Gość: behemot
IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl
11.03.05, 22:06
Kiedy Franc Rakowski wyprowadzał sztandar na śmietnik historii,w kuluarach
sali
kongrsowej i poza nią zostały sieroty lewicy.Młodzi,wykształceni w
młodzieżówce
PZPR,przygotowani do przejęcia władzy i rządzenia.Ich czas nie nadszedł,a już
przeszedł.Taki kapitał i potencjał miałby się zmarnować?
Jaskiernia,Szmajdziński,Kwaśniewski,Miller,Siemiątkowki,a u nas
Pogań,Nicieja,Szteliga itd.Wszyscy dorastali w FSZMP.Partia czujnym okiem
obserwowała swój narybek,nagradzała,zezwalała jak dobra matka na pierwsze
próby
raczkowania,częściej nagradzała jak karciła.Partia miała zadecydować,kiedy
jej
dzieci dojdą do władzy.Najczęściej owa zmiana szeregów partyjnych była
wymuszona
kolejnymi niepokojami społecznymi i wówczas kolejka posuwała się do
przodu.Gdyby
ktoś sądził,że nastepowała wymiana pokoleniowa to byłby w błędzie.Odbywało
się
to na zasadzie dopuszczania nowej krwi od władz centralnych poczynając a na
terenowych kończąc.Młode pokolenie miało dochodzić do władzy stopniowo by nie
dopuszczać do zbyt radykalnych zmian.Okres rządzenia,a wiec zdobywania
profitów
nie mógł dzielić towarzyszy.Młodzi gdy nico okrzepli na stanowiskach ściągali
do siebie swoich kolegów,którzy posłusznie oczekiwali w przedpokoju władzy.
W zależności od tego jaka kariera interesowała danego członka należało
ulokować
się bezpośrdnio przy kręccej się karuzeli władzy bowiem władza potrzebowała
ludzi lijalnych i oddanych tak w aparacie politycznym jak i administracyjnym.
Towarzysz poznawali się zawierali układy towarzyskie i gospodarcze.Komitety
od
gminnych po cntalny były mijscem załatwiania różnych spraw.Zasada była
jedna,stopień niższy służalczo podlegał stopniowi wyższemu władzy w wszelkich
kontaktach.Co możesz midać w zamian za to co ja ci daję?
Owo dawanie dotyczyło spraw oficjalnych jak i prywatnych.Załatwienie stali na
budowę dworca centralnego w Warszawie jak i prywatnego domku jakiegoś notabla
odbywało się natej samj zasadzie.Siłę polityczną zdobywał ten który miał
wiele
do zaofrowania.Kraków miał miejsca na uczelniach,Katowice stal,węgiel,chemię
i
duże pieniądze,Gdańsk i Szczecin polskie mirze i rybkę itd.Ten,który dużo
miał
skupiał wokół siebie klientelę,która niosła go do władzy.
Jakie władza miała aspiracje?W stosunku do dnia dzisiejszego zupełnie
niewielkie.Domy,kamienice,ziemia,samochody,konta za granicą,jachty
ewentualnie
jakiś samolot.Ogólnie dobre i wygodne życie i zabezpieczoną
starość.Oczywiście
dochodzenie do owych dóbr musiało się odbyć szybko i wielkością gromadzonego
na
lewo majątku nie należało drażnić towarzyszy bo zawiść to stare zjawisko i
nieobce lewicy.Kto był wysoko mógł więcej,bo nie od dziś wiadomo,że duży może
więcej.Po kolejnym przesileniu,które było cechą immanentną tego
systemu,towarzysze szli w dyplomację.Kruk krukowi oka nie wykole,a za błędy
polityczne bo tylko takie popełniała PRL-owska władza nie karze się
więzieniem
nawet gdy były ofiary śmiertelne.
Owe sieroty po lewicy wcale nie chciały być tzw lost generation.W skali kraju
było ich dużo i ten kipiący potencjał nie zamierzał schodzić ze sceny
politycznej w czym utwierdzał go nawt Wałęsa,mówiąc o potrzebie istnienia
lewej
nogi.Chwytliwe jak zawsze hasła lewicy zaczęły zyskiwać na popularności wśród
społeczeństwa,które zaczęło tracić zdobycze socjalizmu.Hasło przekształceń
własnościowych,które rzuciła prawica,skądinąd słuszne,podchwyciła skwapliwie
lewica i perfekcyjnie udoskonaliła.W ustroju opartym na własności prywatnej
należy ową własność prywatna posiadać,choćby w najmniejszym
wymiarze.Najmniejszy wymiar plasuje posiadacza najniżej,ale wyżej od poziomu
zera.Największy wymiar plasuje posiadacza wysoko i może go awansować do
internacjonalistycznego wymiaru posiadaczy kapitału,co jest awansem do elit
światowych.
Ale jak zdobyć kapitał bez kapitału?Tu wracamy do pytania co ty mi możesz dać
za to co ja ci mogę dać?Poprzez umiejscowienie się sierot lewicy w różnych
strukturach administracji,samorządu ,biznesu rozpoczął się okres budowania
sieci
powiązań "swoich ludzi" i krótki okres przetrwalnikowy,bo nawet komuniści
spodziewali się tego co działo się w innych demoludach,czyli
lustracji.Spodziewając się lustracji [chodzi tu o niższe szczeble] należało
pokazać swojską twarz.Brak lustracji dodał sił sierotom i właściwie od tego
czasu możemy mówić o tygrysach lewicy.Pożyczka z Moskwy,FoZZ,handel
bronią,Huszcza,Sekuła,a wszystko otoczone parasolem WSI to dawało dobry
remanent otwarcia i na początek starczyło.Działalność partii jest kosztowna
mimo dotacji z budżetu.Celem zaś każdj partii jst zdobycie władzy,celem zaś
biznsu jest mieć władzę przychylną biznesowi.
Po wygranych wyborach przez SLD stało się to ,co wydawało sie
niemożliwe,mianowicie wrócił PrL.Prezydent,rząd,sejm,samorzad zostały w
jednych
rękach,cała władza w ręce rad chciałoby się powiedzieć.Wszystko w warunkach
demokracji.Cherlawa opozycja mogła sobie gardłować,a media zachwycone
sukcesem
socjaldemokracji przecież nowoczesnej,europejskiej głaskały ją zrazu po
głowie.
Po Buzku przyszedł Miller,a katolickie społczeństwo liczyło że w lewicowy
sposób napełni michę i będzie bronił najuboższych.
Pod niebieskim lakierem socjaldmokracji funkcjonowały peerelowskie metody,bo
oni nie potrafią inaczej,tak zostali nauczeni sprawować władzę.Co mi dasz za
to
co ja ci mogę dać?Albo czego potrzebujesz?Możesz dostać ale co masz w zamian
do
zaoferowania?Takie przekręty,jakie miały miejsce w Opolu nie mogły mieć
miejsca bez cichego przyzwolenia "gOry".Doły widzą co robi góra i postępują
tak samo.Ow model sprawowania władzy rozprzestrzenił się na cały kraj.A gdy
ma
się w rekach sądy,prokuraturę,policję i tajne służby to co się może wydarzyć?
Władza na szczeblu gminy decyduje o tym gdzie powstanie np.kolejna knajpa,a
na
szczeblu Warszawy,kto będzie właścicielem np.Orlenu i za ile.Bo dziś kapitał
jest tym,czym wtedy pochodzenie.A gdy jeszcze nawiąże się kontakty na stopie
towarzyskiej z ważnymi ludzmi z Warszawy,to można być pewnym,że kumpel nie da
skrzywdzić,przynajmniej do pewnych granic rozsądku.Ale nie wszyscy mieli
wyczucie owych granic jak sie okazuje.
Skupienie całej władzy zdemoralizowało
SLD,bezkarność,nepotyzm,kolsiostwo,obsadzanie wszystkiego swoimi powróciło na
niebotyczną skalę.Przypuszczam,że sami już nie byli w stanie kontrolować
rozpasania swoich szeregów.Sytuacja wymknęła się im spod kontroli.Monolit się
rozsypuje,powtają mutacje tej samej partii,prezydent ma kłopoty,nie może
utrzymać towarzystwa w dyscyplinie.KOmisje dochodzą do coraz nowych
faktów,rzucających wielki cień na prezydenta.Nie musi już dbać o popularność
bo
nigdzie nie kandyduje,czyli może pokazać prawdziwe oblicze osoby stawiającej
się ponad prawem.Do błędów politycznych może się przyznać,bo za takowe nie
ponosi się odpowiedzialności karnej jak w peerelu.Kiedyś krytyka kacyka
partyjnego była atakiem na partię.Dziś wzywanie prezydenta przed komisję
śledczą jest rozmontowywaniem państwa.Jak zwał tak zwał,chodzi o to,żeby
uniknąć ewentualnej odpowiedzialności.Dlatego prezydent nie przyszedł.