Dodaj do ulubionych

Praca do wzięcia

12.12.05, 08:55
Data: 2005-12-12
Autor: Sylwia Chmielarz
Zmień klimat - tak władze Wrocławia zapraszają do miasta nowych mieszkańców.
Będą potrzebni, bo w ciągu najbliższych pięciu lat ma tu powstać 100 tysięcy
miejsc pracy. Czy miasto udźwignie przewidywany wzrost zatrudnienia?


Firmy, które zajmują się rekrutacją, obawiają się, że z tym może być ciężko. -
W przemyśle potrzebnych będzie dużo rąk do pracy - mówi Magdalena Rudzka,
regionalny przedstawiciel firmy Hays. - A kadra podstawowa jest najmniej
mobilna, bo i zachęt do przeprowadzki jest w jej wypadku niewiele - dodaje.

Obawy te podziela Małgorzata Barnecka, dyrektor IPK Wrocław. - Kłopoty będą z
pracownikami technicznymi, np. operatorami maszyn i kadrą średniego
szczebla - mówi. - Takich ludzi trudno jest nakłonić do przeprowadzki z
innego regionu kraju, gdy argument finansowy to niewiele wyższa pensja.


Kontrolowanego wzrostu płac spodziewa się za to prezydent Wrocławia Rafał
Dutkiewicz. Akcja uchwalania miejscowych planów zagospodarowania
przestrzennego ma spowodować, że w mieście będzie się budować jeszcze więcej
mieszkań, a cena gruntu pozostanie atrakcyjna dla inwestorów. - Teraz stawki
przyciągają deweloperów. Są niższe niż w takich miastach, jak np. Kraków -
zaznacza prezydent. Zatrudnienie w firmach, które zdecydowały się
zainwestować w aglomeracji wrocławskiej już teraz szacuje na 50-60 tysięcy
ludzi. - Będziemy mierzyli rynek pracy bardzo precyzyjnie. Na Wydziale
Matematyki Politechniki Wrocławskiej powstanie statystyczny program, który
pomoże dokładnie oszacować zapotrzebowanie - mówi Rafał Dutkiewicz.

O tym, że miasto przeżywa boom, świadczą chociażby inwestycje LG Philips,
Volvo, Siemensa, HP, 3M, Grupy Fagor czy Whirlpoola. Już niedługo, np.
kupując pralkę, lodówkę czy zmywarkę będziemy mieli duże szanse na to, że tym
zakupem wesprzemy lokalny przemysł. Największym wyzwaniem będzie fabryka LG
Philips w podwrocławskich Kobierzycach. Wraz z podwykonawcami koncern planuje
zatrudnienie około 12 tysięcy ludzi, tak więc co dziesiąty nowo zatrudniony
będzie pracował właśnie dla Koreańczyków. Do tego trzeba doliczyć ponad trzy
tysiące miejsc pracy w fabryce AGD, nad której postawieniem zastanawia się LG
Electronics i zamierzenia Samsunga co do Siechnic. Koreański koncern także
szuka miejsca pod fabrykę artykułów sprzętu domowego - mówi się docelowo o
1,2 tysiąca miejsc pracy.

Dzięki koreańskim inwestycjom Wrocław odkrywają m.in. deweloperzy. Budowa
głównej fabryki LG Philips rozpocznie się wiosną. Pochłonie 430 milionów
euro. - Koreańczycy przeprowadzili już kilkanaście spotkań z firmami
budowlanymi - przyznaje Paweł Panczyj z magistratu. Podlega mu specjalna
grupa, która wspiera zagranicznych inwestorów we wszelkich sprawach
organizacyjno-prawnych.

Wiadomo, że do Wrocławia przyjedzie około 200 Koreańczyków, którzy będą
realizowali inwestycję. - Trzeba będzie pomóc im w osiedleniu się i zdobyciu
wszelkich dokumentów potrzebnych do pobytu w Polsce - wyjaśnia Paweł Panczyj.
Potwierdza, że LG Philips złożył już w firmach doradztwa personalnego
konkretne zamówienia na kadrę.

- Negocjujemy. Tylko tyle mogę zdradzić - mówi Agnieszka Schubert z grupy
HRK, która spotykała się z Koreańczykami m.in. w grudniu. LG Philips rozmawia
z większością biur rekrutacyjnych we Wrocławiu. - Skala zatrudnienia jest tak
duża, że inwestor musi szukać ludzi na wielu frontach. Tym bardziej że firmy
specjalizują się w różnych grupach zawodowych - podkreśla Olga Majchrzak,
konsultant w firmie IPK Wrocław, która także ma za sobą spotkanie z
Koreańczykami.

Jakie są pierwsze spostrzeżenia? - Widzimy problemy kulturowe, które mogą się
pojawić - przyznaje Olga Majchrzak. Polskie firmy doradztwa personalnego,
szukając specjalistów zwłaszcza wyższego szczebla, stosują techniki
bezpośredniego kontaktu. Kandydat, nawet jeśli nie znajduje się w bazie
agencji, dostaje telefon z propozycją zatrudnienia w innej firmie. - To
nieetyczne z punktu widzenia dalekowschodniej kultury. Tam liczy się
lojalność wobec pracodawcy i takie praktyki są źle widziane - wyjaśnia
Małgorzata Barnecka z IPK Wrocław. Działająca na polskim rynku od 1991 roku
firma przedstawiła Koreańczykom ofertę z 40 tysiącami nazwisk w bazie. Nie
boi się konkurencji firm doradczych o światowym zasięgu. - Jeśli koncern na
stałe współpracuje z jakąś agencją, skontaktuje się z nią na poziomie swojej
centrali. Na ten układ nie będziemy mieli wpływu - mówi Małgorzata Barnecka. -
Ale są inwestorzy, którzy wolą współpracować z graczami regionalnymi, którzy
znają lokalny rynek.

Inwazji LG boją się inne firmy produkcyjne działające we Wrocławiu. - Nasi
klienci już teraz rekrutują ludzi na zapas - mówi Magdalena Rudzka z Haysa.

- Największe zatrudnienie w fabryce ekranów oraz u poddostawców spodziewane
jest w 2007 roku - mówi Ryszard Pacholik, wójt Kobierzyc. Do końca grudnia
będzie miał harmonogram przyjęć do pracy wraz z zapotrzebowaniem na
konkretnych specjalistów.

Agnieszka Shubert z HRK przewiduje, że potrzebni będą inżynierowie wszelkich
kierunków, ale także prawnicy, finansiści, księgowi, budowlańcy i
sekretarki. - Najtrudniej będzie bez znajomości angielskiego. Nawet kadra
średniego szczebla, np. brygadziści, będzie musiała umieć się porozumieć
podczas poznawania nowych technologii w trakcie zagranicznych stażów - dodaje.

Budowa fabryki w podwrocławskich Biskupicach Podgórnych powinna się zakończyć
w pierwszej połowie 2007 roku. Oblicza się, że 20 procent załogi będą
stanowiły osoby z wyższym wykształceniem. Duke Koo, wiceprezes ds. światowej
sprzedaży LG Philips LCD, liczy na młodych. - We Wrocławiu mieszka ponad 100
tysięcy studentów, oznacza to stały dostęp do wysoko wykwalifikowanych
absolwentów - mówił podczas podpisania umowy z polskim rządem.

- Znalezienie teraz na rynku inżyniera ds. jakości graniczy z cudem -
stwierdza pesymistycznie Małgorzata Barnecka. - Wszystko przez to, że tworzą
się nowe zawody, w których brakuje specjalistów - dodaje i wymienia branże, w
których są braki. Oprócz informatyków, mamy deficyt logistyków, specjalistów
do zarządzania jakością, elektroników. Niemal na zamówienie Whirlpoola
powstaje teraz na Politechnice Wrocławskiej specjalizacja w deficytowym
zawodzie mechatronika. - Będzie to międzywydziałowa forma kształcenia, a
zapotrzebowanie na tego typu zawód zgłosił podczas jednej z debat prezes
wrocławskiej fabryki koncernu - wspomina Zbigniew Sebastian, prezes
Dolnośląskiej Izby Gospodarczej.

Koreańczycy także zaczęli negocjować z uczelnią. Nieoficjalnie wiadomo, że
złożyli zapotrzebowanie na 160 absolwentów politechniki.



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka