bajka1333
26.08.05, 16:45
Mieszkam od podwórza, na którym stoi oficyna.Jakaś idiotka ma owczarka niemieckiego i jamnika, któe szczekają całe noce ,można oszaleć.W końcu pękłam i zadzwoniłam na Straż miejską-była 2 w nocy.Panowie policjanci przyjechali paradnie autkiem po godzinie, wjechali na podwórko i............nic.Nie wysiedli nawet z suki, cos tam pogadali, a pies szczekał jak szlony,a owczarek mu odszczekiwał.Podwórze drżało w posadach bo oficyny tworzą studnię i dżwięki się powęgują bardziej niż normalnie.Popatrzyli i juz mieli sobie jechac, ale oślepiłam ich latarką wię jeden wysiadł i spytał czy wiem które to mieszkanie.To ja miałam się dowiedzieć? Szok.Skoro nie wiedziałam, odjechali.Następnego dnia to samo więc znowu dzwonię w desperacji.Tym razem panowie pofatygowali się na górę........ale do mnie.Wyciągnęli mnie z łóżka, spisali moje dane, numer butów itd, ale do winnych znowu nie poszli, polecili mi się dowiedzieć czyje to psy.Po jaką ciężką cholerę tracą paliwo z naszych podatków żeby wojażować po mieście? Obłęd, a ja dalej nie śpię jak te bydlaki całe noce szczekają.Spytałam dlaczego do mnie mogli zapukać, a do nich nie- bo nie- tyle.Polski cholerny cyrk na kółkach.