Dodaj do ulubionych

BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd

IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 11:59
...otwieram kolejną "bezsenną setkę"
pozdrawiam wszystkich wpisujących, czytających, dokuczających też... :o)
m*

wiosno przybywaj!!!

**********************

Oshiro Elena

Credo przyjazni

Wierzę w ciebie, przyjacielu.
Wierzę w twój uśmiech
- otwarte okno twojego istnienia.
Wierzę w twoje spojrzenie
- odbicie twojej uczciwości.
Wierzę w twoje łzy
- znak obecności w smutkach i radościach.
Wierzę w twoją dłoń
- zawsze wyciągniętą, by dawać i otrzymywać.
Wierzę w twój uścisk
- szczere przyjęcie twojego serca.
Wierzę w twoje słowo
- wyraz tego co kochasz i czego oczekujesz.
Wierzę w ciebie przyjacielu,
tak po prostu w wymowę ciszy.




Obserwuj wątek
    • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 01.03.05, 15:39
      Ty, której dłonie są bardziej niewinne od moich
      i która madra jestes jak beztroska
      Ty, która potrafisz czytać z jego twarzy
      lepiej niz ja - jego samotność
      (...)
      Pozostań proszę przy nimi
      bądź pobożniejsza od wszystkich
      które kochały przed Tobą
      (...)
      Ja nie doczekałam najpiękniejszej doby
      jego męskości. Nie przyjęłam płodności w swoje łono.
      (...)
      Nigdy nie będę prowadziła za rękę
      jego dzieci
      (...)
      Pozwól mi widzieć
      jego twarz, gdy się ku niemu
      pochylą nieznane lata...

      Vesna Parun

      m*:12x@>--->---
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 11:21
        Alighieri Dante

        Ma pani Miłość w oczach uwięziła...

        Ne li occhi porta la mia donna Amore

        Ne li occhi porta la mia donna Amore,
        Per che si fa gentil cio ch'ella mira;
        Ov'ella passa, ogn'om ver lei si gira,
        E cui saluta fa tremar lo core,

        Si che, bassando il viso, tutto smore,
        E d'ogni suo difetto allor sospira:
        Fugge dinanzi a lei superbia ed ira.
        Aiutatemi, donne, farle onore.

        Ogne dolcezza, ogne pensero umile
        Nasce nel core a chi parlar la sente,
        Ond'e laudato chi prima la vide.

        Quel ch'ella par quando un poco sorride,
        Non si po dicer ne tenere a mente,
        Si e novo miracolo e gentile.

        Ma pani Miłość w oczach uwięziła

        Ma pani Miłość w oczach uwięziła,
        Przez co grzecznieje, czyje widzi lica,
        Gdziekolwiek idzie, każdego zachwyca,
        Serce drży temu, dla kogo jest miła.

        Spuszczają głowy i bledną przechodnie,
        Nad swymi braki wzdychając po cichu,
        Lecz nie ma przy tym ni gniewu, ni pychy.
        Pomóżcie, panie, wysławić ją godnie.

        Pokorne myśli i miłe obrazy
        Rodzą się w sercu na brzmienie jej głosu,
        Nieszczęsny, kto jej nie widział ni razu.

        Jej zapamiętać uśmiechu nie sposób,
        Ani opisać znanymi nam słowy:
        Taki to widok cudowny i nowy.


        przełożył Maciej Froński
        • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 03.03.05, 10:19
          Marianne Moore

          Czym są lata?

          Czym jest nasza niewinność
          i czym nasza wina? Wszyscy są nadzy,
          nikt nie jest bezpieczny.
          Skąd płynie męstwo: rzecz bez odpowiedzi,
          harda wątpliwość-
          co niema krzyczy, głucha nasłuchuje
          i sprawia, że na przekór nieszczęściu i śmierci
          rośnie odwaga i we własnej klęsce
          duch krzepnie. Widzi
          do głębi i szczęśliwy ten,
          kto przystał na śmiertelność
          i w więzieniu własnym
          wznosi się ponad siebie
          jak morze, co szmocąc się w otchłani,
          aby być wolne, choć nim być nie może,
          w swoich porażkach
          odnajduje ciągłość.
          Tak postępuje ten,
          kto czuje mocno. Nawet ptak
          gdy śpiewa, rośnie,
          prostuje swój kształt. Chociaż uwięziony,
          mocnym śpiewem głosi,
          że sytym być to rzecz pozioma,
          czysta jest radość.
          To jest śmiertelność.
          To wieczność.

          przeł. Julia Hartwig
          • marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 04.03.05, 12:24
            Leśmian Bolesław

            Tęcza

            Słychać go było, jak po młodym życie
            Biegł coraz śpieszniej - ciepły deszcz majowy,
            Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy
            Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie.

            Pyląc, uderzył w piach drogi spróchniały,
            Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze,
            Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały
            I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.

            Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku
            Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,
            Poprzerywana i niecałkowita,
            Jakby się śniła zmrużonemu oku.

            Aż luźne znikąd jednocząc migoty,
            Nagłą zawisa ponad światem bramą,
            By ci przypomnieć, że zawsze tak samo
            Trwasz w każdym miejscu u wnijścia tęsknoty.

            By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,
            Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,
            Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,
            Co się za tobą nie zamknęła jeszcze.
            • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 04.03.05, 14:29
              #28

              Linia śniegu
              Było mokro, biało, dmuchało i gdzie jestem
              nie wiemy. Było ciemno i nagle
              nie jest.
              Gdyby ten szczekający przyszedł. Do jedzenia nic
              nie ma. Jestem dziwnie zmęczona.
              I sama też.
              Gdyby tylko przyszedł ten dziwny, co ma mniej nóg
              znów powtarzałabym swoje modły, wargami.
              Gdzie jego dźwięki, które tak kochałam?
              Mogą nadejść ci straszni; trudno powiedzieć.
              Szczekający czasem ukąsi mnie, ale jakoś czuję
              że jest po mojej stronie.Jestem zbyt sama. Nie widzę kresu. Gdybyśmy choć mogły
              razem biec, już byłoby lepiej. Jestem głodna.
              Słońce nie jest ciepłe.
              Coś niedobrego dzieje się ze mną.
              Gdybym wszystko miała zacząć od nowa
              nie zaczęłabym.
              • Gość: farolito Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.dialup.telenergo.pl 06.03.05, 00:21
                niezbyt to wiosenne, ale śnieg za oknem...

                Waits/Brennan

                No One Knows I’m Gone

                Hell above and heaven below
                All the trees are gone
                The rain makes such a lovely sound
                To those who are six feet under ground
                The leaves will bury every year
                And no one knows I’m gone

                Live me golden tell me dark
                Hide from Graveyard John
                But the moon is full here every night
                And I can bathe here in his light
                The leaves will bury every year
                And no one knows I’m gone
                • peneloppa Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 06.03.05, 11:23
                  Różewicz Tadeusz

                  Walentynki

                  W dniu Świętego Walentego

                  roku pańskiego 1994

                  słuchałem ćwierkania

                  pani redaktorki "radia bzdet"

                  z czarnej skrzynki

                  promieniował ciepły głos

                  cip cip cip cipki

                  - tak wabiły gospodynie

                  w przedpotopowych czasach

                  drób - kurki i koguciki

                  kikiriki

                  cip cip cip dziewczynki

                  życzymy wszystkiego naj naj naj

                  wszystkim zakochanym

                  bo to dzisiaj ich święto

                  cip cip cip

                  szaleństwo w wielkich domach

                  towarowych

                  Amerykanie kupują Amerykankom

                  biżuterię, bieliznę, słodycze

                  wszystko w kształcie

                  czerwonego serduszka

                  epidemia "ejds" sprawiła

                  że obyczajem stało się

                  wręczanie zakochanym prezerwatyw

                  ozdobionych serduszkami

                  wisiorki w kształcie serduszka

                  bombonierki

                  21-letni chłopak (w kształcie serduszka?)

                  zamordował czteroletniego synka

                  na pytanie dlaczego to zrobił

                  młody ojciec odpowiedział

                  "tak długo i głośno płakał

                  aż mnie zdenerwował"

                  jego 16-letnia żona

                  powiedziała płacząc

                  "wiem że źle zrobił

                  ale ja go kocham"
    • pattti Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 06.03.05, 13:06
      Szekspir Wiliam

      Sonet



      Jakże podobna zimie jest rozłąka
      Z tobą, radości przelotnego roku!
      Jakiż chłód czułem, w jakich żyłem mrokach!
      Jaka grudniowa pustka była wokół!
      A przecież właśnie przechodziło lato
      I jesień płodna, cała w drogich plonach,
      Niosąca wiosny urodzaj bogaty
      Jak owdowiała i brzemienna żona.
      Lecz dla mnie były te plony dojrzałe
      Gorzkim owocem mego smutku tylko,
      Bo czym bez ciebie jest lato wspaniałe?
      Gdy ciebie nie ma, nawet ptaki milkną
      Lub taki smutek rozbrzmiewa w ich śpiewie,
      Że, drżąc przed zimą, liść blednie na drzewie.
      • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 19:09
        Człowiek we wszechświecie jest drobiną tylko, ale jednocześnie cały ten
        wszechświat ma przez siebie przewleczony jak przez ucho igielne
        • makietta Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 06.03.05, 23:06
          Staff Leopold

          Przedśpiew radości

          Na gruzach ziemi, na ruinie świata,
          Na martwych zgliszczach miast i wsi popiele,
          Których okropne szarzeją zgorzele;
          Z pól zaścielonych białą siejbą koźci
          Ludów, co poszły w zgon, brat obok brata,
          Oto was wzywam do wielkiej radości!

          Podnieśmy serca jako wina czasze!

          Wzwyż! Wbrew żałobie biją serca nasze
          Namiętnym tętnem potęgi i dumy!
          Dytyrambiczny szał się w nas rozpienia!
          Dzikie, zawrotne rytmy uniesienia,
          Niby bachantek szalejący tłumy,
          Na pijanych stopach, z obłędu rozpętem,
          Pląsają hucznie gromadą taneczną!
          Świat cały jest dziś uroczystym świętem
          I nawet smutek nasz ma twarz świąteczną!

          Jak wymaluję ono malowidło
          Nieporównanych czasów, co się stały?
          Za pędzel wezmę dzikie orła skrzydło
          I zarys świetny, olbrzymi, zuchwały
          Zakreślę takim potężnym zamachem,
          Z jakim on spada na łup drżący strachem!
          Linij szerokich pożyczyć mi trzeba
          Od bezbrzeżnego horyzontu nieba,

          A barw od krwawych zórz, w których umiera
          Zachód wspaniały jak śmierć bohatera!
          Nie! Raczej z serca ludzkiego potęgi
          Zaczerpnę, bowiem serce widnokręgi
          Dziś rozszerzyło swe za widny otok
          Nieboskłonowy i taki krwi potok
          Wylało z siebie, że z jego zapasu
          Mieczowe pióro dziejowego czasu
          Gorącą żywych szkarłatów purpurą
          Wymalowało tę kartę ponurą
          I wielka grozy człowieczej i mocy,
          O jakiej nawet nie śnili prorocy!

          Po ziemi przeszła śmierć wielkimi kroki,
          Jak chodzą siedmiomilowe obłoki,
          Gdy wicher gna je w posuwiste jazdy;
          Śmierć niezliczona jak piasek i gwiazdy,
          Jako grad gęsta i jako chwast bujna,
          Jak zbir bezsenm i jako pies czujnn,
          Jako powietrze niewidna, tajemna,
          A wszechobecna: poddziemna, nadziemna,
          Nieobliczona, stała i konieczna,
          Oczekiwana, nagła, palna, sieczna,
          Nocna i dzienna, bez kształtu i twarzy,
          Czyniąca dzieło szalonych szafarzy!

          Stało się, świecie, o czym z dawien dawna
          Była w Prorokach przepowiednia sławna,
          Stało sio ono żywota przekleństwo,
          O którym było w Piśmie podobieństwo:
          Jak niektóremu człekowi porosło
          Pole i żniwo obfite przyniosło,
          A on rozmyślał w sobie: "Co uczynię?
          Nie mam, gdzie plon bym taki zmieścił ninie."
          I rzekła dusza jego w sobie dumna:
          "0to rozwalę stodoły i gumna
          I wybuduję io większe we troje,
          By tam zgromadzić wszystko dobro moje.'
          I .rzeki do duszy swej: "Duszo bogata,
          Oto masz wiele dóbr! Na długie lata
          Już my od trudu i trosk niezawiśli.
          Odpocznij, jedz, pij i bądź dobrej myśli!
          Ale nie słyszał przestrogi: "0, głupi!
          Oto tej nocy złodziej spichrze złupi
          I wziąwszy pług twój, konia, klacz i źrebię,
          Duszy się twojej upomni od ciebie
          I to, co w ślepej ufności obłędzie
          Nagotowaleś, czyjeź jutro będzie?"
          Ślepe szaleństwo człowieczego rodu!
          Widząc, że obłok ciągnie od zachodu,
          Mówicie: "Będzie gwałtowna ulewa"
          - I tak też bywa... Kiedy wiatr zawiewa
          Od południowej krainy lecący,
          Mówicie: "Będzie czas spieki gorący"
          - I tak też bywa... Wiecie o pogróżce
          Deszczu i suszy, lecz, ślepce i głuszce,
          Byliście twardzi dla znaków i głosów,
          Które wołały z ziemi i niebiosów
          Niedolą czasów do serc, w których szatan
          Mieszkał, przymierzem zła z wami pobratan
          I z którym, kary nie baczący bliskiej,
          Na worach złota knowaliście .spiski,
          Jako pisklęta pod skrzydłem kokoszy,
          Ogrzani pierzem zbytku i rozkoszy,
          Ufni, że oczy pomst was nie dostrzegą!
          I tak się stało jak za dni Noego:
          Jedli i pili, weseli, zuchwali,
          Brali niewiasty, za mąż wydawali,
          Aż w korab Noe wszedł i jego plemię
          I przyszedł potop i wytracił ziemię!
          I tak się stai'o jako za dni Lota:
          Kupcząc, sprzedając wśród gorączki złota,
          Bezpieczni, pewni w swej żądzy łakomej,
          Sczepili drzewa, budowali domy,
          Aż Lot z Sodoimy wyszedł stopą szparką
          I spadł dcszcz ognia i spalił ją siarką!
          Tako się stało i wam, obłudnicy!
          Coście mówili w wielkiej tajemnicy,
          W mroków i schowków najgłębszych skrytości,
          Jest usłyszane w południa światłości;
          A coście w ucho szeptali w komorze,
          Jeost. obwołane na dachach, na dworze!
          I oto w gniewie, w złorzeczeniu, w klęciu,
          Gdzie w jednym domu było razem pięciu,
          Niezgoda jawi się i rozerwanie:
          I trzech przeciwko dwom, dwóch przeciw trzem stanie,
          Ojcowie przeciw synom i synowie
          Przeciwko ojcom, i brat brata zowie
          Wrogiem. I płonąc wściekłością i szałem,
          Każdy jest wrogów otoczony wałem
          I napierany zewsząd i ściśnięty,
          Niewolniczymi zagrożony pęty,
          Żagwią pożaru i żelazem wojny
          I nie masz, kto by zwał siebie: Spokojny.
          I jest w obliczu gromu, niebios posła,
          Zrównana z ziemią każda rzecz wyniosła.
          Miasto i sioło poległo w zniszczeniu
          T. nie pozostał kamień na kamicniu.
          A kto na dachu był, a miał naczynie
          W domu, nie schodził, by je zabrać ninie;
          A kto na roli był, nie wracał doma.
          By, co zostawił, ratował rękoma.
          Gdzie dwaj na łożu spali chwili onej,
          Jeden był wzięty, drugi osławiony;
          A gdzie dwaj mełli u młyńskiej posługi,
          Jeden był wzięty, a ostawion drugi;
          A gdzie na polu dwaj sprawiali łany,
          Jeden się ostał, drugi był zabrany.
          I była w onych dni zamęcie grzmiącym
          Biada brzemiennym i piersią karmiącym!
          Wtedy wzywając z krzykiem dobroczynnrj
          Litości niebios i śląc ku nim modły,
          Jak zwierz zawyje w szale: ŤJam niewinny!
          Wszelki człek zgniły, nikczemny i podły
          Czując, że boży gniew starga go w strzępy,
          Ale gdzie ścierwo jest, tam są i sępy.

          Krwawych błyskawic płomienne straszydła
          Zatrzepotały jak przestrachu skrzydła,
          Zatrzepotały wśród niebios sklepienia
          Jako powieki ślepe z przerażenia
          I chichot ognia rozdarł niebios lice
          Śmiechem, jakim się śmieją czarownice,
          Twarz rozdzierając od ucha do ucha.
          I zaszumiała wściekła zawierucha!
          Śmiejcie się, krwawe, rozżagwione luny,
          Klaskajcie w ręce, szydercze pioruny,
          Zatańczcie, pomsty rozjuszone czarty!
          Pękły szwy świata! Nieboskłon rozdarty
          Jako świątyni kosztowna zasłona!
          Trzęsieniem ziemi gleba odwrócona,
          Swiut zadygotał straszliwą chorobą
          l nic nie stoi, i nikt nie jest sobą.

          Dzień sadu! K(;dyż jest sędzia, co sądzi?
          Oto wydaje wyrok człek, co błądzi!
          Własnego dzieła swojego nieświadom,
          Wyrok sam sobie wydal i sąsiadom.
          Jak gdyby ziemię - jego rąk robota
          Zrobiła do cna niegodną żywota,
          Każdą piędź roli granatami skopał
          I co zbudował, przeznaczył na opał,
          Zażegłszy z czterech stron dziką pochodnią.
          I uznał wszystko, co uczynił, zbrodnią,
          I wszystko omietli! w popioły i zgliszcze
          I ten, co tworzył, wołał z dumą: "Niszczę!"
          Niszcząc się wzajem jak wrzody ohydne,
          Zwalczoją w sobie straszne zło niewidne,
          Które się przez nich iściło i iści,
          Przez nich, przeklęte syny nienawiści:

          Jakaż wokoło okropności rewia!
          Idąc, za sobą wloką własne trzewia,
          Gryzą się, topią wściekłych wilków zgr.lin,
          Wyją jak piekło i w ciekło konają.
          O, niesłychane katusze i bolę!
          Ziemia zmieniona w jedno rzezi pole,
          W czarnej katowni warsztat niezaznany,
          W niewysłowioną widownia cierpienia,
          Kędy się takie w pierś odbiera rany,
          Od jakich żyją cale pokolenia!

          Zamilknij, jęku sierot i wdów płaczu!

          O, śmierci, czzrny, wysoki trębaczu,
          Który z tysiącznych gardzieli armatnich
          Huczysz na trwogę, przy rzężeń ostatnich
          Charczeniu, grajże triumfu fanfarę!
          Niechaj zagłuszy wszystkie pieśni stare,
          Którymi żałość utyska cmentarna,
          Bowiem żałoba nasza nie jest czarna,
          Lecz purpurowa ode krwi przepychu,
          Jak purpurowe jest wino w kielichu,
          Które pijemy na żywota uczcie.
          O, surmy, grajcie! O, trąbity, huczcie
          Idącym naprzód w niezliczonym szyku!
          Śmierci, ponury, groźny pułkowniku,
          Prowadź w pożogi i dymu zamętach
          Wielkie gromady w karnych regimentach,
          Które od losu masz w srogim zarządzie.
          Aby na wielkim narodów przeglądzie,
          Przechodząc w wieczność ukrytą za zgonemi.
          Sprezentowały broń przed Boga tronem,
          Prosząc o pardon, że w bliźniej krwi bratniej
          Z plamy myły ziemię w kąpieli obiatniej...
          Więc tak się pisze nowe dzieje świata!
          Rękoma we
          • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:46
            Lechoń Jan

            Duch na seansie

            Oto firanka u okna się słania,
            Komety wlokąc za sobą liliowe.
            On idzie. Księżyc znad czoła odgania,
            Co seledynem oblewa mu głowę,
            Nieme z ust naszych biorący pytania,
            Wieczystych tęsknot podźwięki echowe.
            Na płaszczu jego gwiazd srebrnych tysiące,
            Przystanął. Z płaszcza otrząsa je drżące.

            Znieruchomieliśmy wtenczas słuchacze
            Mów pięknobrzmiących i dysput wygodnych,
            Bo się nam zdało, że oto już płacze
            Harfa, co wężów usypia głód głodnych,
            Ze oto trąbią na trąbach trębacze,
            Szwedów gotowi gnać z Rusi precz, szkodnych.
            Woń się fijołków rozlała po sali -
            On stał. A myśmy na Słowo czekali.

            Spirytystyczne pogasły wnet krzyże,
            I sznur rąk opadł z stolika bezradnie.
            Łowimy uchem, jak serca nam niże
            Na bicz korali krwawiący, jak zdradnie
            Wszystkie zamilkło porusza w nas spiże
            I ból prawdziwy niemocy w nie kładnie,
            Jak się w nas samych z nas samych zaśmiewa,
            Tłukąc nam w serce - poezji ulewa.

            Więceśmy w pierwszej tej chwili myśleli,
            Ze widmo pragnie obudzić w nas - siebie,
            Ze on nam wstąpi do duszy - Anhelli,
            Płaczący, milcząc, na matki pogrzebie,
            Że ból na tysiąc nas w Polsce rozdzieli,
            Duchem rosnących w Ojczyzny potrzebie,
            I z naszych wątpień nam ołtarz postawi,
            Przez klucz strzeżony swych - z wierszy - żurawi.

            I tak poczęło w nas męką coś gadać,
            Ofiarną chustą z Chrystusa odbiciem,
            Gdy z jego płaszcza jął tysiąc gwiazd spadać,
            W doniczkach kwiatów rodzący się życiem.
            Kłosy porosły z ziarn których chleb zjadać
            Będziem a które nawożą się gniciem,
            I Balladyny z nich malin rósł dzbanek,
            Które ma żywy zjeść wieczór kochanek.

            Drzwi biblioteki żelazem okute
            Pchnął cicho, wchodząc do ciemnej izdebki,
            I książki począł przerzucać: zatrute
            I te, od których szedł w naród duch krzepki,
            I te żołnierskie, pisane na nutę
            Bojowej w polu Moskala zaczepki,
            I wszystkie książki przepalał rękami,
            Uśmiechem strojny - stojący przed nami.

            Oto nad szablą zawisnął na ścianie
            Księcia Józefa konterfekt sczerniały -
            Ku niemu idzie! Ma w oczach kochanie,
            Żar niewygasły pochodni, zapały,
            I kiedy w gardle się zrywa nam łkanie
            Żołnierskich pieśni - drze portret w kawały
            I w onych pieśni przepada nam jęku,
            Czującym pęki kwitnących ziół w ręku.

            Patrzajcie! Patrzcie! Skroś okno odpływa,
            Na rydwan siada ciągniony przez pawie,
            Aloes koła mu wozu okrywa,
            Drogę sznurami wskazują żurawie,
            Firmament nocą na niebie przerywa
            Biczem, świecącym w gwiazd srebrnej siklawie -
            Jedzie gdzieś, myśli płomieniem objęty,
            Ten, co chciał z czynu na ziemi być święty.

