Gość: la bella
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
21.03.01, 17:34
Denerwuje mnie ze musze ciagle zyc.Dlaczego nie da sie zyc z przerwami?
Gdyby tak mozna bylo zyc wtedy, kiedy sie chce, a nie wtedy kiedy sie musi.
Byc moze zycie czlowieka nabraloby jakiegs sensu?
Powiedzmy ze przecietnie kazdy czlowiek moze zyc siedmedziesiat lat. Bardzo
chetnie rozlozylabym je na tysiaclecia, zyjac sobie po kilka lat w kazdym.
Ach, ilez mozliwosci kryloby sie za takim rozwiazaniem.....no i co
najlepsze, mozna by bylo zaplanowac sobie dokladnie smierc, przy czym nauka
idzie tak do przodu, ze kto wie, czy za tysiac lat nie udaloby by mi sie
zalapac na kolejne dodatkowe piecdziesiat?
I jaka ulga, kiedy czlowiek moglby sie wylaczyc w trakcie zrzedzenia zony,
a wlaczyc za sto lat i poszukac innej. Gorzej, jesli uparta biegalaby za nim
przez epoki. Nie mysle tez ,ze mozliwe byloby zeby wszyscy wylaczyli sie w
tym samym momencie....to tak jak na forum: zawsze ktos je odwiedza. Z
pewnoscia taki system zycia zapobieglby wojnom i konfliktom, bo madrzy
ludzie wylaczaliby sie zeby nie tracic swoich cennych lat, a glupi
przewojowali siedemdziesiat i do piachu.
Natchnieni swoimi wizjami naukowcy, konstruktorzy i tworcy, pewnie i tak
zyliby ciagiem zeby zrealizowac swoje fascynacje.
I chyba tylko jedno ograniczenie nalezaloby wprowadzic w ta powszechna
wolnosc wylaczania sie z zycia: zakaz dla skazanych na lata wiezienia i
dozywocie.
A inni? Najwazniejsza bylaby mozliwosc wyboru, co nie znaczy ze nalezy z
niej korzystac.
Zakochani chcieliby byc razem, podobnie matki z dziecmi.Jak zawsze
znalezliby sie przeskakujacy z epoki na epoke, ale i stateczni, spokojni
zwolennicy korzystania z zycia za jednym pociagnieciem. Albo tez w mlodosci
szalaloby sie z przerwami, zeby w wieku dojrzalym osiasc na dupsku.
A jak intrygujaco nalezaloby wtedy rozwiazac sprawe wlasnosci prywatnej
pozostawianej na lata!!!....tak, zdecydowanie takie zycie byloby bardziej
ciekawe i moj kochany wlaczywszy sie po przerwie do historii, w
duzo sprzyjajacych dla niego okolicznosciach i miejscu, nie powtarzalby
cicho: "wszystko to marnosc...marnosc nad marnosciami".