Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 11:41
Jak widać namówić kapitał do inwestycji to jedno, a utrzymać go...

Kłopoty Volkswagena
22.02.2005

Od kilku tygodni sprawa dalszych inwestycji spółki Volkswagen Poznań nie
schodzi z łamów lokalnej prasy. Firma ta zainwestowała w Poznaniu w minionych
11 latach około 650 milionów euro.


Zamierza inwestować dalej, ale na przeszkodzie stają: brak planu
zagospodarowania przestrzennego, który umożliwiłby zbudowanie nowego zakładu
do produkcji samochodów specjalnych (np. pocztowych) oraz zwiększenie
produkcji z obecnych 625 pojazdów dziennie, do około 1000.

Wczoraj zarząd niemieckiej spółki zaprosił wielkopolskich parlamentarzystów
oraz (później) dziennikarzy, by przedstawić kolejny problem, którym jest brak
zgody Cegielskiego na sprzedaż odlewni dzierżawionej od kilku lat przez VW -
pisze „Głos Wielkopolski”.

- Od dwóch i pół roku prowadziliśmy rozmowy w sprawie zakupu tej nieruchomości
- mówi Jörn Reimers, prezes VW Poznań. Cegielski odrzucił nasza ofertę zakupu.

Przedstawiciele niemieckiego koncernu wskazywali, że brak korzystnej decyzji w
sprawie sprzedaży odlewni oznaczać będzie, że VW będzie musiał zbudować nową
odlewnie. Nie wiadomo, gdzie ona miałaby powstać. To może nie tylko nie być
Polska, ale nawet Europa. Gdyby do tego doszło, w ciągu około 5 lat fabryka w
Poznaniu zostałaby zlikwidowana.

Parlamentarzyści przybyli na spotkanie zadeklarowali chęć mediacji w sporze.
Adam Szejnfeld (PO) umówił już prezesa VW Poznań z wiceministrem Jackiem
Piechotą, odpowiedzialnym za przemysł stoczniowy. Wybór ścieżki
prywatyzacyjnej dla Cegielskiego jest bowiem w jego przekonaniu
najistotniejszy, zaś decyzja o ewentualnej sprzedaży odlewni powinna mieć
akceptację rządową.

Przedstawiciele niemieckiej spółki wskazywali, że nie interesuje ich żadne
inne rozwiązanie niż zakup tego zakładu, ponieważ muszą mieć pewność dalszego
działania (produkty z poznańskiej odlewni trafiają do wielu zakładów VW).
Jednocześnie jednak przyznali, że w odlewnię już zainwestowali 140 milionów
euro (w zakładzie pracuje ponad tysiąc osób). Dalsze inwestycje wydają im się
jednak niepewne, ponieważ niepewny jest też los samego Cegielskiego.

(PAP)
Obserwuj wątek
    • Gość: ! Re: Ku przestrodze - inny przykład, z Krakowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.02.05, 19:44
      ComArch zirytowany oczekiwaniem na pozwolenie budowlane

      Krzysztof Fijałek 18-02-2005 , ostatnia aktualizacja 18-02-2005 22:49 - GAZETA WYBORCZA Kraków


      Czy Krakowowi zależy na inwestorach? Firma ComArch ma wątpliwości - od połowy zeszłego roku czeka na załatwienie procedury budowlanej. Jeszcze parę miesięcy opóźnienia i w mieście nie powstanie 500 miejsc pracy.
      ComArch europejski potentat w branży oprogramowania i usług informatycznych, jest firmą krakowską z oddziałami w innych miastach oraz w Niemczech, USA i na Bliskim Wschodzie. W Krakowie spółka inwestuje w Parku Technologicznym w Czyżynach. Tu wystawiła przed kilkoma laty pierwszy biurowiec, a w czerwcu zeszłego roku zaczęła budowę drugiego. Obecnie trwają prace wykończeniowe wewnątrz obiektu.
      Zaraz po uroczystym wmurowaniu kamienia węgielnego pod drugi biurowiec w lipcu zeszłego roku ComArch złożył w wydziale architektury krakowskiego magistratu wniosek o wydanie warunków zabudowy dla trzeciego budynku. - Nie potrafię zrozumieć, dlaczego rozpatrywanie sprawy, przy której nie ma żadnych wątpliwości czy protestów, musi tak długo trwać - dziwi się wiceprezes ComArch Rafał Chwast. Jak podlicza, oczekiwanie na wuzetkę potrwa dłużej niż wystawienie biurowca. - Przecież to taki sam obiekt jak dwa poprzednie, zaplanowane na sąsiedniej działce. Jeżeli tak prosty przypadek zajmuje już ponad pół roku, to jak długo urząd załatwia skomplikowane sprawy - zastanawia się wiceprezes Chwast.
      ComArchowi zależy na czasie, bo chce skorzystać z ulg przysługujących inwestorom w krakowskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Jeżeli nie będzie szansy postawienia budynku przed końcem 2006 r., kiedy upływa termin przyznawania ulg, firma wycofa się z budowy. A to oznacza, że nie powstanie u nas 500 miejsc pracy, które ComArch planuje ulokować w nowym budynku w Czyżynach. - My tę inwestycję zrealizujemy, ale gdzie indziej. Choćby w Dolnej Saksonii, gdzie władze landu oferują program dotacji do nowych przedsięwzięć - zapowiada Chwast.
      O problemach z uzyskaniem decyzji z wydziału architektury szefowie ComArchu rozmawiali wczoraj w przedstawicielami miasta. - Ustalenie jest takie, że w marcu wydana zostanie decyzja o warunkach zabudowy - zadeklarował rzecznik prezydenta Krakowa Marcin Helbin. Pozwolenie na budowę miałoby zostać wydane w maju. Dlaczego dotychczasowa procedura trwała tak długo - nie udało nam się dowiedzieć.
      - Nasz przypadek pokazuje, że miasto musi zadbać o szybką ścieżkę dla dużych inwestycji. Potrzebne byłoby powołanie funkcji "opiekuna" inwestora, który pilotowałby projekty w różnych agendach urzędu. Jeżeli na zezwolenie będzie się czekać miesiącami, nikt tu nie zainwestuje - przestrzega wiceprezes ComArchu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka