Dodaj do ulubionych

Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzurze

IP: *.pwr.jgora.pl 23.11.05, 16:11
ęPOEMAT O MARKU HAPPENERZE

Jedzie Marek na rowerze
jedzie mu się po cholerze
już dojechał do ratusza
nic na nikim nie wymusza
lecz z uśmiechem godnym króla
nad kulturą się rozczula

bo to miasto kiedyś miało
rój artystów (rój to mało)
dzisiaj robią w ateemie
(tak upadło ludzkie plemię)
z polecenia jakichś mend
pracują na product placement

bo z naszego miasta doorsy
grały kiedyś nie dla forsy
dziś koncert sponsorowany
przez produktów, mać, reklamy
a publiczność to konsument
dziewięć na dół, dwa w rozumie

bo poeci z tego miasta
pili bimber a nie piasta
gdy padali na trotuar
pan bóg muzą ich otulał
i rzucali wiersz na ściany
nie slogany do reklamy

i tak w myśli swych ruczaju
nad upadkiem obyczaju,
nad tym...brakiem zrozumienia
(bo ja józek, a ty gienia)
zadumany myśli Marek
(jakby stanął mu zegarek)

zegar stanął i wciąż stoi
Marek swoje myśli doi
rozwiązuje ten dylemat
była przeszłość już jej nie ma
i o ile się nie myle
gdzieś zniknęły tamte chwile

nagle czas ruszył z kopyta
idzie świta znakomita
panie dzwonią brylantami
wymachują wachlarzami
a panowie u ich boku
mają w oczach wielki spokój

lecz ten spokój jest pozorny
pozorny jest krok dostojny
a w ich sercach wielka troska
bo nagle istota boska
przybyła im do ratusza
i nie wiedzą jak się ruszać

czują że wbrew swojej racji
mogą ulec degradacji
tak! do poziomu penera
z woli Marka Happenera
jest to postać tajemnicza
ma, przynajmniej, dwa oblicza

jedno - ojca łagodnego
a to drugie - surowego
niby jest, lecz trochę z boku
wojnę niesie czy też pokój?
już nic na to nie poradzą
lud głosował, Marek - władzą

czas by bankiet przygotować
nową władzę ufetować
poznać lepiej, rękę ścisnąć
i w pamięci się odcisnąć
może ze mną by zataniczył?
niejedna, tej myśli niańczy

w pewnej knajpie przy ratuszu
lepiej nie nadstawiać uszu
bo spiskują tam elity
pomysł mają znakomity
plotki, kłamstwa, pomówienia
ot, jak Marka w błoto zmieniać

snują plany tak złowieszcze
jakich nie widziano jeszcze
jak tu by z wybrańca ludu
zrobić lepki kawał brudu
jakby tu przechytrzyć Marka
gdzie jest w jego gardzie szparka

najważniejszy głośno rzecze
odetniemy mu zaplecze
trzeba sprawdzić w ipeenie
co on robił - ten odmieniec
może jest na jakiejś liście
wtedy przegrał, oczywiście

pogrzebali w tych papierach
a tu nic - jasna cholera!
gostek czysty jak lelija
z teczki już nie będzie kija
nawet coś wygląda na to
że ten gość to jest bohater

te papiery dobrze schować
coś innego sprokurować
cios, uderzenie totalne
w jego życie seksualne
to na pewno da wyniki
popsuje mu statystki

do burdelu go zwabimy
piękny filmik nakręcimy
jak się dupcy tam z dziwkami
najlepiej ukrainkami
potem dobrze to zmontować
w internecie publikować

gdy tak swoje spiski snują
papierami wymachują
rozważają różne ciosy
szwindel, kłamstwo i donosy
Marek wietrząc taką zdradę
zwołuje sztabu naradę

pierwszy przybył pan w lektyce
ten co pieprzne lubi wice
kolejarz był drugim gościem
byłby pierwszy lecz na moście
tuż za uniwersytetem
ktoś przewrócił go na beton

i skopaliby sztabowca
lecz moc Marka go podniosła
dała siłę centryfugi
że uciekli jeden z drugim
na kraj świata albo dalej
w każdym razie w obce kraje

trzeci - gość o wielu nickach
poznawalny po ajpikach
znany z krótkich wypowiedzi
w których sens nie zawsze siedzi
w radio-taxi wsiadł pod domem
teraz tkwi w korku znajomym

sytuacja beznadziejna
wokół ludzka menażeria
siedzi w puszkach swych zamknięta
trochę zła a trochę śnięta
oj, karetka na sygnale
też się nie porusza wcale

wtedy gość o wielu nickach
(poznawalny po ajpikach)
do kierowcy głośno rzecze
masz pieniądze, weź człowiecze
ja tam dalej pójdę pieszo
pieszo chodzą co się spieszą

gorzej ma sztabowiec czwarta
całe życie nie ma farta
to ją mąż nagle porzuci
a to z porzucenia wróci
dziecko płacze gotowanie
i do sztabu znów wezwanie

zapukała do sąsiadki
niepotrzebne długie gadki
sprawa znana od stuleci
możesz popilnować dzieci?
ubrała czarny pulower
no i wsiadła na swój rower

i jak zwykle miała pecha
nie mogła daleko jechać
małe szkiełko na jej drodze
uszkodziło koło srodze
to z powodu pijanicy -
- zbił butelkę na ulicy

czy też dotrze na zebranie
sam zadaję to pytanie
ale o odpowiedź trudno
gdy wciąż na ulicach brudno
jak nie szkło to kał od psiny
mogą zmienić plan dziewczyny

Obserwuj wątek
    • Gość: Marks Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 23.11.05, 16:34
      Bardzo dobrze, że poemat ocalał.
      • wroclawski.optymista Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu 23.11.05, 16:36
        Gość portalu: Marks napisał(a):

        > Bardzo dobrze, że poemat ocalał.

        Podobnie, jak Jasna Góra podczas Potopu. Stąd ta częstochowska rymowanka.
        Szkoda, że nie białym wierszem
        • Gość: De Gustibus Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 23.11.05, 16:48
          wroclawski.optymista napisała:

          > Podobnie, jak Jasna Góra podczas Potopu. Stąd ta częstochowska rymowanka.
          > Szkoda, że nie białym wierszem

          A może lepiej: siekiera motyka?

    • Gość: poloeschatolo GDZIE SIĘ PODZIAŁ BOCZNY LISTEK MODULACJI? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 16:43
      zwrotki 27 i 28 (numeracja zgodna z chronologią?)
    • Gość: Piwko Ktoś był przewidujący i ocalił poemat IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.05, 21:08
      Dzięki Ci Julianie Tuwimie, że ocaliłeś społeczną pracę nad Poematem. Wielkie
      Dzięki.
      • lapacz.pchel Re: Ktoś był przewidujący i ocalił poemat 23.11.05, 21:21
        Gość portalu: Piwko napisał(a):

        > Dzięki Ci Julianie Tuwimie, że ocaliłeś społeczną pracę nad Poematem. Wielkie
        > Dzięki.

        Wiernopoddańcze peany oddawane grafomańskim wypocinom. To tylko możliwe jest
        tutaj.
        • Gość: pan Re: Ktoś był przewidujący i ocalił poemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 21:25
          Są tacy np, Marek, którzy zasługują na Wiernopoddańcze peany
          • lapacz.pchel Re: Ktoś był przewidujący i ocalił poemat 23.11.05, 21:27
            Gość portalu: pan napisał(a):

            > Są tacy np, Marek, którzy zasługują na Wiernopoddańcze peany
            Nie o HM biega, a o grafomanów. Marnują się tutaj. Lepiej, by pisali listy z
            poematami do Fidela Castro lub Szefa Korei Płn. Tam doceniają takie
            grafomaństwo.

            Pozdro
    • Gość: Lulian Srulian Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 21:31
      Szedł Happener, patrzył w chmury
      i wpierd0lił się do dziury
      • Gość: pan Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 21:36
        Wstyd wypisywać takie głupoty! Żeby twoje słowa w g... się zamieniły i rozmazały
        się po twojej klawiaturze!
        • wroclawski.optymista Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu 23.11.05, 21:52
          Gość portalu: pan napisał(a):

          > Wstyd wypisywać takie głupoty! Żeby twoje słowa w g... się zamieniły i
          rozmazał
          > y
          > się po twojej klawiaturze!


          I tak wątek o HM jakimś tam, łączy poetyckie dusze i czyni ludzi lepszymi.

          Pozdro
    • Gość: Elżbieta Ja będę dalej ciągnąć IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.05, 21:52
      Poemat musi powstawać dalej mimo przeciwności losu i oporu materii kontynuujmy
      (zwrotka 28):

      POEMAT O MARKU HAPPENERZE

      Jedzie Marek na rowerze
      jedzie mu się po cholerze
      już dojechał do ratusza
      nic na nikim nie wymusza
      lecz z uśmiechem godnym króla
      nad kulturą się rozczula

      bo to miasto kiedyś miało
      rój artystów (rój to mało)
      dzisiaj robią w ateemie
      (tak upadło ludzkie plemię)
      z polecenia jakichś mend
      pracują na product placement

      bo z naszego miasta doorsy
      grały kiedyś nie dla forsy
      dziś koncert sponsorowany
      przez produktów, mać, reklamy
      a publiczność to konsument
      dziewięć na dół, dwa w rozumie

      bo poeci z tego miasta
      pili bimber a nie piasta
      gdy padali na trotuar
      pan bóg muzą ich otulał
      i rzucali wiersz na ściany
      nie slogany do reklamy

      i tak w myśli swych ruczaju
      nad upadkiem obyczaju,
      nad tym...brakiem zrozumienia
      (bo ja józek, a ty gienia)
      zadumany myśli Marek
      (jakby stanął mu zegarek)

      zegar stanął i wciąż stoi
      Marek swoje myśli doi
      rozwiązuje ten dylemat
      była przeszłość już jej nie ma
      i o ile się nie myle
      gdzieś zniknęły tamte chwile

      nagle czas ruszył z kopyta
      idzie świta znakomita
      panie dzwonią brylantami
      wymachują wachlarzami
      a panowie u ich boku
      mają w oczach wielki spokój

      lecz ten spokój jest pozorny
      pozorny jest krok dostojny
      a w ich sercach wielka troska
      bo nagle istota boska
      przybyła im do ratusza
      i nie wiedzą jak się ruszać

      czują że wbrew swojej racji
      mogą ulec degradacji
      tak! do poziomu penera
      z woli Marka Happenera
      jest to postać tajemnicza
      ma, przynajmniej, dwa oblicza

      jedno - ojca łagodnego
      a to drugie - surowego
      niby jest, lecz trochę z boku
      wojnę niesie czy też pokój?
      już nic na to nie poradzą
      lud głosował, Marek - władzą

      czas by bankiet przygotować
      nową władzę ufetować
      poznać lepiej, rękę ścisnąć
      i w pamięci się odcisnąć
      może ze mną by zataniczył?
      niejedna, tej myśli niańczy

      w pewnej knajpie przy ratuszu
      lepiej nie nadstawiać uszu
      bo spiskują tam elity
      pomysł mają znakomity
      plotki, kłamstwa, pomówienia
      ot, jak Marka w błoto zmieniać

      snują plany tak złowieszcze
      jakich nie widziano jeszcze
      jak tu by z wybrańca ludu
      zrobić lepki kawał brudu
      jakby tu przechytrzyć Marka
      gdzie jest w jego gardzie szparka

      najważniejszy głośno rzecze
      odetniemy mu zaplecze
      trzeba sprawdzić w ipeenie
      co on robił - ten odmieniec
      może jest na jakiejś liście
      wtedy przegrał, oczywiście

      pogrzebali w tych papierach
      a tu nic - jasna cholera!
      gostek czysty jak lelija
      z teczki już nie będzie kija
      nawet coś wygląda na to
      że ten gość to jest bohater

      te papiery dobrze schować
      coś innego sprokurować
      cios, uderzenie totalne
      w jego życie seksualne
      to na pewno da wyniki
      popsuje mu statystki

      do burdelu go zwabimy
      piękny filmik nakręcimy
      jak się dupcy tam z dziwkami
      najlepiej ukrainkami
      potem dobrze to zmontować
      w internecie publikować

      gdy tak swoje spiski snują
      papierami wymachują
      rozważają różne ciosy
      szwindel, kłamstwo i donosy
      Marek wietrząc taką zdradę
      zwołuje sztabu naradę

      pierwszy przybył pan w lektyce
      ten co pieprzne lubi wice
      kolejarz był drugim gościem
      byłby pierwszy lecz na moście
      tuż za uniwersytetem
      ktoś przewrócił go na beton

      i skopaliby sztabowca
      lecz moc Marka go podniosła
      dała siłę centryfugi
      że uciekli jeden z drugim
      na kraj świata albo dalej
      w każdym razie w obce kraje

      trzeci - gość o wielu nickach
      poznawalny po ajpikach
      znany z krótkich wypowiedzi
      w których sens nie zawsze siedzi
      w radio-taxi wsiadł pod domem
      teraz tkwi w korku znajomym

      sytuacja beznadziejna
      wokół ludzka menażeria
      siedzi w puszkach swych zamknięta
      trochę zła a trochę śnięta
      oj, karetka na sygnale
      też się nie porusza wcale

      wtedy gość o wielu nickach
      (poznawalny po ajpikach)
      do kierowcy głośno rzecze
      masz pieniądze, weź człowiecze
      ja tam dalej pójdę pieszo
      pieszo chodzą co się spieszą

      gorzej ma sztabowiec czwarta
      całe życie nie ma farta
      to ją mąż nagle porzuci
      a to z porzucenia wróci
      dziecko płacze gotowanie
      i do sztabu znów wezwanie

      zapukała do sąsiadki
      niepotrzebne długie gadki
      sprawa znana od stuleci
      możesz popilnować dzieci?
      ubrała czarny pulower
      no i wsiadła na swój rower

      i jak zwykle miała pecha
      nie mogła daleko jechać
      małe szkiełko na jej drodze
      uszkodziło koło srodze
      to z powodu pijanicy -
      - zbił butelkę na ulicy

      czy też dotrze na zebranie
      sam zadaję to pytanie
      ale o odpowiedź trudno
      gdy wciąż na ulicach brudno
      jak nie szkło to kał od psiny
      mogą zmienić plan dziewczyny

      piątym był faszysta śliczny
      śliczny bo ekologiczny
      hodował dwa duże koty
      w pracy często miał kłopoty
      właśnie mierzył poziom pyłu
      gdy ktoś klepnął go od tyłu
      • siewca.demonow Re: Ja będę dalej ciągnąć 23.11.05, 21:56
        Kobieto-dziewczyno ! Oszczędź sobie trudu takich wypocin. Napisz wierszyk o
        tulipanku w ogródku

        pozdro
        • Gość: Elżbieta Re: Ja będę dalej ciągnąć IP: *.wroclaw.mm.pl 24.11.05, 01:42
          siewca.demonow napisała:

          > Kobieto-dziewczyno ! Oszczędź sobie trudu takich wypocin. Napisz wierszyk o
          > tulipanku w ogródku
          >
          > pozdro
          Mam nadzieję, że zdechniesz
          twoja śmierć jest tuż tuż
          pójdę za twoją trumną
          z pustą ręką bez róż
          ziemia cię w mig pochłonie
          splunę na twój grób
          będę stać nad nim długo
          by mieć pewność żeś trup

          Pozdro
          • Gość: gacie z drutu Re: Ja będę dalej ciągnąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 01:59
            Gość portalu: Elżbieta napisał(a):

            > Mam nadzieję, że zdechniesz
            > twoja śmierć jest tuż tuż
            > pójdę za twoją trumną
            > z pustą ręką bez róż
            > ziemia cię w mig pochłonie
            > splunę na twój grób
            > będę stać nad nim długo
            > by mieć pewność żeś trup

            kłamiesz lżesz oszukujesz
            • Gość: Elżbieta Re: Ja będę dalej ciągnąć IP: *.wroclaw.mm.pl 24.11.05, 03:19
              Gość portalu: gacie z drutu napisał(a):
              > kłamiesz lżesz oszukujesz
              jasne jak dwa raz i dwa
          • kolejar Uwaga! Plagiat! 25.11.05, 08:58
            Gość portalu: Elżbieta napisał(a):
            > Mam nadzieję, że zdechniesz
            > twoja śmierć jest tuż tuż
            > pójdę za twoją trumną
            > z pustą ręką bez róż
            > ziemia cię w mig pochłonie
            > splunę na twój grób
            > będę stać nad nim długo
            > by mieć pewność żeś trup

            Powyższy tekst jest fragmentem utworu "Masters of War" Boba Dylana w tłumaczeniu MH.
            • Gość: poinformowany coś ci się pochrzaniło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 09:26
              kolejar napisał:

              > Gość portalu: Elżbieta napisał(a):
              > > Mam nadzieję, że zdechniesz
              > > twoja śmierć jest tuż tuż
              > > pójdę za twoją trumną
              > > z pustą ręką bez róż
              > > ziemia cię w mig pochłonie
              > > splunę na twój grób
              > > będę stać nad nim długo
              > > by mieć pewność żeś trup
              >
              > Powyższy tekst jest fragmentem utworu "Masters of War" Boba Dylana w
              > tłumaczeniu MH.

              ...z tym MH.

              Masz równie słabą pamięć jak reszta pch...

              Tłumaczenie "Masters of War" jest dziełem zbiorowym nie tylko happenera ale też
              dr wu-tsy, kici i dr mengele.
              • kolejar Re: coś ci się pochrzaniło 25.11.05, 12:32
                Ale plagiat jest...
      • Gość: Lulian Srulian Re: Ja będę dalej ciągnąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:49
        zwrotka 29

        raz Happener wszedł do bramy
        - w odwiedziny szedł do mamy
        tam blokersi zaś znienacka
        strzelili mu w ryja placka
        i brutalnie kopem w dupę
        wyrzucili przed chałupę

        ZAJEBISTA ZABAWA!
      • Gość: Piwko Streszczenie (dla niecierpliwych) IP: *.wroclaw.mm.pl 24.11.05, 20:19
        Sytuacja stała się dziwna. Nie ma wątku matki. Może poemat skupi na nowo
        rozproszone dzieci Happenera. Dla ludzi niecierpliwych streszczenie 28 zwrotek
        poematu:
        Jest przyszłość. Marek wygrał wybory i udał się do ratusza objąć przynależny
        sobie urząd. Myśli nad kulturą. Z bogactwa swej pamięci korzysta obficie.
        Tymaczasem pochlebcy usiłują się przypochlebiać, a zawistnicy spiskują. Marek
        wzywa sztab na naradę. Na razie przybył tylko Pan. Kolejarz ma kłopoty z
        bezpieczeństwem na miejskich ulicach. Tajemnicza dziewczyna (Elżbieta? Nina?
        Neti13? Aagnes?) przebija dętkę rowerową bo na ulicach Wrocławia wala się szkło
        i psie wydaliny. Wielonick utyka w korku ulicznym, a ekolog mierzy poziom pyłu.
        Co będzie dalej? Jaki będzie finał? Wie tylko Marek iJabbur.
        • Gość: gnida Re: Streszczenie (dla niecierpliwych) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 20:23
          Gość portalu: Piwko napisał(a):

          > Sytuacja stała się dziwna. Nie ma wątku matki. Może poemat skupi na nowo
          > rozproszone dzieci Happenera. Dla ludzi niecierpliwych streszczenie 28 zwrotek
          > poematu:
          > ...Jest przyszłość. Marek wygrał wybory i udał się do ratusza objąć przynależny
          > sobie urząd. Myśli nad kulturą. Z bogactwa swej pamięci korzysta obficie.

          nie ma co pisac o rogu obfitosci.
          happener ma juz poczatki demencji starczej albo alzheimera (nomen omen tez
          breslauer)
        • Gość: Siostra Joanna Re: Streszczenie (dla niecierpliwych) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.11.05, 21:09
          Nasze beda dzis ulice,
          place, mosty, kamienice.
          Internet opanujemy
          i Mareczka wybierzemy!


          I nie tylko do Ratusza.
          Taka gawiedź, gdy się rusza
          Może zmieniać prezydenty,
          Rozwiązywać parlamenty.

          Do Brukseli wysłać grupe.
          ONZ całować w czoło,
          Może Marka tam wybiorą.

          Gdy M.H. gen.sekiem będzie
          To funduszy nam przybędzie.
          Zbudujemy wtedy pomnik
          Jabburowi, sprawcy zbrodni,
          Co tak ciął i ciął zawzięty,
          Aż nam wyciął… dywidendy!!!
          • homo.vratislaviensis Re: Streszczenie (dla niecierpliwych) 24.11.05, 21:13
            pod kopułą w porzo?
          • Gość: Piwko Re: Streszczenie (dla niecierpliwych) IP: *.wroclaw.mm.pl 24.11.05, 23:07
            Siostro Joanno
            Jesteś Wielka jak Joanna Papieżyca

            Gość portalu: Siostra Joanna napisał(a):

            Nasze beda dzis ulice,
            place, mosty, kamienice.
            Internet opanujemy
            i Mareczka wybierzemy!


            I nie tylko do Ratusza.
            Taka gawiedź, gdy się rusza
            Może zmieniać prezydenty,
            Rozwiązywać parlamenty.

            Do Brukseli wysłać grupe.
            ONZ całować w czoło,
            Może Marka tam wybiorą.

            Gdy M.H. gen.sekiem będzie
            To funduszy nam przybędzie.
            Zbudujemy wtedy pomnik
            Jabburowi, sprawcy zbrodni,
            Co tak ciął i ciął zawzięty,
            Aż nam wyciął… dywidendy!!!
            • Gość: Siostra Joanna Re: Streszczenie (dla niecierpliwych) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.11.05, 23:22
              Wiem, Piwko. Ale z ta Papiezyca, to cicho sza. Bo sprawa sie rypnie o ...
              becikowe.
      • Gość: Piwko Zwrotka 29 - nie cała IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 10:28
        Może

        POEMAT O MARKU HAPPENERZE

        Jedzie Marek na rowerze
        jedzie mu się po cholerze
        już dojechał do ratusza
        nic na nikim nie wymusza
        lecz z uśmiechem godnym króla
        nad kulturą się rozczula

        bo to miasto kiedyś miało
        rój artystów (rój to mało)
        dzisiaj robią w ateemie
        (tak upadło ludzkie plemię)
        z polecenia jakichś mend
        pracują na product placement

        bo z naszego miasta doorsy
        grały kiedyś nie dla forsy
        dziś koncert sponsorowany
        przez produktów, mać, reklamy
        a publiczność to konsument
        dziewięć na dół, dwa w rozumie

        bo poeci z tego miasta
        pili bimber a nie piasta
        gdy padali na trotuar
        pan bóg muzą ich otulał
        i rzucali wiersz na ściany
        nie slogany do reklamy

        i tak w myśli swych ruczaju
        nad upadkiem obyczaju,
        nad tym...brakiem zrozumienia
        (bo ja józek, a ty gienia)
        zadumany myśli Marek
        (jakby stanął mu zegarek)

        zegar stanął i wciąż stoi
        Marek swoje myśli doi
        rozwiązuje ten dylemat
        była przeszłość już jej nie ma
        i o ile się nie myle
        gdzieś zniknęły tamte chwile

        nagle czas ruszył z kopyta
        idzie świta znakomita
        panie dzwonią brylantami
        wymachują wachlarzami
        a panowie u ich boku
        mają w oczach wielki spokój

        lecz ten spokój jest pozorny
        pozorny jest krok dostojny
        a w ich sercach wielka troska
        bo nagle istota boska
        przybyła im do ratusza
        i nie wiedzą jak się ruszać

        czują że wbrew swojej racji
        mogą ulec degradacji
        tak! do poziomu penera
        z woli Marka Happenera
        jest to postać tajemnicza
        ma, przynajmniej, dwa oblicza

        jedno - ojca łagodnego
        a to drugie - surowego
        niby jest, lecz trochę z boku
        wojnę niesie czy też pokój?
        już nic na to nie poradzą
        lud głosował, Marek - władzą

        czas by bankiet przygotować
        nową władzę ufetować
        poznać lepiej, rękę ścisnąć
        i w pamięci się odcisnąć
        może ze mną by zataniczył?
        niejedna, tej myśli niańczy

        w pewnej knajpie przy ratuszu
        lepiej nie nadstawiać uszu
        bo spiskują tam elity
        pomysł mają znakomity
        plotki, kłamstwa, pomówienia
        ot, jak Marka w błoto zmieniać

        snują plany tak złowieszcze
        jakich nie widziano jeszcze
        jak tu by z wybrańca ludu
        zrobić lepki kawał brudu
        jakby tu przechytrzyć Marka
        gdzie jest w jego gardzie szparka

        najważniejszy głośno rzecze
        odetniemy mu zaplecze
        trzeba sprawdzić w ipeenie
        co on robił - ten odmieniec
        może jest na jakiejś liście
        wtedy przegrał, oczywiście

        pogrzebali w tych papierach
        a tu nic - jasna cholera!
        gostek czysty jak lelija
        z teczki już nie będzie kija
        nawet coś wygląda na to
        że ten gość to jest bohater

        te papiery dobrze schować
        coś innego sprokurować
        cios, uderzenie totalne
        w jego życie seksualne
        to na pewno da wyniki
        popsuje mu statystki

        do burdelu go zwabimy
        piękny filmik nakręcimy
        jak się dupcy tam z dziwkami
        najlepiej ukrainkami
        potem dobrze to zmontować
        w internecie publikować

        gdy tak swoje spiski snują
        papierami wymachują
        rozważają różne ciosy
        szwindel, kłamstwo i donosy
        Marek wietrząc taką zdradę
        zwołuje sztabu naradę

        pierwszy przybył pan w lektyce
        ten co pieprzne lubi wice
        kolejarz był drugim gościem
        byłby pierwszy lecz na moście
        tuż za uniwersytetem
        ktoś przewrócił go na beton

        i skopaliby sztabowca
        lecz moc Marka go podniosła
        dała siłę centryfugi
        że uciekli jeden z drugim
        na kraj świata albo dalej
        w każdym razie w obce kraje

        trzeci - gość o wielu nickach
        poznawalny po ajpikach
        znany z krótkich wypowiedzi
        w których sens nie zawsze siedzi
        w radio-taxi wsiadł pod domem
        teraz tkwi w korku znajomym

        sytuacja beznadziejna
        wokół ludzka menażeria
        siedzi w puszkach swych zamknięta
        trochę zła a trochę śnięta
        oj, karetka na sygnale
        też się nie porusza wcale

        wtedy gość o wielu nickach
        (poznawalny po ajpikach)
        do kierowcy głośno rzecze
        masz pieniądze, weź człowiecze
        ja tam dalej pójdę pieszo
        pieszo chodzą co się spieszą

        gorzej ma sztabowiec czwarta
        całe życie nie ma farta
        to ją mąż nagle porzuci
        a to z porzucenia wróci
        dziecko płacze gotowanie
        i do sztabu znów wezwanie

        zapukała do sąsiadki
        niepotrzebne długie gadki
        sprawa znana od stuleci
        możesz popilnować dzieci?
        ubrała czarny pulower
        no i wsiadła na swój rower

        i jak zwykle miała pecha
        nie mogła daleko jechać
        małe szkiełko na jej drodze
        uszkodziło koło srodze
        to z powodu pijanicy -
        - zbił butelkę na ulicy

        czy też dotrze na zebranie
        sam zadaję to pytanie
        ale o odpowiedź trudno
        gdy wciąż na ulicach brudno
        jak nie szkło to kał od psiny
        mogą zmienić plan dziewczyny

        piątym był faszysta śliczny
        śliczny bo ekologiczny
        hodował dwa duże koty
        w pracy często miał kłopoty
        właśnie mierzył poziom pyłu
        gdy ktoś klepnął go od tyłu

        musisz jechać, mówi facet
        ja dokończę twoją pracę
        • Gość: Piwko Zwrotka 29 IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 11:32
          POEMAT O MARKU HAPPENERZE

          Jedzie Marek na rowerze
          jedzie mu się po cholerze
          już dojechał do ratusza
          nic na nikim nie wymusza
          lecz z uśmiechem godnym króla
          nad kulturą się rozczula

          bo to miasto kiedyś miało
          rój artystów (rój to mało)
          dzisiaj robią w ateemie
          (tak upadło ludzkie plemię)
          z polecenia jakichś mend
          pracują na product placement

          bo z naszego miasta doorsy
          grały kiedyś nie dla forsy
          dziś koncert sponsorowany
          przez produktów, mać, reklamy
          a publiczność to konsument
          dziewięć na dół, dwa w rozumie

          bo poeci z tego miasta
          pili bimber a nie piasta
          gdy padali na trotuar
          pan bóg muzą ich otulał
          i rzucali wiersz na ściany
          nie slogany do reklamy

          i tak w myśli swych ruczaju
          nad upadkiem obyczaju,
          nad tym...brakiem zrozumienia
          (bo ja józek, a ty gienia)
          zadumany myśli Marek
          (jakby stanął mu zegarek)

          zegar stanął i wciąż stoi
          Marek swoje myśli doi
          rozwiązuje ten dylemat
          była przeszłość już jej nie ma
          i o ile się nie myle
          gdzieś zniknęły tamte chwile

          nagle czas ruszył z kopyta
          idzie świta znakomita
          panie dzwonią brylantami
          wymachują wachlarzami
          a panowie u ich boku
          mają w oczach wielki spokój

          lecz ten spokój jest pozorny
          pozorny jest krok dostojny
          a w ich sercach wielka troska
          bo nagle istota boska
          przybyła im do ratusza
          i nie wiedzą jak się ruszać

          czują że wbrew swojej racji
          mogą ulec degradacji
          tak! do poziomu penera
          z woli Marka Happenera
          jest to postać tajemnicza
          ma, przynajmniej, dwa oblicza

          jedno - ojca łagodnego
          a to drugie - surowego
          niby jest, lecz trochę z boku
          wojnę niesie czy też pokój?
          już nic na to nie poradzą
          lud głosował, Marek - władzą

          czas by bankiet przygotować
          nową władzę ufetować
          poznać lepiej, rękę ścisnąć
          i w pamięci się odcisnąć
          może ze mną by zataniczył?
          niejedna, tej myśli niańczy

          w pewnej knajpie przy ratuszu
          lepiej nie nadstawiać uszu
          bo spiskują tam elity
          pomysł mają znakomity
          plotki, kłamstwa, pomówienia
          ot, jak Marka w błoto zmieniać

          snują plany tak złowieszcze
          jakich nie widziano jeszcze
          jak tu by z wybrańca ludu
          zrobić lepki kawał brudu
          jakby tu przechytrzyć Marka
          gdzie jest w jego gardzie szparka

          najważniejszy głośno rzecze
          odetniemy mu zaplecze
          trzeba sprawdzić w ipeenie
          co on robił - ten odmieniec
          może jest na jakiejś liście
          wtedy przegrał, oczywiście

          pogrzebali w tych papierach
          a tu nic - jasna cholera!
          gostek czysty jak lelija
          z teczki już nie będzie kija
          nawet coś wygląda na to
          że ten gość to jest bohater

          te papiery dobrze schować
          coś innego sprokurować
          cios, uderzenie totalne
          w jego życie seksualne
          to na pewno da wyniki
          popsuje mu statystki

          do burdelu go zwabimy
          piękny filmik nakręcimy
          jak się dupcy tam z dziwkami
          najlepiej ukrainkami
          potem dobrze to zmontować
          w internecie publikować

          gdy tak swoje spiski snują
          papierami wymachują
          rozważają różne ciosy
          szwindel, kłamstwo i donosy
          Marek wietrząc taką zdradę
          zwołuje sztabu naradę

          pierwszy przybył pan w lektyce
          ten co pieprzne lubi wice
          kolejarz był drugim gościem
          byłby pierwszy lecz na moście
          tuż za uniwersytetem
          ktoś przewrócił go na beton

          i skopaliby sztabowca
          lecz moc Marka go podniosła
          dała siłę centryfugi
          że uciekli jeden z drugim
          na kraj świata albo dalej
          w każdym razie w obce kraje

          trzeci - gość o wielu nickach
          poznawalny po ajpikach
          znany z krótkich wypowiedzi
          w których sens nie zawsze siedzi
          w radio-taxi wsiadł pod domem
          teraz tkwi w korku znajomym

          sytuacja beznadziejna
          wokół ludzka menażeria
          siedzi w puszkach swych zamknięta
          trochę zła a trochę śnięta
          oj, karetka na sygnale
          też się nie porusza wcale

          wtedy gość o wielu nickach
          (poznawalny po ajpikach)
          do kierowcy głośno rzecze
          masz pieniądze, weź człowiecze
          ja tam dalej pójdę pieszo
          pieszo chodzą co się spieszą

          gorzej ma sztabowiec czwarta
          całe życie nie ma farta
          to ją mąż nagle porzuci
          a to z porzucenia wróci
          dziecko płacze gotowanie
          i do sztabu znów wezwanie

          zapukała do sąsiadki
          niepotrzebne długie gadki
          sprawa znana od stuleci
          możesz popilnować dzieci?
          ubrała czarny pulower
          no i wsiadła na swój rower

          i jak zwykle miała pecha
          nie mogła daleko jechać
          małe szkiełko na jej drodze
          uszkodziło koło srodze
          to z powodu pijanicy -
          - zbił butelkę na ulicy

          czy też dotrze na zebranie
          sam zadaję to pytanie
          ale o odpowiedź trudno
          gdy wciąż na ulicach brudno
          jak nie szkło to kał od psiny
          mogą zmienić plan dziewczyny

          piątym był faszysta śliczny
          śliczny bo ekologiczny
          hodował dwa duże koty
          w pracy często miał kłopoty
          właśnie mierzył poziom pyłu
          gdy ktoś klepnął go od tyłu

          musisz jechać, mówi facet
          ja dokończę twoją pracę
          widzę że jest pyłu dużo
          te wskaźniki źle nam wróżą
          gdy będziemy dalej śmiecić
          w śmieciach zdechną nasze dzieci
          • Gość: Siostra Joanna Re: Zwrotka 29 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 14:02
            Zwrotka 30

            Do akcji rusza Joanna.
            Zadna taka stara panna
            co lubuje sie w moherze
            Nie chce isc na bal w operze,
            tylko na narade bierzy.
            Cos Markowi sie nalezy
            • Gość: Siostra Joanna Re: Zwrotka 29 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 14:17
              O rany! Gazeto, prosze natychmiast wykasowac. Taki obciach! Ma byc "biezy"
            • Gość: Piwko Dokleiłem zwrotkę 30 IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 17:49
              Joanno dokleiłem i porawiłem błąd ortograficzny

              POEMAT O MARKU HAPPENERZE

              Jedzie Marek na rowerze
              jedzie mu się po cholerze
              już dojechał do ratusza
              nic na nikim nie wymusza
              lecz z uśmiechem godnym króla
              nad kulturą się rozczula

              bo to miasto kiedyś miało
              rój artystów (rój to mało)
              dzisiaj robią w ateemie
              (tak upadło ludzkie plemię)
              z polecenia jakichś mend
              pracują na product placement

              bo z naszego miasta doorsy
              grały kiedyś nie dla forsy
              dziś koncert sponsorowany
              przez produktów, mać, reklamy
              a publiczność to konsument
              dziewięć na dół, dwa w rozumie

              bo poeci z tego miasta
              pili bimber a nie piasta
              gdy padali na trotuar
              pan bóg muzą ich otulał
              i rzucali wiersz na ściany
              nie slogany do reklamy

              i tak w myśli swych ruczaju
              nad upadkiem obyczaju,
              nad tym...brakiem zrozumienia
              (bo ja józek, a ty gienia)
              zadumany myśli Marek
              (jakby stanął mu zegarek)

              zegar stanął i wciąż stoi
              Marek swoje myśli doi
              rozwiązuje ten dylemat
              była przeszłość już jej nie ma
              i o ile się nie myle
              gdzieś zniknęły tamte chwile

              nagle czas ruszył z kopyta
              idzie świta znakomita
              panie dzwonią brylantami
              wymachują wachlarzami
              a panowie u ich boku
              mają w oczach wielki spokój

              lecz ten spokój jest pozorny
              pozorny jest krok dostojny
              a w ich sercach wielka troska
              bo nagle istota boska
              przybyła im do ratusza
              i nie wiedzą jak się ruszać

              czują że wbrew swojej racji
              mogą ulec degradacji
              tak! do poziomu penera
              z woli Marka Happenera
              jest to postać tajemnicza
              ma, przynajmniej, dwa oblicza

              jedno - ojca łagodnego
              a to drugie - surowego
              niby jest, lecz trochę z boku
              wojnę niesie czy też pokój?
              już nic na to nie poradzą
              lud głosował, Marek - władzą

              czas by bankiet przygotować
              nową władzę ufetować
              poznać lepiej, rękę ścisnąć
              i w pamięci się odcisnąć
              może ze mną by zataniczył?
              niejedna, tej myśli niańczy

              w pewnej knajpie przy ratuszu
              lepiej nie nadstawiać uszu
              bo spiskują tam elity
              pomysł mają znakomity
              plotki, kłamstwa, pomówienia
              ot, jak Marka w błoto zmieniać

              snują plany tak złowieszcze
              jakich nie widziano jeszcze
              jak tu by z wybrańca ludu
              zrobić lepki kawał brudu
              jakby tu przechytrzyć Marka
              gdzie jest w jego gardzie szparka

              najważniejszy głośno rzecze
              odetniemy mu zaplecze
              trzeba sprawdzić w ipeenie
              co on robił - ten odmieniec
              może jest na jakiejś liście
              wtedy przegrał, oczywiście

              pogrzebali w tych papierach
              a tu nic - jasna cholera!
              gostek czysty jak lelija
              z teczki już nie będzie kija
              nawet coś wygląda na to
              że ten gość to jest bohater

              te papiery dobrze schować
              coś innego sprokurować
              cios, uderzenie totalne
              w jego życie seksualne
              to na pewno da wyniki
              popsuje mu statystki

              do burdelu go zwabimy
              piękny filmik nakręcimy
              jak się dupcy tam z dziwkami
              najlepiej ukrainkami
              potem dobrze to zmontować
              w internecie publikować

              gdy tak swoje spiski snują
              papierami wymachują
              rozważają różne ciosy
              szwindel, kłamstwo i donosy
              Marek wietrząc taką zdradę
              zwołuje sztabu naradę

              pierwszy przybył pan w lektyce
              ten co pieprzne lubi wice
              kolejarz był drugim gościem
              byłby pierwszy lecz na moście
              tuż za uniwersytetem
              ktoś przewrócił go na beton

              i skopaliby sztabowca
              lecz moc Marka go podniosła
              dała siłę centryfugi
              że uciekli jeden z drugim
              na kraj świata albo dalej
              w każdym razie w obce kraje

              trzeci - gość o wielu nickach
              poznawalny po ajpikach
              znany z krótkich wypowiedzi
              w których sens nie zawsze siedzi
              w radio-taxi wsiadł pod domem
              teraz tkwi w korku znajomym

              sytuacja beznadziejna
              wokół ludzka menażeria
              siedzi w puszkach swych zamknięta
              trochę zła a trochę śnięta
              oj, karetka na sygnale
              też się nie porusza wcale

              wtedy gość o wielu nickach
              (poznawalny po ajpikach)
              do kierowcy głośno rzecze
              masz pieniądze, weź człowiecze
              ja tam dalej pójdę pieszo
              pieszo chodzą co się spieszą

              gorzej ma sztabowiec czwarta
              całe życie nie ma farta
              to ją mąż nagle porzuci
              a to z porzucenia wróci
              dziecko płacze gotowanie
              i do sztabu znów wezwanie

              zapukała do sąsiadki
              niepotrzebne długie gadki
              sprawa znana od stuleci
              możesz popilnować dzieci?
              ubrała czarny pulower
              no i wsiadła na swój rower

              i jak zwykle miała pecha
              nie mogła daleko jechać
              małe szkiełko na jej drodze
              uszkodziło koło srodze
              to z powodu pijanicy -
              - zbił butelkę na ulicy

              czy też dotrze na zebranie
              sam zadaję to pytanie
              ale o odpowiedź trudno
              gdy wciąż na ulicach brudno
              jak nie szkło to kał od psiny
              mogą zmienić plan dziewczyny

              piątym był faszysta śliczny
              śliczny bo ekologiczny
              hodował dwa duże koty
              w pracy często miał kłopoty
              właśnie mierzył poziom pyłu
              gdy ktoś klepnął go od tyłu

              musisz jechać, mówi facet
              ja dokończę twoją pracę
              widzę że jest pyłu dużo
              te wskaźniki źle nam wróżą
              gdy będziemy dalej śmiecić
              w śmieciach zdechną nasze dzieci

              Do akcji rusza Joanna.
              Żadna taka stara panna
              co lubuje sie w moherze
              Nie chce isc na bal w operze,
              tylko na narade bieży.
              Cos Markowi sie nalezy.
              • Gość: Siostra Joanna Re: Dokleiłem zwrotkę 30 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 18:07
                I co Joannie moze przeszkodzic w przybyciu do sztabu? Jakis pomysl, Piwko?
                • Gość: Piwko Re: Dokleiłem zwrotkę 30 IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 18:19
                  Gość portalu: Siostra Joanna napisał(a):

                  > I co Joannie moze przeszkodzic w przybyciu do sztabu? Jakis pomysl, Piwko?

