Dodaj do ulubionych

Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy b...

15.12.05, 21:37
Moim zdaniem pozwolenie na budowę to absurdalny wymysł. Moja ziemia - moja własność. Pozwolenia na budowę powinny być wymagane (jeżeli już) tylko w pewnych strefach ochronnych (otoczenie zabytkowe, rezerwaty przyrody etc.).
Reszta pełna wolność. Wszelkie spory rozstrzygałby wtedy sąd cywilny. Bo co administracji do tego czy chcę sobie piętro dobudować? To ewentualnie może zainteresować mojego sąsiada a nie urzędnika mieszkającego na drugim końcu miasta.
Obserwuj wątek
    • Gość: architekt Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 22:49
      Jesteś w wielkim , ogromnym błędzie. Dla porównania co by było gdyby nie było
      prawa o ruchu drogowym? Przecież auto to Twoja własność.
      • wielki_czarownik Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy 15.12.05, 22:55
        Jeżeli mam prywatną, ogrodzoną drogę to zlewam tam prawo o ruchu drogowym.
    • tomek854 Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy 15.12.05, 23:26
      Ależ nie. Bo jak postawisz mi obok mojego domu różową statuę lalki barbie to wartość mojego domu może spaść.

      A w rezerwatach to _w ogóle_ nie wolno nic budować.
      • wielki_czarownik No to 16.12.05, 12:46
        Ja chcę budować wieżę a Ty jako mój sąsiad się temu sprzeciwiasz. Staramy się dogadać albo idziemy do sądu i ten rozpatruje sprawę i mówi kto ma rację. I po cholerę nam tu urzędnik? Urzędnik ma to do siebie, że wtrynia się nieproszony. A po co on nam skoro sami możemy spór załatwić (od biedy w sądzie)?
        • tomek854 Re: No to 16.12.05, 13:12
          Urzędnik jest po to, aby to podlegało pewnym ustalonym regułom.

          NIech my wszyscy na osiedlu chcemy budować sobie 40 piętrowe statuy lalki barbie na przykład - to popsuje panoramę miasta.

          albo niech ja wyjadę na 5 lat za granicę - to albo ty nic nie mozesz zbudować, bo nie masz jak się ze mną dogadać, albo ja wracam i trupem padam widząc co żes natworzył...
          • wielki_czarownik Re: No to 16.12.05, 13:37
            tomek854 napisał:

            > Urzędnik jest po to, aby to podlegało pewnym ustalonym regułom.

            Po co? Nie lepiej aby sami zainteresowani się dogadywali?

            >
            > NIech my wszyscy na osiedlu chcemy budować sobie 40 piętrowe statuy lalki barbi
            > e na przykład - to popsuje panoramę miasta.

            I co z tego? Co to jest panorama miasta? Jest własność i to jest dobro nadrzędne. Potem dopiero czyjeś SUBIEKTYWNE odczucia estetyczne.

            >
            > albo niech ja wyjadę na 5 lat za granicę - to albo ty nic nie mozesz zbudować,
            > bo nie masz jak się ze mną dogadać, albo ja wracam i trupem padam widząc co żes
            > natworzył...
            >

            Zostaw pełnomocnika na miejscu (sąsiada, wujka, kolegę).
            • tomek854 Re: No to 16.12.05, 17:40
              > Po co? Nie lepiej aby sami zainteresowani się dogadywali?

              A jeżeli we wrocławiu mieszka 650 000 osób, a ty chcesz sobei zbudować jakieś paskudztwo które będzie widoczne z okien 1000 domów i przez to każdy z nich straci na wartości, to masz się ze wszystkimi doagadywać? Może jednak prościej, żeby w ich imieniu rozmawiał z Tobą urzędnik?

              > I co z tego? Co to jest panorama miasta? Jest własność i to jest dobro nadrzędn
              > e. Potem dopiero czyjeś SUBIEKTYWNE odczucia estetyczne.

              Działka w ładnym mieście jest więcej niż działka w brzydkim. A zatem twoje SUBIEKTYWNE poczucie estetyki twojej statuy lalki barbie (już się trzymają tego przykładu) musi nie naruszać poczucia estetyki większosći (taka demokracja). Bo ich działki stracą na wartości.

              Poczucia estetyki większosci broni urzędnik , który jest przedstawicielem tej właśnie większosci

              To taki teoretyczny przykład oczywiscie.

              > Zostaw pełnomocnika na miejscu (sąsiada, wujka, kolegę).

              NIkomu nie ufam, wolno mi. A w ogóle to ty chcesz budować a nie ja. Wracam za 15 lat, wolno mi, a ty czekaj aż wrócę, żeby się mnie zapytać o zgodę.
              • wielki_czarownik Re: No to 16.12.05, 18:29
                tomek854 napisał:

                >
                > A jeżeli we wrocławiu mieszka 650 000 osób, a ty chcesz sobei zbudować jakieś p
                > askudztwo które będzie widoczne z okien 1000 domów i przez to każdy z nich stra
                > ci na wartości, to masz się ze wszystkimi doagadywać? Może jednak prościej, żeb
                > y w ich imieniu rozmawiał z Tobą urzędnik?

                A czy prawo zezwala na odmowę wydania pozwolenia na budowę z powodu "szpetoty" budynku? Nie. Więc o co chodzi?


                >
                > Działka w ładnym mieście jest więcej niż działka w brzydkim. A zatem twoje SUBI
                > EKTYWNE poczucie estetyki twojej statuy lalki barbie (już się trzymają tego prz
                > ykładu) musi nie naruszać poczucia estetyki większosći (taka demokracja). Bo ic
                > h działki stracą na wartości.
                >
                > Poczucia estetyki większosci broni urzędnik , który jest przedstawicielem tej w
                > łaśnie większosci
                >
                > To taki teoretyczny przykład oczywiscie.

                Całkowicie nietrafiony. Urzędnik nie zajmuje się kwestią "ładny czy brzydki". Tak więc cała ta argumentacja jest bezwartościowa.

                >
                > NIkomu nie ufam, wolno mi. A w ogóle to ty chcesz budować a nie ja. Wracam za 1
                > 5 lat, wolno mi, a ty czekaj aż wrócę, żeby się mnie zapytać o zgodę.

                Nie muszę. Nie zgłaszasz sprzeciwu = wyrażasz zgodę.
                • tomek854 Re: No to 16.12.05, 18:54
                  A czy prawo zezwala na odmowę wydania pozwolenia na budowę z powodu "szpetoty"
                  > budynku? Nie. Więc o co chodzi?

                  nie, ale już nie spełniającego planu zagospodarowania jak najbardziej.

                  A nie wiem, czy jest gdzieś zaplanowane stawianie różowych 40 piętrowych koszmarków na przykład. Więc widzisz - już jesteś ograniczony...

                  > Całkowicie nietrafiony. Urzędnik nie zajmuje się kwestią "ładny czy brzydki". T
                  > ak więc cała ta argumentacja jest bezwartościowa.

                  oczywiście że się zajmuje, tylko w innym sensie. Sprawdza, czy dany budynek bedzie pasował do otoczenia (spełniał plan zagospodarowania, nie wybijał się ze stylu, wielkosci itp okolicy)

                  > Nie muszę. Nie zgłaszasz sprzeciwu = wyrażasz zgodę.

                  A zawiadomiłeś mnie o tym, że zamierzasz? Mam może do Ciebie co wieczór pukać i pytać, czy nie zamierzasz czegoś budować?
                  • wielki_czarownik Re: No to 16.12.05, 20:31
                    tomek854 napisał:

                    >
                    > nie, ale już nie spełniającego planu zagospodarowania jak najbardziej.
                    >
                    > A nie wiem, czy jest gdzieś zaplanowane stawianie różowych 40 piętrowych koszma
                    > rków na przykład. Więc widzisz - już jesteś ograniczony...

                    No właśnie. Ogranicza się moją własność. Jeżeli już się chce tworzyć jakieś bzdurne plany zagospodarowania przestrzennego to powinni się tym zająć mieszkańcy danego terenu. I oni powinni decydować czy chcą wieżowce czy osiedle domków. Oni a nie urzędnicy.

                    >
                    > oczywiście że się zajmuje, tylko w innym sensie. Sprawdza, czy dany budynek bed
                    > zie pasował do otoczenia (spełniał plan zagospodarowania, nie wybijał się ze st
                    > ylu, wielkosci itp okolicy)

                    Co to ma do urody? Jakby się uprzeć to nawet dom w kształcie ch*ja można wybudować. O ile będzie odpowiednio wysoki.

                    >
                    > A zawiadomiłeś mnie o tym, że zamierzasz? Mam może do Ciebie co wieczór pukać i
                    > pytać, czy nie zamierzasz czegoś budować?

                    To już jest techniczny szczegół. Można wprowadzić np. obowiązek zamieszczenia ogłoszenia na stronie internetowej urzędu gminy. Albo powiadomienie rady osiedla czy coś w tym stylu.
                    • tomek854 Re: No to 17.12.05, 23:50
                      > No właśnie. Ogranicza się moją własność.

                      Tylko w zakresie, który wpływa na własność innych.

                      > Co to ma do urody? Jakby się uprzeć to nawet dom w kształcie ch*ja można wybudo
                      > wać. O ile będzie odpowiednio wysoki.

                      Hehe, muszę zapamiętać żeby się nigdy obok Twojej działki nie wybudować :-)

                      > To już jest techniczny szczegół. Można wprowadzić np. obowiązek zamieszczenia o
                      > głoszenia na stronie internetowej urzędu gminy. Albo powiadomienie rady osiedla
                      > czy coś w tym stylu.

                      Albo wyznaczyć urzędnika który się będzie tym zajmować. I tak jest.
                      • wielki_czarownik Re: No to 17.12.05, 23:58
                        tomek854 napisał:

                        >
                        > Tylko w zakresie, który wpływa na własność innych.

                        Nie mój drogi. Wolność to rzecz nadrzędna. Inne prawa są wtórne i służebne w stosunku do wolności. Wolność dysponowania własnym mieniem jest ważniejsza niż czyjeś poczucie estetyki. Może niedługo będziesz proponował aby np. wszystkie Ople były białe a wszystie Mercedesy zielone (estetycznie wtedy będzie). Albo jeszcze lepiej - do centrum mogą wjeżdżać tylko auta warte minimum 100 tys. PLN. Estetycznie będzie i taniocha w stylu Fiat 126p nie będzie psuć estetyki.

                        Przypadki typu "dom sąsiada zaciemni mój ogródek" powinny być załatwiane bez udziału administracji - sami zainteresowani, ewentualnie sąd.


                        > Albo wyznaczyć urzędnika który się będzie tym zajmować. I tak jest.

                        Nie jest.
                        1. Urzędnik kosztuje o wiele więcej niż utrzymanie serwera potrzebnego na te cele.
                        2. Urzędnik ma władzę i może wpływać na moją własność.
                        3. Urzędnika można skorumpować (patrz 2).
                        4. Niech ten człowiek który ma być urzędnikiem pracuje i wytwarza realny dochód a nie pożera podatki.
                        • tomek854 Re: No to 18.12.05, 01:19
                          > Nie mój drogi. Wolność to rzecz nadrzędna.

                          Ale nie tylko twoja. A wiec mozesz sie cieszyc nieskrepowana wolnoscia tylko do chwili, kiedy nie wkraczasz na czyjes poletko. Wtedy albo ustepujesz, albo sie wypracowuje kompromis.

                          Z przykladami o oplach nie bedziemy dyskutowac, ale jezeli bedziesz np. testowal jak chodzi twoja ciezarowka bez tlumika, a sasiad w tym samym czasie bedzie probowal ogladac telewizje i bedziesz mu w tym przeszkadzal, to juz, choc teoretycznie zaden z nich nie narusza wlasnosci drugiego bedziecie sie musieli dogadac. Bo wolnosc jednego ma wplyw na wolnosc drugiego.

                          > Nie jest.
                          > 1. Urzędnik kosztuje o wiele więcej niż utrzymanie serwera potrzebnego na te ce
                          > le.

                          Jakos tak sie sklada, ze na razie zyjemy w reali a nie w internecie. Po za tym serwerem tez trzeba administrowac, wiec ktos do tego zatrudniony byc musi. A wiec i tak jest urzednik, tylko zamiast papierkow przerzuca sobie zera i jedynki.

                          > 2. Urzędnik ma władzę i może wpływać na moją własność.
                          Urzednik nie powinien miec wladzy. Ale powinien moc wplywac na twoja wlasnosc o tyle, ze jezeli ty chcesz korzystac z niej w sposob naruszajacy prawa innych to powinien moc ci to uniemozliwic

                          > 3. Urzędnika można skorumpować (patrz 2).

                          Administratora sieci tez mozna skorumpowac. A do tego jeszcze sie mozna wlamac na serwer.

                          > 4. Niech ten człowiek który ma być urzędnikiem pracuje i wytwarza realny dochód
                          > a nie pożera podatki.

                          To co on robi, powinno byc oszczednoscia. Zamiast sie sadzic ze wszystkimi po kolei sasiadami, ktorym nie podoba sie Twoj dom w ksztalcie ch..a, idziesz do urzednika i on Ci mowi "mozesz bo tak jest napisane tu i tu" albo "nie mozesz, bo jest tak napisane tu i tu". I juz. Oczywiscie mozesz sie od tego odwolac, ale idea jest taka, zeby sprawa byla jasna - twoj projekt nie spelnia warunkow, a wiec musisz go zmienic albo twoj projekt jest zgodny z warunkami i sasiedzi moga Ci skoczyc.
                          >
                          • wielki_czarownik Re: No to 18.12.05, 11:17
                            tomek854 napisał:


                            > Ale nie tylko twoja. A wiec mozesz sie cieszyc nieskrepowana wolnoscia tylko do
                            > chwili, kiedy nie wkraczasz na czyjes poletko. Wtedy albo ustepujesz, albo sie
                            > wypracowuje kompromis.

                            Nie rozumiesz pojęcia wolności. Prawo do decydowania swoją własnością jest ważniejsze niż czyjeś poczucie estetyki.

                            >
                            > Z przykladami o oplach nie bedziemy dyskutowac, ale jezeli bedziesz np. testowa
                            > l jak chodzi twoja ciezarowka bez tlumika, a sasiad w tym samym czasie bedzie p
                            > robowal ogladac telewizje i bedziesz mu w tym przeszkadzal, to juz, choc teoret
                            > ycznie zaden z nich nie narusza wlasnosci drugiego bedziecie sie musieli dogada
                            > c. Bo wolnosc jednego ma wplyw na wolnosc drugiego.

                            Oczywiście. Ale ciężarówka obiektywnie narusza wolność. A różowy dom tylko subiektywnie.


                            >
                            > Jakos tak sie sklada, ze na razie zyjemy w reali a nie w internecie. Po za tym
                            > serwerem tez trzeba administrowac, wiec ktos do tego zatrudniony byc musi. A wi
                            > ec i tak jest urzednik, tylko zamiast papierkow przerzuca sobie zera i jedynki.
                            >

                            Z tym, że wieloma serwerami może się zajmować 1 człowiek.


                            > Urzednik nie powinien miec wladzy. Ale powinien moc wplywac na twoja wlasnosc o
                            > tyle, ze jezeli ty chcesz korzystac z niej w sposob naruszajacy prawa innych t
                            > o powinien moc ci to uniemozliwic

                            Sam sobie przeczysz i chyba nie wiesz co piszesz. Jak ma wpływać na własność urzędnik który nie posiada władzy? I urzędnik?? A nie sąd?? Wolisz aby o twojej własności decydował niezawisły sąd czy całkowicie upolityczniony urzędnik? Ty sobie zdajesz sprawę co piszesz? Już przerabialiśmy dyktaturę urzędników.

                            >
                            > Administratora sieci tez mozna skorumpowac. A do tego jeszcze sie mozna wlamac
                            > na serwer.
                            >

                            I co z tego? To nie będzie mieć wpływu na sprawę.

                            >
                            > To co on robi, powinno byc oszczednoscia. Zamiast sie sadzic ze wszystkimi po k
                            > olei sasiadami, ktorym nie podoba sie Twoj dom w ksztalcie ch..a, idziesz do ur
                            > zednika i on Ci mowi "mozesz bo tak jest napisane tu i tu" albo "nie mozesz, bo
                            > jest tak napisane tu i tu". I juz. Oczywiscie mozesz sie od tego odwolac, ale
                            > idea jest taka, zeby sprawa byla jasna - twoj projekt nie spelnia warunkow, a w
                            > iec musisz go zmienic albo twoj projekt jest zgodny z warunkami i sasiedzi moga
                            > Ci skoczyc.
                            > >
                            >

                            Skoro mogę się odwołać to po co urzędnik? Sam sąd będzie tańśzy od urzędnika bo sędzia jednego dnia może rozsądzać spór o alimenty a drugiego o dom. A urzędnik tylko jedno.
    • be-st Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy 15.12.05, 23:29
      Chciałbym napisać: "jesteś ....", ale jednak nie napiszę.
    • Gość: obserwator Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 07:50
      Zetknąłem sie z podobną sprawą. Do legalnie wybudowanego typowego klocka z epoki
      późnego Gomułki (110 m. kw.) własciciel dobudowywał, począwszy gdzieś od 1983 r.
      do 1999 r. kolejne części, całkowicie samowolnie, osiągając prawie 400 m. kw.
      Naruszył także bez zgody sąsiada dopuszczalną odległość od granicy działki.
      Sprawa do dziś nie jest rozwiązana, mimo wieloletnich starań pokrzywdzonych
      sąsiadów. Z niezrozumiałych dla mnie pryzcyzn przez tyle lat urzędnicy miejscy
      oraz wojewódzcy trzymali stronę osoby łamiącej prawo. W Wydziale Architektury
      Urzędu Miejskiego niewiele się zmieniło od czasów minionego reżimu.
    • Gość: jl Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy IP: 82.160.243.* 16.12.05, 08:56
      mylisz sie
      • Gość: W. Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy IP: *.biskupin.wroc.pl 16.12.05, 10:12
        Wielki Cz..... bo budujac przebudowujac wplywasz na lad przestrzenny a ten jest
        dobrem ppublicznym. Wiec nalezy mu sie ochrona z urzedu.Stad MPZP.
        • wielki_czarownik Chrzanię ład przestrzenny 16.12.05, 12:44
          Ład przestrzenny to wymysł politykierów i urzędasów mający na celu ograniczanie wolności i stworzenie pola do korupcji.
          • tomek854 Re: Chrzanię ład przestrzenny 16.12.05, 13:13
            Aha. A potem jedzie taki do Warszawy i marudzi "ale tu napaćkane, jedno na drugim, bez ładu i składu..."
            • wielki_czarownik Niech marudzi. Jego prawo. /nt 16.12.05, 13:38


      • wielki_czarownik Nie rozumiesz 16.12.05, 12:47
        Takie sprawy powinni załatwiać sami zainteresowani. Np. ja i Ty. Albo się dogadamy albo sprawę rozstrzygnie sąd. I po cholerę nam tu urzędnik z całą biurokracją?
        • tomek854 Re: Nie rozumiesz 16.12.05, 13:14
          Idąc dalej twoim tokiem rozumowania, po co nam sąd z tą całą biurokracją? Damy se po razie i jakoś to będzie...
          • wielki_czarownik Też tak może być. 16.12.05, 13:39
            Wtedy dojdziemy co prawda do anarchii ale od biedy może być. Zawsze lepiej jest kiedy spór załatwiają sami zainteresowani niż kiedy wtrąca się w to administracja państwowa i zaczyna się szarogęsić na zasadzie "ja urzędnik wiem lepiej czego chcecie".
            • tomek854 Re: Też tak może być. 16.12.05, 17:42
              Jak już wpadamy w skrajności to ja już bym wolał taką skrajność, że urzednik wie naprawdę czego ludzie chcą i zgodnie z tym postępuje - troszcząc się o prawa większosci ale i nie dyskryminując mniejszości.

              Ja poproszę taki model :>
              • wielki_czarownik Ale 16.12.05, 18:30
                Ale:
                1. Ja za to nie płacę.
                2. Nie dotyczy to MOJEJ własności.
                • tomek854 Re: Ale 16.12.05, 18:51
                  > Ale:
                  > 1. Ja za to nie płacę.
                  > 2. Nie dotyczy to MOJEJ własności.

                  Kup sobie bezludną wyspę, będziesz mógł rozporządzać swoją własnością bez ogreaniczeń.

                  Żyjąć w społeczeństwie, mając sąsiadów, zawsze Twoje działanie jest ogreaniczone przez prawa innych - czy to chodzi o kodeks drogowy, prawo budowlane czy np możliwość krzyczenia w środku nocy i rzucania na oślep kamieniami.

                  A co do budynków: nie ma określonej brzydoty, ale jest określony todzaj zabudowy. nie postawisz góralskiej chatki na trasie WZ, ani 10 pietrowego bloku z wielkiej płyty na Ostrowie.
                  • wielki_czarownik Jesteś homo sovieticus 16.12.05, 20:32
                    Tacy jak Ty wstrzymują postęp. Boisz się wolności i wolisz aby myślał za Ciebie jakiś urzędnik. Z takim podejściem zawsze będziemy III światem.
                    • Gość: W. Re: Jesteś homo sovieticus IP: *.biskupin.wroc.pl 17.12.05, 11:22
                      Ale pierdoly opowiadasz..... koszmar.Nie ma sensu z Toba dyskutowac
                    • tomek854 Re: Jesteś homo sovieticus 17.12.05, 23:52
                      He he ;-)
                  • Gość: Anu Re: Ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 12:51
                    Miło pomyśleć o budowaniu sojego domu ale myśl o zebraniu wszystkich pozwoleń
                    może doprawdy zniechęcić. Czy nie jest pewnym kompromistem ustalenie wymagań,
                    jakie mój dom ma spełniać a później - jeżeli ktoś uzna, że ich nie spełniam -
                    prowadzenie sprawy drogą sądową?
                    Dlaczego zakładać, że jestem gorącym zwolennikiem potworków? W szczególności
                    różowych :)?
                    Mogę chcieć wybudowa normalny dom i po co mi ten urzędnik?
                    Przyjęcie takiego systemu powoduje, że każda ze stron ryzykuje swoje pieniądze -
                    pozywający tylko koszty sądowe a ja jak przegram to poniosę koszty rozbiórki.
                    Ale przyjęcie tego systemu wymaga dwóch rzeczy: wyrzucenia zbędnych urzędników i
                    egzekwowania wyroków sądu.
                    • wielki_czarownik Re: Ale 17.12.05, 18:05
                      Gość portalu: Anu napisał(a):

                      > (...)
                      > Ale przyjęcie tego systemu wymaga dwóch rzeczy: wyrzucenia zbędnych urzędników
                      > i egzekwowania wyroków sądu.