            Którzyśmy Słowa czekali stęsknieni,
            Kłosy widzimy ubogie a żytnie,
            Z lamp rozświetlonych w pokoju promieni,
            Jak słońce jasne, pszeniczny dzień kwitnie,
            Z łąk Horsztyńskiego kosiarze strudzeni
            Idą ze śpiewką radośnie a bitnie.
            . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
            Księcia Józefa konterfekt sczerniały
            Na ziemi leży podarty w kawały.
            • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 07.03.05, 15:24
              William Butler Yeats

              Co pozostaje: obraz, książka,
              Poletko trawy, by pomału
              Móc spacerować i oddychać -
              Teraz, gdy sił ubywa ciału -
              I stary dom, gdzie w nocnej ciszy
              Nic się nie rusza oprócz myszy.
              Moje pokusy są stateczne.
              Gdy życie kresu już dobiega,
              Ani bezładna wyobraźnia,
              Ani młyn mózgu mielącego
              Odpadki, strzępy szmat i kości,
              Żadnej mi prawdy nie ogłosi.
              Niech spłynie na mnie starczy szał,
              Muszę się wyrzec swej natury
              I stać się Lirem i Tymonem,
              Albo Williamem Blakiem, który
              Tak długo walił pięścią w ścianę,
              Aż Prawda przyszła na wezwanie;
              Mieć umysł - miał go Michał Anioł -
              Który potrafi przez obłoki
              Przenikać lub, natchniony szałem,
              Zakłóca zmarłych sen głęboki;
              Umysł, którego nie zapomni
              Ród ludzki: starca umysł orli.
              • Gość: +++ Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 18:01
                Kauffman Herbert

                Zwycięstwo

                To Ty się chwalisz każdej godziny
                Że wdrapiesz się hen tam, na wyżyny,
                Pewnego dnia...

                Chcesz tylko areny, co ci pozwoli
                Pokazać, dokąd dzięki swej woli
                zajdziesz, jak wiele wiesz...

                Kolejny rok, kolejny rok przeżyłeś,
                Jak wiele nowych ścieżek odkryłeś?
                Czy wielkie rzeczy przez rok ten robiłeś?

                Czas dał ci znowu dwanaście miesięcy...
                Czy razy dwanaście twoje ręce
                Sięgały odważnie po nowe, po więcej ?
                Dlaczego znów cię nie było?

                Coś cię nie widać na liście bogaczy.
                Czy możesz nam to wytłumaczyć?
                Czy los się sprzysięgł przeciwko tobie?
                Nie - tyś jak zwykle zupełnie nic nie zrobił!
                • pattti Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 09.03.05, 20:31
                  Bruno Jasieński

                  Na rzece

                  na rzece rzec ce na cerze mrze
                  pluski na bluzki wizgi
                  w dalekie lekkie dale że
                  poniosło wisłobryzgi

                  o trafy tarów żyrafy raf
                  ren cerę chore o ręce
                  na stawie ta wie na pawie staw
                  o trące tren terence

                  na fale fal len na leny lin
                  nieczułem czołem czułem
                  od doli dolin do Lido lin
                  zaniosło wiosła mułem
                  • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:05
                    ech...
                    **************************

                    Broniewski Władysław

                    Kilka słów

                    Tak źle tak głupio mi dzisiaj, jak nigdy jeszcze nie było
                    Wciąż jakieś wczoraj wspominam,
                    które się nigdy nie wróci,
                    wciąż jutra czekam złotego, co mi się kiedyś wyśniło,
                    a wiem, ze jutro nadejdzie i tak jak dziś mnie zasmuci...

                    Tak źle mi dzisiaj i smutno i coraz smutniej już co dzień
                    Czegóż i kogo ja szukam, łażąc z rękami w kieszeni?
                    Ludziom zaglądam do oczu? Ot głupi miejski przechodzień:
                    Szukam przyjaznych uśmiechów w złych,
                    obojętnych spojrzeniach.
                    Niechże już przyjdzie ta wiosna z jałmużną kwiatów pachnących,
                    niechże już cos się odmieni, niech cos się ze mną stanie!
                    Serce mam pełne płomieni i iskier żarkich i tlących,
                    I dręczę się., wciąż czekając na wielkie, wielkie kochanie.
                    • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 23:55
                      Get down, get down, little Henry Lee
                      And stay all night with me
                      You won't find a girl in this damn world
                      That will compare with me
                      And the wind did howl and the wind did blow
                      La la la la la
                      La la la la lee
                      A little bird lit down on Henry Lee

                      I can't get down and I won't get down
                      And stay all night with thee
                      For the girl I have in that merry green land
                      I love far better than thee
                      And the wind did howl and the wind did blow
                      La la la la la
                      La la la la lee
                      A little bird lit down on Henry Lee

                      She leaned herself against a fence
                      Just for a kiss or two
                      And with a little pen-knife held in her hand
                      She plugged him through and through
                      And the wind did roar and the wind did moan
                      La la la la la
                      La la la la lee
                      A little bird lit down on Henry Lee

                      Come take him by his lilly-white hands
                      Come take him by his feet
                      And throw him in this deep deep well
                      Which is more than one hundred feet
                      And the wind did howl and the wind did blow
                      La la la la la
                      La la la la lee
                      A little bird lit down on Henry Lee

                      Lie there, lie there, little Henry Lee
                      Till the flesh drops from your bones
                      For the girl you have in that merry green land
                      Can wait forever for you to come home
                      And the wind did howl and the wind did moan
                      La la la la la
                      La la la la lee
                      A little bird lit down on Henry Lee

                      www.unet.univie.ac.at/~a9503672/music/grafiken/polly2.jpg
    • Gość: świr Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:25
      Stanął w ogniu nasz wielki dom
      Dym w korytarzach kręci sznury
      Jest głęboka, naprawdę czarna noc
      Z piwnic płonące uciekają szczury

      Krzyczę przez okno, czoło w szybę wgniatam
      Haustem powietrza robię w żarze wyłom
      Ten, co mnie słyszy ma mnie za wariata
      Woła - co jeszcze świrze ci się śniło?

      Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
      Twarz swoją widzę, twarz w przekleństwach
      A obok sąsiad patrzy z ciekawością
      Jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa

      Lecz większość śpi, przez sen się uśmiecha
      A kto się zbudzi, nie wierzy w przebudzenie
      Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
      Na rusztach łóżek milczy przerażenie

      Ci przywiązani w dymie materacy
      Przepowiadają życia swego słowa
      Nam pod nogami żarzą się posadzki
      Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

      Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
      A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
      - Tędy! - wrzeszczy - Niech was jasna cholera!
      A my nie chcemy uciekać stąd!

      A my nie chcemy uciekać stąd!
      Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
      Stanął w ogniu nasz wielki dom!
      Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!

      Jacek Kaczmarski
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 22:45
        Brodski Josif

        (Tym tylko byłem...)

        Tym tylko byłem
        Czego ty dotknęłaś dłonią
        Nad czym w noc głuchą wronią
        Pochylałaś się strzegąc
        Tym tylko byłem
        Co rozróżniałaś tam w dole
        W licach zatartych
        W czole rysy nawykła ciąć

        Tyś potrącała przecież zmysł
        By drżał by nie usnął
        Mnie małżowinę uszną
        Lepiąc w gorącym szepcie
        Tyś to w wilgotną głąb krtani
        Łuki podniebień
        Kiedy wzywałem ciebie
        Miękki wkładała głos

        Ślepy byłem lecz szłaś
        Przesłonięta i jawna
        Wzrok wszczepiając mi z nagła
        Tak zostawia się ślad
        I tak światy się stwarza
        A stworzone od nowa
        Zaczynają wirować
        I darami obdarzać

        Tak to blaskiem
        Tą mgłą spowity
        Ziąbem ogniem
        Wśród przestworzy samotnie
        Krąży zbłąkany glob

        Tak to blaskiem spowity
        Ziąbem ogniem
        Wśród przestworzy samotnie
        Krąży zbłąkany glob


        • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: 62.233.176.* 14.03.05, 12:46
          Zimowe słońce
          /Ljubomir Simović/

          Z mroku na wschodzie
          w mrok na zachodzie
          wątłe się zimowe
          przeniosło słońce.
          Jak wzeszło,
          tak zaszło,
          ani ogrzało,
          ani rozweseliło.
          • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 14.03.05, 13:10
            Śpiąca kobieta

            usiadłem w nocy na łóżku by posłuchać twego
            chrapania
            poznałem cię na przystanku autobusowym
            i teraz patrzę na twoje plecy
            chorobliwie blade i posypane
            piegami jakby u dziecka
            kiedy lampa rzuca światło - niewytłumaczalny
            smutek świata
            na twój sen.

            nie widzę twoich stóp

            ale domniemam że są to
            najczarowniejsze stopy.

            do kogo należysz?
            jesteś prawdziwa?
            myślę o kwiatach, zwierzętach, ptakach
            wszystkie wydają się być bardziej niż dobre
            i tak przejrzyście
            prawdziwe.

            póki co, nic nie poradzisz, że jesteś
            kobietą. każdemu przeznaczone jest kimś
            zostać. pająkiem, kucharzem.
            słoniem. to tak jakby każdy z nas był
            obrazem wiszącym na ścianie w
            jakiejś galerii.

            - i teraz obraz obraca się
            na plecy, i opiera na łokciu
            co widzę? usta, jedno oko i

            prawie nos.
            reszta ciebie jest ukryta
            poza zasięgiem wzroku
            ale ja wiem że ty jesteś
            współczesna, nowoczesne chodzące
            dzieło
            pewnie nie nieśmiertelne
            ale myśmy się już
            kochali.

            proszę, chrap
            dalej.
            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 22:15
              Baudelaire Charles

              Amor i czaszka

              Stara winietka
              Na czaszkę ludzkości wsiadłszy
              Anioł rozparty,
              Profan, jak z tronu z niej patrzy
              I stroi żarty.

              Dmucha rój baniek skrzydlaty,
              Każda lot bierze,
              Jakby ścigała gdzieś światy,
              W sinym eterze.

              Wątły, świecący glob fruwa,
              Chyżymi loty,
              Pęka - i tchnienie wypluwa,
              Niby sen złoty.

              Za każdą bańką głos czaszki
              Słyszę, jak jęczy:
              "I kiedyż koniec igraszki
              Dzikiej, szaleńczej?

              Bo to, co ciskasz w przestworze,
              Tak lekko, śmiało,
              To mózg mój, zbójco, potworze,
              Krew ma i ciało!"
              • peneloppa Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 16.03.05, 09:10
                Morsztyn Jan Andrzej

                Zima

                Śniegi opadły i kruchymi lody,
                Doczesnym mostem, nakryły się wody;
                Zima ujęła po pięknej jesieni,
                Skoś ciał a ziemia i z mrozem się żeni,
                I świat osiwiał, a w starej postaci
                Swój wiek kwitnący i swą gładkość traci.
                Patrz-że, Jagusiu, i miej oko na to,
                A luboś świeża i kwitniesz jak lato,
                Czekaj swej zimy: i na cię mróz siwy
                I śnieg na warkocz spadnie urodziwy;
                N ie czekaj raczej, a jeśli siać a żyć
                W czas zawsze lepiej, umiej czasu zażyć,
                Który jak górny potok rączo płynie,
                A zawsze lepszy ten, co już pominie;
                Bo jako widzisz teraz oczywiście,
                Że mróz pozdejmał i kwiecie, i liście,
                Tak tobie ten kwiat, co podobny wiośnie,
                Na ślicznych wargach i jagodach rośnie,
                Spadnie, gdy cię czas zgrzybiały podetnie
                I twe ustąpią późnym latom kwietnie,
                A na miejsce tych, co świecą tak cudnie,
                Miesiąców, przyjdą z listopadem grudnie.
                • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 16.03.05, 14:13
                  Frank O'Hara

                  Pić z tobą Colę

                  Pić z tobą Colę
                  to nawet zabawniejsze niż jechać do San Sebastian,Irun,
                  Hendaye,Biarritz,Bayonne
                  lub dostać mdłości na Travesera de Garcia w Barcelonie
                  po części dlatego że w pomarańczowej koszuli wyglądasz jak
                  lepszy szczęśliwszy św.Sebastian
                  po części dlatego że cię kocham, po części dlatego że ty
                  kochasz jogurt
                  po części z powodu fluoryzujących pomarańczowych
                  tulipanów dookoła brzóz
                  po części z powodu naszych uśmiechów skrywanych przed
                  ludźmi i posągami
                  trudno uwierzyć gdy jestem z tobą że może być coś tak
                  niewzruszonego
                  tak podniosłego tak nieprzyjemnie skończonego ja posągi
                  kiedy tuż przed nimi
                  w ciepłym nowojorskim świetle popołudniowej czwartej
                  dryfujemy między sobą
                  w przód i w tył jak drzewo co oddycha przez swoje okulary
                  i zdaje się że na wsytawie portretu nie ma ani jednej twarzy
                  tylko farba
                  człowiek dziwi się nagle po co u licha ktoś je wszystkie zrobił
                  patrzę
                  na ciebie i wolałbym patrzeć na ciebie niż na wszystkie
                  portrety świata
                  może czasem z wyjątkiem Polskiego Jeźdźca co tak czy owak
                  jest u Ficka
                  gdzie dzięki bogu jeszcze nie poszedłeś więc pierwszy raz
                  będziemy mogli razem pójść
                  a że poruszasz się tak pięknie z grubsza załatwia nam futuryzm
                  podobnie w domu nigdy nie myślę o Akcie schodzącym po
                  schodach ani na
                  próbie o jednym rysunku Leonarda lub o Michale Aniele co
                  kiedyś tak mnie rozanielał
                  i na cóż zdały się impresjonistom ich wszystkie studia jeżeli
                  nigdy nie zdołali
                  ustawić sobie właściwego człowieka w pobliżu drzewa gdy
                  tonęło słońce
                  czy też takiemu Marino Mariniemu skoro nie wybrał jeźdźca
                  tak czujnie
                  jak konia
                  wygląda na to że okradziono ich wszystkich z jakiegoś
                  cudownego doświadczenia
                  którego ja zmarnować nie myślę, dlatego mówię ci o tym.
                  • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 16.03.05, 14:36
                    Samuel Beckett

                    *** (Przychodzą)
                    Przychodzą
                    inne i takie same
                    z każdą jest inaczej i tak samo
                    z każdą nie ma miłości inaczej
                    z każdą nie ma miłości tak samo
                    • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: 62.233.176.* 17.03.05, 15:55
                      po wszystkich lasach świata
                      zawędruj swoje ciało
                      po deszczu
                      po nocy
                      po cichu
                      i zwariuj

                      Waldemar Wyszyński
                      • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 00:56
                        www.libfl.ru/pre-raph/44.html
                        • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 23.03.05, 11:25
                          ***(gdy węże będą walczyć o prawo pełzania)


                          gdy węże będą walczyć o prawo pełzania
                          a słońce zastrajkuje by zarobić więcej
                          gdy ciernie zaczną róże wstydliwie zasłaniać
                          i gdy się od starości ubezpieczą tęcze

                          gdy drozd nie będzie śpiewał przy księżyca blasku
                          póki puszczyki jego głosu nie ocenią
                          -a każda fala złoży swój podpis na piasku
                          bo jeśli nie to władze rozwiążą ocean

                          gdy dąb będzie upraszał brzozę o koncesję
                          na rodzenie żołędzi-doliny oskarżą
                          szczyty gór o wyniosłość-a marzec doniesie
                          że kwiecień, znany łotr, jest winien sabotażu

                          wtedy, nieufni dotąd, uwierzymy wreszcie
                          w niezwykłą niezwierzęcą ludzkość (lecz nie wcześniej)
                          • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: 62.233.176.* 27.03.05, 22:50
                            Brzuch mój widzę ogromny... wielkie powietrzne przestrzenie

                            Wielkanoc gastropaty
                            /Gałczyński/

                            Jajek nie można,
                            szynki nie można,
                            takoż nie można
                            szaszłyka z rożna.

                            Indyk - katafalk,
                            kura - agonia,
                            piwo - gaffa,
                            morderstwo - koniak.

                            Mięso cielęce
                            ani pół deka,
                            chrzanik - noc w męce,
                            chyba do lekarstw.

                            Sosy - satyra,
                            kabul - testament,
                            zupy - cholera,
                            zamęt i lament.

                            Kawa - dyspepsja,
                            wizje niedobre,
                            rum - epilepsja,
                            cygaro - obłęd.

                            Ani fistaszków,
                            ani pistacji,
                            wszystko prowadzi
                            do prostracji.

                            Torciki - zgaga,
                            mazurki - zgaga,
                            mazurek szkodzi,
                            tort nie pomaga.
                            Pytam lekarza:-Co?
                            A na to lekarz:-Gdybyś był bladszy,
                            niech pan spokojnie w niebo popatrzy.

                            • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 10:57
                              "(...)

                              Musiałam to sprawdzić natychmiast, więc weszłam do najbliższej księgarni i
                              spytałam: - Czy jest "Hamlet"? - Jest. Z opracowaniem 6 zł, bez opracowania 17.

                              Oczywiście poprosiłam o wydanie z opracowaniem i z poczuciem zrobienia złotego
                              interesu wyszłam z księgarni. Natychmiast otworzyłam książkę „ »Hamlet « z
                              opracowaniem. Lektura” i zaczęłam studiować napisy w szarych ramkach, które, jak
                              rozumiem, mają przybliżyć młodemu czytelnikowi istotę dramatu Szekspira.

                              I tak na przykład obok słów: "Prawda! Jakże srodze bicz twych wyrazów chłoszcze
                              mi sumienie", w szarej ramce jest napisane: "Wyrzuty sumienia".

                              Kiedy Hamlet w oryginale mówi do matki: "Tak żyć w barłogu kazirodczego łoża,
                              gnić w sprośności, z śmietnika rozkosz chłeptać" - w ramce po prawej stronie
                              uczeń czyta: "Hamlet krytycznie o Gertrudzie". Krytycznie. No pewnie. Ładniej
                              to, kulturalniej. Bez jakichś tam śmietników i chłeptania rozkoszy. Takie rzeczy
                              to ma uczeń w telewizji i w domu. A w szkole zachowujemy jednak pewne normy.

                              Nie mogłam się doczekać, kiedy dojdę do "Być albo nie być" i do szarej ramki,
                              która wyjaśni mi, o co właściwie tu chodzi. I doszłam. W ramce było napisane:
                              "Rozważania nad etycznymi konsekwencjami zemsty".

                              Przeczytałam monolog raz. Potem jeszcze raz. Od dołu. Po kawałku. I nigdzie, w
                              żadnym wersie nie mogłam się dopatrzyć rozważań nad etycznymi konsekwencjami
                              zemsty. Wyraźnie czytałam w myślach człowieka, którego niepokój doszedł do
                              granicy, za którą jest tylko pytanie, czy nie przerwać życia. (...)

                              Drodzy autorzy szarych ramek! Nie musicie czytać "Hamleta" ze zrozumieniem, ale
                              przynajmniej wejdźcie w położenie tego, kto was czyta. W końcu nie każdego stać
                              na "Hamleta" bez opracowania. Jedyne, co z tego wszystkiego wiem na pewno, to
                              to, dlaczego z opracowaniem jest taniej."

                              Do ministra edukacji Joanna Szczepkowska
                              kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53666,2504820.html
                              • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 29.03.05, 12:32
                                więc jesteś jesteś jesteś
                                daj niech sprawdzę
                                niech cię dotknę raz jeszcze
                                dłonią i ustami
                                niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
                                oślepłym ze zdumienia oczom
                                jeszcze twój głos usłyszeć chcę
                                zapachem się zaciągnąć
                                pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami
                                i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
                                dochodzić prawdy pocałunkami
                                /Poświatowska/
                                • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 04.04.05, 09:15
                                  Chcecie poznać Prawdę? Istotę wszechświata?
                                  Czy tym światem rządzi Bóg, człowiek czy Szatan?
                                  Ja wam mówie - człowiek, w to głęboko wierzę...
                                  Pytam tylko: człowiek-bóg czy czlowiek-zwierze?
                                  "I ujrzałem Bestię z morza wychodzącą..."
                                  Ona jest zewnętrzną czy wewnętrzną Mocą?
                                  Czlowiek ciągle błądzi... wciąż tkwi w zaślepieniu
                                  przy rozstaju myśli, w swej niewiedzy cieniu...

                                  Dążcie jednak stale w wrót poznania stronę,
                                  za którymi włożą wam wiedzy koronę!
                                  Tu zostaną tylko Pałace Żałoby,
                                  zbiorowe mogiły, sarkofagi, groby...
                                  • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 04.04.05, 11:11
                                    [']
                                    • Gość: marsha [*] [*] [*] IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 12:40
                                      ...smutek
                                      • morlok.rap [*] 05.04.05, 12:10

                                        • Gość: p Re: [*] IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.04.05, 06:01
                                          kiedy Góral umiera,
                                          to góry z żalu sine
                                          pochylają nad nim głowy,
                                          jak nad swoim synem.
                                          las w oddali szumi Mu
                                          odwieczną pieś bukową,
                                          a On długo się sposobi
                                          przed najdalszą drogą...

                                          oczy jeszcze raz podniesie
                                          wysoko do nieba,
                                          by pożegnać swoje góry,
                                          by im coś zaśpiewać.
                                          góry moje, wierchy moje,
                                          otwórzcie swe ramiona,
                                          niech na miękkim z mchu posłaniu
                                          cichuteńko skonam.
                                          bracie mój, halny wietrze,
                                          powiej ku północy,
                                          ciepłą, drżącą swoją ręką
                                          zamknij zgasłe oczy.
                                          • Gość: m* Re: [*] IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 13:41
                                            Śniłem, że Papież w komży tak skrwawionej

                                            Aż narodową barwę miała – stał w progu

                                            I czekał milcząc by mu otworzono…

                                            Dom był bez okien. Drzwi jak wieko grobu

                                            Lecz nie wiadomo skąd było wiadomym

                                            Że w środku coś chrobocze, pełga jak westchnienie

                                            Jak kamień niedobity…

                                            Wreszcie otworzenie

                                            Nadeszło. Rozłamały się wrota z łoskotem

                                            I Papież wszedł do środka. I wybiegł z powrotem

                                            I wracał i wybiegał w sutannie dźwigając

                                            Obłamiki które były ciałem jego kraju

                                            Układał je mozolnie mrucząc – O, ten kamień

                                            Bardzo wyraźnie ma Wawelu znamię

                                            A to od Częstochowy kawałek ołtarza

                                            A to ździebełko Narwi…

                                            Świat za nim powtarzał

                                            Skrzypiące nazwy i popróbował skleić

                                            Tak jak być powinno. Lecz nie po kolei

                                            Nie podług prawdy było, bo sens był złamany

                                            I przed narodów okiem kraj nieznany

                                            Odradzał się tak straszny, że każdy się wzbraniał

                                            Dotknąć palcem i sprawdzić jego Zmartwychwstania.


                                            Ernest Bryll ( 1983)



                                            • Gość: magician Re: [*] IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.05, 18:45
                                              W PODWÓJNEJ OSOBIE



                                              Nie śpię

                                              Lecz on też nie śpi

                                              Słucham

                                              Lecz On też słucha

                                              Czekam

                                              Lecz On też czeka



                                              Ja cierpliwy

                                              Lecz i On cierpliwy

                                              Oddycham

                                              Lecz On też oddycha

                                              Widzę Go

                                              Ale i On mnie widzi



                                              Nie boję się

                                              Lecz On też strachliwy

                                              Zapalam papierosa

                                              On także skręta ćmi

                                              Jem jabłko

                                              On tez coś sobie gryzie



                                              Milczę

                                              On także milczy

                                              Piszę

                                              I On też na kolanie

                                              Onanizuje się

                                              On czyni równie sprawnie



                                              Gdy robię miny

                                              jakże się wykrzywia

                                              Ruszam uchem

                                              Ach jak On umie ruszać

                                              Klnę szeptem

                                              Lecz On nawet jakby umiejętniej



                                              Więc śmieje się

                                              Lecz On bardziej drwiąco

                                              Otwieram okno

                                              On otwiera drugie

                                              Boli mnie brzuch

                                              On zanieczyszcza powietrze



                                              Nudzę się

                                              On ziewa

                                              Czytam

                                              Zagląda mi w stronice

                                              Myślę

                                              On telepatycznie



                                              Wyciągam bełta zza łóżka

                                              Wypija mi

                                              Śpiewam

                                              W duecie z Nim

                                              Rzygam

                                              On wcześniej ode mnie w Rydze



                                              Wkładam koszulę

                                              On zapina spinki

                                              Wciągam spodnie

                                              On przyciąga pasek

                                              Zakładam buty

                                              On wiąże sznurowadła



                                              Gdy wychodzę

                                              On też wychodzi

                                              Gdy przychodzę

                                              Już na mnie czeka

                                              Przepraszam: czy pan też

                                              umiera



                                              rafał wojaczek
                                              • morlok.rap Paryż 11.04.05, 12:05
                                                Paryż
                                                nigdy
                                                przenigdy w spokojniejszych czasach
                                                nie marzyłem
                                                nigdy
                                                o jeździe na rowerze przez to
                                                miasto
                                                w berecie
                                                na głowie
                                                a
                                                Camus
                                                zawsze
                                                mnie
                                                mocno
                                                wku..ał.
                                                • Gość: marsha wiosenne ucieczki IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 23:50
                                                  dzwonek u drzwi
                                                  nikt