                  Wydaje mi się, że fatalnie działająca komunikacja miejska byłaby dobrym powodem.
                  • Gość: Siostra Joanna Re: Dokleiłem zwrotkę 30 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 20:29
                    OK Piwko, mission accomplished, może być?

                    Na przystanku długo czeka.
                    Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                    Chce skorzystać z autobusu,
                    Ale on też wypadł z kursu.

                    Marzyć o taksówkach rzecznych,
                    Metrze, rikszach jest zbytecznym
                    Zawracaniem sobie głowy,
                    Chociaż projekt jest gotowy.
                    Tak się dużo o tym pisze.

                    Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                    Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                    Cóż, że biletu nie mamy.
                    Czas nas goni, Marek czeka.
                    Trasa będzie niedaleka.

                    A tu horror, dwa kanary
                    Inkasują szmal od Klary,
                    Koleżanki z pracy Rycha.
                    Niezła z tego wyjdzie kicha,
                    Jak mnie złapią, myśli Aśka
                    I… pomogła jej zdrowaśka.

                    Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                    Dalej pieszo już ruszyła
                    Na naradę sztabu Marka,
                    Happenera, czyli Skwarka.

                    Już mijała lodowisko
                    A tam było bardzo ślisko.
                    Tak sobie nogę złamała.
                    Gdyby kózka nie skakała…
                    • Gość: Piwko Joanno IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 20:52
                      Joanno jesteś WIELKA, ale (jak zwykle ale). Następuje pewna nierównowaga
                      dramaturgiczna - fragment dotyczący szóstego sztabowca jest niewspółmiernie
                      dłuższy od dotyczących pozostałych sztabowców (fakt, że tezy Kolejarza dotyczące
                      komunikacji miejskiej są najlepiej dopracowane). Nie wiem co robić. Może sama
                      doklej do głównego nurtu. Bo bardzo mi się podoba.
                      • Gość: Siostra Joanna Re: Joanno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 21:10
                        Mistrzu, tnij i przycinaj, doklejaj, rozwijaj. Czuwaj nad caloscia dramaturgii.
                        Liczy sie dzielo koncowe. Jestem tylko poslusznym wyrobnikiem w sluzbie Marka.
                        Nie sledzilam tego watku od poczatku, nie wiem jakie sa zasady dolaczania
                        tekstu przez poszczegolnych autorow. Ale odnioslam wrazenie, ze spelniasz role
                        redaktora?
                        • Gość: Piwko Re: Joanno IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 21:16
                          Nie żadnej roli nie spełniam, znam schemat ośmiozgłoskowiec sześć linijek
                          zwrotka rym a-a to daje dyscyplinę, a po za tym to są 64 bity. Ja strasznie
                          lubię liczbę 64.
                          • Gość: Siostra Joanna Re: Joanno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.11.05, 21:31
                            Aha, no to musze to sobie policzyc. Poprawie, dziekuje, Piwko.
                            • Gość: Elżbieta Re: Joanno IP: *.wroclaw.mm.pl 25.11.05, 21:34
                              Ty Piwko to jakiś kabotyn jesteś. Jest lepiej. Ja doklejam.

                              POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                              Jedzie Marek na rowerze
                              jedzie mu się po cholerze
                              już dojechał do ratusza
                              nic na nikim nie wymusza
                              lecz z uśmiechem godnym króla
                              nad kulturą się rozczula

                              bo to miasto kiedyś miało
                              rój artystów (rój to mało)
                              dzisiaj robią w ateemie
                              (tak upadło ludzkie plemię)
                              z polecenia jakichś mend
                              pracują na product placement

                              bo z naszego miasta doorsy
                              grały kiedyś nie dla forsy
                              dziś koncert sponsorowany
                              przez produktów, mać, reklamy
                              a publiczność to konsument
                              dziewięć na dół, dwa w rozumie

                              bo poeci z tego miasta
                              pili bimber a nie piasta
                              gdy padali na trotuar
                              pan bóg muzą ich otulał
                              i rzucali wiersz na ściany
                              nie slogany do reklamy

                              i tak w myśli swych ruczaju
                              nad upadkiem obyczaju,
                              nad tym...brakiem zrozumienia
                              (bo ja józek, a ty gienia)
                              zadumany myśli Marek
                              (jakby stanął mu zegarek)

                              zegar stanął i wciąż stoi
                              Marek swoje myśli doi
                              rozwiązuje ten dylemat
                              była przeszłość już jej nie ma
                              i o ile się nie myle
                              gdzieś zniknęły tamte chwile

                              nagle czas ruszył z kopyta
                              idzie świta znakomita
                              panie dzwonią brylantami
                              wymachują wachlarzami
                              a panowie u ich boku
                              mają w oczach wielki spokój

                              lecz ten spokój jest pozorny
                              pozorny jest krok dostojny
                              a w ich sercach wielka troska
                              bo nagle istota boska
                              przybyła im do ratusza
                              i nie wiedzą jak się ruszać

                              czują że wbrew swojej racji
                              mogą ulec degradacji
                              tak! do poziomu penera
                              z woli Marka Happenera
                              jest to postać tajemnicza
                              ma, przynajmniej, dwa oblicza

                              jedno - ojca łagodnego
                              a to drugie - surowego
                              niby jest, lecz trochę z boku
                              wojnę niesie czy też pokój?
                              już nic na to nie poradzą
                              lud głosował, Marek - władzą

                              czas by bankiet przygotować
                              nową władzę ufetować
                              poznać lepiej, rękę ścisnąć
                              i w pamięci się odcisnąć
                              może ze mną by zataniczył?
                              niejedna, tej myśli niańczy

                              w pewnej knajpie przy ratuszu
                              lepiej nie nadstawiać uszu
                              bo spiskują tam elity
                              pomysł mają znakomity
                              plotki, kłamstwa, pomówienia
                              ot, jak Marka w błoto zmieniać

                              snują plany tak złowieszcze
                              jakich nie widziano jeszcze
                              jak tu by z wybrańca ludu
                              zrobić lepki kawał brudu
                              jakby tu przechytrzyć Marka
                              gdzie jest w jego gardzie szparka

                              najważniejszy głośno rzecze
                              odetniemy mu zaplecze
                              trzeba sprawdzić w ipeenie
                              co on robił - ten odmieniec
                              może jest na jakiejś liście
                              wtedy przegrał, oczywiście

                              pogrzebali w tych papierach
                              a tu nic - jasna cholera!
                              gostek czysty jak lelija
                              z teczki już nie będzie kija
                              nawet coś wygląda na to
                              że ten gość to jest bohater

                              te papiery dobrze schować
                              coś innego sprokurować
                              cios, uderzenie totalne
                              w jego życie seksualne
                              to na pewno da wyniki
                              popsuje mu statystki

                              do burdelu go zwabimy
                              piękny filmik nakręcimy
                              jak się dupcy tam z dziwkami
                              najlepiej ukrainkami
                              potem dobrze to zmontować
                              w internecie publikować

                              gdy tak swoje spiski snują
                              papierami wymachują
                              rozważają różne ciosy
                              szwindel, kłamstwo i donosy
                              Marek wietrząc taką zdradę
                              zwołuje sztabu naradę

                              pierwszy przybył pan w lektyce
                              ten co pieprzne lubi wice
                              kolejarz był drugim gościem
                              byłby pierwszy lecz na moście
                              tuż za uniwersytetem
                              ktoś przewrócił go na beton

                              i skopaliby sztabowca
                              lecz moc Marka go podniosła
                              dała siłę centryfugi
                              że uciekli jeden z drugim
                              na kraj świata albo dalej
                              w każdym razie w obce kraje

                              trzeci - gość o wielu nickach
                              poznawalny po ajpikach
                              znany z krótkich wypowiedzi
                              w których sens nie zawsze siedzi
                              w radio-taxi wsiadł pod domem
                              teraz tkwi w korku znajomym

                              sytuacja beznadziejna
                              wokół ludzka menażeria
                              siedzi w puszkach swych zamknięta
                              trochę zła a trochę śnięta
                              oj, karetka na sygnale
                              też się nie porusza wcale

                              wtedy gość o wielu nickach
                              (poznawalny po ajpikach)
                              do kierowcy głośno rzecze
                              masz pieniądze, weź człowiecze
                              ja tam dalej pójdę pieszo
                              pieszo chodzą co się spieszą

                              gorzej ma sztabowiec czwarta
                              całe życie nie ma farta
                              to ją mąż nagle porzuci
                              a to z porzucenia wróci
                              dziecko płacze gotowanie
                              i do sztabu znów wezwanie

                              zapukała do sąsiadki
                              niepotrzebne długie gadki
                              sprawa znana od stuleci
                              możesz popilnować dzieci?
                              ubrała czarny pulower
                              no i wsiadła na swój rower

                              i jak zwykle miała pecha
                              nie mogła daleko jechać
                              małe szkiełko na jej drodze
                              uszkodziło koło srodze
                              to z powodu pijanicy -
                              - zbił butelkę na ulicy

                              czy też dotrze na zebranie
                              sam zadaję to pytanie
                              ale o odpowiedź trudno
                              gdy wciąż na ulicach brudno
                              jak nie szkło to kał od psiny
                              mogą zmienić plan dziewczyny

                              piątym był faszysta śliczny
                              śliczny bo ekologiczny
                              hodował dwa duże koty
                              w pracy często miał kłopoty
                              właśnie mierzył poziom pyłu
                              gdy ktoś klepnął go od tyłu

                              musisz jechać, mówi facet
                              ja dokończę twoją pracę
                              widzę że jest pyłu dużo
                              te wskaźniki źle nam wróżą
                              gdy będziemy dalej śmiecić
                              w śmieciach zdechną nasze dzieci

                              Do akcji rusza Joanna.
                              Żadna taka stara panna
                              co lubuje sie w moherze
                              Nie chce isc na bal w operze,
                              tylko na narade bieży.
                              Cos Markowi sie nalezy.

                              Na przystanku długo czeka.
                              Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                              Chce skorzystać z autobusu,
                              Ale on też wypadł z kursu.

                              Marzyć o taksówkach rzecznych,
                              Metrze, rikszach jest zbytecznym
                              Zawracaniem sobie głowy,
                              Chociaż projekt jest gotowy.
                              Tak się dużo o tym pisze.

                              Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                              Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                              Cóż, że biletu nie mamy.
                              Czas nas goni, Marek czeka.
                              Trasa będzie niedaleka.

                              A tu horror, dwa kanary
                              Inkasują szmal od Klary,
                              Koleżanki z pracy Rycha.
                              Niezła z tego wyjdzie kicha,
                              Jak mnie złapią, myśli Aśka
                              I… pomogła jej zdrowaśka.

                              Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                              Dalej pieszo już ruszyła
                              Na naradę sztabu Marka,
                              Happenera, czyli Skwarka.

                              Już mijała lodowisko
                              A tam było bardzo ślisko.
                              Tak sobie nogę złamała.
                              Gdyby kózka nie skakała…
                              • Gość: Piwko Re: Joanno IP: *.wroclaw.mm.pl 26.11.05, 10:17
                                Co to znaczy kabotyn?
                              • Gość: Piwko Trzeba dalej IP: *.wroclaw.mm.pl 26.11.05, 11:09
                                Joanno wybacz, ale wyciełem złamanie nogi - ono uniemożliwia przybycie na naradę.

                                POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                                Jedzie Marek na rowerze
                                jedzie mu się po cholerze
                                już dojechał do ratusza
                                nic na nikim nie wymusza
                                lecz z uśmiechem godnym króla
                                nad kulturą się rozczula

                                bo to miasto kiedyś miało
                                rój artystów (rój to mało)
                                dzisiaj robią w ateemie
                                (tak upadło ludzkie plemię)
                                z polecenia jakichś mend
                                pracują na product placement

                                bo z naszego miasta doorsy
                                grały kiedyś nie dla forsy
                                dziś koncert sponsorowany
                                przez produktów, mać, reklamy
                                a publiczność to konsument
                                dziewięć na dół, dwa w rozumie

                                bo poeci z tego miasta
                                pili bimber a nie piasta
                                gdy padali na trotuar
                                pan bóg muzą ich otulał
                                i rzucali wiersz na ściany
                                nie slogany do reklamy

                                i tak w myśli swych ruczaju
                                nad upadkiem obyczaju,
                                nad tym...brakiem zrozumienia
                                (bo ja józek, a ty gienia)
                                zadumany myśli Marek
                                (jakby stanął mu zegarek)

                                zegar stanął i wciąż stoi
                                Marek swoje myśli doi
                                rozwiązuje ten dylemat
                                była przeszłość już jej nie ma
                                i o ile się nie myle
                                gdzieś zniknęły tamte chwile

                                nagle czas ruszył z kopyta
                                idzie świta znakomita
                                panie dzwonią brylantami
                                wymachują wachlarzami
                                a panowie u ich boku
                                mają w oczach wielki spokój

                                lecz ten spokój jest pozorny
                                pozorny jest krok dostojny
                                a w ich sercach wielka troska
                                bo nagle istota boska
                                przybyła im do ratusza
                                i nie wiedzą jak się ruszać

                                czują że wbrew swojej racji
                                mogą ulec degradacji
                                tak! do poziomu penera
                                z woli Marka Happenera
                                jest to postać tajemnicza
                                ma, przynajmniej, dwa oblicza

                                jedno - ojca łagodnego
                                a to drugie - surowego
                                niby jest, lecz trochę z boku
                                wojnę niesie czy też pokój?
                                już nic na to nie poradzą
                                lud głosował, Marek - władzą

                                czas by bankiet przygotować
                                nową władzę ufetować
                                poznać lepiej, rękę ścisnąć
                                i w pamięci się odcisnąć
                                może ze mną by zataniczył?
                                niejedna, tej myśli niańczy

                                w pewnej knajpie przy ratuszu
                                lepiej nie nadstawiać uszu
                                bo spiskują tam elity
                                pomysł mają znakomity
                                plotki, kłamstwa, pomówienia
                                ot, jak Marka w błoto zmieniać

                                snują plany tak złowieszcze
                                jakich nie widziano jeszcze
                                jak tu by z wybrańca ludu
                                zrobić lepki kawał brudu
                                jakby tu przechytrzyć Marka
                                gdzie jest w jego gardzie szparka

                                najważniejszy głośno rzecze
                                odetniemy mu zaplecze
                                trzeba sprawdzić w ipeenie
                                co on robił - ten odmieniec
                                może jest na jakiejś liście
                                wtedy przegrał, oczywiście

                                pogrzebali w tych papierach
                                a tu nic - jasna cholera!
                                gostek czysty jak lelija
                                z teczki już nie będzie kija
                                nawet coś wygląda na to
                                że ten gość to jest bohater

                                te papiery dobrze schować
                                coś innego sprokurować
                                cios, uderzenie totalne
                                w jego życie seksualne
                                to na pewno da wyniki
                                popsuje mu statystki

                                do burdelu go zwabimy
                                piękny filmik nakręcimy
                                jak się dupcy tam z dziwkami
                                najlepiej ukrainkami
                                potem dobrze to zmontować
                                w internecie publikować

                                gdy tak swoje spiski snują
                                papierami wymachują
                                rozważają różne ciosy
                                szwindel, kłamstwo i donosy
                                Marek wietrząc taką zdradę
                                zwołuje sztabu naradę

                                pierwszy przybył pan w lektyce
                                ten co pieprzne lubi wice
                                kolejarz był drugim gościem
                                byłby pierwszy lecz na moście
                                tuż za uniwersytetem
                                ktoś przewrócił go na beton

                                i skopaliby sztabowca
                                lecz moc Marka go podniosła
                                dała siłę centryfugi
                                że uciekli jeden z drugim
                                na kraj świata albo dalej
                                w każdym razie w obce kraje

                                trzeci - gość o wielu nickach
                                poznawalny po ajpikach
                                znany z krótkich wypowiedzi
                                w których sens nie zawsze siedzi
                                w radio-taxi wsiadł pod domem
                                teraz tkwi w korku znajomym

                                sytuacja beznadziejna
                                wokół ludzka menażeria
                                siedzi w puszkach swych zamknięta
                                trochę zła a trochę śnięta
                                oj, karetka na sygnale
                                też się nie porusza wcale

                                wtedy gość o wielu nickach
                                (poznawalny po ajpikach)
                                do kierowcy głośno rzecze
                                masz pieniądze, weź człowiecze
                                ja tam dalej pójdę pieszo
                                pieszo chodzą co się spieszą

                                gorzej ma sztabowiec czwarta
                                całe życie nie ma farta
                                to ją mąż nagle porzuci
                                a to z porzucenia wróci
                                dziecko płacze gotowanie
                                i do sztabu znów wezwanie

                                zapukała do sąsiadki
                                niepotrzebne długie gadki
                                sprawa znana od stuleci
                                możesz popilnować dzieci?
                                ubrała czarny pulower
                                no i wsiadła na swój rower

                                i jak zwykle miała pecha
                                nie mogła daleko jechać
                                małe szkiełko na jej drodze
                                uszkodziło koło srodze
                                to z powodu pijanicy -
                                - zbił butelkę na ulicy

                                czy też dotrze na zebranie
                                sam zadaję to pytanie
                                ale o odpowiedź trudno
                                gdy wciąż na ulicach brudno
                                jak nie szkło to kał od psiny
                                mogą zmienić plan dziewczyny

                                piątym był faszysta śliczny
                                śliczny bo ekologiczny
                                hodował dwa duże koty
                                w pracy często miał kłopoty
                                właśnie mierzył poziom pyłu
                                gdy ktoś klepnął go od tyłu

                                musisz jechać, mówi facet
                                ja dokończę twoją pracę
                                widzę że jest pyłu dużo
                                te wskaźniki źle nam wróżą
                                gdy będziemy dalej śmiecić
                                w śmieciach zdechną nasze dzieci

                                Do akcji rusza Joanna.
                                Żadna taka stara panna
                                co lubuje sie w moherze
                                Nie chce iść na bal w operze,
                                tylko na narade bieży.
                                Coś Markowi sie należy.

                                Na przystanku długo czeka.
                                Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                                Chce skorzystać z autobusu,
                                Ale on też wypadł z kursu.
                                Marzyć o taksówkach rzecznych,
                                Metrze, rikszach jest zbytecznym

                                Zawracaniem sobie głowy,
                                Chociaż projekt jest gotowy.
                                Tak się dużo o tym pisze.
                                Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                                Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                                Cóż, że biletu nie mamy.

                                Czas nas goni, Marek czeka.
                                Trasa będzie niedaleka.
                                A tu horror, dwa kanary
                                Inkasują szmal od Klary,
                                Koleżanki z pracy Rycha.
                                Niezła z tego wyjdzie kicha,

                                Jak mnie złapią, myśli Aśka
                                I… pomogła jej zdrowaśka.
                                Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                                Dalej pieszo już ruszyła
                                Na naradę sztabu Marka,
                                Happenera, czyli Skwarka.

                                • Gość: Siostra Joanna Re: Trzeba dalej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.11.05, 19:56
                                  Dziekuje, Piwko. Czy na narade przyjdzie wiecej sztabowcow? Kto poczuje wene?
                                  Pamietam czasy, gdy "poeci z tego miasta pili bimber a nie Piasta". No to po
                                  szczeniaczku i do klawiatury. Ja znikam na tydzien w bardzo waznej sekretnej
                                  misji, za tydzien przysle meldunek. Haslo: Ratusz, odzew: korkociag. Piwko,
                                  jestes taki... nie mam slow. Joanna.
                                • Gość: Piwko Re: Trzeba dalej IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 19:41
                                  Może koniec zastoju?

                                  POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                                  Jedzie Marek na rowerze
                                  jedzie mu się po cholerze
                                  już dojechał do ratusza
                                  nic na nikim nie wymusza
                                  lecz z uśmiechem godnym króla
                                  nad kulturą się rozczula

                                  bo to miasto kiedyś miało
                                  rój artystów (rój to mało)
                                  dzisiaj robią w ateemie
                                  (tak upadło ludzkie plemię)
                                  z polecenia jakichś mend
                                  pracują na product placement

                                  bo z naszego miasta doorsy
                                  grały kiedyś nie dla forsy
                                  dziś koncert sponsorowany
                                  przez produktów, mać, reklamy
                                  a publiczność to konsument
                                  dziewięć na dół, dwa w rozumie

                                  bo poeci z tego miasta
                                  pili bimber a nie piasta
                                  gdy padali na trotuar
                                  pan bóg muzą ich otulał
                                  i rzucali wiersz na ściany
                                  nie slogany do reklamy

                                  i tak w myśli swych ruczaju
                                  nad upadkiem obyczaju,
                                  nad tym...brakiem zrozumienia
                                  (bo ja józek, a ty gienia)
                                  zadumany myśli Marek
                                  (jakby stanął mu zegarek)

                                  zegar stanął i wciąż stoi
                                  Marek swoje myśli doi
                                  rozwiązuje ten dylemat
                                  była przeszłość już jej nie ma
                                  i o ile się nie myle
                                  gdzieś zniknęły tamte chwile

                                  nagle czas ruszył z kopyta
                                  idzie świta znakomita
                                  panie dzwonią brylantami
                                  wymachują wachlarzami
                                  a panowie u ich boku
                                  mają w oczach wielki spokój

                                  lecz ten spokój jest pozorny
                                  pozorny jest krok dostojny
                                  a w ich sercach wielka troska
                                  bo nagle istota boska
                                  przybyła im do ratusza
                                  i nie wiedzą jak się ruszać

                                  czują że wbrew swojej racji
                                  mogą ulec degradacji
                                  tak! do poziomu penera
                                  z woli Marka Happenera
                                  jest to postać tajemnicza
                                  ma, przynajmniej, dwa oblicza

                                  jedno - ojca łagodnego
                                  a to drugie - surowego
                                  niby jest, lecz trochę z boku
                                  wojnę niesie czy też pokój?
                                  już nic na to nie poradzą
                                  lud głosował, Marek - władzą

                                  czas by bankiet przygotować
                                  nową władzę ufetować
                                  poznać lepiej, rękę ścisnąć
                                  i w pamięci się odcisnąć
                                  może ze mną by zataniczył?
                                  niejedna, tej myśli niańczy

                                  w pewnej knajpie przy ratuszu
                                  lepiej nie nadstawiać uszu
                                  bo spiskują tam elity
                                  pomysł mają znakomity
                                  plotki, kłamstwa, pomówienia
                                  ot, jak Marka w błoto zmieniać

                                  snują plany tak złowieszcze
                                  jakich nie widziano jeszcze
                                  jak tu by z wybrańca ludu
                                  zrobić lepki kawał brudu
                                  jakby tu przechytrzyć Marka
                                  gdzie jest w jego gardzie szparka

                                  najważniejszy głośno rzecze
                                  odetniemy mu zaplecze
                                  trzeba sprawdzić w ipeenie
                                  co on robił - ten odmieniec
                                  może jest na jakiejś liście
                                  wtedy przegrał, oczywiście

                                  pogrzebali w tych papierach
                                  a tu nic - jasna cholera!
                                  gostek czysty jak lelija
                                  z teczki już nie będzie kija
                                  nawet coś wygląda na to
                                  że ten gość to jest bohater

                                  te papiery dobrze schować
                                  coś innego sprokurować
                                  cios, uderzenie totalne
                                  w jego życie seksualne
                                  to na pewno da wyniki
                                  popsuje mu statystki

                                  do burdelu go zwabimy
                                  piękny filmik nakręcimy
                                  jak się dupcy tam z dziwkami
                                  najlepiej ukrainkami
                                  potem dobrze to zmontować
                                  w internecie publikować

                                  gdy tak swoje spiski snują
                                  papierami wymachują
                                  rozważają różne ciosy
                                  szwindel, kłamstwo i donosy
                                  Marek wietrząc taką zdradę
                                  zwołuje sztabu naradę

                                  pierwszy przybył pan w lektyce
                                  ten co pieprzne lubi wice
                                  kolejarz był drugim gościem
                                  byłby pierwszy lecz na moście
                                  tuż za uniwersytetem
                                  ktoś przewrócił go na beton

                                  i skopaliby sztabowca
                                  lecz moc Marka go podniosła
                                  dała siłę centryfugi
                                  że uciekli jeden z drugim
                                  na kraj świata albo dalej
                                  w każdym razie w obce kraje

                                  trzeci - gość o wielu nickach
                                  poznawalny po ajpikach
                                  znany z krótkich wypowiedzi
                                  w których sens nie zawsze siedzi
                                  w radio-taxi wsiadł pod domem
                                  teraz tkwi w korku znajomym

                                  sytuacja beznadziejna
                                  wokół ludzka menażeria
                                  siedzi w puszkach swych zamknięta
                                  trochę zła a trochę śnięta
                                  oj, karetka na sygnale
                                  też się nie porusza wcale

                                  wtedy gość o wielu nickach
                                  (poznawalny po ajpikach)
                                  do kierowcy głośno rzecze
                                  masz pieniądze, weź człowiecze
                                  ja tam dalej pójdę pieszo
                                  pieszo chodzą co się spieszą

                                  gorzej ma sztabowiec czwarta
                                  całe życie nie ma farta
                                  to ją mąż nagle porzuci
                                  a to z porzucenia wróci
                                  dziecko płacze gotowanie
                                  i do sztabu znów wezwanie

                                  zapukała do sąsiadki
                                  niepotrzebne długie gadki
                                  sprawa znana od stuleci
                                  możesz popilnować dzieci?
                                  ubrała czarny pulower
                                  no i wsiadła na swój rower

                                  i jak zwykle miała pecha
                                  nie mogła daleko jechać
                                  małe szkiełko na jej drodze
                                  uszkodziło koło srodze
                                  to z powodu pijanicy -
                                  - zbił butelkę na ulicy

                                  czy też dotrze na zebranie
                                  sam zadaję to pytanie
                                  ale o odpowiedź trudno
                                  gdy wciąż na ulicach brudno
                                  jak nie szkło to kał od psiny
                                  mogą zmienić plan dziewczyny

                                  piątym był faszysta śliczny
                                  śliczny bo ekologiczny
                                  hodował dwa duże koty
                                  w pracy często miał kłopoty
                                  właśnie mierzył poziom pyłu
                                  gdy ktoś klepnął go od tyłu

                                  musisz jechać, mówi facet
                                  ja dokończę twoją pracę
                                  widzę że jest pyłu dużo
                                  te wskaźniki źle nam wróżą
                                  gdy będziemy dalej śmiecić
                                  w śmieciach zdechną nasze dzieci

                                  Do akcji rusza Joanna.
                                  Żadna taka stara panna
                                  co lubuje sie w moherze
                                  Nie chce iść na bal w operze,
                                  tylko na narade bieży.
                                  Coś Markowi sie należy.

                                  Na przystanku długo czeka.
                                  Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                                  Chce skorzystać z autobusu,
                                  Ale on też wypadł z kursu.
                                  Marzyć o taksówkach rzecznych,
                                  Metrze, rikszach jest zbytecznym

                                  Zawracaniem sobie głowy,
                                  Chociaż projekt jest gotowy.
                                  Tak się dużo o tym pisze.
                                  Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                                  Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                                  Cóż, że biletu nie mamy.

                                  Czas nas goni, Marek czeka.
                                  Trasa będzie niedaleka.
                                  A tu horror, dwa kanary
                                  Inkasują szmal od Klary,
                                  Koleżanki z pracy Rycha.
                                  Niezła z tego wyjdzie kicha,

                                  Jak mnie złapią, myśli Aśka
                                  I… pomogła jej zdrowaśka.
                                  Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                                  Dalej pieszo już ruszyła
                                  Na naradę sztabu Marka,
                                  Happenera, czyli Skwarka.

                                  Gdy sztabowcy się spóźniali
                                  Marek z Panem w szachy grali
                                  błyskotliwe te gambity
                                  mecz po prostu znakomity
                                  znakomite są riposty
                                  i pułapki niczym osty
                                  • Gość: Piwko Re: Trzeba dalej IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 22:16
                                    Ciągnę. Upór mój powinien być przez Marka wynagrodzony, a może nie powinien?
                                    Kto to wie - ja nie, ale ciągnę.

                                    POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                                    Jedzie Marek na rowerze
                                    jedzie mu się po cholerze
                                    już dojechał do ratusza
                                    nic na nikim nie wymusza
                                    lecz z uśmiechem godnym króla
                                    nad kulturą się rozczula

                                    bo to miasto kiedyś miało
                                    rój artystów (rój to mało)
                                    dzisiaj robią w ateemie
                                    (tak upadło ludzkie plemię)
                                    z polecenia jakichś mend
                                    pracują na product placement

                                    bo z naszego miasta doorsy
                                    grały kiedyś nie dla forsy
                                    dziś koncert sponsorowany
                                    przez produktów, mać, reklamy
                                    a publiczność to konsument
                                    dziewięć na dół, dwa w rozumie

                                    bo poeci z tego miasta
                                    pili bimber a nie piasta
                                    gdy padali na trotuar
                                    pan bóg muzą ich otulał
                                    i rzucali wiersz na ściany
                                    nie slogany do reklamy

                                    i tak w myśli swych ruczaju
                                    nad upadkiem obyczaju,
                                    nad tym...brakiem zrozumienia
                                    (bo ja józek, a ty gienia)
                                    zadumany myśli Marek
                                    (jakby stanął mu zegarek)

                                    zegar stanął i wciąż stoi
                                    Marek swoje myśli doi
                                    rozwiązuje ten dylemat
                                    była przeszłość już jej nie ma
                                    i o ile się nie myle
                                    gdzieś zniknęły tamte chwile

                                    nagle czas ruszył z kopyta
                                    idzie świta znakomita
                                    panie dzwonią brylantami
                                    wymachują wachlarzami
                                    a panowie u ich boku
                                    mają w oczach wielki spokój

                                    lecz ten spokój jest pozorny
                                    pozorny jest krok dostojny
                                    a w ich sercach wielka troska
                                    bo nagle istota boska
                                    przybyła im do ratusza
                                    i nie wiedzą jak się ruszać

                                    czują że wbrew swojej racji
                                    mogą ulec degradacji
                                    tak! do poziomu penera
                                    z woli Marka Happenera
                                    jest to postać tajemnicza
                                    ma, przynajmniej, dwa oblicza

                                    jedno - ojca łagodnego
                                    a to drugie - surowego
                                    niby jest, lecz trochę z boku
                                    wojnę niesie czy też pokój?
                                    już nic na to nie poradzą
                                    lud głosował, Marek - władzą

                                    czas by bankiet przygotować
                                    nową władzę ufetować
                                    poznać lepiej, rękę ścisnąć
                                    i w pamięci się odcisnąć
                                    może ze mną by zataniczył?
                                    niejedna, tej myśli niańczy

                                    w pewnej knajpie przy ratuszu
                                    lepiej nie nadstawiać uszu
                                    bo spiskują tam elity
                                    pomysł mają znakomity
                                    plotki, kłamstwa, pomówienia
                                    ot, jak Marka w błoto zmieniać

                                    snują plany tak złowieszcze
                                    jakich nie widziano jeszcze
                                    jak tu by z wybrańca ludu
                                    zrobić lepki kawał brudu
                                    jakby tu przechytrzyć Marka
                                    gdzie jest w jego gardzie szparka

                                    najważniejszy głośno rzecze
                                    odetniemy mu zaplecze
                                    trzeba sprawdzić w ipeenie
                                    co on robił - ten odmieniec
                                    może jest na jakiejś liście
                                    wtedy przegrał, oczywiście

                                    pogrzebali w tych papierach
                                    a tu nic - jasna cholera!
                                    gostek czysty jak lelija
                                    z teczki już nie będzie kija
                                    nawet coś wygląda na to
                                    że ten gość to jest bohater

                                    te papiery dobrze schować
                                    coś innego sprokurować
                                    cios, uderzenie totalne
                                    w jego życie seksualne
                                    to na pewno da wyniki
                                    popsuje mu statystki

                                    do burdelu go zwabimy
                                    piękny filmik nakręcimy
                                    jak się dupcy tam z dziwkami
                                    najlepiej ukrainkami
                                    potem dobrze to zmontować
                                    w internecie publikować

                                    gdy tak swoje spiski snują
                                    papierami wymachują
                                    rozważają różne ciosy
                                    szwindel, kłamstwo i donosy
                                    Marek wietrząc taką zdradę
                                    zwołuje sztabu naradę

                                    pierwszy przybył pan w lektyce
                                    ten co pieprzne lubi wice
                                    kolejarz był drugim gościem
                                    byłby pierwszy lecz na moście
                                    tuż za uniwersytetem
                                    ktoś przewrócił go na beton

                                    i skopaliby sztabowca
                                    lecz moc Marka go podniosła
                                    dała siłę centryfugi
                                    że uciekli jeden z drugim
                                    na kraj świata albo dalej
                                    w każdym razie w obce kraje

                                    trzeci - gość o wielu nickach
                                    poznawalny po ajpikach
                                    znany z krótkich wypowiedzi
                                    w których sens nie zawsze siedzi
                                    w radio-taxi wsiadł pod domem
                                    teraz tkwi w korku znajomym

                                    sytuacja beznadziejna
                                    wokół ludzka menażeria
                                    siedzi w puszkach swych zamknięta
                                    trochę zła a trochę śnięta
                                    oj, karetka na sygnale
                                    też się nie porusza wcale

                                    wtedy gość o wielu nickach
                                    (poznawalny po ajpikach)
                                    do kierowcy głośno rzecze
                                    masz pieniądze, weź człowiecze
                                    ja tam dalej pójdę pieszo
                                    pieszo chodzą co się spieszą

                                    gorzej ma sztabowiec czwarta
                                    całe życie nie ma farta
                                    to ją mąż nagle porzuci
                                    a to z porzucenia wróci
                                    dziecko płacze gotowanie
                                    i do sztabu znów wezwanie

                                    zapukała do sąsiadki
                                    niepotrzebne długie gadki
                                    sprawa znana od stuleci
                                    możesz popilnować dzieci?
                                    ubrała czarny pulower
                                    no i wsiadła na swój rower

                                    i jak zwykle miała pecha
                                    nie mogła daleko jechać
                                    małe szkiełko na jej drodze
                                    uszkodziło koło srodze
                                    to z powodu pijanicy -
                                    - zbił butelkę na ulicy

                                    czy też dotrze na zebranie
                                    sam zadaję to pytanie
                                    ale o odpowiedź trudno
                                    gdy wciąż na ulicach brudno
                                    jak nie szkło to kał od psiny
                                    mogą zmienić plan dziewczyny

                                    piątym był faszysta śliczny
                                    śliczny bo ekologiczny
                                    hodował dwa duże koty
                                    w pracy często miał kłopoty
                                    właśnie mierzył poziom pyłu
                                    gdy ktoś klepnął go od tyłu

                                    musisz jechać, mówi facet
                                    ja dokończę twoją pracę
                                    widzę że jest pyłu dużo
                                    te wskaźniki źle nam wróżą
                                    gdy będziemy dalej śmiecić
                                    w śmieciach zdechną nasze dzieci

                                    Do akcji rusza Joanna.
                                    Żadna taka stara panna
                                    co lubuje sie w moherze
                                    Nie chce iść na bal w operze,
                                    tylko na narade bieży.
                                    Coś Markowi sie należy.

                                    Na przystanku długo czeka.
                                    Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                                    Chce skorzystać z autobusu,
                                    Ale on też wypadł z kursu.
                                    Marzyć o taksówkach rzecznych,
                                    Metrze, rikszach jest zbytecznym

                                    Zawracaniem sobie głowy,
                                    Chociaż projekt jest gotowy.
                                    Tak się dużo o tym pisze.
                                    Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                                    Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                                    Cóż, że biletu nie mamy.

                                    Czas nas goni, Marek czeka.
                                    Trasa będzie niedaleka.
                                    A tu horror, dwa kanary
                                    Inkasują szmal od Klary,
                                    Koleżanki z pracy Rycha.
                                    Niezła z tego wyjdzie kicha,

                                    Jak mnie złapią, myśli Aśka
                                    I… pomogła jej zdrowaśka.
                                    Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                                    Dalej pieszo już ruszyła
                                    Na naradę sztabu Marka,
                                    Happenera, czyli Skwarka.

                                    Gdy sztabowcy się spóźniali
                                    Marek z Panem w szachy grali
                                    błyskotliwe te gambity
                                    mecz po prostu znakomity
                                    znakomite są riposty
                                    i pułapki niczym osty

                                    w jednej fincie finta druga
                                    potem przerwa (trochę długa)
                                    Pan po głowie się podrapał
                                    i do walki stracił zapał
                                    że się poddał - bez znaczenia
                                    mat był w czterech poruszeniach
    • Gość: Emeryt Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.11.05, 22:57
      Poezja jest dobra na wszystko. Ale tylko uczciwa rewaloryzacja rent i emerytur
      pozwoli kazdemu emerytowi i renciscie skopletowac w domu biblioteczke poezji.
      Popierajmy wiec pana premiera w jego dazeniach,zeby niezbedne na te cele
      srodki zostaly zagwarantowane w budzecie UE.
      • Gość: Siostra Joanna Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.11.05, 23:16
        Moge sie dolaczyc? Zwrotka 30 i 31:

        Tak ekipa Happenera
        wraz sie na narade zbiera,
        lecz nie moze na nia zdazyc
        przez te korki, co pograzyc
        cale zycie w miescie moga.

        A tymczasem zieje trwoga,
        bo przebiegli ratuszowcy,
        zaden z przeszloscia ormowcy
        niemniej jednak spisek knuja,
        jak Markowi slawy ujac.
        • Gość: Emeryt Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.11.05, 23:35
          A bez uczciwej rewaloryzacji,
          nie doczekamy si€ demokracji.
        • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 24.11.05, 02:09
          Extra. Jestem pełen podziwu. Wirtuozeria.

          Moge sie dolaczyc? Zwrotka 30 i 31:
          >
          > Tak ekipa Happenera
          > wraz sie na narade zbiera,
          > lecz nie moze na nia zdazyc
          > przez te korki, co pograzyc
          > cale zycie w miescie moga.
          >
          > A tymczasem zieje trwoga,
          > bo przebiegli ratuszowcy,
          > zaden z przeszloscia ormowcy
          > niemniej jednak spisek knuja,
          > jak Markowi slawy ujac.
          • Gość: Siostra Joanna Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.11.05, 03:24
            Dziekuje Piwko za uznanie. No to ciagne dalej:

            Te elity, co spiskuja... ,
            w ktorej knajpie one knuja?

            Ale dzisiaj zmiana warty.
            To sie dzieje nie na zarty!
            Salonowcy, won pod budke!
            My sie wezmiem za kulturke.

            Nasze beda dzis ulice,
            place, mosty, kamienice.
            Internet opanujemy
            i Mareczka wybierzemy!
    • Gość: poloeschatolo GDZIE SIĘ PODZIAŁ BOCZNY LISTEK MODULACJI? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 00:09
      • Gość: Akcja Bezposrednia Re: GDZIE SIĘ PODZIAŁ BOCZNY LISTEK MODULACJI? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 24.11.05, 06:34
        nie wszystko jest doskonałe, czy poeci sie wybieraja na pikiete GW w sobote o
        12.00????
        • Gość: Siostra Joanna Re: GDZIE SIĘ PODZIAŁ BOCZNY LISTEK MODULACJI? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.11.05, 14:39
          I zobaczyli ilu ich...
          A spiewak takze byl sam...
          A mury rosly, rosly, rosly...
    • Gość: refresh'er M.H - Może pójść na ugodę z adminem??? IP: 217.153.189.* 24.11.05, 13:41
      jak widać admin może kasować wybrane wątki w dowolnej chwili i bez żadnego
      uzasadnienia
      • Gość: casanova Re: M.H - Może pójść na ugodę z adminem??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.05, 14:31
        Co za debilny wątek.
      • 666_satan_666 Re: M.H - Może pójść na ugodę z adminem??? 24.11.05, 14:33
        no właśnie. nie wiadomo czemu skasował 50 powtarzających się wątków o MH.
        przecież każden był niezwykle twórczy. no i wcale nie wiało stamtąd umiłowaniem
        do wiadomej postaci posuniętym niemalże do granic fanatyzmu... ach ten okrytny,
        bezlitosny i bezwzględny administrator! wcielenie zła normalnie!
    • Gość: gnida (matka) Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: 83.27.5.* 24.11.05, 17:33
      ocenzurowac admina.
      atak

      precz ze zniewoleniem umyslow
      • Gość: atak serca Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 25.11.05, 07:20
        do ataku godz. 12.00 sobota pl solny
        • Gość: bedzio Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 07:52
          bardziej rozproszony atak będzie skuteczniejszy!
          • Gość: farmaceuta Re:Dobra rada na zakonczenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.11.05, 21:49
            Atak rozproszony bedzie bardziej skuteczny po wypiciu szklanki mleka z
            dodatkiem 100 gram rycyny.
            • Gość: sanitariusz Re:Dobra rada na zakonczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 12:38
              może jednak pavulon w aerozolu nad miastem?

              przyzwyczaiłem się do tego medykamentu i mam jeszcze zzakopanych na działce
              kilkadziesiąt opakowań (żeby prokurator nie miał dowodu w ręku)
              • Gość: wiliam wolfram Czy pikieta sie udala? IP: *.range86-136.btcentralplus.com 26.11.05, 14:20
                czy adam michnik wyobrazal sobie ze jeden z oddzialow jego gazety bedzie
                pikietowany za cenzure tam uprawiana? mam nadzieje, ze wszyscy redaktorzy beda
                chodzic ze spuszczonymi ze wstydu glowami i ze rumienic sie beda, a zwlaszcza
                ten niedobry admin. amnesty international juz sie tym zainteresowala. ojciec
                rydzyk rowniez.
                • Gość: patriota Re: Czy pikieta sie udala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 14:27
                  jutro akcja!

                  Gość portalu: wesoły sanitariusz napisał(a):

                  > DEMONSTRACJA W OBRONIE M.H.
                  > PRZECIW DYSKRYMINACJI AGORY
                  > REANIMACJA DEMOKRACJI

                  niedziela 15.00 pod pręgierzem

                  • Gość: Farmaceuta Re: Odpowiadam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.05, 20:05
                    Tylko rycyna
                    i akcja sie zaczyna.
    • Gość: Piwko Elka pomocy IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 13:48
      Zatrzymał się POEMAT
      • Gość: marek happener Re: Elka pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 13:55
        całe szczęście piwko. przestaniecie mnie w końcu męczyć jakimiś bezsensownymi
        knotami.

        powróciłbys do poezji chociażby takiej jak w "Pawiu Platona"

        zdegustowany
        capitanclose
        • Gość: Piwko Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 15:05
          Gość portalu: marek happener napisał(a):

          > całe szczęście piwko. przestaniecie mnie w końcu męczyć jakimiś bezsensownymi
          > knotami.
          >
          > powróciłbys do poezji chociażby takiej jak w "Pawiu Platona"
          >
          > zdegustowany
          > capitanclose

          Czy to na prawdę takie bezwartościowe kapitanie? Uważam, że niektóre fragmenty
          są całkiem całkiem.
        • Gość: Elżbieta Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 18:20
          Gość portalu: marek happener napisał(a):

          > całe szczęście piwko. przestaniecie mnie w końcu męczyć jakimiś bezsensownymi
          > knotami.
          >
          > powróciłbys do poezji chociażby takiej jak w "Pawiu Platona"
          >
          > zdegustowany
          > capitanclose

          Mimo sprzeciwu bohatera, trzeba kontynuować. Tylko nie wiem jak.
          • Gość: Pomagier Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.05, 20:49
            Siala baba mak,
            nie wiedziala jak,
            a dziad wiedzial,
            nie powiedzial,
            a to bylo tak:
            Siala baba mak,....
            Kontynuowac?
            • Gość: Piwko Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.mm.pl 27.11.05, 21:35
              Gość portalu: Pomagier napisał(a):

              > Siala baba mak,
              > nie wiedziala jak,
              > a dziad wiedzial,
              > nie powiedzial,
              > a to bylo tak:
              > Siala baba mak,....
              > Kontynuowac?

              To nie jest ośmiozgłoskowiec i jakoś nie wiąże się z tematyką poematu. Wydaje mi
              się też jakby znajmy.
              • Gość: Pomagier Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.05, 22:20
                Trzynastozgloskowiec tez to nie jest, a wiec napewno nie z "Pana Tadeusza"
                gdzie panieskim rumiencem dziecielina pala.
                • Gość: Piwko Re: Elka pomocy IP: *.wroclaw.mm.pl 28.11.05, 13:20
                  Gość portalu: Pomagier napisał(a):

                  > Trzynastozgloskowiec tez to nie jest, a wiec napewno nie z "Pana Tadeusza"
                  > gdzie panieskim rumiencem dziecielina pala.

                  POEMAT jest utrzymany w rytmie ośmiozgłoskowca, rym a-a, sześć linijek strofa,
                  aby się właączyć do pracy nad nim należy
                  a) utrzymać powyższą dyscyplinę
                  b) przeczytać poemat (by wiedzieć o czym on jest)
                  Jest możliwość doklejania własnych łat, ale wtedy powstanie boczna linia rozwoju
                  poematu.
    • Gość: Burak Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 28.11.05, 10:24
      Co dalej z tym wiersem? Do czego toto zmierza?
      • pawka.morozow1 Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu 28.11.05, 13:21
        Poezja umiera wraz z poetą
        • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 28.11.05, 15:25
          pawka.morozow1 napisała:

          > Poezja umiera wraz z poetą

          Exegi monumentum aere perenius, albo jakoś tak - nie umarło trwa, a Horacego
          dawno robaki stoczyły.
          • Gość: hrabiaa Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.05, 18:07
            ale, to trzeba być Horacym, a nie wrocławskim , hehehehehehehe "poetą"
    • Gość: X_x Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 15:29
      MARKOWA SŁAWA WKRÓTCE PRZEMINIE
      GDY SIĘ UTOPI W TEJ WAZELINIE.
      • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 28.11.05, 18:01
        Gość portalu: X_x napisał(a):

        > MARKOWA SŁAWA WKRÓTCE PRZEMINIE
        > GDY SIĘ UTOPI W TEJ WAZELINIE.

        Myśl sobie takie głupoty, ale jest to niezgodne z tytułem wątku - może załóż nowy?
        • Gość: hrabiaa Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.05, 18:08
          Pieśń się baje, czas ucieka, Happenera wódka czeka - hehehehehehe
          Parafraza Fredy
          • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 28.11.05, 18:18
            Takie banały to każdy może. Wejdź w wiersz i coś wpisz od siebie. Gdzie Twoja
            wyobraźnia?
            • Gość: refresh'er Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: 217.153.189.* 28.11.05, 20:29
              no właśnie, gdzie?
              to tak dla odświeżenia
              • Gość: ułan - bator Re: Poezja jest Śmiertelna i podlega cenzurze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 23:24
    • Gość: Siostra Joanna Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.11.05, 23:44
      Wyjechalam do sanatorium, leczę moje skołatane nerwy, ale od czasu do czasu
      zaglądam na Wrocławskie Forum. I zaczyna mnie trochę mdlic od nadmiaru dyskusji
      na jeden temat. Tu demonstracje na Rynku, a tam pedagog z woźnym.
      Heeeeeelp!!!!!!!
      Poemat o M.H. to praca organiczna u podstaw. Trzeba ciągnąć.
      Ale błagam o chwilę wytchnienia w tych na serio dyskusjach i apeluję o powiew
      prawdziwej poezji, ktora nie wyklucza odrobiny pikanterii, ale tej “hetero”,
      inspirujacej bardziej przynajmniej moją wyobraźnię. Tym bardziej, że w
      wykonaniu założyciela tego wątku: Więc:

      “Gdy Wenus miała szesnaście lat,
      Zauważyli rodzice,
      Że sie dokola kolysze świat,
      Gdy piękna córka idzie przez ulicę.

      Ona doprawdy niezwykle szła:
      Jak gdyby siebie wiodła.
      A wiatr napływem płynnego szkła
      Nogi jej rzeźbił po same biodra.”

      A teraz czekam niecierpliwie na zajadłe riposty przeciwników mojego
      niewinnego, (tak myślę) wpisu, aczkolwiek, prawie na pewno, nie poprawnego
      politycznie.
      • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 29.11.05, 05:22
        Siostro wrowadzimy wątki erotyczne do Poematu.
        Jakoś tak
        eroika erotyczna
        heroiczna gra magiczna

        na razie zupełnie się nie nadaje, ale po przemyśleniu kto wie...
        • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 01.12.05, 00:25
          Yrochę sobie to wszystko przemyślałem i teraz wygląda to tak, zwróć uwagę na
          ostatnią zwrotkę:

          POEMAT O MARKU HAPPENERZE

          Jedzie Marek na rowerze
          jedzie mu się po cholerze
          już dojechał do ratusza
          nic na nikim nie wymusza
          lecz z uśmiechem godnym króla
          nad kulturą się rozczula

          bo to miasto kiedyś miało
          rój artystów (rój to mało)
          dzisiaj robią w ateemie
          (tak upadło ludzkie plemię)
          z polecenia jakichś mend
          pracują na product placement

          bo z naszego miasta doorsy
          grały kiedyś nie dla forsy
          dziś koncert sponsorowany
          przez produktów, mać, reklamy
          a publiczność to konsument
          dziewięć na dół, dwa w rozumie

          bo poeci z tego miasta
          pili bimber a nie piasta
          gdy padali na trotuar
          pan bóg muzą ich otulał
          i rzucali wiersz na ściany
          nie slogany do reklamy

          i tak w myśli swych ruczaju
          nad upadkiem obyczaju,
          nad tym...brakiem zrozumienia
          (bo ja józek, a ty gienia)
          zadumany myśli Marek
          (jakby stanął mu zegarek)

          zegar stanął i wciąż stoi
          Marek swoje myśli doi
          rozwiązuje ten dylemat
          była przeszłość już jej nie ma
          i o ile się nie myle
          gdzieś zniknęły tamte chwile

          nagle czas ruszył z kopyta
          idzie świta znakomita
          panie dzwonią brylantami
          wymachują wachlarzami
          a panowie u ich boku
          mają w oczach wielki spokój

          lecz ten spokój jest pozorny
          pozorny jest krok dostojny
          a w ich sercach wielka troska
          bo nagle istota boska
          przybyła im do ratusza
          i nie wiedzą jak się ruszać

          czują że wbrew swojej racji
          mogą ulec degradacji
          tak! do poziomu penera
          z woli Marka Happenera
          jest to postać tajemnicza
          ma, przynajmniej, dwa oblicza

          jedno - ojca łagodnego
          a to drugie - surowego
          niby jest, lecz trochę z boku
          wojnę niesie czy też pokój?
          już nic na to nie poradzą
          lud głosował, Marek - władzą

          czas by bankiet przygotować
          nową władzę ufetować
          poznać lepiej, rękę ścisnąć
          i w pamięci się odcisnąć
          może ze mną by zataniczył?
          niejedna, tej myśli niańczy

          w pewnej knajpie przy ratuszu
          lepiej nie nadstawiać uszu
          bo spiskują tam elity
          pomysł mają znakomity
          plotki, kłamstwa, pomówienia
          ot, jak Marka w błoto zmieniać

          snują plany tak złowieszcze
          jakich nie widziano jeszcze
          jak tu by z wybrańca ludu
          zrobić lepki kawał brudu
          jakby tu przechytrzyć Marka
          gdzie jest w jego gardzie szparka

          najważniejszy głośno rzecze
          odetniemy mu zaplecze
          trzeba sprawdzić w ipeenie
          co on robił - ten odmieniec
          może jest na jakiejś liście
          wtedy przegrał, oczywiście

          pogrzebali w tych papierach
          a tu nic - jasna cholera!
          gostek czysty jak lelija
          z teczki już nie będzie kija
          nawet coś wygląda na to
          że ten gość to jest bohater

          te papiery dobrze schować
          coś innego sprokurować
          cios, uderzenie totalne
          w jego życie seksualne
          to na pewno da wyniki
          popsuje mu statystki

          do burdelu go zwabimy
          piękny filmik nakręcimy
          jak się dupcy tam z dziwkami
          najlepiej ukrainkami
          potem dobrze to zmontować
          w internecie publikować

          gdy tak swoje spiski snują
          papierami wymachują
          rozważają różne ciosy
          szwindel, kłamstwo i donosy
          Marek wietrząc taką zdradę
          zwołuje sztabu naradę

          pierwszy przybył pan w lektyce
          ten co pieprzne lubi wice
          kolejarz był drugim gościem
          byłby pierwszy lecz na moście
          tuż za uniwersytetem
          ktoś przewrócił go na beton

          i skopaliby sztabowca
          lecz moc Marka go podniosła
          dała siłę centryfugi
          że uciekli jeden z drugim
          na kraj świata albo dalej
          w każdym razie w obce kraje

          trzeci - gość o wielu nickach
          poznawalny po ajpikach
          znany z krótkich wypowiedzi
          w których sens nie zawsze siedzi
          w radio-taxi wsiadł pod domem
          teraz tkwi w korku znajomym

          sytuacja beznadziejna
          wokół ludzka menażeria
          siedzi w puszkach swych zamknięta
          trochę zła a trochę śnięta
          oj, karetka na sygnale
          też się nie porusza wcale

          wtedy gość o wielu nickach
          (poznawalny po ajpikach)
          do kierowcy głośno rzecze
          masz pieniądze, weź człowiecze
          ja tam dalej pójdę pieszo
          pieszo chodzą co się spieszą

          gorzej ma sztabowiec czwarta
          całe życie nie ma farta
          to ją mąż nagle porzuci
          a to z porzucenia wróci
          dziecko płacze gotowanie
          i do sztabu znów wezwanie

          zapukała do sąsiadki
          niepotrzebne długie gadki
          sprawa znana od stuleci
          możesz popilnować dzieci?
          ubrała czarny pulower
          no i wsiadła na swój rower

          i jak zwykle miała pecha
          nie mogła daleko jechać
          małe szkiełko na jej drodze
          uszkodziło koło srodze
          to z powodu pijanicy -
          - zbił butelkę na ulicy

          czy też dotrze na zebranie
          sam zadaję to pytanie
          ale o odpowiedź trudno
          gdy wciąż na ulicach brudno
          jak nie szkło to kał od psiny
          mogą zmienić plan dziewczyny

          piątym był faszysta śliczny
          śliczny bo ekologiczny
          hodował dwa duże koty
          w pracy często miał kłopoty
          właśnie mierzył poziom pyłu
          gdy ktoś klepnął go od tyłu

          musisz jechać, mówi facet
          ja dokończę twoją pracę
          widzę że jest pyłu dużo
          te wskaźniki źle nam wróżą
          gdy będziemy dalej śmiecić
          w śmieciach zdechną nasze dzieci

          Do akcji rusza Joanna.
          Żadna taka stara panna
          co lubuje sie w moherze
          Nie chce iść na bal w operze,
          tylko na narade bieży.
          Coś Markowi sie należy.

          Na przystanku długo czeka.
          Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
          Chce skorzystać z autobusu,
          Ale on też wypadł z kursu.
          Marzyć o taksówkach rzecznych,
          Metrze, rikszach jest zbytecznym

          Zawracaniem sobie głowy,
          Chociaż projekt jest gotowy.
          Tak się dużo o tym pisze.
          Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
          Jedzie trójka, więc wsiadamy.
          Cóż, że biletu nie mamy.

          Czas nas goni, Marek czeka.
          Trasa będzie niedaleka.
          A tu horror, dwa kanary
          Inkasują szmal od Klary,
          Koleżanki z pracy Rycha.
          Niezła z tego wyjdzie kicha,

          Jak mnie złapią, myśli Aśka
          I… pomogła jej zdrowaśka.
          Tramwaj stanął, wyskoczyła,
          Dalej pieszo już ruszyła
          Na naradę sztabu Marka,
          Happenera, czyli Skwarka.

          Gdy sztabowcy się spóźniali
          Marek z Panem w szachy grali
          błyskotliwe te gambity
          mecz po prostu znakomity
          znakomite są riposty
          i pułapki niczym osty

          w jednej fincie finta druga
          potem przerwa (trochę długa)
          Pan po głowie się podrapał
          i do walki stracił zapał
          że się poddał - bez znaczenia
          mat był w czterech poruszeniach

          wtem Kolejarz wpadł zdyszany
          - o mało by mnie na glany
          tutaj, zaraz, na tym moście
          o wizję lokalną proście
          bo policji jest za mało
          chuliganów trzeba pałą
          • Gość: Siostra Joanna Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.12.05, 01:02
            W miescie musi byc bezpiecznie.
            Lecz telefon bezskutecznie
            Dzwonil, dzwonil, dzwonil, dzwonil.
            Policjantow nikt nie gonil.
            By wykazac swoja wene
            Rekrutowali Marzene.
          • Gość: Elżbieta Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 01.12.05, 01:20
            Wydaje mi się, że tak można

            POEMAT O MARKU HAPPENERZE

            Jedzie Marek na rowerze
            jedzie mu się po cholerze
            już dojechał do ratusza
            nic na nikim nie wymusza
            lecz z uśmiechem godnym króla
            nad kulturą się rozczula

            bo to miasto kiedyś miało
            rój artystów (rój to mało)
            dzisiaj robią w ateemie
            (tak upadło ludzkie plemię)
            z polecenia jakichś mend
            pracują na product placement

            bo z naszego miasta doorsy
            grały kiedyś nie dla forsy
            dziś koncert sponsorowany
            przez produktów, mać, reklamy
            a publiczność to konsument
            dziewięć na dół, dwa w rozumie

            bo poeci z tego miasta
            pili bimber a nie piasta
            gdy padali na trotuar
            pan bóg muzą ich otulał
            i rzucali wiersz na ściany
            nie slogany do reklamy

            i tak w myśli swych ruczaju
            nad upadkiem obyczaju,
            nad tym...brakiem zrozumienia
            (bo ja józek, a ty gienia)
            zadumany myśli Marek
            (jakby stanął mu zegarek)

            zegar stanął i wciąż stoi
            Marek swoje myśli doi
            rozwiązuje ten dylemat
            była przeszłość już jej nie ma
            i o ile się nie myle
            gdzieś zniknęły tamte chwile

            nagle czas ruszył z kopyta
            idzie świta znakomita
            panie dzwonią brylantami
            wymachują wachlarzami
            a panowie u ich boku
            mają w oczach wielki spokój

            lecz ten spokój jest pozorny
            pozorny jest krok dostojny
            a w ich sercach wielka troska
            bo nagle istota boska
            przybyła im do ratusza
            i nie wiedzą jak się ruszać

            czują że wbrew swojej racji
            mogą ulec degradacji
            tak! do poziomu penera
            z woli Marka Happenera
            jest to postać tajemnicza
            ma, przynajmniej, dwa oblicza

            jedno - ojca łagodnego
            a to drugie - surowego
            niby jest, lecz trochę z boku
            wojnę niesie czy też pokój?
            już nic na to nie poradzą
            lud głosował, Marek - władzą

            czas by bankiet przygotować
            nową władzę ufetować
            poznać lepiej, rękę ścisnąć
            i w pamięci się odcisnąć
            może ze mną by zataniczył?
            niejedna, tej myśli niańczy

            w pewnej knajpie przy ratuszu
            lepiej nie nadstawiać uszu
            bo spiskują tam elity
            pomysł mają znakomity
            plotki, kłamstwa, pomówienia
            ot, jak Marka w błoto zmieniać

            snują plany tak złowieszcze
            jakich nie widziano jeszcze
            jak tu by z wybrańca ludu
            zrobić lepki kawał brudu
            jakby tu przechytrzyć Marka
            gdzie jest w jego gardzie szparka

            najważniejszy głośno rzecze
            odetniemy mu zaplecze
            trzeba sprawdzić w ipeenie
            co on robił - ten odmieniec
            może jest na jakiejś liście
            wtedy przegrał, oczywiście

            pogrzebali w tych papierach
            a tu nic - jasna cholera!
            gostek czysty jak lelija
            z teczki już nie będzie kija
            nawet coś wygląda na to
            że ten gość to jest bohater

            te papiery dobrze schować
            coś innego sprokurować
            cios, uderzenie totalne
            w jego życie seksualne
            to na pewno da wyniki
            popsuje mu statystki

            do burdelu go zwabimy
            piękny filmik nakręcimy
            jak się dupcy tam z dziwkami
            najlepiej ukrainkami
            potem dobrze to zmontować
            w internecie publikować

            gdy tak swoje spiski snują
            papierami wymachują
            rozważają różne ciosy
            szwindel, kłamstwo i donosy
            Marek wietrząc taką zdradę
            zwołuje sztabu naradę

            pierwszy przybył pan w lektyce
            ten co pieprzne lubi wice
            kolejarz był drugim gościem
            byłby pierwszy lecz na moście
            tuż za uniwersytetem
            ktoś przewrócił go na beton

            i skopaliby sztabowca
            lecz moc Marka go podniosła
            dała siłę centryfugi
            że uciekli jeden z drugim
            na kraj świata albo dalej
            w każdym razie w obce kraje

            trzeci - gość o wielu nickach
            poznawalny po ajpikach
            znany z krótkich wypowiedzi
            w których sens nie zawsze siedzi
            w radio-taxi wsiadł pod domem
            teraz tkwi w korku znajomym

            sytuacja beznadziejna
            wokół ludzka menażeria
            siedzi w puszkach swych zamknięta
            trochę zła a trochę śnięta
            oj, karetka na sygnale
            też się nie porusza wcale

            wtedy gość o wielu nickach
            (poznawalny po ajpikach)
            do kierowcy głośno rzecze
            masz pieniądze, weź człowiecze
            ja tam dalej pójdę pieszo
            pieszo chodzą co się spieszą

            gorzej ma sztabowiec czwarta
            całe życie nie ma farta
            to ją mąż nagle porzuci
            a to z porzucenia wróci
            dziecko płacze gotowanie
            i do sztabu znów wezwanie

            zapukała do sąsiadki
            niepotrzebne długie gadki
            sprawa znana od stuleci
            możesz popilnować dzieci?
            ubrała czarny pulower
            no i wsiadła na swój rower

            i jak zwykle miała pecha
            nie mogła daleko jechać
            małe szkiełko na jej drodze
            uszkodziło koło srodze
            to z powodu pijanicy -
            - zbił butelkę na ulicy

            czy też dotrze na zebranie
            sam zadaję to pytanie
            ale o odpowiedź trudno
            gdy wciąż na ulicach brudno
            jak nie szkło to kał od psiny
            mogą zmienić plan dziewczyny

            piątym był faszysta śliczny
            śliczny bo ekologiczny
            hodował dwa duże koty
            w pracy często miał kłopoty
            właśnie mierzył poziom pyłu
            gdy ktoś klepnął go od tyłu

            musisz jechać, mówi facet
            ja dokończę twoją pracę
            widzę że jest pyłu dużo
            te wskaźniki źle nam wróżą
            gdy będziemy dalej śmiecić
            w śmieciach zdechną nasze dzieci

            Do akcji rusza Joanna.
            Żadna taka stara panna
            co lubuje sie w moherze
            Nie chce iść na bal w operze,
            tylko na narade bieży.
            Coś Markowi sie należy.

            Na przystanku długo czeka.
            Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
            Chce skorzystać z autobusu,
            Ale on też wypadł z kursu.
            Marzyć o taksówkach rzecznych,
            Metrze, rikszach jest zbytecznym

            Zawracaniem sobie głowy,
            Chociaż projekt jest gotowy.
            Tak się dużo o tym pisze.
            Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
            Jedzie trójka, więc wsiadamy.
            Cóż, że biletu nie mamy.

            Czas nas goni, Marek czeka.
            Trasa będzie niedaleka.
            A tu horror, dwa kanary
            Inkasują szmal od Klary,
            Koleżanki z pracy Rycha.
            Niezła z tego wyjdzie kicha,

            Jak mnie złapią, myśli Aśka
            I… pomogła jej zdrowaśka.
            Tramwaj stanął, wyskoczyła,
            Dalej pieszo już ruszyła
            Na naradę sztabu Marka,
            Happenera, czyli Skwarka.

            Gdy sztabowcy się spóźniali
            Marek z Panem w szachy grali
            błyskotliwe te gambity
            mecz po prostu znakomity
            znakomite są riposty
            i pułapki niczym osty

            w jednej fincie finta druga
            potem przerwa (trochę długa)
            Pan po głowie się podrapał
            i do walki stracił zapał
            że się poddał - bez znaczenia
            mat był w czterech poruszeniach

            wtem Kolejarz wpadł zdyszany
            - o mało by mnie na glany
            tutaj, zaraz, na tym moście
            o wizję lokalną proście
            bo policji jest za mało
            chuliganów trzeba pałą

            koleś lekko przestraszony
            bije w w bardzo głośne dzwony
            zemsty pragnie, bić po twarzach
            to się nie powinno zdarzać
            bo dobrze czyli bezsprzecznie
            po śródmieściu iść bezpieczmie
            • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 01.12.05, 10:28
              Joanno wklejam

              POEMAT O MARKU HAPPENERZE

              Jedzie Marek na rowerze
              jedzie mu się po cholerze
              już dojechał do ratusza
              nic na nikim nie wymusza
              lecz z uśmiechem godnym króla
              nad kulturą się rozczula

              bo to miasto kiedyś miało
              rój artystów (rój to mało)
              dzisiaj robią w ateemie
              (tak upadło ludzkie plemię)
              z polecenia jakichś mend
              pracują na product placement

              bo z naszego miasta doorsy
              grały kiedyś nie dla forsy
              dziś koncert sponsorowany
              przez produktów, mać, reklamy
              a publiczność to konsument
              dziewięć na dół, dwa w rozumie

              bo poeci z tego miasta
              pili bimber a nie piasta
              gdy padali na trotuar
              pan bóg muzą ich otulał
              i rzucali wiersz na ściany
              nie slogany do reklamy

              i tak w myśli swych ruczaju
              nad upadkiem obyczaju,
              nad tym...brakiem zrozumienia
              (bo ja józek, a ty gienia)
              zadumany myśli Marek
              (jakby stanął mu zegarek)

              zegar stanął i wciąż stoi
              Marek swoje myśli doi
              rozwiązuje ten dylemat
              była przeszłość już jej nie ma
              i o ile się nie myle
              gdzieś zniknęły tamte chwile

              nagle czas ruszył z kopyta
              idzie świta znakomita
              panie dzwonią brylantami
              wymachują wachlarzami
              a panowie u ich boku
              mają w oczach wielki spokój

              lecz ten spokój jest pozorny
              pozorny jest krok dostojny
              a w ich sercach wielka troska
              bo nagle istota boska
              przybyła im do ratusza
              i nie wiedzą jak się ruszać

              czują że wbrew swojej racji
              mogą ulec degradacji
              tak! do poziomu penera
              z woli Marka Happenera
              jest to postać tajemnicza
              ma, przynajmniej, dwa oblicza

              jedno - ojca łagodnego
              a to drugie - surowego
              niby jest, lecz trochę z boku
              wojnę niesie czy też pokój?
              już nic na to nie poradzą
              lud głosował, Marek - władzą

              czas by bankiet przygotować
              nową władzę ufetować
              poznać lepiej, rękę ścisnąć
              i w pamięci się odcisnąć
              może ze mną by zataniczył?
              niejedna, tej myśli niańczy

              w pewnej knajpie przy ratuszu
              lepiej nie nadstawiać uszu
              bo spiskują tam elity
              pomysł mają znakomity
              plotki, kłamstwa, pomówienia
              ot, jak Marka w błoto zmieniać

              snują plany tak złowieszcze
              jakich nie widziano jeszcze
              jak tu by z wybrańca ludu
              zrobić lepki kawał brudu
              jakby tu przechytrzyć Marka
              gdzie jest w jego gardzie szparka

              najważniejszy głośno rzecze
              odetniemy mu zaplecze
              trzeba sprawdzić w ipeenie
              co on robił - ten odmieniec
              może jest na jakiejś liście
              wtedy przegrał, oczywiście

              pogrzebali w tych papierach
              a tu nic - jasna cholera!
              gostek czysty jak lelija
              z teczki już nie będzie kija
              nawet coś wygląda na to
              że ten gość to jest bohater

              te papiery dobrze schować
              coś innego sprokurować
              cios, uderzenie totalne
              w jego życie seksualne
              to na pewno da wyniki
              popsuje mu statystki

              do burdelu go zwabimy
              piękny filmik nakręcimy
              jak się dupcy tam z dziwkami
              najlepiej ukrainkami
              potem dobrze to zmontować
              w internecie publikować

              gdy tak swoje spiski snują
              papierami wymachują
              rozważają różne ciosy
              szwindel, kłamstwo i donosy
              Marek wietrząc taką zdradę
              zwołuje sztabu naradę

              pierwszy przybył pan w lektyce
              ten co pieprzne lubi wice
              kolejarz był drugim gościem
              byłby pierwszy lecz na moście
              tuż za uniwersytetem
              ktoś przewrócił go na beton

              i skopaliby sztabowca
              lecz moc Marka go podniosła
              dała siłę centryfugi
              że uciekli jeden z drugim
              na kraj świata albo dalej
              w każdym razie w obce kraje

              trzeci - gość o wielu nickach
              poznawalny po ajpikach
              znany z krótkich wypowiedzi
              w których sens nie zawsze siedzi
              w radio-taxi wsiadł pod domem
              teraz tkwi w korku znajomym

              sytuacja beznadziejna
              wokół ludzka menażeria
              siedzi w puszkach swych zamknięta
              trochę zła a trochę śnięta
              oj, karetka na sygnale
              też się nie porusza wcale

              wtedy gość o wielu nickach
              (poznawalny po ajpikach)
              do kierowcy głośno rzecze
              masz pieniądze, weź człowiecze
              ja tam dalej pójdę pieszo
              pieszo chodzą co się spieszą

              gorzej ma sztabowiec czwarta
              całe życie nie ma farta
              to ją mąż nagle porzuci
              a to z porzucenia wróci
              dziecko płacze gotowanie
              i do sztabu znów wezwanie

              zapukała do sąsiadki
              niepotrzebne długie gadki
              sprawa znana od stuleci
              możesz popilnować dzieci?
              ubrała czarny pulower
              no i wsiadła na swój rower

              i jak zwykle miała pecha
              nie mogła daleko jechać
              małe szkiełko na jej drodze
              uszkodziło koło srodze
              to z powodu pijanicy -
              - zbił butelkę na ulicy

              czy też dotrze na zebranie
              sam zadaję to pytanie
              ale o odpowiedź trudno
              gdy wciąż na ulicach brudno
              jak nie szkło to kał od psiny
              mogą zmienić plan dziewczyny

              piątym był faszysta śliczny
              śliczny bo ekologiczny
              hodował dwa duże koty
              w pracy często miał kłopoty
              właśnie mierzył poziom pyłu
              gdy ktoś klepnął go od tyłu

              musisz jechać, mówi facet
              ja dokończę twoją pracę
              widzę że jest pyłu dużo
              te wskaźniki źle nam wróżą
              gdy będziemy dalej śmiecić
              w śmieciach zdechną nasze dzieci

              Do akcji rusza Joanna.
              Żadna taka stara panna
              co lubuje sie w moherze
              Nie chce iść na bal w operze,
              tylko na narade bieży.
              Coś Markowi sie należy.

              Na przystanku długo czeka.
              Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
              Chce skorzystać z autobusu,
              Ale on też wypadł z kursu.
              Marzyć o taksówkach rzecznych,
              Metrze, rikszach jest zbytecznym

              Zawracaniem sobie głowy,
              Chociaż projekt jest gotowy.
              Tak się dużo o tym pisze.
              Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
              Jedzie trójka, więc wsiadamy.
              Cóż, że biletu nie mamy.

              Czas nas goni, Marek czeka.
              Trasa będzie niedaleka.
              A tu horror, dwa kanary
              Inkasują szmal od Klary,
              Koleżanki z pracy Rycha.
              Niezła z tego wyjdzie kicha,

              Jak mnie złapią, myśli Aśka
              I… pomogła jej zdrowaśka.
              Tramwaj stanął, wyskoczyła,
              Dalej pieszo już ruszyła
              Na naradę sztabu Marka,
              Happenera, czyli Skwarka.

              Gdy sztabowcy się spóźniali
              Marek z Panem w szachy grali
              błyskotliwe te gambity
              mecz po prostu znakomity
              znakomite są riposty
              i pułapki niczym osty

              w jednej fincie finta druga
              potem przerwa (trochę długa)
              Pan po głowie się podrapał
              i do walki stracił zapał
              że się poddał - bez znaczenia
              mat był w czterech poruszeniach

              wtem Kolejarz wpadł zdyszany
              - o mało by mnie na glany
              tutaj, zaraz, na tym moście
              o wizję lokalną proście
              bo policji jest za mało
              chuliganów trzeba pałą

              koleś lekko przestraszony
              bije w w bardzo głośne dzwony
              zemsty pragnie, bić po twarzach
              to się nie powinno zdarzać
              bo dobrze czyli bezsprzecznie
              po śródmieściu iść bezpieczmie

              W miescie musi byc bezpiecznie.
              Lecz telefon bezskutecznie
              Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
              Policjantów nikt nie gonił.
              By wykazać swoją wenę
              Rekrutowali Marzenę.

              • Gość: Elżbieta Już 40 zwrotka IP: *.wroclaw.mm.pl 01.12.05, 12:13
                Oto ona (ta na końcu):

                POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                Jedzie Marek na rowerze
                jedzie mu się po cholerze
                już dojechał do ratusza
                nic na nikim nie wymusza
                lecz z uśmiechem godnym króla
                nad kulturą się rozczula

                bo to miasto kiedyś miało
                rój artystów (rój to mało)
                dzisiaj robią w ateemie
                (tak upadło ludzkie plemię)
                z polecenia jakichś mend
                pracują na product placement

                bo z naszego miasta doorsy
                grały kiedyś nie dla forsy
                dziś koncert sponsorowany
                przez produktów, mać, reklamy
                a publiczność to konsument
                dziewięć na dół, dwa w rozumie

                bo poeci z tego miasta
                pili bimber a nie piasta
                gdy padali na trotuar
                pan bóg muzą ich otulał
                i rzucali wiersz na ściany
                nie slogany do reklamy

                i tak w myśli swych ruczaju
                nad upadkiem obyczaju,
                nad tym...brakiem zrozumienia
                (bo ja józek, a ty gienia)
                zadumany myśli Marek
                (jakby stanął mu zegarek)

                zegar stanął i wciąż stoi
                Marek swoje myśli doi
                rozwiązuje ten dylemat
                była przeszłość już jej nie ma
                i o ile się nie myle
                gdzieś zniknęły tamte chwile

                nagle czas ruszył z kopyta
                idzie świta znakomita
                panie dzwonią brylantami
                wymachują wachlarzami
                a panowie u ich boku
                mają w oczach wielki spokój

                lecz ten spokój jest pozorny
                pozorny jest krok dostojny
                a w ich sercach wielka troska
                bo nagle istota boska
                przybyła im do ratusza
                i nie wiedzą jak się ruszać

                czują że wbrew swojej racji
                mogą ulec degradacji
                tak! do poziomu penera
                z woli Marka Happenera
                jest to postać tajemnicza
                ma, przynajmniej, dwa oblicza

                jedno - ojca łagodnego
                a to drugie - surowego
                niby jest, lecz trochę z boku
                wojnę niesie czy też pokój?
                już nic na to nie poradzą
                lud głosował, Marek - władzą

                czas by bankiet przygotować
                nową władzę ufetować
                poznać lepiej, rękę ścisnąć
                i w pamięci się odcisnąć
                może ze mną by zataniczył?
                niejedna, tej myśli niańczy

                w pewnej knajpie przy ratuszu
                lepiej nie nadstawiać uszu
                bo spiskują tam elity
                pomysł mają znakomity
                plotki, kłamstwa, pomówienia
                ot, jak Marka w błoto zmieniać

                snują plany tak złowieszcze
                jakich nie widziano jeszcze
                jak tu by z wybrańca ludu
                zrobić lepki kawał brudu
                jakby tu przechytrzyć Marka
                gdzie jest w jego gardzie szparka

                najważniejszy głośno rzecze
                odetniemy mu zaplecze
                trzeba sprawdzić w ipeenie
                co on robił - ten odmieniec
                może jest na jakiejś liście
                wtedy przegrał, oczywiście

                pogrzebali w tych papierach
                a tu nic - jasna cholera!
                gostek czysty jak lelija
                z teczki już nie będzie kija
                nawet coś wygląda na to
                że ten gość to jest bohater

                te papiery dobrze schować
                coś innego sprokurować
                cios, uderzenie totalne
                w jego życie seksualne
                to na pewno da wyniki
                popsuje mu statystki

                do burdelu go zwabimy
                piękny filmik nakręcimy
                jak się dupcy tam z dziwkami
                najlepiej ukrainkami
                potem dobrze to zmontować
                w internecie publikować

                gdy tak swoje spiski snują
                papierami wymachują
                rozważają różne ciosy
                szwindel, kłamstwo i donosy
                Marek wietrząc taką zdradę
                zwołuje sztabu naradę

                pierwszy przybył pan w lektyce
                ten co pieprzne lubi wice
                kolejarz był drugim gościem
                byłby pierwszy lecz na moście
                tuż za uniwersytetem
                ktoś przewrócił go na beton

                i skopaliby sztabowca
                lecz moc Marka go podniosła
                dała siłę centryfugi
                że uciekli jeden z drugim
                na kraj świata albo dalej
                w każdym razie w obce kraje

                trzeci - gość o wielu nickach
                poznawalny po ajpikach
                znany z krótkich wypowiedzi
                w których sens nie zawsze siedzi
                w radio-taxi wsiadł pod domem
                teraz tkwi w korku znajomym

                sytuacja beznadziejna
                wokół ludzka menażeria
                siedzi w puszkach swych zamknięta
                trochę zła a trochę śnięta
                oj, karetka na sygnale
                też się nie porusza wcale

                wtedy gość o wielu nickach
                (poznawalny po ajpikach)
                do kierowcy głośno rzecze
                masz pieniądze, weź człowiecze
                ja tam dalej pójdę pieszo
                pieszo chodzą co się spieszą

                gorzej ma sztabowiec czwarta
                całe życie nie ma farta
                to ją mąż nagle porzuci
                a to z porzucenia wróci
                dziecko płacze gotowanie
                i do sztabu znów wezwanie

                zapukała do sąsiadki
                niepotrzebne długie gadki
                sprawa znana od stuleci
                możesz popilnować dzieci?
                ubrała czarny pulower
                no i wsiadła na swój rower

                i jak zwykle miała pecha
                nie mogła daleko jechać
                małe szkiełko na jej drodze
                uszkodziło koło srodze
                to z powodu pijanicy -
                - zbił butelkę na ulicy

                czy też dotrze na zebranie
                sam zadaję to pytanie
                ale o odpowiedź trudno
                gdy wciąż na ulicach brudno
                jak nie szkło to kał od psiny
                mogą zmienić plan dziewczyny

                piątym był faszysta śliczny
                śliczny bo ekologiczny
                hodował dwa duże koty
                w pracy często miał kłopoty
                właśnie mierzył poziom pyłu
                gdy ktoś klepnął go od tyłu

                musisz jechać, mówi facet
                ja dokończę twoją pracę
                widzę że jest pyłu dużo
                te wskaźniki źle nam wróżą
                gdy będziemy dalej śmiecić
                w śmieciach zdechną nasze dzieci

                Do akcji rusza Joanna.
                Żadna taka stara panna
                co lubuje sie w moherze
                Nie chce iść na bal w operze,
                tylko na narade bieży.
                Coś Markowi sie należy.

                Na przystanku długo czeka.
                Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                Chce skorzystać z autobusu,
                Ale on też wypadł z kursu.
                Marzyć o taksówkach rzecznych,
                Metrze, rikszach jest zbytecznym

                Zawracaniem sobie głowy,
                Chociaż projekt jest gotowy.
                Tak się dużo o tym pisze.
                Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                Cóż, że biletu nie mamy.

                Czas nas goni, Marek czeka.
                Trasa będzie niedaleka.
                A tu horror, dwa kanary
                Inkasują szmal od Klary,
                Koleżanki z pracy Rycha.
                Niezła z tego wyjdzie kicha,

                Jak mnie złapią, myśli Aśka
                I… pomogła jej zdrowaśka.
                Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                Dalej pieszo już ruszyła
                Na naradę sztabu Marka,
                Happenera, czyli Skwarka.

                Gdy sztabowcy się spóźniali
                Marek z Panem w szachy grali
                błyskotliwe te gambity
                mecz po prostu znakomity
                znakomite są riposty
                i pułapki niczym osty

                w jednej fincie finta druga
                potem przerwa (trochę długa)
                Pan po głowie się podrapał
                i do walki stracił zapał
                że się poddał - bez znaczenia
                mat był w czterech poruszeniach

                wtem Kolejarz wpadł zdyszany
                - o mało by mnie na glany
                tutaj, zaraz, na tym moście
                o wizję lokalną proście
                bo policji jest za mało
                chuliganów trzeba pałą

                koleś lekko przestraszony
                bije w w bardzo głośne dzwony
                zemsty pragnie, bić po twarzach
                to się nie powinno zdarzać
                bo dobrze czyli bezsprzecznie
                po śródmieściu iść bezpieczmie

                W mieście musi byc bezpiecznie.
                Lecz telefon bezskutecznie
                Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
                Policjantów nikt nie gonił.
                By wykazać swoją wenę
                Rekrutowali Marzenę.

                bo potrzebni są agenci
                i w towarzyskiej agencji
                Marzena lubiła te sprawy
                dla forsy nie dla zabawy
                a ten dodatkowy grosik
                mógł pogrubić troszkę trzosik

                • Gość: Piwko Re: Już 40 zwrotka IP: *.wroclaw.mm.pl 02.12.05, 18:32
                  Jaki jest rym do dzięciął?
                • Gość: Piwko Re: Już 40 zwrotka IP: *.wroclaw.mm.pl 02.12.05, 18:56
                  POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                  Jedzie Marek na rowerze
                  jedzie mu się po cholerze
                  już dojechał do ratusza
                  nic na nikim nie wymusza
                  lecz z uśmiechem godnym króla
                  nad kulturą się rozczula

                  bo to miasto kiedyś miało
                  rój artystów (rój to mało)
                  dzisiaj robią w ateemie
                  (tak upadło ludzkie plemię)
                  z polecenia jakichś mend
                  pracują na product placement

                  bo z naszego miasta doorsy
                  grały kiedyś nie dla forsy
                  dziś koncert sponsorowany
                  przez produktów, mać, reklamy
                  a publiczność to konsument
                  dziewięć na dół, dwa w rozumie

                  bo poeci z tego miasta
                  pili bimber a nie piasta
                  gdy padali na trotuar
                  pan bóg muzą ich otulał
                  i rzucali wiersz na ściany
                  nie slogany do reklamy

                  i tak w myśli swych ruczaju
                  nad upadkiem obyczaju,
                  nad tym...brakiem zrozumienia
                  (bo ja józek, a ty gienia)
                  zadumany myśli Marek
                  (jakby stanął mu zegarek)

                  zegar stanął i wciąż stoi
                  Marek swoje myśli doi
                  rozwiązuje ten dylemat
                  była przeszłość już jej nie ma
                  i o ile się nie myle
                  gdzieś zniknęły tamte chwile

                  nagle czas ruszył z kopyta
                  idzie świta znakomita
                  panie dzwonią brylantami
                  wymachują wachlarzami
                  a panowie u ich boku
                  mają w oczach wielki spokój

                  lecz ten spokój jest pozorny
                  pozorny jest krok dostojny
                  a w ich sercach wielka troska
                  bo nagle istota boska
                  przybyła im do ratusza
                  i nie wiedzą jak się ruszać

                  czują że wbrew swojej racji
                  mogą ulec degradacji
                  tak! do poziomu penera
                  z woli Marka Happenera
                  jest to postać tajemnicza
                  ma, przynajmniej, dwa oblicza

                  jedno - ojca łagodnego
                  a to drugie - surowego
                  niby jest, lecz trochę z boku
                  wojnę niesie czy też pokój?
                  już nic na to nie poradzą
                  lud głosował, Marek - władzą

                  czas by bankiet przygotować
                  nową władzę ufetować
                  poznać lepiej, rękę ścisnąć
                  i w pamięci się odcisnąć
                  może ze mną by zataniczył?
                  niejedna, tej myśli niańczy

                  w pewnej knajpie przy ratuszu
                  lepiej nie nadstawiać uszu
                  bo spiskują tam elity
                  pomysł mają znakomity
                  plotki, kłamstwa, pomówienia
                  ot, jak Marka w błoto zmieniać

                  snują plany tak złowieszcze
                  jakich nie widziano jeszcze
                  jak tu by z wybrańca ludu
                  zrobić lepki kawał brudu
                  jakby tu przechytrzyć Marka
                  gdzie jest w jego gardzie szparka

                  najważniejszy głośno rzecze
                  odetniemy mu zaplecze
                  trzeba sprawdzić w ipeenie
                  co on robił - ten odmieniec
                  może jest na jakiejś liście
                  wtedy przegrał, oczywiście

                  pogrzebali w tych papierach
                  a tu nic - jasna cholera!
                  gostek czysty jak lelija
                  z teczki już nie będzie kija
                  nawet coś wygląda na to
                  że ten gość to jest bohater

                  te papiery dobrze schować
                  coś innego sprokurować
                  cios, uderzenie totalne
                  w jego życie seksualne
                  to na pewno da wyniki
                  popsuje mu statystki

                  do burdelu go zwabimy
                  piękny filmik nakręcimy
                  jak się dupcy tam z dziwkami
                  najlepiej ukrainkami
                  potem dobrze to zmontować
                  w internecie publikować

                  gdy tak swoje spiski snują
                  papierami wymachują
                  rozważają różne ciosy
                  szwindel, kłamstwo i donosy
                  Marek wietrząc taką zdradę
                  zwołuje sztabu naradę

                  pierwszy przybył pan w lektyce
                  ten co pieprzne lubi wice
                  kolejarz był drugim gościem
                  byłby pierwszy lecz na moście
                  tuż za uniwersytetem
                  ktoś przewrócił go na beton

                  i skopaliby sztabowca
                  lecz moc Marka go podniosła
                  dała siłę centryfugi
                  że uciekli jeden z drugim
                  na kraj świata albo dalej
                  w każdym razie w obce kraje

                  trzeci - gość o wielu nickach
                  poznawalny po ajpikach
                  znany z krótkich wypowiedzi
                  w których sens nie zawsze siedzi
                  w radio-taxi wsiadł pod domem
                  teraz tkwi w korku znajomym

                  sytuacja beznadziejna
                  wokół ludzka menażeria
                  siedzi w puszkach swych zamknięta
                  trochę zła a trochę śnięta
                  oj, karetka na sygnale
                  też się nie porusza wcale

                  wtedy gość o wielu nickach
                  (poznawalny po ajpikach)
                  do kierowcy głośno rzecze
                  masz pieniądze, weź człowiecze
                  ja tam dalej pójdę pieszo
                  pieszo chodzą co się spieszą

                  gorzej ma sztabowiec czwarta
                  całe życie nie ma farta
                  to ją mąż nagle porzuci
                  a to z porzucenia wróci
                  dziecko płacze gotowanie
                  i do sztabu znów wezwanie

                  zapukała do sąsiadki
                  niepotrzebne długie gadki
                  sprawa znana od stuleci
                  możesz popilnować dzieci?
                  ubrała czarny pulower
                  no i wsiadła na swój rower

                  i jak zwykle miała pecha
                  nie mogła daleko jechać
                  małe szkiełko na jej drodze
                  uszkodziło koło srodze
                  to z powodu pijanicy -
                  - zbił butelkę na ulicy

                  czy też dotrze na zebranie
                  sam zadaję to pytanie
                  ale o odpowiedź trudno
                  gdy wciąż na ulicach brudno
                  jak nie szkło to kał od psiny
                  mogą zmienić plan dziewczyny

                  piątym był faszysta śliczny
                  śliczny bo ekologiczny
                  hodował dwa duże koty
                  w pracy często miał kłopoty
                  właśnie mierzył poziom pyłu
                  gdy ktoś klepnął go od tyłu

                  musisz jechać, mówi facet
                  ja dokończę twoją pracę
                  widzę że jest pyłu dużo
                  te wskaźniki źle nam wróżą
                  gdy będziemy dalej śmiecić
                  w śmieciach zdechną nasze dzieci

                  Do akcji rusza Joanna.
                  Żadna taka stara panna
                  co lubuje sie w moherze
                  Nie chce iść na bal w operze,
                  tylko na narade bieży.
                  Coś Markowi sie należy.

                  Na przystanku długo czeka.
                  Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                  Chce skorzystać z autobusu,
                  Ale on też wypadł z kursu.
                  Marzyć o taksówkach rzecznych,
                  Metrze, rikszach jest zbytecznym

                  Zawracaniem sobie głowy,
                  Chociaż projekt jest gotowy.
                  Tak się dużo o tym pisze.
                  Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                  Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                  Cóż, że biletu nie mamy.

                  Czas nas goni, Marek czeka.
                  Trasa będzie niedaleka.
                  A tu horror, dwa kanary
                  Inkasują szmal od Klary,
                  Koleżanki z pracy Rycha.
                  Niezła z tego wyjdzie kicha,

                  Jak mnie złapią, myśli Aśka
                  I… pomogła jej zdrowaśka.
                  Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                  Dalej pieszo już ruszyła
                  Na naradę sztabu Marka,
                  Happenera, czyli Skwarka.

                  Gdy sztabowcy się spóźniali
                  Marek z Panem w szachy grali
                  błyskotliwe te gambity
                  mecz po prostu znakomity
                  znakomite są riposty
                  i pułapki niczym osty

                  w jednej fincie finta druga
                  potem przerwa (trochę długa)
                  Pan po głowie się podrapał
                  i do walki stracił zapał
                  że się poddał - bez znaczenia
                  mat był w czterech poruszeniach

                  wtem Kolejarz wpadł zdyszany
                  - o mało by mnie na glany
                  tutaj, zaraz, na tym moście
                  o wizję lokalną proście
                  bo policji jest za mało
                  chuliganów trzeba pałą

                  koleś lekko przestraszony
                  bije w w bardzo głośne dzwony
                  zemsty pragnie, bić po twarzach
                  to się nie powinno zdarzać
                  bo dobrze czyli bezsprzecznie
                  po śródmieściu iść bezpieczmie

                  W mieście musi byc bezpiecznie.
                  Lecz telefon bezskutecznie
                  Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
                  Policjantów nikt nie gonił.
                  By wykazać swoją wenę
                  Rekrutowali Marzenę.

                  bo potrzebni są agenci
                  i w towarzyskiej agencji
                  Marzena lubiła te sprawy
                  dla forsy nie dla zabawy
                  a ten dodatkowy grosik
                  mógł pogrubić troszkę trzosik

                  za tym wszystkim był ukryty
                  elit pomysł znakomity
                  tych co to w tej restauracji
                  o Marka kompromitacji
                  przy kolacji spiskowali
                  to oni Marzenę wybrali
                  • Gość: Elżbieta 42 IP: *.wroclaw.mm.pl 03.12.05, 17:20
                    POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                    Jedzie Marek na rowerze
                    jedzie mu się po cholerze
                    już dojechał do ratusza
                    nic na nikim nie wymusza
                    lecz z uśmiechem godnym króla
                    nad kulturą się rozczula

                    bo to miasto kiedyś miało
                    rój artystów (rój to mało)
                    dzisiaj robią w ateemie
                    (tak upadło ludzkie plemię)
                    z polecenia jakichś mend
                    pracują na product placement

                    bo z naszego miasta doorsy
                    grały kiedyś nie dla forsy
                    dziś koncert sponsorowany
                    przez produktów, mać, reklamy
                    a publiczność to konsument
                    dziewięć na dół, dwa w rozumie

                    bo poeci z tego miasta
                    pili bimber a nie piasta
                    gdy padali na trotuar
                    pan bóg muzą ich otulał
                    i rzucali wiersz na ściany
                    nie slogany do reklamy

                    i tak w myśli swych ruczaju
                    nad upadkiem obyczaju,
                    nad tym...brakiem zrozumienia
                    (bo ja józek, a ty gienia)
                    zadumany myśli Marek
                    (jakby stanął mu zegarek)

                    zegar stanął i wciąż stoi
                    Marek swoje myśli doi
                    rozwiązuje ten dylemat
                    była przeszłość już jej nie ma
                    i o ile się nie myle
                    gdzieś zniknęły tamte chwile

                    nagle czas ruszył z kopyta
                    idzie świta znakomita
                    panie dzwonią brylantami
                    wymachują wachlarzami
                    a panowie u ich boku
                    mają w oczach wielki spokój

                    lecz ten spokój jest pozorny
                    pozorny jest krok dostojny
                    a w ich sercach wielka troska
                    bo nagle istota boska
                    przybyła im do ratusza
                    i nie wiedzą jak się ruszać

                    czują że wbrew swojej racji
                    mogą ulec degradacji
                    tak! do poziomu penera
                    z woli Marka Happenera
                    jest to postać tajemnicza
                    ma, przynajmniej, dwa oblicza

                    jedno - ojca łagodnego
                    a to drugie - surowego
                    niby jest, lecz trochę z boku
                    wojnę niesie czy też pokój?
                    już nic na to nie poradzą
                    lud głosował, Marek - władzą

                    czas by bankiet przygotować
                    nową władzę ufetować
                    poznać lepiej, rękę ścisnąć
                    i w pamięci się odcisnąć
                    może ze mną by zataniczył?
                    niejedna, tej myśli niańczy

                    w pewnej knajpie przy ratuszu
                    lepiej nie nadstawiać uszu
                    bo spiskują tam elity
                    pomysł mają znakomity
                    plotki, kłamstwa, pomówienia
                    ot, jak Marka w błoto zmieniać

                    snują plany tak złowieszcze
                    jakich nie widziano jeszcze
                    jak tu by z wybrańca ludu
                    zrobić lepki kawał brudu
                    jakby tu przechytrzyć Marka
                    gdzie jest w jego gardzie szparka

                    najważniejszy głośno rzecze
                    odetniemy mu zaplecze
                    trzeba sprawdzić w ipeenie
                    co on robił - ten odmieniec
                    może jest na jakiejś liście
                    wtedy przegrał, oczywiście

                    pogrzebali w tych papierach
                    a tu nic - jasna cholera!
                    gostek czysty jak lelija
                    z teczki już nie będzie kija
                    nawet coś wygląda na to
                    że ten gość to jest bohater

                    te papiery dobrze schować
                    coś innego sprokurować
                    cios, uderzenie totalne
                    w jego życie seksualne
                    to na pewno da wyniki
                    popsuje mu statystki

                    do burdelu go zwabimy
                    piękny filmik nakręcimy
                    jak się dupcy tam z dziwkami
                    najlepiej ukrainkami
                    potem dobrze to zmontować
                    w internecie publikować

                    gdy tak swoje spiski snują
                    papierami wymachują
                    rozważają różne ciosy
                    szwindel, kłamstwo i donosy
                    Marek wietrząc taką zdradę
                    zwołuje sztabu naradę

                    pierwszy przybył pan w lektyce
                    ten co pieprzne lubi wice
                    kolejarz był drugim gościem
                    byłby pierwszy lecz na moście
                    tuż za uniwersytetem
                    ktoś przewrócił go na beton

                    i skopaliby sztabowca
                    lecz moc Marka go podniosła
                    dała siłę centryfugi
                    że uciekli jeden z drugim
                    na kraj świata albo dalej
                    w każdym razie w obce kraje

                    trzeci - gość o wielu nickach
                    poznawalny po ajpikach
                    znany z krótkich wypowiedzi
                    w których sens nie zawsze siedzi
                    w radio-taxi wsiadł pod domem
                    teraz tkwi w korku znajomym

                    sytuacja beznadziejna
                    wokół ludzka menażeria
                    siedzi w puszkach swych zamknięta
                    trochę zła a trochę śnięta
                    oj, karetka na sygnale
                    też się nie porusza wcale

                    wtedy gość o wielu nickach
                    (poznawalny po ajpikach)
                    do kierowcy głośno rzecze
                    masz pieniądze, weź człowiecze
                    ja tam dalej pójdę pieszo
                    pieszo chodzą co się spieszą

                    gorzej ma sztabowiec czwarta
                    całe życie nie ma farta
                    to ją mąż nagle porzuci
                    a to z porzucenia wróci
                    dziecko płacze gotowanie
                    i do sztabu znów wezwanie

                    zapukała do sąsiadki
                    niepotrzebne długie gadki
                    sprawa znana od stuleci
                    możesz popilnować dzieci?
                    ubrała czarny pulower
                    no i wsiadła na swój rower

                    i jak zwykle miała pecha
                    nie mogła daleko jechać
                    małe szkiełko na jej drodze
                    uszkodziło koło srodze
                    to z powodu pijanicy -
                    - zbił butelkę na ulicy

                    czy też dotrze na zebranie
                    sam zadaję to pytanie
                    ale o odpowiedź trudno
                    gdy wciąż na ulicach brudno
                    jak nie szkło to kał od psiny
                    mogą zmienić plan dziewczyny

                    piątym był faszysta śliczny
                    śliczny bo ekologiczny
                    hodował dwa duże koty
                    w pracy często miał kłopoty
                    właśnie mierzył poziom pyłu
                    gdy ktoś klepnął go od tyłu

                    musisz jechać, mówi facet
                    ja dokończę twoją pracę
                    widzę że jest pyłu dużo
                    te wskaźniki źle nam wróżą
                    gdy będziemy dalej śmiecić
                    w śmieciach zdechną nasze dzieci

                    Do akcji rusza Joanna.
                    Żadna taka stara panna
                    co lubuje sie w moherze
                    Nie chce iść na bal w operze,
                    tylko na narade bieży.
                    Coś Markowi sie należy.

                    Na przystanku długo czeka.
                    Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                    Chce skorzystać z autobusu,
                    Ale on też wypadł z kursu.
                    Marzyć o taksówkach rzecznych,
                    Metrze, rikszach jest zbytecznym

                    Zawracaniem sobie głowy,
                    Chociaż projekt jest gotowy.
                    Tak się dużo o tym pisze.
                    Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                    Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                    Cóż, że biletu nie mamy.

                    Czas nas goni, Marek czeka.
                    Trasa będzie niedaleka.
                    A tu horror, dwa kanary
                    Inkasują szmal od Klary,
                    Koleżanki z pracy Rycha.
                    Niezła z tego wyjdzie kicha,

                    Jak mnie złapią, myśli Aśka
                    I… pomogła jej zdrowaśka.
                    Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                    Dalej pieszo już ruszyła
                    Na naradę sztabu Marka,
                    Happenera, czyli Skwarka.

                    Gdy sztabowcy się spóźniali
                    Marek z Panem w szachy grali
                    błyskotliwe te gambity
                    mecz po prostu znakomity
                    znakomite są riposty
                    i pułapki niczym osty

                    w jednej fincie finta druga
                    potem przerwa (trochę długa)
                    Pan po głowie się podrapał
                    i do walki stracił zapał
                    że się poddał - bez znaczenia
                    mat był w czterech poruszeniach

                    wtem Kolejarz wpadł zdyszany
                    - o mało by mnie na glany
                    tutaj, zaraz, na tym moście
                    o wizję lokalną proście
                    bo policji jest za mało
                    chuliganów trzeba pałą

                    koleś lekko przestraszony
                    bije w w bardzo głośne dzwony
                    zemsty pragnie, bić po twarzach
                    to się nie powinno zdarzać
                    bo dobrze czyli bezsprzecznie
                    po śródmieściu iść bezpieczmie

                    W mieście musi byc bezpiecznie.
                    Lecz telefon bezskutecznie
                    Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
                    Policjantów nikt nie gonił.
                    By wykazać swoją wenę
                    Rekrutowali Marzenę.

                    bo potrzebni są agenci
                    i w towarzyskiej agencji
                    Marzena lubiła te sprawy
                    dla forsy nie dla zabawy
                    a ten dodatkowy grosik
                    mógł pogrubić troszkę trzosik

                    za tym wszystkim był ukryty
                    elit pomysł znakomity
                    tych co to w tej restauracji
                    o Marka kompromitacji
                    przy kolacji spiskowali
                    to oni Marzenę wybrali

                    Marzena, seksowna lalka
                    ma usidlić tego Marka
                    rozkochać go i w wyniku
                    zagrać w jednym z nim filmiku
                    bo widoczne części rodne
                    dla szantażu są wygodne
                    • Gość: Siostra Joanna Re: 42 IP: 66.139.76.* 04.12.05, 00:49
                      Jakaz to stajnia Augiasza
                      To miasto, ta chluba nasza!
                      Na szczescie ekipa Marka
                      Do boju zbiera sie w szrankach.
                      Pan, Kolejar, Wielonick,
                      Joanna w srebrzystej zbroi

                      I Tajemnicza Dziewczyna,
                      Ekolog z butelka wina.
                      Z Markiem "Wspaniala Siodemka"
                      Przed wyzwaniami nie peka.
                      Piesn sie baje, czas ucieka,
                      Heroiczna walka czeka.
                    • Gość: Piwko Siostro jestem wdzięczny IP: *.wroclaw.mm.pl 04.12.05, 03:35
                      Jakoś się ciągnie:

                      POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                      Jedzie Marek na rowerze
                      jedzie mu się po cholerze
                      już dojechał do ratusza
                      nic na nikim nie wymusza
                      lecz z uśmiechem godnym króla
                      nad kulturą się rozczula

                      bo to miasto kiedyś miało
                      rój artystów (rój to mało)
                      dzisiaj robią w ateemie
                      (tak upadło ludzkie plemię)
                      z polecenia jakichś mend
                      pracują na product placement

                      bo z naszego miasta doorsy
                      grały kiedyś nie dla forsy
                      dziś koncert sponsorowany
                      przez produktów, mać, reklamy
                      a publiczność to konsument
                      dziewięć na dół, dwa w rozumie

                      bo poeci z tego miasta
                      pili bimber a nie piasta
                      gdy padali na trotuar
                      pan bóg muzą ich otulał
                      i rzucali wiersz na ściany
                      nie slogany do reklamy

                      i tak w myśli swych ruczaju
                      nad upadkiem obyczaju,
                      nad tym...brakiem zrozumienia
                      (bo ja józek, a ty gienia)
                      zadumany myśli Marek
                      (jakby stanął mu zegarek)

                      zegar stanął i wciąż stoi
                      Marek swoje myśli doi
                      rozwiązuje ten dylemat
                      była przeszłość już jej nie ma
                      i o ile się nie myle
                      gdzieś zniknęły tamte chwile

                      nagle czas ruszył z kopyta
                      idzie świta znakomita
                      panie dzwonią brylantami
                      wymachują wachlarzami
                      a panowie u ich boku
                      mają w oczach wielki spokój

                      lecz ten spokój jest pozorny
                      pozorny jest krok dostojny
                      a w ich sercach wielka troska
                      bo nagle istota boska
                      przybyła im do ratusza
                      i nie wiedzą jak się ruszać

                      czują że wbrew swojej racji
                      mogą ulec degradacji
                      tak! do poziomu penera
                      z woli Marka Happenera
                      jest to postać tajemnicza
                      ma, przynajmniej, dwa oblicza

                      jedno - ojca łagodnego
                      a to drugie - surowego
                      niby jest, lecz trochę z boku
                      wojnę niesie czy też pokój?
                      już nic na to nie poradzą
                      lud głosował, Marek - władzą

                      czas by bankiet przygotować
                      nową władzę ufetować
                      poznać lepiej, rękę ścisnąć
                      i w pamięci się odcisnąć
                      może ze mną by zataniczył?
                      niejedna, tej myśli niańczy

                      w pewnej knajpie przy ratuszu
                      lepiej nie nadstawiać uszu
                      bo spiskują tam elity
                      pomysł mają znakomity
                      plotki, kłamstwa, pomówienia
                      ot, jak Marka w błoto zmieniać

                      snują plany tak złowieszcze
                      jakich nie widziano jeszcze
                      jak tu by z wybrańca ludu
                      zrobić lepki kawał brudu
                      jakby tu przechytrzyć Marka
                      gdzie jest w jego gardzie szparka

                      najważniejszy głośno rzecze
                      odetniemy mu zaplecze
                      trzeba sprawdzić w ipeenie
                      co on robił - ten odmieniec
                      może jest na jakiejś liście
                      wtedy przegrał, oczywiście

                      pogrzebali w tych papierach
                      a tu nic - jasna cholera!
                      gostek czysty jak lelija
                      z teczki już nie będzie kija
                      nawet coś wygląda na to
                      że ten gość to jest bohater

                      te papiery dobrze schować
                      coś innego sprokurować
                      cios, uderzenie totalne
                      w jego życie seksualne
                      to na pewno da wyniki
                      popsuje mu statystki

                      do burdelu go zwabimy
                      piękny filmik nakręcimy
                      jak się dupcy tam z dziwkami
                      najlepiej ukrainkami
                      potem dobrze to zmontować
                      w internecie publikować

                      gdy tak swoje spiski snują
                      papierami wymachują
                      rozważają różne ciosy
                      szwindel, kłamstwo i donosy
                      Marek wietrząc taką zdradę
                      zwołuje sztabu naradę

                      pierwszy przybył pan w lektyce
                      ten co pieprzne lubi wice
                      kolejarz był drugim gościem
                      byłby pierwszy lecz na moście
                      tuż za uniwersytetem
                      ktoś przewrócił go na beton

                      i skopaliby sztabowca
                      lecz moc Marka go podniosła
                      dała siłę centryfugi
                      że uciekli jeden z drugim
                      na kraj świata albo dalej
                      w każdym razie w obce kraje

                      trzeci - gość o wielu nickach
                      poznawalny po ajpikach
                      znany z krótkich wypowiedzi
                      w których sens nie zawsze siedzi
                      w radio-taxi wsiadł pod domem
                      teraz tkwi w korku znajomym

                      sytuacja beznadziejna
                      wokół ludzka menażeria
                      siedzi w puszkach swych zamknięta
                      trochę zła a trochę śnięta
                      oj, karetka na sygnale
                      też się nie porusza wcale

                      wtedy gość o wielu nickach
                      (poznawalny po ajpikach)
                      do kierowcy głośno rzecze
                      masz pieniądze, weź człowiecze
                      ja tam dalej pójdę pieszo
                      pieszo chodzą co się spieszą

                      gorzej ma sztabowiec czwarta
                      całe życie nie ma farta
                      to ją mąż nagle porzuci
                      a to z porzucenia wróci
                      dziecko płacze gotowanie
                      i do sztabu znów wezwanie

                      zapukała do sąsiadki
                      niepotrzebne długie gadki
                      sprawa znana od stuleci
                      możesz popilnować dzieci?
                      ubrała czarny pulower
                      no i wsiadła na swój rower

                      i jak zwykle miała pecha
                      nie mogła daleko jechać
                      małe szkiełko na jej drodze
                      uszkodziło koło srodze
                      to z powodu pijanicy -
                      - zbił butelkę na ulicy

                      czy też dotrze na zebranie
                      sam zadaję to pytanie
                      ale o odpowiedź trudno
                      gdy wciąż na ulicach brudno
                      jak nie szkło to kał od psiny
                      mogą zmienić plan dziewczyny

                      piątym był faszysta śliczny
                      śliczny bo ekologiczny
                      hodował dwa duże koty
                      w pracy często miał kłopoty
                      właśnie mierzył poziom pyłu
                      gdy ktoś klepnął go od tyłu

                      musisz jechać, mówi facet
                      ja dokończę twoją pracę
                      widzę że jest pyłu dużo
                      te wskaźniki źle nam wróżą
                      gdy będziemy dalej śmiecić
                      w śmieciach zdechną nasze dzieci

                      Do akcji rusza Joanna.
                      Żadna taka stara panna
                      co lubuje sie w moherze
                      Nie chce iść na bal w operze,
                      tylko na narade bieży.
                      Coś Markowi sie należy.

                      Na przystanku długo czeka.
                      Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                      Chce skorzystać z autobusu,
                      Ale on też wypadł z kursu.
                      Marzyć o taksówkach rzecznych,
                      Metrze, rikszach jest zbytecznym

                      Zawracaniem sobie głowy,
                      Chociaż projekt jest gotowy.
                      Tak się dużo o tym pisze.
                      Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                      Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                      Cóż, że biletu nie mamy.

                      Czas nas goni, Marek czeka.
                      Trasa będzie niedaleka.
                      A tu horror, dwa kanary
                      Inkasują szmal od Klary,
                      Koleżanki z pracy Rycha.
                      Niezła z tego wyjdzie kicha,

                      Jak mnie złapią, myśli Aśka
                      I… pomogła jej zdrowaśka.
                      Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                      Dalej pieszo już ruszyła
                      Na naradę sztabu Marka,
                      Happenera, czyli Skwarka.

                      Gdy sztabowcy się spóźniali
                      Marek z Panem w szachy grali
                      błyskotliwe te gambity
                      mecz po prostu znakomity
                      znakomite są riposty
                      i pułapki niczym osty

                      w jednej fincie finta druga
                      potem przerwa (trochę długa)
                      Pan po głowie się podrapał
                      i do walki stracił zapał
                      że się poddał - bez znaczenia
                      mat był w czterech poruszeniach

                      wtem Kolejarz wpadł zdyszany
                      - o mało by mnie na glany
                      tutaj, zaraz, na tym moście
                      o wizję lokalną proście
                      bo policji jest za mało
                      chuliganów trzeba pałą

                      koleś lekko przestraszony
                      bije w w bardzo głośne dzwony
                      zemsty pragnie, bić po twarzach
                      to się nie powinno zdarzać
                      bo dobrze czyli bezsprzecznie
                      po śródmieściu iść bezpieczmie

                      W mieście musi byc bezpiecznie.
                      Lecz telefon bezskutecznie
                      Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
                      Policjantów nikt nie gonił.
                      By wykazać swoją wenę
                      Rekrutowali Marzenę.

                      bo potrzebni są agenci
                      i w towarzyskiej agencji
                      Marzena lubiła te sprawy
                      dla forsy nie dla zabawy
                      a ten dodatkowy grosik
                      mógł pogrubić troszkę trzosik

                      za tym wszystkim był ukryty
                      elit pomysł znakomity
                      tych co to w tej restauracji
                      o Marka kompromitacji
                      przy kolacji spiskowali
                      to oni Marzenę wybrali

                      Marzena, seksowna lalka
                      ma usidlić tego Marka
                      rozkochać go i w wyniku
                      zagrać w jednym z nim filmiku
                      bo widoczne części rodne
                      dla szantażu są wygodne

                      Jakaż to stajnia Augiasza
                      To miasto, ta chluba nasza!
                      Na szczęscie ekipa Marka
                      Do boju zbiera sie w szrankach.
                      Pan, Kolejar, Wielonick,
                      Joanna w srebrzystej zbroi

                      I Tajemnicza Dziewczyna,
                      Ekolog z butelka wina.
                      Z Markiem "Wspaniala Siódemka"
                      Przed wyzwaniami nie pęka.
                      Pieśn się baje, czas ucieka,
                      Heroiczna walka czeka.
                      • Gość: Elżbieta Re: Siostro jestem wdzięczny IP: *.wroclaw.mm.pl 04.12.05, 15:16
                        Tylko małe poprawki (ogonki)

                        POEMAT O MARKU HAPPENERZE

                        Jedzie Marek na rowerze
                        jedzie mu się po cholerze
                        już dojechał do ratusza
                        nic na nikim nie wymusza
                        lecz z uśmiechem godnym króla
                        nad kulturą się rozczula

                        bo to miasto kiedyś miało
                        rój artystów (rój to mało)
                        dzisiaj robią w ateemie
                        (tak upadło ludzkie plemię)
                        z polecenia jakichś mend
                        pracują na product placement

                        bo z naszego miasta doorsy
                        grały kiedyś nie dla forsy
                        dziś koncert sponsorowany
                        przez produktów, mać, reklamy
                        a publiczność to konsument
                        dziewięć na dół, dwa w rozumie

                        bo poeci z tego miasta
                        pili bimber a nie piasta
                        gdy padali na trotuar
                        pan bóg muzą ich otulał
                        i rzucali wiersz na ściany
                        nie slogany do reklamy

                        i tak w myśli swych ruczaju
                        nad upadkiem obyczaju,
                        nad tym...brakiem zrozumienia
                        (bo ja józek, a ty gienia)
                        zadumany myśli Marek
                        (jakby stanął mu zegarek)

                        zegar stanął i wciąż stoi
                        Marek swoje myśli doi
                        rozwiązuje ten dylemat
                        była przeszłość już jej nie ma
                        i o ile się nie myle
                        gdzieś zniknęły tamte chwile

                        nagle czas ruszył z kopyta
                        idzie świta znakomita
                        panie dzwonią brylantami
                        wymachują wachlarzami
                        a panowie u ich boku
                        mają w oczach wielki spokój

                        lecz ten spokój jest pozorny
                        pozorny jest krok dostojny
                        a w ich sercach wielka troska
                        bo nagle istota boska
                        przybyła im do ratusza
                        i nie wiedzą jak się ruszać

                        czują że wbrew swojej racji
                        mogą ulec degradacji
                        tak! do poziomu penera
                        z woli Marka Happenera
                        jest to postać tajemnicza
                        ma, przynajmniej, dwa oblicza

                        jedno - ojca łagodnego
                        a to drugie - surowego
                        niby jest, lecz trochę z boku
                        wojnę niesie czy też pokój?
                        już nic na to nie poradzą
                        lud głosował, Marek - władzą

                        czas by bankiet przygotować
                        nową władzę ufetować
                        poznać lepiej, rękę ścisnąć
                        i w pamięci się odcisnąć
                        może ze mną by zataniczył?
                        niejedna, tej myśli niańczy

                        w pewnej knajpie przy ratuszu
                        lepiej nie nadstawiać uszu
                        bo spiskują tam elity
                        pomysł mają znakomity
                        plotki, kłamstwa, pomówienia
                        ot, jak Marka w błoto zmieniać

                        snują plany tak złowieszcze
                        jakich nie widziano jeszcze
                        jak tu by z wybrańca ludu
                        zrobić lepki kawał brudu
                        jakby tu przechytrzyć Marka
                        gdzie jest w jego gardzie szparka

                        najważniejszy głośno rzecze
                        odetniemy mu zaplecze
                        trzeba sprawdzić w ipeenie
                        co on robił - ten odmieniec
                        może jest na jakiejś liście
                        wtedy przegrał, oczywiście

                        pogrzebali w tych papierach
                        a tu nic - jasna cholera!
                        gostek czysty jak lelija
                        z teczki już nie będzie kija
                        nawet coś wygląda na to
                        że ten gość to jest bohater

                        te papiery dobrze schować
                        coś innego sprokurować
                        cios, uderzenie totalne
                        w jego życie seksualne
                        to na pewno da wyniki
                        popsuje mu statystki

                        do burdelu go zwabimy
                        piękny filmik nakręcimy
                        jak się dupcy tam z dziwkami
                        najlepiej ukrainkami
                        potem dobrze to zmontować
                        w internecie publikować

                        gdy tak swoje spiski snują
                        papierami wymachują
                        rozważają różne ciosy
                        szwindel, kłamstwo i donosy
                        Marek wietrząc taką zdradę
                        zwołuje sztabu naradę

                        pierwszy przybył pan w lektyce
                        ten co pieprzne lubi wice
                        kolejarz był drugim gościem
                        byłby pierwszy lecz na moście
                        tuż za uniwersytetem
                        ktoś przewrócił go na beton

                        i skopaliby sztabowca
                        lecz moc Marka go podniosła
                        dała siłę centryfugi
                        że uciekli jeden z drugim
                        na kraj świata albo dalej
                        w każdym razie w obce kraje

                        trzeci - gość o wielu nickach
                        poznawalny po ajpikach
                        znany z krótkich wypowiedzi
                        w których sens nie zawsze siedzi
                        w radio-taxi wsiadł pod domem
                        teraz tkwi w korku znajomym

                        sytuacja beznadziejna
                        wokół ludzka menażeria
                        siedzi w puszkach swych zamknięta
                        trochę zła a trochę śnięta
                        oj, karetka na sygnale
                        też się nie porusza wcale

                        wtedy gość o wielu nickach
                        (poznawalny po ajpikach)
                        do kierowcy głośno rzecze
                        masz pieniądze, weź człowiecze
                        ja tam dalej pójdę pieszo
                        pieszo chodzą co się spieszą

                        gorzej ma sztabowiec czwarta
                        całe życie nie ma farta
                        to ją mąż nagle porzuci
                        a to z porzucenia wróci
                        dziecko płacze gotowanie
                        i do sztabu znów wezwanie

                        zapukała do sąsiadki
                        niepotrzebne długie gadki
                        sprawa znana od stuleci
                        możesz popilnować dzieci?
                        ubrała czarny pulower
                        no i wsiadła na swój rower

                        i jak zwykle miała pecha
                        nie mogła daleko jechać
                        małe szkiełko na jej drodze
                        uszkodziło koło srodze
                        to z powodu pijanicy -
                        - zbił butelkę na ulicy

                        czy też dotrze na zebranie
                        sam zadaję to pytanie
                        ale o odpowiedź trudno
                        gdy wciąż na ulicach brudno
                        jak nie szkło to kał od psiny
                        mogą zmienić plan dziewczyny

                        piątym był faszysta śliczny
                        śliczny bo ekologiczny
                        hodował dwa duże koty
                        w pracy często miał kłopoty
                        właśnie mierzył poziom pyłu
                        gdy ktoś klepnął go od tyłu

                        musisz jechać, mówi facet
                        ja dokończę twoją pracę
                        widzę że jest pyłu dużo
                        te wskaźniki źle nam wróżą
                        gdy będziemy dalej śmiecić
                        w śmieciach zdechną nasze dzieci

                        Do akcji rusza Joanna.
                        Żadna taka stara panna
                        co lubuje sie w moherze
                        Nie chce iść na bal w operze,
                        tylko na narade bieży.
                        Coś Markowi sie należy.

                        Na przystanku długo czeka.
                        Kurczę, tramwaj nie przyjechał.
                        Chce skorzystać z autobusu,
                        Ale on też wypadł z kursu.
                        Marzyć o taksówkach rzecznych,
                        Metrze, rikszach jest zbytecznym

                        Zawracaniem sobie głowy,
                        Chociaż projekt jest gotowy.
                        Tak się dużo o tym pisze.
                        Wreszcie dzwonek rozdarł ciszę.
                        Jedzie trójka, więc wsiadamy.
                        Cóż, że biletu nie mamy.

                        Czas nas goni, Marek czeka.
                        Trasa będzie niedaleka.
                        A tu horror, dwa kanary
                        Inkasują szmal od Klary,
                        Koleżanki z pracy Rycha.
                        Niezła z tego wyjdzie kicha,

                        Jak mnie złapią, myśli Aśka
                        I… pomogła jej zdrowaśka.
                        Tramwaj stanął, wyskoczyła,
                        Dalej pieszo już ruszyła
                        Na naradę sztabu Marka,
                        Happenera, czyli Skwarka.

                        Gdy sztabowcy się spóźniali
                        Marek z Panem w szachy grali
                        błyskotliwe te gambity
                        mecz po prostu znakomity
                        znakomite są riposty
                        i pułapki niczym osty

                        w jednej fincie finta druga
                        potem przerwa (trochę długa)
                        Pan po głowie się podrapał
                        i do walki stracił zapał
                        że się poddał - bez znaczenia
                        mat był w czterech poruszeniach

                        wtem Kolejarz wpadł zdyszany
                        - o mało by mnie na glany
                        tutaj, zaraz, na tym moście
                        o wizję lokalną proście
                        bo policji jest za mało
                        chuliganów trzeba pałą

                        koleś lekko przestraszony
                        bije w w bardzo głośne dzwony
                        zemsty pragnie, bić po twarzach
                        to się nie powinno zdarzać
                        bo dobrze czyli bezsprzecznie
                        po śródmieściu iść bezpieczmie

                        W mieście musi byc bezpiecznie.
                        Lecz telefon bezskutecznie
                        Dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił.
                        Policjantów nikt nie gonił.
                        By wykazać swoją wenę
                        Rekrutowali Marzenę.

                        bo potrzebni są agenci
                        i w towarzyskiej agencji
                        Marzena lubiła te sprawy
                        dla forsy nie dla zabawy
                        a ten dodatkowy grosik
                        mógł pogrubić troszkę trzosik

                        za tym wszystkim był ukryty
                        elit pomysł znakomity
                        tych co to w tej restauracji
                        o Marka kompromitacji
                        przy kolacji spiskowali
                        to oni Marzenę wybrali

                        Marzena, seksowna lalka
                        ma usidlić tego Marka
                        rozkochać go i w wyniku
                        zagrać w jednym z nim filmiku
                        bo widoczne części rodne
                        dla szantażu są wygodne

                        Jakaż to stajnia Augiasza
                        To miasto, ta chluba nasza!
                        Na szczęście ekipa Marka
                        Do boju zbiera sie w szrankach.
                        Pan, Kolejar, Wielonick,
                        Joanna w srebrzystej zbroi

                        I Tajemnicza Dziewczyna,
                        Ekolog z butelka wina.
                        Z Markiem "Wspaniała Siódemka"
                        Przed wyzwaniami nie pęka.
                        Pieśn się baje, czas ucieka,
                        Heroiczna walka czeka.
                        • Gość: zanzibar35 Re: Siostro jestem wdzięczny IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 04.12.05, 19:59
                          cholera to trzeba wydac !!!!!
    • Gość: Alaister Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.dhcp.inet.fi 29.11.05, 17:00
      Wrócę do poematu po dłuższej przerwie, ale muszę najpierw go przeczytać
      strasznie się rozwinął.
      • Gość: Odświeżacz Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 30.11.05, 07:56
        Tylko odświeżenie
        • Gość: eden Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 09:09
          PO-ezja czy poezja ??????????????????????????????????????????????????????
    • Gość: Co jest grane? Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 30.11.05, 16:44
      Niesmiertelna, ale się nie rozwija!
    • Gość: Swieży Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 02.12.05, 12:16
      Odświeżemie
    • Gość: Brawo Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 03.12.05, 12:23
      Dzieje się coraz ciekawiej!
    • Gość: Warto Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 05.12.05, 19:51
      Przeczytać.
    • Gość: Walerian Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 06.12.05, 09:37
      Mimo, że długi na prawdę warto przeczytać.
    • Gość: gaduraz Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.pwr.jgora.pl 07.12.05, 07:50
      Czy poemat będzie się jeszcze rozwijał?
      • Gość: Piwko Re: Poezja jest Nieśmiertelna i nie podlega cenzu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.12.05, 10:46
        Gość portalu: gaduraz napisał(a):

        > Czy poemat będzie się jeszcze rozwijał?
        Narazie zaprzestał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka