Dodaj do ulubionych

DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUDENTÓW

IP: 217.96.51.* 22.07.02, 16:38
BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE ROBIĄ SALE PRZEPEŁNIONE BRUDNE SMIERDZĄCE A
ADMINISTRACJA TO SZUMOWINY
Obserwuj wątek
    • Gość: MAGDA Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 22.07.02, 16:40
      MASZ RACJE STUDJA CORAZ TO DRORZSZE A WARUNKI SKANDALICZNE ROCZNICA IM SIE
      MARZY ZA NASZE PIENIĄDZE.PZ STUDENTKA SOCJOLOGII.
      • quba Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 07.08.02, 09:06
        Gość portalu: MAGDA napisał(a):

        > MASZ RACJE STUDJA CORAZ TO DRORZSZE A WARUNKI SKANDALICZNE ROCZNICA IM SIE
        > MARZY ZA NASZE PIENIĄDZE.PZ STUDENTKA SOCJOLOGII.


        Studentko socjologii ! czy nie nauczylas sie ortografii ?
      • Gość: michael Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 19:58
        studentka socjologii pisze "studja", to po jakmis staropolsku.....ale tu sa
        wiesniaki........ mkel17@email.com
    • Gość: michal Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 22.07.02, 17:42
      to prawda
    • Gość: michal Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 23.07.02, 09:32
      macie racje płacimy za studia pieniądze a oni nic nie robia
    • Gość: Kazio Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.chem.uni.wroc.pl 23.07.02, 10:02
      Gość portalu: TADEUSZ napisał(a):

      > BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE ROBIĄ SALE PRZEPEŁNIONE BRUDNE SMIERDZĄCE A
      > ADMINISTRACJA TO SZUMOWINY

      Ja rozumiem, że nie w smak Ci płacić - i to dużo - za studia.
      Miałeś szansę studiować bezpłatnie. Ale w tym celu trzeba było nieco sie
      przykładac w szkole średniej.
      Niespecjalnie się przykładałeś, to widać po interpunkcji (a raczej kompletnym
      jej braku).
      Mogłeś iść na taki kierunek, na którym nie ma dużej konkurencji (fizyka,
      chemia), ale to trudne studia.
      Sam wybrałeś płatne studia. Zapewne prawo, może jakąś filologię.
      Czego się spodziewałeś? Takich jak Ty są tysiące. Dlatego sale są przepełnione.
      Nic nie robią? A co mają robić z takimi jak Ty? Podają Wam materiał w postaci
      wykładu, trochę go tłumaczą na ćwiczeniach i wymagają, żebyś ten materiał
      opanował do egzaminu. Na tym polegają studia. To nie liceum. To Ty masz sie
      uczyć, nie oczekuj, że ktoś będzie z Tobą siedział godzinami i Ci wbijał do
      głowy rzeczy podstawowe. Po to są podręczniki, żebyś z nich korzystał.
      A przy okazji: na jakiej podstawie mówisz o pracownikach
      administracji "szumowiny"?
      Czy nie czujesz, że to nie tylko chamskie, ale wręcz karalne?
      • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 02:27
        No proszę, odezwał się jakiś Pan Profesorek, przygłuchy i niedowidzący. Jestem
        na studiach zaocznych, ponieważ nie mam czasu (prowadzę własną firmę i PKB, po
        to między innymi, aby Pan Profesorek mógł prowadzić sobie badania. A w liceum
        miałem bardzo dobre wyniki. Czy pan profesor nie wie, ile kosztują studia
        zaoczne na UW? I ile wiedzy się za te pieniądze dostaje? Czy pan profesor nie
        widzi, jak traktowani są zaoczni - poodwoływane zajęcia, kadra wykładająca na
        kilku uczelniach itd. Każdy, kto ma jako takie pojęcie, widzi co się dzieje. I
        każdego szlag trafia, kiedy musi płacić za zajęcia, które nie amortyzują się w
        żadnym stopniu. Karalne jest to, co robi UW, a nie wypowiedzi studentów. Jeżeli
        kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię się, że studenci
        na zaliczenia chodzą z siekierami.
        • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 24.07.02, 14:34
          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

          > No proszę, odezwał się jakiś Pan Profesorek, przygłuchy i niedowidzący.
          Jestem
          > na studiach zaocznych, ponieważ nie mam czasu (prowadzę własną firmę i PKB,
          (...)

          Za wypracowywanie PKB kłaniam się po staropolsku czapką do ziemi ;) Ale czy nie
          słyszałeś, że to nauka i wiedza są najlepszymi i najbardziej rentownymi
          inwestycjami? Nie jesteśmy Ci nic winni. To, co dostajemy z Twoich podatków
          odpracowujemy z dużą nawiązką.

          > (...) po
          > to między innymi, aby Pan Profesorek mógł prowadzić sobie badania.

          A Pan Profesorek prowadzi te badania m. in. po to, żebyś Ty miał się czego
          uczyć. Jak Pan Profesorek nie będzie miał pieniędzy, to ani se książki nie
          kupi, ani badań nie przeprowadzi a Tobie na wykładzie opowie co najwyżej jak to
          było ostatnio u cioci na imieninach. Bo niby skąd miałby wziąść rzetelną
          wiedzę? Z czapy? Wiedza bierze się z ciężkiej pracy wymagającej dużych
          osobistych nakładów, nawet w humanistyce.

          > (...) Czy pan profesor nie wie, ile kosztują studia
          > zaoczne na UW? I ile wiedzy się za te pieniądze dostaje?

          Najczęściej tyle, ile jest się w stanie udźwignąć. Studia to w znacznej mierze
          samodzielna praca pod kierunkiem nauczyciela. Zaoczne są pod tym względem
          trudniejsze - zgoda. I co w związku z tym? Przecież sam się na to zdecydowałeś.
          Chętnie Ci pomogę - w granicach moich możliwości - przez to przejść, ale nie
          będę Cię "ciągnął za uszy" ani brał poprawki na Twoje trudności życiowe. To
          byłoby niesprawiedliwe wobec tych, którzy ciężko pracują na swoje oceny.

          > Czy pan profesor nie
          > widzi, jak traktowani są zaoczni - poodwoływane zajęcia,

          Nie wiem na jakim wydziale studiujesz. Na moim wykładowcy ponoszą za takie
          uchybienia dotkliwe konsekwencje.

          > (...) kadra wykładająca na
          > kilku uczelniach itd.

          Daj kadrze zarobić tyle, żeby ją było stać na pracę na jednym etacie.

          > (...) Jeżeli
          >
          > kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię się, że
          studenci
          >
          > na zaliczenia chodzą z siekierami.

          No właśnie. A do tego wszystkiego jeszcze ryzyko wpadnięcia na świra. Na pewno
          nie chciałbyś się ze mną zamienić.

          Pozdrowienia

          Bolek
          • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 16:53
          • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 17:03
            Nie musisz się kłaniać czapką do ziemi. Nie musisz nawet dziękować. Po prostu
            stwierdzam fakt. Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz
            czasu na przegląd prasy. Gdyby tak było, miałbyś okazję dowiedzieć się o
            problemach jakie istnieją na zaocznym prawie i administracji oraz
            dziennikarstwie. Polecam takze lekturę gazet z ostatnich dni - zwłaszcza
            materiały o raporcie NIK. Dziwię się, że większość ludzi ma świadomość o tym,
            jaką żyłą złota są studenci zaoczni; wiedzą o tym wszyscy - tylko nie kadra
            naukowa. Jest to przykre. Osobiście uważam, że studia powiny być płatne - i
            tego nie kwestionuję. Edukacja - to inwestycja w siebie - to też jest
            niepodważalne. Chodzi o to, aby każdy wiedział za co płaci, dlaczego tak dużo
            (mało) i jakie ma możliwości reklamacji. I to jest cały problem. A co do tego
            ile kto potrafi udźwignąć - to powiem tak: piszę prace magisterskie i
            licencjackie na zlecenie, i wiem, że niejednokrotnie studenci chcieliby bardzo
            dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście.
            Ostatnia kwestia - zarobki. Przykład: 300 studentów zaocznych płaci 2000 PLN za
            semestr. Zajęcia są raz w miesiącu. Do podziału: 600000. Wypada po 120.000 PLN
            za zjazd do podziału. Jeżeli to za mało - to współczuję wymagań. Pozdrawiam. A
            za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta.
            • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 24.07.02, 20:37
              Gość portalu: Tomasz napisał(a):

              > Nie musisz się kłaniać czapką do ziemi. Nie musisz nawet dziękować.

              Ależ ja Ci wcale nie dziękowałem. Nie zauważyłeś?

              > (...)Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz
              >
              > czasu na przegląd prasy. Gdyby tak było, miałbyś okazję dowiedzieć się o
              > problemach jakie istnieją na zaocznym prawie i administracji oraz
              > dziennikarstwie.

              Nie wiem nic o dziennikarstwie, ale o prawie trochę - bo tam pracuję. Kłopoty?
              Pewnie, że są. Czy masz sposób na to żeby uniknąć kłopotów w instytucji
              zatrudniającej kilkuset ludzi i świadczącej regularnie usługi dla
              kilkudziesięciu tysięcy? Są prawdziwe bolączki, ale są też "urban legends".
              Nawet chyba w tym wątku pojawił się głos studenta stacjonarnego zazdroszczącego
              zaocznym kulturalnej obsługi w Dziekanacie. Na pewno można to wszystko jeszce
              poprawić. Jak masz jakieś konkretne pomysły - wal śmiało. Ale ogólniki sobie
              odpuść. To czarna propaganda.

              (...) Polecam takze lekturę gazet z ostatnich dni - zwłaszcza
              > materiały o raporcie NIK.

              A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły,
              ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego
              wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są
              realia. Chcesz je zmienić - zmień świat.

              > (...) Dziwię się, że większość ludzi ma świadomość o tym,
              > jaką żyłą złota są studenci zaoczni;

              Żyłą złota? Niby dla kogo? Uniwersytet to nie korporacja wypłacająca dywidendy
              akcjonariuszom. Pieniądze, które wpłacają studenci zaoczni w ogromnej
              większości wracają do nich lub do ich kolejnych roczników. Np. chcesz mieć
              wygodną bibliotekę, z dużymi i odpowiednio zabezpieczonymi zasobami, z dużą
              ilością stanowisk komputerowych umożliwiających wyszukiwanie informacji w
              drogich jak cholera bazach danych, z fachową obsługą, która Ci z tego
              wszystkiego pomoże skorzystać? Masz to. Myślisz, że budżet Ci to zapewnił?
              Budżet nie daje nawet na wynagrodzenia dla asystentów. W ten właśnie sposób
              Twoje pieniądze do Ciebie wracają. Dla mnie z kolei biblioteka kupi zagraniczną
              literaturę fachową, ale pieniądze wydane na ten cel też do Ciebie wrócą w
              postaci wykładu przygotowanego przeze mnie. A że mi poza tym zapłacisz za moją
              pracę, włożoną w przygotowanie tego wykładu, to chyba normalne?

              > (...) piszę prace magisterskie i
              > licencjackie na zlecenie, i wiem, że niejednokrotnie studenci chcieliby
              bardzo
              > dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście.

              Ja to obserwuję od drugiej strony. Nie dyskutujmy o tym, bo mamy zbyt odmnienne
              doświadczenia.

              > Ostatnia kwestia - zarobki.

              Ano właśnie. Dlaczego uważasz, że to taka istotna pozycja w wydatkach na
              działalność dydaktyczną? A gdzie koszty wynajmu sal (nowy budynek nas wreszcie
              od nich uwolni), opłaty na utrzymanie istniejących budynków (elektryczność,
              woda, bieżące remonty i konserwacja, papier toaletowy dla tych kilkudziesięciu
              tysięcy ludzi itd.), działalność statutowa (materiały biurowe, druki
              egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy), działalność
              wydawnicza i naukowa (nauka rozwija się w dyskusji, poprzez wymianę poglądów;
              chcesz mieć rozwój - musisz dla niej zapewnić warunki), obsługa organizacyjno-
              techniczna samych studentów, utrzymanie instytucji towarzyszących, takich jak
              biblioteki. Jak to wszystko podliczysz, to na wynagrodzenia zostanie nie tak
              znowu wiele.

              > A
              > za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta.

              Ten sam rodzaj "wdzięku" prezentujesz w kontaktach z Dziekanatem i
              wykładowcami? Nic dziwnego, że miewasz kłopoty...

              Pozdrawiam

              Bolek
              • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 22:13

                To czarna propaganda.

                Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą?

                "A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły,
                ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego
                wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są
                realia. Chcesz je zmienić - zmień świat."

                Typowe prawnicze odwracanie kota ogonem. Przecież nie pisałem nic o zmianie
                systemu, tylko o zachowaniu pewnych proporcji i zasad. Jako prawnik - masz
                chyba pojęcie o prawach konsumenta.

                "Żyłą złota? Niby dla kogo? Uniwersytet to nie korporacja wypłacająca dywidendy
                akcjonariuszom. Pieniądze, które wpłacają studenci zaoczni w ogromnej
                większości wracają do nich lub do ich kolejnych roczników. Np. chcesz mieć
                wygodną bibliotekę, z dużymi i odpowiednio zabezpieczonymi zasobami, z dużą
                ilością stanowisk komputerowych umożliwiających wyszukiwanie informacji w
                drogich jak cholera bazach danych, z fachową obsługą, która Ci z tego
                wszystkiego pomoże skorzystać? Masz to. Myślisz, że budżet Ci to zapewnił?
                Budżet nie daje nawet na wynagrodzenia dla asystentów. W ten właśnie sposób
                Twoje pieniądze do Ciebie wracają. Dla mnie z kolei biblioteka kupi zagraniczną
                literaturę fachową, ale pieniądze wydane na ten cel też do Ciebie wrócą w
                postaci wykładu przygotowanego przeze mnie. A że mi poza tym zapłacisz za moją
                pracę, włożoną w przygotowanie tego wykładu, to chyba normalne?"

                Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty kształcenia,
                a nie funkcjonowania uniwersytetu. Nota bene, ile budżet daje - to rzecz
                oczywista.

                (...) piszę prace magisterskie i licencjackie na zlecenie, i wiem, że
                niejednokrotnie studenci chcieliby bardzo dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa
                ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście.


                "Ja to obserwuję od drugiej strony. Nie dyskutujmy o tym, bo mamy zbyt odmnienne
                doświadczenia." Wbrew pozorom mamy podobne doświadczenia :). Jednak lojalność
                wobec płacących mi klientów zmusza mnie do dyskrecji. Z drugiej strony jednak,
                istnieje grupa wspaniałych promotorów - zwłaszcza na Wydziale Nauk Społecznych,
                którzy przykładają się do studentów zaocznych i dziennych (wielkie gratulacje
                dla Prof. E. Stadtmuller).
                Z drugiej strony są wykładowcy, którzy mają gdzieś i dziennych i zaocznych. (To
                już nie na forum).

                > > Ostatnia kwestia - zarobki.
                >
                "Ano właśnie. Dlaczego uważasz, że to taka istotna pozycja w wydatkach na
                działalność dydaktyczną? A gdzie koszty wynajmu sal (nowy budynek nas wreszcie
                od nich uwolni), opłaty na utrzymanie istniejących budynków (elektryczność,
                woda, bieżące remonty i konserwacja, papier toaletowy dla tych kilkudziesięciu
                tysięcy ludzi itd.), działalność statutowa (materiały biurowe, druki
                egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy), działalność
                wydawnicza i naukowa (nauka rozwija się w dyskusji, poprzez wymianę poglądów;
                chcesz mieć rozwój - musisz dla niej zapewnić warunki), obsługa organizacyjno-
                techniczna samych studentów, utrzymanie instytucji towarzyszących, takich jak
                biblioteki. Jak to wszystko podliczysz, to na wynagrodzenia zostanie nie tak
                znowu wiele."

                Generalnie to prawda, tylko: działalność wydawnicza powinna finansować się
                sama. Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza,
                której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są raz w
                miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop.


                "A
                za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta.

                Ten sam rodzaj "wdzięku" prezentujesz w kontaktach z Dziekanatem i
                wykładowcami? Nic dziwnego, że miewasz kłopoty..."

                Nie miewam kłopotów. Studiuję na prywatnej uczelni, gdzie traktują mnie jak
                klienta. Wiedza jest solidnie egzekwowana, ale z drugiej strony nie występują
                problemy charakterystyczne dla UW. Szacunek kadry jest odwzajemniany przez
                studentów.

                Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń dziekanatu;
                konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale skuteczne -
                wiem to z doświadczenia.


                Pozdrawiam - Tomek.
                • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 11:03
                  > Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą?

                  Chodziło mi o ogólniki zawarte w wypowiedziach wielu osób piszących nawet w tym
                  wątku o studiach zaocznych. Forum pełne jest ludzi powtarzających utarte
                  stereotypy i opowiadających kawały o babie ze studentem w... no wiesz gdzie:)
                  Ja sam ten kawał pamiętam z moich studenckich czasów. Już wtedy był
                  nieprawdziwy.

                  > Typowe prawnicze odwracanie kota ogonem. Przecież nie pisałem nic o zmianie
                  > systemu, tylko o zachowaniu pewnych proporcji i zasad. Jako prawnik - masz
                  > chyba pojęcie o prawach konsumenta.

                  Ja tak, ale ten konsument nie bardzo ;) Często spotykam studentów, którzy nie
                  mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów. A co do systemu - cieszy mnie
                  Twoja opinia, bo wokół pełno jest ludzi, którzy chętnie wróciliby do lat 80-
                  tych - "dajcie mi tu zaraz wszystko za darmo, a co będzie z wami jutro - to
                  mnie już nie interesuje. Ja już tu nie będę studiował."

                  > Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty
                  kształcenia,
                  > a nie funkcjonowania uniwersytetu.

                  A co innego robi Uniwersytet poza kształceniem? Wszyscy zatrudnieni tu ludzie
                  albo sami kształcą, albo obsługują proces kształcenia od strony
                  administracyjnej czy technicznej. Wiele osób traktuje dydaktykę uniwersytecką
                  tak, jakby zaczynała się z wejściem profesora na salę wykładową, a kończyła z
                  jego zejściem z katedry. Odliczają na zegarku dwie godziny i się dziwią "za co
                  oni biorą takie pieniądze?" A to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej.
                  Żeby prowadzić te wykłady musisz zapewnić studentom niezbędną infrastrukturę
                  czyli sale, biblioteki, warunki sanitarne, nawet bufet jeżeli będzie potrzeba,
                  a po wszystkim po nich posprzątać. Musisz im takze zapewnić profesora, a
                  jego "wytworzenie" jest daleko bardziej pracochłonne i długotrwałe, niż
                  wybudowanie nowego gmachu. Tak naprawdę niewielu ludzi nadaje się do tej pracy.
                  Musisz inwestować w dziesiątki młodych ludzi po to, żeby po latach jeden z nich
                  okazał się znośnym profesorem. To trochę tak, jak z plemnikami, których
                  organizm musi produkować miliony po to, żeby jeden z nich mógł "trafić w
                  dziesiątkę". Gdyby można było przewidzieć, który z nich będzie tym
                  szczęśliwcem! jakaż byłaby to oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć i
                  dlatego nie można oszczędzać na kształceniu młodej kadry ;) Koniec końców: jak
                  rzetelnie obliczyć "niezbędne koszty" dydaktyki, to wychodzą niebotyczne sumy,
                  których wydatkowanie musi być rozłożone na wiele, wiele lat.

                  > działalność wydawnicza powinna finansować się
                  > sama.

                  Nie da rady :( Dotyczy to zwłaszcza tzw. badań podstawowych. Nawet w naukach
                  prawnych to, co nie jest podręcznikiem, praktycznym poradnikiem, albo w inny
                  sposób nie dotyczy bezpośrednio praktyki, trudno się sprzedaje. W niektórych
                  dyscyplinach nauki liczba potencjalnych czytelników wysokospecjalistycznych
                  publikacji wynosi paredziesiąt osób albo i mniej.

                  Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza,
                  > której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są raz
                  w
                  > miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop.

                  Tu mnie złapałeś. Tak rzeczywiście jest. Ale czy jest jakaś alternatywa?

                  > Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń
                  dziekanatu;
                  >
                  > konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale skuteczne -
                  > wiem to z doświadczenia.

                  Aha! To się domyślam, w której z uczelni studiujesz. Znam część waszej kadry.
                  Nic dziwnego, że ich szanujecie :)

                  Z pozdrowieniami

                  Bolek
                  • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 21:24
                    bolek5 napisał:

                    > > Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą?
                    >
                    > Chodziło mi o ogólniki zawarte w wypowiedziach wielu osób piszących nawet w
                    tym
                    >
                    > wątku o studiach zaocznych. Forum pełne jest ludzi powtarzających utarte
                    > stereotypy i opowiadających kawały o babie ze studentem w... no wiesz gdzie:)
                    > Ja sam ten kawał pamiętam z moich studenckich czasów. Już wtedy był
                    > nieprawdziwy.
                    To fakt. Bardzo często powtarzają się stereotypy, które zaniżają poziom
                    merytoryczny dyskusji.

                    > Ja tak, ale ten konsument nie bardzo ;) TO PRAWDA Często spotykam studentów,
                    którzy nie
                    > mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów. A co do systemu - cieszy mnie
                    > Twoja opinia, bo wokół pełno jest ludzi, którzy chętnie wróciliby do lat 80-
                    > tych - "dajcie mi tu zaraz wszystko za darmo, a co będzie z wami jutro - to
                    > mnie już nie interesuje. Ja już tu nie będę studiował."
                    >
                    > > Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty
                    > kształcenia, a nie funkcjonowania całego uniwersytetu.
                    > A co innego robi Uniwersytet poza kształceniem? Wszyscy zatrudnieni tu ludzie
                    > albo sami kształcą, albo obsługują proces kształcenia od strony
                    > administracyjnej czy technicznej. Wiele osób traktuje dydaktykę uniwersytecką
                    > tak, jakby zaczynała się z wejściem profesora na salę wykładową, a kończyła z
                    > jego zejściem z katedry. Odliczają na zegarku dwie godziny i się dziwią "za
                    co
                    > oni biorą takie pieniądze?" A to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej.
                    > Żeby prowadzić te wykłady musisz zapewnić studentom niezbędną infrastrukturę
                    > czyli sale, biblioteki, warunki sanitarne, nawet bufet jeżeli będzie
                    potrzeba,
                    > a po wszystkim po nich posprzątać. Musisz im takze zapewnić profesora, a
                    > jego "wytworzenie" jest daleko bardziej pracochłonne i długotrwałe, niż
                    > wybudowanie nowego gmachu. Tak naprawdę niewielu ludzi nadaje się do tej
                    pracy. Musisz inwestować w dziesiątki młodych ludzi po to, żeby po latach jeden
                    z nich okazał się znośnym profesorem. BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI
                    MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM To trochę tak, jak z
                    plemnikami, których organizm musi produkować miliony po to, żeby jeden z nich
                    mógł "trafić w dziesiątkę". Gdyby można było przewidzieć, który z nich będzie
                    tym szczęśliwcem! jakaż byłaby to oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć
                    i dlatego nie można oszczędzać na kształceniu młodej kadry ;) Koniec końców:
                    jak rzetelnie obliczyć "niezbędne koszty" dydaktyki, to wychodzą niebotyczne
                    sumy, których wydatkowanie musi być rozłożone na wiele, wiele lat.

                    Uściślam: zaoczni nie mogą zastępować Skarbu Państwa. Ani stanowić antidotum na
                    chory system (czyli jedni płacą (często biedni), drudzy (często bogaci) nie
                    płacą.

                    działalność wydawnicza powinna finansować się sama.
                    >
                    > Nie da rady :( Dotyczy to zwłaszcza tzw. badań podstawowych. Nawet w naukach
                    > prawnych to, co nie jest podręcznikiem, praktycznym poradnikiem, albo w inny
                    > sposób nie dotyczy bezpośrednio praktyki, trudno się sprzedaje. W niektórych
                    > dyscyplinach nauki liczba potencjalnych czytelników wysokospecjalistycznych
                    > publikacji wynosi paredziesiąt osób albo i mniej.

                    Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student
                    wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik.
                    Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym bardziej,
                    że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów.

                    > Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza,
                    > > której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są r
                    > az
                    > w
                    > > miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop.
                    >
                    > Tu mnie złapałeś. Tak rzeczywiście jest. Ale czy jest jakaś alternatywa?

                    Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą". Zaraz
                    podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości
                    szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech
                    studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii
                    prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są wakaty.

                    Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń
                    dziekanatu; konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale
                    skuteczne wiem to z doświadczenia.

                    > Aha! To się domyślam, w której z uczelni studiujesz. Znam część waszej kadry.
                    > Nic dziwnego, że ich szanujecie :)

                    To nie jest WSZiB :), ale fakt, kadra w tej uczelni jest wysoko kwalifikowana.
                    Widzę to po podejściu do życia promotorów i jakości poprawek w pracach
                    dyplomowych. Wykład w internecie - przerabiałem to w swojej uczelni i jest to
                    niezłe. Wysyłam maila do wykładowcy, a on wysyła mi 11 wykładów. Analizuję je i
                    problemy omawiamy na czacie lub też zwykłą pocztą el. Znam ludzi, którzy uczyli
                    się w ten sposób będąc "na robotach w Niemczech".

                    Dodam coś do wcześniejszej łyżki miodu. Otóż, pisałem ostatnio prace do
                    prywatnej uczelni. Promotorem prac był wykładowca w randze magistra ;).

                    Również pozdrawiam. Tomasz.
                    • Gość: duzY Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.dtvk.tpnet.pl 26.07.02, 10:19
                      Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                      > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student
                      > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik.
                      > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym
                      > bardziej, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów.

                      A student mając skrypt w postaci elektronicznej zaopatruje innych klikjac
                      prześlij dalej kasując po 5 zł od sztuki. Ew. klika kilka razy i nagrywa na
                      dyskietkę, wypala CD.
                      Przy naszym szacunku do praw autorskich pomysł iście kosmiczny.
                    • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 26.07.02, 11:15
                      Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                      > (...) BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI
                      > MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM

                      Po co zaraz grube słowa? To po prostu kwestia perspektywy: dla mnie kształcenie
                      młodej kadry zaczyna się od selekcji wśród chętnych i "znośnych" magistrów.

                      > Uściślam: zaoczni nie mogą zastępować Skarbu Państwa. Ani stanowić antidotum
                      na
                      >
                      > chory system (czyli jedni płacą (często biedni), drudzy (często bogaci) nie
                      > płacą.

                      Sorki, ale tu jest pewna nielogiczność. Mógłbyś uznawać zaocznych
                      za "zastępców" Skarbu Państwa tylko wtedy, gdybyś optował za systemem, w którym
                      SP płaci za wszystko. Jak rozumiem Tobie chodzi o system, w którym każdy płaci
                      za siebie. Gdyby tak spojrzeć to sytuacja studentów zaocznych jest normalna,
                      natomiast problemem moralnym są stacjonarni, którzy studiują za darmo. To - jak
                      rozumiem - czyni w Twoich oczach obecny system niesprawiedliwym. Może i masz
                      trochę racji. Z drugiej strony bezpłatne studia sa dla wielu mądrych lecz
                      biednych ludzi jedyną droga awansu społecznego. Tak czy inaczej realizacja
                      Twoich propozycji wymaga zmiany całego systemu "od korzeni", łącznie z
                      Konstytucją. To zadanie dla polityka. Ja jestem prawnikiem i interesuje mnie
                      tylko to, co można a czego nie można robić przy aktualnych uregulowaniach.
                      Zaocznym natomiast chwała za to, że nie czekają, aż Skarb państwa ich zastąpi i
                      biorą na siebie finansowy ciężar swojego wykształcenia.

                      > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student
                      > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik.
                      > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym
                      bardziej,
                      >
                      > że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów.

                      Nie pisałem o podręcznikach lecz o publikacjach wąskospecjalistycznych. Takie
                      publikacje muszą być dofinansowywane. Inaczej ani autorowi, ani wydawcy nie
                      zwrócą się poniesione przez nich nakłady.

                      > Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą".
                      Zaraz
                      >
                      > podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości
                      > szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech
                      > studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii
                      > prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są
                      wakaty
                      > .

                      No właśnie. Jak pisałem wyżej postulujesz zmianę systemu. Proszę bardzo. Ja
                      póki co muszę zajmować się tym, w którym pracuję.

                      Pozdrowienia

                      Bolek
                      • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.02, 15:30
                        bolek5 napisał:

                        > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
                        >
                        > > (...) BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI
                        > > MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM
                        >
                        > Po co zaraz grube słowa? Te grube słowa nie były po to aby Cię obrazić, tylko
                        po to, ażeby podkreślić jakość wykształcenia (lub tych braków, o których
                        pisałeś).

                        "Mógłbyś uznawać zaocznych za "zastępców" Skarbu Państwa tylko wtedy, gdybyś
                        optował za systemem, w którym SP płaci za wszystko. Jak rozumiem Tobie chodzi o
                        system, w którym każdy płaci za siebie. Gdyby tak spojrzeć to sytuacja
                        studentów zaocznych jest normalna natomiast problemem moralnym są stacjonarni,
                        którzy studiują za darmo. To - jak rozumiem - czyni w Twoich oczach obecny
                        system niesprawiedliwym. Może i masz trochę racji. Z drugiej strony bezpłatne
                        studia sa dla wielu mądrych lecz biednych ludzi jedyną droga awansu
                        społecznego. Tak czy inaczej realizacja Twoich propozycji wymaga zmiany całego
                        systemu "od korzeni", łącznie z Konstytucją. To zadanie dla polityka. Ja jestem
                        prawnikiem i interesuje mnie tylko to, co można a czego nie można robić przy
                        aktualnych uregulowaniach."

                        Osobiście uważam, że skoro UW jest uczelnią państwową, to Skarb Państwa
                        powinien pokrywać koszty funkcjonowania tej instytucji w takim zakresie, aby
                        starczyło na papier toaletowy i na wysokospecjalistyczne pisma dla kadry. Jak
                        wiadomo, Skarb Państwa tego nie robi - środki, które wpływają nie wystarczają
                        na funkcjonowanie UW i dlatego też w tym sensie studenci zaoczni zastępują
                        Skarb Państwa.
                        Natomiast jeżeli chodzi o dostęp do studiów dziennych dla osób biednych to
                        osobiście uważam, że darmowe studia to demagogia. Jeżeli ktoś jest zdolny to
                        poradzi sobie na zaocznych. Wykłady dzienne są otwarte dla wszystkich - nawet
                        ludzi z ulicy (wiem z autopsji), BU tak samo - student UW nie ma problemu z
                        dostępem do literatury. Poza tym, jeżeli nawet ktoś jest biedny i da mu się te
                        studia za darmo, to i tak płaci za akademik, za jedzenie itd. Zresztą, opinii
                        w tym temacie jest tyle, ilu dyskutujących. Jedni są za, inni przeciw. A każdy
                        ma swoje argumenty. Ty znasz biednych studentów, ja znam biednych studentów i
                        każdy ma swój punkt widzenia a prawda i tak leży pośrodku.
                        > > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student
                        > > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik.
                        > > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym
                        > bardziej, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów.
                        >
                        > Nie pisałem o podręcznikach lecz o publikacjach wąskospecjalistycznych. Takie
                        > publikacje muszą być dofinansowywane. Inaczej ani autorowi, ani wydawcy nie
                        > zwrócą się poniesione przez nich nakłady.

                        Tutaj nikt normalny nie zakwestionuje chyba tego faktu.

                        > > Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą".
                        > Zaraz
                        > >
                        > > podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości
                        >
                        > > szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech
                        > > studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii
                        > > prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są
                        > wakaty
                        > > .
                        >
                        > No właśnie. Jak pisałem wyżej postulujesz zmianę systemu. Proszę bardzo. Ja
                        > póki co muszę zajmować się tym, w którym pracuję.
                        >
                        Również pozdrawiam. Tomek.
                        • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 26.07.02, 17:38
                          Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                          > Osobiście uważam, że skoro UW jest uczelnią państwową, to Skarb Państwa
                          > powinien pokrywać koszty funkcjonowania tej instytucji w takim zakresie, aby
                          > starczyło na papier toaletowy i na wysokospecjalistyczne pisma dla kadry. Jak
                          > wiadomo, Skarb Państwa tego nie robi - środki, które wpływają nie wystarczają
                          > na funkcjonowanie UW i dlatego też w tym sensie studenci zaoczni zastępują
                          > Skarb Państwa.

                          W gruncie rzeczy ja też wolałbym dostawać pieniądze od Skarbu Państwa a nie od
                          studentów. Niektórzy z nich zupełnie źle rozumieją konsekwencje płacenia za
                          studia. Zachowują się trochę jak klienci w sklepie z dyplomami, a mnie traktują
                          jak nierozgarniętego subiekta. To kłopotliwe i dla mnie i dla nich - kiedy
                          trzeba ich wyprowadzać z błędu. Ale - jak sam piszesz - na Skarb Państwa nie ma
                          co liczyć. W tej sytuacji można zrobić dwie rzeczy: albo dostosować zakres
                          działalności dydaktycznej i naukowej do poziomu centralnego finansowania (co
                          właściwie oznacza "zamrożenie" Uczelni) albo pozwolić ludziom studiować za ich
                          własne pieniądze. To drugie rozwiązanie jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, nie
                          jest niezgodne z prawem i - co do istoty - nie jest niezgodne z etyką. I do
                          tego właśnie starałem się przekonać czytelników tego wątku.

                          Z pozdrowieniami

                          Bolek
                    • Gość: PO-PiS Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:42
                      czarną propagandą jest niewydolność finansowa kapitalizmu. Często spotykam
                      studentów, którzy nie mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów, a wystarczy
                      znać regulamin a bedzie dobrze. Dlatego UE ma na wszystko regulamin, np. na
                      sranie. Ci którzy wróciliby do lat 80 "dajcie mi tu zaraz mieszkanie i edukację
                      i lecznie za darmo, a co będzie z wami jutro - to mnie już nie interesuje."
                      Taka postawa zadłużyła Polskę, a nie postawa Uunii W = KLD = AWS w l.90. ług
                      jest z lat 80. W kapitaklizmie to jak z plemnikami, których organizm musi
                      produkować miliony po to, żeby jeden z nich mógł "trafić w dziesiątkę". Gdyby
                      można było przewidzieć, który z nich będzie tym szczęśliwcem! jakaż byłaby to
                      oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć i dlatego nie można oszczędzać
                      młodych. Niech gina. Można obniżyć koszty dzięki likwidacji bibliotek przez
                      Internet. socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości szans edukacyjnych,
                      ochronie zycia, prawie do rodziny. G prawda. Jak ktoś jest biedny - proszę
                      niech idzie do gazu. Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowe
                      zaliczanie, dyplomy w Internecie. Może i proste, ale
                      > skuteczne wiem to z doświadczenia. Znam ludzi, którzy uczyli
                      > się w ten sposób będąc "na robotach w Niemczech".
              • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 22:48
                "A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły,
                ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego
                wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są
                realia."
                Zastanówmy się, dostępność czego? Wyższego wykształcenia? Jakie to jest
                wykształcenie?!! Przeprowadziłem kilkanaście akcji rekrutacyjnych w swoim życiu
                i miałem do czynienia z absolwentami studiów wyższych(?). Pomjam fakt, że co
                poniektórzy mieli zaliczenia z Informatyki na bdb, a tekst w liście
                motywacyjnym był niewysjustowany. Ci ludzie nie mają pojęcia o kierunku, który
                ukończyli. W związku z tym już teraz wyższe wykształcenie - które osobiście
                pojmuję jako: system wartości, rozległą wiedzę, umiejętność stosowania tej
                wiedzy w sytuacjach praktycznych, a także, co jest chyba najważniejsze -
                umiejętność samorozwoju i dalszego, samodzielnego studiowania literatury -
                znajduje się w sferze science-fiction. Jeżeli mamy do czynienia z dostępnością,
                to co najwyżej zdobycia dyplomu licencjata czy też magistra. Dyplomów, które
                nie mają pokrycia w rzeczywistej wiedzy i umiejętnościach.
                Skojarzenie może dziwne, ale przypomina mi to sytuację na rynku fonograficznym,
                gdzie cały czas obniża się poprzeczkę sprzedanych płyt dla osiągnięcia statusu
                złotej, czy też platynowej płyty. Pozdrawiam.
                • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 11:12
                  Produkcja masowa to nie rękodzieło. Prawdopodobieństwo wypuszczenia bubla jest
                  tu znacznie większe. Nikt rozsądny nie będzie temu przeczył. Ale też nie
                  powinieneś osobistych doświadczeń podnosić do rangi "zasad ogólnych".
                  Ranking "Newsweeka" dowodzi, że z naszym poziomem kształcenia nie jest wcale
                  tak źle. A co do justowania tekstu: moja żona też czasami o tym zapomina, a
                  jest całkiem dobrym radcą prawnym ;)

                  Pozdrowienia

                  Bolek
                  • Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 11:29
                    Zgadzam się, ale w takim razie nie nazywajmy tych bubli szumnie wyższym
                    wykształceniem. A co do justowania - co można powiedzieć o człowieku, który
                    stara się o pracę, na rynku, na którym panuje duża konkurencja i nie potrafi
                    się zaprezentować? Liczą się umiejętności, nie opakowanie - widzę to po swoich
                    prawnikach, ale na pewnym etapie - zwłaszcza początkowym, należy zadbać również
                    o formę. I jeszcze jedno - nie kwestionuję poziomu kształcenia, wiele się w
                    ciągu ostatnich pięciu lat zmieniło. A doświadczenia są nie tylko moje, ale
                    wielu osób. Pozdrawiam.
                    • bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 14:30
                      Gość portalu: Tomasz napisał(a):

                      > Zgadzam się, ale w takim razie nie nazywajmy tych bubli szumnie wyższym
                      > wykształceniem.

                      Chodziło mi o to, że w takiej masie łatwiej przemknąć się osobom, które na
                      dyplom nie zasłużyły. Nie ma szczelnego systemu. To się może zdarzyć także w
                      Twojej szkole.

                      > I jeszcze jedno - nie kwestionuję poziomu kształcenia, wiele się w
                      > ciągu ostatnich pięciu lat zmieniło.

                      No dzięki! Przynajmniej jakaś łyżka miodu w beczce dziegciu ;))

                      Też pozdrawiam

                      Bolek
                  • Gość: robert Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: 217.96.51.* 25.07.02, 12:37
                    rankingi mam w dupie ośle ja też mogę zrobić ranking i co?
              • Gość: BOLKOWI Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:08
                Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz czasu na
                przegląd prasy, która jest już z wolna, zwłaszcza wybiórcza. Polecam lekturę
                gazet z ostatnich dni - sama prawda. Takie są realia - że nie ma cenzury.
                Chcesz je zmienić - zmień świat.
                Budżet to był mój Drogi, za komuny. Teraz się skończył. Adie.


                BOLKOWI
                PS. Twoje pieniądze do Ciebie wracają jezeli zostaniesz nawozem pod uprawę
                przedsiebiorczych. Działalność statutowa (materiały biurowe, druki
                egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy) to była.
          • Gość: lat 23 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:52
            Profesorów do gazu bo sa przygłusi i juz niedowidzący. Szkoda że Niemcy nie
            rzadzą Europą. Prawo do zycia maja młozi. nauka to najgłupsza inwestycja, która
            sienigdy nie zwróci. Nie jesteśmy starym nic winni. To, co dostajemy od starych
            to odpracowujemy z dużą nawiązką jako Młodzi, między innymi, aby Pan Profesorek
            mógł prowadzić sobie badania, psu na bude. Lepiej byloby studentom oddać
            władzę w Uniwersytecie. Pan Profesorek prowadzi te badania m. in. po to, żebyś
            Ty miał się czego uczyć, wiec tylko z tym jest kłopot bo trzeba sie uczyć
            głupot, zamiast jak uwieść dziewuchę. Młodość jest bujna, a profesorowie -
            usychają. Jeżeli kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię
            się, że studenci na zaliczenia chodzą z siekierami. Bo trzeba wyciać starych,
            zostawic młodym szpitale, sanatoria, mieszkania, spadki. Świat jest dla
            Młodych, dla staryuch mamy eutanazje.

      • Gość: KONKURENCJA Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 00:00
        BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE rozumię. SALE PRZEPEŁNIONE . Za duża
        konkurencja. Tam gdzie konkurencja tam jest łatwo. Na fizyce, chemii ,
        matematyce, astronomii konkurencji nie ma, bo to cholernie trudne studia,
        trzeba mieć głowę. wybrałem płatne łatwe studia, a nie takie na których nie ma
        konkurencji. prawo. tysiące studentów prawa. Dlatego sale są przepełnione.
        Podają materiał i dalej nic nie rozumię. Każą studiowac podręczniki, a mnie się
        do dziewczyny chce.
    • Gość: Luki Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 141.63.88.* 23.07.02, 10:57
      Taaak, a dlaczego wystepujesz w trzech osobach, wcale nie swietych
      (Michal, Magda Tadeusz)?
      • Gość: piotr Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 23.07.02, 19:57
        jestem na studiach zaocznych bo pracuję i wiem że czeba się uczyć takie czasy
        ale szlak mnie trafia za beznadzieje jaka panuje na uniwerku dowidzenia.
        • nexus20 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 24.07.02, 15:25
          Gość portalu: piotr napisał(a):

          > jestem na studiach zaocznych bo pracuję i wiem że czeba się uczyć takie czasy
          > ale szlak mnie trafia za beznadzieje jaka panuje na uniwerku dowidzenia.

          Rozklonował się na piotra (może nawet śniętego:))).
          • Gość: NEXUSOWI Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:26
            nexus20 jest idiotą skoro studiuje. Ja nie jestem na studiach bo mam biznes i
            wiem że nie czeba się uczyć, takie czasy. Ale szlak mnie trafia za
            beznadziejne myslenie młodych że niby czeba sie uczyc (do nedzy?). Czeba , ale
            co innego, a juz najmniej sie uczyc. Poziom nauki jest w Polsce za wysoki i
            trzeba go obnizyc do poziomu UE.
    • Gość: milena Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.cafe.wla.pl 25.07.02, 11:28
      Tadziu kochanie...a odwiedziłeś Wydział Nauk Społecznych na ul Koszarowej???
    • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 12:54
      To co wyprawia UWr to oszustwo edukacyjne, oszustwo jak każde inne, za który
      normalny śmiertelnik dostałby wyrok skazujący, ale "futrzak - gronostaj" Gelles
      et consortes wyroku nie dostanie. Uczelni wolno pobrać opłaty jedynie za
      zajęcia dydaktyczne, i przepis ten należy rozumieć ściśle. Biblioteka,
      ksztyałcenie kadry, to nie zajęcie dydaktyczne. Jak uczelnia uważa, że przepis
      ten nie pozwala "trzepać kasy" tyle ile by chciała kasiory ze studenta
      wytrzepać, to niech sie poskarży do Trybunału Konstytucyjnego. W końcu ma w tej
      kwestii rzecznika praw obuwatelskich - hipokrytę akademickiego Zolla. Zoll
      ostatnio napisał, że na istniejącą sytuację - Vide Protokół NIK !!! - Zoll nie
      ma żadnych środków prawnych !!!. Taka niemoc akademicka zwana zollowizną.
      • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 25.07.02, 13:10
        Dla niezorientowanych: w swoim poście Pan JoJo odwołuje się do orzeczenia
        Trybunału Konstytucyjnego z dnia 8 listopada 2000 r. (SK 18/99) w tzw. "sprawie
        Bąbki". W sentencji orzeczenia TK stwierdził m. in. że: "art. 23 ust. 2 pkt 2
        ustawy (...) o szkolnictwie wyższym (...)rozumiany jako upoważniający do
        wprowadzania - dla zapewnienia dostępu do nauki, obok podstawowych w publicznej
        szkole wyższej studiów bezpłatnych - opłat za studia w zakresie i w wysokości,
        w jakich NIEZBĘDNY KOSZT (podkr. moje - Bolek) tych studiów nie znajduje
        pokrycia w środkach publicznych, jest zgodny z art. 32 ust. 1, art. 70 ust. 1 i
        2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie jest niezgodny z art. 31 ust.
        3 konstytucji". Pan JoJo et consortes od jakiegoś czasu sugerują, że niezbędny
        koszt wykładu akademickiego to równowartość skibki chleba ze smalcem, która
        daje organizmowi wykładowcy energię niezbędną do wydawania z siebie dźwięków
        przez dwie godziny. Ja takich opinii nie będę komentował, bo nie ma czego.

        Pozdrowienia (mimo wszystko)

        Bolek
        • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 13:28
          No to poskarż się BOLEK do Trybunału Konstytucyjnego, że chlebuś ze smalcem
          jest be, a akademickim żarłaczom potrzebne kajzerki z szyneczką babuni plus
          kawiorek. Pełny wypas ?
          • Gość: JJJ Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 62.233.177.* 25.07.02, 13:44
            Debil
          • Gość: REALISTA Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:30
            No to poskarż się do Trybunału Konstytucyjnego, że kapitalizm jest zły, a
            wolność unimozliwia Ci założenie własnego Uniwersytetu, na poziomie.
        • Gość: krotki Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.43.* 27.07.02, 11:06
          bolek5 - byłem pewien, ale mnie to dziwiło-że jako prawnik nie znasz orzeczenia
          TK dot.Bąbki i wniosków - czyli iż czesne musi uwzgędniać tylko "dodatkoee"
          koszty a nie juz poniesone przez Skarb Państwa. Ale znasz zatem czy masz
          atpliwości że czesne powino być zdecydowanie mniejsze. wg NIK max 2 tys a jest
          2 x tyle - coś chyba nie tak?..

          A z tym studentem nepotrzebnie sie spierasz jest dość prymitywny i chamski
          jednoćzesniema sporo racji z taką mieszanka się nie wygrywa - lepiej popracuj
          nad podziałem czesnego z tego co wiem jest u Was 60/40 TK wyraźnie mówił że te
          40% niedopuszczalne
          Pozdrawim
          • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 27.07.02, 12:40
            Gość portalu: krotki napisał(a):

            > (...) czesne musi uwzgędniać tylko "dodatkoee"
            > koszty a nie juz poniesone przez Skarb Państwa.

            Użyte przez TK wyrażenie jest typowym terminem niedookreslonym. Bronię poglądu,
            że koszty te są znacznie wyższe, niż to sobie uświadamia opinia publiczna.
            Nauka to bardzo specyficzna dziedzina działalności.

            Ale znasz zatem czy masz
            > atpliwości że czesne powino być zdecydowanie mniejsze. wg NIK max 2 tys a
            jest
            > 2 x tyle - coś chyba nie tak?..

            Trudno mi polemizować z każdym wątkiem raportu, tym bardziej, że z niektórymi
            jego tezami trudno się nie zgodzić. Miejscami jednak widać, że pisali go
            urzędnicy, przykładający do badanej dziedziny własną miarę i nie rozumiejący do
            końca specyfiki badanej dziedziny. Urzędnik dba o oszczędzanie publicznego
            grosza i chwała mu za to. Ale nie wszystkie kryteria decyzji da się dokładnie
            wyliczyć w pieniądzu. Nauka może się pod tym względem okazać podobna do
            kultury.

            > A z tym studentem nepotrzebnie sie spierasz jest dość prymitywny i chamski

            Eee tam... Czytałeś posty JoJo? ;)

            > jednoćzesniema sporo racji z taką mieszanka się nie wygrywa - lepiej popracuj
            > nad podziałem czesnego z tego co wiem jest u Was 60/40 TK wyraźnie mówił że
            te
            > 40% niedopuszczalne

            Jezeli dobrze rozumiem o co Ci chodzi - te proporcje wyglądają u nas inaczej,
            znacznie korzystniej.

            Pozdrawiam

            Bolek
    • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 13:53
      Uniwersytet oszukuje bo ma na to przyzwolenie, MENd z Warszawy (Witbrodt,
      Łybacka, Handke, etc.) nie ważne z jakiej ekipy (zieloni, czerwoni, czarni). Ma
      przyzwolenie rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla, który ma świadomość
      całej tej patologii, ale twierdzi, że nia ma środków prawnych. Ostatnim znanym
      mi ruchem Zoolowizny było zakwestionowanie tego, że uczelnia pobiera 5 żł od
      legitymacji studenckij i 15 zł od indeksu - bez podstawy prawnej. Wymiar
      problemu nad którym skupia się Zoll jest więc tego rzędu !
    • Gość: AMA Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: *.koof.com.pl 25.07.02, 14:39
      Gazeta.pl > Forum > Regionalne > Dolnośląskie > Wrocław Czwartek, 25 lipca
      2002





      Wrocław



      Raport NIK o studiach zaocznych i wieczorowych....
      Autor: Gość: bonczek IP: *.dhl.com / 10.85.101.*
      Data: 24-07-2002 09:14 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      wczoraj w tv streszczono raport NIK o warunkach jakie panują na polskich
      uczelniach wyższych jesli o studia
      wieczorowe i zaoczne chodzi.Potwierdza to co pisane było we wczesniejszych
      wątkach dotyczących także
      UW.
      post-strofionka
      bonk



      • Gość: wwwwwwww Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: 217.96.51.* 26.07.02, 06:01
        to skandal
        • samozycie Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam 26.07.02, 16:02
          No a Filologiczny remontuja :) Fakt ze Panie z dziekanatu nie zawsze sa...
          hmm... najmilsze, nie oznacza, ze brakuje tam cudownych ludzi. Owszem, sa
          jakies braki, ale na tym polega chyba caly urok studiowania. O czym bym pozniej
          dzieciom opowiadala... :)
          • Gość: nexus 1 Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:22
            "Filologiczny remontuja. Panie z dziekanatu nie zawsze sa najmilsze, nie
            oznacza, ze brakuje tam cudownych ludzi. Owszem, sa jakies braki, ale na tym
            polega chyba caly urok studiowania. O czym bym pozniej dzieciom opowiadala... "
            Na tym polega umysł kobiecy.
    • Gość: 40-tka Re: Do Bolka IP: *.koof.com.pl 27.07.02, 10:04
      wiceprezes NIK, z.Wesołowski tak skomentował wyniki kontroli NIk badającej
      odpłatność za studia w państwowych szkołach wyższych:"W zakresie odpłatności za
      studia rezultaty kontroli przekroczyły najczarniejsze oczekiwania". Czyżby NIK
      dołaczył do grupy krytycznych wobec szkolnictwa wyższego "oszołomów", których
      tak zwalczasz na tym forum, twierdząc, że na uniwersytecie, w którym nauczasz
      prawa, wszystko jest O.K?.
      • bolek5 Re: Do Bolka 27.07.02, 12:20
        Gość portalu: 40-tka napisał(a):

        > (...) Czyżby NIK
        > dołaczył do grupy krytycznych wobec szkolnictwa wyższego "oszołomów", których
        > tak zwalczasz na tym forum, twierdząc, że na uniwersytecie, w którym nauczasz
        > prawa, wszystko jest O.K?.

        Witam!

        Jedno zdanie i aż trzy nieścisłości:
        Po pierwsze: nie sądzę, by można mi było przypisywać traktowanie wszystkich
        przeciwników obecnego systemu studiowania jako "oszołomów". Z oszołomami
        człowiek inteligentny nie rozmawia, jeżeli nie musi. Rozumiem, że jest wiele
        racjonalnych i emocjonalnych powodów, by ten system krytykować. Ale sprzeciwiam
        się próbom powrotu do lat 80-tych bo to śmierć dla nauki i koniec powszechnego
        szkolnictwa wyższego.
        Po drugie: nikogo nie zwalczam. Podobnie jak większość forumowiczów po prostu
        prezentuję swoje poglądy i najczęściej tylko wtedy, gdy ktoś chce ze mną
        rozmawiać.
        Po trzecie: nigdy nie twierdziłem, że na całym Uniwersytecie lub choćby tylko
        na WPAiE wszystko jest O.K. Sprzeciwiam się tylko krytyce zasad obecnie
        realizowanego systemu jako niezgodnych z prawem lub etyką. Staram się patrzeć
        na świat realistycznie. Na dziś obecny system to najmniejsze zło.
        A co do cytowanej przez Ciebie wypowiedzi Prezesa NIK: nie znam jej.
        Przedstawiony przez Ciebie fragment można rozumieć na różne sposoby. Np. Pan
        Prezes może martwić się zróżnicowaniem programów nauczania na studiach płatnych
        i stacjonarnych (w prasowym skrócie raportu poświęcono temu dość dużo miejsca)
        ale ten problem w zasadzie nas nie dotyczy ;)

        Pozdrawiam

        Bolek
      • Gość: rafał Re: Do Bolka IP: 217.96.51.* 02.08.02, 08:11
        zgadzam sie z ta opinią w 100%
        • Gość: Gosc Re: IP: *.client.attbi.com 02.08.02, 21:08
          Dlaczego ...?
          Zadawanie sobie pytan tego typu do niczego nie doprowadzi. Zycie polega na
          wyplynieciu na gore mimo wszelkich trudnosci....studia sa miedzy innymi wlasnie
          o nauce nie tylko materialu z okreslonego przedmiotu ale poradzeniu sobie z
          zyciowymi problemami. Jesli trzeba placic to trzeba, jesli ktos cie kopie w
          tylek to jesli mozesz oddaj jesli nie, to rob wszystko abys za pare lat nigdy
          juz nie byl w tej sytuacji. NIe mozna biadolic,ze wszystko jest
          niesprawiedliwe - coz swiata nie zmienisz, tylko wziasc sie za prace i
          skoncentrowac na czyms wartosciowym a wtedy nigdy sie nie pozaluje a zdobyte
          doswiadczenia doceni w przyszlosci
          Pozdrawiam..tez student
    • Gość: monika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 03.08.02, 07:04
      oszusci
      • Gość: J23 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:19
        Bo Jacek Bąbka nie był doradcą rektora Gellesa
    • _helga BO MU SIE NA TO POZWALA/ NT 03.08.02, 18:29
      • _dracul To nie jest takie proste. 06.08.02, 14:00
        Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rację. I
        nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to
        rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZYSCY
        SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci przypadków
        dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się
        rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie podoba.
        Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiało go
        olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne szwindle.
        Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inny
        przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że
        osukujemy studentów, o facetach,
        którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Podawał
        tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chce od
        nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdziwą
        przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i
        edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w
        szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych dwu
        czynninków nic sie nie zmieni.
        • Gość: janek Re: To nie jest takie proste. IP: 217.96.51.* 06.08.02, 19:31
          oczywiscie
        • _helga Re: DRACUL!!! JESTES WIELKI!!! 06.08.02, 21:46
          Bardzo celny opis stanu rzeczy. Nic dodac, nic ujac.

          _dracul napisała:

          > Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rację.
          I
          >
          > nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to
          > rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZYSCY
          > SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci
          przypadków
          >
          > dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się
          > rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie
          podoba.
          > Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiało
          go
          > olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne
          szwindle.
          >
          > Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inny
          > przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że
          > osukujemy studentów, o facetach,
          > którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Podawał
          > tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chce
          od
          > nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdziwą
          > przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i
          > edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w
          > szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych dwu
          > czynninków nic sie nie zmieni.
          • Gość: AMA Re: DRACUL i HELGA -JESTESCIE MĄDRZY!!! IP: *.koof.com.pl 14.08.02, 18:53
            _helga napisała:

            > Bardzo celny opis stanu rzeczy. Nic dodac, nic ujac.
            >
            > _dracul napisała:
            >
            > > Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rac
            > ję.
            > I
            > >
            > > nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to
            > > rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZY
            > SCY
            > > SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci
            > przypadków
            > >
            > > dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się
            > > rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie
            > podoba.
            > > Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiał
            > o
            > go
            > > olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne
            > szwindle.
            > >
            > > Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inn
            > y
            > > przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że
            > > osukujemy studentów, o facetach,
            > > którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Poda
            > wał
            > > tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chc
            > e
            > od
            > > nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdz
            > iwą
            > > przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i
            > > edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w
            > > szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych d
            > wu
            > > czynninków nic sie nie zmieni.
            >
            >
            >
        • Gość: STUDENT Re: To nie jest takie proste. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:01
          wszyscy maja rację. Nie jest to kwestia punktu widzenia. WSZYSCY SĄ Z OBECNEGO
          STANU RZECZY ZADOWOLENI, czyli jest równowaga popyt-podaż, a na tym polega
          kapitalizm. Fałszowanie sprawozdań z laboratoriów jest też nagminne, czekanie
          na ostatni moment z egzaminami etc. Prawdziwą przyczyną obecnego stanu rzeczy
          jest krach gospodarczy, czyli niewydolność kapitalizmu, zatem niedostateczne
          finansowanie nauki i edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu gospodarki
          przed społeczeństwem. I bez poprawy gospodarki nic sie nie zmieni.
          • Gość: Alka Re: To nie jest takie proste. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:16
            Gość portalu: STUDENT napisał(a):

            > wszyscy maja rację. Nie jest to kwestia punktu widzenia. WSZYSCY SĄ Z
            OBECNEGO
            > STANU RZECZY ZADOWOLENI, czyli jest równowaga popyt-podaż, a na tym polega
            > kapitalizm. Fałszowanie sprawozdań z laboratoriów jest też nagminne, czekanie
            > na ostatni moment z egzaminami etc. Prawdziwą przyczyną obecnego stanu
            rzeczy
            > jest krach gospodarczy, czyli niewydolność kapitalizmu, zatem niedostateczne
            > finansowanie nauki i edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu gospodarki
            > przed społeczeństwem. I bez poprawy gospodarki nic sie nie zmieni.


            Moim zdaniem b. mądrze napisał STUDENT. Nie ma co bic pianę na temat uczelni
            gdy nie ma juz kraju. Dzieki komu? - Frasyniukom, Labudowym, Józwenkom,
            Wójcikom, Wiszniewskim, Solidaruchom i komunie. Ta transformacja to infantylna
            likwidacja , starczy uwiąd Suchockiej, kuratowskiej, Chrzanowskiego,
            Czarneckiego, Jaskierni, PO-PiS u.

            Alka

            • _dracul Re: To nie jest takie proste. 07.08.02, 11:04
              Wszystko to prawda, jest syf. Nie my go narobilismy, ale to my własnie
              zbierzemy jego owoce. I trzeba z tym jakoś żyć. A moze pomyślmy o tym co w tej
              sytuacji da sie zrobić? Na zmianę finansowania uczelni nie ma co liczyć, raczej
              zabiora niz dadzą. Moze ktos ma jakis pomysł? Ja myślę, że zacząc trzeba od
              jawnosci wszystkiego co wiąże sie kształceniem; kosztów, kwalifikacji
              wykładowców, ich dorobku naukowego, mozliwości uczelni itp. Do tego forsa nie
              jest potrzebna. I można to zrobic przez kilka miesiecy. Jest ciekawa dyskusja
              na Forum krakowskim GW. Watek "NIK o uczelniach". Może warto z nimi pogadać.
    • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:55
      Cały ten uczelniany syf może kosztować jeszcze więcej podatników. Właśnie
      gruchnęła wieść że Bąbka pozwał Uniwersytet Wrocławski do sądu o zwrot kasy
      którą wzięli od niego niby "na zajęcia dydaktyczne". Uniwersytet na każdej
      rozprawie podaje inne koszty kształcenia, raz ponad 4.000 PLN, innym razem
      3000, a ostatnio i 2153 zł !!!
      Sąd wezwał na świadka dziekana Wydziału Prawa Kegla oraz kwestora Zukowskiego.
      Następna rozprawa 9 września. Bąbka zabił ostatnio na rozprawie ćwieka
      Uniwersytetowi, gdyż rzucił protokołem NIKu - a tam sama patologia, jedno
      bezprawie, sodomia i gomoria.
      Jak Bąbka wygra to za ten syf zapłacą podatnicy, a nie ludzie którzy do tego
      bezprawia dobrowadzili. Ani Gellesowi ani Keglowi włos z głowy nie spadnie.
      Z tym syfem trzeba skończyć, bo wtórnie będzie kosztował jeszcze więcej !!
      • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 07.08.02, 14:00
        Witam!

        Gość portalu: JoJo napisał(a):

        > Cały ten uczelniany syf może kosztować jeszcze więcej podatników. (...)Jak
        Bąbka wygra to za ten syf zapłacą podatnicy, a nie ludzie którzy do tego
        > bezprawia dobrowadzili.

        Czyli Pan Bąbka i Jego koledzy dokładnie wiedzą, kto ma zapłacić za ich
        wykształcenie? Od dawna twierdziłem, że im chodzi tylko o kasę, którą są gotowi
        wyszarpać współobywatelom bez względu na budżetowe konsekwencje. Mam nadzieję,
        że tzw. podatnicy czytają ten wątek i w stosowanej chwili okażą Panu Bąbce
        wdzięczność i zrozumienie. Bo też o żadnym "oszustwie dydaktycznym" - jak to
        nazywa Pan Bąbka - w tej sprawie mowy być nie może. To, co ten człowiek
        wyprawia dowodzi naocznie, że niestety otrzymał wykształcenie prawnicze i to -
        z pewnego punktu widzenia - zbyt dobre ;). Okazuje się, że nie wolno dawać
        brzytwy do ręki każdemu. No cóż, to są konsekwencje przyjmowania na studia
        zaoczne bez żadnych kryteriów. ;)
        Nawiasem: przypomina mi się antyczna anegdotka o pewnym nauczycielu prawa,
        który dał się wykiwać swemu zdolnemu uczniowi. Uczeń ów zastrzegł sobie w
        umowie, że zapłaci za naukę dopiero wówczas, gdy przekona się, że otrzymał
        właściwe wykształcenie, a przekonać go miał o tym pierwszy wygrany proces.
        Problem w tym, że ów sprytny uczeń nie kwapił się do procesów, czerpiąc profity
        z nauki w inny sposób. Nauczyciel znalazł jednak rozwiązanie: pozwał ucznia do
        sądu kalkulując, że w razie wygranej otrzyma swoje pieniądze, zaś jeżeli
        przegra, bedzie to dowód, że uczeń został prawidłowo wykształcony, a więc tym
        bardziej będzie mu się należała zapłata. Kłopot w tym, że uczeń przystępował do
        procesu z argumentacją o podobnej strukturze logicznej, lecz "o przeciwnych
        znakach". Wszystko to przypomina mi sytuację Pana Bąbki: przecież jeżeli wygra,
        to tym samym da dowód, że nie miał racji oskarżając nas o to, że Go niczego nie
        nauczyliśmy ;D.

        Pozdrawiam

        Bolek
        • _dracul troche to przewrotne 07.08.02, 18:56
          Chyba przesadziłes. Nie jestem prawnikiem, ale taka argumentacja wydaje mi sie
          naciagana. Idąc tym tropem można wnosić, ze abiturient powinien byc matołem,
          który nie widzi jak go okradaja, a pewnie i czytac nie powinien umieć. Gdyby
          prawo miało byc tak hermetyczne, ze tylko dla prawników czytelne, to poinno sie
          je natychmiast zmienic, bo stara rzymska jeszcze zasada "ignorantia nocet" nie
          mogłaby byc stosowana. Nie moznaby np. oczekiwac, ze przecietny facet bedzie
          placił podatki, bo trzebaby akceptowac fakt, iz nie rozumie on prawa
          podatkowego. Nie bronie tego studenta za wszelka cenę, w mojej opinii sprawa
          jest naprawde złozona i zapis konstytucyjny o bezpłatnym kształceniu to lipa,
          która trzeba szybko zmienic, np. zawiesić. Obecna sytuacja jest nienormalna i
          nie ma co obłudnie twierdzić, ze wszystko jest w porzadku. TU NAPRAWDE OBIE
          STRONY MAJA RACJĘ. Być moze takie procesy uswiadomia naszym władcom, że żaden
          stołek nie zwalnia od myslenia. Nie mozna traktować ludzi, w szczególnosci
          studentów jak stada debili, którzy nic nie powinni wiedzieć. Myslę, że nie
          byłoby takich afer, gdyby facet wiedział, za co płaci. Nawet gdyby płacił
          niezgodnie z prawem. Gdyby wszystko było jawne moznaby mu przynajmniej
          powiedxziec "widziały gały co brały". Podobno komuna juz sie skonczyła i
          idziemy do Europy (takie plotki słychac z tzw. "dobrze poinformpwanych źródeł",
          np zbliżonych do rzadu) i moznaby równiez w tej dziedzinie spróbować tam dojść.
          Jeszcze raz podkreslam. ROZUMIEM WŁADZE UNIWERSYTETU, ALE STARAM SIE TEZ
          ZROZUMIEC STUDENTA, KTÓRY NIE MOZE UZYSKAC INFORMACJI O SWOICH PIENIADZACH.
          • bolek5 Re: troche to przewrotne 08.08.02, 12:48
            Witam!

            _dracul napisała:

            > Chyba przesadziłes.

            Z oceną Pana Bąbki? Czy ja wiem... Casus Bąbki przerabiamy na naszym Wydziale
            od wielu lat. Uwierz mi - on nie interesuje się reformą szkolnictwa wyższego.
            On patrzy na nasze problemy jak na konflikt związkowy (jest zresztą bodaj
            działaczem "S80") i to pojmowany bardzo "hardcore'owo". Nie ma w nim miejsca na
            wspólny interes stron sporu. Jest tylko wróg (aż chciałoby się
            dodać: "klasowy"), którego trzeba zdeptać. W gruncie rzeczy jest mentalnie
            bliski szczecińskim stoczniowcom, których wczoraj oglądała cała Polska. Tak dla
            nich jak i dla Niego istnieje tylko jedno wyjaśnienie wszelkich braków i
            problemów: ktoś ukradł. Trzeba tylko dorwać złodzieja i wydrzeć mu z gardła, to
            co się nam należy. Sądząc z tego, co piszesz - wcale Ci nie po drodze z Panem
            Bąbką.

            > Nie jestem prawnikiem, ale taka argumentacja wydaje mi sie
            > naciagana. Idąc tym tropem można wnosić, ze abiturient powinien byc matołem,
            > który nie widzi jak go okradaja, a pewnie i czytac nie powinien umieć.

            Sorki, ale tego fragmentu nie rozumiem.

            > Gdyby
            > prawo miało byc tak hermetyczne, ze tylko dla prawników czytelne, to poinno
            sie
            >
            > je natychmiast zmienic, bo stara rzymska jeszcze zasada "ignorantia nocet"
            nie
            > mogłaby byc stosowana.

            Tu mam dla Ciebie złe wiadomości. Żyjemy w czasach, w których prawo stało się
            narzędziem wykorzystywanym przez rządzących do sterowania społęczeństwem, a
            przez obywateli - do obrony przed samowolą Państwa. Tak jak każde narzędzie,
            tak i to ujawnia pełnię swoich możliwości tylko w ręku fachowca. Spróbuję się
            posłużyć prostą metaforą: oto komputer, wytworzony po to, aby Ci służyć. Możesz
            z niego korzystać nie rozumiejąc jak on działa. To czysto techniczna
            umiejętność. Nabywasz jej jednak czytając poradniki i instrukcje opracowane
            przez fachowców, a nie analizując kod źródłowy programu. Od czasu do czasu
            trafiasz na taki problem, który Cię przerasta - wówczas szukasz pomocy u
            fachowca. Dokładnie tak samo jest z prawem. Zostało stworzone, by służyć
            ludziom. Mogą z niego z powodzeniem korzystać, o ile nie podejmą ryzyka
            samodzielnego czytania kodu źródłowego czyli tekstu ustawy. Np. co roku
            wypełniasz PIT-a, ale wątpię abyś czynił to z ustawą w ręku. Prawie na pewno
            korzystasz z jakiegoś poradnika napisanego przez fachowca albo dajesz zarobić
            bezpośrednio fachowcowi. Prawdą jest, że prawo trochę oszukuje: używając słów
            języka polskiego stwarza iluzję zrozumiałości. Niestety - znajomość słów
            składających się na tekst nie wystarcza, by zrozumieć sam tekst.
            Zasada "ignorantia iuris nocet" nie ma tu nic do rzeczy. Już raczej inna: "rent
            a lawyer" ;)

            > TU NAPRAWDE OBIE STRONY MAJA RACJĘ.

            Chętnie poznałbym opinię Pana Bąbki albo Pana JoJo co do tej tezy.

            > Nie mozna traktować ludzi, w szczególnosci
            > studentów jak stada debili, którzy nic nie powinni wiedzieć.

            100 % zgody

            > ROZUMIEM WŁADZE UNIWERSYTETU, ALE STARAM SIE TEZ
            > ZROZUMIEC STUDENTA, KTÓRY NIE MOZE UZYSKAC INFORMACJI O SWOICH PIENIADZACH.

            Źle. Powielasz skrót myślowy, który - także Pana Bąbkę i Jego kolegów -
            prowadzi do fałszywej diagnozy ich sytuacji. Od momentu, w którym student
            wpłacił pieniądze na konto Uniwersytetu, to już nie są JEGO pieniądze. Czy
            czujesz się moralnie legitymowany do pytania piekarni o to, co robi z
            pieniędzmi otrzymywanymi za chleb, który w niej kupujesz? O ile się orientuję
            cała sprawa zaczęła się od tego, że jeden z kolegów Pana Bąbki, Pan
            Gąsiorowski, chciał skorzystać z przepisów ustawy o dostępie do informacji
            publicznej i uzyskać od władz Uniwersytetu dane na temat wydatkowania
            PUBLICZNYCH pieniędzy, pochodzących z czesnego. Pan Gąsiorowski niestety
            postanowił rozegrać sprawę politycznie a nie prawnie i zaczął obrzucać
            wszystkich dookoła obelgami. Skutek był taki, że wytoczono Mu - w mojej opinii
            słusznie - sprawę dyscyplinarną i usunięto Go - w mojej opinii chyba
            niesłusznie - ze studiów. W rejwachu wokół Jego osoby nikt już nie myśli o
            strukturze wydatków Uczelni. W tym przypadku Uniwersytet poszedł na łatwiznę.
            Jest to dla mnie tym dziwniejsze, że - znowu w mojej opinii - Uczelnia nie ma
            powodu, by się wstydzić swojej polityki finansowej. Inna rzecz, że istnieje
            część opinii publicznej, niechętna "jajogłowym" i nie rozumiejąca miejsca nauki
            i wiedzy we współczesnym społeczeństwie. Po ogłoszeniu odpowiedzi Uniwersytetu
            na pytanie Pana Gąsiorowskiego ci ludzie i schlebiająca im część mediów na
            pewno podnieśliby wrzask: "w kraju nędza a tu komunistyczna profesura z awansu
            społecznego wije sobie ciepłe gniazdko!" Trudno - głupotę i zawiść trzeba
            wliczać w koszty. Zresztą - o ile pamiętam tą ustawę, instytucją rozstrzygającą
            spory jest tam sąd, a o rozsądek sędziów (przynajmniej II-iej instancji) jestem
            spokojny.

            Pozdrowienia

            Bolek
            • Gość: 40-tka Re: Och ten Bombka IP: *.koof.com.pl 14.08.02, 18:43
              bolek5 napisał:

              > Casus Bąbki przerabiamy na naszym Wydziale
              > od wielu lat. Uwierz mi - on nie interesuje się reformą szkolnictwa wyższego.
              > On patrzy na nasze problemy jak na konflikt związkowy (jest zresztą bodaj
              > działaczem "S80") i to pojmowany bardzo "hardcore'owo". Nie ma w nim miejsca
              na
              >
              > wspólny interes stron sporu. Jest tylko wróg (aż chciałoby się
              > dodać: "klasowy"), którego trzeba zdeptać. W gruncie rzeczy jest mentalnie
              > bliski szczecińskim stoczniowcom, których wczoraj oglądała cała Polska.

              Teraz wiem dzięki Bolkowi, że to Bąbka pobił prezesa Walusia, a wcześniej jako
              dzialacz S'80 pobił dziekana Kegla, naruszył nietykalność cielesną paru innych
              profesorów róznych uczelni wroclawskich. Precz z warchołami z S'80!
              • bolek5 Re: Och ten Bombka 15.08.02, 11:08
                Witam!

                Gość portalu: 40-tka napisał(a):

                > Teraz wiem dzięki Bolkowi, (...)

                Jak to miło tak od rana otrzymywać wyrazy wdzięczności! ;) Niestety - zupełnie
                na nie nie zasłużyłem, bo nigdzie nie napisałem, że Pan Bąbka zgrzeszył
                przweciwko zakazowi przemocy choćby myślą, o uczynku nie wspominając. Napisałem
                tylko, że dzieli ze stoczniowcami pewną prościutką filozofię społeczną, przez
                wielu ludzi, w tym także związkowców, uważaną za zbyt trywialną i szkodliwą.
                Poza tym wszystkim stosunki pomiędzy kadrą akademicką i studentami nie nadają
                się do opisu w kategoriach związkowego konfliktu interesów. Mamy ze sobą
                (przynajmniej ci rozumniejsi z nas) wiele wspólnego: i my i studenci chcemy
                mocnego Uniwersytetu, oni chcą być uczeni przez mądrych ludzi, my chcemy być
                mądrzy, bo z UE nadciąga poważna konkurencja. Jeżeli mamy przeciwnika, to jest
                nim raczej Państwo, które nie ma ochoty (i - przyznajmy - możliwości)
                realizować ani naszych ani ich aspiracji.

                Pozdrawiam

                Bolek
                • Gość: wydra Re: Och ten Bombka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.08.02, 23:33
                  Bolek bardzo awangardowe podejście jak na profesora prawa. chyba,że jesteś
                  anarchistą,a jesli jest was na wydziale więcej to uzasadnia to ostatnie
                  nielegalne wybory Kegla na trzecia kadencję.
        • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 12:02
          Bolek wykazuje syndrom niezborności logicznej i myślowej. Jak mogli Bąbkę
          nauczyć prawa nowozytnego procesu cywilnego skoro przedmiot ten jest dopiero na
          IV roku studiów a Bąbkę wyciepali ze studiów już na drugim roku bo lichwiarzom
          nie zapłacił kasy. To znaczy zapłacił im tyle na ilke ocenił ich - czyli na 200
          zł.
          • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 12:55
            Witam!

            Gość portalu: JoJo napisał(a):

            > Bolek wykazuje syndrom niezborności logicznej i myślowej. Jak mogli Bąbkę
            > nauczyć prawa nowozytnego procesu cywilnego skoro przedmiot ten jest dopiero
            na
            >
            > IV roku studiów a Bąbkę wyciepali ze studiów już na drugim roku

            Podobno dobrym prawnikiem nie jest ten, który wkuł przepisy na pamięć, lecz
            ten, który umie wyłuskać z tekstu to, co w danej chwili potrzebne. Tego uczymy
            już od pierwszego roku ;)

            Pozdrowienia

            Bolek
        • Gość: EMka Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 12:37
          Za niedługo Uniwersytet będzie się chełpił, że kiedyś u nich studiował Bąbka
          jak dostanie Nobelka. Przecież to oni (uniwerek) ma w tym swój edukacyjny
          chlubny udział ?!
          • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 13:07
            Witam!

            Gość portalu: EMka napisał(a):

            > Za niedługo Uniwersytet będzie się chełpił, że kiedyś u nich studiował Bąbka
            > jak dostanie Nobelka.

            A na jaką dziedzinę stawiasz? Bo ja wiem jedno: na pewno nie bedzie to ani
            ekonomia, ani Nagroda Pokojowa ;)

            Pozdrawiam

            Bolek
            • _dracul Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 14:44
              Chyba mnie źle zrozumiałes. O hermetycznosci prawa pisałem dlatego, że Ty
              wytoczyłeś argument jakoby fakt, że Bąbka skarży uniwersytet swiadczył o tym,
              że dobrze go tam nauczyli. Idzieo to, że mógł tą wiedze zdobyc gdzies indziej.
              Zreszta taka argumentacja jest przewrotna z wielu innych powodów. Równie dobrze
              mógłbys powiedziec, że facet, skarzący szpital o uciecie zdrowej nogi nie ma
              racji, bo dotarł do sądu. To naprawde nie jest argument. Pisałem, że rozumiem
              uniwersytet, bo wiem, ze finansowanie uczelni w Polsce to skandal i ze nie ma
              innego sposobu, niz to by zaoczni płacili za wydatki, które ich bezposrednio
              nie dotyczą. Prawo konstruaowac mozna róznie, pomnij przeróżne ustawy
              norymberskie, prawo naszego brata ze wschodu czy nasze PRL-owskie. Mozna byc w
              zgodzie z prawem i na bakier z moralnością i zdrowym rozsądkiem W przypadku
              finansowania uczelni spełnione sa wszystkie dwa ostatnie i nie jest spełniony
              pierwszy warunek. Nie jest moralne, ze zaoczni utrzymuja np. dziennych, nie
              jest rozsadne, że państwo podejmuje się zadan, które przerastaja jego
              mozliwosci i nie jest zgodne z prawem, że uczelnie utrzymuja sie z czesnego.
              Nie jest tez prawda, iż, jak piszesz, po wpłaceniu forsy za towar nie mam juz
              do niej prawa. Gdyby tak było, to nie byłyby mozliwe np. reklamacje i nie
              powinien istniec zaden organ antymonopolowy. Nie ma co bronic przegranej
              sprawy. O wiele lepiej powiedziec, ze popełniono błąd, ALE, ŻE INNEGO WYJSCIA
              NIE BYŁO IZ NAPRAWIENIE TEGO BŁĘDU NIE JEST MOZLIWE. Można tez przeprosić, ale
              nie przyrzekać poprawę, bo nie jest to mozliwe. Mozna też wyciągnąć
              konsekwencje w stosunku do ewidentnie winnych, np. kupujących z pieniedzy
              studentów jakies luksusy. Obawiam się, ze Twoja, prawdopodobnie pełna dobrej
              woli, postawa tworzy zupełnie niepotrzebne konflikty i rzeczywiscie powoduje,
              iz studenci patrza na uczelnie i ich pracowników jak na złodziei. Myslę, że to
              jest naajgorsze, co moze nas spotkac.

              Podtrzymuję wypowiedtwierdzenie, że ukrywanie przed społeczeństwe
              • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 11:00
                Dzień dobry!

                _dracul napisała:

                > Chyba mnie źle zrozumiałes.

                Chyba rzeczywiście się nie rozumiemy. Nawet poczucie humoru mamy w różnych
                miejscach.

                > Nie jest moralne, ze zaoczni utrzymuja np. dziennych,

                Tak, masz stuprocentową rację. Podobnie - zdaniem wielu ludzi - jest niemoralne
                to, że żywimy się trupami innych żyjących istot. Tamci ludzie znaleźli
                rozwiązanie swojego problemu: wegetarianizm. Również i dla Twojego problemu
                istnieje rozwiązanie: likwidacja studiów zaocznych. Przy obecnym stanie prawnym
                tej działalności inaczej prowadzić się po prostu nie da - sam to zresztą
                rozumiesz. Ja nie jestem przeciwnikiem likwidacji, ale myślę, że wielu ludzi
                wolałoby jednak mieć wybór - studiować czy nie.

                > nie
                > jest rozsadne, że państwo podejmuje się zadan, które przerastaja jego
                > mozliwosci

                Nie jest wcale tak do końca jasne, czego właściwie państwo się w tej sprawie
                podjęło. Tak czy inaczej - jako prawnik staram się tylko nadać racjonalny
                wymiar temu, co zmajstrowali politycy.

                > i nie jest zgodne z prawem, że uczelnie utrzymuja sie z czesnego.

                Pierwsza część zdania jest fałszywa, bo obecny system co do istoty nie jest
                niezgodny z prawem. Za sprzeczne z przepisami można uznać jedynie pewne
                patologie tego systemu. Druga część zdania to figura retoryczna z podwójnym
                dnem. Podstawową, jeśli nie jedyną, formą aktywności Uniwersytetu jest
                produkcja wiedzy, której finalnym etapem jest kształcenie ludzi. Czesne to -
                generalnie rzecz biorąc - zwrot kosztów tej działalności. To niby z czego
                uczelnie mają tą działalność finansować? Co do prawnej i moralnej strony całej
                tej sprawy - zapraszam do lektury moich wcześniejszych postów, zwłaszcza na
                forum "Edukacja/Kujon Polski" (tam trochę niechcący zrobiłem podsumowanie). Nie
                chce mi się już powtarzać w kółko tego samego.

                > Nie jest tez prawda, iż, jak piszesz, po wpłaceniu forsy za towar nie mam juz
                > do niej prawa. Gdyby tak było, to nie byłyby mozliwe np. reklamacje i nie
                > powinien istniec zaden organ antymonopolowy.

                Ustawodawstwo antymonopolowe nie ma nic wspólnego ze sprawą, o której
                dyskutujemy, zaś prawo ochrony konsumenta jest po to, abyś otrzymał to, co Ci w
                umowie obiecano, a nie po to, byś mógł zaglądać do kieszeni producentowi towaru
                czy jego sprzedawcy.

                > Nie ma co bronic przegranej
                > sprawy.

                Taki mam zawód ;)

                > Obawiam się, ze Twoja, prawdopodobnie pełna dobrej
                > woli, postawa tworzy zupełnie niepotrzebne konflikty i rzeczywiscie powoduje,
                > iz studenci patrza na uczelnie i ich pracowników jak na złodziei. Myslę, że
                to
                > jest naajgorsze, co moze nas spotkac.

                Tu mnie zagiąłeś. Za nic w świecie nie chciałbym wywoływać konfliktów. Poradź
                mi proszę, co mam zrobić, aby ich uniknąć. Bo mi do głowy przychodzi tylko
                jedno: położyć uszy po sobie, przyjąć w pokorze te 200 zł, co mi je Pan Bąbka
                po pańsku przykleił do czoła i pomerdać ogonkiem. Wystarczy? Czy może jeszcze
                mam stanąć słupka?

                Pozdrawiam

                Bolek
                • _dracul Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 14:06
                  Chyba się jednak niedokładnie wyrażam. Nie żądam cudów;uczelnie muszą z czegos
                  żyć. Ale student ma prawo wiedzieć za co płaci. Pozwalam sobie złączyc tekst,
                  który umieściłem we wskazanym przez Ciebie forum KUJON POLSKI. Myślę, że ta
                  dyskusja jest bardzo pożyteczna,fatalnie, że podczas wakacji, a jeszcze gorzej,
                  że w tak wąskim gronie. Pozdrowienia, jedziemy na tym samym wózku.

                  Raport NIK nie wnosi nic nowego. O sytuacji w uczelniach wszyscy wiedzieli.
                  Mówienie, że studia dzienne i zaoczne dają takie same szanse to, delikatnie
                  mówiąc, nieporozumienie. Gdyby rzeczywiście wymagania były takie same, to na
                  zaocznych studiowaliby geniusze. Mają niekiedy 20% tej ilości zajęć co zaoczni,
                  zwykle po kilkanaście godzin przez trzy dni raz na dwa-trzy tygodnie, dostęp do
                  bibliotek, laboratoriów czy Internetu znacznie gorsze niż dzienni, mają często
                  rodziny, którym muszą poświęcać czas, nie mają kiedy wypocząć, a wyniki maja
                  takie same. W uczelni, gdzie pracuję sprawność nauczania na studiach zaocznych
                  jest, uwzględniając rezygnujących z przyczyn finansowych, taka sama, lub WYŻSZA
                  niż na dziennych. Wniosek z wypowiedzi o równych wymaganiach - zaoczni to
                  ludzie genialni. Należałoby więc im właśnie płacić stypendia, nie wymagać
                  opłat. To drwina z tych często bardzo ciężko pracujących ludzi. Znam wielu
                  studentów zaocznych, szczególnie starszych, którzy kosztem ogromnych wyrzeczeń,
                  starają się nadrobić nierówne możliwości dostępu do wiedzy, ale udaje się to
                  tylko niewielu z nich. O żadnej równości nie może być mowy. Uczelnie bez
                  studiów płatnych padną w pół roku, nie można więc z nich zrezygnować. Nie ma
                  się co oszukiwać, nie stać nas na zapewnienie wszystkim prawa do bezpłatnej
                  nauki. Trzeba to jednak ludziom uczciwie powiedzieć, nie mydlić im oczu
                  fałszywymi obietnicami. Na pewno student ma prawo wiedzieć jak są wydawane jego
                  pieniądze i co za to otrzymuje. Myślę, że wypowiedzi byłyby o wiele
                  spokojniejsze, gdyby wiadomo było, że, nawet niezgodnie z prawem, na potrzeby
                  uczelni wydaje się np. 20 czy 30% czesnego. Student ma też prawo wiedzieć kto
                  go uczy, tj. komu płaci. Ma prawo wiedzieć co ten człowiek skończył, gdzie i
                  jakie uzyskał stopnie naukowe, co opublikował itp.. To jest dorosły, często
                  starszy niż jego wykładowca, człowiek i nie można traktować go jak przygłupiego
                  dostarczyciela forsy, który nic nie powinien wiedzieć, bo pewnie zrobi
                  głupstwo. Nie można lekceważyć człowieka, z którego się żyje. Nie wiem jak
                  uzdrowić chorą sytuację niektórych (wiem, że są i dobre) uczelni. Być może
                  należałoby np. wprowadzić jednolite opłaty za studia i dawać stypendia
                  niezależnie od formy studiów, może trzeba przedłużyć studia zaoczne, może
                  zmienić formułę tych studiów. Coś jednak zrobić trzeba. I nie ma tu co czekać,
                  aż MENiS coś zrobi. Gdyby się do tego przymierzało, słyszelibyśmy inne
                  wypowiedzi. Myślę, że dobrze byłoby, aby na tym forum porozmawiać rzeczowo, bez
                  emocji, o tym co z tym fantem można zrobić. Raport NIK jest dobrą podstawą
                  takiej powszechnej dyskusji. To jest ogromna, jeśli nie jedyna szansa na jakieś
                  zmiany, bo tzw. wierchuszka zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć. Dla wielu,
                  szczególnie starej, komunistycznej kadry, głównie w tzw. "naukach społecznych"
                  jest to jedyna możliwość zachowania korzystnego dla nich status quo. Środowisko
                  akademickie było, szczególnie w naukach społecznych, w czasach PRL traktowane
                  źle. Z jednej strony niczym nie uzasadniony respekt i przywileje, z drugiej
                  zeszmacanie ludzi, którzy ośmielali się myśleć inaczej niż władza. To nie
                  spływa jak woda po kaczce. Zostało to też w nas i nie ma co udawać, że jesteśmy
                  idealni. Wiem, że takie dyskusje prowadzone są w wielu miejscach, na rożnych
                  forach dyskusyjnych. Nie dajmy im umrzeć, przegramy na tym, oprócz grupy
                  wycwanionych udawaczy pracowników naukowych, wszyscy. Stracą studenci, bo dalej
                  dostawać będą towar kiepskiej jakości, a w perspektywie wejścia do UE utracą
                  szansę na konkurowanie z kolegami z innych krajów, bo zdobyte w Polsce dyplomy
                  mogą być niewiarygodne. Stracą normalni pracownicy naukowi, bo wyprą ich
                  cwaniacy, a opinia publiczna widzieć w nas będzie złodziei. Straci też
                  społeczeństwo, bo wyrzuci forsę w błoto, wypromuje miernoty, kolejne autorytety
                  szlag trafi, a w Polsce na nadmiar autorytetów narzekać nie można. Proponuję
                  podawajmy w naszych postach adresy gdzie toczy się taka rozmowa. Ja znam np.
                  forum GW w Krakowie i Wrocławiu, forum Newsweeka i Gazety Polskiej i forum
                  Kujon polski na forum edukacja na głównym forum Gazety Wyborczej . Zabierzcie
                  również tam głos inaczej sprawa będzie powoli umierać, bo społeczeństwo nie
                  rozumie na ogół tych problemów i nie interesuje się nimi. Przeciętny forumowicz
                  pisze o piwie, wakacjach i tzw. sprawach codziennych. Obudzi się z ręką w
                  nocniku i będzie miał pretensje, że świat jest dla niego zły.
                  • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 14:58
                    _dracul napisała:

                    > Pozdrowienia, jedziemy na tym samym wózku.

                    Od początku miałem taką nadzieję :)

                    Pozdrawiam

                    Bolek
                    • Gość: gulf Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.08.02, 18:59
                      Nie tylko Uniwersytet Wrocławski. To jest standard. Tak hierarchowie uczelni
                      wyższych szukają prawdy!!! To nie jest niezgodne z prawem. Trzeba by ich od tej
                      strony pociagnąć do odpowiedzialności.
                      • Gość: Tomasz Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.02, 23:44
                        Witam. opowiadanie, że studenci zaoczni mają gorszy dostęp do bibliotek to
                        pieprzenie w bambus, bo te są dostępne dla każdego. Dostęp do Internetu na
                        uczelni to nonsens; uważam, że i tak do pracy naukowej najlepszy jest dostęp z
                        domu; internet na uczelni nadaje się może do sprawdzania poczty.
                        Do Bolka: nie zgadzam się z Tobą do końca (chociaż i tak kilka spraw mi
                        uświadomiłeś), ale wyrazy uznania za poziom merytoryczny i kulturalny Twoich
                        wywodów.
                        • Gość: reda Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 19:33
                          Oszukuje bo tu nadal chyba rządzi duch Bieruta. Ale gdzie indziej nie jest
                          lepiej.
                • Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 08:01
                  jestem absolwentem WPiA i to studiow dziennych ktore ukonczylem przyzwocie jako
                  grzeczne dziecię, zreszta rownocześnie koncząc inne studia, również dzienne na
                  wydziale Filoligocznym UWr (UW to skrot raczej Uniwerku W-wskiego :-)

                  Mam jak najgorsze zdanie o WPiA zarówno o sposobie traktowania w dziekanacie
                  jak i kadrze naukowej. Nie oceniam ich fachowości. Bo w tym akurat aspekcie
                  może i nie jest żle. Jednak pozostaje jeszcze dydaktyka. A tu juz jest o wiele
                  gorzej. Mam wrazenie, ze nikt przyjmujac do pracy w tej chwili juz chyba tylko
                  na stanowisko adiunkta nie probuje nawet sie zastanawiac czy ktos taki lubi
                  prace ze studentami i czy umie przekazywac swa wiedze... Przede wszystkin
                  oceniam negatywnie podejscie do wykonywanego zawodu, które mozna określic
                  bardzo krotko: absolutny brak szacunku do studentów. Ciagłe spóźnianie się na
                  wykłady, odwoływanie konsultacji, brak sensownej organizacji egzaminow (czas
                  oczekiwania na dopuszczenie przed oblicze egzaminatora) absolutny brak czasu i
                  ochoty na kontakt ze studentami etc. A Także nieoficjalny podzial panujacy
                  wsrod wykaldowcow (studen dzienny - ten lepszy, student zaoczny - ten gorszy)

                  Przeraza mnie to masowe produkowanie absolwentow. Juz za moich czasow badania
                  wskazywaly ze w zawodzie konczy ok 20% abolwentow prawa. Po co wiec produkowac
                  miliony ? Tajemnica poliszynela jest ze robi sie do dla kasy. I pomijajac
                  kwestie prawna zagadnienia nie widze w tym nic zlego. Ale trzeba powiazac fakt,
                  ze student wyklada kase na ksztalcenie z molziwoci wyboru i oceny wykladowcy po
                  to by wyeliminowac miernoty, drobnych pijaczkow (albo i grubszych - pozdrowiena
                  dla prawa rzymskiego oraz karnego wykonawczego:-)i obudzic w wykladowcach
                  szacunek dla ich klienta (mimo wszystko)

                  P.S. Pozdrowienia dla Bolka
                  • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 09:55
                    Witam!

                    Gość portalu: belfegor napisał(a):

                    > jestem absolwentem WPiA i to studiow dziennych ktore ukonczylem

                    Chyba dość dawno temu? ;)

                    > Mam jak najgorsze zdanie o WPiA zarówno o sposobie traktowania w dziekanacie

                    W którymś z ostatnich wątków o naszym Wydziale (może nawet w tym) pojawił się
                    głos studenta chwalącego nasze dziekanaty zaoczne. Generalnie - jest jeszcze
                    wiele rzeczy, które można poprawić, ale Dziekanat ze studentem wiadomo gdzie to
                    już stereotyp odrobinkę przebrzmiały.


                    > Przede wszystkin
                    > oceniam negatywnie podejscie do wykonywanego zawodu, które mozna określic
                    > bardzo krotko: absolutny brak szacunku do studentów. Ciagłe spóźnianie się na
                    > wykłady, odwoływanie konsultacji, brak sensownej organizacji egzaminow (czas
                    > oczekiwania na dopuszczenie przed oblicze egzaminatora) absolutny brak czasu
                    i
                    > ochoty na kontakt ze studentami etc.

                    Niestety, to jest specyficzny zawód. To jest trochę jak showbusiness:
                    codziennie stajesz przed setkami ludzi, którzy wysłuchują Twojego występu.
                    Słabe charaktery łatwo tu popadają w egocentryzm i gwiazdorstwo (spójrz na
                    pewnego znanego ministra). Z drugiej strony Dziekan dysponuje dolegliwymi
                    instrumentami dyscyplinującymi kadrę. Odwołanie konsultacji może się jeszcze
                    zdarzyć ale zawsze - zwłaszcza w przypadku weekendowych konsultacji dla
                    studentów zaocznych - połączone jest ze znacznym ryzykiem.

                    > Przeraza mnie to masowe produkowanie absolwentow. Juz za moich czasow badania
                    > wskazywaly ze w zawodzie konczy ok 20% abolwentow prawa. Po co wiec
                    produkowac
                    > miliony ?

                    Na tle krajów UE czy - tym bardziej - USA jesteśmy ciągle społeczeństwem
                    słabo "uprawniczonym", tzn. mamy niski wskaźnik praktykujących prawników w
                    stosunku do liczby mieszkańców. Efektem tego stanu rzeczy jest przewlekłość
                    postępowania i niska jakość orzecznictwa (na statystycznego sędziego przypada
                    zbyt wiele spraw) oraz drożyzna na rynku usług prawniczych (korporacje zawodowe
                    czuwają, aby podaż i popyt pozostawały tu w odpowiednich proporcjach). Tych
                    dwóch rzeczy nie da się zmienić bez znaczacego zwiększenia ilości ludzi
                    pracujących w zawodzie.

                    > (...) pozdrowiena
                    >
                    > dla prawa rzymskiego oraz karnego wykonawczego:-)

                    Nie lubię plotkować, ale z tego co wiem, przynajmniej w jednym z tych
                    przypadków pozdrowienia są już od jakiegoś czasu nieaktualne. Trzymaj kciuki za
                    człowieka.

                    > P.S. Pozdrowienia dla Bolka

                    Również pozdrawiam. Czy my się znamy?

                    Bolek
                    • Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 212.244.239.* 23.08.02, 12:05
                      Nie wiem czy sie znamy acz nie wykluczam. Pozdrawiam bo cieszy mnie ze
                      dyskutuje ktos ze "środka" z tym z zewnatrz. A znajomosci nie wykluczam bo pare
                      kolezanek i kolegow pracuje na WPiA U Wr....

                      Jeśli zaś chodzi o konkrety... Owszem studia konczyłem w wieku XX a mamy XXI
                      mozna przyjąć ze dawno... :-) ale byla to koncowka lat 90..

                      Zastanawia mnie czemu wierzysz ze sytuacja w dziekanatach poprawila sie skoro
                      wciaz pracuja tam te same panie... co najmniej 3... Ludzie tak latwo sie nie
                      zmieniaja .. niestety...(a latwiej na gorsze :-)

                      Sytuacje zaś znam od studentow, ktorzy praktykuja u mnie w kancelarii. Nie są
                      zachwyceni...

                      Nie jestem zwolennkiem uogolniania ale... mimo wszystko uwazam, ze za malo tam
                      dyscypliny wsrod kadry a podejscie do studentow ilustruje przyklad "windy". W
                      XXI wieku zamkneitej dla studentow i czynnej "dla tych z kluczykami". To
                      załosny przyklad roznic jakie dzielą studentow i wykladowcow i jakie jest do
                      nich podesjcie

                      P.S Nieustajace pozdrowienia dla Bolka :-)
                      • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 13:52
                        Witam ponownie!

                        Gość portalu: belfegor napisał(a):

                        > Nie wiem czy sie znamy acz nie wykluczam. Pozdrawiam bo cieszy mnie ze
                        > dyskutuje ktos ze "środka" z tym z zewnatrz. A znajomosci nie wykluczam bo
                        pare
                        >
                        > kolezanek i kolegow pracuje na WPiA U Wr....

                        WPAiE UWr...;) Zmieniliśmy nazwę i strukturę. Jeżeli kończyłeś studia w latach
                        90-tych to mieliśmy okazję się poznać tylko "przez barykadę".


                        > Zastanawia mnie czemu wierzysz ze sytuacja w dziekanatach poprawila sie skoro
                        > wciaz pracuja tam te same panie... co najmniej 3...

                        Bo mają więcej do stracenia ;) A mówiąc serio: nie jestem ślepy ani naiwny.
                        Wiem,ze można jeszcze poprawić dużo rzeczy. Ja proszę tylko o wyrozumiałość -
                        jesteśmy molochem świadczącym usługi dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Nie ma
                        szans, aby wszyscy wychodzili od nas szczęśliwi. Do tego każdy z nas miewa
                        wpadki i gorsze dni a wieści o tym rozchodzą się szybciej i łatwiej, niż o
                        codziennej rutynie. Chcę tylko, żeby wszystko to widziano we właściwych
                        proporcjach i żeby doceniono wysiłek włożony w uporządkowanie tej ogromnej
                        struktury.

                        > podejscie do studentow ilustruje przyklad "windy". W
                        > XXI wieku zamkneitej dla studentow i czynnej "dla tych z kluczykami". To
                        > załosny przyklad roznic jakie dzielą studentow i wykladowcow i jakie jest do
                        > nich podesjcie

                        Tak. Winda to trochę wstydliwa sprawa. Z drugiej strony pamiętam czasy, gdy
                        była powszechnie dostępna i stale nieczynna z powodu permanentnego
                        przeciążenia. Obecne rozwiązanie może nie jest egalitarne ale za to racjonalne -
                        w końcu z windy korzysta nie tylko kadra ale i np. niepełnosprawni, których
                        studiuje u nas coraz więcej. Alternatywą byłaby instalacja jakiejś windy "hard
                        duty", jak w biurowcu, ale nie wiem czy to jest możliwe i opłacalne w
                        pięciopiętrowym budynku o starej konstrukcji.

                        > P.S Nieustajace pozdrowienia dla Bolka :-)

                        I dla Belfegora również :)
                        • Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 212.244.239.* 23.08.02, 15:19
                          winde odstawiam na bok :-)

                          wracam do dziekanatu... i nie tylko... Mysle ze wiele mozna poprawic dbajac o
                          lepsza organizacje pracy zarowno dziekanatow jak i pracy ze studentami. Na
                          pewno sprzyjac temu powinna szeroko rozumiana informatyzacja ale takze myslenie
                          nieco naprzod...

                          Przyklad - Ostatnio szukalem np w internecie informacji o studiach
                          doktoranckich. Nie było ani słowa o tym co i jak w tym roku ma wgladac (mowa o
                          konkretnych danych). Po co zmuszac ludzi do chodzenia, szukania... Informacja w
                          internecie moglaby to ulatwic

                          P.S. pozdorowienia jak poprzednio :-)
                          • bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 19:04
                            Dobry wieczór!

                            Niestety trafiłeś bezbłędnie w dwa słabe punkty. Rozmawiałem kiedyś z jednym z
                            naszych informatyków na temat informatyzacji dziekanatów. Z tego co mówił
                            wynikało, że problemem nie jest sprzęt ani oprogramowanie lecz ludzie, którzy
                            trudno przyswajają nawyki niezbędne do współpracy z systemem. Miejmy nadzieję,
                            że z czasem wszystko się "dotrze". Co do porządnego serwisu internetowego -
                            jego brak staje się coraz bardziej dotkliwy także dla nas. Z tego co wiem
                            zapadły w tej sprawie jakieś decyzje, ale krytykowane przez niektórych, między
                            innymi ze względu na wybór tańszej lecz mniej funkcjonalnej metody tworzenia
                            stron WWW. Zobaczymy "w praniu" jak to będzie wyglądało.

                            Pozdrawiam serdecznie

                            Bolek
    • biceps Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 17.08.02, 11:43
      Ale za to jaki piękny będzie gmach główny! HI HI HI
      Pozdr!
    • Gość: Lika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.08.02, 13:41
      Nie podoba mi się temat!! "Dlaczego Uniwersytet Wrocławski oszukuje...." Jak to
      oszukuje? Czy uniwerek zapewniał studentów zaocznych, że będą mieli komfortowe
      warunki? Czy wmawiano im, że będą mieli piękne, odnowione sale z klimatyzacją,
      broń Boże przepełnione? Czy mówiono im, że pracownicy administracji będą koło
      nich biegać strając się spełnić każde ich życzenie? Było tak? Chyba nie. W
      takim razie nie ma mowy o oszustwie.
      Studia w przeciwieństwie do szkoły podsatawowej są dobrowolne. Nikt nikogo nie
      zmusza do studiowania. Tym bardziej nie każe mu studiować na określonej
      uczelni. Studenci zaoczni niech nie udają niedoinformowanych. To w jakich
      warunkach studiują nie jest w końcu jakimś odkryciem Ameryki. Wiadomo o tym już
      dawno. Więc o co te pretensje? Pewnie, że nie jest dobrze, ale jak się komuś
      nie podoba to nikt go nie trzyma za kołnierz na uczelni. Droga wolna!
      • Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 11:10
        Lilka ty chyba jesteś wyzwolona jakaś. Jak kupujesz pęto kiełbasy to zakładasz,
        że w środku jest mięso ze szczura, pazur psi, czy kupujesz - w świadomości i w
        dobrej wierze - że to dobry wyrób, wytworzony wedle reguł kiełbasotwórstwa,
        zasad higieny i norm jakości ? Przecież nie musisdz ani kupować kiełbasy ani
        jej jeść. Są przecież ludzie, którzy kiełbasy nie jedzą.
        • Gość: Lika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.08.02, 13:27
          Owszem jak idę do sklepu i kupuję coś (no niech będzie ta kiełbasa) to wierzę,
          że jest to produkt dobry. Ze studiami zaocznymi na Uniwerku jest trochę inaczej
          a to dlatego, że od dawna wałkowany jest temat, że są one nie najlepszej
          jakości. Każdy o tym wie, a już napewno powinni o tym wiedzieć studenci, którzy
          decydują się na takie studia (jeśli nie zadali sobie trudu zbadania "gruntu" to
          już ich problem). Nie rozumiem więc później tego płaczu i lamentu. Te studia to
          przecież nie jest kupowanie kota w worku. Ogólnie wiadomo jakie panują tam
          warunki. Pewnie, że to nie jest w porządku, ale tak jest i już. Nikt przed
          studentami nie ukrywa co ich czeka, jakie będą mieli warunki studiowania itd.
          To nie jest żadna tajemnica państwowa. Jeśli ktoś mimo tych informacji decyduje
          się na studia to już jego decyzja. Kontynuując Twój wątek z kiełbasą...co
          innego kupić kiełbasę, o której nie ma się żadnych informacji, albo tylko
          pozytywne opinie, a co innego decydować się na zakup wołowiny pochodzącej z
          Wielkiej Brytani...Pewnie, że nie musi być źle, ale może...
          Pozdrawiam!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka