Dodaj do ulubionych

sprawiedliwość po wrocławsku

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.05, 11:48
bardzo "budujacy" artykuł o prokuratorach, adwokatach i sędziach w naszym
mieście:

kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53581,2592854.html
Przeczytajcie, Warto wiedzieć na kogo możecie trafic, nie tylko w takich
przypadkach, jak opisane w artykule.
Zgroza i skandal!
juz wiem, dlaczego Temida ma opaskę na oczach,

Paniom prokurator i sędzinom z artykułu serdecznie życzę , żeby były bite
przez mężów a jak będą stare - przez dzieci.

panom adwokatom i młodym panom prokuratorom - wszystkiego najgorszego + raka
z przerzutami,
Chciałbym poznac nazwiska tej "elity" narodu,
Pani redaktor? może jakiś wywiad z tymi wybitnymi prawnikami?

współczuję bitym i poniżanym kobietom, które szukając pomocy i ochrony prwnej
trafiają na takich ludzi.
Jarek



Obserwuj wątek
    • Gość: Marta Re: sprawiedliwość po wrocławsku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.05, 12:05
      jest tam odsyłacz do wywiadu w którym czytamy:
      "Urszula L. przeczytała w uzasadnieniu wyroku: "Gdyby powódka nie stawiała
      oporu, to mąż nie musiałby jej gwałcić". "
      WSTYD mieszkać z taką przedstwicielką wymiaru sprawiedliwości w jednym mieście,
      Chciałbym poznać nazwisko tej wybitnej intelektualistki i prawniczki. Urszula L
      to za mało. L? i co dalej? a skoro wydaje takie wyroki i tak ładnie potrafi je
      uzasadniać i jest pewna swoich racji to może udzieliłaby wywiadu gazecie? I
      poznalibyśmy Urszulę L. i jej poglądy bliżej?
      Marta
      • Gość: Przyszły_prawnik Re: sprawiedliwość po wrocławsku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.05, 12:54
        a ja studiuję prawo na UW, Wstydzę się za tych starszych "kolegów".
        • Gość: Sprawiedliwy Re: sprawiedliwość po wrocławsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 13:00
          To jest jakaś masakra, nie sądziłem, że dzieci sędziów są tak odmóżdżone.
          Może należy przestać rozmnażać się w kaście? Geny tego nie wytrzymają!
          • Gość: Naiwny Re: sprawiedliwość po wrocławsku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.05, 14:00
            celna uwaga z tymi genami, Tak się kończy klanowość tego zawodu.
            • monte83 wilki a nie ludzie! 13.03.05, 01:51
              nie moge zgodzic sie z niektorymi argumentami.
              otz moj dziadek byl sedzia, pierwszym prezesem sadu w moim miescie- zaznaczam,
              ze nie chodzi o wroclaw- teraz sedzia jest moja mama, moj tata jest adwokatem,
              rodzice mojej dziewczyny tez sa prawnikami- notariuszem i adwokatem. ja sam
              studiuje prawo.
              popieram jednak to, zeby dzieci prawnikow byly bardziej przywlejowane niz
              inni. to , ze mam takich rodzicow to zadna skaza ale raczej tylko pomoc. kiedy
              dzis czytalismy artykul wszyscy byli zszokowani.
              obawiam sie , ze wlasnie ci sedziowe, ci prkuratorzy i ci adwokaci opisani w
              gzecie to tzn. mlde sztuki.
              ale nie o tym- o pochodzeniu- ede pisal.
              otoz jak tak mozna. czy tym wszystkm bohaterm swiata prawa opisanych w gazecie
              zabraklo poczuca elementarnej wiedzy a do tego zwykej ludzkiej przyzwoitosci?
              mam pytanie, na ktore chcialbym odpowiedz od prezesa sadu, od szefa
              prokuratury dlaczego tak sie postepuje.
              jak mozna pisac, ze kobieta zostala zgwalcona bo sie opierala- jakby sie ne
              opierala to bylby luz. jak moze napisac to i powiediec kbieta drugej kbiecie.
              jak prokurator tak bezczelny- czy to plaga zreszta bo tam az troje prkuratrow
              bylo gorszych jeden od drugego- zadzwonlem nawet dzis do kolegi, ktry prowadz u
              mnie na uniwerku zajecia i jest tez na aplikacji prk, jakby on sie zachowal-
              odpowiedzila, ze take zacowane pisane w gazecie to skandal.
              na koniec pozostaje mi tylko zlozyc krytyke, ze nawet nalepszy fachowiec jesli
              nie wie co to szacunek dla drugego czlowieka nie moze pracowac. to wstyd dla
              wszystkich sedzw, dla prokuratyry itd. przykro mi jeszcze bardziej bo wiem, ze
              i we wroclawiu jest masa poczciwych prawnikow.
              • Gość: xxx Re: wilki a nie ludzie! IP: *.wroclaw.mm.pl 13.03.05, 01:55
                skopiowałem to z postu komentującego ten artykuł, przeczytajcie bo to głos
                rozsądku:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=21579233&a=21589345
                Re: Przemoc w rodzinie

