Gość: Janek
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
29.09.01, 01:46
Chodzi sobie, chodzi biedny dziadek,
Taki jego los;
Wpadł do dołu, potłukł se pośladek,
Okrwawił se nos.
To robota pana prezydenta,
Wszędzie doły kopie, matko święta,
Bidny dziadzius bęc-
Dobrze jemu w aksamitnym palcie
Paradować sobie po asfalcie
Niby jaki prenc!
Kopią cały miesiąc jednym ciągiem,
Aż skończyli raz;
Ale ledwie koniec z wodociągiem,
Trza naprawiać gaz-
Pan prezydent długo robił głową,
W końcu mówi:"Kopać trza na nowo,
Ordnung musi być;
Patrzcie, żeby prędko skończyć z gazem,
A betony da się innym razem;
Nie pali się nic".
Takie robią z nami sztuki;
Prezydent ma czas!
Przedtem były bodaj kiepskie bruki,
Ostał ino szpas;
Za to teraz, skoro zeńdzie nocka,
W jednym dołku jakas para hocka,
W drugim inksza znów-
Potem dalejze do prezydenta:
Płać, prezydent, teraz alimenta,
Pocoś zrobił rów!
Drogi Stopperku to na pocieszenie serc Stabłowiczan Tadeusz Boy-żeleński
wierszyk napisał w 1909 r.:"Głos dziadkowy o robotach ziemnych pana
prezydenta". A Ty się denerwujesz. Niepotrzebnie. Minęło dopiero 92 lata.
Pozdrawiam i życzę, żeby przed upływem 100 lat roboty ziemne na Stabłowicach
zostały zakończone.