Nowe miasta

24.07.05, 21:45
Choć bezpośrednio nie dotyczy to inwestycji we Wrocławiu, tekst jest
interesujący, bo dotyczy miast jako takich. Na tym forum też w końcu o
miastach ogólnie dyskutuje się.

Miasteczko w mieście
Tygodnik "Wprost", Nr 1181 (24 lipca 2005)

Nowe miasta przywracają ład przestrzenny i zabudowę na miarę przechodnia, a
nie maszyny pędzącej wśród innych maszyn

Andrzej Osęka

Miasteczko Wilanów nie przypomina tradycyjnych miasteczek z kościołem,
ratuszem i rynkiem. Nowa wielka inwestycja Warszawy sąsiaduje z pałacem Jana
III Sobieskiego w Wilanowie. Planowana sieć głównych ulic dyskretnie nawiąże
do pałacowej, trójosiowej koncepcji urbanistycznej epoki baroku. 20 tysięcy
mieszkańców na miejscu znajdzie jednak wszystko, czego można oczekiwać od
małego miasta: mieszkania w niewysokich domach, sklepy i targowiska, szkoły,
banki, tereny rekreacyjne, ośrodki zdrowia. A oprócz tego luksusowe pasaże
handlowe, pięciogwiazdkowy hotel, plac z taflą wody pośrodku, ogród zimowy. W
obrębie miasteczka stanie też jeden z największych kościołów w Polsce -
świątynia Opatrzności Bożej. Miasteczko Wilanów należy do tzw. nowych miast
(choć czasem są to dzielnice wielkich metropolii - Londynu, Nowego Jorku,
Hongkongu), budowanych od zera.

Porządek chaosu
Miasta kształtowały się zwykle poprzez stopniową, trwającą wieki rozbudowę.
Wokół warownych grodów pojawiały się podgrodzia, potem nowe dzielnice - coraz
dalej od centrum. Ulice tworzyły często malowniczą, lecz chaotyczną
plątaninę, pełną zaułków wśród ciasno zbitej zabudowy. Tak początkowo
rozwijały się Paryż, Toledo, Sztokholm, Szanghaj, Melbourne. Równolegle
powstawały jednak projekty urbanistyczne, których autorzy pragnęli zerwać z
żywiołowym budowaniem. Zakładali nowe miasta lub zespoły pałacowe - według
czytelnego zamysłu.
Ludwik XIV nienawidził współczesnego mu Paryża, z jego wąskimi, krętymi
ulicami, z Sekwaną, którą - tuż pod oknami królewskiego pałacu, Luwru -
pływały barki towarowe. Dlatego kazał zbudować nową siedzibę królów Francji -
Wersal, ogromny zespół pałacowo-parkowy oparty na regularnym planie trzech
osi zbiegających się w jednym punkcie. Jego dalekie echo można odnaleźć w
miasteczku Wilanów.
Świadoma budowa miasta jest zawsze pewną formą walki z chaosem. Pierwsze
miasta świata, które powstawały pięć tysięcy lat temu - Mohenjo-Daro w
dolinie Indusu, Uhr w Mezopotamii - odcięły się murami od dzikiej i groźnej
przyrody, od hord napastników. Mury stwarzały miasto - osobny obszar,
wydzielony z otaczającego świata, gdzie człowiek mógł się czuć bezpiecznie.
Nie była to jednak przestrzeń uporządkowana: nowe budowle powstawały tam,
gdzie znalazło się na nie miejsce. Pierwszym miastem budowanym według z góry
przyjętego, logicznego planu stał się Milet w Azji Mniejszej. Po zburzeniu go
w V wieku p.n.e. przez Persów został odbudowany według projektu Hippodamusa,
greckiego architekta i matematyka. Hippodamus nadał miastu porządek
geometryczny. Szerokie ulice nowego Miletu krzyżowały się pod kątem prostym,
tworząc regularne kwartały o określonych funkcjach: mieszkalnych,
religijnych, administracyjnych i gospodarczych. Geometria planu miała też
sens filozoficzny: wskazywała ludziom na znaczenie racjonalnego ładu i
harmonii w życiu.

Miasto króla - miasto ludu
Plan każdego nowego miasta można czytać jak swego rodzaju traktat polityczny,
filozoficzny czy etyczny. Wersal był również miastem, choć nie znajdujemy w
nim prywatnych kamieniczek, lecz pałac, pawilony pałacowe i budynki
gospodarcze - jako że nie mieszkali tu obywatele, ale dworzanie i słudzy
dworu. Było to miasto króla. Wszystko w nim wiodło ku osobie monarchy. Główna
oś widokowa prowadziła przez sypialnię królewską i fontannę Apollina - boga
słońca. Złoty posąg Apolla miał twarz Ludwika XIV, który lubił, gdy go
nazywano Król Słońce. Na lodowatym pustkowiu u ujścia Newy do Bałtyku inny
władca absolutny, car Piotr I, założył w 1703 r. nowe miasto. Nazwał je
Petersburg - miasto Piotra. W Petersburgu trzy osie widokowe - długie i
szerokie prospekty - są wycelowane w złotą iglicę na gmachu admiralicji, jako
że Piotr I widział ostoję swej władzy w militarnej potędze morskiej.
Jednym z najciekawszych nowych miast jest wpisany na listę Światowego
Dziedzictwa Kultury Unesco renesansowy Zamość (XVI w.), założony przez
kanclerza koronnego Jana Zamojskiego. Plan - według wskazówek kanclerza -
opracował architekt z Padwy Bernard Morando. W obrębie okalających miasto
potężnych murów obronnych znajduje się rezydencja rodowa Zamojskich, jednak
najbardziej eksponowanym gmachem Zamościa jest ratusz (siedziba władz
miejskich) - z wysoką wieżą i majestatycznymi schodami. Światły możnowładca
wskazał w ten sposób na znaczenie miast i rolę mieszczaństwa w budowaniu
potęgi Rzeczypospolitej.
Canberra, nowa stolica Australii, powstawała w buszu, w połowie drogi między
rywalizującymi Sydney i Melbourne. Autor projektu urbanistycznego powstałego
w 1913 r., Walter Burley Griffin, architekt z Chicago, otwarcie nawiązał do
trójosiowej koncepcji Wersalu. W punkcie zbiegu osi nie umieścił jednak
rezydencji gubernatora, namiestnika królowej, lecz gmach parlamentu. Budynek
ten wtapia się w Capital Hill (Wzgórze Stołeczne), tak że szczyt wzgórza
znajduje się ponad jego dachem. W ten sposób zwykli ludzie mogą się
przechadzać ponad głowami obradujących posłów, co ma oznaczać, że w
Australii - mimo formalnych związków z koroną brytyjską - panuje ustrój
parlamentarny, w którym władza pochodzi od ludu.

Koniec utopii?
Nowe miasta wyobrażano sobie czasem jako przestrzeń doskonałą, geometryczną
- w przekonaniu, że harmonia ich układu przyniesie w rezultacie harmonijne
społeczeństwo. Tommaso Campanella opisał w 1626 r. idealne Miasto Słońca,
oparte na kosmicznym porządku. Miało je tworzyć siedem kół - na podobieństwo
orbit siedmiu planet. Tego rodzaju utopijne koncepcje usiłowano czasem
wcielić w życie. Z przeludnionego Rio de Janeiro prezydent Brazylii Juscelino
Kubitschek przeniósł
w 1957 r. stolicę kraju do nowego, budowanego na dzikiej sawannie miasta -
Brasilii. Miało ono być ucieleśnieniem ambicji narodu. Pierwszy zarys
naśladował kształt motyla; współcześni zobaczyli w nim samolot. Słynny
brazylijski architekt Oscar Niemeyer stworzył główne gmachy Brasilii -
budowle śmiałe, dynamiczne spektakle form zderzających się w przestrzeni. Po
kilku latach realizację planów spowolniono, bo okazały się zbyt kosztowne.
Rozrastały się natomiast bezładnie okoliczne "miasta satelitarne",
zamieszkane przez niezamożną ludność. Jedno z nich, Tanguatinga, jest dziś
większe niż Brasilia. Cała zaś nowa metropolia została otoczona wieńcem
faweli - dzikich osiedli nędzarzy.
Wraz z nadejściem rewolucji przemysłowej XIX wieku gospodarze starych miast,
a także budowniczowie miast nowych przestali nad nimi panować. Bogaci w
szybkim tempie stawiali luksusowe domy, biedni klecili lepianki, przy czym
jedni
i drudzy mało liczyli się z porządkiem urbanistycznym. Wczesny kapitalizm
przyciągnął ze wsi do miast setki milionów ludzi. Osiedlali się w tandetnych
dzielnicach domów bez kanalizacji bądź w oficynach czynszowych kamienic.
Miasta XIX i początków XX wieku stały się przeludnione, pozbawione zieleni,
brudne, niezdrowe.

Miasto ogród
W 1898 r. ukazała się w Londynie niewielka książeczka "Miasta ogrody jutra".
Odegrała ogromną rolę w dziejach światowej urbanistyki, bo z zawartych w niej
idei narodził się ruch miast ogrodów. Rozwijał się - i rozwija nadal - w
wielu krajach, także w Polsce. Autorem książki i inicjatorem ruchu nie był
planista ani architekt, lecz amator - Ebenezer Howard, z zawodu stenograf
sądowy. Głosząc i realizując w praktyce ideę nowych miast, pragnął "ulżyć
doli wszystkich, którzy cierpią w wyniku forsownej rewolucji przemysłowej i
niekontrolowanej urbanizacji". Według jeg
    • preslaw Re: Nowe miasta 24.07.05, 21:47
      Miasto ogród
      W 1898 r. ukazała się w Londynie niewielka książeczka "Miasta ogrody jutra".
      Odegrała ogromną rolę w dziejach światowej urbanistyki, bo z zawartych w niej
      idei narodził się ruch miast ogrodów. Rozwijał się - i rozwija nadal - w wielu
      krajach, także w Polsce. Autorem książki i inicjatorem ruchu nie był planista
      ani architekt, lecz amator - Ebenezer Howard, z zawodu stenograf sądowy.
      Głosząc i realizując w praktyce ideę nowych miast, pragnął "ulżyć doli
      wszystkich, którzy cierpią w wyniku forsownej rewolucji przemysłowej i
      niekontrolowanej urbanizacji". Według jego wizji, ludzie mieliby opuścić
      wielkie i niezdrowe metropolie, by przenieść się do miast ogrodów. Miały one
      liczyć do 30 tys. mieszkańców, obejmować poprzedzielane pasami zieleni
      dzielnice o różnych funkcjach: mieszkalnych, produkcyjnych, kulturalnych,
      rekreacyjnych. Zamożni i mniej zamożni żyliby obok siebie. Byłby to świat bez
      kontrastujących z sobą obszarów luksusu i nędzy - bliski naturze, zdrowy,
      zgodny i szczęśliwy. Ziemia byłaby własnością wspólną. Gospodarowałby nią i
      planował inwestycje samorząd lokalny.
      Pierwsze miasto ogród, Letchworth w hrabstwie Hereford, zaczęło powstawać w
      1904 r., budząc - jak to często bywa z nowymi ideami - niechęć u wielu. Dopiero
      po kilkunastu latach udało się Howardowi zbudować następne - Welwyn. Obie
      realizacje okazały się sukcesem, stały się sławne. Jeszcze w okresie
      międzywojennym w Wielkiej Brytanii, Skandynawii, Niemczech, USA i Polsce
      powstały na podstwie koncepcji Howarda dziesiątki nowych miast, osiedli lub
      osobnych dzielnic miejskich. W czasach powojennych miast lub dzielnic ogrodów
      założono na całym świecie setki. W 1946 r. rząd Wielkiej Brytanii wydał
      wspierający ten ruch specjalny New Towns Act. W 2001 r. powstało międzynarodowe
      porozumienie The European New Towns Platform.

      Przyjazny Żoliborz
      W Polsce wzorem powstałej od nowa, a przyjaznej ludziom dzielnicy są kolonie
      Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Żoliborzu (lata 30. XX wieku).
      Żoliborska WSM tworzy odrębną całość urbanistyczną. W Polsce tego rodzaju
      założenia nazywano "osiedlami społecznymi", bowiem ich powstawaniu towarzyszyła
      idea o charakterze społecznym: chodziło o wyrwanie ludzi niezamożnych z
      ciasnych czynszówek, o stworzenie im dobrych warunków życia w domach stojących
      swobodnie wśród zieleni. Mieszkania są tu małe, planowane oszczędnie; dla wielu
      funkcji (jak pranie, opieka nad dziećmi) przeznaczono pomieszczenia wspólne:
      pralnie osiedlowe, przedszkola itp. Miało to sprzyjać integracji mieszkańców.
      Po stu latach od powstania Letchworth na całym świecie buduje się coraz to nowe
      miasta ogrody, takie jak Milton Keynes w Wielkiej Brytanii, Almere w Holandii
      czy Marne la Vallee we Francji. Takie jest też miasteczko Wilanów. W jego
      opisach wraca myśl, że staną tu nie tylko apartamentowce z kosztownymi ogrodami
      na dachach, ale i bloki z mieszkaniami dla nie najbogatszych. To kontynuacja
      dawnej, egalitarnej idei społecznej.
      Intensywna budowa nowych, niewielkich miast dowodzi, że nie zniknął dawny powód
      do buntu przeciw metropoliom. Ludzie wciąż - według słów Howarda
      - "cierpią w wyniku forsownej rewolucji przemysłowej i niekontrolowanej
      urbanizacji". Władze miejskie - choćby w Warszawie - wyprzedają działki, na
      których powstają kolejne wieżowce. Sylweta miasta wzbogaca się, jednak robi się
      w nim coraz ciaśniej, coraz duszniej. Nowe miasta (miasteczka, osiedla) mają
      przywracać tak potrzebny ludziom ład przestrzenny oraz skalę zabudowy obliczoną
      na miarę przechodnia, nie zaś maszyny pędzącej wśród innych maszyn. Raz jeszcze
      budowniczowie nowych miast podejmują walkę z chaosem.
      • Gość: corgan art. sponsorowany :)) IP: *.chello.pl 25.07.05, 02:17
        a tak powaznie mówiąc - Miasteczko Wilanów ma jedną zasadniczą wadę - leży na
        terenach zalewowych Wisły na poziomie takim jak rzeka od ktorej daleko bo
        daleko ale jednak - odziela wysoki wał przeciwpowodziowy, ktory jak historia
        uczy - moze się przerwac a może tez nie obronić przed rzeką. Tym bardziej ze
        wszystkie jeziorka które tam sobie są to pozostalośc po biegnącej tam kiedyś
        Wiśle. A jak to ktoś powiedział - rzeki miewają pamięć.

        Nie życze tego nikomu, ale jesli dojrze do powodzi to cały ten exluzyny Wilanów
        będzie pływać.

        o czym pewnie nikt nikogo nie poinformował....
        • preslaw Re: Porządek urbanistyczny 25.07.05, 10:21
          We Wrocławiu też, niestety, zbudowano bloki na terenach zalewowych na
          Kozanowie, co wprawia mnie nieustająco w osłupienie. Osiem lat temu stała tam
          wielka, tysiącletnia woda i nikt nie wyciągnął z tego najprostszych wniosków.
          Albo chodziło o co innego.
          W tekście Osęki najbardziej interesujący wydał mi się wątek dotyczący dbałości
          o porządek urabanistyczny przestrzeni miasta. Taka filozofia w Polsce prawie w
          ogóle nie istnieje.
          • Gość: gość Re: Porządek urbanistyczny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.05, 10:34
            Tak jak we wszystkich dawnych państwach komunistycznych w Europie. Polska nie
            jest tu żadnym wyjątkiem.
            • preslaw Re: Porządek urbanistyczny 26.07.05, 21:51
              Byłem dzisiaj w Chełmnie - małe miasteczko niedaleko Świecia i Torunia. I znów
              ogarnęła mnie ta sama depresja, która sączysię z takich polskich małych
              miasteczek. Co z tego, że jest tam kilka naprawdę starych zabytków, skoro
              oprócz ratusza wszytsjkie są w stanie ogromnego zaniedbania. A na rynku nic się
              nie dzieje, jedna czy dwie kamienice odremontowane, poza tym bylejakie sklepy,
              zero jakichkolwie ciekawych knajp, pies robi kupę na środku chodnika. A we
              Włoszech takie miasteczka, choć też brak im malowania i remontów są prawdziwymi
              perełkami, z klimatem, z życiem, aż chce się tam być i chodzić nieskończenie po
              wąskich uliczkach. Żal mi tych małych polskich miast. Takie mnie refleksje
              naszły odnośnie budowania nowych... starych miast.
Pełna wersja