                Przeczytaj komentowany artykuł »
                magda-prawniczka 12.03.2005 14:49 + odpowiedz


                Przykro mi to pisać, ale dawno nie spotkałam się z tak jednostronnym i
                nieobiektywnym artykułem. Zawsze wydawało mi się, że dziennikarz powinien być
                obiektywny, ale tutaj pani Lidia Ostałowska, którą zawsze lubiłam, oddała głos i
                łamy po prostu tylko jednej stronie, kobietom, które czują się skrzywdzone i
                mówią, co im leży na sercu, a wszystko podszyła tezą o wielkiej
                niesprawiedliwości, która się im stała. Być może tak było, ale mnie w tym
                tekście niepokoją i przerażają pewne pytania, które nasuwają się same każdemu
                prawnikowi, bez względu na to, który wykonuje zawód.

                W tym tekście aż roi się od błędów merytorycznych - mylenia postanowień z
                wyrokami, pozwu z zawiadomieniem o przestępstwie, artykułów z paragrafami itd -
                ale to pominę, bo rozumiem, że chociaz dyskwalifikowałyby nawet początkującego
                studenta prawa, to dla dziennikarza to żadna różnica. Ale w jednym przypadku
                pozwala mi wątpić czy dziennikarka w ogóle rozumie, o czym pisze: Prokuratura
                Rejonowa Wrocław Krzyki umorzyła po pięciu latach dochodzenie przeciw Edwardowi
                K. podejrzanemu o to, że znęcał się nad swoją żoną. "Wobec braku danych
                dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego" oraz "z
                braku interesu społecznego w objęciu tych czynów ściganiem z urzędu". Akurat
                znęcanie się jest ścigane z urzedu, musiały wchodzić w grę więc jakieś inne
                czyny - pewnie uszkodzenie ciała. Ale musiały też one - według opinii biegłego -
                być na tyle lekkie, że powinno być ścigane z oskarżenia prywatnego. Coś w tym
                tekście jest więc co najmniej... pokręcone.

                Poza tym niepokoi mnie łatwość z jaką pani redaktor oskarża wszystkich, którzy
                zajmują się tą sprawą. Ja widzę tu co najmniej 3 prokuratorów i trzy składy
                sądzące - w sumie naliczyłam 10 osób, w tym czworo ławników. Do tego ksiądz,
                całe mnóstwo policjantów, którzy przyjeżdżali na interwencje oraz prokuratorów,
                do których żaliła się pani Irena. I ci wszyscy - dorośli przecież - ludzie byli
                na tyle okrutni, nieczuli, że nie dostrzegli krzywdy pani Ireny? Czy to już nie
                budzi pewnego niepokoju ? Bo we mnie jak najbardziej. Nawet jeśli policjanci (bo
                wygląda na to, że tylko oni) byli jej życzliwi, to czemu sami nie wszczęli
                dochodzenia? Przecież mogą to zrobić bez prokuratora. No i co z tymi świadkami?
                Bo ja między wierszami tego tekstu przeczytałam jedno - że swiadków tak naprawdę
                nie ma, a to co mówiła bohaterka i teściowa nie nadawało się, żeby zrobić z tego
                sprawę karną. Nawet sikanie do garnków nie jest bowiem karane. A spraw o
                znęcanie się jest w sądach duzo i przecież sądy skazują ludzi za to - dlaczego
                więc wszystkich jakoś mogą skazać, a męża pani Ireny nie mogły?

                Mamy też taki kwiatek: "Podobno przekonanie, że kobiety fałszywie oskarżają
                partnerów o przemoc lub gwałt, jest w wymiarze sprawiedliwości powszechne. Czemu
                miałyby to robić? By się zemścić, by łatwiej dostać rozwód czy zgodę na
                przerwanie ciąży. To nieprawda. W innych rodzajach przestępstw zdarza się więcej
                fałszywych oskarżeń - tak wynika z badań."
                W takim razie tysiące ludzi pracujących w wymiarze sprawiedliwości mają tylko
                złudzenia i omamy, że takie zjawisko istnieje. Pani redaktor Ostałowska
                wytłumaczyła nam nareszcie wszystkim jasno - to nieprawda! W innych rodzajach
                przestępstw jest więcej fałszywych zeznań. Powołuje się na jakieś badania, nie
                wiadomo przez kogo przeprowadzone i na jakiej podstawie wyprowadzono w nich
                wnioski (pytają ludzi, kiedy fałszywie zeznają? - hm...). Otóż, pani Lidio jest
                to jak najbardziej prawda, co więcej to powszechne zjawisko rozgrywania w ten
                sposób sprawy rozwodowej - najpierw robi się mężowi tzw. znęty, potem rozwód i
                eksmisja z domu. Wyrok karny to argument nie do odparcia. Robi się to
                najczęściej po to, by przejąć majątek, gdy w mieszkaniu robi się za ciasno, albo
                gdy mąż znajduje młodszą kobietę i trzeba się na nim zemścić. Czasem widać na
                pierwszy rzut oka, że zarzuty o znęcanie się grubymi nićmi szyte i sąd się nie
                da nabrać. Może panią Irenę posądzono o to bezpodstawnie, ale nie zdarzyłoby się
                to, gdyby setki innych pań Bożenek, Krystyn itp tak nie próbowały tego do spółki
                ze swoimi adwokatami, to proceder z wieloletnią tradycją. Czasem ich zachowanie
                na sali jest wręcz żenujące, ale o tym przecież nikt w żadnej gazecie nie
                napisze. Nie spodziewałam się jednak, że w tak poważnej gazecie ktoś może sobie
                ot tak, zaprzeczyć znanemu od dawna zjawisku. No ale widać można.

                Pozostałe bohaterki sprowadzają się do drobnych notek, więc nie sposób się do
                nich odnieść - że sędzia zakrzyczał itd. Napisał coś w uzasadnieniu - może, ale
                nie podano kontekstu - czasem w wyroku rozwodowym stwierdza się, że zona
                odmawiała współżycia ale nie po to, żeby ją potępić, tylko żeby stwierdzić, czy
                zaistniał rozkład pożycia i który jest warunkiem rozwodu. Sama widziałam taki
                wyrok i kobietę która biegała i pokazywała wszystkim zdanie wyrwane z kontekstu
                - nie pamiętam już jak ono brzmiało, ale mogło szokować, coś o jej odmowie
                współżycia. Ale kobieta nie dała sobie wytłumaczyć, że takie rzeczy trzeba
                stwierdzać, żeby móc w ogóle dać rozwód do którego trzeba spełnić konkretne
                przesłanki (trwały i zupełny rozkład pożycia). Nie można dać rozwodu ot tak, bo
                mąż mnie nie rozumie, a na normalne pytanie sądu co to znaczy nie rozumie i
                prośbę o jakieś konkrety od razu płacz i żadnej sensownej wypowiedzi. Potem
                można sobie mówić "Myślałam, że sąd mnie zrozumie. Ale tam kobiety traktuje się
                ostro. Płaczą na stojąco". Owszem, płaczą. Płaczą, bo myślą, że rozwód to
                formalność, a tu sąd żąda opowiedzenia, co było nie tak w małżeństwie, płaczą,
                bo nie potrafią się pogodzić z czyimś osądem, który nie zgadza się z ich
                uczuciami, płaczą, bo dla nich zawsze to mąż jest wszystkiemu winien, chociaż
                czasem tylko tego, że nie jest taki jak ona sobie w dzieciństwie wymarzyła, i
                wreszcie płaczą dlatego, że dopiero na sali rozumieją, że nikt ich nie będzie
                głaskał po głowie i pocieszał, bo też nikt im nie kazał się wiązać z takim
                człowiekiem i nagle zdają sobie sprawę, że zmarnowały najlepsze lata życia.

                Drażnią mnie też takie obsesje, typowe - niestety - dla pieniaczy: Wchodzę na
                salę, żeby o tym sędziemu powiedzieć. A tam dwie koleżanki rozmawiają: pani
                sędzia z panią prokurator. O mnie? Pani prokurator: "Proszę wyjść!". Otóż nie
                ma w tym nic dziwnego. Przed rozprawą sędzia rozmawia z prokuratorem, mówi że
                nie ma takiej czy takiej zwrotki, że mogą nie przyjść tacy albo tacy świadkowie,
                pyta się wstępnie czy prokurator będzie o coś wnioskował, czy jest przygotowany
                do mowy końcowej itp. To oczywiste i naturalne przygotowanie się do rozprawy po
                to, żeby trwała szybciej. I pewnie, że się sędziowie z prokuratorami i
                adwokatami znają, trudno, żeby się nie znali ze studiów czy z aplikacji, nie
                wymagajmy niemożliwego, bo niby jak zapewnić, żeby się nie znali? Ale są wyroki
                w których koleżanka sędzia musi ośmieszyć koleżankę prokurator albo koleżankę
                adwokata. I wydawanie wyroków choć kolega czy koleżanka reprezentuje jedną ze
                stron to codzienność w każdym wydziale każdego sądu i w każdym kraju.

                To są tylko moje drobne wątpliwości co do tekstu i parę krytycznych uwag. Nie
                pracuję we Wrocławiu, nie znam pani Ireny ani innych bohaterek - może mają
                rację, może nie. Ale drażni mnie, że dziennikarce najłatwiej jest dołożyć
                wymiarowi sprawiedliwości, obarczyć go winą za wszystkie ludzkie nieszczęścia,
                choć najczęściej wynika to z niezrozumienia tego, jak ta instytucja pracuje. Tak
                jak boimy się tego, czego nie znamy i nie rozumiemy, tak samo najłatwiej jest
                skrytykować coś, co jest dla nas obc
                • monte83 Re: wilki a nie ludzie! 13.03.05, 03:10
                  coz, mnie tez zastanawiaja te pewne rozbieznosci. dlatego nie mysle o tym, ze
                  wszyscy prawnicy to bestie- ale tak szczerze mowiac vel piszac, nie oszukujmy
                  sie- lawnik lawnikiem ale to sedzia zna sie na tym bedziej i czesto jest tak,
                  ze lawnik nie zglasza sprzeciwu. po drugie pan edek zostal opisany jako
                  terrorysta a sasiad chce mieszkane- czy tam trudno jest "poprosic" innch
                  sasiadow o nie mieszanie sie, zwlaszcza w czasie kiedy znieczulica zbiera
                  wielkie znow.
                  co do tych rzmw sedziego i prokuratra- droga pan, dla mnie owszem, romawiaja,
                  tylko czy zawsze sa to takie czysto zawodowe rozmowe, a moze czasem jest tak,
                  ze se mowi:
                  "posluchaj, ta irena to wariatka, chce swojego bylego do wezenia wsadzic a to
                  kawal szmaty". czy nie jest to wplywanie na sedziego zwlaszcza, ze np panie
                  znaja sie np 5 lat i razem do komunii swje coreczki prowadzily?
                  nie wymagajmy tez od dziennikarki znajomosci kpkp- owszem, lepiej jesli pisze
                  sie, co rzeczywisice jest wyrokiem a co postanwieniem- chc w potocznym
                  znaczeniu ma to take samo znaczene- jest to decyjzja tyle- na wyrok 1 inst.
                  jest apelacja- na postanowienie zazalenie itd.
                  ciesze sie, ze pani odstałowska napisala ten artykul- szanje za to pania.
                  oczywiscie, nie znaczy to, ze tak jak opisuje to pani dzennikarz, ze tak
                  rzeczywisice bylo- a jednak niech te artykul da przyklad, ze czesto prawncy
                  patrza na ludzi mcno z gory.
                  i u mnie w sadze- nie jest to wroclaw ale daleko daleko od niego- sa dobrzy
                  pracownicy ale tez mowi sie, ze jest pani prkurator c., kawal sterj baby, za to
                  pani b. to serdeczna kobieta.
                  czas skonczyc z partactwem wsrod sedziow, prokuratorow i reszty- przykro mi
                  tylko, ze ci sedziowe, ktorzy wykonuja soja prace rzetelnie cierpia na tym.
                  • Gość: wilk a nie ludź Re: wilki a nie ludzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 04:16
                    ale głupoty wypisujecie, ta sędzina nadaje się tylko do zwolnienia,
                    i to w trybie natychmiastowym - podobnych głupot ni powinna wygadywać
                    nawet jako sporzątaczka czy też pomywaczka
                • monte83 Re: wilki a nie ludzie! 13.03.05, 03:17
                  droga pani, juz we wstepie swojeg postu pisze pai o tym, ze postanwienia myla
                  sie z wyrokami- ok, to akurat mze yc wazne ale do licha , czy wazne jest , ze
                  ktos myli artykul z paragrfem?
                  zarty prosze odlozyc na bok, nie wiem ale odnosze wrazenie, ze pani pod haslem
                  rawa do rzetelnosci artykulu chce wybronic prawnikow w tej sprawie.
                  denerwuja mnie teksty-oskarzenie, ze ostalowska oddaje lamy gazety obietom,
                  ktore chca cos wykrzyczec.
                  dbrze, niech krzycza. czy wiemy kim sa?
                  czy sa rzeczywiscie oszustkami a moze serio sa juz u kresu wytrzymalosci?
                  gdzie to ludzka slidarnosc? czy zakladajac toge nalezy sie tego wyzbyc?
                  oczywiscie, ze nie- wierze, ze moi rodzice i ich znajomi a prze to rowniez mi
                  sa przyklade, ze prawnik to tez czlowiek poczcily.
                  malo tego, sam nie wiem czy bede sedzia czyjednak nie zostane adwkatem ale
                  prosze pamietam o rownsci procesowej, o tym tez, ze ofiarze potrzebne jest
                  wsparcie a teksty w stylu, ze jakby sama dala to by nie gwalcil w glowie se nie
                  mieszcza!!!!
                  pani ostalowsiej zas gratuluje.
                  • Gość: DZ Techniczna uwaga do p. monte83 IP: *.provider.pl / *.provider.pl 13.03.05, 11:17
                    Radzę zmienić klawiaturę na bardziej czułą, bo ilość literówek i braku liter
                    w wyrazach przekracza normy przyjęte na forach internetowych i skutecznie
                    utrudnia percepcję wyrażanych przez pana opinii.
                    Pozdrowienia
                    Dariusz
                    • monte83 do Pana Dariusza. 13.03.05, 16:45
                      wiem, przepraszam, to po prostu nowy laptop i kurde jeszcze nie moge sie
                      przyzwyczaic ale obiecuje poprawe.
                      rowniez pozdrawiam.
    • Gość: Wrocławiak Posążek Temidy na gmachu sadu od strony IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.05, 12:06
      ulicy Sądowej NIE MA OPASKI NA OCZACH.
      Kto nie wierzy niech się przespaceruje i sam zobaczy.


      • monte83 dziwny przypadek... 13.03.05, 16:47
        coz, z zalozenia temida miala byc slepa kto bogatym a kto biednym jest. miala
        sprawiedliwie sadzic.
        a jednak ten przyklad, zwlaszcza poruszony w artykule motyw jak pan edek mowi,
        ze ten kto ma pieniadze to i sprawe wygra, daje nam odczuc tylko to co sie mowi
        na ulicach.
        a co sie mowi?
        mowi sie, ze biedny sprawy nie wygra a wlasnie , ze ten co ma pieniadze to ma i
        prokuratora i sad i adwokata super gwiazdora.
      • Gość: Marek Re: Posążek Temidy na gmachu sadu od strony IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 16:50
        Tak? może ściagnęła opaskę, żeby dojrzeć, która to ta Urszula L? bo jeszcze
        takiej....skreślone.....nie widziala?
      • Gość: zyta Re: Posążek Temidy na gmachu sadu od strony IP: *.wroclaw.mm.pl 13.03.05, 16:53
        No i co z tego, że nie ma? Myślę, że problem jest ogólnopolski, szkoda że
        Wrocław się też tach niehlubnie wykazał. Pamiętajmy, że dopiero nidawno pękła
        tama milczenia wobec przemocy domowej, zakładowej, itp. To rzeczywiście może
        rodzić skrajności w obie strony, ale i tak nie da się ukryć, że czyta się ten
        tekst ze łzami, wściekłością, żenadą. Jestem kobietą w średnim wieku, nie
        prawniczką, ale dajcie mi namiary na niejakiego Edka, a samo postaram się go
        doprowadzić do stanu obdukcyjnego. Kobieta w szale i słusznej sprawie wiekle
        może. Naprawdę, to woła o pomstę do nieba, bejsbol i mafię ukraińską! A poza tym
        - jeśli nawet kobiety w sądzie są tak nieczułe, to rzeczywiście na co można
        liczyć? I zeby mi nie było na solidarność jajników. Ja po prostu nie wiem jakl z
        tym walczyć. Jestem solidarna ze zdaniem przedmówcy, który prop[onowł ujawnienie
        kto i jak w wiadomych sprawach orzekał, ale to tylko mrzonki pewnie...
        • Gość: Jolka Re: Posążek Temidy na gmachu sadu od strony IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 16:58
          a Urszuli L życzę, żeby lał ją:
          1) mąż
          2) kochanek
          3) syn
          (niepotrzebne skreslić)

          może wtedy coś w jej móżdżku zaświta?

          • Gość: Lolo Re: Posążek Temidy na gmachu sadu od strony IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 17:03
            dolączam się do życzeń dla Urszulki, oby ją parchy pokryły.
            I chciałbym poznać z imienia i nazwiska tych dzielnych, młodych prokuratorów, o
            których mowa w artykule?
            Może sami się odezwą? w końcu jeśli są w porzadku to nie mają się czego
            wstydzić. Panie i panowie z wzorowej prokuratury Wroclaw-Krzyki prosimy!!!!!
            dajcie głos!
            • monte83 prosba o rozwage. 13.03.05, 17:11
              coz, powiem tak, nie wiemy jak rzetelnie przestawila to pani ostalowska- choc
              jak juz wczesniej pisalem, ciesze sie, ze jej artykul zostal wydrukowany bo
              wierze, ze to pomoze kobietom skrzywdzonym.
              nie sadzcie tak latwo- powiedzial pewien ksiadz z argentyny. nie znam sprawy,
              nie znam akt. trudno mi wiec odniesc sie do prawdziwej sytuacji bo nie wiem czy
              wiecie ale np film dlug zostal lekko oderwany od rzeczywistosci o czym sam
              rezyser przypomina.
              a jednak czemu mam nie wierzyc pani dziennikarz, czemu mam nie werzyc, ze ci
              prkuratorzy 2 panow i jeszcze gorsza babka sa dobrzy, ze sa fachowcami
              rzetelnie sprawuja swoja funkcje.
              a moze sa partaczami, dostali sie na najlatwiejsza aplikacje i sa
              niedoszkoleni?
              trudno powiedziec jaka est prawda- najlepszy bylby stol gdzie przyszlaby
              ofiara, prokuratr, dziennikarka, sedzia, adwkat, pan edek i ktos z fundacji
              helsinskiej bo msle, ze pewne normy zostaly zlamane.
              a na koniec, rzeczywiscie zadajmy ujwienia tozsamosci tych prawnkow- bo po
              pierwsze chyba nie wstydza sie swojej pracy a po drugie sa urzednikami,
              funkcjonariuszami publicznymi.
              pozdr.
              • Gość: Magda_S Re: prosba o rozwage. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.05, 18:07
                sądzisz , że to te panie bijały i gwalciły mężów ?
                o jakiej rozwadze mówisz? Przeciesz nie znalazły ochrony prawnej wsród tych,
                którzy OBOWIĄZANI byli jej udzielić!

                O jaką rozwagę apelujesz jesli idzie o CYTAT z wyroku wydanego przez Urszulę L?
                Może do niej zaapeluj, żeby zmieniła zawód?

                A co do nazwisk, Mamy PRAWO się ich domagać! w tym się z Tobą zgadzam.

    • bolek5 W sprawie Urszuli L. 13.03.05, 20:31
      Drodzy Państwo!

      Z tekstu jasno wynika, że Urszula L. nie _napisała_ tego uzasadnienia, ale je
      _czytała_. Urszula L. to powódka, "pielęgniarka z dwojgiem małych dzieci" a nie
      sędzina orzekająca w sprawie. Zresztą tekst artykułu jest w jej przypadku
      wyjątkowo niejasny, bo z sąsiadujących ze sobą zdań raz wynika, że rozwodu
      Urszuli L. udzielała sędzina, (do której Urszula L. "ma żal") a za chwilę - że
      sędzia (którego Urszula L. "nigdy nie zapomni"). Popatrzcie na str. 14, lewy
      dolny róg.
      Kochani! Jeżeli z równą uwagą czytacie orzeczenia sądowe, to nic dziwnego, że
      nic z nich nie rozumiecie. I jeszcze pewnie wszystko zwalacie na prawniczy
      bełkot ;) Nie wolno poddawać się emocjom, zwłaszcza wtedy, gdy Wasz rozmówca -
      w tym przypadku Autorka - koniecznie chce na tych emocjach zagrać. I jak widać
      udało jej się do tego stopnia, że część czytelników z nerwów utraciła
      umiejętność czytania ze zrozumieniem.
      Pozdrowienia dla Pani Magdy-Prawniczki. Bardzo ładny tekst.
      • monte83 Re: W sprawie Urszuli L. 14.03.05, 17:14
        coz, widze, ze nie wszyscy czytaja wyraznie i dokladnie nasze posty. pani
        magdo, prosze przeczytac moje posty, w ktorych besztam prawnikow z tej sprawy i
        podziwiam autorke artykulu. a jednak apeluje o rozwage bo nie ma pewnosci czy
        rzeczywiscie jest tak jak przedstawia to pani dziennikarz. zreszta czemu mamy
        jej nie wierzyc:).
        jednak nie bronie tutaj tych sedziow bo jesli tak bylo powinni odejsc z zawodu.
        a poza tym nie mowimy sedzina! to po zona sedziego.... nawet panie z
        sekretariatu mowia pani sedzia.
        pozdrawiam.
        • bolek5 Re: W sprawie Urszuli L. 14.03.05, 19:23
          Witam!

          monte83 napisał:

          > a poza tym nie mowimy sedzina! to po zona sedziego.... nawet panie z
          > sekretariatu mowia pani sedzia.
          > pozdrawiam.

          Słownik Języka Polskiego pod red. M. Szymczaka, Warszawa 1981, t. III. s. 204:

          sędzina - 1. pot. "kobieta sędzia", 2. przestarz. "żona sędziego".
          • monte83 Re: W sprawie Urszuli L. 14.03.05, 20:47
            no tak, slownik slownikiem ale wez zapytaj sie jakiegos praktyka prawnika, a
            niedajboze powiedz do pani sedzi , ze jest sedzina... narazisz sie na lekkie
            zdziwienie lub nawet poczuja sie troche zniesmaczone.
            doskonale wiem co pisza o tym slowniki, a jednak upieram sie, ze sedzina to
            zona sedziego.
            • bolek5 Re: W sprawie Urszuli L. 14.03.05, 21:12
              Witam!

              monte83 napisał:

              > no tak, slownik slownikiem ale wez zapytaj sie jakiegos praktyka prawnika,

              Sorki, nie muszę ;)

              > doskonale wiem co pisza o tym slowniki, a jednak upieram sie, ze sedzina to
              > zona sedziego.

              No to się upieraj. Mnie tam nic do tego ;) Twój upór to Twoje zmartwienie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka