Gość: erni
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
24.05.05, 08:45
Aneta Borowiec 23-05-2005, ostatnia aktualizacja 20-05-2005 18:09
Koniec mody na wyjazdy do pracy w Warszawie. Teraz kariery robi się we
Wrocławiu, Łodzi, Mławie, Częstochowie i wielu innych miastach. Tam powstają
wielkie centra finansowe i fabryki. I tam poszukiwani są pracownicy
To pierwsze od lat rekrutacje na taką skalę. Co ciekawe, żadna z wymienionych
inwestycji nie powstanie w Warszawie. To, że pracy w stolicy jest mniej,
potwierdzają też statystyki o ogłoszeniach o pracę - z raportu portalu
Pracuj.pl wynika, że wśród 8 tys. ogłoszeń, które w pierwszym kwartale tego
roku ukazały się w portalu, co piąte pochodziło z Warszawy lub okolic, rok
wcześniej było to co czwarte. Za to dużo więcej ofert pracy pojawia się w
pozostałych częściach kraju. - Odżywa pracowa pustynia, którą do tej pory
była reszta Polski. Normalniejemy - mówi Joanna Kotzian z firmy doradztwa
personalnego HRK.
Czy nowy trend zmieni coś na mapie bezrobocia? Nasi rozmówcy unikają
jednoznacznych odpowiedzi. Z jednej strony zagraniczne koncerny zatrudniają
nie tylko specjalistów (którzy nie mają kłopotów z pracą), ale i absolwentów,
którzy do tej pory zawyżali statystki bezrobocia. Ale też np. na ogłoszenie
HP we Wrocławiu najczęściej odpowiadają ekswrocławianie, którzy w ostatnich
latach wyjechali za pracą np. do Warszawy. - Mówią, że nasza oferta spadła im
z nieba, bo bardzo chcą wrócić w rodzinne strony. Inni kandydaci cieszą się,
że u nas w pełni wykorzystają to, czego nauczyli się na studiach - mówi Anna
Hajduk z Alexander Mann Solutions, firmy rekrutującej dla HP.
A pracy dla specjalistów i absolwentów studiów nie brakuje. Warunek
konieczny - znajomość języków obcych. I to z kilku powodów. Po pierwsze,
zatrudniają duże międzynarodowe koncerny, gdzie angielski czy niemiecki
niezbędny jest do kontaktów z centralą. Poza tym większość nowych inwestycji
to międzynarodowe centra, które mają obsługiwać klientów z wielu krajów.
Dlatego mile widziane są osoby znające węgierki, flamandzki czy nawet
hebrajski.
Dlaczego nowe inwestycje powstają we Wrocławiu, Łodzi czy Częstochowie?
Wszystkie wymienione miasta łączy jedno - ośrodki naukowe i łatwy dostęp do
wykształconych pracowników, bo takich potrzebują inwestorzy. Wszyscy
pracodawcy współpracują z miejscowymi szkołami wyższymi lub taką współpracę
zapowiadają. To oznaka, że nie chodzi im tylko o niskie koszty pracy. - Do
tej pory barierą była nieznajomość języków obcych. Ale to się zmieniło -
przekonuje Barbara Korczyńska z firmy Hays, która rekrutuje do nowej fabryki
amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego TRW w Częstochowie. - Zagraniczne
firmy przez lata nas obserwowały i zobaczyły, że można tu inwestować, pomogło
nam także wejście do UE - dodaje Piotr Ciećwierz z Ministerstwa Gospodarki i
Pracy. Dodaje też, że wiele firm lokuje się w specjalnych strefach
ekonomicznych, co oznacza dla nich ulgi podatkowe.
- Rozmawiamy o kolejnych dużych rekrutacjach z kilkoma zagranicznymi firmami -
przyznaje Barbara Korczyńska.
- My też negocjujemy, ale szczegółów nie możemy zdradzić - mówi Joanna
Kotzian z HRK.
Zagraniczni inwestorzy utworzyli w ubiegłym roku aż o 48 proc. więcej miejsc
pracy w porównaniu z rokiem 2003 . A będzie jeszcze lepiej, bo od 1 maja
ub.r. firm zainteresowanych Polską wciąż przybywa. Podejmowane dziś decyzje o
budowaniu fabryk, centrów logistycznych czy międzynarodowych biur obsługi
klienta oznaczają, że w najbliższym czasie będą powstawać kolejne miejsca
pracy (w ub. tygodniu Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych
poinformowała, że swoje centra usługowe chce otworzyć kolejnych 20
międzynarodowych koncernów).
Gazeta Wyborcza / Praca