                                                  nic się nie stało
                                                  nagle
                                                  puste miejsce
                                                  w nocy
                                                  w tobie

                                                  to się zdarza

                                                  ojciec charczy
                                                  na łóżku
                                                  umiera
                                                  pijesz w łazience
                                                  wodę brzozową
                                                  umierasz

                                                  *************

                                                  noc ma zapach
                                                  suszonych śliwek

                                                  za ścianą
                                                  mężczyzna
                                                  bije kobietę

                                                  ona zostaje
                                                  i gwiazdy
                                                  leżą w niej
                                                  cicho

                                                  mężczyzna
                                                  bije kobietę
                                                  w której jest


                                                  /genowefa jakubowska/
                                                  • k_i_k_a Re: wiosenne ucieczki 13.04.05, 10:26
                                                    dziś w nocy podpisałem umowę
                                                    z amerykańskim przemysłem zbrojeniowym
                                                    na sprzedaż wierszy o sile wrażenia
                                                    przekraczającej wszelkie przypuszczenia
                                                    będzie ich nadspodziewanie wiele
                                                    same naprowadzą się na cele

                                                    /Michał Zabłocki/
                                                  • Gość: k_a_j_o Re: wiosenne ucieczki IP: 62.233.176.* 13.04.05, 10:41
                                                    my wyglądamy jak krople deszczu
                                                    na okiennej szybie
                                                    spływające parami po szkle
                                                    widoczne dla wszystkich, tylko nie dla nas
                                                    my ich nie widzimy
                                                    wzorowy tkacz
                                                    przędzie swoje czółenko
                                                    poprzez naszą próżność
                                                    pozostawia zbolałą nitkę namiętności
                                                    aby pchnąć nas niewinnych
                                                    w kierunku łóżka.
                                                    /sinfield/
                                                  • morlok.rap Re: wiosenne ucieczki 14.04.05, 11:04
                                                    podziwiam twoje oczy
                                                    twoje imię
                                                    twój głos
                                                    twoje ciało
                                                    chodź pójdziemy
                                                    do ciebie
                                                    pomożesz mi
                                                    w myśleniu o tobie
    • Gość: k_a_j_o bezsennosc latem pachnaca IP: 62.233.176.* 14.04.05, 14:51



      Kim właściwie była ta piękna pani

      Nikt nie zna ścieżek gwiazd;
      Wybrańcem kto wśród nas?
      Zapukał ktoś...
      To do mnie gość?!
      Włóczyłem się jak cień,
      Czekałem na ten dzień;
      I stoisz w drzwiach...
      Jak dziwny ptak.
      Więc bardzo proszę, wejdź,
      Tu siadaj, rozgość się
      I zdradź mi, kim tyś jest,
      Madame?
      Albo nie zdradzaj mi,
      Lepiej nie mówmy nic.
      Nieśmiało sunie brzask,
      Zatrzymać chciałbym czas.
      Inaczej jest...
      Czas musi biec.
      Gdzieś w dali zapiał kur
      Niemodny wdziewasz strój,
      Już stoisz w drzwiach...
      Jak dziwny ptak.
      Więc jednak musisz pójść,
      Posyłasz mi przez próg
      Ulotny uśmiech twój,
      Madame?
      Lecz będę czekać, przyjdź!
      Gdy tylko zechcesz, przyjdź!
      Będziemy razem żyć!
      Ja będę czekać, przyjdź!
      Gdy tylko zechcesz, przyjdź!
      /stachura/
      • Gość: m* BEZSENNOŚĆ wiosenna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 23:22
        B. by gone...

        ...i drzewo migdałowe zakwitnie, i ociężałą stanie się szarańcza, i pękać będą
        kapary, bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu i kręcić się będą po
        ulicy płaczki...

        /Księga Koheleta/
        • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna IP: 62.233.176.* 18.04.05, 02:33
          Powiem coś ciepłego
          do twojej muszelki

          I już morze szumi
          muszelka się rumieni

          A przecież to dopiero
          początek naszych sekretów

          /a.ziemianin/
          • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna 18.04.05, 11:23
            Już słońca wschód, początek dnia,
            biały poranek obiecuje dobre chwile nam.
            Jesteś mój, ale czy wiesz,
            co jeszcze z twoich ust usłyszeć chcę.
            Daj mi słowo, słowo niezwykłe,
            co jutro zakwitnie jak sad, tak jak sad.
            W sercu schowam, przejść wtedy mogę
            przez ogień i wodę, bo wiem, że je mam.
            Oczu mową dawno nazwane, zwyczajne i znane tak trwa.
            Daj mi słowo, chcę w nie uwierzyć,
            chcę z tobą je przeżyć, już czas.
            Dzień chyli się, nadchodzi chłód,
            nie uwierzyłeś jeszcze, miły, w białą magię słów.
            A ja to wiem, gdy cisza trwa,
            co nie nazwane jest, ucieka nam.
            Daj mi słowo, słowo niezwykłe,
            co jutro zakwitnie jak sad, tak jak sad.
            W sercu schowam, przejść wtedy mogę
            przez ogień i wodę, bo wiem, że je mam.
            Oczu mową dawno nazwane, zwyczajne i znane tak trwa.
            Daj mi słowo, chcę w nie uwierzyć,
            chcę z tobą je przeżyć, już czas.

            /Jonasz Kofta/
            • Gość: k_a_j_o BEZSENNOŚĆ wiosenna z garścią lata IP: 62.233.176.* 20.04.05, 15:22
              Dobry sen

              Ładnie u ciebie
              Tyle książek
              Ty sam to wszystko czytasz?
              Jest to, co lubię
              "Mały książę"
              O! Jaka ładna płyta
              Leż, leż spokojnie
              Jutro wstaniesz
              Drobiazg
              Trzydzieści siedem dwa
              Zaraz opowiem Ci, kochanie
              Skąd przyszłam
              I kim jestem ja

              Ja jestem dobrym snem
              Życia mam tylko godzinę
              Będziesz pamiętał mnie
              Gdy minę
              Ja jestem dobrym snem
              W którym jest wszystko tak piękne
              Kochanie nie budź się
              Bo zniknę

              Tyle tu dymu
              Pokój tonie
              Otworzę zaraz okno
              A te koszule
              Na balkonie
              Na amen ci zamokną
              Leż, leż spokojnie
              Jutro wstaniesz
              Grypa
              Podgorączkowy dreszcz
              Mój czas się kończy
              Nie zostanę
              Nie mogę
              A dlaczego wiesz

              Ja jestem dobrym snem...

              Ja jestem dobrym snem
              Zasmucę cię i porzucę
              Dobranoc - tylko gdzie
              Schowałeś klucze?

              /kofta/
              • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna z garścią lata 22.04.05, 12:00
                Bajka 1002-ga


                Żył, o Efendi,
                w pięknym krajuK
                ędy gorący, korzenny ląd
                Władca - co oprócz innych zwyczajów
                Miał tysiąc dwieście czterdzieści żon
                (Może się mylę o jedną żonę
                Bo wszystkie były zaokrąglone)
                Władca nie lubił bałaganu
                Intryg, w przedsionku przepychania
                Żony więc ponumerowano
                Uczciwą drogą losowania
                By w usprawnieniach swych nie spocząć
                I wszystko mieć w każdej porze
                Kazał zbudować kryty taśmociąg
                Między haremem a własnym łożem
                (Sadzono w taśmę kolejne żony
                Włączył - i był zadowolony)
                Aż - jak kroniki stare podają -
                Taśmociąg zawył, zachrzęścił
                Stanął! - A w całym Seraju
                Nie było zamiennych części
                Wnet po pałacu rozniosło się
                Że plan się chyba wali
                W łożu jest żona 508
                A części nie dostarczyli
                (Zawsze są takie kłopoty
                Kiedy w rozruchu prototyp)
                Władca w sypialni kąt wtulony
                Przeżywa nudy dramat
                Na taśmie więdną nowe, nie użyte żony
                A w łożu wciąż ta sama
                Nawet niebrzydki biust ma
                Ta moja żona pięćset ósma
                Dalej nie można przy dzieciach
                -Patrz: van de Velde plansza trzecia
                Coraz to nowych doznań
                Zapragnął władca jak byle łasuch
                We dwoje przecież wiele można
                Gdy ma się chwilę czasu
                Pierzchło zmęczenie i znudzenie
                Haremu masą przerobową;
                Cieszył się z tego niestrudzenie
                Choć nie był wcale Casanovą
                (Rzeczy w szczegółach streścić nie potrafię
                Nie popadając w pornografię)
                Noc była parna i duszna
                Jak zwykle przy miłosnej grypie
                Rzekł władca - Wiesz co, pięćset ósma?
                Ty chyba jesteś w moim typie
                Kiedy poranek okien dosięgnął
                Słowik rozśpiewał się w gęstwinie
                Szepnął do żony pięćset osiem:
                Kochanie, jak ty masz na imię?
                Więc został z jedną tylko żoną
                To było już dla niego jasne
                Jak zachować efektywność wzmożoną
                Zmniejszając jednocześnie koszta własne
                Bo świat nasz toczy się jednako
                A bajki treść nie kłamie
                Wciąż ilość nam przechodzi w jakość
                A poligamia w monogamię

                /Jonasz Kofta/
                • marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna 24.04.05, 15:20
                  /maguth/
                  chodzisz

                  chodzisz za mną
                  i w obcych autobusach w korytarzach
                  usta
                  a zarys twojej brody ważniejszy jest
                  niż wszystko
                  i zapach twój korzenny
                  trochę słodki i gryzący język trochę
                  z każdego talerza spieczony
                  i z chropowatą skórką

                  • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna IP: 62.233.176.* 26.04.05, 14:29
                    Miłości! w tobie jednej odpocznienie...

                    Miłości! w tobie jednej odpocznienie...
                    I moc, i bytu oś; w tobie - sumienie - -

                    Języki? - zwiną się jak książek karty,
                    Gdy je piorunów widelec rozdarty
                    Na sąd ostatni wyzwie... nasza wiedza? -
                    Upiorem życia; proroctwo cóż?...- miedza
                    Próg czasów nowej widzenie granicy -
                    A więc to wszystko proch, proch na ulicy
                    Do Boga!... Miłość tylko pozostanie
                    Jak w zapalonym stosie hełm brązowy
                    Z napisem "jesteś"

                    ...Różne miałem mowy
                    I różne o tym było me śpiewanie
                    Od pacholęcia świergocąc pieśniami
                    ( Te - gdy zmężnieje czas, wspomnicie sami ).

                    Bo zasłaniałem wzrok, śpiewając słowo,
                    Ani mi lauru liść szumiał nad głową,
                    Bom ja ostatni tu w poetów świecie,
                    Którym nie przyszedł w czas i ... zresztą wiecie!

                    /C.K.N./
                    • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna IP: 62.233.176.* 28.04.05, 15:51
                      Love story

                      Ona i on
                      To była miłość prosta
                      Złączył ich los
                      i jedno słowo - zostań
                      Wierzyli w to
                      Że razem będą żyć
                      Wierzyli w to

                      Ona i on
                      Znaleźli, ocalili
                      Ten czysty ton
                      Co każę się nie mylić
                      Że Ona, On
                      Dla siebie są
                      Wierzyli w to

                      Wierzyli w to
                      Że nieśmiertelni są
                      Gdy miłość trwa
                      Silniejsza jest niż zło
                      Ochrania ich
                      Spokojny dom
                      Aż ich znalazła noc
                      Pośrodku dnia pobladłych

                      Zabrała nagle
                      Zabrała ją
                      Zabrała noc

                      Ona i On
                      To było szczęście wielkie
                      Ją zabrał mrok
                      Ja falo dłoń - muszelkę
                      Słowa tracą sens
                      Bo śmierć i miłość
                      Już poza nimi jest
                      W milczeniu jest

                      Gdy słowa gasną
                      Nie pytaj czemu
                      Los chciał to odebrać im
                      Daj ciszy zasnąć
                      Niech otuli ich jak dym

                      ...Historii kres
                      I kilka tych niemądrych łez...
                      ...
                      Nie wstydź się łez...

                      /kofta/
                      • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna wigilijnomajowa 29.04.05, 09:16
                        Wieczór majowy
                        Konwalie i bzy.
                        Wtulam
                        posiwiałe myśli
                        w miękką zieleń drzew.
                        Wysrebrzoną ciszą
                        niesie się skrzydlate echo,
                        niepokoi.
                        Wspomnieniem
                        wdzwania się w ciszę miasta.

                        Imieninowo
                        pachną konwalie.
                        Czemu nie słychać słowików?

                        /H. Ostaszewska/
                        • Gość: marsha 05.05.05 })i({ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.05, 19:49
                          z niewyspania znów obco
                          ramiona i słowa
                          błąkam się i przez strony na skos
                          • piootr Re: 05.05.05 })i({ 05.05.05, 22:13
                            Wszystkiego naj naj naj! Marsho :-)
                            Dziś pijam tylko za Twoje zdrowie!

                            Piootr
                            • Gość: marsha Re: 05.05.05 })i({ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 08:30
                              ślicznie bzowo-majowo dziękuję, i do zobaczenia wkrótce!

                              ****************

                              śniło się

                              śniło mi się
                              że spotkałam tygrysa
                              i że miał na sobie niebieską spódnicę
                              z falbanką
                              mam taka spódnice
                              a moje sny się sprawdzają
                              nie wiem kto obudził mnie o 2:50
                              i co to właściwie znaczy
                              wobec atakujących nocą tygrysów
                              zaraz pomaluję włosy
                              i udam że nie przestałam wierzyć w pociągi
                              zwłaszcza te zmierzające do miasta
                              a ty będziesz to czytał
                              i nie znajdziesz słów


    • Gość: k_a_j_o chwilę przed... deszcz zapadał IP: 62.233.176.* 11.05.05, 11:54
      nie spotkałam

      nie spotkałam jeszcze anioła
      chociaż szukałąm go
      w kazdej przydrożnej kafejce
      w czerwonym autobusie
      na plaży

      przyglądałam sie twarzom ludzi
      rozlepialam ogłoszenia
      wzywałam w modlitwach
      tupałam i krzyczałam

      anioł patrzył z góry
      ironicznie się uśmiechał

      /joanna Jankowska/
      • Gość: marsha dziś środa-- myśli pełna IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 11:57
        środa

        dziś środa ---
        imieniny
        aldony mścisława __
        kochany ktoś kiedyś
        okazuje się nie mieć
        wystarczającego znaczenia
        upchnięty gdzieś
        po szufladach
        [dokładniej
        między majtkami
        a krzykiem]
        bez twarzy z cyfr
        możliwych do wystukania
        bez słów o spełnieniu
        i jeszcze innych marzeń ---

        [środa --
        myśli pełna
        i mięśni drżących
        i niemo
        i głucho]

        /mw/
        • Gość: burke Re: dziś środa-- myśli pełna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 23:09
          MOJA KREW

          moja krew
          co chyłkiem płynie w głębi ciała które kryje się
          po ciemnych korytarzach w alkoholu w ustach kobiet krew
          podskórne życie me mierzone w litrach i płynące wspólną rzeką w morze krwi
          moja krew
          moja krew
          mrożona wysyłana i składana w bankach krwi bankierzy przelewają ją
          na tajne konta tajna broń
          moją krwią
          tajna broń konstruowana aby jeszcze lepiej jeszcze piękniej bezboleśnie
          ucieleśnić krew
          moją krew
          wypijaną przez kapłanów na trybunach na mównicach na dyskretnych rokowaniach
          moja krew
          moja krew
          to moją krwią
          zadrukowane krzyczą co dzień rano stosy gazet nagłówkami barwionymi krwią
          moją krew
          wykrztusił z gardła spiker na ekranie liczę ślady
          mojej krwi
          moją krwią
          leciutko podcmielone damy delikatnie przechylają szkło na rautach w ambasadach
          tak to
          moja krew
          to moją krwią
          podpisywano wojnę miłość rozejm pokój wyrok układ czek na śmierć
          moja krew

          moja krew
          moja krew
          moja krew
          moja krew
          i twoja też
          moja krew
          i wasza też

          moja krew
          i twoja też
          moja krew
          i wasza też....
          • marsha BEZSENNOŚĆ 12.05.05, 14:24
            totalny chaos
            głupoty które wczoraj dzisiaj
            myślałam do przodu do przodu jest lepiej jest gorzej
            i po tych wszystkich słowach które z siebie wyrzuciłam
            patrzysz na mnie
            mam na szyi tabliczkę z napisem teren nieznany
            albo grozi zawaleniem
            [któregoś dnia obudzisz się
            to będzie bolało jak cholera
            będziesz się zapierał rękami i nogami
            i będziesz miał nadmiar słów
            a ja będę miała wirus zwany milczeniem]
            we snach leżę obok ciebie i nie chcę więcej
            oczywiście że nie chcę i zniknąć ci
            jestem coraz słabsza
            prawdziwa gdy siedzimy obok
            opieram głowę o jedno z twoich ramion kolan bioder
            czasem dręczę za dużo gadam z ust płynie mi papier i papier
            i jestem też uparta za dużo sypię
            i jeszcze
            słowami kruszę
            za dużo
            • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 23:29
              Siedziałem sobie w mieszkaniu
              Gdy ktoś zapukał do drzwi
              Wyjrzałem przez ślepe oko
              I wyskoczyłem przez okno
              Biegłem przez śnieżne ulice
              Słyszałem za mną ich krzyki
              Biegłem, się nie oglądałem
              Ach, jakże było wspaniale

              Dookoła mowa idiotów
              Płynęła gdy radio grało
              Pobiegłem więc do kolegi
              Powiedział mi co się stało
              Popłynął rzeką alkohol
              Koledzy mieli metody
              A w wannach ryby pływały
              Ach, jaki ja byłem młody

              Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie | 3x
              Te czasy już
              Nie powtórzą się

              Ulice toną w czerwieni
              My w rękach mamy kamienie
              Majowe słońce tak praży
              Chłodzą nas wody strumienie
              Z ponurego średniowiecza
              Krucjata przeciwko Polsce
              Opornik w klapy wpinany
              Ach, jakże było wspaniale

              I praca ciężka po nocach
              Aby nadążyć przed ranem
              Niech tłuszcza w końcu zrozumie
              Dla kogo się narażamy
              W południe stanąć na baczność
              Tysiące kartek papieru
              Gaz dookoła się ściele
              Ach, jakże było wspaniale

              Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie
              Te czasy już
              Nie powtórzą się
              • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:33
                Mój Aniele

                jedziesz windą wprost do nieba,
                takim schodów nie potrzeba
                na parterze przeprowadzisz
                bój o niepodzielną władzę

                wystrojony grasz na zwłokę
                by do smierci mieć już spokój
                ja nic złego ci nie zrobię
                jestem tylko jedną z kobiet

                nie umieraj mój aniele
                nim zdążymy na wesele
                ja przyniosę ci zbawienie
                ty mnie rozbaw uniesieniem

                obłęd w oczach masz okropny
                w deszczu gróźb od wieków moknę
                nie odsyłaj mnie do piekła
                tam jest znów za dużo ciepła

                jeden
                wszystkiego boi się
                drugi
                za bardzo kocha mnie
                trzeci
                nie podejrzewa że
                czwartym
                być może zostać chcesz
                jeden...
                • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:34
                  Listonosz z niebios

                  piszę krótki list do Boga
                  daj mi chłopa a nie wroga
                  daj mi Boże to co możesz
                  ja mu życie już ułożę

                  ja go zamknę w przedpokoju
                  będę kochać po kryjomu
                  żeby się nie ruszał z domu
                  kupię buty mu z betonu

                  dałeś tak że nie daj Boże
                  pewnie już nie mogłeś gorzej
                  w jakiej formie list mój doszedł
                  skoro chłop był listonoszem
                  w Boga wierzę kochac umiem
                  a nic z tego nie rozumiem
                  • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.05, 15:49
                    Nie przychodzisz mi do głowy
                    Od miesięcy już
                    Wspomnień garść szuka dna
                    Szuka zapomnienia snu

                    Rozpuściłam Cię
                    W rosie mych łez

                    Zgubiłam klucz
                    Od furtek i bram
                    Zamknięte serce na kłódkę.

                    Mam... Trwam... Mam... Trwam...

                    Czekam nadejścia dnia
                    Dłonie składam w gest prośby
                    A za ścianą ktoś łka
                    Może nie kochany też

                    Pogubiłeś sens
                    W cieniu moich rzęs

                    Posłucham słów
                    Płynących zza ścian
                    Zamknięte serce na kłódkę

                    Mam... Trwam... Mam... Trwam...

                    Pogubiłeś sens...
                    • Gość: k_a_j_o NIEDOSPAŁOŚĆ IP: 62.233.176.* 17.05.05, 02:22
                      Wieczór

                      Słońce gaśnie.

                      Szwaczka zapala lampę.

                      Słońce gaśnie,
                      bitwa jest przegrana,
                      ranny bohater
                      upuszcza miecz i hełm.

                      Ranny bohater
                      upuszcza miecz i hełm,
                      a szwaczka bierze
                      igłę i naparstek.

                      /simowić/
                      • morlok.rap Re: NIEDOSPAŁOŚĆ 18.05.05, 10:18
                        Jedna Sztuka

                        Sztuka tracenia nie jest trudną do nauki;
                        tak wiele rzeczy wydaje się wypełnionych
                        chęcią utraty

                        Trać cokolwiek każdego dnia.

                        Zaakceptuj złowrogie
                        gubienie kluczy,

                        godzinę spędzoną podle.

                        Sztuka tracenia nie jest trudną do nauki.

                        Więc praktykuj utratę ojca, tracąc szybciej:
                        miejsca i imiona,

                        i to gdzie miałeś zamiar
                        pojechać.

                        Nic z tego nie będzie katastrofą.

                        Zgubiłem zegarek mojej matki. I patrz! mój ostatni czy
                        przedostatni, z ukochanych domów przepadł.

                        Sztuka tracenia nie jest trudną do nauki.

                        Stracilem dwa miasta, całkiem ładne. I, totalnie,
                        trochę rzeczy, dwie rzeki, kontynent.
                        Brak mi ich, ale to nie katastrofa.

                        --Nawet utrata ciebie (śmiejącego się głosu, gestu
                        który kochałem) nie zapadłem się pod ziemię.

                        To oczywiste
                        sztuka tracenia

                        niezbyt trudna do nauki
                        choć może tak się wydawać (Napisz to!)

                        katastrofą.
                      • morlok.rap Wiosna w końcu 18.05.05, 10:25
                        Hot

                        she was hot, she was so hot
                        I didn't want anybody else to have her,
                        and if I didn't get home on time
                        she'd be gone, and I couldn't bear that-
                        I'd go mad. . .
                        it was foolish I know, childish,
                        but I was caught in it, I was caught.
                        I delivered all the mail
                        and then Henderson put me on the night pickup run
                        in an old army truck,
                        the damn thing began to heat halfway through the run
                        and the night went on
                        me thinking about my hot Miriam
                        and jumping in and out of the truck
                        filling mailsacks
                        the engine continuing to heat up
                        the temperature needle was at the top
                        HOT HOT
                        like Miriam.
                        leaped in and out
                        3 more pickups and into the station
                        I'd be, my car
                        waiting to get me to Miriam who sat on my blue couch
                        with scotch on the rocks
                        crossing her legs and swinging her ankles
                        like she did,
                        2 more stops. . .
                        the truck stalled at a traffic light, it was hell
                        kicking it over
                        again. . .
                        I had to be home by 8,8 was the deadline for Miriam.
                        I made the last pickup and the truck stalled at a signal
                        1/2 block from the station. . .
                        it wouldn't start, it couldn't start. . .
                        I locked the doors, pulled the key and ran down to the
                        station. . .
                        I threw the keys down. . .signed out. . .
                        your goddamned truck is stalled at the signal,
                        I shouted,
                        Pico and Western. . .
                        . . .I ran down the hall,put the key into the door,
                        opened it. . .her drinking glass was there, and a note:
                        • Gość: marsha niedo... IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 12:13
                          pan podstępny

                          podstępny
                          tak mam na imię morderca
                          przeszkadzam pijam w pracy
                          ty inna masz na imię
                          chyba cię rozczaruję
                          miałem podobną historię
                          powiedziałem jej że jest inaczej
                          gdy mam trudność z mówieniem
                          jestem normalnym facetem
                          sześćdziesiąty drugi model do składania
                          chodzące bóstwo tylko trochę
                          i uwikłane
                          żartujesz sobie --
                          zwyczajna przyjemność
                          mówię prawdę to dziwnie wygląda
                          emocje wzbudzam
                          mądra kobieta wytłumaczyła mi to __
                          od tego są mądre kobiety
                          trudne w odbiorze
                          trudno - i za tobą nadążyć
                          czasem nie potrafię -
                          dostrzegam
                          to nawet nie jest takie ważne
                          i nie jest przeciwko tobie
                          eteryczność to odpowiednie słowo
                          i jest też tajemnica


                          • morlok.rap Re: niedo... 19.05.05, 09:26
                            As Planned


                            After the first glass of vodka
                            you can accept just about anything
                            of life even your own mysteriousness
                            you think it is nice that a box
                            of matches is purple and brown and is called
                            La Petite and comes from Sweden
                            for they are words that you know and that
                            is all you know words not their feelings
                            or what they mean and you write because
                            you know them not because you understand them
                            because you don't you are stupid and lazy
                            and will never be great but you do
                            what you know because what else is there?

                            (FO'H)
                            • Gość: marsha BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 12:03
                              będzie

                              będzie i taki czas
                              że wszystko wyjaśnieje i wygładzi się
                              i będzie muzyka w powietrzu
                              i będą w powietrzu znaki i my
                              i taki czas
                              będziemy sobie przez ramię czytać
                              i chwytać się za ręce i za włosy ciągnąć i całować
                              i będzie taki że miłość i my
                              ciepli spokojni a za ścianą będą się bajki pisać
                              i wiersze i polonezy
                              a cichy metronom odliczy na raz na dwa
                              na szczęście

                              /maguth/
    • Gość: bumerang Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.05, 12:53
      Hey you, out there in the cold
      Getting lonely, getting old
      Can you feel me?
      Hey you, standing in the aisles
      With itchy feet and fading smiles
      Can you feel me?
      Hey you, don?t help them to bury the light
      Don?t give in without a fight.

      Hey you, out there on your own
      Sitting naked by the phone
      Would you touch me?
      Hey you, with you ear against the wall
      Waiting for someone to call out
      Would you touch me?
      Hey you, would you help me to carry the stone?
      Open your heart, I?m coming home.

      But it was only fantasy.
      The wall was too high,
      As you can see.
      No matter how he tried,
      He could not break free.
      And the worms ate into his brain.

      Hey you, standing in the road
      Always doing what you?re told,
      Can you help me?
      Hey you, out there beyond the wall,
      Breaking bottles in the hall,
      Can you help me?
      Hey you, don?t tell me there?s no hope at all
      Together we stand, divided we fall.

      [click of tv being turned on]
      Well, only got an hour of daylight left. better get started
      Isnt it unsafe to travel at night?
      It?ll be a lot less safe to stay here. you?re father?s gunna pick up our trail before long
      Can loca ride?
      Yeah, I can ride... magaret, time to go! maigret, thank you for everything
      Goodbye chenga
      Goodbye miss ...
      I?ll be back

      P.F.
      • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.05, 03:26
        życie jest bezsensowne, straszne, głupie, a mimo to wspaniałe; nie naigrywa się
        z człowieka - od tego mamy ducha - ale też nie troszczy się o niego bardziej niż
        o dżdżownicę... Najpierw musimy dostrzec, iż nasz ludzki los nie jest wcale
        cięższy od lotu ptaka czy mrówki, przeciwnie: jest lżejszy i piękniejszy. Musimy
        przyjąć ohydę życia i nieuchronność śmierci: nie żaląc się, ale sycąc tą
        rozpaczą. Dopiero wtedy, kiedy przyjęło się cała obrzydliwość lub bezsens
        natury, można podjąć próbę przeciwstawienia się tej surowej bezsensowności i
        wymuszenia na niej jakiegoś sensu. To najwyższe, a zarazem jedyne, do czego
        człowiek jest zdolny. Wszystko inne bydło potrafi zrobić lepiej... nieliczni, ,
        których dosięgło cierpienie i którzy próbują odnaleźć jego sens, stanowią sens
        ludzkości

        hesse
        • marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 31.05.05, 11:38
          r.wojaczek
          "kochanka powieszonego"

          patrzy mu do oczu
          przygląda się sobie
          w jego śnie.
          Kochanka powieszonego
          w kucki przy jego głowie
          rodzi małe
          z czarną twarzą.
          kochanka powieszonego
          z czarną twarzą
          z bólu
          dziecko wpół rozrywa
          Kochanka powieszonego
          własną pierś ssie
          Paznokciami
          po sobie.
          Kochanka powieszonego
          umiera w jego śnie.
          • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:35
            T.Różewicz
            PRZYSZLI ŻEBY ZOBACZYĆ POETĘ.



            przyszli żeby zobaczyć poetę

            i co zobaczyli?



            zobaczyli człowieka

            siedzącego na krześle

            który zakrył twarz



            a po chwili powiedział

            szkoda że nie przyszliście

            do mnie przed dwudziestu laty



            wtedy jeden z młodzieńców

            odpowiedział

            nie było nas jeszcze

            na świecie



            przyglądałem się

            czterem twarzom

            odbitym w zamglonym lustrze

            mojego życia

            usłyszałem

            z bardzo daleka

            ich głosy czyste i mocne



            nad czym pan teraz pracuje

            co pan robi

            Odpowiedziałem

            Nic nie robię



            dojrzewałem przez pięćdziesiąt lat

            do tego trudnego zadania

            kiedy „nic nie robię”

            robię NIC

            usłyszałem śmiech

            kiedy nic nie robię

            jestem w środku

            widzę wyraźnie tych

            co wybrali działanie



            widzę byle jakie działanie

            przed byle jakim myśleniem



            byle jaki Gustaw

            przemienia się

            w byle jakiego Konrada



            byle jaki felietonista

            w byle jakiego moralistę



            słyszę

            jak byle kto mówi byle co

            do byle kogo



            bylejakość ogrania masy i elity



            ale to dopiero początek
            • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ po burzy IP: 62.233.176.* 03.06.05, 02:25
              Burza

              Na moim odwrocie
              omokły gniot:
              las w dechę płaszczony.

              Amarant zboża


              morderczy
              ścigał mi serc moich dwoje.

              A dom?... Gdzież...
              było lwio.
              Ponadto lwiało.

              Wyrywałem sobie grzywy
              anilinowe
              i jak deski do prasowania
              z korzeniami
              żeby się nie straszyć
              a biegnąc
              doczekiwałem bitej kulminacji

              zastrzeliłem się ja i wieś
              w jedno:
              huk młyna
              drewniana lwica (?)
              a - jeszcze nie to

              Dopiero ulga
              lwia

              szpara remizy strażackiej:
              piorunującą minią
              siekiery, trójzęby
              w bukiet - grzywę
              burza
              lwia róża!
              /miron b/
              • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ po burzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 22:56
                siekiera - siekiera

                czy tu się głowy ścina
                czy zjedli tu Murzyna
                czy leży tu Madonna
                czy tu jest jazda konna
                siekiera, siekiera, siekiera, siekiera

                czy w nocy dobrze śpicie
                czy śmierci się boicie
                czy zabił ktoś tokarza
                czy często się to zdarza
                siekiera, siekiera, siekiera, siekiera
                • Gość: kajo BEZSENNOŚĆ po burzy we mgle IP: 62.233.176.* 08.06.05, 12:51
                  mgła

                  za oknem mgła
                  a ja przeświecam cała

                  krople o parapet

                  gdy zamykam oczy
                  wtedy pachnie deszczem
                  jeszcze bliżej

                  cień poziomych żaluzji
                  spina biodra i uda
                  pod łuską z pasków
                  przebiega ciasne ciepło

                  mgła cicho pod powieki
                  a ja zastygam

                  /Renata Zrajkowska-Bujak/
                  • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 09:37
                    Kasprowicz Jan

                    Czem jesteś dla mnie...

                    Czem jesteś dla mnie? Tem światłem gorącem,
                    Siłą, co z ziemi wydobywa zioła,
                    Zlewa je wonią, stroi barw tysiącem,
                    Co sieje życie i radość dokoła.

                    Czem jesteś dla mnie?... Myślą i tem rwącem
                    Tchnieniem uczucia, co w prostego zgoła
                    I ułomnego człeka wnętrzu śpiącem
                    Budzi niebiańskich haseł apostoła.

                    Czem jesteś dla mnie?... Zamknij to pytanie
                    W wielkich tajemnic świętym Alkoranie,
                    Ty dla mnie pierwsza w pierwszych milijonie:

                    Wszak, aby godnie odpowiedzieć na nie,
                    Nie starczą, widzę, światło, barwy, wonie,
                    Myśl ni uczucie, choć tak żywo płonie
                    • marsha Re: BEZSENNOŚĆ 09.06.05, 15:05
                      Wejść tam nie można. Ale jest na pewno(...)
                      Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
                      I że nic nie ma, tylko się wydaje,
                      Ale ci właśnie nie mają nadziei.

                      [cz. miłosz]
    • Gość: braty Re: BEZSENNOŚĆ poniekąd IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 21:54
      Przyczyny Niepowodzeń

      muzyka: J. Stankiewicz, P. Waszak
      słowa: J. Stankiewicz

      oswajamy się piętrami, w ceramiczny uśmiech
      temu palcu wbrew, co kiwa powodem balu
      i kłamstw
      pozłacani z psem karetą - większą, niż generał
      podejrzany w niej telefon, który dzwoni lub nie

      rude budowle pękają w szwach
      cóż ?!!! z boskim na ustach palcem
      my drepcząc w miejscu wrzeszczymy start !!!
      tygodnie pięter dalej
      szukam dziewczyny mojego psa,
      wracam do moich spraw,
      do moich spraw,
      do moich spraw,

      ohhh !!! w śmiechu mam brata !!!

      hmmm
      oswajamy się, krok unosi krok
      hmmm
      oswajamy się, krok unosi krok
      aż rzeczy znajdą bieg rzeczy znajdą bieg
      rzeczy znajdą bieg znajdą bieg.
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ czerwcowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.05, 12:42
        a księżyc, co się do niej śmiał
        między paprocie nagle padł.
        na złotym saksofonie grał
        mi charlestona młodych lat...

        józef kratky
        • morlok.rap Re: BEZSENNOŚĆ czerwcowa 15.06.05, 16:51
          i chcę ci powiedzieć, że
          twoje usta mnie bolą
          choć wiarę w
          ciszę desperacko porzucę
          gdy gryźć będziesz
          a dłoń
          ulegnie w opornej bezsile
          na twoich policzkach
          gładkością osnuta
          w zarysie ucha zagubiona na
          granicy
          włosów walcząca z
          bezmiarem skrytego
          dotyku
          • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ truskawkowa IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 15.06.05, 20:41
            W truskawkowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
            Zapodziani po głowy, przez długie godziny
            Zrywaliśmy przybyłe tej nocy truskawki.
            Palce miałas na oślep skrwawione ich sokiem.

            Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
            Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
            Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
            I szedł tyłem na grzbiecie jakis żuk kosmaty.

            Duszno było od truskawek, któreś, szepcząc, rwała,
            A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
            Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
            Owoce, przepojone wonią twego ciała.

            I stały się truskawki narzędziem pieszczoty
            Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
            Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
            I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

            I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
            Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
            Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu
            A chruśniak truskawkowy trwał wciąż dookoła.
            • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 13:05
              Szekspir "Zimowa opowieść" (I, ii)

              Bywali (chyba, że wielce się mylę)
              Rogacze wcześniej, a wielu jest ludzi
              (Nawet w tej chwili, kiedy mówię o tym),
              Którzy prowadzą pod ramię swe żony,
              Nie przypuszczając, że sąsiad otworzył
              Śluzy i zabrał ryby ze stawu;
              Tak właśnie, sąsiad, godny Pan Uśmieszek:
              Tak, jest pociecha w tym, że inni ludzie
              Też mają bramy, które ktoś otwiera,
              Jak moją, przeciw ich woli. A gdyby
              Wszyscy mający rozbrykane żony
              Popadli w rozpacz, co dziesiąty człowiek
              Powiesiłby się. I nie ma żadnego
              Lekarstwa. Jest to rajfurcza planeta,
              Która poraża wpływem swym podówczas,
              Gdy dominuje; potężnym, to pewne,
              Na wschód i zachód, północ i południe;
              A wniosek taki: nie zagrodzisz niczym
              Brzucha kobiety. Wiedz o tym, że wpuści
              On i wypuści wszystkich nieprzyjaciół,
              Wraz z taborami i w pełnym rynsztunku.
              • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.05, 12:43
                ależ zaniedbałam bezsenność.... no ale tak czasu brak, że aż aż...
                wakacji wszystkim życzę udanych [ja urlopuję dopiero we wrześniu...ech...]

                SZANUJ CUDZE ZALETY BY DOSTRZEŻONO TWOJE. Pitagoras z Abdery.
                • Gość: Gawel Re: BEZSENNOŚĆ zimowa IP: 62.231.61.* 03.07.05, 19:50
                  A Cynic is a man who knows the price of everything and the value
                  of nothing. O.W

                  zdrowko z Dublina

                  Gawel
                  • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ lipcowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 21:37
                    "Brzydzę się plotką, dlatego natychmiast ją wypuszczam." :))

                    zaglada tu jeszcze ktoś?... wywiało znajomych... smutno

                    • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ lipcowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 01:05
                      Guildenstern: Whose serve?
                      Rosencrantz: Err...
                      Guildenstern: Hesitation! Love... one.
                      Rosencrantz: Whose go?
                      Guildenstern: Why?
                      Rosencrantz: Why not?
                      Guildenstern: What for?
                      Rosencrantz: Foul! No synonyms! One... all.
                      Guildenstern: What in God's name is going on?
                      Rosencrantz: Foul! No rhetoric! Two... one.
                      Guildenstern: What does it all add up to?
                      Rosencrantz: Can't you guess?
                      Guildenstern: Were you addressing me?
                      Rosencrantz: Is there anyone else?
                      Guildenstern: Who?
                      Rosencrantz: How would I know?
                      Guildenstern: Why do you ask?
                      Rosencrantz: Are you serious?
                      Guildenstern: Was that rhetoric?
                      Rosencrantz: No.
                      Guildenstern: Statement! Two all. Game point.
                      Rosencrantz: What's the matter with you today?
                      Guildenstern: When?
                      Rosencrantz: What?
                      Guildenstern: Are you deaf?
                      Rosencrantz: Am I dead?
                      Guildenstern: Yes or no?
                      Rosencrantz: Is there a choice?
                      Guildenstern: Is there a God?
                      Rosencrantz: Foul! No non sequiturs! Three... two, one game all.
                      Guildenstern: What's your name?
                      Rosencrantz: What's yours?
                      Guildenstern: You first.
                      Rosencrantz: Statement! One... love.
                      Guildenstern: What's your name when you're at home?
                      Rosencrantz: What's yours?
                      Guildenstern: When I'm at home?
                      Rosencrantz: Is it different at home?
                      Guildenstern: What home?
                      Rosencrantz: Haven't you got one?
                      Guildenstern: Why do you ask?
                      Rosencrantz: What are you driving at?
                      Guildenstern: What's your name?
                      Rosencrantz: Repetition! Two... love. Match point.
                      Guildenstern: Who do you think you are?
                      Rosencrantz: Rhetoric! Game and match!

                      Tom Stoppard "Rosenkrantz and Guildenstern are dead"
                      • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ lipcowa IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 17:40
                        "Kiedyś się nie malowałam. Pamiętasz, jak się nie malowałam? Nie, skąd możesz
                        pamiętać. Maluję się, bo chcę… Bo chciałabym ci to powiedzieć wprost. Bo myślę,
                        że wtedy mnie lepiej zrozumiesz. I że może mnie bardziej będziesz kochał. Bo
                        jak będę w końcu ładna, wiesz, jak będę taka jak gwiazdy filmowe, jak będę
                        miała ładnie zrobione włosy, i jak będę miała taki filmowy makijaż, to mnie
                        zobaczysz. Zobaczysz, że jestem taka… Tak trudno się z tobą rozmawia. Nie wiem,
                        jak mam do ciebie mówić, bo chciałabym tak prosto, a prosto wcale nie jest
                        łatwo. Że dopiero jak dokleję sobie rzęsy, jak pomaluję usta, jak pomaluję
                        powieki to zobaczysz, że jestem… inna… niż myślisz. I może wtedy ja też
                        pomyślę, że jestem inna. I może wtedy wszystko, no wiesz. Że zjemy śniadanie w
                        ogrodzie. A ty będziesz tak na mnie patrzył jakbyś mnie widział pierwszy raz w
                        życiu. Tak jak patrzyłeś na mnie pierwszy raz w życiu. Kiedy o mnie nic jeszcze
                        nie wiedziałeś. Kiedy chciałeś mnie poznać. I kiedy mnie zapytałeś: Czy pani
                        zawsze jest taka szczęśliwa? "

                        /r. grzela/

                        • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ lipcowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.07.05, 22:18
                          "are you the one that I've been waiting for?
                          stars will tell me, stars explode in the sky
                          then they die..."

                          chciałam się pochwalić,
                          że zostałam przyjęta na teatrologię
                          na UJ i od października wnikam w tłum
                          krakowskich studentów:))
                          • Gość: m* Re: BEZSENNOŚĆ do magican IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:59
                            bardzo pięknie! bardzo gratuluję! i tulę })i({
                            m*
                            • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ do *m IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.07.05, 21:38
                              bardzo dziękuję:))

                              (...) o poniedziałku
                              trzeba mówić w poniedziałek
                              We wtorek już by mogło być za późno.

                              “Teoria dystansu” Izeta Sarajlića
    • k_i_k_a Re: gratulacje :) 18.07.05, 09:42
      Sposób

      Większości z nas sądzone pono
      Zostawić pracę nieskończoną
      Nie dla nas duma tudzież spokój
      Finis coronat opus
      Lepszego nic nie wymyślono
      Aby oddalić to memento
      Zamiast zostawić nieskończoną
      Pozostaw pracę nie zaczętą
      /Jonasz Kofta/


      Motto na poniedziałek ;)))
      • Gość: burke Teatrologia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 00:22
        "Rosenkrantz and Guildenstern are dead"

        The Player: We're more of the love, blood, and rhetoric school. Well, we can do
        you blood and love without the rhetoric, and we can do you blood and rhetoric
        without the love, and we can do you all three concurrent or consecutive. But we
        can't give you love and rhetoric without the blood. Blood is compulsory. They're
        all blood, you see.
        Guildenstern: Is that what people want?
        The Player: It's what we do.
        ---

        The Player: We're actors! We're the opposite of people!
        ---

        Rosenkrantz i Guildenstern po rozmowie z Hamletem (2, ii)

        G: He had six rhetoricals
        R: It was question and answer alright.
        G: And two repetitions.
        R: Twenty-seven questions he got out and answered three. I was waiting for you
        to delve. When is he going to start delving, I asked myself.
        G: We got his symptoms, didn't we?
        R: Half of what he said meant something else, and the other half didn't mean
        anything at all.
        G: Thwarted ambition a sense of grievance, that's my diagnosis.
        R: Six rhetorical and two repetition, leaving nineteen of which we answered
        fifteen. And what did we get in return? He's depressed!
        • Gość: marsha bezsenność IP: *.prawo.uni.wroc.pl 19.07.05, 14:36
          w nocy bezsennosć... w pracy w dzień sennoŚć... oj rety...

          ********
          I AM WHAT I AM - GLORIA GAYNOR



          I am what I am
          Ja jestem tam, gdzie wyobraźnia
          Więc przyjdź tu i spójrz,
          po prostu spójrz lub bij mi brawo.
          To mój świat i ja jestem w nim tak z siebie dumny
          Mój świat, i nie będę się ukrywał dłużej.
          Świat nie przeklnie Cię
          dopóki chcesz być tym kim jesteś.
          I am what I am
          Nie chwalcie mnie i nie żałujcie
          Wciąż śpiewam i gram
          Sobie i Wam
          Myślę, że ładnie.
          I co że ja kocham piórka i błyskotki* żony
          A Ty? Może spójrz raz na to z innej strony
          Twój świat maską jest
          Jeśli nie krzyczysz
          I am what I am
          I am what I am
          i to kim - bez tłumaczenia
          Sam prowadzę grę
          Czasami as, czasami źle
          Bo żyje się raz, bez powrotu, bez odwrotu
          Raz, więc czas otworzyć okno światu
          Świat nie przeklnie Cię
          dopóki krzyczysz
          I am what I am
          • Gość: burke Re: bezsenność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 16:08
            The Player: We are tragedians, you see? We follow directions. There is no choice
            involved. The bad end unhappily, the good, unluckily. That is what tragedy means.
            ---

            The Player: For a handful of coin I happen to have a private and uncut
            performance of "The Rape of the Sabine Women," or rather woman, or rather
            Alfred, and for eight you can participate.
            ---

            Player King: Audiences know what they expect and that is all they are prepared
            to believe in.

            ibidem
            • Gość: burke audio-bezsenność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 22:12
              www.kakofonia.pl/PL/PLhydro/Los.wav (38KB)
              • Gość: k_a_j_o Re:bezsenność IP: *.plusgsm.pl 20.08.05, 23:26
                W tych paru zdaniach
                W tych paru slowach
                Gdyby udało się zawrzeć
                Spiąć skoncentrować
                Coś
                Coś jak podniecenie
                Coś jak porządanie
                Coś jak zaspokojenie
                Coś jak niedopowiedzenie
                Ach to coś
                To byłby juz chyba wiersz!

                /zabłocki/
                • Gość: k_a_j_o Re:bezsenność pod koniec setki IP: *.plusgsm.pl 22.08.05, 20:52
                  Stanąłem w metrze,
                  żeby czytać wiersze.
                  Wiersze na wietrze
                  są lżejsze i lepsze.
                  W ciąglym przeciagu
                  pędzących pociągów
                  lecą w powietrze.

                  /zabłocki/
    • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ wiosenna poniekąd 23.08.05, 09:37
      Jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć
      a już śpiewa
      jak zabłąkanych ptaków głos
      jak liść przez chwile piękny,
      nim go wiatr strąci z drzewa
      tak w nas głęboko skryte śpią...

      małe tęsknoty, krótkie tęsknoty,
      znaczące prawie tyle co nic
      nagle i szybkie serca ochoty,
      kto by tam ne znał ich

      niewiadomo skąd zjawiaja sie zakatrzone,
      wyprosza łzę, żal i ból
      posiedzą, podumają i jak gośc nieproszony
      nim się rozwidni znikną już

      małe tęsknoty, krótkie tęsknoty,
      znaczące prawie tyle co nic
      nagłe i szybkie serca ochoty,
      kto by tam nie znał ich
      nagłe i szybkie serca ochoty,
      kto by tam nie znał ich

      małe tęsknoty, ciche marzenie,
      zwiewne jak obłok kruche jak dym
      nieodgadnione w nas duszy westchnienie,
      kto by tam nie znał ich

      /W. Trzciński/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka