Jezdnia czy chodnik

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 16:18
Prawo zabraniające porusznia się rowerem po chodniku jest moim zdaniem złe.
Fakt, że rowerzysta bez wyobraźni, pędzący zatłoczonym chodnikiem stanowi
zagrożenie, ale może prawo powinno zabraniać takiego własnie zachowania, a nie
samej jazdy. W wielu miejscach we Wrocławiu (zwłaszcza na mostach) jazda
zgodnie z przepisami naraża rowerzystę na złamanie karku (fatalny stan drogi),
przekleństwa ze strony kierowców i pobicie przez pasażerów, zmuszonych do
przemieszczania się w tempie roweru. To straszne, że jedynym sposobem na
unikanie okazji do mandatu jest tamowanie ruchu samochodowego i tramwajowgo na
i tak już zakorkowanych mostach:(
    • Gość: Zdrowy Rozsądek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 16:55
      Ja jeżdżę tylko chodnikiem - wolę rozjechać babcię niż zostać rozjechanym przez
      pędzącego przez miasto tira. Nawet Kaczynsky mi tego nie zabroni.
      • Gość: Mie Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 12:19
        Jaki śliczny Kali. Jak on wali chodnikiem rozpędzając pieszych, to wszystko w porządku, ale jak na ulicy ktoś jedzie szybciej od niego (pędzący przez miasto TIR? Co za bzdura, gdzież to TIRy _pędzą_ po Wrocławiu?) to ojojoj, niedobrze.
        • Gość: tomek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 01.11.05, 20:33
          >(pędzący przez miasto TIR? Co za bzdura, gdzież to TIRy _pędzą_ po Wrocławiu?)
          >to ojojoj, niedobrze.

          Ulica Ślężna na przykład, przejedź się twardzielu to inaczej będziesz
          śpiewał :)
          • sledzik4 Re: Jezdnia czy chodnik 01.11.05, 20:45
            Tomek - chyba troszkę przeginasz. Bywa, że jeżdżę Slężną... do teściów i... nie
            jest tak źle.... . Są gorsze miejsca. ;)

            Serdecznie pozdrawiam - sledzik4
            • Gość: tomek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 09:37
              To ja przeginam ? Mieszkam na tej ulicy i co dziennie jeżdżę do pracy - wiem co mówię, jeszcze..... hehe ;) Kierowcy upodobali sobie odcinek drogi między Pułtuską a Weigla (ograniczenie do 40km/h) jako tor wyścigowy i ścigające się z prędkością 80km/h TIRy to standard.
              • sledzik4 Re: Jezdnia czy chodnik 02.11.05, 14:04
                Gość portalu: tomek napisał(a):
                > ... Mieszkam na tej ulicy i co dziennie jeżdżę do pracy - wiem co
                > mówię, jeszcze..... hehe ;) .....

                Skoro tam mieszkasz, wiesz najlepiej. :)

                > ...Kierowcy upodobali sobie odcinek drogi między Pułtuską a Weigla
                (ograniczenie do 40km/h) jako tor wyścigowy i ścigające się z prędkością 80km/h
                TIRy to standard. <

                Na tym odcinku możesz przecież skorzystać - mimo wszystko - z chodnika. :)
                Ja nim jeżdżę. Dopiero na łuku (chyba za Pułtuską właśnie) - zjeżdżam na szosę.

                pozdrawiam - sledzik4
                • Gość: tomek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 10:48
                  W ogóle przestałem jeździć Ślężna po ulicy, miałem dosyć sytuacji kiedy serce podchodziło mi do gardła (a strachliwy nie jestem) i na dobrą sprawę całą Ślężną pokonuję chodnikiem czyli jestem wywrotowcem łamiącym przepisy :) Lepsza staruszka rzucająca ku..mi niż koło od TIR na plecach ;)
                  • sledzik4 Re: Jezdnia czy chodnik 03.11.05, 11:20
                    Gość portalu: tomek napisał(a):
                    > W ogóle przestałem jeździć Ślężna po ulicy... <

                    Słusznie :)

                    > Lepsza staruszka rzucająca ku..mi... <

                    Eeee - staruszka? ku...mi? ;)

                    pozdrawiam - sledzik4
                    • Gość: tomek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 13:10
                      > Eeee - staruszka? ku...mi? ;)

                      Też się zdziwiłem :)
                      • sledzik4 Re: Jezdnia czy chodnik 03.11.05, 13:27
                        Gość portalu: tomek napisał(a):
                        > Też się zdziwiłem :) <

                        Może to jakiś przebieraniec był - z Twojego sąsiedztwa - który chce Cię
                        koniecznie wk....ć. ;)

                        pozdrawiam - sledzik4
    • tomek854 Re: Jezdnia czy chodnik 25.10.05, 18:49
      A ja jezdnia. Wole zeby czasem ktos sie za mna powlokl troszke, niz zebym ja sie musial wlec lawirujac pomiedzy pieszymi.

      Jakos ja sie prawie nie spotykam z objawami agresji kierowcow - moze dlatego, ze jezdze zgodnie z przepisami i nic mi nie moga zarzucic? Jedyne przypadki, to kiedy kierowca nie zna przepisow, a ja mu nie chce ustapic w dyskusji, bo mam racje :-)

      Jakos rowerzystom sie nie wierzy. Ciekawe, czy jak pokaze prawko jazdy BC+E, to bede bardziej powazany? :-)
      • capo_di_tutti_capi Re: Jezdnia czy chodnik 02.11.05, 08:45
        tomek854 napisał:

        > A ja jezdnia.

        Na Hallera także?;)
        • tomek854 Re: Jezdnia czy chodnik 03.11.05, 00:42
          Wylaczywszy sytuacje, w ktorych np. wyjechalem z Wroblej i nie mam jak sie dostac na sciezke, to tam akurat jezdze sciezka. Bo takie sa przepisy, a sciezki tam (wylaczywszy okolice kerfura) sa przejezdne na ogol.
          • Gość: ANTAL Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.05, 21:15
            Ciekawi mnie zawsze ta ścieżka koło kerfura... Zabawnie zaprojektowana, nie
            powiem...
    • Gość: ARtek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 08:44
      miałem wczoraj wątpliwą przyjemność przejeżdżania w obie strony mostem
      milenijnym. pieszych było sporo, ale nie powiem żeby był wielki tłok, no, może
      miejscami.
      a jednak - mimo że jechałem wyraźnie oznaczonym czerwonym pasem drogi dla
      rowerów - non stop musiałem dzwonić i zganiać piechotę z mojej drogi. że się
      nasłuchałem komentarzy o szaleńcach i idiotach itp - inna sprawa - choć jechałem
      i wolno, i ostrożnie. ale za to w majestacie prawa! bo to oni mi włazili na
      drogę i oni mi zawadzali. agresja z co niektórych wyłaziła uszami, co ciekawe
      właśnie z tych łażących po czerwonym. pobić mnie nie próbowali, ale pewnie i
      niewiele brakowało. na koniec jeszcze prawie wpadłem na starszego głuchego
      przygłupa idącego moim zjazdem z estakady .. choć pół metra obok miał śliczny
      szeroki chodniczek.

      ad rem - nie wyobrażam sobie takiej jazdy na zwykłym średnio zatłoczonym
      chodniku, do tego zwykle niezbyt szerokim. doświadczenia z ciągu
      rowerowo-pieszego (czyli tego oznaczonego niebieskim znakiem z poziomą kreską)
      też nie są zbyt pozytywne, ciągłe lawirowanie, konieczność ustępowania drogi,
      kompletna głuchota niektórych pieszych i absolutny brak uwagi ...
      taką jazdę to mam ...
      • tomek854 Re: Jezdnia czy chodnik 03.11.05, 00:44
        Musisz potrenowac pod kerfurem.

        Ja juz wyrobilem sobie metode:
        Nie dzwonimy, bo jak bedziemy dzwonic, to nam sie odsuna zawsze w przeciwna strone niz by logika wskazywala. Omijamy bardzo blisko, tuz obok wrecz, ale nie zatrszymujemy sie. Wtedy sie przestrasza i pomysla. W pyskowki nie ma co sie wdawac.
        • divak2 Re: Jezdnia czy chodnik 03.11.05, 22:42
          Ja jak mam dobry humor to sie drę: Nie mam hamuuuuuuuuulcóóóóóóóóów!!!

          > Musisz potrenowac pod kerfurem.
          >
          > Ja juz wyrobilem sobie metode:
          > Nie dzwonimy, bo jak bedziemy dzwonic, to nam sie odsuna zawsze w przeciwna str
          > one niz by logika wskazywala. Omijamy bardzo blisko, tuz obok wrecz, ale nie za
          > trszymujemy sie. Wtedy sie przestrasza i pomysla. W pyskowki nie ma co sie wdaw
          > ac.
          >
          • Gość: Mikołaj Re: Jezdnia czy chodnik IP: 213.199.196.* 03.11.05, 23:35
            > Ja jak mam dobry humor to sie drę: Nie mam hamuuuuuuuuulcóóóóóóóóów!!!

            Super, na pewno zastosuje! :-)
            Jeszcze odmontuję hamulec przedni z mojego autobusu bo jego skuteczność i tak
            jest niemal zerowa. Tego, że mam torpedo nie widać, więc będę wołał że nie mam
            hamulców. :-) A jak mnie złapie policjant to mu powiem, że żartowałem.
            • Gość: artek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 08:15
              cóż, wiem, że to sofistyka, ale gdy będziesz miał tylko jeden hamulec spokojnie
              możesz krzyczeć nie mam haaaamulców bo w końcu faktycznie masz tylko jeden a
              określenie "hamulców" sugeruje w domyśle co najmniej dwa.
              ;P
              • Gość: Mikołaj Re: Jezdnia czy chodnik IP: 213.199.196.* 04.11.05, 09:43
                Słusznie! :-D
        • Gość: artek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 08:33
          cóż, znam teren przy karfurze.
          mimo wszystko wolę sygnalizować że jadę. głośne natarczywe dzwonienie z reguły
          jest skuteczne. chociaż, czasem - gdy trafię na co bardziej opornych albo
          przygłuchych - mam ochotę zamontować trąbkę z gruszką albo i air zounda.
          mam tylko zasadę - nie rozjeżdżam emerytów i dzieci. ale nie patyczkuję sie ze
          sprawnymi ruchowo osobnikami, w końcu na drodze dla rowerów ja mam pierwszeństwo
          (nie żebym na kogoś specjalnie wjeżdżał).
          rzecz w tym, ze na chodniku (gdyby jazda chodnikiem była dozwolona) na takie
          akcje już nie mógłbym sobie pozwolić. dlatego przeważnie jadę jezdnią.

          tak swoją drogą, ciekawe, że zwykle kojarzy się jazdę na rowerze po chodniku z
          pędzącym na nibygóralu nastolatkiem. i to jest zwykle główny argument przeciwko
          legalizacji rowerów na chodniku.
          tymczasem z moich obserwacji wynika, że większość jeżdżących po chodniku to
          kobiety czy osoby starsze, żadnego rozjeżdżania, jeżdża wolno i spokojnie,
          przechodzą przez jezdnię nawet na przejazdach rowerowych ;)
          to takie osoby które jezdnia w zyciu nie pojada. i słusznie. im - warunkowo -
          faktycznie bym na jazdę po chodniku pozwolił. warunki - wolno i z ustępowaniem
          pierwszeństwa, a chodnik o szerokości powyżej 1.5 metra.
          o dzieciakach w wieku do 10 lat nie wspominam, bo im prawo do jazdy po chodniku
          akurat przysługuje.
          • Gość: Mikołaj Re: Jezdnia czy chodnik IP: 213.199.196.* 04.11.05, 09:52
            mam tylko zasadę - nie rozjeżdżam emerytów i dzieci.

            Głupia zasada. Rozumiem, że pozostałych rozjeżdżasz na ścieżkach? Jeśli jednak
            "rozjeżdżam" było jakąś przenośnią dzwonienia czy straszenia bliskim przejazdem
            itp. to nadal głupio - nikomu nie wolno spacerować po ścieżce rowerowej, wszyscy
            są równi wobec przepisów. Ja nadzwoniłbym nawet na papieża jakby trzeba było,
            nie miałbym najmniejszych oporów. Kiedyś obdzwoniłem zespół policjant+strażnik
            miejski, bo maszerowali środkiem ścieżki.
            • Gość: artek Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 11:25
              >> mam tylko zasadę - nie rozjeżdżam emerytów i dzieci.
              > Głupia zasada. Rozumiem, że pozostałych rozjeżdżasz na ścieżkach?
              źle rozumiesz. nie zdarzyło sie żebym świadomie i z premedytacją na kogoś wjechał.

              pół biedy gdy droga dla rowerów jest wydzielona (jak na ostatnim groszu czy
              legnickiej). sytuacja tam jest klarowna a łazący to przeważnie osobniki ze
              srającym na trawniki czworonogiem na sznurku. ci wiedzą gdzie łażą i ustępują z
              drogi.
              bagdad zaczyna się na podzielonych na pół chodnikach - takich jak ten przy
              karfurze, na legnickiej, a szczególnie na plantach za teatrem lalek (gdzie droga
              rowerowa jest nie dość że fatalnie poprowadzona to jeszcze tak sobie
              oznakowana). tam świadomie, czy nieświadomie (z braku wyraźnej granicy jaką jest
              żywopłot czy choćby podniesiony kraweżnik) włazi się na pas dla rowerów. fakt że
              wolno czy nie wolno mało kogo tam wzrusza.

              osoba sprawna ruchowo ostrzeżona z odpowiedniej odległości (kilka-kilkanascie
              sekund na reakcję) jest w stanie zejść z drogi i ustąpić pierwszeństwa
              przejazdu. z reguly jestem w stanie skutecznie wyegzekwować pierwszeństwo
              przejazdu, również od policjantów i strażników miejskich szwędających się po
              plantach, jesli nie dzwonkiem, to groźnym widokiem zbliżającego sie złomu.
              jesli nie rozum czy uprzejmość, to przynajmniej zadziała instynkt samozachowawczy.
              jednocześnie bodziec dźwiękowy jak i wzrokowy :))

              niestety, nie dotyczy to odmóżdzonych przez macierzyństwo młodych matek z
              wózkami, dla których wózek i niemowle jest przepustką do łażenia byle gdzie byle
              jak ;P

              co do wyjątków - ludzie starsi często maja problemy ze słuchem albo poruszaniem
              się, wymuszanie na nich pierwszeństwa przejazdu (nawet mimo faktycznego
              pierwszeństwa) może być niebezpieczne.
              a co do dzieci - chyba jasne, nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie poleci.

              i teraz na koniec - nie jest tematem narzekanie na zachowywanie się pieszych na
              drogach dla rowerów.
              moją intencją jest określenie jakich problemów można się spodziewać jadąc
              chodnikiem, szczególnie zatłoczonym.
              każdy ma w tym zakresie jakieś doswiadczenia.

              ja moge stwierdzić, że będzie jeszcze gorzej niż na trakcie rowerowo-pieszym.
              na szczęście byłby jeden pozytyw - podczas gdy rower ma obowiązek takim traktem
              jechać, to przy ruchu rowerowym dozwolonym po chodniku jest to tylko mozliwość.
              i w takim wypadku zawsze zostaje jezdnia.
              w zasadzie, nawet przy obecnym stanie prawnym łatwo jest zroweryzować (wybrane)
              chodniki stawiając znak C-13/C-16 z pozioma kreska (np legnicka od poznańskiej
              do zachodniej). wystarczy odrobina checi i zrozumienia ze strony zarządcy dróg.
              i odpowiednio szeroki chodnik.
    • Gość: Mikołaj Re: Jezdnia czy chodnik IP: 213.199.196.* 04.11.05, 10:15
      > ale może prawo powinno zabraniać takiego własnie zachowania, a nie
      > samej jazdy.

      Bardzo słuszne spostrzeżenie.

      > W wielu miejscach we Wrocławiu (zwłaszcza na mostach) jazda
      > zgodnie z przepisami naraża rowerzystę na złamanie karku (fatalny stan drogi),

      No, żeby aż kark łamać to chyba tak źle nie jest ;-) Ale faktycznie, ilość dziur
      jest zatrważająca.

      > przekleństwa ze strony kierowców

      To problem kierowców a nie rowerzystów.

      > pobicie przez pasażerów, zmuszonych do
      > przemieszczania się w tempie roweru.

      To problem pasażerów a nie rowerzystów.

      Jeśli wybierasz środek transportu to z uwzględnieniem wszelkich wynikających z
      owego wyboru konsekwencji: zarówno w przypadku autobusu i samochodu konsekwencją
      takąjest ryzyko wleczenia się za mostem za jakimś rowerzystą albo zwykłe
      utkwienie w korku.

      Tak na prawdę Kasiu w naszym kraju-raju problemem nie są same trudności
      wynikajace z obecności rowerzystów na drogach tylko pewnego rodzaju "komuna
      mentalna" w głowach uczestników ruchu. Facet tkwi w korku, jego pieniądze idą z
      dymem przez rurę wydechową a on stoi! Facet dostaje szału widząc jak spokojnie
      omija go rowerzysta podczas gdy on sam, za własne pieniądze stoi w korku. Szlag
      trafia kierowcę, gdy z braku miejsca nie moze wyprzedzić rowerzysty, który
      przeca jedzie 20 czy 25km/h. Ja mam samochod! Przecież nie będę jechał 20km/h za
      rowerzystą! Droga dla mnie!

      Niestety tak właśnie jest w większosci przypadków. Już tu kiedyś pisałem: w
      Polsce samochód wciąż jest pewnego rodzaju nobilitacją dla właściela: mam
      samochód == jestem kimś, jestem ważniejszy, z drogi! Rower natomiast kojarzony
      jest albo z ubóstwem (nie stać go na samochód to niech jeździ autobusema nie mi
      tu drogę blokuje) albo z dziwactwem (co to za kolorowy pedał w obcisłych
      majtkach i w śmiesznym kasku?). Nic się na to nie poradzi, tu chyba biologia
      musi zadziałać i ci ludzie muszą po prostu wymrzeć.
      • Gość: ANTAL Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.05, 22:03
        Tak szybko nie wymrą.

        Po prostu brakuje jednoznacznego i konsekwentnego postępowania wobec kierowców.
        Rower JEST pojazdem, jednośladem i ma drodze ma takie same obowiązki jak
        samochód. I takie same prawa. Jeśli zmieniam na przykład pas ruchu, bo chcę
        skręcić w lewo i to sygnalizuję odpowiednio wcześnie, to taki dupek ma OBOWIĄZEK
        to respektować. Ja mam OBOWIĄZEK zasygnalizować, zmienić pas według prawa...
        Jeżeli jest inaczej, to w tym momencie ma zadziałać prawo. Ja czegoś tu nie
        rozumiem. Jak to jest, że dzieli się użytkowników drogi na lepszych czy
        gorszych? W takim razie zabrońmy poruszania się np. dorożek, przecież też jadą
        bardzo wolno. Bzdura jest zawarta w samym traktowaniu prawa. A propos, jeśli
        samochód tak nobilituje, to niech postępują jak arystokracja, a nie jak
        kandydaci do "Liber chamorum" :) To nie jest komuna w umysłach (Czechy były też
        komunistyczne a jakoś jeździ się dużo bezpieczniej i kierowcy nie mają się za
        panów szlachtę), tylko jakieś takie neosaskie obyczaje, prosto z epoki "Liberum
        Veto"...
    • Gość: ANTAL Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.05, 14:17
      Kasiu, jestem przeciwnikiem jazdy po chodnikach. Jednak nieraz to robię, ale mam
      pewien psychiczny dyskomfort. Albo jezdnia, albo ścieżka. Nie uważam jednak, że
      trzeba aż "zabraniania pod karą". Czy zauważyłaś na przykład, że w Czechach w
      zasadzie nie jeździ się po chodnikach i że kierowcy po prostu bardziej uważają
      na to co robią (przynajmniej ja mam takie doświadczenia). TIR-man na przykład
      nie wjeżdża ci na plecy, tylko mija zachowując odstęp. po prostu... Niech mi kto
      wytłumaczy, dlaczego wjeżdżając do polski mam z miejsca duszę na ramieniu...

      Trzebaby bardziej pilnować kierowców
      • Gość: ANTAL Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.05, 14:18
        ... do Polski... przepraszam
        • ry-bka Re: Jezdnia czy chodnik 14.11.05, 21:53
          A ja jeżdżę po chodnikach, bo jezdnią się boję.Już mnie parę razy prawie
          zahaczył "omijający" mnie w odległości 5cm samochód.Na chodniku nie dzwonię, bo
          jak zauważyłam, najczęsciej ludzie i tak rzucaja sie wprost pod koła. Omijam, a
          jak sie nie da, to podjeżdżam i wołam "przepraszam", a potam "dziękuję". Na
          zatłoczonych chodnikach jeżdżę powoli, jak się spieszę to jednak wybieram
          jezdnię. Jak mi łażą po ścieżce rowerowej to też omijam , bo ja jestem
          niesłychanie spokojny człowiek :P
          • Gość: ANTAL Re: Jezdnia czy chodnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.05, 19:36
            Ryb-ko, a ja tego wręcz pasjami nie cierpię. Jadę chodnikiem kiedy już naprawdę
            muszę. Jednak albo ścieżka, albo jezdnia. Tak samo nie znoszę pieszych na
            ścieżce. Po kilkunastu zaczynam się wewnątrz gotować, a po dwudziestym puszczają
            mi nerwy i pada niejedna "blba kravica"...
Pełna wersja