Gość: pp
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.02.05, 13:09
Ryanair nad Wisłą
17.02.2005 08:45
Ryanair jest pewien sukcesu. Jeszcze nie odbyły się pierwsze rejsowe loty, a
już myśli o nowych kierunkach i - być może - bazie nad Wisłą.
Ryanair wierzy, że latanie do i z Polski szybko przyniesie mu zyski. - Jeśli
osiągniemy obłożenie na poziomie co najmniej 75 proc., to już za trzy
miesiące loty do Polski przyniosą zyski - zapewnia Michael O'Leary, prezes
Ryanaira.
Na razie samoloty irlandzkiego przewoźnika będą latały codziennie z Wrocławia
do Warszawy. W sprawie kolejnych tras trwają rozmowy, ale nowych kierunków
można oczekiwać dopiero na początku 2006 r. Wiadomo już jednak, że linia
zamierza rozszerzyć ofertę lotów z Wrocławia m.in. do Frankfurtu, Sztokholmu
i Mediolanu. Będą też nowe porty w Polsce.
- Nie poprzestaniemy na Wrocławiu. Rozmawiamy z czterema polskimi portami
(m.in. w Poznaniu i Bydgoszczy - przyp. red.). Na razie jednak nie mamy
samolotów, by obsługiwać lotniska poza Wrocławiem - tłumaczy prezes. Jest
jednak duża szansa, że Ryanair nie poprzestanie tylko na lataniu do Polski.
Na horyzoncie widać większe inwestycje.
- Jeśli liczba operacji w Europie Środkowej i Wschodniej wzrośnie, to
zbudujemy bazę w tym regionie. Rozważamy m.in. zlokalizowanie jej we
Wrocławiu - mówi prezes Ryanaira.
Inwestycja rozpocznie się za 2-3 lata, a Ryanair chce przeznaczyć na nią 240-
250 mln USD (732-762,5 mln zł). Jest więc o co walczyć.
Walka o pasażera
Przewoźnik nie może narzekać na brak zainteresowania przelotami. -
Sprzedaliśmy 10 tys. biletów. 75 proc. kupiono w Wielkiej Brytanii, ale
połowa pasażerów to Polacy - twierdzi Michael O'Leary. Pewną barierą,
szczególnie w krajach rozwijających się, jest sprzedaż biletów wyłącznie za
pośrednictwem internetu.
- Żeby ją przełamać wśród Polaków, oferujemy pięć tysięcy darmowych biletów.
To zmobilizuje wiele osób, aby odwiedzić naszą stronę - tłumaczy prezes.
Władze Wrocławia są spokojne o powodzenie przedsięwzięcia.
- Jestem pewien, że znajdzie się wystarczająca liczba pasażerów, aby spełnić
oczekiwania Ryanaira - twierdzi Adam Grehl, wiceprezydent Wrocławia.
Zwrotów nie będzie
Tania linia ma w pierwszym roku przewieźć 100 tys. osób. - Jeśli zauważymy,
że wykonanie planu jest zagrożone, zaczniemy obniżać ceny. Stać nas na to -
podkreśla prezes Ryanaira.
Przewoźnik nie wyobraża sobie natomiast stosowania wchodzącego dziś w życie
rozporządzenia UE o rekompensatach dla pasażerów.
- Nie będziemy zwracać pasażerom narzucanych przez Unię kwot za
niewykorzystane bilety z powodu odwołania lotu. Jeśli kupujący zapłacił za
bilet kilka euro, to trudno, byśmy zwracali mu wielokrotnie więcej -
podkreśla Michael O'Leary.