszyn
          i urządzeń statków, monter kadłubów, ślusarz spawacz i ogrodnik terenów zieleni.
          1967 r – powstaje policealne studium zawodowe, wydział konstrukcji statków ( do
          1971 )
          1974 r. – powstaje policealne studium zawodowe, wydział żeglugi śródlądowej (
          do 1985 r.)
          1978 r. – powstaje technikum wieczorowe dla pracujących
          1964 r. – w szkole zostaje powołana, jako jedyna z dwóch działających w Polsce,
          Komisja Egzaminacyjna na stopnie oficerskie w żegludze śródlądowej. Komisja ta
          działa do chwili obecnej już jako jedyna w Polsce, przy szkole działa też
          ośrodek szkolenia kursowego kandydatów na stopnie oficerskie, a statek szkolny
          jest bazą do przeprowadzania egzaminów praktycznych.
          1982-1992 – z różnych przyczyn następuje stopniowe zmniejszenie liczby uczniów
          i zawieszenie działalności niektórych typów szkół (PSZ, technikum zaocznego)
          1992 r. – połączenie szkoły z Zespołem Szkół Zawodowych przy Zakładach
          Naprawczych Taboru Kolejowego we Wrocławiu w szkole nowe specjalności, technik
          ochrony środowiska, technik budownictwa wodnego, ślusarz spawacz i ogrodnik
          terenów zieleni.
          1999 r. – w szkole zaczyna działać gimnazjum ( od 3 klas w 1999 r. do 9 klas
          obecnie). Szkoła przestaje być szkołą resortową Ministerstwa Transportu i
          Gospodarki Morskiej, przechodzi pod zarząd i finansowanie przez miasto Wrocław,
          2001 r. – decyzją Rady Miejskiej Wrocławia od dnia 1.09.2002 r. szkołą stanie
          się Zespołem Szkół nr 1 składającym się z gimnazjum i liceum profilowanego nr
          XIV a dotychczasowe kształcenie „wygaśnie” w 2005 r. równocześnie z ukończeniem
          szkoły przez ostatnich uczniów kształconych wg dotychczasowego systemu
          kształcenia tzn. po jednej klasie techników żeglugi śródlądowej, techników
          budownictwa wodnego i techników ochrony środowiska wodnego.
          W 65-letnim okresie szkolnictwa zawodowego dla transportu i gospodarki wodnej
          szkoły, zależnie od zapotrzebowania, kształciły w 13 zawodach-specjalnościach
          na poziomie szkoły zasadniczej lub technikum w szkołach dla młodzieży i dla
          pracujących: wieczorowo lub zaocznie oraz w policealnych studiach zawodowych.
          Niezgodny z prawdą jest pogląd, że szkoła kształci wyłącznie marynarzy,
          szczególnie w ostatnich latach kształcenie to jest ograniczone do potrzebnego
          minimum ( 1 klasa rocznie).
          Projekt uchwały Rady Miejskiej w sprawie sieci szkół we Wrocławiu
          opracowany przez pracowników Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego wraz z ich
          uzasadnieniem wpłynął do szkoły około 1.10.2001 r.. Treść proponowanej uchwały
          wywołała zdziwienie Rady Pedagogicznej, szczególnie z uwagi na zupełne
          pominięcie kształcenia zawodowego w zakresie transportu i gospodarki wodnej.
          Rozpoczęto dwutygodniowe, nieskuteczne działania celem wprowadzenia przez
          Zarząd Miasta zmian w projekcie uchwały. Starano się o poprawkę polegającą na
          wprowadzeniu, w powstającym przy Al.Brücknera 10 Zespołu Szkół Nr 1, profilu
          transportowego i szkoły zawodowej kształcącej w zawodach dla transportu i
          gospodarki wodnej. Odbyły się dwa spotkania nauczycieli i dyrekcji szkoły z
          przedstawicielami Zarządu Miasta. W drugim spotkaniu uczestniczyli również
          zaproszeni radni, specjaliści gospodarki wodnej, absolwenci szkoły i
          przedstawiciele firm zatrudniających absolwentów.
          Wszyscy, z wyjątkiem przedstawicieli Zarządu Miasta wyrazili pogląd, że we
          Wrocławiu powinno być kontynuowane kształcenie zawodowe dla gospodarki wodnej.
          Przerwa w naborze do szkoły spowoduje utratę kadry pedagogicznej, bazy
          specjalistycznej w szkole a szczególnie statku szkolnego, likwidacji ulegnie
          kształcenie kursowe pracowników branżowych i komisja egzaminacyjna na stopnie
          oficerskie, zniknie ośrodek krzewienia wiedzy w żegludze śródlądowej.
          Specjaliści gospodarki wodnej i przedstawiciele zakładów pracy, obok poglądu o
          szkodliwości zaniechania kształcenia w zawodach wymagających szczególnych
          umiejętności, informowali, że będzie ciągłe zapotrzebowanie na absolwentów
          jeżeli szkoła będzie prowadziła szerokoprofilowe kształcenie, szybko
          dostosowując się do potrzeb gospodarki wodnej.
          Przedstawiciele szkoły informowali, że możliwe jest kształcenie dla gospodarki
          wodnej we wszystkich zawodach ujętych w klasyfikacji zawodów dla gospodarki, w
          zawodach szerokoprofilowych i w zawodach spoza klasyfikacji wnioskowanych przez
          zrzeszenia pracodawców. Nauczyciele w czasie spotkań z Zarządem Miasta,
          radnymi, posłami, dziennikarzami, uzasadniając konieczność kształcenia
          zawodowego dla transportu i gospodarki wodnej Wrocławia zadawali pytania,
          wyrażali opinie, dociekali słuszności decyzji władz i doradców o propozycji
          likwidacji szkoły z tradycjami i ich zdaniem niezbędnej.
          Wyrażono wątpliwości co do słuszności uzasadnienia likwidacji kształcenia
          potrzebami rynku pracy. Istniejące bezrobocie powoduje trudności w zatrudnieniu
          absolwentów wszystkich szkół wrocławskich. Bezrobocie w coraz mniejszym stopniu
          dotyczy pracowników żeglugi choć i tu występuje nagminne zatrudnianie
          pracowników bez kwalifikacji marynarskich a również w zbyt długim czasie pracy.
          Uzasadnianie decyzji o likwidacji szkoły strategią rozwoju miasta uznano za
          nieporozumienie, bo jak rozwijać turystykę i żeglugę pasażerską, usuwać
          zaniedbania węzła wodnego Wrocławia, usuwać skutki powodzi, rozbudowywać system
          ochrony od powodzi, ewentualnie realizować PROGRAM dla ODRY 2006 itd. bez
          kształcenia do tego pracowników na poziomie podstawowym i operacyjnym. W
          sprawie uzasadnienia decyzji oczekiwaniami uczniów i ich rodziców pytano:
          Co stoi na przeszkodzie dalszego kształcenia żeglarzy skoro istnieje obowiązek
          nauki do 18 roku życia i skoro w szkołach podobnych do przyszłych szkół
          zawodowych szkoli się młodych żeglarzy w Unii Europejskiej a koszty kształcenia
          nie muszą być większe jak w innych szkołach. Dlaczego Wrocław, którego
          bezpieczeństwo powodziowe zależy w dużym stopniu, również od pracowników
          gospodarki wodnej wzdłuż Odry i wzdłuż niektórych jej dopływów (np. Nysy
          Kłodzkiej) nie poczuwa się do obowiązku kształcenia dzieci tych osób, dlaczego
          nie dąży się do wyrównywania szans edukacyjnych młodzieży często mieszkającej w
          pobliżu odludnych obiektów gospodarki wodnej i często przejmującej stanowiska
          po rodzicach ( szkołą posiada internat).
          W sprawie racjonalnego wykorzystania bazy pytano jakie są zamiary odnośnie
          zagospodarowania warsztatów szkolnych i statku szkolnego stanowiących znaczny
          majątek. Pytano, dlaczego w XIV Liceum Profilowanym nie może być kształcenia w
          profilu transport wodny a w zespole szkół nie może być szkoły zawodowej.
          Proponowano utworzenie w warsztatach szkolnych z wykorzystaniem statku
          szkolnego szkoły zawodowej jako części zespołu szkół nr 1 ( tak działają
          szkoły żeglugowe w Niemczech – jako oddzielne działy szkół gminnych). Pytano,
          czy podejmując decyzję o likwidacji szkoły uwzględniono potrzeby Wrocławia, w
          tym dowóz węgla do Elektrociepłowni, prace pogłębiarskie na zamulonych i ciągle
          zamulających się korytach Odry we Wrocławiu, żeglugę pasażerską i turystyczną,
          utrzymanie brzegów, międzywala, wałów i budowli wodnych, obsługę licznych
          budowli wodnych i urządzeń wodnych, ochronę od powodzi itd.
          Uzasadniono, że tylko we Wrocławiu jest konieczność prowadzenia odpowiedniej
          wielkości szkoły zawodowej kształcącej dla transportu i gospodarki wodnej (
          • kajak1 Odc.3 i ostatni historii TŻŚ 24.02.05, 14:57
            Uzasadniono, że tylko we Wrocławiu jest konieczność prowadzenia odpowiedniej
            wielkości szkoły zawodowej kształcącej dla transportu i gospodarki wodnej (
            chyba, że utworzona zostanie szkoła o zasięgu wojewódzkim lub krajowym) bo:
            - Wrocław leży nad drogą wodną ( Odrą skanalizowaną) gdzie przez 9
            miesięcy w roku możliwe są ekonomicznie uzasadnione przewozy.
            - Tylko Wrocław ma tak rozwiniętą sieć dróg wodnych i szlaków
            turystycznych, z dużą ilością jazów, śluz itp. budowli wymagających obsługi i
            utrzymania.
            - Tylko we Wrocławiu jest zapotrzebowanie na pracowników transportu,
            sportu i rekreacji i różnych dziedzin gospodarki wodnej, umożliwia to zmiany
            zakresu kształcenia np. marynarzy, motorzystów, stermotorzystów, (np. dla
            policji, straży pożarnej), śluzowych, operatorów pogłębiarek, bosmanów
            przystani sportowych, strażników wodnych, operatorów budowli wodnych itd.
            - W innych nawet dużych miastach brak jest uzasadnienia do prowadzenia
            kształcenia w zakresie gospodarki wodnej bo zapotrzebowanie na pracowników jest
            zdecydowanie mniejsze niż we Wrocławiu. Wrocław mógłby wymiennie kształcić dla
            tych miast.
            Brak odpowiedzi na powyższe wątpliwości, opinie i pytania, brak uzasadnienia
            zbędności kształcenia dla gospodarowania wodą na podstawowym i operacyjnym
            poziomie we Wrocławiu, przy tak długiej sieci wodnej, tak licznych obiektach
            wodnych i po doświadczeniach powodziowych w 1997 r. skłania do zastanowienia
            się, czy decyzja o likwidacji szkoły jest słuszna.

            śp. Inż. Marian Szwarc
            Nauczyciel w Zespole Szkół Zawodowych
            Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu

            Cześć Jego pamięci!



    • Gość: On Pięknie , pięknie.... nasze kochane władze.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.05, 16:08
      Jak zwykle władze miejskie postrzegają problem ex-post, bądź wcale.
      Likwidacja/przekształcanie szkół w kombajny o zestandaryzowanych
      programach "ogólnych" prowadzi do wypuszczania w każdym roku dużej grupy
      młodych ludzi z maturą ale bez jakichkolwiek zainteresowań zawodowych. A potem
      całe rzesze studiujacych "bo im mama kazała bo trzeba coś dalej robić",
      studiujących z bólem (po obu stronach i ich i prowadzacych,) bo co zrobić jak
      niczego się dobrze nie umie. Nie mówię tu o osobach które w momencie kończenia
      liceum wiedzą co chca dalej robić I DLACZEGO tylko o tych którzy porwani nurtem
      edukacyjnej rzeki dryfują w bliżej nieokreślona przyszłość. Świadczy o tym
      składanie papierów na dwa trzy kierunki całkowicie odmienne - "a moze się
      gdzieś dostane"...

      A Wrocław Wenecją wschodu miał być.....

      On

      Ps.
      Tak na marginesie jednej z wcześniejszych wypowiedzi:
      Jestem absolwentem klasy humanistycznej w VLO (lata temu), i dawałem korki już
      na studiach licealistom i studentom z matmy i informy(programowanie)oraz
      angielskiego.
      • tomek854 Re: Pięknie , pięknie.... nasze kochane władze... 24.02.05, 19:17
        Ja chcialem jeszcze dodac, ze ten sam problem dotyczy likwidacji zespolu szkol kolejowych...

        Teraz kiedy coś zaczyna się ruszać w branżyy ( konkurencja na PKP, ratowanie lokalnych linii ( przykładam Dolniośląska Kolej Regionalna co się wzięła za linię do Trzebnicy...

        > Tak na marginesie jednej z wcześniejszych wypowiedzi:
        > Jestem absolwentem klasy humanistycznej w VLO (lata temu), i dawałem korki już
        > na studiach licealistom i studentom z matmy i informy(programowanie)oraz
        > angielskiego.

        No to super, tylko w pościew na który odpowiadałem nie pisano, ze uczniowie jednego z lepszych ogólniaków we Wro nie daliby rady, tylko że technikum kształci półinteligentów. Jeżeli uraziłem kolegę - korepetytora to przepraszam :D
        Ale z mechaniki technicznej nie dawałeś >:)
        • Gość: .... Re: Pięknie , pięknie.... nasze kochane władze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.05, 20:42
          nie dawałem ;)
    • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.02.05, 22:08

      Dyskusja na tym forum rozwija się bardzo ciekawie wokół zagadnienia kształcenia
      młodzieży na poziomie szkoły średniej. Oto mamy następującą sytuację: dwie
      wrocławskie szkoły ze świetnymi tradycjami: Zespół Szkół Zawodowych Żeglugi
      Śródlądowej i XIV Liceum Ogólnokształcące, koegzystujące już trzeci rok z woli
      Zarządu Miasta w wielkim, 7-hektarowym kompleksie przy ulicy Brücknera. Są tam
      jeszcze dwa (?) gimnazja. Jeżeli dobrze rozumiem, to w czerwcu tego roku nauka
      w zespole szkół zawodowych wygaśnie i wtedy XIV L.O. przejmie w posiadanie cały
      kompleks budynków, obiektów sportowych, internat, warsztaty szkolne, Salę
      Tradycji, a nawet jeden statek! Niedawno też dorobiło się na swoim terenie
      nowego lodowiska.

      Jeżeli przeinaczam jakieś fakty, albo wyciągam mylne wnioski na podstawie
      nieprawdziwych przesłanek, to bardzo proszę osoby zainteresowane o
      sprostowanie.

      Z zaistniałej sytuacji wynika, że XIV L.O. od przyszłego roku szkolnego
      znacznie zwiększy nabór uczniów, być może będzie się mogło podwoić, a nawet
      potroić, a szkolnictwo zawodowe dla potrzeb żeglugi i gospodarki wodnej na
      poziomie szkoły średniej przestanie istnieć w naszym mieście i naszym regionie.

      Praprzyczyną problemów lokalowych XIV L.O. jest, według informacji podanej
      przez Ojca Dzieci, ustawa z początku lat dziewięćdziesiątych, regulująca
      stosunki własnościowe przedsiębiorstw, która teren na którym stał budynek XIV
      L.O. przy ulicy Szczytnickiej nadała automatycznie na własność Uniwersytetowi
      Wrocławskiemu. Dziwne wydaje się, że dyrekcja XIV L.O. nie przypilnowała wtedy
      prawnego uregulowania tej sytuacji i po latach dała się zaskoczyć żądaniom
      uniwersytetu udostępnienia budynku XIV L.O. dla swoich potrzeb. Dziwne wydaje
      mi się również stanowisko Uniwersytetu Wrocławskiego, pragnącego wyeksmitować
      ze swojego bezpośredniego sąsiedztwa jedną z najlepszych w Polsce szkół
      średnich o profilu mat.-fiz.-chem., zamiast otoczyć ją jak najdalej idącą
      opieką merytoryczną, jako źródła najzdolniejszych kandydatów na studentów na
      wydziały mat.-fiz.-chem. Konkurs architektoniczny na projekt nowej biblioteki
      mógł przecież uwzględnić istnienie w pobliżu szkoły średniej, teren jest
      ogromny, a inwencja naszych architektów też znaczna. Nie wiem, czy niedawna
      dymisja dyrektora administracyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego ma jakikolwiek
      związek z tą sprawą.

      Za główną przyczynę likwidacji Zespołu Szkół Zawodowych Żeglugi Śródlądowej we
      Wrocławiu podaje się reformę szkolnictwa w myśl ustawy z dnia 23 sierpnia 2001
      o zmianie ustawy o systemie oświaty, brak rynku pracy dla absolwentów tej
      placówki oraz brak pieniędzy na jej prowadzenie w budżecie gminy.

      Ustawa ta nie zamykała jednak możliwości przekształcenia szkół zawodowych
      starego systemu w zespół szkół średnich z liceum profilowanym i szkołą zawodową
      kształcącą w zawodach dla transportu i gospodarki wodnej. Szkoła żeglugi miała
      długoletnie doświadczenie w prowadzeniu szkół różnego typu: zawodowej,
      technikum z maturą, pomaturalnej, wieczorowej, zaocznej, filialnej, kursów
      szkoleniowych, w szerokiej gamie specjalności związanych z gospodarką wodną, a
      w ostatnich latach również z transportem kolejowym. Nie ma powodów wątpić, że
      nie zrestrukturyzowałaby się zgodnie z wymogami nowej reformy. Oczywiście pod
      warunkiem, że zapewniłaby sobie odpowiednią liczbę kandydatów do nauki w
      szkole.

      Gość Kajak1 w poście, który był wypowiedzią nieżyjącego już inż. Mariana
      Szwarca, przybliżył nam wiele istotnych argumentów przemawiających na korzyść
      utrzymania profilu kształcenia dla transportu i gospodarki wodnej w zespole
      szkół przy Brücknera: utrzymanie żeglugi dla potrzeb energetycznych Wrocławia,
      rozwój żeglugi dla potrzeb turystyki, rekreacji, sportu i ratownictwa,
      konserwacja węzła wodnego Wrocławia, usuwanie skutków powodzi, realizowanie
      Programu Odra 2006, kształcenie przyszłych zarządców odludnych obiektów
      gospodarki wodnej w terenie, konserwatorów obiektów ochrony przeciwpowodziowej
      takich jak brzegi, wały i międzywala oraz obiektów umożliwiających żeglugę na
      Odrze takich jak jazy i śluzy, specjalistów od ochrony przyrody ekosystemów
      wodnych, itd., itd..

      Wrocław, siedziba centrum dyspozycyjnego Programu Rządowego Odra 2006, programu
      obejmującego swym zasięgiem 1/3 terytorium Polski i przecierającego szlaki dla
      przyszłego Programu Wisła, powinien, wydawałoby się, postawić sobie za PUNKT
      HONORU posiadanie nowoczesnej bazy szkoleniowej w zakresie transportu i
      gospodarki wodnej o zasięgu regionalnym, a nawet ogólnopolskim.

      I co dalej? Czy środowisko związane ze szkołą żeglugi złożyło już broń? Czy
      macie zamiar walczyć o przetrwanie szkoły z 65-letnią tradycją i własnym
      statkiem? Może zbliżający się konkurs na nowego dyrektora XIV L.O. otworzy nową
      szansę na negocjacje i ponowne przedyskutowanie formuły zespołu szkół przy
      ulicy Brücknera? Może znajdzie się kandydat na dyrektora, który w swojej wizji
      szkoły pogodzi kształcenie matematyków i marynarzy? Niemożliwe? A może jednak…
      Ja widzę wspólną płaszczyznę, ale o tym następnym razem.







      • Gość: feran Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.consolidated.net 28.02.05, 03:23
        Chcialbym przypomiec,ze we Wroclawiu istnialo Biuro Projektow Zeglugi Srodladowej.Przeaz wiele lat na
        rogu Swierczewskiego i Swidnieckiej,pozniej we wlasnym budynku przy Olawskiej.

        To tam zaprojektowano BIZON i BMKe-500.

        Z tym plywaniem na Odrze to bylo tak:jak za malo wody to brki szorowaly po dnie,jak za dozo wody to
        nie miescily sie pod mostami.

        Szkoda,ze taka dlugo tradycja zamiera.Moze by tylko jedna klase,studium policealne,jakis wydzial
        Politechniki-nie inzynier ale licencjat?

        W USA poza Uniwersytetami sa Tzw Community College.Odpowidaja Studium Policealnym.Ucza zawodu
        a ambitni moga sie przeniesc na Uniwersytet.

        Trzeba by presje na Zarzad Miasta jakos wywierac.

        Bardzo dobrze ze dyskusja na tym forum powstala,to wazne.
      • grochzkapusta Re: miasto Wrocław plecami do rzeki 28.02.05, 09:18
        Prawdę mówiąc, nie podzielam optymizmu Siostry Joanny, która (jeszcze) wierzy w
        możliwość odwrócenia koła historii i wydobycia szkolnictwa zawodowego o
        kierunku żeglugowym z głębokiego dna [wrocławskiej Odry], jakie osiągnęło w
        ostatnich latach. W toku burzliwych dyskusji przed planowaną likwidacją TŻŚ
        próbowano nawet nakłonić Marszałka, aby przejął szkołę od miasta Wrocławia. Ani
        Ministerstwo Infrastruktury, które odpowiedzialne jest w naszym kraju za
        transport (proszę nie liczyć na transport wodny - liczą się tylko drogi i
        koleje), ani tym bardziej nasz Urząd Miejski nie były i nie są zainteresowane
        kształceniem fachowców DLA KOGOŚ. A ja sądzę, że za kilka lat będziemy sobie
        pluć w brodę, bo zabraknie fachowców średniego szczebla z branży wodnej i tyle.
        Urządzenia wodne w regionie obsługują dziś ludzie nierzadko tuż przed
        emeryturą. Jeśli nie mają dzieci, które wychowane nad rzeką w sposób naturalny
        przejmują zawód po ojcu / matce (takie przypadki nie są rzadkie), to będziemy
        zmuszeni za ciężkie pieniądze ściągać fachowców z zagranicy, ot co. A Wrocław,
        położony nad pięcioma rzekami ma naprawdę dużo do stracenia (np. w przypadku
        kolejnej powodzi). Zagraniczni turyści, których chcemy na Dolny Śląsk ściągnąć
        na naszą drogę wodną - na kajakach, łodziach motorowych czy w luksusowych
        statkach hotelowych nie będą mieli jak płynąć Odrą - na odcinku od Koźla do
        Brzegu Dolnego mamy 23 stopnie wodne ze śluzami, które KTOŚ musi obsługiwać i
        potem pobrać opłatę za śluzowanie w wysokości bodajże 6,40 zł od jednego
        pasażerskiego obiektu pływającego.
        • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.05, 17:25
          Gosc Grochzkapusta napisal:

          "(...) W toku burzliwych dyskusji przed planowaną likwidacją TŻŚ
          próbowano nawet nakłonić Marszałka, aby przejął szkołę od miasta Wrocławia.
          (...) A Wrocław, położony nad pięcioma rzekami ma naprawdę dużo do stracenia
          (np. w przypadku kolejnej powodzi). (...)".

          A o ktorego Marszalka chodzi? Czy o tego, ktory jest wice-Przewodniczacym
          Stowarzyszenia Bezpieczna Odra?
      • Gość: Pytajnik W szkole żeglugi była specjalność kolejowa ? IP: *.umwd.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.05, 12:39
        Siostra Joanna napisał(a):
        "(...) Szkoła żeglugi miała
        długoletnie doświadczenie w prowadzeniu szkół różnego typu: zawodowej,
        technikum z maturą, pomaturalnej, wieczorowej, zaocznej, filialnej, kursów
        szkoleniowych, w szerokiej gamie specjalności związanych z gospodarką wodną, a
        w ostatnich latach również z transportem kolejowym" (...)

        K O L E J O W Y M ?
        • Gość: Siostra Joanna Re: W szkole żeglugi była specjalność kolejowa ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.02.05, 13:14
          W poscie Goscia Kajak1 jest nastepujaca informacja:

          " (...) 1992 r. – połączenie szkoły z Zespołem Szkół Zawodowych przy Zakładach
          Naprawczych Taboru Kolejowego we Wrocławiu w szkole nowe specjalności, technik
          ochrony środowiska, technik budownictwa wodnego, ślusarz spawacz i ogrodnik
          terenów zieleni. (...)"

          Zapewne stad nowa specjalnosc w szkole zawodowej: slusarz spawacz.
          • tomek854 Re: W szkole żeglugi była specjalność kolejowa ? 28.02.05, 15:13
            A na barkach się nie ślusarzy i nie spawa?

            Myślałem że koleją zajmował się Zespół szkół kolejowych powstały z połączenia w 1996 Technikum Kolejowego z zawodówką kolejową ...
            • Gość: Timino Re: W szkole żeglugi była specjalność kolejowa ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.02.05, 16:18
              Wroclaw plecami do rzeki..pokazcie mi w Polsce bardziej "rzeczne miasto". Plany
              poza tym zakladają "odwrócenie twarzy do rzeki". Pomija sie jeden
              aspekt: "twarzą do rzeki" mozna byc w naszym klimacie najwyżej od konca
              kwietnia do konca wrzesnia. Prawda?
              • Gość: Siostra Joanna Re: W szkole żeglugi była specjalność kolejowa ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.02.05, 16:33
                Szanowny Gosciu Timino,

                prosze, napisz nam cos wiecej o tych planach. Jezeli mozesz, podaj strony
                internetowe. Chcemy wierzyc, ze wladze miasta Wroclawia nie odwracaja sie
                plecami do rzeki. Dziekujemy za udzial w dyskusji.
    • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.03.05, 11:29
      Oto cytat z artykulu "Jerzy Hausner we Wroclawiu" z dnia 02-03-2005

      " (...)Co jest pierwszą potrzebą Dolnego Śląska? Zdaniem polityków rozbudowa
      infrastruktury. - Jedyna dobra arteria komunikacyjna, jaką mamy, to
      niedokończona autostrada A4. Potrzebne jest połączenie z Pragą i rozbudowa
      transportu na Odrze - uważa Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. - Dolny
      Śląsk jest traktowany po macoszemu. Bliżej nam do przygranicznych sąsiadów niż
      do Warszawy - mówi Sławomir Najnigier, wiceprezydent Wrocławia. (...)"

      Wiec moze nie: "miasto Wroclaw plecami do rzeki", a raczej: "miasto Wroclaw
      plecami do szkoly zeglugi srodladowej"?
      • kajak1 Re: miasto Wrocław plecami do rzeki 07.03.05, 12:00
        Otóż, szanowna Siostro Joanno, fakt, że Rafał Dutkiewicz uważa za potrzebną
        rozbudowę transportu wodnego na Odrze jeszcze niczego konkretnego nie oznacza -
        w kampanii prezydenckiej twierdził mniej więcej to samo.
        Za obecny stan żeglugi śródlądowej w Polsce odpowiada Ministerstwo
        Infrastruktury, niestety brak stosownych impulsów "prorozwojowych" w
        przygotowywanym NPR na lata 2007-13, o którym mówił Jerzy Hausner, i równie
        nieciekawe (dyskryminujące)dla transportu wodnego zapisy w obecnie miłościwie
        nas obowiązującym NPR 2004-06, nie pozwalają optymistycznie spojrzeć w
        żeglugową przyszłość prędzej niż po 2015 roku !!!!!!
        • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.03.05, 15:02
          Szanowny Gosciu Kajak1,

          jakze sie ciesze, ze Pan sie znowu odezwal. Nie jestem ekspertem od spraw
          zeglugi po Odrze, Pan na pewno orientuje sie lepiej ode mnie w temacie. Jak
          wiec tlumaczyc nastepujace notki prasowe sprzed okolo trzech miesiecy z
          powaznej prasy ogolnopolskiej (zrodlo informacji: www.odralogistic.pl)

          PULS BIZNESU, 25.11.2004
          Odratrans inwestuje
          BOGDAN TYCHOWSKI

          Po trzech kwartałach 2004 r. przedsiębiorstwo żeglugi śródlądowej Odratrans
          odnotowało 14-proc. wzrost przewozów. Osiągnięto to m.in. za sprawą powołania
          spółki Odra Logistics, która poszerza ofertę żeglugową o transport kołowy,
          kolejowy, magazynowanie i przepakowywanie.
          - Rozpoczęliśmy ekspansję w Niemczech. Powołaliśmy przedstawicielstwo w
          Berlinie, które m.in. zajmuje się organizowaniem ładunków powrotnych na barki
          wracające z Niemiec - mówi Wojciech Gąsiorowski, prezes Odratrans.
          W tym roku w Szczecinie zacznie działać centrum logistyczne, tworzone przez
          konsorcjum z udziałem Odratrans i Odra Logistics oraz niemieckich firm Behala
          (własność senatu miasta Berlina) i Hartrodt (spedytor morski).
          - Na zakup nowych barek i na remonty dzierżawionych od nas przez prywatne firmy
          wydaliśmy prawie 14 mln zł, ponadto zatrudniliśmy 20 nowych pracowników - mówi
          prezes Odratrans.



          RZECZPOSPOLITA, 30.11.2004
          Z pchaczami na parkiet
          Adam Maciejewski

          Wrocławska firma transportowa Odratrans, specjalizująca się w żegludze
          śródlądowej, chce uzyskać 20 mln zł z publicznej emisji akcji. Debiut giełdowy
          ma nastąpić pod koniec 2005 r.
          Na 22 grudnia zaplanowano w spółce nadzwyczajne walne zgromadzenie, które ma
          podjąć uchwały w sprawie wprowadzenia spółki do publicznego obrotu oraz emisji
          od 319 do 511 tys. nowych akcji. Prawa do ich zakupu nie będą mieć obecni
          akcjonariusze. Nowa emisja oznaczać będzie zwiększenie kapitału od 25 do 40
          proc.
          Arkadiusz Förster, rzecznik prasowy spółki, potwierdził, że spółka planuje
          emisję publiczną, bo potrzebuje pieniędzy na taką modernizację swojej floty,
          aby skutecznie konkurować z armatorami europejskimi. W tym roku Odratrans
          wydała 14 mln zł na remonty oraz zakup nowych barek. W latach 2005-2006 na
          remonty planuje wydać 27,1 mln zł. Oprócz tego spółka chce dokonać konsolidacji
          w branży żeglugi śródlądowej, co oznacza wydatki związane z zakupem
          konkurencyjnych firm. Förster nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył, że z
          emisji spółka chce uzyskać około 20 mln zł.
          Po trzech kwartałach 2004 r. Odratrans wykazała 14-proc. wzrost wielkości
          przewozów. Stało się tak m.in. dzięki powołaniu spółki Odra Logistics
          oferującej transport kołowy i kolejowy oraz magazynowanie. W trzech poprzednich
          latach obroty Odratrans malały. O ile w 2001 r. wyniosły 76,3 mln zł, to rok
          później tylko 68,6 mln zł, w 2003 r. zaś spadły do 61,3 mln zł. W tym roku
          spółka spodziewa się wzrostu obrotów do 70 mln zł i osiągnięcia ponad 5 mln zł
          zysku netto, czyli o 70 proc. więcej niż w 2003 r., gdy wyniósł 3,1 mln zł,. Od
          lipca 2003 r., gdy za 10 mln zł zakupiono 50 proc. akcji spółki od Siódmego
          NFI, głównym akcjonariuszem jest gliwicka spółka IZO-ERG SA, która ma 75 proc..
          akcji. Koniec cytatu.

          Wiec skoro jest tak zle, to dlaczego jest tak dobrze?

          • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 08.03.05, 14:18
            To zalezy jak na sprawe spojrzymy. Wzrost przewozow np. spolki Odratrans nie
            swiadczy jeszcze o pozytywnych zmianach, generalnie, w zagadnieniu zeglugi
            srodladowej. Jedna jaskolka wiosny nie wrozy, jak powiadali starozytni
            Wroclawianie (usmiech). W latach 70 na bazie politycznych decyzji nastapila
            wymiana taboru plywajacego w zegludze srodladowej. Pojawily sie na drogach
            wodnych m.in. zestawy pchane Bizon. We Wroclawiu budowano nowoczesne (jak na
            tamte czasy) barki motorowe dla Holandii i Niemiec, ktore nigdy nie pojawily
            sie na polskich rzekach. Dlaczego? Z prostego powodu - parametry techniczne
            tychze obiektow plywajacych. Odra od Kozla do Brzegu Dolnego (wlaczajac kanal
            gliwicki) jest przedzielona sluzami o okreslonych rozmiarach, szerokosc koryta
            rzeki jest ograniczona, glebokosc, wysokosc mostow itd. Dlatego mowiac o
            zegludze nalezy zaczac od ustaw prawnych, ktore w jakis konkretny sposob
            okresla rozwoj tej galezi transportu. Chodzi mi tutaj o modernizacje szlaku
            zeglugowego. Ogolnie rzecz biorac regulacja rzeki Odry; modernizacja sluz,
            budowa lub modernizacja jazow, poglebianie rzeki na pewnych odcinkach,
            zbiorniki retencyjne itd. A wiec mowimy o bardzo kosztownych inwestycjach.
            Droga Silaczko Joanno, mysle, ze sprawe nalezy zaczac od politykow.
            • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.03.05, 10:26
              Panie Tadeuszu,

              punktem wyjscia do rozwazan na tym forum bylo pytanie, czy szkola zeglugi
              srodladowej jest miastu potrzebna, czy tez nalezy ja zlikwidowac (co podobno
              zrobiono "z najwyzsza radoscia"), bo zegluga na Odrze zamiera.
              Temat zeglownosci Odry i jej dalszego regulowania dla potrzeb zeglugi jest o
              wiele wiekszy i bardziej skomplikowany. Wypowiadal sie na ten temat troche Gosc
              Szuwarek, reprezentujac punkt widzenia ekologow i hydrologow, rozumiejacych
              przyczyny powstawania powodzi i znajacych sposoby ich prewencji, ktore sa
              sprzeczne i dokladnie przeciwne wymogom zeglownosci rzek. Dyskusja pomiedzy
              lobbym transportowym, a ekologicznym na temat Programu dla Odry 2006 jest
              bardzo ciekawa i pouczajaca, ma rowniez zapewne zabarwienie polityczne, jak to
              zwykle w tego rodzaju dyskusjach.
              Tymczasem firmy logistyczno-transportowe rozwijaja sie w Polsce jak grzyby po
              deszczu, nastepuje tez ekspansja firm zagranicznych. Na poludniu Polski w
              okolicach Slawkowa Europa spotyka sie z Azja (chodzi o tory kolejowe, wezsze i
              szersze). Polozenie Polski okazuje sie byc zyla zlota, tranzyt przez Polske w
              glab Azji moze stanowic powazna alternatywe dla zeglugi morskiej via Kanal
              Sueski. Nowoczesne firmy z tej branzy musza jednak oferowac swoim klientom
              przewoz towarow kazdym mozliwym srodkiem transportu (samochodowym, kolejowym,
              lotniczym, rzecznym i morskim), a oprocz tego nowoczesne magazyny skladowania
              towarow,nowoczesne opakowania oraz komputerowe systemy inwentaryzowania.
              Transport towarow staje sie bardzo nowoczesna, ogromnie dochodowa i rozwojowa
              branza, wymagajaca nie tylko posiadania i obslugi taboru (miedzy innymi barek
              rzecznych), ale rowniez znajomosci matematyki (logistyka) i informatyki (pelna
              komputeryzacja). Jest to wlasnie ta wspolna plaszczyzna, ktora mogla polaczyc
              ksztalcenie matematykow i marynarzy na Brucknera, gdyby znalazl sie kandydat na
              dyrektora z zupelnie nowym pomyslem na zespol szkol przy Brucknera, ale tak sie
              nie stalo.
              Musze przerwac pisanie tego postu, obowiazki wzywaja, c.d.n. Serdecznie
              pozdrawiam, S.J.
              • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 09.03.05, 14:27
                Droga Pani,
                Problem bylego TZS polegal na tym,ze nie na czas przygotowano zmiany
                administracyjno-dydaktyczne, ktore w przyblizony sposob bylyby
                odzwiarciedleniem nowych, ekonomiczno-politycznych zmian w Polsce. W ostatnich
                pieciu a moze szesciu latach technikum zarzadzane bylo prze wielu dyrektorow,
                ktorzy praktycznie nic nie zmienili. Z ubocza ogladalem agonie szkoly.
                Pomagalem jak tylko moglem. W mojej opinii szkola przy wlasciwym ukierunkowaniu
                na wydarzenia w kraju, ureformowaniu procesu nauczania mialaby pelne szanse
                bytu w obecnym swiecie. Ale tak sie nie stalo.
                Geopolityczne polozenie Polski na mapie Europy od zarania dziejow dawalo nam
                przywilej bycia "pepkiem" Europy. Wlasnie tranzyt jest tego odzwierciedleniem.
                Jak pamietam bylo wiele kuszacych projektow autostrad, linii kolejowych albo...
                kanal zeglugowy Odra - Dunaj. Czy Pani wie, ze swego czasu wladze PRL-u nawet
                rozpoczely budowac ten kanal?
                Uniwersytecka debata na temat zagospodarowania, wykorzystania i ochrony
                srodowiska ciekow wodnych nigdy nie umilkla. Czasami ekolodzy przedstawiali
                swoje racje, czasami ekonomisci lub specjalisci od zeglugi...to jednak nikt nie
                zatrzymal rzeki. Plynie sobie Odra plynie, a czas leci...
                Ja rowniez widze ogromna szanse dla "nowego", zreformowanego technikum.
                Jezeli z powodow politycznych lub innych (mnie nie znanych)szkola nie bedzie
                istniec, to prawdopodobnie trzeba zaczac myslec o otwarciu szkoly prywatnej w
                oparciu o lobby np. transportowe...lub czas zostac politykiem i samemu wziac
                sprawe w swoje rece.
                • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 18:14
                  Panie Tadeuszu,

                  Konczac watek mojego poprzedniego postu chcialam tylko dodac, ze cytowane
                  przeze mnie artykuly mialy na celu wykazac, ze jakkolwiek trudno jest przy
                  obecnym stanie infrastruktury prowadzic zegluge na Odrze, to jest lokalna
                  wroclawska firma, ktora te zegluge prowadzi, rozwija sie, inwestuje znaczne
                  pieniadze w remonty i zakup nowych barek, zatrudnia nowych pracownikow, osiaga
                  milionowe zyski, modernizuje sie i mysli o ekspansji na wody srodladowe Europy
                  Zachodniej. Dlatego nie jest prawda, ze zegluga na Odrze zanika, chociaz na
                  razie nie rozwija sie na skale porownywalna ze stanem zeglugi w Niemczech,
                  Holandii, czy Francji. O przyszlosci programu Odra faktycznie zadecyduja
                  politycy, i to nie tylko na Wiejskiej, ale tym razem glownie w Brukseli i
                  Sztrasburgu. Mysle, ze problem “poskromienia” Odry, a w przyszlosci i “Wisly”
                  dla transportu rzecznego bedzie wymagal nowatorskich, mozna nawet powiedziec
                  rewolucyjnych rozwiazan technicznych, gwarantujacych bezpieczenstwo
                  przeciwpowodziowe i rownowage ekologiczna. Coraz bardziej wplywowe w
                  Europie “lobby ekologiczne” bedzie juz nad tym czuwac. Jezeli inzynierom uda
                  sie pokonac te trudnosci, zegluga srodladowa w Polsce ma przyszlosc, a ja nie
                  watpie w “geniusz” inzynierow XXI wieku. Zwlaszcza ze wielu z nich bedzie
                  absolwentami czternastki.

                  Wracajac do sprawy Technikum Zeglugi Srodladowej: pisze Pan o powolnej agonii
                  szkoly i o “sloniu na glinianych nogach”, ktoremu nagle odcieto doplyw tlenu.
                  Tej metafory moznaby uzyc do opisu sytuacji wielu instytucji i firm z okresu
                  poznego komunizmu w okresie transformacji ustrojowej. Czy slonia nalezalo
                  dobic, czy leczyc? Wszyscy sobie dzisiaj zadajemy tego rodzaju pytania. Nie
                  ulega jednak watpliwosci, ze w mordowaniu slonia czesto duza role odgrywal
                  element zaskoczenia.

                  Oto fragment relacji ś.p. inzyniera Mariana Szwarca:

                  “ Przypadający w dniu 1 września 2002 r. termin rozpoczęcia reformy
                  oświaty na etapie szkolnictwa ponadgimnazjalnego skłonił Radę Miejską
                  Wrocławia do podjęcia w dniu 18 października 2001 r. uchwały w sprawie planu
                  sieci publicznych szkół ponadgimnazjalnych. (…)

                  Projekt uchwały Rady Miejskiej w sprawie sieci szkół we Wrocławiu
                  opracowany przez pracowników Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego wraz z ich
                  uzasadnieniem wpłynął do szkoły około 1.10.2001 r.. Treść proponowanej uchwały
                  wywołała zdziwienie Rady Pedagogicznej, szczególnie z uwagi na zupełne
                  pominięcie kształcenia zawodowego w zakresie transportu i gospodarki wodnej.
                  Rozpoczęto dwutygodniowe, nieskuteczne działania celem wprowadzenia przez
                  Zarząd Miasta zmian w projekcie uchwały. Starano się o poprawkę polegającą na
                  wprowadzeniu, w powstającym przy Al.Brücknera 10 Zespołu Szkół Nr 1, profilu
                  transportowego i szkoły zawodowej kształcącej w zawodach dla transportu i
                  gospodarki wodnej. Odbyły się dwa spotkania nauczycieli i dyrekcji szkoły z
                  przedstawicielami Zarządu Miasta. W drugim spotkaniu uczestniczyli również
                  zaproszeni radni, specjaliści gospodarki wodnej, absolwenci szkoły i
                  przedstawiciele firm zatrudniających absolwentów.
                  Wszyscy, z wyjątkiem przedstawicieli Zarządu Miasta wyrazili pogląd, że we
                  Wrocławiu powinno być kontynuowane kształcenie zawodowe dla gospodarki wodnej.
                  (…)”

                  A wiec szkola dowiedziala sie o swojej likwidacji na troche ponad dwa tygodnie
                  przed Uchwala, po ktorej klamka zapadla. Pisze jeszcze Gosc Grochzkapusta:

                  “(…) W toku burzliwych dyskusji przed planowaną likwidacją TŻŚ
                  próbowano nawet nakłonić Marszałka, aby przejął szkołę od miasta Wrocławia. Ani
                  Ministerstwo Infrastruktury, które odpowiedzialne jest w naszym kraju za
                  transport (proszę nie liczyć na transport wodny - liczą się tylko drogi i
                  koleje), ani tym bardziej nasz Urząd Miejski nie były i nie są zainteresowane
                  kształceniem fachowców DLA KOGOŚ. A ja sądzę, że za kilka lat będziemy sobie
                  pluć w brodę, bo zabraknie fachowców średniego szczebla z branży wodnej i tyle.
                  (…)”

                  Na zakonczenie mojej dzisiejszej wypowiedzi (bo mam jeszcze cos do dodania, ale
                  nie chce wydluzac moich i tak dlugich postow) zacytuje fragment dokumentu
                  przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej: www.ceo.org.pl : “Jakie
                  szkoly”:

                  ”(…) Zadaniem dyskusji środowiskowych jest włączenie jak najszerszej grupy
                  klientów systemu oświatowego w proces wypracowania jego celów. Działanie takie
                  jest w pełni uzasadnione, bowiem jeśli zarządzanie oświatą jest realizowane
                  przez samorządy terytorialne (miasta, gminy - szkoły podstawowe; powiaty -
                  szkoły ponadpodstawowe) jako zadanie własne, to sposób realizacji tego zadania
                  powinien być brany pod uwagę przy ocenie sprawowania władzy - w szczególności
                  zaś przy podejmowaniu decyzji w trakcie wyborów samorządowych. Jeśli taka ocena
                  ma być formułowana w sposób odpowiedzialny - powinny zostać określone oświatowe
                  cele społeczności lokalnej. Ocenie podlegać będzie sposób realizacji
                  zdefiniowanych celów. (…)”

                  Zycze Panu milego dnia i serdecznie pozdrawiam, Siostra Joanna.








                  • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 10.03.05, 20:37
                    Droga Pani,
                    Mam przyjemnosc pracowac z ludzmi z wielu krajow swiata m.in. z Holandii.
                    Korzystajac z tej okazji wymienilismy uwagi dotyczace problemow zeglugi
                    srodladowej w obu krajach. Poprosilem ich o znalezienie i przetlumaczenie mi
                    holenderskich planow rzadowych rozwoju zeglugi srodladowej. Mam nadzieje, ze je
                    otrzymam. Pisze o tym, zeby rzucic inne swiatlo na sytuacje wroclawskiej
                    zeglugi. Jest wiele osob w kraju - wlaczajac Pania, ktorzy sercem i dusza sa
                    oddani sprawie zeglugi srodladowej. Ja staram sie znalezc inny punkt widzenia.
                    Powiedzmy sobie szczerze, dawne TZS jest juz historia. Dla mnie nie ma juz
                    znaczenia kto i jak zakonczyl zywot technikum. To juz przeszlosc. Spojrzmy na
                    sprawe z innej strony - jak mozemy wyjsc z patowej sytuacji?
                    1. Zegluga srodladowa nie padla i nie zanosi sie na to zeby to sie stalo. W
                    swoich postach podala Pani wiele przykladow, ktore swiadcza o wzroscie
                    zainteresowania transportem wodnym.
                    2. Podejmowanie decyzji politycznych przez wladze rzadowe, gminne, lokalne itd
                    powinno uwzgledniac tendencje rozwojowe w takich krajach jak Niemcy, Holandia,
                    Francja czy nawet Szwajcaria - wszedzie tam gdzie odbywa sie zegluga
                    srodladowa. Polska nie powinna pozostawac z tylu za Europa. Przy obecnej
                    polityce zeglugowej (mam na mysli caly komleks zwiazany z zegluga) jestesmy na
                    wstecznym kursie.
                    3. Zegluga srodladowa to nie tylko transport dobr przemyslowych, ale to rowniez
                    preznie rozwijajaca sie turystyka srodladowa. Wroclaw jest pieknym miastem,
                    majacy wiele do zaoferowania turystom z Europy a nawet ze Stanow. Jednym z tzw
                    sprzedawanych spod lady produktow dla Amerykanow sa... dwu, trzy-tygodniowe
                    wycieczki po rzekach Europy. Nie sa tanie ale sa w stylu. Francja, Niemcy,
                    Holandia...ale nie Polska, nie Wroclaw. Dlaczego? Wroclawski Wezel Wodny sam w
                    sobie jest atrakcja turystyczna. Jezeli za godzinny rejs gondola po kanalach w
                    Wenecji zaplacilem $100, to dlaczego nie powinnismy robic interesu w stolicy
                    Dolnego Slaska?
                    4. Turystyka srodladowa we Wroclawiu ma swoja racje bytu. A przede wsystkim
                    bedzie to okazja do tworzenia nowych miejsc pracy. Czy nie o to chodzi we
                    wspolczesnym swiecie biznesu?
                    Zycze milego dnia absolwentce z III LO i UW(?).
                    • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.05, 20:54

                      Panie Tadeuszu,

                      polski program rzadowy rozwoju zeglugi srodladowej znajdzie Pan na stronie:

                      www.programodra.pl/studium/studium_pl/WSW_6.5.pdf
                      Jestem ciekawa Pana uwag, jak wypada w porownaniu z programem holenderskim.

                      Pisze Pan: “Powiedzmy sobie szczerze, dawne TZS jest juz historia. Dla mnie nie
                      ma juz znaczenia kto i jak zakonczyl zywot technikum.”

                      Skoro pisze tak absolwent TZS, to ja tez skladam bron. Ale mam przeczucie, ze
                      ta sprawa jeszcze wroci w centrum zainteresowania Wroclawian… To moment ciszy
                      przed nadchodzaca burza…

                      Serdecznie Pana pozdrawiam i zycze kolejnych niezapomnianych wrazen na lonie
                      natury na Florydzie. Nalezy zywic nadzieje, ze bezposredniej konfrontacji z
                      aligatorami uda sie Panu unikac.

                      P.S. Pytanie do komputerowcow: co robic, zeby wpisywany w ramke odpowiedzi na
                      post link byl od razu aktywny? Nie znam sposobu. S.J.
                      • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.05, 21:02
                        Widze, ze jakos mi sie udalo uaktywnic ten link, ale dalej nie wiem jak to
                        zrobilam. Zobaczylam dopiero po wyslaniu postu, wiec prosba o pomoc jest dalej
                        aktualna.
                        • tomek854 Re: miasto Wrocław plecami do rzeki 13.03.05, 23:20
                          Wiecie co? Dawno na naszym forum nie czytalem tak porządnej dyskusji, merytorycznej i popartej argumentami :)
                          • Gość: Timino Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.05, 22:39
                            Siostra Joanna domaga sie przykladow: w ciagu roku ruszy na przyklad
                            komunikacja zbiorowa, z biskupina do centrum, czas trasy okolo 20 minut, bilety
                            jak na tramwaje. Dalej: wyprowadzona zostanie obok ulicy Grodzkiej trasa
                            spacerowa (nad korytem rzeki czesciowo) wiodąca w strone Ostrowa. W ciągu bodaj
                            trzech lat rzeka w centrum zostanie iluminowana (nabrzeza). To tylko 3
                            przyklady z brzegu. Pozostaje jednak smutna konstatacja, ze w Polsce twarzą do
                            rzeki mozna byc przez niecale pol roku. Druga polowa to plecy. To taki klimat.
                      • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 15.03.05, 20:03
                        Droga Siostro Joanno,
                        Czy gra Pani w szachy? Jest to gra, ktora wymaga inteligencji, strategii i
                        bezwzglednosci. Przede wszystkim dziekuje za polski program rzadowy rozwoju
                        zeglugi srodladowej. Ciekawa lektura, jakkolwiek nie nowa. O wielu problemach
                        mowilismy juz 30 lat temu, o niektorych podczas naszych dyskusji internetowych.
                        A tendencje rozwojowe polskiej zeglugi srodladowej mozna bylo przewidziec, tym
                        bardziej, ze jestesmy juz w Europie - jak powiadaja co niektorzy politycy.
                        Prosze nie skladac broni! Zrobienie kroku w tyl nie oznacza, ze sie cofamy.
                        Powiedzmy sobie, ze przyjelismy inna pozycje. Powstawanie (tworzenie)nowych
                        szkol jest reakcja na potrzeby rynku a szczegolnie dotyczy to szkol
                        technicznych. Zegluga osiagnela swoj szczyt w latach 80-tych. Lata 90-te to
                        okres spadku zainteresowania tego typu transportem, ekonomiczna kleska. Brak
                        zamowien na wykorzystanie floty zeglugi srodladowej. Brak pracy. Kasacja
                        niektorych obiektow plywajacych. Prosze mi odpowiedziec, Szanowna Pani, w tym
                        calym rozgardiaszu ekonomicznym, jaki mialoby sens utrzymywac Technikum Zeglugi
                        Srodladowej? Pisalem juz, ze w tamtych czasach poza inz. Szwarcem nie bylo
                        nikogo kto rozumialby palaca koniecznosc reformowania szkoly. Ale on jeden to
                        bylo za malo. Byla to przyslowiowa walka z wiatrakami.
                        Chce zeby Pani mnie zrozumiala, szkola tego typu jest potrzebna miastu, Polsce.
                        Jednak musi to byc szkola oparta na innych zalozeniach (napisalas o tym),
                        szkola nowoczesna, z wizja jutra zeglugi srodladowej.
                        Pisze o szachach, zeby uzmyslowic Pani, ze nie zawsze halas wokol sprawy
                        przynosi nalezyte efekty. Czasami przemyslana strategia w walce o prawo bytu
                        pozwala na osiagniecie sukcesu.
                        Na zakonczenie naszego dialogu chcialbym zyczyc Pani sukcesow w pracy zawodowej
                        jak i w zyciu prywatnym.
                        P.S. Mam nadzieje, ze sie spotkamy we Wroclawiu, ktorego wkrotce odwiedze.

                        • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.03.05, 01:23
                          Panie Tadeuszu,

                          rozumiem, ze to Pan gra w szachy, i odznacza sie inteligencja, bezwzglednoscia
                          i umiejetnoscia myslenia strategicznego. Dlatego nie bedzie mial Pan zadnych
                          problemow z wyciagnieciem odpowiednich wnioskow z lektury przypadkowych
                          wycinkow prasowych, ktore Panu przesylam w zakonczeniu tego postu. Mysle, ze
                          miedzy wierszami znajduje sie odpowiedz, dlaczego zegluga srodladowa po latach
                          prosperity lat osiemdziesiatych przezywala od poczatku lat dziewiecdziesiatych
                          kryzys, wrecz paraliz, ktory osiagnal dno w 2003 roku, aby w sposob
                          spektakularny od poczatku roku 2004 ustapic na rzecz rozwoju i podboju rynkow
                          zachodnioeuropejskich. Radze Panu poczytac wiecej na temat Programu dla Odry
                          2006 i historii jego powstania, moze i Pana w koncu uderzy wymowa chronologii
                          zdarzen i NIEKONSEKWENCJA z jaka potraktowano Pana szkole. Prosze starac sie
                          unikac wyciagania pochopnych wnioskow i naprawde wejsc w temat uzywajac
                          umiejetnosci myslenia szachisty, to znaczy logika i bezwzglednego stratega.

                          Rynki Zagraniczne nr 71 12-14 VI 2004
                          Laureaci o sobie, swoich firmach i... eksporcie
                          Prezes ROMAN SZLECHTER
                          IZO-ERG S.A., Gliwice
                          Panie Prezesie, uzyskanie tytułu "Wybitny Polski Eksporter" jest sukcesem
                          firmy, którą Pan kieruje. Ale i Pana osobistym, gdyż całe swoje zawodowe życie
                          związał Pan z tą firmą, która z biegiem lat przechodziła różne
                          przekształcenia...
                          - Tak było istotnie. Dziesięć lat pracowałem w biurze handlu zagranicznego,
                          które sprzedawało produkty z zakresu laminatów technicznych. Ale udział w
                          eksporcie był bardzo mizerny - za granicę trafiało zaledwie 1-2% produkcji.
                          A obecnie, po kolejnych przekształceniach?
                          - W ciągu 50 lat swego istnienia firma IZO-ERG przeszła wiele gruntownych
                          zmian. Ostatnia nastąpiła w roku 2001, czyli stosunkowo niedawno - licząca 318
                          osób załoga wykupiła akcje i firma stała się prywatną spółką.


                          Izo Erg kupił Odre Trans
                          2003-09-04
                          Gliwicka firma IZo Erg - specjalizująca się w produkcji tworzyw sztucznych
                          kupiła wrocławską Odre Trans, zajmującą się transportem wodnym. Do zakupu
                          doszło wczoraj późnym wieczorem, a koszt transakcji wyniósł 10 milionów zł.
                          Od kilku miesięcy przeciw sprzedaży protestowali związkowcy z Odry Trans,
                          którzy sami zamierzali przejąć akcje spółki. Ich zdaniem do transakcji doszło w
                          niejasnych okolicznościach. Dlatego złożyli doniesienie do prokuratury i
                          poprosili o pomoc premiera Leszka Millera.
                          We Wrocławiu na razie związkowcy przerwali protest i wypuścili kilka
                          przetrzymywanych od wczoraj barek. Zapowiadają jednak, że to nie koniec
                          protestu, kiedy tylko otrzymają wytyczne ze Szczecina, wznowią akcję. Tam rzeka
                          była blokowana.
                          Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa

                          Grupa Kapitałowa Izo-Erg-Odratrans-Żegluga Bydgoska: Przegrupowanie barek i
                          pchaczy
                          Wojciech Sibilski (10-12-2003 17:35)
                          75 proc. krajowego rynku żeglugi śródlądowej opanował gliwicki producent
                          tworzyw sztucznych po przejęciu wrocławskiej spółki Odratrans i Żeglugi
                          Bydgoskiej

                          Po trzech kwartałach 2004 r. Odratrans wykazała 14-proc. wzrost wielkości
                          przewozów. Stało się tak m.in. dzięki powołaniu spółki Odra Logistics
                          oferującej transport kołowy i kolejowy oraz magazynowanie. W trzech poprzednich
                          latach obroty Odratrans malały. O ile w 2001 r. wyniosły 76,3 mln zł, to rok
                          później tylko 68,6 mln zł, w 2003 r. zaś spadły do 61,3 mln zł. W tym roku
                          spółka spodziewa się wzrostu obrotów do 70 mln zł i osiągnięcia ponad 5 mln zł
                          zysku netto, czyli o 70 proc. więcej niż w 2003 r., gdy wyniósł 3,1 mln zł,. Od
                          lipca 2003 r., gdy za 10 mln zł zakupiono 50 proc. akcji spółki od Siódmego
                          NFI, głównym akcjonariuszem jest gliwicka spółka IZO-ERG SA, która ma 75 proc..
                          akcji

                          LOGISTYKA A JAKOŚĆ, 15.07.2004
                          Polskie barki na szlakach wodnych Europy
                          ODRATRANS S.A. dysponuje jedną z największych flot śródlądowych wśród
                          wszystkich armatorów z krajów Unii Europejskiej. Posiada markę dobrze znaną i
                          dobrze kojarzoną w Europie. A nowe możliwości działania, jakie otworzyły się
                          przed polskimi firmami żeglugowymi po integracji Polski z UE sprawiają, że
                          Odratrans może stać się poważnym konkurentem nawet dla największych firm
                          logistycznych z Europy Zachodniej.
                          Czy jest możliwe, by polska firma transportowa mogła odgrywać w Europie rolę
                          zarezerwowaną dotychczas dla największych zachodnioeuropejskich firm
                          logistycznych? Wiele wskazuje na to, że tak!
                          • kajak1 Re: jak pływamy po Odrze 16.03.05, 09:34
                            Droga Siostro Joanno, skoro wyciągamy z archiwum różne ciekawe kawałki prasowe,
                            więc może zaproponuję świeższy towar. Wygląda na to, że Izo-Erg bardziej jest
                            zainteresowany wiatrakami (o tym już było), niż pływaniem, jednak zapewniam
                            Panią, że śp. pan M.Szwarc nie był we Wrocławiu jedynym orędownikiem utrzymania
                            żeglugi na Odrze.

                            TRYBUNA GÓRNICZA, 24.02.2005
                            Zaniedbana Odra
                            Jacek Srokowski

                            Jedną z głównych barier dla eksportu polskiego węgla jest wysoki koszt
                            transportu tego surowca. Przewiezienie tony węgla koleją ze Śląska do Szczecina
                            i Świnoujścia to wydatek rzędu 60 zł i to po zastosowaniu wszelkich możliwych
                            zniżek. Niewiele więcej kosztuje przewiezienie tej samej ilości węgla z
                            Południowej Afryki do Europy! Z uwagi na silną pozycję PKP zmiana tego stanu
                            rzeczy jest praktycznie niemożliwa. W perspektywie pozostaje jednak transport
                            rzeczny, o ile w końcu ruszą prace przy regulacji Odry.
                            (...)
                            Od lat największym problemem polskiego górnictwa było pytanie, jak zwiększyć
                            popyt na węgiel. Skoro polski rynek był nasycony, trzeba było szukać ujścia
                            eksportowego. Barierą dla eksportu był jednak wysoki koszt transportu węgla.
                            PKP nie chciało słyszeć o żadnych upustach, wobec czego alternatywą mogły być
                            tylko przewozy samochodowe lub transport rzeczny. Jednak transport samochodowy
                            nie wchodził w grę z uwagi na brak dróg (...).

                            Naturalną alternatywą była Odra i tani transport rzeczny, bowiem wzdłuż tej
                            rzeki istnieje wciąż funkcjonalna infrastruktura portowa. Co ciekawe, większość
                            elektrowni i elektrociepłowni wzdłuż Odry ma przygotowane składowiska i
                            bocznice do odbioru węgla z barek. Przed wojną Odrą spławiano blisko 40 mln ton
                            towarów. Jeszcze w latach 70. przewożono tą drogą do 17 mln t towaru rocznie, w
                            dużej części był to węgiel ze śląskich kopalń.

                            Początek lat 90. to praktycznie zanik transportu po Odrze. Problem wziął się
                            stąd, że wówczas zarówno Odrzańską Drogą Wodną i kolejami zarządzał minister
                            transportu. W sytuacji, kiedy radykalnie malała ilość towarów przewożonych
                            koleją, PKP musiała szukać sposobów na zachowanie dotychczasowych wpływów z
                            tytułu przewozów towarowych (w ciągu 20 lat przewozy towarowe zmalały o blisko
                            połowę -red.), więc przewozy węgla drożały. Cena ta rosła i rosła, zbliżając
                            się do absurdalnej wysokości 14 dolarów za tonę. Zaczęło to zagrażać
                            efektywności eksportu (...).

                            Zanik transportu towarowego spowodował, że Odra w sposób naturalny została
                            pozbawiona swojej funkcji spławnej. Jej dno podniosło się, a to uniemożliwiło
                            barkom, które potrzebują ok. 2 metrów do zanurzenia, poruszanie się przez
                            większą część roku. Wyjątkiem są tzw. pory mokre. W tym samym czasie
                            zdekapitalizowała się też większość urządzeń w portach.
                            (...)
                            Jednak dopiero w 2001 r. wszedł w życie "Program dla Odry 2006", który zakłada
                            kompleksowe zagospodarowanie dorzecza Odry ze szczególnym uwzględnieniem
                            aspektu ochrony przeciwpowodziowej. Nowy program powstał jednak na bazie
                            wspomnianego programu "Odra 2005" i także przewiduje rozwój infrastruktury
                            żeglugowej. Realizacja programu przewidziana jest na lata 2002-2016, a jego
                            koszt wyniesie ponad 9 mld zł. Ocenia się, że realizacja tego zadania umożliwi
                            przewozy rzędu 20 mln ton ładunków rocznie.
                            W okresie trzech lat z najważniejszych inwestycji udało się zakończyć budowę
                            m.in. zbiorników Kozielno i Topola (woj. dolnośląskie), polderu Buków (woj.
                            śląskie) oraz jazu Lipki (woj. opolskie). Jednak realizacja największych
                            inwestycji jest wciąż w powijakach.

                            Stopień Wodny w Malczycach (kilkanaście kilometrów na północ od Wrocławia,
                            gdzie Odra jest najpłytsza), którego budowa rozpoczęła się w 1997 r. jest
                            zrealizowany tylko w niewielkim stopniu. Do tej pory udało się zakończyć ok. 20
                            proc. budowy.
                            "Program dla Odry 2006" został umieszczony w Narodowym Programie Rozwoju jako
                            program krajowy, co daje niejako gwarancje na jego finansowanie ze środków
                            Unii. Biuro programu w ekspresowym tempie przygotowało karty potencjalnych
                            przedsięwzięć dla 15 zadań programu z przeznaczeniem do finansowania ze środków
                            Funduszu Spójności.
                            Niestety, pomimo odpowiednich zapisów w dokumentach unijnych, nie ma woli
                            finansowania tych zadań ze środków unijnych. Do chwili obecnej jedynie zbiornik
                            Racibórz uzyskał miano projektu pilotażowego zakwalifikowanego do finansowania
                            ze środków Funduszu Spójności. Pozostałe zadania pozostały bez echa. I to
                            przede wszystkim stanowi główne zagrożenie dla dalszej prawidłowej realizacji
                            programu. - Środki budżetu państwa to tylko 10 proc. środków przeznaczanych na
                            zadania inwestycyjne. Reszta powinna pochodzić ze źródeł unijnych lub np.
                            prywatnych - mówi Zbigniew Dubniański, zastępca dyrektora Biura Pełnomocnika
                            Rządu do Spraw "Programu dla Odry 2006".
                            Okazuje się, że także budowa zbiornika w Raciborzu stoi pod znakiem zapytania.
                            Postawa mieszkańców wsi Nieboczów, nie zgadzających się na przesiedlenie i
                            władz gminy Lubomia, które do tej pory nie wydały decyzji o lokalizacji
                            zbiornika opóźniają inwestycję.

                            Unia Europejska baczy zaś na to, czy inwestycje takie mają poparcie lokalnej
                            społeczności.
                            - Jeżeli Unia Europejska odrzuci wniosek, budowa zbiornika w Raciborzu
                            pozostanie w dalszym ciągu w sferze planów - twierdzi Krzysztof Majer, rzecznik
                            wojewody śląskiego.
                            - Szkoda, że program ten się wlecze, bowiem transport rzeczny jest najbardziej
                            ekologiczny, najbezpieczniejszy, a przy tym najtańszy - przekonuje Arkadiusz
                            Förster, rzecznik spółki "Odratrans", największego krajowego armatora
                            rzecznego.
                            Barki należące do "Odratrans" pływają po rzekach i kanałach całej Europy,
                            bowiem ten środek transportu jest niezwykle popularny na zachodzie. W Holandii
                            ok. 30 proc. wszystkich towarów przewożonych jest barkami. W Niemczech jest to
                            rząd ok. 20 proc. i systematycznie ten udział się zwiększa. Tymczasem w Polsce
                            udział ten wynosi jedynie 0,6 proc. Po Odrze, głównej arterii rzecznej w kraju,
                            spławia się zaledwie ok. 2 mln ton rocznie, w tym ok. 800 tys. ton węgla.
                            Spółka oferuje ceny transportu towarów niższe o ok. 15-20 proc. od stawek
                            kolejowych. Jednak w opinii wielu ekspertów wraz ze wzrostem przewożonych
                            towarów można liczyć na spadek cen. Większa konkurencja zmusiłaby także PKP do
                            bardziej elastycznego kształtowania cen. Niektórzy uważają, że cena transportu
                            mogłaby spaść nawet o połowę w stosunku do obecnych cen, oczywiście na tych
                            trasach, gdzie byłaby możliwa konkurencja.

                            O zainteresowaniu branży węglowej tego rodzaju transportem świadczy choćby
                            fakt, iż Katowicki Holding Węglowy prowadzi rozmowy na temat przejęcia na
                            własność portu rzecznego w Cigacicach, który jest swoistą furtką Polski do
                            europejskiej sieci kanałów i rzek (Odra łączy się kanałami ze Sprewą). Taka
                            inwestycja umożliwiłaby holdingowi tani transport co najmniej pół miliona ton
                            węgla, jaki trafia z ich kopalń do Niemiec.
                            - Uważam, że dzięki znacznej obniżce kosztów transportu moglibyśmy efektywnie
                            eksportować do Niemiec co najmniej 4 miliony ton węgla więcej niż obecnie, a to
                            jest roczne wydobycie dwóch dużych kopalń, to zaś przekłada się na pracę 7-8
                            tys. ludzi. O to chyba warto powalczyć - uważa senator Markowski.
                            • Gość: Siostra Joanna Re: jak pływamy po Odrze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.03.05, 00:37
                              Szanowny Gosciu Kajak1,

                              przytoczony przez Pana artykul ma w zasadzie wymowe pozytywna dla perspektyw
                              zeglugi po Odrze, chociaz narzeka sie, ze realizacja dwoch najwazniejszych
                              inwestycji w ramach Programu dla Odry 2006: budowa stopnia wodnego w Malczycach
                              (zegluga) i budowa zbiornika retencyjnego w Raciborzu (zabezpieczenie
                              przeciwpowodziowe) moze sie przeciagac z powodu trudnosci w uzyskaniu srodkow z
                              Funduszu Spojnosci Unii Europejskiej. Najwazniejsza wiadomoscia w artykule jest
                              to, ze Katowicki Holding Weglowy prowadzi rozmowy na temat przejecia na
                              wlasnosc portu rzecznego w Cigacicach. Ciekawe, kto przejmuje inne porty
                              rzeczne wzdluz Odry. Wiadomosc ta sklania do przypuszczenia, ze pieniadze na
                              dokonczenie inwestycji w Malczycach sie znajda, predzej ze srodkow prywatnych
                              niz unijnych. Serdecznie pozdrawiam, Siostra Joanna.
                          • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 16.03.05, 20:35
                            Droga Pani,
                            nie powinna brac wszystkiego tak osobiscie. Po pierwsze, jest to wymiana opinii
                            pomiedzy ludzmi, ktorzy widza problem pod innym katem. Po drugie, sugeruje
                            Pani, zebym poczytal wiecej na temat Programu dla Odry 2006...hm. Nie sadze,
                            zebym po wielu latach wrocil do tematu, ktory w obecnych jak i poprzednich
                            politycznych uwarunkowaniach byl i jest traktowany po macoszemu. Niewazne ile
                            kolejnych madrych i rzeczowych raportow przeczytam to i tak nie zmieni to
                            sytuacji. Ci co pisza raporty to nie sa te same osoby, ktore je czytaja,
                            tlumacza na jezyk polityczny i wprowadzaja w zycie.
                            Nie rozpoczyna sie budowy domu od dachu. Rozpocznijmy tworzenie
                            (rekonstruowanie) od fundamentow - podstaw prawnych. Mamy Program Odra 2006 ale
                            nie mamy Technikum Zeglugi Srodladowej. Myslimy o zjednoczeniu drog wodnych z
                            Europa, o zintesyfikowaniu transportu wodnego, itd, itd...ale zamykamy szkole,
                            ktora zapewniala by wykwalifikowana kadre techniczna. Co mnie ma uderzyc? -
                            chronologia, a moze to glupota i niekompetencja tych co to podejmuja decyzje.
                            Powiem Pani cos czego nie ma w zadnym archiwum, nie wyczyta Pani w zadnej
                            gazecie. Po prostu zycie. Kilka lat temu odwiedzilem TZS. Dowiedzialem sie o
                            trudnosciach jakie nawiedzily szkole. Juz wtedy mowiono o mozliwosci zamkniecia
                            TZS. Po powrocie do Stanow z mysla o pomocy szkole zakupilem sprzet sportowy
                            wartosci kilku tysiecy USD. Cala ta pokaznych rozmiarow paczke wyslalem do
                            Polski. Po 11 dniach przesylka byla do odebrania ale szkola nie byla w stanie
                            oplacic cla, ok. 1000 PLN. Wiem, ze dyrekcja zwrocila sie z prosba do gminy o
                            pomoc ale jej nie otrzymala. Dwa miesiace minely i nikt nie pomogl szkole. Po
                            trzech miesiacach caly sprzet sportowy byl z powrotem u moich drzwi. Pisze Pani
                            o szkole, ktora zamknieto z nieznanych powodow... ktos mial ten powod zeby to
                            zrobic. Teraz nie czas na szukanie winnych ale na to zeby znalezc rozwiazanie
                            zeby w przyszlosci podobny los nie spotkal np. LO XIV.
                            Pozdrawiam Pania jak i "kajak 1". Good job, jak powiadaja Amerykanie.

                            • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.03.05, 23:29
                              Panie Tadeuszu,

                              1. "Program dla Odry 2006" to nie jest raport, to USTAWA SEJMOWA, czyli
                              podstawa prawna plus dziewiec miliardow zl z budzetu panstwa na jej realizacje.
                              2. Mamy "Program dla Odry 2006" (podstawe prawna plus pieniadze z budzetu), ale
                              nie mamy TZS. To jest wlasnie SEDNO calej naszej dyskusji.
                              3. Czy to jest glupota i niekompetencja tych co podejmuja decyzje? Tego wlasnie
                              nie wiem i wlasnie to chcialam ustalic na tym forum: DLACZEGO zlikwidowano TZS.
                              4. Chronologia jest bardzo wazna. I tutaj podal Pan niezwykle istotna
                              informacje: "(...) Kilka lat temu odwiedzilem TZS. Dowiedzialem sie o
                              trudnosciach jakie nawiedzily szkole. Juz wtedy mowiono o mozliwosci zamkniecia
                              TZS. (...)". Bardzo Pana prosze, czy moglby Pan podac miesiac i rok, kiedy to
                              bylo? Naprawde, bardzo mi zalezy, zeby Pan pamietal, przynajmniej rok.
                              5. Pisze Pan, ze ktos mial powod, zeby zamknac szkole, ale nie czas na szukanie
                              winnych. Szkole zamknela Rada Miasta Wroclawia na wniosek Zarzadu Miasta.
                              Koniec dyskusji? Dlaczego? Przypatrzmy sie jak dziala nasz samorzad. Jestesmy
                              mloda demokracja i jest to ciekawe, chociazby jako lekcja pogladowa na
                              przyszlosc.
                              6. Czy podobny los moze spotkac XIV L.O.? To jest tez dobre pytanie. Obawiam
                              sie ze w wyniku ostatnich wydarzen czternastka zyskala sobie opinie takiej
                              troche "Akademii Platonskiej". Przyszlosc tej szkoly jest wielka niewiadoma,
                              ale wszyscy zyczymy jej jak najlepiej.

                              Serdecznie Pana pozdrawiam. Have a nice day, jak mowia Amerykanie. S.J.
                              • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 17.03.05, 02:52
                                Mam nadzieje, ze moja odpowiedz chociaz troche uszczesliwi Pania, bylo to w
                                czerwcu, tuz przed zakonczeniem roku szkolnego 2002. Rozmowa miala miejsce w
                                gabinecie dyrektora szkoly. Rowniez rozmawialem z nauczycielami, ktorzy
                                potwierdzili informacje o planach zamkniecia szkoly. Nawet zostalem zaproszony
                                na lekcje z uczniami zeglugi srodladowej w celu przeprowadzenia prelekcji
                                motywacyjnej (cos w tym rodzaju). Byl to ostatni rocznik o specjalnosci zegluga
                                srodladowa. A wiec... bylem naocznym swiadkiem wydarzen poprzedzajacych
                                likwidacje TZS.
                                Chcialbym unikac wszelkiego rodzaju gornolotnych okreslen, jak np. "Akademii
                                Platonskiej". Nie wrozy to nic dobrego. I o TZS mowiono w "ochach i achach".
                                Jest to prawie 65 lat historii szkolnictwa zeglugowego. Po ostatnich skandalach
                                w XIV L.O., rezygnacji dyrektora, ktory w ogromnej mierze przyczynil sie do
                                sukcesow liceum, mam ogromne watpliwosci co do dalszego podboju polskiej
                                edukacji przez XIV L.O. Jakkolwiek zycze im sukcesow i raczej wolalbym zeby XIV
                                L.O.bylo okreslane mianem "Akademia Platonskiej" anizeli "Jaskinia Platona".
                                Dear Sister Joanna,
                                I have a thoughts about our conversation last days. I'd like to share with you
                                some of them in English.
                                Just as with religion, some people grew up in stronger politically oriented
                                homes than others. Political, in the broadest sense of the word, refers to
                                whether you see life conservatively, liberally, or somewhere in between.
                                Everyone has a political viewpoint, and each political viewpoint comes with its
                                own set of filters that effect communication. I hope some of my suggestions
                                will be very helpful.
                                1. Be aware of the political background of your interlocutor. This will help
                                you avoid sensitive subjects and understand the filters at work when you and
                                they communicate.
                                2. Realize that you cannot change a person's political background and that
                                every conversation does not need to cause political sparring.
                                3. Listen carefully to what the other person is saying, even though you may not
                                agree with him/her politically.
                                4. Be aware of your own political "red flag" when listening. Do you see red
                                when someone mentions City Hall (Urzad Miejski)?
                                It is my pleasure to exchange opinions, points of view with you. Thank you.
                                • Gość: Siostra Joanna Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.03.05, 15:23

                                  Panie Tadeuszu,

                                  Bardzo dziekuje za cenne uwagi na temat sztuki komunikacji miedzy ludzmi.
                                  Faktycznie musze przyznac, ze Pana pewne wypowiedzi troche mnie zirytowaly.
                                  Zapewne mamy zupelnie inny temperament oraz inne sposoby na radzenie sobie z
                                  przeciwnosciami losu. Ale przeciez to oczywiste, ze warto podejmowac wysilek
                                  rozmowy, jezeli trzeba, to i w jezykach obcych, lacznie z lacina.

                                  Sprawa likwidacji TZS jest dla mnie elementem pewnej lamiglowki. Zweryfikowanie
                                  hipotezy, ktora sie nasuwa z analizy czesci znanych mi faktow wymaga zebrania
                                  dalszych dowodow. Bardzo istotny dla rozwiazania kwestii bedzie zblizajacy sie
                                  proces sadowy Grzegorza L. Moje zainteresowanie dla zagadnienia zeglugi po
                                  Odrze jest skutkiem ubocznym analizy sytuacji, ale warto bylo wejsc w ten temat
                                  i spotkac na forum kilku Braci Marynarzy.

                                  Ktos na forum kiedys powiedzial, ze sprawa dyrektora A.D. jest najpowazniejszym
                                  zagadnieniem etycznym, przed jakim stanal Wroclaw w ostatnich latach. Z tym
                                  jednym jego stwierdzeniem w pelni sie zgadzam. Bo o co w tym wszystkim tak
                                  naprawde chodzi? Chodzi o “rerouting of civilization”. Chodzi o roznice w
                                  pojmowaniu na czym polega wychowanie naszych dzieci. Bardzo istotne roznice.
                                  Ja, jako kobieta i matka dzieci, mam w tej kwestii jasno sprecyzowane poglady.
                                  Kiedy spotykam sie z pogladami moich adwersarzy, to wlasnie wtedy widze przed
                                  oczami “czerwona horagiewke” i nie moge nie zabrac glosu.

                                  Zblizaja sie swieta, trzeba zabrac sie za pieczenie mazurkow, mycie okien i
                                  wiosenne prace w ogrodzie. Obiecuje Panu, ze odezwe sie znowu kiedy na lamy
                                  prasy powroci przypadek Grzegorza L. Tymczasem zegnam sie z tym forum. Ciesze
                                  sie, ze dzieki tematowi naszych rozmow powrocil Pan wspomnieniami do swojej
                                  podstawowki, technikum, dawnych przyjaciol, rzeki Odry. Wspominal Pan, ze
                                  chcialby sie Pan ze mna spotkac. Z najwieksza przyjemnoscia przyjme zaproszenie
                                  na Zjazd Absolwentow Technikum Zeglugi Srodladowej we Wroclawiu… Do
                                  uslyszenia. Siostra Joanna.
                                  • Gość: tg Re: miasto Wrocław plecami do rzeki IP: *.lauderhill-fl.gov 23.03.05, 13:20
                                    Z okazji nadchodzacych swiat skladam wszystkim milosnikom Wroclawia zyczenia
                                    zdrowia, pomyslnosci i usmiechu na co dzien.
                                    Moje specjalne podziekowania dla "Siostry Joanny" za ogrom pracy ktory wlozyla
                                    w sprawie TZS. Zycze wytrwalosci i sukcesow.
    • janek.p a gdzie te bulwary, etc 23.03.05, 19:24
      nabrzeza wewnatrz miasta sa kompletnie nieuporzadkowane: albo lokale to
      mordownie, pelne roznych lajz ktore potem sikaja prosto do rzeki, albo w ogole
      nadbrzezy nie ma. Powinne byc przynajmniej dobrze oswietlone deptaki wzdluz
      rzeki, bo czym sie rozni Odra we Wroclawiu od nadbrzezy Sekwany w Paryzu?
      • Gość: wro2015 Re: a gdzie te bulwary, etc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.03.05, 19:40
        ' bo czym sie rozni Odra we Wroclawiu od nadbrzezy Sekwany w Paryzu?'

        ... rozni sie przypadkowo rozrzuconymi i wcsienitymi w kazdy rog trawniczkami,
        kotre sa szersze niz same chodniki...
        • Gość: tg Re: a gdzie te bulwary, etc IP: *.ny-newyorkc0.sa.earthlink.net 24.03.05, 03:29
          Czym sie rozni Odra od Sekwany? Niczym. Rzeka rzece podobna. Ba, polozenie
          Wroclawia wsrod odnog Odry i doplywu innych mniejszych rzek powoduje, ze
          krajobraz tego malowniczego miasta jest niepowtarzalny, unikalny. Czy wiecie,
          ze Wroclaw jest trzeci miastem w Europie pod wzgledem ilosci mostow?! (po
          Wenecji i dawnym Leningradzie). Odra przynalezy do Wroclawia a Wroclaw do Odry.
          Nie mozna mowic o jednym pomijajac drugie. Mozna isc bulwarami nad Sekwana
          kojac swoje oczy pieknem (nie tylko kobiet) swiatel, ozdobionych skwerow,
          malych caffee bar z sentymentalna muzyka, itd... .Ale to nie Sekwana wybudowala
          te piekne nabrzeza tylko ludzie. Politycy, biznesmeni i Bog jeden wie kto
          jeszcze wniosl odrobine dobrej woli zeby upiekszyc obraz Paryza, Wenecji, Fort
          Lauderdale, itd. Mozna mnozyc w nieskonczonosc miejsca na swiecie gdzie ludzie
          zrozumieli jaka ogromna korzyscia dla miast jest lokalizacja nad rzeka. A czy
          we Wroclawiu mysli sie podobnie? Jest wiele osob oddanych sprawie Odry, ktorzy
          czytaja te nasze fora i mysla podobnie. Sa wsrod Was ludzie, ktorzy bija na
          alarm, ze zle sie dzieje w grodzie piastowskim i coraz mniej uwagi poswieca sie
          malemu drobiazgowi - Odrze. Jeszcze raz dziekuje tym, ktorzy widza Wroclaw jako
          unikalna perle tylko, ze ufajdana politycznym blotem.
          • Gość: Jarus Re: a gdzie te bulwary, etc IP: *.pl / *.dint.wroc.pl 24.03.05, 08:46
            Ta liczba mostów to jakiś nonsens. W Europie choćby jeszcze Amsterdam i Hamburg
            mają więcej mostów. Być może jeszcze mnóstwo innych miast.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka