Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.05.05, 19:41
Adriana Sikora, Łódź 30-05-2005, ostatnia aktualizacja 30-05-2005 20:52
Ktoś wymordował kolonię kormoranów w rezerwacie nad Jeziorskiem. Pod drzewami
leżą setki martwych pisklaków - mają poucinane główki i połamane kręgosłupy
Naukowcy i studenci biologii z Uniwersytetu Łódzkiego pojechali nad
Jeziorsko, żeby ocenić postępy piskląt kormoranów w wychodzeniu z gniazda i
obserwować, co jedzą. Przeprawili się łodzią do bagnistego terenu w okolicach
miejscowości Proboszczewice. - To, co zobaczyliśmy, ścięło nas z nóg. Między
połamanymi gałęziami leżały setki piskląt. Miały poucinane główki,
porozrywane skrzydełka, widziałem też same łapki. Dorosłe kormorany próbowały
ratować jeszcze żywe dzieci, sfruwały z drzew i karmiły je. Ale poza gniazdem
nie przeżyją nawet doby - opowiada wstrząśnięty Piotr Minias, student UŁ.
Dr Tomasz Janiszewski, ornitolog: - To była jedna z największych kolonii
kormoranów w Polsce i jedyna w całym województwie łódzkim. Z trzystu gniazd
zostało zaledwie kilka!
Komu przeszkadzały kormorany? - Można wykluczyć akt wandalizmu. To trudno
dostępny, grząski teren i trzeba wiedzieć, gdzie szukać gniazd. Kormorany są
uciążliwe dla rybaków, bo zjadają dużo ryb. Pisklęta wymordował
prawdopodobnie jakiś hodowca ryb - mówi Andrzej Wiercioch, wojewódzki
konserwator przyrody