                      Rozumiesz już czemu w Polsce tak nie będzie?
                    • tomek854 Re: Ale 17.12.05, 23:54
                      Miło pomyśleć o budowaniu sojego domu ale myśl o zebraniu wszystkich pozwoleń
                      może doprawdy zniechęcić. Czy nie jest pewnym kompromistem ustalenie wymagań,
                      jakie mój dom ma spełniać a później - jeżeli ktoś uzna, że ich nie spełniam -
                      prowadzenie sprawy drogą sądową?

                      Ależ tak właśnie jest. Ustalone są wymagania. Ale ktoś ustalaniem tych wymagań musi się zajmować. I po to jest ten urzednik.

                      Nie jestem fanem urzędnictwa, ale ten akurat moim zdaniem jest potrzebny.
                      • wielki_czarownik Oj Tomku 18.12.05, 00:00
                        Chyba nie wiesz jakie są obecne regulacje prawne. Nawet oczka wodnego o wymiarach 1x1 metr i głębokości 20 cm nie możesz tak sobie w ogródku postawić. Z tego co pamiętam to urząd może nawet nakazać o wystąpienie o pozwolenie na budowę oczka!
                        • jatutak Re: Oj Tomku 18.12.05, 00:42
                          Ta dyskusja zeszła na złe tory.
                          Przede wszystkim chodzi o to, że urząd powinien
                          sprzeciwić się budowie, gdy wymagane jest pozwolenie
                          budowlane, a inwestor złożył tylko zgłoszenie bydowy.
                          Prowadzenie w takiej sytuacji budowy jest samowolą
                          budowlaną, która jest czynem karalnym.
                          Jeśli organ nie sprzeciwił się to znaczy, że urzędnik
                          popełnił błąd lub celowo niedopełnił swoich obowiązków
                          (podejrzenie korupcji).

                          Zupełnie inną sprawą jest to, czy nasze przepisy
                          budowlane są zbyt rygorystyczne, czy nie. Można
                          ewentualnie postulować zmianę prawa.
                          Póki co należy jednak go przestrzegać.

                          W opisanej sprawie urzędnicy wiedzą, że wymagane jest
                          przy rozbudowie domu pozwolenie na budowę. Dlaczego
                          wobec tego nie żądali go od inwestora - pozostaje ich
                          tajemnicą.
                          Sprawą tą powinien zająć się prokurator.
                          • tomek854 Re: Oj Tomku 18.12.05, 01:28
                            Słusznie mówi. Wódki mu nalać. A my sobie tak z czarownikiem dyskutujemy o ogólnych ideach... :-)
                        • tomek854 Re: Oj Tomku 18.12.05, 01:24
                          No to akurat jest przegiecie. Ale idea ogolnie jest sluszna, tylko jak to w polsce na glowie postawiona.
    • Gość: drom Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.12.05, 19:26
      wielki_czarownik napisał:
      > Moim zdaniem pozwolenie na budowę to absurdalny wymysł. Moja ziemia - moja włas
      > ność. Pozwolenia na budowę powinny być wymagane (jeżeli już) tylko w pewnych st
      > refach ochronnych (otoczenie zabytkowe, rezerwaty przyrody etc.).
      > Reszta pełna wolność.

      piszesz tak bo brak ci calkowiecie wiedzy i wyobrazni na temat tego co niektorzy
      ludzie potrafia wybudowac lub chocby wymyslec.
      wiedz tez ze nie tylko urok i funkcja ma znaczenie przy udzielaniu zgody na
      budowe - to pierwsza wogole najczesciej nie ma,a drugie o ile jest zgodne z
      planem zagospodarowania przestreznnego tez raczej nie; najwieksza role odgrywa
      prawidlowowsc konstrukcji, instalacji, itp.
      wyobraz sobie kucharza budujacego dom bez projektu i pozwolen ... zawali sie czy
      nie? wybuchnie czy nie ? a moze zapadnie pod ziemie albo kopiac dol pod
      fundamenty (o ile postanowi je wogole wykonac) przerwie jakas magistrale lub
      pogrzebie kopiacego ... i wiele innych mozliwosci.
      nieumiejetne budowanie to olbrzymie zagrozenie nie tylko estetyczne ...
      • wielki_czarownik Bezpieczeństwo 17.12.05, 18:04
        1. Dla mnie najważniejsza jest wolność. Przed wolnością muszą ustąpić inne wartości jak np. poczucie estetyki.
        2. Bezpieczeństwo. Nie widzę w czym problem. Jadąc samochodem nie musisz występować do urzędników o pozwolenie na skręt w lewo. Skręcasz dobrze - OK. Skręcasz źle - mandat. Po prostu są przepisy które musisz stosować ale co do których nie potrzebujesz specjalnej urzędniczej, indywidualnej konkretyzacji prawa. Tak samo powinno być z budową domów. Budujesz swój na środku pola - rób co chcesz (najwyżej zawali Ci się na łeb). Budujesz gdzieś w zabudowie albo budynek "otwarty" - musisz spełniać specjane wymogi przewidziane w ustawie. I tyle. Nie potrzeba tu zezwolenia. Po prostu przyjdzie kontrola, stwierdzą że naruszono zasady ustawowe i nakazują rozbiórkę. Po co nam kontrola prewencyjna?
        Czy zmieniając pas ruchu musisz poprosić o zgodę policjanta?
        • Gość: killa Re: Bezpieczeństwo IP: *.wroclaw.mm.pl 17.12.05, 22:22
          może dlatego jest kontrola prewencyjna w postaci pozwolenia na budowę,że
          kontrola wg twojego pomysłu musiałaby przychodzić na budowę co najmniej co
          tydzień, żeby sprawdzać postępy robót i czy budowla cały czas spełnia normy.
          Tak więc biurokracja tylko by się mnożyła.A tak wydając pozwolenie na budowę
          zatwierdza się projekt budowlany a na koniec jeszcze decyzja o pozwoleniu na
          użytkowanie. Porównywanie budowy z jazdą samochodem jest lekko naciągane.
          Budowa domu według własnego "widzimisie" to ryzyko nie tylko dla inwestora ale
          i dla postronnych osób. Inna sprawa, że postępowanie administracyjne w tych
          sprawach ślimaczy się nieprzyzwoicie ze względu na ogrom papierków, uzgodnień
          itp. Byłoby chyba dużo prościej, by więkoszość tych formalności załatwiana była
          wraz z projektem budowlanym, a podpis osoby posiadającej odpowiednie
          uprawnienia powinien być wiążący dla urzędnika.
          A tak w ogóle, czy jako przyszły absolwent administracji nie podcinasz aby
          gałęzi na której siedzisz ?
          • wielki_czarownik Kontrola 18.12.05, 11:19
            Dobrze wiesz, że dzisiaj ta kontrola prewencyjna to pic na wodę. W dokumentach wpisujesz jedno a robisz drugie.
        • jatutak Re: Bezpieczeństwo 18.12.05, 10:35
          wielki_czarownik napisał:

          < Po co nam kontrola prewencyjna?
          Czy zmieniając pas ruchu musisz poprosić o zgodę policjanta? >

          Kontrola prewencyjna wystepuje także w przypadku przez ciebie podanym.
          Jeśli chcesz jeździć samochodem musisz najpierw uzyskać prawo jazdy.
          Dokument ten wydaje organ administracyjny.

          Tak samo jest w prawie budowlanym. Najpierw pozwolenie, potem budowa.
          • wielki_czarownik Re: Bezpieczeństwo 18.12.05, 11:18
            Tylko, że samochodem jeżdżę po drodze publicznej a dom buduję na prywatnym gruncie.
    • andrzejpopkowski Re: Spór o rozbudowę domu - rozbudowa legalna czy 23.12.16, 12:37

      Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych wozki-praca.dzs.pl/indywidualne-srodki-bezpieczenstwa-operatora-zurawia-budowlanego/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka