Gość: Król Rynku
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.12.05, 22:32
Od dłuższego czasu słyszę skargi na personel pracujący w Izbie Wytrzeźwień.
Niemożliwe jest takie działanie bez parasola ochronnego i bez pełnego poczucia
bezkarności. Coś ucichło o pijanym pracowniku Izby wytrzeźwień, który po nocce
wracał samochodem mając aż trzy promile. Słyszałem, że tzw. lekarz to sadysta
i psychopata, który lubuje się w duszeniu przywiezionych ofiar. Powszednim
procederem jest okradanie złapanych ofiar, bicie, a do kobiet personel zwraca
się "ty suko". Tak wynika z relacji, sam nigdy nie odwiedziłem tej katowni,
gdyż jestem abstynentem.
Trzy tygodnie temu skutkiem wylewu krwi do mózgu na ulicy zasłabł Marek
Happener, człowiek bez którego inwencji nigdy by nie powstała Pomarańczowa
Alternatywa. Podobnie jak i ja Marek Happener jest abstynentem. Niestety
został - mimo stanu wieloletniej trzeźwości - zawiezione na Izbę wytrzeźwień.
Był nieprzytomny. Nie został zbadany, tylko po kilkunastu godzinach, gdy nadal
nie odzyskiwał przytomności został przewieziony do szpitala. Wylew, który mógł
być niewielki - kilka lat temu Marek Happener też doznał wylewu, ale uzyskał
natychmiastową pomoc - dzięki kilkunastu godzinom zwłoki w udzieleniu pomocy
szpitalnej wylew spowodował ogromne uszkodzenie mózgu i w efekcie paraliż
połowy ciała.
Kodeks karny przewiduję kary za taką sytuację, a ponieważ Marek Happener już
trzy tygodnie leży w szpitalu, to prokurator już powinien wystąpić z urzędu
przeciwko zbrodniarzowi udającego lekarza w Izbie wytrzeźwień.
Marek Happener jest przytomny, poznaje ludzi i trochę rusza jedną ręką. Reszta
ciała sparaliżowana.