Gość: TADEUSZ IP: 217.96.51.* 22.07.02, 16:38 BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE ROBIĄ SALE PRZEPEŁNIONE BRUDNE SMIERDZĄCE A ADMINISTRACJA TO SZUMOWINY Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: MAGDA Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 22.07.02, 16:40 MASZ RACJE STUDJA CORAZ TO DRORZSZE A WARUNKI SKANDALICZNE ROCZNICA IM SIE MARZY ZA NASZE PIENIĄDZE.PZ STUDENTKA SOCJOLOGII. Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 07.08.02, 09:06 Gość portalu: MAGDA napisał(a): > MASZ RACJE STUDJA CORAZ TO DRORZSZE A WARUNKI SKANDALICZNE ROCZNICA IM SIE > MARZY ZA NASZE PIENIĄDZE.PZ STUDENTKA SOCJOLOGII. Studentko socjologii ! czy nie nauczylas sie ortografii ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michael Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 19:58 studentka socjologii pisze "studja", to po jakmis staropolsku.....ale tu sa wiesniaki........ mkel17@email.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 22.07.02, 17:42 to prawda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 23.07.02, 09:32 macie racje płacimy za studia pieniądze a oni nic nie robia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kazio Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.chem.uni.wroc.pl 23.07.02, 10:02 Gość portalu: TADEUSZ napisał(a): > BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE ROBIĄ SALE PRZEPEŁNIONE BRUDNE SMIERDZĄCE A > ADMINISTRACJA TO SZUMOWINY Ja rozumiem, że nie w smak Ci płacić - i to dużo - za studia. Miałeś szansę studiować bezpłatnie. Ale w tym celu trzeba było nieco sie przykładac w szkole średniej. Niespecjalnie się przykładałeś, to widać po interpunkcji (a raczej kompletnym jej braku). Mogłeś iść na taki kierunek, na którym nie ma dużej konkurencji (fizyka, chemia), ale to trudne studia. Sam wybrałeś płatne studia. Zapewne prawo, może jakąś filologię. Czego się spodziewałeś? Takich jak Ty są tysiące. Dlatego sale są przepełnione. Nic nie robią? A co mają robić z takimi jak Ty? Podają Wam materiał w postaci wykładu, trochę go tłumaczą na ćwiczeniach i wymagają, żebyś ten materiał opanował do egzaminu. Na tym polegają studia. To nie liceum. To Ty masz sie uczyć, nie oczekuj, że ktoś będzie z Tobą siedział godzinami i Ci wbijał do głowy rzeczy podstawowe. Po to są podręczniki, żebyś z nich korzystał. A przy okazji: na jakiej podstawie mówisz o pracownikach administracji "szumowiny"? Czy nie czujesz, że to nie tylko chamskie, ale wręcz karalne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 02:27 No proszę, odezwał się jakiś Pan Profesorek, przygłuchy i niedowidzący. Jestem na studiach zaocznych, ponieważ nie mam czasu (prowadzę własną firmę i PKB, po to między innymi, aby Pan Profesorek mógł prowadzić sobie badania. A w liceum miałem bardzo dobre wyniki. Czy pan profesor nie wie, ile kosztują studia zaoczne na UW? I ile wiedzy się za te pieniądze dostaje? Czy pan profesor nie widzi, jak traktowani są zaoczni - poodwoływane zajęcia, kadra wykładająca na kilku uczelniach itd. Każdy, kto ma jako takie pojęcie, widzi co się dzieje. I każdego szlag trafia, kiedy musi płacić za zajęcia, które nie amortyzują się w żadnym stopniu. Karalne jest to, co robi UW, a nie wypowiedzi studentów. Jeżeli kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię się, że studenci na zaliczenia chodzą z siekierami. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 24.07.02, 14:34 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > No proszę, odezwał się jakiś Pan Profesorek, przygłuchy i niedowidzący. Jestem > na studiach zaocznych, ponieważ nie mam czasu (prowadzę własną firmę i PKB, (...) Za wypracowywanie PKB kłaniam się po staropolsku czapką do ziemi ;) Ale czy nie słyszałeś, że to nauka i wiedza są najlepszymi i najbardziej rentownymi inwestycjami? Nie jesteśmy Ci nic winni. To, co dostajemy z Twoich podatków odpracowujemy z dużą nawiązką. > (...) po > to między innymi, aby Pan Profesorek mógł prowadzić sobie badania. A Pan Profesorek prowadzi te badania m. in. po to, żebyś Ty miał się czego uczyć. Jak Pan Profesorek nie będzie miał pieniędzy, to ani se książki nie kupi, ani badań nie przeprowadzi a Tobie na wykładzie opowie co najwyżej jak to było ostatnio u cioci na imieninach. Bo niby skąd miałby wziąść rzetelną wiedzę? Z czapy? Wiedza bierze się z ciężkiej pracy wymagającej dużych osobistych nakładów, nawet w humanistyce. > (...) Czy pan profesor nie wie, ile kosztują studia > zaoczne na UW? I ile wiedzy się za te pieniądze dostaje? Najczęściej tyle, ile jest się w stanie udźwignąć. Studia to w znacznej mierze samodzielna praca pod kierunkiem nauczyciela. Zaoczne są pod tym względem trudniejsze - zgoda. I co w związku z tym? Przecież sam się na to zdecydowałeś. Chętnie Ci pomogę - w granicach moich możliwości - przez to przejść, ale nie będę Cię "ciągnął za uszy" ani brał poprawki na Twoje trudności życiowe. To byłoby niesprawiedliwe wobec tych, którzy ciężko pracują na swoje oceny. > Czy pan profesor nie > widzi, jak traktowani są zaoczni - poodwoływane zajęcia, Nie wiem na jakim wydziale studiujesz. Na moim wykładowcy ponoszą za takie uchybienia dotkliwe konsekwencje. > (...) kadra wykładająca na > kilku uczelniach itd. Daj kadrze zarobić tyle, żeby ją było stać na pracę na jednym etacie. > (...) Jeżeli > > kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię się, że studenci > > na zaliczenia chodzą z siekierami. No właśnie. A do tego wszystkiego jeszcze ryzyko wpadnięcia na świra. Na pewno nie chciałbyś się ze mną zamienić. Pozdrowienia Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 16:53 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 17:03 Nie musisz się kłaniać czapką do ziemi. Nie musisz nawet dziękować. Po prostu stwierdzam fakt. Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz czasu na przegląd prasy. Gdyby tak było, miałbyś okazję dowiedzieć się o problemach jakie istnieją na zaocznym prawie i administracji oraz dziennikarstwie. Polecam takze lekturę gazet z ostatnich dni - zwłaszcza materiały o raporcie NIK. Dziwię się, że większość ludzi ma świadomość o tym, jaką żyłą złota są studenci zaoczni; wiedzą o tym wszyscy - tylko nie kadra naukowa. Jest to przykre. Osobiście uważam, że studia powiny być płatne - i tego nie kwestionuję. Edukacja - to inwestycja w siebie - to też jest niepodważalne. Chodzi o to, aby każdy wiedział za co płaci, dlaczego tak dużo (mało) i jakie ma możliwości reklamacji. I to jest cały problem. A co do tego ile kto potrafi udźwignąć - to powiem tak: piszę prace magisterskie i licencjackie na zlecenie, i wiem, że niejednokrotnie studenci chcieliby bardzo dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście. Ostatnia kwestia - zarobki. Przykład: 300 studentów zaocznych płaci 2000 PLN za semestr. Zajęcia są raz w miesiącu. Do podziału: 600000. Wypada po 120.000 PLN za zjazd do podziału. Jeżeli to za mało - to współczuję wymagań. Pozdrawiam. A za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 24.07.02, 20:37 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > Nie musisz się kłaniać czapką do ziemi. Nie musisz nawet dziękować. Ależ ja Ci wcale nie dziękowałem. Nie zauważyłeś? > (...)Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz > > czasu na przegląd prasy. Gdyby tak było, miałbyś okazję dowiedzieć się o > problemach jakie istnieją na zaocznym prawie i administracji oraz > dziennikarstwie. Nie wiem nic o dziennikarstwie, ale o prawie trochę - bo tam pracuję. Kłopoty? Pewnie, że są. Czy masz sposób na to żeby uniknąć kłopotów w instytucji zatrudniającej kilkuset ludzi i świadczącej regularnie usługi dla kilkudziesięciu tysięcy? Są prawdziwe bolączki, ale są też "urban legends". Nawet chyba w tym wątku pojawił się głos studenta stacjonarnego zazdroszczącego zaocznym kulturalnej obsługi w Dziekanacie. Na pewno można to wszystko jeszce poprawić. Jak masz jakieś konkretne pomysły - wal śmiało. Ale ogólniki sobie odpuść. To czarna propaganda. (...) Polecam takze lekturę gazet z ostatnich dni - zwłaszcza > materiały o raporcie NIK. A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły, ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są realia. Chcesz je zmienić - zmień świat. > (...) Dziwię się, że większość ludzi ma świadomość o tym, > jaką żyłą złota są studenci zaoczni; Żyłą złota? Niby dla kogo? Uniwersytet to nie korporacja wypłacająca dywidendy akcjonariuszom. Pieniądze, które wpłacają studenci zaoczni w ogromnej większości wracają do nich lub do ich kolejnych roczników. Np. chcesz mieć wygodną bibliotekę, z dużymi i odpowiednio zabezpieczonymi zasobami, z dużą ilością stanowisk komputerowych umożliwiających wyszukiwanie informacji w drogich jak cholera bazach danych, z fachową obsługą, która Ci z tego wszystkiego pomoże skorzystać? Masz to. Myślisz, że budżet Ci to zapewnił? Budżet nie daje nawet na wynagrodzenia dla asystentów. W ten właśnie sposób Twoje pieniądze do Ciebie wracają. Dla mnie z kolei biblioteka kupi zagraniczną literaturę fachową, ale pieniądze wydane na ten cel też do Ciebie wrócą w postaci wykładu przygotowanego przeze mnie. A że mi poza tym zapłacisz za moją pracę, włożoną w przygotowanie tego wykładu, to chyba normalne? > (...) piszę prace magisterskie i > licencjackie na zlecenie, i wiem, że niejednokrotnie studenci chcieliby bardzo > dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście. Ja to obserwuję od drugiej strony. Nie dyskutujmy o tym, bo mamy zbyt odmnienne doświadczenia. > Ostatnia kwestia - zarobki. Ano właśnie. Dlaczego uważasz, że to taka istotna pozycja w wydatkach na działalność dydaktyczną? A gdzie koszty wynajmu sal (nowy budynek nas wreszcie od nich uwolni), opłaty na utrzymanie istniejących budynków (elektryczność, woda, bieżące remonty i konserwacja, papier toaletowy dla tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi itd.), działalność statutowa (materiały biurowe, druki egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy), działalność wydawnicza i naukowa (nauka rozwija się w dyskusji, poprzez wymianę poglądów; chcesz mieć rozwój - musisz dla niej zapewnić warunki), obsługa organizacyjno- techniczna samych studentów, utrzymanie instytucji towarzyszących, takich jak biblioteki. Jak to wszystko podliczysz, to na wynagrodzenia zostanie nie tak znowu wiele. > A > za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta. Ten sam rodzaj "wdzięku" prezentujesz w kontaktach z Dziekanatem i wykładowcami? Nic dziwnego, że miewasz kłopoty... Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 22:13 To czarna propaganda. Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą? "A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły, ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są realia. Chcesz je zmienić - zmień świat." Typowe prawnicze odwracanie kota ogonem. Przecież nie pisałem nic o zmianie systemu, tylko o zachowaniu pewnych proporcji i zasad. Jako prawnik - masz chyba pojęcie o prawach konsumenta. "Żyłą złota? Niby dla kogo? Uniwersytet to nie korporacja wypłacająca dywidendy akcjonariuszom. Pieniądze, które wpłacają studenci zaoczni w ogromnej większości wracają do nich lub do ich kolejnych roczników. Np. chcesz mieć wygodną bibliotekę, z dużymi i odpowiednio zabezpieczonymi zasobami, z dużą ilością stanowisk komputerowych umożliwiających wyszukiwanie informacji w drogich jak cholera bazach danych, z fachową obsługą, która Ci z tego wszystkiego pomoże skorzystać? Masz to. Myślisz, że budżet Ci to zapewnił? Budżet nie daje nawet na wynagrodzenia dla asystentów. W ten właśnie sposób Twoje pieniądze do Ciebie wracają. Dla mnie z kolei biblioteka kupi zagraniczną literaturę fachową, ale pieniądze wydane na ten cel też do Ciebie wrócą w postaci wykładu przygotowanego przeze mnie. A że mi poza tym zapłacisz za moją pracę, włożoną w przygotowanie tego wykładu, to chyba normalne?" Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty kształcenia, a nie funkcjonowania uniwersytetu. Nota bene, ile budżet daje - to rzecz oczywista. (...) piszę prace magisterskie i licencjackie na zlecenie, i wiem, że niejednokrotnie studenci chcieliby bardzo dużo udźwignąć, tylko kadra naukowa ma ich gdzieś. Z wyjątkami oczywiście. "Ja to obserwuję od drugiej strony. Nie dyskutujmy o tym, bo mamy zbyt odmnienne doświadczenia." Wbrew pozorom mamy podobne doświadczenia :). Jednak lojalność wobec płacących mi klientów zmusza mnie do dyskrecji. Z drugiej strony jednak, istnieje grupa wspaniałych promotorów - zwłaszcza na Wydziale Nauk Społecznych, którzy przykładają się do studentów zaocznych i dziennych (wielkie gratulacje dla Prof. E. Stadtmuller). Z drugiej strony są wykładowcy, którzy mają gdzieś i dziennych i zaocznych. (To już nie na forum). > > Ostatnia kwestia - zarobki. > "Ano właśnie. Dlaczego uważasz, że to taka istotna pozycja w wydatkach na działalność dydaktyczną? A gdzie koszty wynajmu sal (nowy budynek nas wreszcie od nich uwolni), opłaty na utrzymanie istniejących budynków (elektryczność, woda, bieżące remonty i konserwacja, papier toaletowy dla tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi itd.), działalność statutowa (materiały biurowe, druki egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy), działalność wydawnicza i naukowa (nauka rozwija się w dyskusji, poprzez wymianę poglądów; chcesz mieć rozwój - musisz dla niej zapewnić warunki), obsługa organizacyjno- techniczna samych studentów, utrzymanie instytucji towarzyszących, takich jak biblioteki. Jak to wszystko podliczysz, to na wynagrodzenia zostanie nie tak znowu wiele." Generalnie to prawda, tylko: działalność wydawnicza powinna finansować się sama. Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza, której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są raz w miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop. "A za siekierę - przepraszam, bo w gruncie rzeczy to tragedia. Dla studenta. Ten sam rodzaj "wdzięku" prezentujesz w kontaktach z Dziekanatem i wykładowcami? Nic dziwnego, że miewasz kłopoty..." Nie miewam kłopotów. Studiuję na prywatnej uczelni, gdzie traktują mnie jak klienta. Wiedza jest solidnie egzekwowana, ale z drugiej strony nie występują problemy charakterystyczne dla UW. Szacunek kadry jest odwzajemniany przez studentów. Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń dziekanatu; konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale skuteczne - wiem to z doświadczenia. Pozdrawiam - Tomek. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 11:03 > Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą? Chodziło mi o ogólniki zawarte w wypowiedziach wielu osób piszących nawet w tym wątku o studiach zaocznych. Forum pełne jest ludzi powtarzających utarte stereotypy i opowiadających kawały o babie ze studentem w... no wiesz gdzie:) Ja sam ten kawał pamiętam z moich studenckich czasów. Już wtedy był nieprawdziwy. > Typowe prawnicze odwracanie kota ogonem. Przecież nie pisałem nic o zmianie > systemu, tylko o zachowaniu pewnych proporcji i zasad. Jako prawnik - masz > chyba pojęcie o prawach konsumenta. Ja tak, ale ten konsument nie bardzo ;) Często spotykam studentów, którzy nie mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów. A co do systemu - cieszy mnie Twoja opinia, bo wokół pełno jest ludzi, którzy chętnie wróciliby do lat 80- tych - "dajcie mi tu zaraz wszystko za darmo, a co będzie z wami jutro - to mnie już nie interesuje. Ja już tu nie będę studiował." > Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty kształcenia, > a nie funkcjonowania uniwersytetu. A co innego robi Uniwersytet poza kształceniem? Wszyscy zatrudnieni tu ludzie albo sami kształcą, albo obsługują proces kształcenia od strony administracyjnej czy technicznej. Wiele osób traktuje dydaktykę uniwersytecką tak, jakby zaczynała się z wejściem profesora na salę wykładową, a kończyła z jego zejściem z katedry. Odliczają na zegarku dwie godziny i się dziwią "za co oni biorą takie pieniądze?" A to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej. Żeby prowadzić te wykłady musisz zapewnić studentom niezbędną infrastrukturę czyli sale, biblioteki, warunki sanitarne, nawet bufet jeżeli będzie potrzeba, a po wszystkim po nich posprzątać. Musisz im takze zapewnić profesora, a jego "wytworzenie" jest daleko bardziej pracochłonne i długotrwałe, niż wybudowanie nowego gmachu. Tak naprawdę niewielu ludzi nadaje się do tej pracy. Musisz inwestować w dziesiątki młodych ludzi po to, żeby po latach jeden z nich okazał się znośnym profesorem. To trochę tak, jak z plemnikami, których organizm musi produkować miliony po to, żeby jeden z nich mógł "trafić w dziesiątkę". Gdyby można było przewidzieć, który z nich będzie tym szczęśliwcem! jakaż byłaby to oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć i dlatego nie można oszczędzać na kształceniu młodej kadry ;) Koniec końców: jak rzetelnie obliczyć "niezbędne koszty" dydaktyki, to wychodzą niebotyczne sumy, których wydatkowanie musi być rozłożone na wiele, wiele lat. > działalność wydawnicza powinna finansować się > sama. Nie da rady :( Dotyczy to zwłaszcza tzw. badań podstawowych. Nawet w naukach prawnych to, co nie jest podręcznikiem, praktycznym poradnikiem, albo w inny sposób nie dotyczy bezpośrednio praktyki, trudno się sprzedaje. W niektórych dyscyplinach nauki liczba potencjalnych czytelników wysokospecjalistycznych publikacji wynosi paredziesiąt osób albo i mniej. Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza, > której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są raz w > miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop. Tu mnie złapałeś. Tak rzeczywiście jest. Ale czy jest jakaś alternatywa? > Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń dziekanatu; > > konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale skuteczne - > wiem to z doświadczenia. Aha! To się domyślam, w której z uczelni studiujesz. Znam część waszej kadry. Nic dziwnego, że ich szanujecie :) Z pozdrowieniami Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 21:24 bolek5 napisał: > > Zastanawia mnie, co w mojej wypowiedzi jest czarną propagandą? > > Chodziło mi o ogólniki zawarte w wypowiedziach wielu osób piszących nawet w tym > > wątku o studiach zaocznych. Forum pełne jest ludzi powtarzających utarte > stereotypy i opowiadających kawały o babie ze studentem w... no wiesz gdzie:) > Ja sam ten kawał pamiętam z moich studenckich czasów. Już wtedy był > nieprawdziwy. To fakt. Bardzo często powtarzają się stereotypy, które zaniżają poziom merytoryczny dyskusji. > Ja tak, ale ten konsument nie bardzo ;) TO PRAWDA Często spotykam studentów, którzy nie > mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów. A co do systemu - cieszy mnie > Twoja opinia, bo wokół pełno jest ludzi, którzy chętnie wróciliby do lat 80- > tych - "dajcie mi tu zaraz wszystko za darmo, a co będzie z wami jutro - to > mnie już nie interesuje. Ja już tu nie będę studiował." > > > Z tego co mi wiadomo, czesne może pokrywać jedynie bieżące koszty > kształcenia, a nie funkcjonowania całego uniwersytetu. > A co innego robi Uniwersytet poza kształceniem? Wszyscy zatrudnieni tu ludzie > albo sami kształcą, albo obsługują proces kształcenia od strony > administracyjnej czy technicznej. Wiele osób traktuje dydaktykę uniwersytecką > tak, jakby zaczynała się z wejściem profesora na salę wykładową, a kończyła z > jego zejściem z katedry. Odliczają na zegarku dwie godziny i się dziwią "za co > oni biorą takie pieniądze?" A to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej. > Żeby prowadzić te wykłady musisz zapewnić studentom niezbędną infrastrukturę > czyli sale, biblioteki, warunki sanitarne, nawet bufet jeżeli będzie potrzeba, > a po wszystkim po nich posprzątać. Musisz im takze zapewnić profesora, a > jego "wytworzenie" jest daleko bardziej pracochłonne i długotrwałe, niż > wybudowanie nowego gmachu. Tak naprawdę niewielu ludzi nadaje się do tej pracy. Musisz inwestować w dziesiątki młodych ludzi po to, żeby po latach jeden z nich okazał się znośnym profesorem. BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM To trochę tak, jak z plemnikami, których organizm musi produkować miliony po to, żeby jeden z nich mógł "trafić w dziesiątkę". Gdyby można było przewidzieć, który z nich będzie tym szczęśliwcem! jakaż byłaby to oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć i dlatego nie można oszczędzać na kształceniu młodej kadry ;) Koniec końców: jak rzetelnie obliczyć "niezbędne koszty" dydaktyki, to wychodzą niebotyczne sumy, których wydatkowanie musi być rozłożone na wiele, wiele lat. Uściślam: zaoczni nie mogą zastępować Skarbu Państwa. Ani stanowić antidotum na chory system (czyli jedni płacą (często biedni), drudzy (często bogaci) nie płacą. działalność wydawnicza powinna finansować się sama. > > Nie da rady :( Dotyczy to zwłaszcza tzw. badań podstawowych. Nawet w naukach > prawnych to, co nie jest podręcznikiem, praktycznym poradnikiem, albo w inny > sposób nie dotyczy bezpośrednio praktyki, trudno się sprzedaje. W niektórych > dyscyplinach nauki liczba potencjalnych czytelników wysokospecjalistycznych > publikacji wynosi paredziesiąt osób albo i mniej. Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik. Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym bardziej, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów. > Studenci zaoczni w takim systemie finansują dziennych - w końcu wiedza, > > której ci szczerze życzę, jest przekazywana i dziennym; jeżeli zjazdy są r > az > w > > miesiącu to dlaczego rozmaite "agendy" funkcjonują non-stop. > > Tu mnie złapałeś. Tak rzeczywiście jest. Ale czy jest jakaś alternatywa? Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą". Zaraz podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są wakaty. Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowa tablica ogłoszeń dziekanatu; konspekty wykładów i wykłady - w Internecie. Może i proste, ale skuteczne wiem to z doświadczenia. > Aha! To się domyślam, w której z uczelni studiujesz. Znam część waszej kadry. > Nic dziwnego, że ich szanujecie :) To nie jest WSZiB :), ale fakt, kadra w tej uczelni jest wysoko kwalifikowana. Widzę to po podejściu do życia promotorów i jakości poprawek w pracach dyplomowych. Wykład w internecie - przerabiałem to w swojej uczelni i jest to niezłe. Wysyłam maila do wykładowcy, a on wysyła mi 11 wykładów. Analizuję je i problemy omawiamy na czacie lub też zwykłą pocztą el. Znam ludzi, którzy uczyli się w ten sposób będąc "na robotach w Niemczech". Dodam coś do wcześniejszej łyżki miodu. Otóż, pisałem ostatnio prace do prywatnej uczelni. Promotorem prac był wykładowca w randze magistra ;). Również pozdrawiam. Tomasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzY Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.dtvk.tpnet.pl 26.07.02, 10:19 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik. > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym > bardziej, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów. A student mając skrypt w postaci elektronicznej zaopatruje innych klikjac prześlij dalej kasując po 5 zł od sztuki. Ew. klika kilka razy i nagrywa na dyskietkę, wypala CD. Przy naszym szacunku do praw autorskich pomysł iście kosmiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 26.07.02, 11:15 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > (...) BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI > MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM Po co zaraz grube słowa? To po prostu kwestia perspektywy: dla mnie kształcenie młodej kadry zaczyna się od selekcji wśród chętnych i "znośnych" magistrów. > Uściślam: zaoczni nie mogą zastępować Skarbu Państwa. Ani stanowić antidotum na > > chory system (czyli jedni płacą (często biedni), drudzy (często bogaci) nie > płacą. Sorki, ale tu jest pewna nielogiczność. Mógłbyś uznawać zaocznych za "zastępców" Skarbu Państwa tylko wtedy, gdybyś optował za systemem, w którym SP płaci za wszystko. Jak rozumiem Tobie chodzi o system, w którym każdy płaci za siebie. Gdyby tak spojrzeć to sytuacja studentów zaocznych jest normalna, natomiast problemem moralnym są stacjonarni, którzy studiują za darmo. To - jak rozumiem - czyni w Twoich oczach obecny system niesprawiedliwym. Może i masz trochę racji. Z drugiej strony bezpłatne studia sa dla wielu mądrych lecz biednych ludzi jedyną droga awansu społecznego. Tak czy inaczej realizacja Twoich propozycji wymaga zmiany całego systemu "od korzeni", łącznie z Konstytucją. To zadanie dla polityka. Ja jestem prawnikiem i interesuje mnie tylko to, co można a czego nie można robić przy aktualnych uregulowaniach. Zaocznym natomiast chwała za to, że nie czekają, aż Skarb państwa ich zastąpi i biorą na siebie finansowy ciężar swojego wykształcenia. > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik. > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym bardziej, > > że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów. Nie pisałem o podręcznikach lecz o publikacjach wąskospecjalistycznych. Takie publikacje muszą być dofinansowywane. Inaczej ani autorowi, ani wydawcy nie zwrócą się poniesione przez nich nakłady. > Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą". Zaraz > > podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości > szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech > studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii > prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są wakaty > . No właśnie. Jak pisałem wyżej postulujesz zmianę systemu. Proszę bardzo. Ja póki co muszę zajmować się tym, w którym pracuję. Pozdrowienia Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.02, 15:30 bolek5 napisał: > Gość portalu: Tomasz napisał(a): > > > (...) BZDURA ;) TRZEBA KSZTAŁCIĆ DZIESIĄTKI > > MŁODYCH LUDZI ŻEBY CHOĆ JEDEN OKAZAŁ SIĘ ZNOŚNYM MAGISTREM > > Po co zaraz grube słowa? Te grube słowa nie były po to aby Cię obrazić, tylko po to, ażeby podkreślić jakość wykształcenia (lub tych braków, o których pisałeś). "Mógłbyś uznawać zaocznych za "zastępców" Skarbu Państwa tylko wtedy, gdybyś optował za systemem, w którym SP płaci za wszystko. Jak rozumiem Tobie chodzi o system, w którym każdy płaci za siebie. Gdyby tak spojrzeć to sytuacja studentów zaocznych jest normalna natomiast problemem moralnym są stacjonarni, którzy studiują za darmo. To - jak rozumiem - czyni w Twoich oczach obecny system niesprawiedliwym. Może i masz trochę racji. Z drugiej strony bezpłatne studia sa dla wielu mądrych lecz biednych ludzi jedyną droga awansu społecznego. Tak czy inaczej realizacja Twoich propozycji wymaga zmiany całego systemu "od korzeni", łącznie z Konstytucją. To zadanie dla polityka. Ja jestem prawnikiem i interesuje mnie tylko to, co można a czego nie można robić przy aktualnych uregulowaniach." Osobiście uważam, że skoro UW jest uczelnią państwową, to Skarb Państwa powinien pokrywać koszty funkcjonowania tej instytucji w takim zakresie, aby starczyło na papier toaletowy i na wysokospecjalistyczne pisma dla kadry. Jak wiadomo, Skarb Państwa tego nie robi - środki, które wpływają nie wystarczają na funkcjonowanie UW i dlatego też w tym sensie studenci zaoczni zastępują Skarb Państwa. Natomiast jeżeli chodzi o dostęp do studiów dziennych dla osób biednych to osobiście uważam, że darmowe studia to demagogia. Jeżeli ktoś jest zdolny to poradzi sobie na zaocznych. Wykłady dzienne są otwarte dla wszystkich - nawet ludzi z ulicy (wiem z autopsji), BU tak samo - student UW nie ma problemu z dostępem do literatury. Poza tym, jeżeli nawet ktoś jest biedny i da mu się te studia za darmo, to i tak płaci za akademik, za jedzenie itd. Zresztą, opinii w tym temacie jest tyle, ilu dyskutujących. Jedni są za, inni przeciw. A każdy ma swoje argumenty. Ty znasz biednych studentów, ja znam biednych studentów i każdy ma swój punkt widzenia a prawda i tak leży pośrodku. > > Można obniżyć koszty dzięki systemowi subskrypcji przez Internet. Student > > wpłaca pieniądze na konto autora, w zamian mailem otrzymuje podręcznik. > > Oszczędność - około 10 PLN na egzemplarzu. Dla studentów to dużo, tym > bardziej, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu obrotów. > > Nie pisałem o podręcznikach lecz o publikacjach wąskospecjalistycznych. Takie > publikacje muszą być dofinansowywane. Inaczej ani autorowi, ani wydawcy nie > zwrócą się poniesione przez nich nakłady. Tutaj nikt normalny nie zakwestionuje chyba tego faktu. > > Altenatywa jest - niech płacą wszyscy - "i ci co chcą, i ci co nie chcą". > Zaraz > > > > podniesie się larum i pojawi socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości > > > szans edukacyjnych. Jak ktoś jest biedny i zdolny - proszę bardzo, niech > > studiuje dziennie, a po zajęciach niech zasuwa, na przykład do kancelarii > > prawniczej i zarabia na siebie. Znam parę kancelarii w mieście, gdzie są > wakaty > > . > > No właśnie. Jak pisałem wyżej postulujesz zmianę systemu. Proszę bardzo. Ja > póki co muszę zajmować się tym, w którym pracuję. > Również pozdrawiam. Tomek. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 26.07.02, 17:38 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > Osobiście uważam, że skoro UW jest uczelnią państwową, to Skarb Państwa > powinien pokrywać koszty funkcjonowania tej instytucji w takim zakresie, aby > starczyło na papier toaletowy i na wysokospecjalistyczne pisma dla kadry. Jak > wiadomo, Skarb Państwa tego nie robi - środki, które wpływają nie wystarczają > na funkcjonowanie UW i dlatego też w tym sensie studenci zaoczni zastępują > Skarb Państwa. W gruncie rzeczy ja też wolałbym dostawać pieniądze od Skarbu Państwa a nie od studentów. Niektórzy z nich zupełnie źle rozumieją konsekwencje płacenia za studia. Zachowują się trochę jak klienci w sklepie z dyplomami, a mnie traktują jak nierozgarniętego subiekta. To kłopotliwe i dla mnie i dla nich - kiedy trzeba ich wyprowadzać z błędu. Ale - jak sam piszesz - na Skarb Państwa nie ma co liczyć. W tej sytuacji można zrobić dwie rzeczy: albo dostosować zakres działalności dydaktycznej i naukowej do poziomu centralnego finansowania (co właściwie oznacza "zamrożenie" Uczelni) albo pozwolić ludziom studiować za ich własne pieniądze. To drugie rozwiązanie jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, nie jest niezgodne z prawem i - co do istoty - nie jest niezgodne z etyką. I do tego właśnie starałem się przekonać czytelników tego wątku. Z pozdrowieniami Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PO-PiS Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:42 czarną propagandą jest niewydolność finansowa kapitalizmu. Często spotykam studentów, którzy nie mają zielonego pojęcia o regulaminie studiów, a wystarczy znać regulamin a bedzie dobrze. Dlatego UE ma na wszystko regulamin, np. na sranie. Ci którzy wróciliby do lat 80 "dajcie mi tu zaraz mieszkanie i edukację i lecznie za darmo, a co będzie z wami jutro - to mnie już nie interesuje." Taka postawa zadłużyła Polskę, a nie postawa Uunii W = KLD = AWS w l.90. ług jest z lat 80. W kapitaklizmie to jak z plemnikami, których organizm musi produkować miliony po to, żeby jeden z nich mógł "trafić w dziesiątkę". Gdyby można było przewidzieć, który z nich będzie tym szczęśliwcem! jakaż byłaby to oszczędność! Ale tego nie da się przewidzieć i dlatego nie można oszczędzać młodych. Niech gina. Można obniżyć koszty dzięki likwidacji bibliotek przez Internet. socjalistyczne pieprzenie w bambus o równości szans edukacyjnych, ochronie zycia, prawie do rodziny. G prawda. Jak ktoś jest biedny - proszę niech idzie do gazu. Propozycje usprawnień - proszę bardzo: internetowe zaliczanie, dyplomy w Internecie. Może i proste, ale > skuteczne wiem to z doświadczenia. Znam ludzi, którzy uczyli > się w ten sposób będąc "na robotach w Niemczech". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.07.02, 22:48 "A ja polecam komentarz dziennikarza TVN24 do tego raportu: "system jest zły, ale odejście od niego spowoduje, że powszechna dostępność wyższego wykształcenia w naszym kraju przejdzie w sferę science-fiction". Takie są realia." Zastanówmy się, dostępność czego? Wyższego wykształcenia? Jakie to jest wykształcenie?!! Przeprowadziłem kilkanaście akcji rekrutacyjnych w swoim życiu i miałem do czynienia z absolwentami studiów wyższych(?). Pomjam fakt, że co poniektórzy mieli zaliczenia z Informatyki na bdb, a tekst w liście motywacyjnym był niewysjustowany. Ci ludzie nie mają pojęcia o kierunku, który ukończyli. W związku z tym już teraz wyższe wykształcenie - które osobiście pojmuję jako: system wartości, rozległą wiedzę, umiejętność stosowania tej wiedzy w sytuacjach praktycznych, a także, co jest chyba najważniejsze - umiejętność samorozwoju i dalszego, samodzielnego studiowania literatury - znajduje się w sferze science-fiction. Jeżeli mamy do czynienia z dostępnością, to co najwyżej zdobycia dyplomu licencjata czy też magistra. Dyplomów, które nie mają pokrycia w rzeczywistej wiedzy i umiejętnościach. Skojarzenie może dziwne, ale przypomina mi to sytuację na rynku fonograficznym, gdzie cały czas obniża się poprzeczkę sprzedanych płyt dla osiągnięcia statusu złotej, czy też platynowej płyty. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 11:12 Produkcja masowa to nie rękodzieło. Prawdopodobieństwo wypuszczenia bubla jest tu znacznie większe. Nikt rozsądny nie będzie temu przeczył. Ale też nie powinieneś osobistych doświadczeń podnosić do rangi "zasad ogólnych". Ranking "Newsweeka" dowodzi, że z naszym poziomem kształcenia nie jest wcale tak źle. A co do justowania tekstu: moja żona też czasami o tym zapomina, a jest całkiem dobrym radcą prawnym ;) Pozdrowienia Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 11:29 Zgadzam się, ale w takim razie nie nazywajmy tych bubli szumnie wyższym wykształceniem. A co do justowania - co można powiedzieć o człowieku, który stara się o pracę, na rynku, na którym panuje duża konkurencja i nie potrafi się zaprezentować? Liczą się umiejętności, nie opakowanie - widzę to po swoich prawnikach, ale na pewnym etapie - zwłaszcza początkowym, należy zadbać również o formę. I jeszcze jedno - nie kwestionuję poziomu kształcenia, wiele się w ciągu ostatnich pięciu lat zmieniło. A doświadczenia są nie tylko moje, ale wielu osób. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami 25.07.02, 14:30 Gość portalu: Tomasz napisał(a): > Zgadzam się, ale w takim razie nie nazywajmy tych bubli szumnie wyższym > wykształceniem. Chodziło mi o to, że w takiej masie łatwiej przemknąć się osobom, które na dyplom nie zasłużyły. Nie ma szczelnego systemu. To się może zdarzyć także w Twojej szkole. > I jeszcze jedno - nie kwestionuję poziomu kształcenia, wiele się w > ciągu ostatnich pięciu lat zmieniło. No dzięki! Przynajmniej jakaś łyżka miodu w beczce dziegciu ;)) Też pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robert Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: 217.96.51.* 25.07.02, 12:37 rankingi mam w dupie ośle ja też mogę zrobić ranking i co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BOLKOWI Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:08 Z Twojego listu wynika, że jesteś tak zapracowany, że nie masz czasu na przegląd prasy, która jest już z wolna, zwłaszcza wybiórcza. Polecam lekturę gazet z ostatnich dni - sama prawda. Takie są realia - że nie ma cenzury. Chcesz je zmienić - zmień świat. Budżet to był mój Drogi, za komuny. Teraz się skończył. Adie. BOLKOWI PS. Twoje pieniądze do Ciebie wracają jezeli zostaniesz nawozem pod uprawę przedsiebiorczych. Działalność statutowa (materiały biurowe, druki egzaminacyjne, aparatura nagłaśniająca, sprzęt komputerowy) to była. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lat 23 Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:52 Profesorów do gazu bo sa przygłusi i juz niedowidzący. Szkoda że Niemcy nie rzadzą Europą. Prawo do zycia maja młozi. nauka to najgłupsza inwestycja, która sienigdy nie zwróci. Nie jesteśmy starym nic winni. To, co dostajemy od starych to odpracowujemy z dużą nawiązką jako Młodzi, między innymi, aby Pan Profesorek mógł prowadzić sobie badania, psu na bude. Lepiej byloby studentom oddać władzę w Uniwersytecie. Pan Profesorek prowadzi te badania m. in. po to, żebyś Ty miał się czego uczyć, wiec tylko z tym jest kłopot bo trzeba sie uczyć głupot, zamiast jak uwieść dziewuchę. Młodość jest bujna, a profesorowie - usychają. Jeżeli kadra naukowa ma takie poglądy jak pan profesor, to nie dziwię się, że studenci na zaliczenia chodzą z siekierami. Bo trzeba wyciać starych, zostawic młodym szpitale, sanatoria, mieszkania, spadki. Świat jest dla Młodych, dla staryuch mamy eutanazje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KONKURENCJA Re: Miotany sprzecznymi uczuciami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 00:00 BIORA OGROMNE PIENIĄDZE I NIC NIE rozumię. SALE PRZEPEŁNIONE . Za duża konkurencja. Tam gdzie konkurencja tam jest łatwo. Na fizyce, chemii , matematyce, astronomii konkurencji nie ma, bo to cholernie trudne studia, trzeba mieć głowę. wybrałem płatne łatwe studia, a nie takie na których nie ma konkurencji. prawo. tysiące studentów prawa. Dlatego sale są przepełnione. Podają materiał i dalej nic nie rozumię. Każą studiowac podręczniki, a mnie się do dziewczyny chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luki Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 141.63.88.* 23.07.02, 10:57 Taaak, a dlaczego wystepujesz w trzech osobach, wcale nie swietych (Michal, Magda Tadeusz)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 23.07.02, 19:57 jestem na studiach zaocznych bo pracuję i wiem że czeba się uczyć takie czasy ale szlak mnie trafia za beznadzieje jaka panuje na uniwerku dowidzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nexus20 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 24.07.02, 15:25 Gość portalu: piotr napisał(a): > jestem na studiach zaocznych bo pracuję i wiem że czeba się uczyć takie czasy > ale szlak mnie trafia za beznadzieje jaka panuje na uniwerku dowidzenia. Rozklonował się na piotra (może nawet śniętego:))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEXUSOWI Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:26 nexus20 jest idiotą skoro studiuje. Ja nie jestem na studiach bo mam biznes i wiem że nie czeba się uczyć, takie czasy. Ale szlak mnie trafia za beznadziejne myslenie młodych że niby czeba sie uczyc (do nedzy?). Czeba , ale co innego, a juz najmniej sie uczyc. Poziom nauki jest w Polsce za wysoki i trzeba go obnizyc do poziomu UE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milena Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.cafe.wla.pl 25.07.02, 11:28 Tadziu kochanie...a odwiedziłeś Wydział Nauk Społecznych na ul Koszarowej??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 12:54 To co wyprawia UWr to oszustwo edukacyjne, oszustwo jak każde inne, za który normalny śmiertelnik dostałby wyrok skazujący, ale "futrzak - gronostaj" Gelles et consortes wyroku nie dostanie. Uczelni wolno pobrać opłaty jedynie za zajęcia dydaktyczne, i przepis ten należy rozumieć ściśle. Biblioteka, ksztyałcenie kadry, to nie zajęcie dydaktyczne. Jak uczelnia uważa, że przepis ten nie pozwala "trzepać kasy" tyle ile by chciała kasiory ze studenta wytrzepać, to niech sie poskarży do Trybunału Konstytucyjnego. W końcu ma w tej kwestii rzecznika praw obuwatelskich - hipokrytę akademickiego Zolla. Zoll ostatnio napisał, że na istniejącą sytuację - Vide Protokół NIK !!! - Zoll nie ma żadnych środków prawnych !!!. Taka niemoc akademicka zwana zollowizną. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 25.07.02, 13:10 Dla niezorientowanych: w swoim poście Pan JoJo odwołuje się do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 8 listopada 2000 r. (SK 18/99) w tzw. "sprawie Bąbki". W sentencji orzeczenia TK stwierdził m. in. że: "art. 23 ust. 2 pkt 2 ustawy (...) o szkolnictwie wyższym (...)rozumiany jako upoważniający do wprowadzania - dla zapewnienia dostępu do nauki, obok podstawowych w publicznej szkole wyższej studiów bezpłatnych - opłat za studia w zakresie i w wysokości, w jakich NIEZBĘDNY KOSZT (podkr. moje - Bolek) tych studiów nie znajduje pokrycia w środkach publicznych, jest zgodny z art. 32 ust. 1, art. 70 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie jest niezgodny z art. 31 ust. 3 konstytucji". Pan JoJo et consortes od jakiegoś czasu sugerują, że niezbędny koszt wykładu akademickiego to równowartość skibki chleba ze smalcem, która daje organizmowi wykładowcy energię niezbędną do wydawania z siebie dźwięków przez dwie godziny. Ja takich opinii nie będę komentował, bo nie ma czego. Pozdrowienia (mimo wszystko) Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 13:28 No to poskarż się BOLEK do Trybunału Konstytucyjnego, że chlebuś ze smalcem jest be, a akademickim żarłaczom potrzebne kajzerki z szyneczką babuni plus kawiorek. Pełny wypas ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJJ Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 62.233.177.* 25.07.02, 13:44 Debil Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: REALISTA Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:30 No to poskarż się do Trybunału Konstytucyjnego, że kapitalizm jest zły, a wolność unimozliwia Ci założenie własnego Uniwersytetu, na poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krotki Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.43.* 27.07.02, 11:06 bolek5 - byłem pewien, ale mnie to dziwiło-że jako prawnik nie znasz orzeczenia TK dot.Bąbki i wniosków - czyli iż czesne musi uwzgędniać tylko "dodatkoee" koszty a nie juz poniesone przez Skarb Państwa. Ale znasz zatem czy masz atpliwości że czesne powino być zdecydowanie mniejsze. wg NIK max 2 tys a jest 2 x tyle - coś chyba nie tak?.. A z tym studentem nepotrzebnie sie spierasz jest dość prymitywny i chamski jednoćzesniema sporo racji z taką mieszanka się nie wygrywa - lepiej popracuj nad podziałem czesnego z tego co wiem jest u Was 60/40 TK wyraźnie mówił że te 40% niedopuszczalne Pozdrawim Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 27.07.02, 12:40 Gość portalu: krotki napisał(a): > (...) czesne musi uwzgędniać tylko "dodatkoee" > koszty a nie juz poniesone przez Skarb Państwa. Użyte przez TK wyrażenie jest typowym terminem niedookreslonym. Bronię poglądu, że koszty te są znacznie wyższe, niż to sobie uświadamia opinia publiczna. Nauka to bardzo specyficzna dziedzina działalności. Ale znasz zatem czy masz > atpliwości że czesne powino być zdecydowanie mniejsze. wg NIK max 2 tys a jest > 2 x tyle - coś chyba nie tak?.. Trudno mi polemizować z każdym wątkiem raportu, tym bardziej, że z niektórymi jego tezami trudno się nie zgodzić. Miejscami jednak widać, że pisali go urzędnicy, przykładający do badanej dziedziny własną miarę i nie rozumiejący do końca specyfiki badanej dziedziny. Urzędnik dba o oszczędzanie publicznego grosza i chwała mu za to. Ale nie wszystkie kryteria decyzji da się dokładnie wyliczyć w pieniądzu. Nauka może się pod tym względem okazać podobna do kultury. > A z tym studentem nepotrzebnie sie spierasz jest dość prymitywny i chamski Eee tam... Czytałeś posty JoJo? ;) > jednoćzesniema sporo racji z taką mieszanka się nie wygrywa - lepiej popracuj > nad podziałem czesnego z tego co wiem jest u Was 60/40 TK wyraźnie mówił że te > 40% niedopuszczalne Jezeli dobrze rozumiem o co Ci chodzi - te proporcje wyglądają u nas inaczej, znacznie korzystniej. Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 13:53 Uniwersytet oszukuje bo ma na to przyzwolenie, MENd z Warszawy (Witbrodt, Łybacka, Handke, etc.) nie ważne z jakiej ekipy (zieloni, czerwoni, czarni). Ma przyzwolenie rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla, który ma świadomość całej tej patologii, ale twierdzi, że nia ma środków prawnych. Ostatnim znanym mi ruchem Zoolowizny było zakwestionowanie tego, że uczelnia pobiera 5 żł od legitymacji studenckij i 15 zł od indeksu - bez podstawy prawnej. Wymiar problemu nad którym skupia się Zoll jest więc tego rzędu ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AMA Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: *.koof.com.pl 25.07.02, 14:39 Gazeta.pl > Forum > Regionalne > Dolnośląskie > Wrocław Czwartek, 25 lipca 2002 Wrocław Raport NIK o studiach zaocznych i wieczorowych.... Autor: Gość: bonczek IP: *.dhl.com / 10.85.101.* Data: 24-07-2002 09:14 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując -------------------------------------------------------------------------------- wczoraj w tv streszczono raport NIK o warunkach jakie panują na polskich uczelniach wyższych jesli o studia wieczorowe i zaoczne chodzi.Potwierdza to co pisane było we wczesniejszych wątkach dotyczących także UW. post-strofionka bonk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wwwwwwww Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: 217.96.51.* 26.07.02, 06:01 to skandal Odpowiedz Link Zgłoś
samozycie Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam 26.07.02, 16:02 No a Filologiczny remontuja :) Fakt ze Panie z dziekanatu nie zawsze sa... hmm... najmilsze, nie oznacza, ze brakuje tam cudownych ludzi. Owszem, sa jakies braki, ale na tym polega chyba caly urok studiowania. O czym bym pozniej dzieciom opowiadala... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nexus 1 Re: Wątek Bonczka-skoczcie tam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:22 "Filologiczny remontuja. Panie z dziekanatu nie zawsze sa najmilsze, nie oznacza, ze brakuje tam cudownych ludzi. Owszem, sa jakies braki, ale na tym polega chyba caly urok studiowania. O czym bym pozniej dzieciom opowiadala... " Na tym polega umysł kobiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40-tka Re: Do Bolka IP: *.koof.com.pl 27.07.02, 10:04 wiceprezes NIK, z.Wesołowski tak skomentował wyniki kontroli NIk badającej odpłatność za studia w państwowych szkołach wyższych:"W zakresie odpłatności za studia rezultaty kontroli przekroczyły najczarniejsze oczekiwania". Czyżby NIK dołaczył do grupy krytycznych wobec szkolnictwa wyższego "oszołomów", których tak zwalczasz na tym forum, twierdząc, że na uniwersytecie, w którym nauczasz prawa, wszystko jest O.K?. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Do Bolka 27.07.02, 12:20 Gość portalu: 40-tka napisał(a): > (...) Czyżby NIK > dołaczył do grupy krytycznych wobec szkolnictwa wyższego "oszołomów", których > tak zwalczasz na tym forum, twierdząc, że na uniwersytecie, w którym nauczasz > prawa, wszystko jest O.K?. Witam! Jedno zdanie i aż trzy nieścisłości: Po pierwsze: nie sądzę, by można mi było przypisywać traktowanie wszystkich przeciwników obecnego systemu studiowania jako "oszołomów". Z oszołomami człowiek inteligentny nie rozmawia, jeżeli nie musi. Rozumiem, że jest wiele racjonalnych i emocjonalnych powodów, by ten system krytykować. Ale sprzeciwiam się próbom powrotu do lat 80-tych bo to śmierć dla nauki i koniec powszechnego szkolnictwa wyższego. Po drugie: nikogo nie zwalczam. Podobnie jak większość forumowiczów po prostu prezentuję swoje poglądy i najczęściej tylko wtedy, gdy ktoś chce ze mną rozmawiać. Po trzecie: nigdy nie twierdziłem, że na całym Uniwersytecie lub choćby tylko na WPAiE wszystko jest O.K. Sprzeciwiam się tylko krytyce zasad obecnie realizowanego systemu jako niezgodnych z prawem lub etyką. Staram się patrzeć na świat realistycznie. Na dziś obecny system to najmniejsze zło. A co do cytowanej przez Ciebie wypowiedzi Prezesa NIK: nie znam jej. Przedstawiony przez Ciebie fragment można rozumieć na różne sposoby. Np. Pan Prezes może martwić się zróżnicowaniem programów nauczania na studiach płatnych i stacjonarnych (w prasowym skrócie raportu poświęcono temu dość dużo miejsca) ale ten problem w zasadzie nas nie dotyczy ;) Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafał Re: Do Bolka IP: 217.96.51.* 02.08.02, 08:11 zgadzam sie z ta opinią w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: IP: *.client.attbi.com 02.08.02, 21:08 Dlaczego ...? Zadawanie sobie pytan tego typu do niczego nie doprowadzi. Zycie polega na wyplynieciu na gore mimo wszelkich trudnosci....studia sa miedzy innymi wlasnie o nauce nie tylko materialu z okreslonego przedmiotu ale poradzeniu sobie z zyciowymi problemami. Jesli trzeba placic to trzeba, jesli ktos cie kopie w tylek to jesli mozesz oddaj jesli nie, to rob wszystko abys za pare lat nigdy juz nie byl w tej sytuacji. NIe mozna biadolic,ze wszystko jest niesprawiedliwe - coz swiata nie zmienisz, tylko wziasc sie za prace i skoncentrowac na czyms wartosciowym a wtedy nigdy sie nie pozaluje a zdobyte doswiadczenia doceni w przyszlosci Pozdrawiam..tez student Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 217.96.51.* 03.08.02, 07:04 oszusci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J23 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:19 Bo Jacek Bąbka nie był doradcą rektora Gellesa Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul To nie jest takie proste. 06.08.02, 14:00 Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rację. I nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZYSCY SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci przypadków dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie podoba. Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiało go olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne szwindle. Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inny przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że osukujemy studentów, o facetach, którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Podawał tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chce od nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdziwą przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych dwu czynninków nic sie nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: To nie jest takie proste. IP: 217.96.51.* 06.08.02, 19:31 oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
_helga Re: DRACUL!!! JESTES WIELKI!!! 06.08.02, 21:46 Bardzo celny opis stanu rzeczy. Nic dodac, nic ujac. _dracul napisała: > Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rację. I > > nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to > rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZYSCY > SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci przypadków > > dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się > rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie podoba. > Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiało go > olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne szwindle. > > Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inny > przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że > osukujemy studentów, o facetach, > którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Podawał > tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chce od > nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdziwą > przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i > edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w > szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych dwu > czynninków nic sie nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AMA Re: DRACUL i HELGA -JESTESCIE MĄDRZY!!! IP: *.koof.com.pl 14.08.02, 18:53 _helga napisała: > Bardzo celny opis stanu rzeczy. Nic dodac, nic ujac. > > _dracul napisała: > > > Czytam ten watek z wielkimi rozterkami. Problem w tym, ze wszyscy maja rac > ję. > I > > > > nie jest to kwestia punktu widzenia. To co dzieje sie na uczelniach to > > rzeczywiście skandal. Jeszcze wiekszym skandalem jest jednak fakt, ze WSZY > SCY > > SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI. Studenci zaoczni w wiekszosci > przypadków > > > > dostają dyplom "za frajer", wykładowcy robia dużą kasę, a uczelnie się > > rozwijają materialnie. U nas jest jeden wykładowca, któremu się to nie > podoba. > > Pisał o tym do wszystkich możliwych władz uczelni i Ministerstwa. Wkurwiał > o > go > > olewanie zajęć przez podwładnych, fałszowanie sprawozdań i różne inne > szwindle. > > > > Podawał przykłady gdy profesor prowadził ponad 100 prac dyplomowych, a inn > y > > przepracował 3000 (trzy tysiące) godzin dydaktycznych w roku. Pisał, że > > osukujemy studentów, o facetach, > > którzy nie mieli kwalifikacji do prowadzenia zajęć, które prowadzili. Poda > wał > > tez propozycje naprawy. I co? WSZYSCY go chcą wypieprzyc. Studenci, bo chc > e > od > > nich wymagać, a koledzy, bo chce im zamknąć zródło latwego zarobku. Prawdz > iwą > > przyczyną obecnego stanu rzeczy jest niedostateczne finansowanie nauki i > > edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu przed społeczeństwem, w > > szczególności przed studentami,którzy za nauke płacą. I bez poprawy tych d > wu > > czynninków nic sie nie zmieni. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: STUDENT Re: To nie jest takie proste. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:01 wszyscy maja rację. Nie jest to kwestia punktu widzenia. WSZYSCY SĄ Z OBECNEGO STANU RZECZY ZADOWOLENI, czyli jest równowaga popyt-podaż, a na tym polega kapitalizm. Fałszowanie sprawozdań z laboratoriów jest też nagminne, czekanie na ostatni moment z egzaminami etc. Prawdziwą przyczyną obecnego stanu rzeczy jest krach gospodarczy, czyli niewydolność kapitalizmu, zatem niedostateczne finansowanie nauki i edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu gospodarki przed społeczeństwem. I bez poprawy gospodarki nic sie nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alka Re: To nie jest takie proste. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 23:16 Gość portalu: STUDENT napisał(a): > wszyscy maja rację. Nie jest to kwestia punktu widzenia. WSZYSCY SĄ Z OBECNEGO > STANU RZECZY ZADOWOLENI, czyli jest równowaga popyt-podaż, a na tym polega > kapitalizm. Fałszowanie sprawozdań z laboratoriów jest też nagminne, czekanie > na ostatni moment z egzaminami etc. Prawdziwą przyczyną obecnego stanu rzeczy > jest krach gospodarczy, czyli niewydolność kapitalizmu, zatem niedostateczne > finansowanie nauki i edukacji oraz ukrywanie rzeczywistego stanu gospodarki > przed społeczeństwem. I bez poprawy gospodarki nic sie nie zmieni. Moim zdaniem b. mądrze napisał STUDENT. Nie ma co bic pianę na temat uczelni gdy nie ma juz kraju. Dzieki komu? - Frasyniukom, Labudowym, Józwenkom, Wójcikom, Wiszniewskim, Solidaruchom i komunie. Ta transformacja to infantylna likwidacja , starczy uwiąd Suchockiej, kuratowskiej, Chrzanowskiego, Czarneckiego, Jaskierni, PO-PiS u. Alka Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul Re: To nie jest takie proste. 07.08.02, 11:04 Wszystko to prawda, jest syf. Nie my go narobilismy, ale to my własnie zbierzemy jego owoce. I trzeba z tym jakoś żyć. A moze pomyślmy o tym co w tej sytuacji da sie zrobić? Na zmianę finansowania uczelni nie ma co liczyć, raczej zabiora niz dadzą. Moze ktos ma jakis pomysł? Ja myślę, że zacząc trzeba od jawnosci wszystkiego co wiąże sie kształceniem; kosztów, kwalifikacji wykładowców, ich dorobku naukowego, mozliwości uczelni itp. Do tego forsa nie jest potrzebna. I można to zrobic przez kilka miesiecy. Jest ciekawa dyskusja na Forum krakowskim GW. Watek "NIK o uczelniach". Może warto z nimi pogadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:55 Cały ten uczelniany syf może kosztować jeszcze więcej podatników. Właśnie gruchnęła wieść że Bąbka pozwał Uniwersytet Wrocławski do sądu o zwrot kasy którą wzięli od niego niby "na zajęcia dydaktyczne". Uniwersytet na każdej rozprawie podaje inne koszty kształcenia, raz ponad 4.000 PLN, innym razem 3000, a ostatnio i 2153 zł !!! Sąd wezwał na świadka dziekana Wydziału Prawa Kegla oraz kwestora Zukowskiego. Następna rozprawa 9 września. Bąbka zabił ostatnio na rozprawie ćwieka Uniwersytetowi, gdyż rzucił protokołem NIKu - a tam sama patologia, jedno bezprawie, sodomia i gomoria. Jak Bąbka wygra to za ten syf zapłacą podatnicy, a nie ludzie którzy do tego bezprawia dobrowadzili. Ani Gellesowi ani Keglowi włos z głowy nie spadnie. Z tym syfem trzeba skończyć, bo wtórnie będzie kosztował jeszcze więcej !! Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 07.08.02, 14:00 Witam! Gość portalu: JoJo napisał(a): > Cały ten uczelniany syf może kosztować jeszcze więcej podatników. (...)Jak Bąbka wygra to za ten syf zapłacą podatnicy, a nie ludzie którzy do tego > bezprawia dobrowadzili. Czyli Pan Bąbka i Jego koledzy dokładnie wiedzą, kto ma zapłacić za ich wykształcenie? Od dawna twierdziłem, że im chodzi tylko o kasę, którą są gotowi wyszarpać współobywatelom bez względu na budżetowe konsekwencje. Mam nadzieję, że tzw. podatnicy czytają ten wątek i w stosowanej chwili okażą Panu Bąbce wdzięczność i zrozumienie. Bo też o żadnym "oszustwie dydaktycznym" - jak to nazywa Pan Bąbka - w tej sprawie mowy być nie może. To, co ten człowiek wyprawia dowodzi naocznie, że niestety otrzymał wykształcenie prawnicze i to - z pewnego punktu widzenia - zbyt dobre ;). Okazuje się, że nie wolno dawać brzytwy do ręki każdemu. No cóż, to są konsekwencje przyjmowania na studia zaoczne bez żadnych kryteriów. ;) Nawiasem: przypomina mi się antyczna anegdotka o pewnym nauczycielu prawa, który dał się wykiwać swemu zdolnemu uczniowi. Uczeń ów zastrzegł sobie w umowie, że zapłaci za naukę dopiero wówczas, gdy przekona się, że otrzymał właściwe wykształcenie, a przekonać go miał o tym pierwszy wygrany proces. Problem w tym, że ów sprytny uczeń nie kwapił się do procesów, czerpiąc profity z nauki w inny sposób. Nauczyciel znalazł jednak rozwiązanie: pozwał ucznia do sądu kalkulując, że w razie wygranej otrzyma swoje pieniądze, zaś jeżeli przegra, bedzie to dowód, że uczeń został prawidłowo wykształcony, a więc tym bardziej będzie mu się należała zapłata. Kłopot w tym, że uczeń przystępował do procesu z argumentacją o podobnej strukturze logicznej, lecz "o przeciwnych znakach". Wszystko to przypomina mi sytuację Pana Bąbki: przecież jeżeli wygra, to tym samym da dowód, że nie miał racji oskarżając nas o to, że Go niczego nie nauczyliśmy ;D. Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul troche to przewrotne 07.08.02, 18:56 Chyba przesadziłes. Nie jestem prawnikiem, ale taka argumentacja wydaje mi sie naciagana. Idąc tym tropem można wnosić, ze abiturient powinien byc matołem, który nie widzi jak go okradaja, a pewnie i czytac nie powinien umieć. Gdyby prawo miało byc tak hermetyczne, ze tylko dla prawników czytelne, to poinno sie je natychmiast zmienic, bo stara rzymska jeszcze zasada "ignorantia nocet" nie mogłaby byc stosowana. Nie moznaby np. oczekiwac, ze przecietny facet bedzie placił podatki, bo trzebaby akceptowac fakt, iz nie rozumie on prawa podatkowego. Nie bronie tego studenta za wszelka cenę, w mojej opinii sprawa jest naprawde złozona i zapis konstytucyjny o bezpłatnym kształceniu to lipa, która trzeba szybko zmienic, np. zawiesić. Obecna sytuacja jest nienormalna i nie ma co obłudnie twierdzić, ze wszystko jest w porzadku. TU NAPRAWDE OBIE STRONY MAJA RACJĘ. Być moze takie procesy uswiadomia naszym władcom, że żaden stołek nie zwalnia od myslenia. Nie mozna traktować ludzi, w szczególnosci studentów jak stada debili, którzy nic nie powinni wiedzieć. Myslę, że nie byłoby takich afer, gdyby facet wiedział, za co płaci. Nawet gdyby płacił niezgodnie z prawem. Gdyby wszystko było jawne moznaby mu przynajmniej powiedxziec "widziały gały co brały". Podobno komuna juz sie skonczyła i idziemy do Europy (takie plotki słychac z tzw. "dobrze poinformpwanych źródeł", np zbliżonych do rzadu) i moznaby równiez w tej dziedzinie spróbować tam dojść. Jeszcze raz podkreslam. ROZUMIEM WŁADZE UNIWERSYTETU, ALE STARAM SIE TEZ ZROZUMIEC STUDENTA, KTÓRY NIE MOZE UZYSKAC INFORMACJI O SWOICH PIENIADZACH. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: troche to przewrotne 08.08.02, 12:48 Witam! _dracul napisała: > Chyba przesadziłes. Z oceną Pana Bąbki? Czy ja wiem... Casus Bąbki przerabiamy na naszym Wydziale od wielu lat. Uwierz mi - on nie interesuje się reformą szkolnictwa wyższego. On patrzy na nasze problemy jak na konflikt związkowy (jest zresztą bodaj działaczem "S80") i to pojmowany bardzo "hardcore'owo". Nie ma w nim miejsca na wspólny interes stron sporu. Jest tylko wróg (aż chciałoby się dodać: "klasowy"), którego trzeba zdeptać. W gruncie rzeczy jest mentalnie bliski szczecińskim stoczniowcom, których wczoraj oglądała cała Polska. Tak dla nich jak i dla Niego istnieje tylko jedno wyjaśnienie wszelkich braków i problemów: ktoś ukradł. Trzeba tylko dorwać złodzieja i wydrzeć mu z gardła, to co się nam należy. Sądząc z tego, co piszesz - wcale Ci nie po drodze z Panem Bąbką. > Nie jestem prawnikiem, ale taka argumentacja wydaje mi sie > naciagana. Idąc tym tropem można wnosić, ze abiturient powinien byc matołem, > który nie widzi jak go okradaja, a pewnie i czytac nie powinien umieć. Sorki, ale tego fragmentu nie rozumiem. > Gdyby > prawo miało byc tak hermetyczne, ze tylko dla prawników czytelne, to poinno sie > > je natychmiast zmienic, bo stara rzymska jeszcze zasada "ignorantia nocet" nie > mogłaby byc stosowana. Tu mam dla Ciebie złe wiadomości. Żyjemy w czasach, w których prawo stało się narzędziem wykorzystywanym przez rządzących do sterowania społęczeństwem, a przez obywateli - do obrony przed samowolą Państwa. Tak jak każde narzędzie, tak i to ujawnia pełnię swoich możliwości tylko w ręku fachowca. Spróbuję się posłużyć prostą metaforą: oto komputer, wytworzony po to, aby Ci służyć. Możesz z niego korzystać nie rozumiejąc jak on działa. To czysto techniczna umiejętność. Nabywasz jej jednak czytając poradniki i instrukcje opracowane przez fachowców, a nie analizując kod źródłowy programu. Od czasu do czasu trafiasz na taki problem, który Cię przerasta - wówczas szukasz pomocy u fachowca. Dokładnie tak samo jest z prawem. Zostało stworzone, by służyć ludziom. Mogą z niego z powodzeniem korzystać, o ile nie podejmą ryzyka samodzielnego czytania kodu źródłowego czyli tekstu ustawy. Np. co roku wypełniasz PIT-a, ale wątpię abyś czynił to z ustawą w ręku. Prawie na pewno korzystasz z jakiegoś poradnika napisanego przez fachowca albo dajesz zarobić bezpośrednio fachowcowi. Prawdą jest, że prawo trochę oszukuje: używając słów języka polskiego stwarza iluzję zrozumiałości. Niestety - znajomość słów składających się na tekst nie wystarcza, by zrozumieć sam tekst. Zasada "ignorantia iuris nocet" nie ma tu nic do rzeczy. Już raczej inna: "rent a lawyer" ;) > TU NAPRAWDE OBIE STRONY MAJA RACJĘ. Chętnie poznałbym opinię Pana Bąbki albo Pana JoJo co do tej tezy. > Nie mozna traktować ludzi, w szczególnosci > studentów jak stada debili, którzy nic nie powinni wiedzieć. 100 % zgody > ROZUMIEM WŁADZE UNIWERSYTETU, ALE STARAM SIE TEZ > ZROZUMIEC STUDENTA, KTÓRY NIE MOZE UZYSKAC INFORMACJI O SWOICH PIENIADZACH. Źle. Powielasz skrót myślowy, który - także Pana Bąbkę i Jego kolegów - prowadzi do fałszywej diagnozy ich sytuacji. Od momentu, w którym student wpłacił pieniądze na konto Uniwersytetu, to już nie są JEGO pieniądze. Czy czujesz się moralnie legitymowany do pytania piekarni o to, co robi z pieniędzmi otrzymywanymi za chleb, który w niej kupujesz? O ile się orientuję cała sprawa zaczęła się od tego, że jeden z kolegów Pana Bąbki, Pan Gąsiorowski, chciał skorzystać z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej i uzyskać od władz Uniwersytetu dane na temat wydatkowania PUBLICZNYCH pieniędzy, pochodzących z czesnego. Pan Gąsiorowski niestety postanowił rozegrać sprawę politycznie a nie prawnie i zaczął obrzucać wszystkich dookoła obelgami. Skutek był taki, że wytoczono Mu - w mojej opinii słusznie - sprawę dyscyplinarną i usunięto Go - w mojej opinii chyba niesłusznie - ze studiów. W rejwachu wokół Jego osoby nikt już nie myśli o strukturze wydatków Uczelni. W tym przypadku Uniwersytet poszedł na łatwiznę. Jest to dla mnie tym dziwniejsze, że - znowu w mojej opinii - Uczelnia nie ma powodu, by się wstydzić swojej polityki finansowej. Inna rzecz, że istnieje część opinii publicznej, niechętna "jajogłowym" i nie rozumiejąca miejsca nauki i wiedzy we współczesnym społeczeństwie. Po ogłoszeniu odpowiedzi Uniwersytetu na pytanie Pana Gąsiorowskiego ci ludzie i schlebiająca im część mediów na pewno podnieśliby wrzask: "w kraju nędza a tu komunistyczna profesura z awansu społecznego wije sobie ciepłe gniazdko!" Trudno - głupotę i zawiść trzeba wliczać w koszty. Zresztą - o ile pamiętam tą ustawę, instytucją rozstrzygającą spory jest tam sąd, a o rozsądek sędziów (przynajmniej II-iej instancji) jestem spokojny. Pozdrowienia Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40-tka Re: Och ten Bombka IP: *.koof.com.pl 14.08.02, 18:43 bolek5 napisał: > Casus Bąbki przerabiamy na naszym Wydziale > od wielu lat. Uwierz mi - on nie interesuje się reformą szkolnictwa wyższego. > On patrzy na nasze problemy jak na konflikt związkowy (jest zresztą bodaj > działaczem "S80") i to pojmowany bardzo "hardcore'owo". Nie ma w nim miejsca na > > wspólny interes stron sporu. Jest tylko wróg (aż chciałoby się > dodać: "klasowy"), którego trzeba zdeptać. W gruncie rzeczy jest mentalnie > bliski szczecińskim stoczniowcom, których wczoraj oglądała cała Polska. Teraz wiem dzięki Bolkowi, że to Bąbka pobił prezesa Walusia, a wcześniej jako dzialacz S'80 pobił dziekana Kegla, naruszył nietykalność cielesną paru innych profesorów róznych uczelni wroclawskich. Precz z warchołami z S'80! Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: Och ten Bombka 15.08.02, 11:08 Witam! Gość portalu: 40-tka napisał(a): > Teraz wiem dzięki Bolkowi, (...) Jak to miło tak od rana otrzymywać wyrazy wdzięczności! ;) Niestety - zupełnie na nie nie zasłużyłem, bo nigdzie nie napisałem, że Pan Bąbka zgrzeszył przweciwko zakazowi przemocy choćby myślą, o uczynku nie wspominając. Napisałem tylko, że dzieli ze stoczniowcami pewną prościutką filozofię społeczną, przez wielu ludzi, w tym także związkowców, uważaną za zbyt trywialną i szkodliwą. Poza tym wszystkim stosunki pomiędzy kadrą akademicką i studentami nie nadają się do opisu w kategoriach związkowego konfliktu interesów. Mamy ze sobą (przynajmniej ci rozumniejsi z nas) wiele wspólnego: i my i studenci chcemy mocnego Uniwersytetu, oni chcą być uczeni przez mądrych ludzi, my chcemy być mądrzy, bo z UE nadciąga poważna konkurencja. Jeżeli mamy przeciwnika, to jest nim raczej Państwo, które nie ma ochoty (i - przyznajmy - możliwości) realizować ani naszych ani ich aspiracji. Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wydra Re: Och ten Bombka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.08.02, 23:33 Bolek bardzo awangardowe podejście jak na profesora prawa. chyba,że jesteś anarchistą,a jesli jest was na wydziale więcej to uzasadnia to ostatnie nielegalne wybory Kegla na trzecia kadencję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 12:02 Bolek wykazuje syndrom niezborności logicznej i myślowej. Jak mogli Bąbkę nauczyć prawa nowozytnego procesu cywilnego skoro przedmiot ten jest dopiero na IV roku studiów a Bąbkę wyciepali ze studiów już na drugim roku bo lichwiarzom nie zapłacił kasy. To znaczy zapłacił im tyle na ilke ocenił ich - czyli na 200 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 12:55 Witam! Gość portalu: JoJo napisał(a): > Bolek wykazuje syndrom niezborności logicznej i myślowej. Jak mogli Bąbkę > nauczyć prawa nowozytnego procesu cywilnego skoro przedmiot ten jest dopiero na > > IV roku studiów a Bąbkę wyciepali ze studiów już na drugim roku Podobno dobrym prawnikiem nie jest ten, który wkuł przepisy na pamięć, lecz ten, który umie wyłuskać z tekstu to, co w danej chwili potrzebne. Tego uczymy już od pierwszego roku ;) Pozdrowienia Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EMka Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 12:37 Za niedługo Uniwersytet będzie się chełpił, że kiedyś u nich studiował Bąbka jak dostanie Nobelka. Przecież to oni (uniwerek) ma w tym swój edukacyjny chlubny udział ?! Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 13:07 Witam! Gość portalu: EMka napisał(a): > Za niedługo Uniwersytet będzie się chełpił, że kiedyś u nich studiował Bąbka > jak dostanie Nobelka. A na jaką dziedzinę stawiasz? Bo ja wiem jedno: na pewno nie bedzie to ani ekonomia, ani Nagroda Pokojowa ;) Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 08.08.02, 14:44 Chyba mnie źle zrozumiałes. O hermetycznosci prawa pisałem dlatego, że Ty wytoczyłeś argument jakoby fakt, że Bąbka skarży uniwersytet swiadczył o tym, że dobrze go tam nauczyli. Idzieo to, że mógł tą wiedze zdobyc gdzies indziej. Zreszta taka argumentacja jest przewrotna z wielu innych powodów. Równie dobrze mógłbys powiedziec, że facet, skarzący szpital o uciecie zdrowej nogi nie ma racji, bo dotarł do sądu. To naprawde nie jest argument. Pisałem, że rozumiem uniwersytet, bo wiem, ze finansowanie uczelni w Polsce to skandal i ze nie ma innego sposobu, niz to by zaoczni płacili za wydatki, które ich bezposrednio nie dotyczą. Prawo konstruaowac mozna róznie, pomnij przeróżne ustawy norymberskie, prawo naszego brata ze wschodu czy nasze PRL-owskie. Mozna byc w zgodzie z prawem i na bakier z moralnością i zdrowym rozsądkiem W przypadku finansowania uczelni spełnione sa wszystkie dwa ostatnie i nie jest spełniony pierwszy warunek. Nie jest moralne, ze zaoczni utrzymuja np. dziennych, nie jest rozsadne, że państwo podejmuje się zadan, które przerastaja jego mozliwosci i nie jest zgodne z prawem, że uczelnie utrzymuja sie z czesnego. Nie jest tez prawda, iż, jak piszesz, po wpłaceniu forsy za towar nie mam juz do niej prawa. Gdyby tak było, to nie byłyby mozliwe np. reklamacje i nie powinien istniec zaden organ antymonopolowy. Nie ma co bronic przegranej sprawy. O wiele lepiej powiedziec, ze popełniono błąd, ALE, ŻE INNEGO WYJSCIA NIE BYŁO IZ NAPRAWIENIE TEGO BŁĘDU NIE JEST MOZLIWE. Można tez przeprosić, ale nie przyrzekać poprawę, bo nie jest to mozliwe. Mozna też wyciągnąć konsekwencje w stosunku do ewidentnie winnych, np. kupujących z pieniedzy studentów jakies luksusy. Obawiam się, ze Twoja, prawdopodobnie pełna dobrej woli, postawa tworzy zupełnie niepotrzebne konflikty i rzeczywiscie powoduje, iz studenci patrza na uczelnie i ich pracowników jak na złodziei. Myslę, że to jest naajgorsze, co moze nas spotkac. Podtrzymuję wypowiedtwierdzenie, że ukrywanie przed społeczeństwe Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 11:00 Dzień dobry! _dracul napisała: > Chyba mnie źle zrozumiałes. Chyba rzeczywiście się nie rozumiemy. Nawet poczucie humoru mamy w różnych miejscach. > Nie jest moralne, ze zaoczni utrzymuja np. dziennych, Tak, masz stuprocentową rację. Podobnie - zdaniem wielu ludzi - jest niemoralne to, że żywimy się trupami innych żyjących istot. Tamci ludzie znaleźli rozwiązanie swojego problemu: wegetarianizm. Również i dla Twojego problemu istnieje rozwiązanie: likwidacja studiów zaocznych. Przy obecnym stanie prawnym tej działalności inaczej prowadzić się po prostu nie da - sam to zresztą rozumiesz. Ja nie jestem przeciwnikiem likwidacji, ale myślę, że wielu ludzi wolałoby jednak mieć wybór - studiować czy nie. > nie > jest rozsadne, że państwo podejmuje się zadan, które przerastaja jego > mozliwosci Nie jest wcale tak do końca jasne, czego właściwie państwo się w tej sprawie podjęło. Tak czy inaczej - jako prawnik staram się tylko nadać racjonalny wymiar temu, co zmajstrowali politycy. > i nie jest zgodne z prawem, że uczelnie utrzymuja sie z czesnego. Pierwsza część zdania jest fałszywa, bo obecny system co do istoty nie jest niezgodny z prawem. Za sprzeczne z przepisami można uznać jedynie pewne patologie tego systemu. Druga część zdania to figura retoryczna z podwójnym dnem. Podstawową, jeśli nie jedyną, formą aktywności Uniwersytetu jest produkcja wiedzy, której finalnym etapem jest kształcenie ludzi. Czesne to - generalnie rzecz biorąc - zwrot kosztów tej działalności. To niby z czego uczelnie mają tą działalność finansować? Co do prawnej i moralnej strony całej tej sprawy - zapraszam do lektury moich wcześniejszych postów, zwłaszcza na forum "Edukacja/Kujon Polski" (tam trochę niechcący zrobiłem podsumowanie). Nie chce mi się już powtarzać w kółko tego samego. > Nie jest tez prawda, iż, jak piszesz, po wpłaceniu forsy za towar nie mam juz > do niej prawa. Gdyby tak było, to nie byłyby mozliwe np. reklamacje i nie > powinien istniec zaden organ antymonopolowy. Ustawodawstwo antymonopolowe nie ma nic wspólnego ze sprawą, o której dyskutujemy, zaś prawo ochrony konsumenta jest po to, abyś otrzymał to, co Ci w umowie obiecano, a nie po to, byś mógł zaglądać do kieszeni producentowi towaru czy jego sprzedawcy. > Nie ma co bronic przegranej > sprawy. Taki mam zawód ;) > Obawiam się, ze Twoja, prawdopodobnie pełna dobrej > woli, postawa tworzy zupełnie niepotrzebne konflikty i rzeczywiscie powoduje, > iz studenci patrza na uczelnie i ich pracowników jak na złodziei. Myslę, że to > jest naajgorsze, co moze nas spotkac. Tu mnie zagiąłeś. Za nic w świecie nie chciałbym wywoływać konfliktów. Poradź mi proszę, co mam zrobić, aby ich uniknąć. Bo mi do głowy przychodzi tylko jedno: położyć uszy po sobie, przyjąć w pokorze te 200 zł, co mi je Pan Bąbka po pańsku przykleił do czoła i pomerdać ogonkiem. Wystarczy? Czy może jeszcze mam stanąć słupka? Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
_dracul Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 14:06 Chyba się jednak niedokładnie wyrażam. Nie żądam cudów;uczelnie muszą z czegos żyć. Ale student ma prawo wiedzieć za co płaci. Pozwalam sobie złączyc tekst, który umieściłem we wskazanym przez Ciebie forum KUJON POLSKI. Myślę, że ta dyskusja jest bardzo pożyteczna,fatalnie, że podczas wakacji, a jeszcze gorzej, że w tak wąskim gronie. Pozdrowienia, jedziemy na tym samym wózku. Raport NIK nie wnosi nic nowego. O sytuacji w uczelniach wszyscy wiedzieli. Mówienie, że studia dzienne i zaoczne dają takie same szanse to, delikatnie mówiąc, nieporozumienie. Gdyby rzeczywiście wymagania były takie same, to na zaocznych studiowaliby geniusze. Mają niekiedy 20% tej ilości zajęć co zaoczni, zwykle po kilkanaście godzin przez trzy dni raz na dwa-trzy tygodnie, dostęp do bibliotek, laboratoriów czy Internetu znacznie gorsze niż dzienni, mają często rodziny, którym muszą poświęcać czas, nie mają kiedy wypocząć, a wyniki maja takie same. W uczelni, gdzie pracuję sprawność nauczania na studiach zaocznych jest, uwzględniając rezygnujących z przyczyn finansowych, taka sama, lub WYŻSZA niż na dziennych. Wniosek z wypowiedzi o równych wymaganiach - zaoczni to ludzie genialni. Należałoby więc im właśnie płacić stypendia, nie wymagać opłat. To drwina z tych często bardzo ciężko pracujących ludzi. Znam wielu studentów zaocznych, szczególnie starszych, którzy kosztem ogromnych wyrzeczeń, starają się nadrobić nierówne możliwości dostępu do wiedzy, ale udaje się to tylko niewielu z nich. O żadnej równości nie może być mowy. Uczelnie bez studiów płatnych padną w pół roku, nie można więc z nich zrezygnować. Nie ma się co oszukiwać, nie stać nas na zapewnienie wszystkim prawa do bezpłatnej nauki. Trzeba to jednak ludziom uczciwie powiedzieć, nie mydlić im oczu fałszywymi obietnicami. Na pewno student ma prawo wiedzieć jak są wydawane jego pieniądze i co za to otrzymuje. Myślę, że wypowiedzi byłyby o wiele spokojniejsze, gdyby wiadomo było, że, nawet niezgodnie z prawem, na potrzeby uczelni wydaje się np. 20 czy 30% czesnego. Student ma też prawo wiedzieć kto go uczy, tj. komu płaci. Ma prawo wiedzieć co ten człowiek skończył, gdzie i jakie uzyskał stopnie naukowe, co opublikował itp.. To jest dorosły, często starszy niż jego wykładowca, człowiek i nie można traktować go jak przygłupiego dostarczyciela forsy, który nic nie powinien wiedzieć, bo pewnie zrobi głupstwo. Nie można lekceważyć człowieka, z którego się żyje. Nie wiem jak uzdrowić chorą sytuację niektórych (wiem, że są i dobre) uczelni. Być może należałoby np. wprowadzić jednolite opłaty za studia i dawać stypendia niezależnie od formy studiów, może trzeba przedłużyć studia zaoczne, może zmienić formułę tych studiów. Coś jednak zrobić trzeba. I nie ma tu co czekać, aż MENiS coś zrobi. Gdyby się do tego przymierzało, słyszelibyśmy inne wypowiedzi. Myślę, że dobrze byłoby, aby na tym forum porozmawiać rzeczowo, bez emocji, o tym co z tym fantem można zrobić. Raport NIK jest dobrą podstawą takiej powszechnej dyskusji. To jest ogromna, jeśli nie jedyna szansa na jakieś zmiany, bo tzw. wierchuszka zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć. Dla wielu, szczególnie starej, komunistycznej kadry, głównie w tzw. "naukach społecznych" jest to jedyna możliwość zachowania korzystnego dla nich status quo. Środowisko akademickie było, szczególnie w naukach społecznych, w czasach PRL traktowane źle. Z jednej strony niczym nie uzasadniony respekt i przywileje, z drugiej zeszmacanie ludzi, którzy ośmielali się myśleć inaczej niż władza. To nie spływa jak woda po kaczce. Zostało to też w nas i nie ma co udawać, że jesteśmy idealni. Wiem, że takie dyskusje prowadzone są w wielu miejscach, na rożnych forach dyskusyjnych. Nie dajmy im umrzeć, przegramy na tym, oprócz grupy wycwanionych udawaczy pracowników naukowych, wszyscy. Stracą studenci, bo dalej dostawać będą towar kiepskiej jakości, a w perspektywie wejścia do UE utracą szansę na konkurowanie z kolegami z innych krajów, bo zdobyte w Polsce dyplomy mogą być niewiarygodne. Stracą normalni pracownicy naukowi, bo wyprą ich cwaniacy, a opinia publiczna widzieć w nas będzie złodziei. Straci też społeczeństwo, bo wyrzuci forsę w błoto, wypromuje miernoty, kolejne autorytety szlag trafi, a w Polsce na nadmiar autorytetów narzekać nie można. Proponuję podawajmy w naszych postach adresy gdzie toczy się taka rozmowa. Ja znam np. forum GW w Krakowie i Wrocławiu, forum Newsweeka i Gazety Polskiej i forum Kujon polski na forum edukacja na głównym forum Gazety Wyborczej . Zabierzcie również tam głos inaczej sprawa będzie powoli umierać, bo społeczeństwo nie rozumie na ogół tych problemów i nie interesuje się nimi. Przeciętny forumowicz pisze o piwie, wakacjach i tzw. sprawach codziennych. Obudzi się z ręką w nocniku i będzie miał pretensje, że świat jest dla niego zły. Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 09.08.02, 14:58 _dracul napisała: > Pozdrowienia, jedziemy na tym samym wózku. Od początku miałem taką nadzieję :) Pozdrawiam Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gulf Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.08.02, 18:59 Nie tylko Uniwersytet Wrocławski. To jest standard. Tak hierarchowie uczelni wyższych szukają prawdy!!! To nie jest niezgodne z prawem. Trzeba by ich od tej strony pociagnąć do odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.02, 23:44 Witam. opowiadanie, że studenci zaoczni mają gorszy dostęp do bibliotek to pieprzenie w bambus, bo te są dostępne dla każdego. Dostęp do Internetu na uczelni to nonsens; uważam, że i tak do pracy naukowej najlepszy jest dostęp z domu; internet na uczelni nadaje się może do sprawdzania poczty. Do Bolka: nie zgadzam się z Tobą do końca (chociaż i tak kilka spraw mi uświadomiłeś), ale wyrazy uznania za poziom merytoryczny i kulturalny Twoich wywodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reda Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 19:33 Oszukuje bo tu nadal chyba rządzi duch Bieruta. Ale gdzie indziej nie jest lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 08:01 jestem absolwentem WPiA i to studiow dziennych ktore ukonczylem przyzwocie jako grzeczne dziecię, zreszta rownocześnie koncząc inne studia, również dzienne na wydziale Filoligocznym UWr (UW to skrot raczej Uniwerku W-wskiego :-) Mam jak najgorsze zdanie o WPiA zarówno o sposobie traktowania w dziekanacie jak i kadrze naukowej. Nie oceniam ich fachowości. Bo w tym akurat aspekcie może i nie jest żle. Jednak pozostaje jeszcze dydaktyka. A tu juz jest o wiele gorzej. Mam wrazenie, ze nikt przyjmujac do pracy w tej chwili juz chyba tylko na stanowisko adiunkta nie probuje nawet sie zastanawiac czy ktos taki lubi prace ze studentami i czy umie przekazywac swa wiedze... Przede wszystkin oceniam negatywnie podejscie do wykonywanego zawodu, które mozna określic bardzo krotko: absolutny brak szacunku do studentów. Ciagłe spóźnianie się na wykłady, odwoływanie konsultacji, brak sensownej organizacji egzaminow (czas oczekiwania na dopuszczenie przed oblicze egzaminatora) absolutny brak czasu i ochoty na kontakt ze studentami etc. A Także nieoficjalny podzial panujacy wsrod wykaldowcow (studen dzienny - ten lepszy, student zaoczny - ten gorszy) Przeraza mnie to masowe produkowanie absolwentow. Juz za moich czasow badania wskazywaly ze w zawodzie konczy ok 20% abolwentow prawa. Po co wiec produkowac miliony ? Tajemnica poliszynela jest ze robi sie do dla kasy. I pomijajac kwestie prawna zagadnienia nie widze w tym nic zlego. Ale trzeba powiazac fakt, ze student wyklada kase na ksztalcenie z molziwoci wyboru i oceny wykladowcy po to by wyeliminowac miernoty, drobnych pijaczkow (albo i grubszych - pozdrowiena dla prawa rzymskiego oraz karnego wykonawczego:-)i obudzic w wykladowcach szacunek dla ich klienta (mimo wszystko) P.S. Pozdrowienia dla Bolka Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 09:55 Witam! Gość portalu: belfegor napisał(a): > jestem absolwentem WPiA i to studiow dziennych ktore ukonczylem Chyba dość dawno temu? ;) > Mam jak najgorsze zdanie o WPiA zarówno o sposobie traktowania w dziekanacie W którymś z ostatnich wątków o naszym Wydziale (może nawet w tym) pojawił się głos studenta chwalącego nasze dziekanaty zaoczne. Generalnie - jest jeszcze wiele rzeczy, które można poprawić, ale Dziekanat ze studentem wiadomo gdzie to już stereotyp odrobinkę przebrzmiały. > Przede wszystkin > oceniam negatywnie podejscie do wykonywanego zawodu, które mozna określic > bardzo krotko: absolutny brak szacunku do studentów. Ciagłe spóźnianie się na > wykłady, odwoływanie konsultacji, brak sensownej organizacji egzaminow (czas > oczekiwania na dopuszczenie przed oblicze egzaminatora) absolutny brak czasu i > ochoty na kontakt ze studentami etc. Niestety, to jest specyficzny zawód. To jest trochę jak showbusiness: codziennie stajesz przed setkami ludzi, którzy wysłuchują Twojego występu. Słabe charaktery łatwo tu popadają w egocentryzm i gwiazdorstwo (spójrz na pewnego znanego ministra). Z drugiej strony Dziekan dysponuje dolegliwymi instrumentami dyscyplinującymi kadrę. Odwołanie konsultacji może się jeszcze zdarzyć ale zawsze - zwłaszcza w przypadku weekendowych konsultacji dla studentów zaocznych - połączone jest ze znacznym ryzykiem. > Przeraza mnie to masowe produkowanie absolwentow. Juz za moich czasow badania > wskazywaly ze w zawodzie konczy ok 20% abolwentow prawa. Po co wiec produkowac > miliony ? Na tle krajów UE czy - tym bardziej - USA jesteśmy ciągle społeczeństwem słabo "uprawniczonym", tzn. mamy niski wskaźnik praktykujących prawników w stosunku do liczby mieszkańców. Efektem tego stanu rzeczy jest przewlekłość postępowania i niska jakość orzecznictwa (na statystycznego sędziego przypada zbyt wiele spraw) oraz drożyzna na rynku usług prawniczych (korporacje zawodowe czuwają, aby podaż i popyt pozostawały tu w odpowiednich proporcjach). Tych dwóch rzeczy nie da się zmienić bez znaczacego zwiększenia ilości ludzi pracujących w zawodzie. > (...) pozdrowiena > > dla prawa rzymskiego oraz karnego wykonawczego:-) Nie lubię plotkować, ale z tego co wiem, przynajmniej w jednym z tych przypadków pozdrowienia są już od jakiegoś czasu nieaktualne. Trzymaj kciuki za człowieka. > P.S. Pozdrowienia dla Bolka Również pozdrawiam. Czy my się znamy? Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 212.244.239.* 23.08.02, 12:05 Nie wiem czy sie znamy acz nie wykluczam. Pozdrawiam bo cieszy mnie ze dyskutuje ktos ze "środka" z tym z zewnatrz. A znajomosci nie wykluczam bo pare kolezanek i kolegow pracuje na WPiA U Wr.... Jeśli zaś chodzi o konkrety... Owszem studia konczyłem w wieku XX a mamy XXI mozna przyjąć ze dawno... :-) ale byla to koncowka lat 90.. Zastanawia mnie czemu wierzysz ze sytuacja w dziekanatach poprawila sie skoro wciaz pracuja tam te same panie... co najmniej 3... Ludzie tak latwo sie nie zmieniaja .. niestety...(a latwiej na gorsze :-) Sytuacje zaś znam od studentow, ktorzy praktykuja u mnie w kancelarii. Nie są zachwyceni... Nie jestem zwolennkiem uogolniania ale... mimo wszystko uwazam, ze za malo tam dyscypliny wsrod kadry a podejscie do studentow ilustruje przyklad "windy". W XXI wieku zamkneitej dla studentow i czynnej "dla tych z kluczykami". To załosny przyklad roznic jakie dzielą studentow i wykladowcow i jakie jest do nich podesjcie P.S Nieustajace pozdrowienia dla Bolka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 13:52 Witam ponownie! Gość portalu: belfegor napisał(a): > Nie wiem czy sie znamy acz nie wykluczam. Pozdrawiam bo cieszy mnie ze > dyskutuje ktos ze "środka" z tym z zewnatrz. A znajomosci nie wykluczam bo pare > > kolezanek i kolegow pracuje na WPiA U Wr.... WPAiE UWr...;) Zmieniliśmy nazwę i strukturę. Jeżeli kończyłeś studia w latach 90-tych to mieliśmy okazję się poznać tylko "przez barykadę". > Zastanawia mnie czemu wierzysz ze sytuacja w dziekanatach poprawila sie skoro > wciaz pracuja tam te same panie... co najmniej 3... Bo mają więcej do stracenia ;) A mówiąc serio: nie jestem ślepy ani naiwny. Wiem,ze można jeszcze poprawić dużo rzeczy. Ja proszę tylko o wyrozumiałość - jesteśmy molochem świadczącym usługi dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Nie ma szans, aby wszyscy wychodzili od nas szczęśliwi. Do tego każdy z nas miewa wpadki i gorsze dni a wieści o tym rozchodzą się szybciej i łatwiej, niż o codziennej rutynie. Chcę tylko, żeby wszystko to widziano we właściwych proporcjach i żeby doceniono wysiłek włożony w uporządkowanie tej ogromnej struktury. > podejscie do studentow ilustruje przyklad "windy". W > XXI wieku zamkneitej dla studentow i czynnej "dla tych z kluczykami". To > załosny przyklad roznic jakie dzielą studentow i wykladowcow i jakie jest do > nich podesjcie Tak. Winda to trochę wstydliwa sprawa. Z drugiej strony pamiętam czasy, gdy była powszechnie dostępna i stale nieczynna z powodu permanentnego przeciążenia. Obecne rozwiązanie może nie jest egalitarne ale za to racjonalne - w końcu z windy korzysta nie tylko kadra ale i np. niepełnosprawni, których studiuje u nas coraz więcej. Alternatywą byłaby instalacja jakiejś windy "hard duty", jak w biurowcu, ale nie wiem czy to jest możliwe i opłacalne w pięciopiętrowym budynku o starej konstrukcji. > P.S Nieustajace pozdrowienia dla Bolka :-) I dla Belfegora również :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belfegor Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: 212.244.239.* 23.08.02, 15:19 winde odstawiam na bok :-) wracam do dziekanatu... i nie tylko... Mysle ze wiele mozna poprawic dbajac o lepsza organizacje pracy zarowno dziekanatow jak i pracy ze studentami. Na pewno sprzyjac temu powinna szeroko rozumiana informatyzacja ale takze myslenie nieco naprzod... Przyklad - Ostatnio szukalem np w internecie informacji o studiach doktoranckich. Nie było ani słowa o tym co i jak w tym roku ma wgladac (mowa o konkretnych danych). Po co zmuszac ludzi do chodzenia, szukania... Informacja w internecie moglaby to ulatwic P.S. pozdorowienia jak poprzednio :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bolek5 Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 23.08.02, 19:04 Dobry wieczór! Niestety trafiłeś bezbłędnie w dwa słabe punkty. Rozmawiałem kiedyś z jednym z naszych informatyków na temat informatyzacji dziekanatów. Z tego co mówił wynikało, że problemem nie jest sprzęt ani oprogramowanie lecz ludzie, którzy trudno przyswajają nawyki niezbędne do współpracy z systemem. Miejmy nadzieję, że z czasem wszystko się "dotrze". Co do porządnego serwisu internetowego - jego brak staje się coraz bardziej dotkliwy także dla nas. Z tego co wiem zapadły w tej sprawie jakieś decyzje, ale krytykowane przez niektórych, między innymi ze względu na wybór tańszej lecz mniej funkcjonalnej metody tworzenia stron WWW. Zobaczymy "w praniu" jak to będzie wyglądało. Pozdrawiam serdecznie Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
biceps Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD 17.08.02, 11:43 Ale za to jaki piękny będzie gmach główny! HI HI HI Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.08.02, 13:41 Nie podoba mi się temat!! "Dlaczego Uniwersytet Wrocławski oszukuje...." Jak to oszukuje? Czy uniwerek zapewniał studentów zaocznych, że będą mieli komfortowe warunki? Czy wmawiano im, że będą mieli piękne, odnowione sale z klimatyzacją, broń Boże przepełnione? Czy mówiono im, że pracownicy administracji będą koło nich biegać strając się spełnić każde ich życzenie? Było tak? Chyba nie. W takim razie nie ma mowy o oszustwie. Studia w przeciwieństwie do szkoły podsatawowej są dobrowolne. Nikt nikogo nie zmusza do studiowania. Tym bardziej nie każe mu studiować na określonej uczelni. Studenci zaoczni niech nie udają niedoinformowanych. To w jakich warunkach studiują nie jest w końcu jakimś odkryciem Ameryki. Wiadomo o tym już dawno. Więc o co te pretensje? Pewnie, że nie jest dobrze, ale jak się komuś nie podoba to nikt go nie trzyma za kołnierz na uczelni. Droga wolna! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 11:10 Lilka ty chyba jesteś wyzwolona jakaś. Jak kupujesz pęto kiełbasy to zakładasz, że w środku jest mięso ze szczura, pazur psi, czy kupujesz - w świadomości i w dobrej wierze - że to dobry wyrób, wytworzony wedle reguł kiełbasotwórstwa, zasad higieny i norm jakości ? Przecież nie musisdz ani kupować kiełbasy ani jej jeść. Są przecież ludzie, którzy kiełbasy nie jedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lika Re: DLACZEGO UNIWERSYTET WROCŁAWSKI OSZUKUJE STUD IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.08.02, 13:27 Owszem jak idę do sklepu i kupuję coś (no niech będzie ta kiełbasa) to wierzę, że jest to produkt dobry. Ze studiami zaocznymi na Uniwerku jest trochę inaczej a to dlatego, że od dawna wałkowany jest temat, że są one nie najlepszej jakości. Każdy o tym wie, a już napewno powinni o tym wiedzieć studenci, którzy decydują się na takie studia (jeśli nie zadali sobie trudu zbadania "gruntu" to już ich problem). Nie rozumiem więc później tego płaczu i lamentu. Te studia to przecież nie jest kupowanie kota w worku. Ogólnie wiadomo jakie panują tam warunki. Pewnie, że to nie jest w porządku, ale tak jest i już. Nikt przed studentami nie ukrywa co ich czeka, jakie będą mieli warunki studiowania itd. To nie jest żadna tajemnica państwowa. Jeśli ktoś mimo tych informacji decyduje się na studia to już jego decyzja. Kontynuując Twój wątek z kiełbasą...co innego kupić kiełbasę, o której nie ma się żadnych informacji, albo tylko pozytywne opinie, a co innego decydować się na zakup wołowiny pochodzącej z Wielkiej Brytani...Pewnie, że nie musi być źle, ale może... Pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś