emwu15
08.01.06, 20:37
Często słyszymy doniesienia o atakach psów na ludzi, czy zwierzęta.
Współczujemy ofiarom i szybko o nich zapominamy....chyba, że sami jesteśmy
ofiarami.....
3 stycznia na Kozanowie pies rasy bullterrier - biegający bez smyczy i bez
kagańca zaatakował moją mamę. Pomimo tego, że wydarzyło się to o 10:30,
pomimo tego, że mama krzyczała i wzywała pomocy, nikt nie zareagował.
Poszła najzwyczajniej w świecie - jak co dzień o tej porze na spacer ze swoim
pupilkiem - rocznym yorkiem na spacer. Skończyło się tragicznie - mały piesek
został zagryziony na oczach swojej pani, a ona sama jest mocno poturbowana.
Na szczęście jedynie poturbowana.
W okolicy mieszkają dwa białe bullterriery - oczywiście nie ma winnych.
Pomimo tego, że okoliczni mieszkańcy opowiadają, jak to właściciele tych
psów, chcąc pozwolić im "się wybiegać" spuszczają je ze smyczy.....rzadko
widuje się je w kagańcach. A przecież ta rasa psów jest wyjątkowo
niebezpieczna!!!
Nie chcę nawet myśleć o tym, co mogło by sie stać, gdyby to mój 6-letni syn
był wtedy na spacerze z babcią i yorkiem - a zdarzało sie to często...
Prawdę mówiąc szukam osób, które cokolwiek widziały, bądź słyszały o tym
zdarzeniu.
Biały bullterrier biegał po ulicy Celtyckiej i właśnie tam, na łuku pomiędzy
bramami 1 i 8, w okolicy żabki i lodziarni - w miejscu gdzie zaczyna się pas
drzew biegnący w stronę wału, zaatakował mamę i jej psa.
Bullterier miła czerwoną, badź brązową parcianą obrożę. Mama była w białej
kurtce. Zagryziony roczny york był srebrno -złoty.
Policja ma niestety związane ręce, gdyż nie ma żadnych świadków.
Gdybym powiedziała, że nie chodzi mi o ukaranie niodpowiedzialnego
właściciela - skłamałabym. Właśnie o to mi chodzi - ale nie tylko. Chciałabym
móc w jakikolwiek sposób wpłynąc na bezpieczeństwo na Kozanowie. Tym razem
bullterrier zagryzł małego psa - a jeśli natępne będzie jakieś
dziecko...??? ... czy starsza osoba????
Nikomu nie życzę patrzeć na bliską mu, cierpiącą po utracie psa, osobę. Wiem -
to tylko pies - ale wytłumaczcie to starszej pani, na oczach której
rozszarpano jej ukochanego pieska.
Jednego jestem pewna - za każdym razem, gdy mój syn zechce się bawić na
dworze, będę umierać ze strachu o niego.