bystrzak2000
23.10.05, 22:31
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2981817.html
O piękniejszy Wrocław
beata.maciejewska@wroclaw.agora.pl 23-10-2005 , ostatnia aktualizacja
23-10-2005 20:36
Jest program rewitalizacji Wrocławia! Dzisiaj pokazujemy go Czytelnikom, jutro
zobaczą go radni
Rewitalizacja to nie jest zwykły remont. To przywracanie do życia
zdegradowanych części miasta i to nie tylko poprzez nadawanie budynkom dawnej
urody i znaczenia, ale także poprzez zmiany na w warstwie społecznej i
ekonomicznej.
Stworzony we Wrocławiu program to przepustka do starań o unijne pieniądze na
remonty, renowacje i adaptacje. Przepustka dla wszystkich - i dla władz
miasta, i dla prywatnych właścicieli, dla instytucji publicznych, stowarzyszeń
i związków wyznaniowych. Obszar rewitalizacji obejmuje 22 procent powierzchni
Wrocławia, czyli 6500 hektarów. Żadne miasto w Polsce nie stworzyło tak
ogromnego programu. - Chcieliśmy wszystkim dać szansę - mówi wiceprezydent
Adam Grehl. - Nie obawiamy się rywali w staraniach o dotacje. Naprawdę nie ma
znaczenia, czy pieniądze dostanie gmina, czy prywatny właściciel. Zyskamy
wszyscy, bo zyska nasze miasto.
Paweł Cichoński, architekt-urbanista z Biura Rozwoju Wrocławia, szef zespołu
przygotowującego program: - Przeczesaliśmy całe miasto w poszukiwaniu terenów
i obiektów wymagających rewitalizacji. Wpisaliśmy do programu zarówno
XIX-wieczne kamienice, jak i osiedla z wielkiej płyty, tereny w centrum
Wrocławia i na peryferiach. Ten program nie daje żadnych pieniędzy, ale
pozwala starać się o nie.
Gdzie? W Unii. Jest podstawą do ubiegania się m.in. o środki z funduszy
strukturalnych, w tym Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego,
Europejskiego Funduszu Społecznego i Norweskiego Mechanizmu Finansowego.
Adam Grehl: - Może będą jeszcze inne źródła finansowania, choćby budżet
państwa. W każdym razie najpierw musimy mieć program. Dopiero wtedy możemy
wystartować do tego biegu z przeszkodami.
Pieniądz można dostac na renowację zabytków i na wyburzanie budynków (bo na
tym miejscu ma być np. wybudowana szkoła), na tworzenie stref bezpieczeństwa
(np. na kupno systemu monitoringu), na zagospodarowanie pustych przestrzeni
publicznych (czyli np. na fontanny, tarasy widokowe), ale i na remonty lub
przebudowę infrastruktury technicznej (np. podłączenie budynku do miejskiej
sieci cieplnej).
Właściwie łatwiej napisać, na co na pewno nie dostaniemy pieniędzy: na remont
własnego mieszkania.
Zdaniem Grzegorza Romana, dyrektora Departamentu Architektury i Rozwoju Urzędu
Miasta, program był nam pilnie potrzebny, bo dla wielu obiektów zegar czasu
wybija ostatnie godziny. - Myślę przede wszystkim o XIX-wiecznych kamienicach.
Ich większość jest w tak złym stanie, że dla nich rok liczy się jak pięć lat.
Miasto próbuje remontować pojedyncze czynszówki, ale bez wsparcia z zewnątrz
większość starej zabudowy zniknie z wrocławskiego pejzażu. Nie możemy dłużej
czekać - uważa Roman.
Gmina już przygotowuje projekty remontów poszczególnych obiektów i całych
zespołów urbanistycznych, aby jak najszybciej wystartować do wyścigu po
pieniądze. W programie znalazły się m.in. pałac Ballestremów i kamienica przy
pl. Staszica 12 jako przykłady obiektów przeznaczonych w pierwszej kolejności
do rewitalizacji.
Cichoński: - Ale to nie znaczy, że inni mają mniejsze szanse. Wszystko zależy
od naszej aktywności, przedsiębiorczości. Myślę, że wrocławianom na
przedsiębiorczości nie zbywa, bo gdy ogłosiliśmy w internecie, że
przygotowujemy program, dostaliśmy ponad 200 wniosków o wpisanie do niego
konkretnych terenów i obiektów. Wszystkie znalazły się w programie.
Oprócz przedsiębiorczości musimy mieć jednak także pieniądze. Żaden fundusz
nie da środków na pokrycie wszystkich kosztów inwestycji. Dyrektor Roman
uważa, że to szansa dla banków, które już teraz powinny przygotować specjalne
oferty kredytowe. - Na mieszkanie można wziąć kredyt, a na rewitalizację nie?
- dziwi się.
Zanim jednak zaczniemy liczyć pieniądze, musimy sprawdzić, czy interesujący
nas obiekt lub teren znalazł się w programie rewitalizacji. Będzie to można
zrobić w internecie lub w Biurze Rozwoju Wrocławiu, po przyjęciu programu na
listopadowej sesji Rady Miejskiej. Ale nawet jeśli go nie znajdziemy, nic
straconego. Program nie jest dokumentem zamkniętym i będzie go można jeszcze
uzupełnić.