Głębokość śrubkowania

IP: 213.199.196.* 26.05.05, 21:59
Mam takie proste pytanko, bo bardzo mnie to interesuje i sporo o tym ostatnio
myślę:

Jak głęboko sami śrubkujecie w rowerze? Od którego momentu powierzacie rower
serwisowi?

Bo ja zrobiwszy sobie taki "rachunek sumienia" dochodzę do wniosku, że każda
głębsza naprawa (stery, amortyzator itp.) kończyła się uszkodzeniem części i
wydatkami... dlatego postanowiłem, że takie drobiazgi typu regulacja hamulców,
wymiana linki lub pancerza czy proste centrowanie będę robił sam, ale już na
przykład łożysk sterowych, suportu czy bębenka wielotrybu to się nie tykam -
od tego są warsztaty.

A jak u Was przedstawia się ta sprawa?
    • Gość: artek Re: Głębokość śrubkowania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 07:01
      > przykład łożysk sterowych, suportu czy bębenka wielotrybu to się nie tykam -
      > od tego są warsztaty.
      ja też. zwłaszcza wielotryb, to się częściej wymienia.
      dorzucę jeszcze serwis amortyzatora i wymiana obreczy albo piast.
      ina sprawa z suportem - to teraz w zasadzie integralna kaseta, naprawa
      sprowadza sie do wymiany ;))
      • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 09:54
        > ina sprawa z suportem - to teraz w zasadzie integralna kaseta, naprawa
        > sprowadza sie do wymiany ;))
        > dorzucę jeszcze serwis amortyzatora

        No, ja popsułem amortyzator, mimo, że miałem odpowiednie narzędzia. Inna sprawa,
        że amortyzator był tandetny (jakiś z niskiej półki RST). I bardzo żałowałem, że
        w ogóle do niego zaglądałam - trzeba mi było oddać go do i serwisu i albo by
        mechanik naprawił (w sumie chodziło o rozkręceniei przesmarowanie), albo sam by
        popsuł i wtedy jego problem, a nie mój.

        > wymiana obreczy albo piast.

        No, tutaj mogę podpowiedzieć bardzo niefachowe, ale relatywnie tanie rozwiązanie
        na wymianę obręczy:

        1) łączysz taśmą klejącą skrzyżowania szprych (żeby nie trzeba było powtarzać
        zaplotu)
        2) zdejmujesz obręcz
        3) zakładasz nową
        4) w warsztacie płacisz tylko za centrowanie a nie za zaplot koła :-)

        Z piastami gorzej.
        W sumie to pochwalę się, że umiem centrować koła - nie wiem czy poradziłbym
        sobie z nacentrowaniem tak złożonego jak opisałem powyżej koła (nigdy tego nie
        robiłem - metoda kolegi z liceum) ale takie "zwykłe" pogięcia po upadkach
        spokojnie prostuję. Warto mieć dobrej jakości klucz do szprych - nie jest drogi,
        a tanie są do niczego. Może powinienem zainwestować w stojak do centrowania i
        zacząć na tym zarabiać? ;-)

        > ina sprawa z suportem - to teraz w zasadzie integralna kaseta, naprawa
        > sprowadza sie do wymiany ;))

        No, ale wielowpust odpowiedni trzeba mieć (a jest ich kilka rodzajów). Ja na
        przykład w zadnym ze swoich rowerów nie mam integralnego wkładu suportowego. W
        autobusie - wiadomo - wkład "rometowski", uszczelnienie niemal zerowe, ale
        przynajmniej nie potrzeba spec. narzedzi do jego demontarzu. W cieniarce jest
        już w miarę wspólczesny (w porówanniu do autobusu) zespoł łożysk - Shimano
        Exage, ale też nie jest to integralny wkład. Jak się (odpukać w niemalowane
        drewno) popsuje, to na pewno kupię wkład suportowu o ile tylko gwinty w mufie
        będą pasować (rama made in France z 89 roku - nie wiem czy już żabojady robiły w
        mufach gwinty włoskie czy jeszcze francuskie - bo wkład na francuskie gwinty
        jest opraktycznie nieosiągalny). Ale taki wkłąd to super sprawa - miałem dwa
        rowery z takim rozwiązaniem i problem wymiany i odpowiednich narzędzi nie
        istnieje praktycznie - te wkłady są niezniszczalne (prawdopodobnie wynika to z
        ich szczelności), nigdy nie miałem najmniejszego kłopotu z nimi.
        • Gość: artek Re: Głębokość śrubkowania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 10:29
          > > wymiana obreczy albo piast.
          >
          > No, tutaj mogę podpowiedzieć bardzo niefachowe, ale relatywnie tanie
          > rozwiązanie na wymianę obręczy:
          wiesz, po prostu nie chce mi się ;P

          > > ina sprawa z suportem - to teraz w zasadzie integralna kaseta, naprawa
          > > sprowadza sie do wymiany ;))
          > No, ale wielowpust odpowiedni trzeba mieć (a jest ich kilka rodzajów).
          mam odpowiedni, niedawno naprawiałem rower żony, kupiłem wszystko co trzeba.
          a zaczeło się od tego, że się nie dało przerzutki przedniej wyregulować (jakiś
          tam sis ty-??). myslałem o wymianie na nową, ale jak się zacząłem po kolei
          przyglądac i rozkręcać to wyszło że suport jest uszkodzony (zdecentrowany) -
          producent (unibike) wsadził tam straszne byle co i sie po 2 latach rozsypało.
          no to wymieniłem na nowy, aluminiowy z łożyskami maszynowymi, długo sie na tym
          pojeździ.
          btw jak widać nawet markowych producentów to nie omija - tam gdzie widać sa
          wielkie napisy szimano, zoom, tranzx, sram, co kto lubi. ale gdzie się nie da
          zajrzeć wstawiaja chłam.
    • tiges_wiz Re: Głębokość śrubkowania 27.05.05, 08:58
      Ja wszystko robie sam :P

      • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 09:37
        Nie robisz ;-P. Narzędzie do nabijania misek sterowych też masz? A kontrę do
        ściagania wielotrybu (no, to akurat jest łatwo dostepne)? Klucze do sterów? Więc
        nie opowiadaj :-)

        P.S. Kiedy się pościgamy? :-)
        • tiges_wiz Re: Głębokość śrubkowania 27.05.05, 10:43
          ?? to jak ja wymienilem tylnia kasete? kurde ...

          Mikolaju .. w grandzi to nie bede robil tylko szlifu glowicy i wymiany tulei
          cylindrowych jak bedzie trzeba ..

          reszta to w mysl zasady: nic na sile, wez wiekszy mlotek. jak bede potrzebowal
          takie narzedzia to je kupie. na razie kupilem sciagacze do sprezyn i koncowek.
          • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 11:36
            > jak bede potrzebowal
            > takie narzedzia to je kupie.

            Poniekąd słusznie. Nie mniej jednak sensowność zakupu np. urządzenia do
            nabijania sterów jest moim zdaniem mocno wątpliwa - dedykowane narzędzia są
            bardzo drogie (wspomniane urządzenie to wydatek od 400zł w górę - a to w sumie
            kawałek większej śruby z dwiema nakrętkami) a potrzeba ich wykorzystania
            zachodzi rzadko o ile w ogóle zachodzi. Na przykład jakbym chciał w cieniarce
            rozkrecić suport to musiałbym nabyć:
            - ściągacz do korb (mam ale tandetny, więc go nie używam) (porzadny 50zł)
            - klucz w kształcie haka do odkręcania kontry (w narzędziowym nie do dostania, a
            Harfie widziałem za 30zł)
            - klucz pazurkowy do regulacji łozysk (Harfa 30zł)
            W sumie trochę ponad 100zł, a regulacja suportu kosztuje 25zł w warsztacie u
            Tokarskiego - jeśli suport jest szczelny to potrzebne to jest raz na kilka lat
            (lub wcale) - jeśli nieuszczelniany to raz w roku.

            Ściąganie wielotrybu: głupia kontra (kawałek blachy z kawałkiem łańcucha)
            kosztuje 30zł (nie wiem po co to kupiłem, widziałem w samochodowym podobne
            urzadzenie do odkręcania filtra powietrza - nie wiem czy do wielotrybu pasuje
            ale raczej tak - kosztuje 10zł mniej niz "rowerowe"); dobrej jakości wielowpust
            15zł. A potrzeba zdjęcia wielotrybu następuje chyba tylko przy okazji jego
            wymiany (5-10zł w warsztacie - w mocno eksploatowanym w błocie góralu raz w
            roku, w szosówce raz na kilka lat).
            • Gość: artek Re: Głębokość śrubkowania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 12:00
              > > jak bede potrzebowal
              > > takie narzedzia to je kupie.
              >
              > Poniekąd słusznie. Nie mniej jednak sensowność zakupu np. urządzenia do
              > nabijania sterów jest moim zdaniem mocno wątpliwa - dedykowane narzędzia są
              > bardzo drogie

              niewątpliwie masz rację. jednorazowy wydatek jest duży. niemniej jednak z
              czasem nabywa się kolejne narzędzia, dokupując to czy owo przy jakiejś tam
              okazji - zwłaszcza posiadając 2 czy więcej rowerów (własne + żony + dzieci).
              mniej uciążliwe reperacje szybciej robi się samemu (nie powiem że lepiej ;).
              zalezy też jak kto jeździ i jak ekploatuje rower.
              np. dla mnie rozkuwacz do łańcuchów jest niezbedny (zwłaszcza w terenie, choć
              jeżdżę wyłacznie trekkingowo, zadnych tam grawitacji) - moja żona dla odmiany
              nie wpadłaby nawet na pomysł, ze łańcuch po roku jazdy nalezy wymienić!
              • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 12:40
                > np. dla mnie rozkuwacz do łańcuchów jest niezbedny

                O to mamy podobnie! Jak na wycieczce nie mam w plecaczku rozkuwacza to odczuwam
                duży dyskomfort psychiczny, choć nigdy w życiu nie urwałem łańcucha. Muszę kupić
                nowy rozkuwacz, bo tandeta którą miałem się popsuła przy okazji rozkuwania
                starego UG :-(

                NIE KUPUJCIE TANICH TANDETNYCH NARZĘDZI - NIGDY!

                No, ale nawiązując od tematu wątku - zakucie łańcucha zaliczam do napraw lekkich
                z gatunku wymiana pancerza czy regulacja przerzutki. Chodziło mi o oddawanie
                mechanikom napraw cięższego klaibru, typu wymiana sterów na przykład. Zresztą
                bez zakuwacza można się spokojnie obejść - w sklepie powinni od razu skrócić
                kupowany łańcuch (trzeba wziąć stary na wzór) a ja i tak używam łańcuchów SRAMa
                z zapinką, także element zakuwania odpada.

                Pomijając przypadki rowerów z supermarketu, w których łańcuchy sa wykonane z
                żeliwa (z gó..wa...) to prawidłowo zakuty łańcuch nie ma prawa pęknąć - blaszki
                ogniwek się mnie urwą :-) Jak coś pęka - to raczej dochodzi do "wyrwania"
                niestarannie wciśniętego sworznia.
                • Gość: Roman Re: Głębokość śrubkowania IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 27.05.05, 22:39
                  > O to mamy podobnie! Jak na wycieczce nie mam w plecaczku rozkuwacza to >
                  odczuwam duży dyskomfort psychiczny, choć nigdy w życiu nie urwałem łańcucha.
                  Coś podobnego? A kilka miesięcy temu gorąco kwestionowałeś sensownośc wożenia
                  zapasowej dętki czy łatek. Chyba łatwiej złapać gumę niż zerwać łańcuch ;-)
                  • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 23:17
                    > Coś podobnego? A kilka miesięcy temu gorąco kwestionowałeś sensownośc wożenia
                    > zapasowej dętki czy łatek. Chyba łatwiej złapać gumę niż zerwać łańcuch ;-)

                    W zasadzie nadal kwestionuję - bo urwany łańcuch zakuję skuwaczem, a nie mając
                    pompki, łatki mogę sobie przykleić co najwyżej do czoła :-) Poza tym bez
                    powietrza w dętce dotoczę się do domu (ostrożnie jadąc nie uszkodzi się obręczy
                    - wiem z doświadczenia) z urwanym łańcuchem juz nie bardzo - chyba że na
                    zasadzie hulajnogi :-) Choć w sumie jak jechałem z Żabą na wakacje to miałem i
                    pompkę i łatki (na szczęście okazały się być zbędnym balastem).

                    > Chyba łatwiej złapać gumę niż zerwać łańcuch ;-)

                    Pewnie tak, w sumie łańcucha nigdy nie zerwałem, dętkę w trasie przebiłem tylko
                    raz (jeszcze na góralu - nie miałem łatek ani pompki i wracałem tramwajem),
                    pozostałe uszkodzenia to były typu "ukłucie komara" i zauważałem je dopiero w
                    domu. Podczas pierwszej przejażdżki Authorem (tym którego sprzedałem dwa
                    tygodnie temu) wbił się cierń czy jakiś kolec od róży w oponę - zauważyłem go
                    dopiero w domu, powietrze zeszło gdy go wyjąłem - nie twierdzę, ze nie schodziło
                    wcześniej powolutku, ale jednak cierń zadziałał trochę jak korek :-)
                  • Gość: paulo Re: Głębokość śrubkowania IP: *.saint / 195.117.38.* 28.05.05, 09:45
                    > > O to mamy podobnie! Jak na wycieczce nie mam w plecaczku rozkuwacza to
                    > odczuwam duży dyskomfort psychiczny, choć nigdy w życiu nie urwałem łańcucha.
                    > Coś podobnego? A kilka miesięcy temu gorąco kwestionowałeś sensownośc wożenia
                    > zapasowej dętki czy łatek. Chyba łatwiej złapać gumę niż zerwać łańcuch ;-)

                    No właśnie. Ja chyba muszę mieć jakieś niesamowite szczęście, bo jeżdżąc na
                    rowerach już ze 30 lat (liczę od rowerka marki "Szarik", bo ten był pierwszy z
                    łańcuchem) to nie udało mi się łańcucha zerwać! Jak pomyślę sobie, że przez te
                    lata miałbym wozić jakieś manele...

                    W ogóle obserwowanie ewolucji poglądów kolegi Mikołaja jest interesującym
                    doświadczeniem. Kiedyś bezsensem było wożenie łatek albo dętki. Jakiś czas temu
                    zostałem zrugany za to, że pozwalam komuś gmerać przy swoim rowerze (serwis),
                    dziś wydaje się to być dla kolegi wreszcie czymś normalnym. Parę miesięcy temu
                    zakupy rowerowe w hipermarketach, to było ośmieszanie się i wyrzucanie
                    pieniędzy w błoto, dziś jest gorącym orędownikiem zaopatrywania się tam, bo
                    kiedyś jakiś facio w sklepie rowerowym krzywo się na niego popatrzył, więc się
                    na nich obraził itd, itd..
                    Ciekawe, co będzie na topie za pare miesięcy, skoro teraz, tak godnym polecenia
                    miejscem zakupów jest "Lidl" ? No i oczywiście Niskie Łąki.

    • tomek854 Re: Głębokość śrubkowania 27.05.05, 13:01
      Ja w ogóle nic prawie nei robię (no, czasem sobie podciągnę hamulce albo dętkę wymienię)

      Generalnie sprzedałem samochód i kupiłem rower, a więc jeżdżenie co 4 miesiące na przegląd do serwisu i zostawienie tam tych 35 złotych jest niczym wobec kosztów utrzymania samochodu. A na pewno serwis zrobi wszystko lepiej niż ja.
    • divak2 Re: Głębokość śrubkowania 27.05.05, 13:27
      ostatnio wymieniłem oba koła i wkład supportu, z czego wymiana kasety wielotrybu i ww. wkładu w warsztacie, bo nie mam narzędzi. właściwie sprawy typu dętki, hamulce, koła, osprzęt załatwiam sam, a do warsztatu jadę z cięższymi rzeczami, gdzie trzeba np. mieć imadło, jakieś specjalne klucze (np. do wielu kaset potrzebne są różne klucze), itp.
      • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 14:11
        > a do warsztatu jadę z cięższymi rzeczami,
        > gdzie trzeba np. mieć imadło, jakieś specjalne klucze

        No, dokładnie to samo postanowiłem. Robię tylko to, co nie wymaga dedykowanych
        narzędzie. Z jednym wyjątkiem: skuwacz od łańcucha lubię mieć pod ręką :-)
        • Gość: artek Re: Głębokość śrubkowania IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.05.05, 15:42
          > Z jednym wyjątkiem: skuwacz od łańcucha lubię mieć pod ręką :-)

          fetyszysta
          ;P
          • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 15:44
            > fetyszysta
            > ;P

            Ale przynajmniej nie mam wielowpustu do odkręcania wkładu suportowego! A Ty
            zdaje się takowy posiadasz! :-)
            • Gość: artek Re: Głębokość śrubkowania IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.05.05, 16:41
              > Ale przynajmniej nie mam wielowpustu do odkręcania wkładu suportowego! A Ty
              > zdaje się takowy posiadasz! :-)
              a jakby ci żona wisiała na szyi i ciągle pytała "kiedy będę mogła pojeździć?"
              to też byś to kupił!
              ;)
              • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 27.05.05, 23:19
                > a jakby ci żona wisiała na szyi i ciągle pytała "kiedy będę mogła pojeździć?"
                > to też byś to kupił!

                Żony też jeszcze nie mam :-(, chociaż bardzo chciałbym mieć. Bardziej niż
                skuwacz do łańcucha.
        • divak2 Re: Głębokość śrubkowania 27.05.05, 16:05
          może ja jakiś cienki jestem, ale nigdy nie zerwałem :)
    • kasiulek15 Re: Głębokość śrubkowania 29.05.05, 20:12
      A ja mam teraz problem ,bo kupiłam rower od Mikołaja i tu się zaczeło.Po
      pierwsze mój "ukochany" jest strasznie zazdrosny i zastanawiam się czy w razie
      czego moge go do tego Roweru dopuścić ,/w razie gdyby coś-bo jak na razie,puk
      puk,wszystko jest pięknie/.Bo poprzednim zajmował się cudownie -wszystko
      smarował ,dokręcał,regulował,ale teraz...sama nie wiem jak to będzie.Wczoraj
      pół dnia czyściłam łańcuch,potem te wzystkie zębatki /chciałam mieć pewność ,że
      będą błyszczały jak trza!/ a on patrzył krzywo i mówił,że całkiem mi odbiło na
      punkcie tego nowego roweru.Wygonił mnie nawet na balkon z tymi zębatkami !!! A
      zawsze czyściłam je w naszym roboczym pokoju.Tak czy owak chyba jednak ufam mu
      bardziej niż mechanikom.Ale kół nie centruje.Korby rozbiera,smaruje,piasty
      też ,hamulce reguluje,dziury podczas wycieczek łata,łańcuchy rozkuwa.A reszta
      jak na razie nam się jeszcze nie przytrafiła.
      • Gość: Mikołaj Re: Głębokość śrubkowania IP: 213.199.196.* 30.05.05, 00:22
        > zastanawiam się czy w razie
        > czego moge go do tego Roweru dopuścić

        Ja na przykład nie pozwalam nikomu jeździć na moich rowerach. :-) Rower to jest
        sprzęt osobisty.

        > Wczoraj
        > pół dnia czyściłam łańcuch,

        Pół dnia?! Jestem lekko zdziwiony:
        Rozpięcie spinki: minuta, jak się to robi pierwszy raz to pięć minut, bo prawdę
        mówiąć ciężko sobie wyobrazić jak ona działa.
        Wrzucenie łańcucha do nafty, ew. spryskanie rozpuszczalnikiem: minuta, dwie.
        Pozostawienie na dziesięć minut, zeby mieszanina przepracowanego smaru i brudu
        się rozpuściła; w tym czasie wyszorowanie rozpuszczalnikiem wielotrybu i wieńców...
        Opłukanie pod kranem: minuta
        Założenie łańcucha: trzy minuty.
        Nasmarowanie: trzy minuty.
        Naprawdę, cała operacja łącznie z domyciem rąk trwa maksimum 20, moze 30 minut.
        A po pierwszej po myciu przejażdżce łańcuch i tak jest oblepiony kurzem z drogi ;-)

        > Tak czy owak chyba jednak ufam mu
        > bardziej niż mechanikom.

        W sumie zależy jakim mechanikom. Tak naprawdę to we Wrocławiu znam dwóch, którym
        nie bałbym się powierzyć swoich rowerów. Powiem nawet którzy to:
        Jaworski na pułaskiego (Jawor serwis)
        Tokarski na Nowym Dworze (Specrower)
        Obaj byli kiedyś kolarzami, i obaj lubią to co robią (a nie, że Ziutek całe
        życie skręcał kaloryfery i teraz mu każą w rowerach grzebać).
        Jawor jest dosyć drogi, do tego nie jest szczytem wykwintnej uprzejmości (no ale
        w końcu nie przychodzi się do niego na obiady czwartkowe)
        Z kolei Tokarski przeciwnie: gada jak nakręcony :-)
        ale obaj znają się na rzeczy i nie wciskają kitów, to najważniejsze.

        > będą błyszczały jak trza!/ a on patrzył krzywo i mówił,że całkiem mi odbiło na
        > punkcie tego nowego roweru.

        To taka choroba, cykloza :-) tutaj mozna sobie zrobić test:
        www.lasica1982.piwko.pl/cykloza.html
        (W przypadku kobiet pytanie o golenie nóg się nie liczy!)

        Ja nabiłem 297 punktów :-)
    • Gość: twoj stary Re: Głębokość śrubkowania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.05, 15:53
      jak narazie wszystko robie sam, a jak bede potrzebowal jakichs narzedzi to zawsze bede mogl kupic na spolke z jedna czy dwoma osobami i wychodzi, ze mam taniej niz w serwisie, a narzedzia zostana
Pełna wersja