Gość: Marian IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.10.01, 18:22 Vincent to klasa sama dla siebie. NAWET JEŚLI WŁAŚCICIEL SAM PIESZE O SOBIE PEANY, TO ROBI TO TYLKO PO TO, ABY INNI MOGLI PRZYJŚĆ I ZOBACZYĆ JAK WYGLĄDA PRAWDZIWIE DOSKONAŁA RESTAURACJA! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kasia Re: Restauracja Vincent - The best IP: 10.40.65.* 06.10.01, 17:30 No nie wiem, nie wiem. Nie jestem tego taka pewna, gdzie jeszcze jadles we Wroclawiu.? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.10.01, 17:41 Gość portalu: kasia napisał(a): > No nie wiem, nie wiem. Nie jestem tego taka pewna, gdzie jeszcze jadles we Wroc > lawiu.? Jadam tylko w Vincencie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.01, 18:12 To przestańcie wreszcie błądzić po internecie i zabierzcie się do roboty - Wy Właściciele Vincenta. Jak popracujecie i trochę się dorobicie to może będzie Was wreszcie stać na jadanie w porządnych lokalach. Nie opowwiadajcie też o rankingach, które wygrywacie bo to bzdury. ilość gości w Waszej restauracji niech świadczy o jego klasie. Każdy kto był w trzech knajpach, uważa się za gastronomika. Nie macie pojęcia o swojej pracy. Nie macie też klasy, żeby tak wypisywać samym sobie pochlebne recenzje. Do roboty i sio z tego forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.wroc.gazeta.pl 08.10.01, 12:33 Wiesz jakos ta knajpa nie jest w stanie mnie przekonac do siebie, bylam tam raz i w tempie ekspresowym wyszlam. Dam jej jeszcze dzisiaj jedna szanse. Zobaczymy, Marianie... Odpowiedz Link Zgłoś
szpiro Re: Restauracja Vincent - The best 09.10.01, 02:57 Napiszcie gdzie jest ten Vincent?Chcialbym przypatrzyc sie jak chwalipiety pracuja.Nim zloze zamowienie zapytam sie innych konsumentow czy jedzenie jest smaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Re: Restauracja Vincent -szpiro... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 11:27 szpiro napisał(a): > Napiszcie gdzie jest ten Vincent?Chcialbym przypatrzyc sie jak chwalipiety > pracuja.Nim zloze zamowienie zapytam sie innych konsumentow czy jedzenie > jest smaczne. Nie wiem, czy ci się uda, tam jest prawie zawsze pusto. Ja chwaliłam, ale moja pianistka dostała raz drinka z popiołem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guilty Re: Restauracja Vincent -szpiro... IP: 212.160.147.* 09.10.01, 14:19 Masz własną pianistkę ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.01, 15:22 a właściciele Vincenta triumfują, zgodnie z powiedzeniem: nieważne jak, byle z nazwiska! - nieważne czy dobrze czy źle mówią o Vincencie, ważne , że mówią.Dziś lub jutro się do Was wybieram, przygotujcie się proszę i popracujcie nad smarowidłem octowo - olejowym, o którym pisał Pan Pułka. Tostów na pewno nie zamówię. Jutro Wam napiszę, jak było. Odpowiedz Link Zgłoś
szpiro Re: Restauracja Vincent - The best ISIS 09.10.01, 18:09 ISIS ZAMIAST WYDAWAC PIENIADZE W REST. VINCENT WOLE KUPIC TOBIE KWIATY PO KONCERCIE. Zarty zartami,napisz gdzie wystepujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isis! Re: Restauracja Vincent - The best -szpiro... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 01:13 szpiro napisał(a): > ISIS > ZAMIAST WYDAWAC PIENIADZE W REST. VINCENT WOLE KUPIC TOBIE KWIATY PO KONCERCIE. > Zarty zartami,napisz gdzie wystepujesz. Jak będę miała koncert (prawdopodobnie w I połowie listopada), na pewno Cię zaproszę. Wiesz, to byłoby ciekawe - koncert dla forumowiczów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jajaccek Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 09.10.01, 03:52 Vicent byl przy ul.Ruskiej 39.I pewnie dalej jest.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
szpiro Re: Restauracja Vincent - The best 09.10.01, 04:39 Gość portalu: Jajaccek napisał(a): > Vicent byl przy ul.Ruskiej 39.I pewnie dalej jest.Pozdr. Napisz kiedy wpadniesz na weekend do Wroclawia. Ja wybieram sie w polowie listopada .Zamowie podwojne pierogi ruskie w barze Tempo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jajaccek Re: Restauracja Vincent - The best IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 09.10.01, 04:59 Ruskie w Tempaku !! Sama pycha.Ale jeszcze chcialem sobie pobyc tutaj,pozwiedzac.Na deski do Aspen wyjechac.Ale Kwiecien wreszcie Wroclaw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 09.10.01, 16:04 A jak długo istnieje już ta restauracja? Jeśli dłużej niż miesiąc, a nadal jest w niej pusto (jak pisała isis) to coś jest z nią nie tak. Nie lubię jadać w pustych lokalach. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
lalaccek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) 09.10.01, 19:20 Nie mniej jak piec latek.Zalozyciel chyba zmarl.J. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.01, 19:31 wydaje mi się, że się mylisz. Max. dwa lata. A pusto tam jest rzeczywiście. Niby wygląda nieźle, różne salki z teoretycznie róznym przeznaczeniem, a jednak pusto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 09.10.01, 19:36 lalaccek napisał(a): > Nie mniej jak piec latek.Zalozyciel chyba zmarl.J. No to ładnie. 5 latek i ciągle pusto. Gratuluję w takim razie Marianowi poczucia rzeczywistości. W tej sytuacji nazywać ją doskonałą restauracją, no, no no... Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MICHAL Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.skane.se 10.10.01, 05:54 Proponuje wlascicielom restauracji Vincent zmiane jadlospisu. Koniecznie powinniscie miec w menu moje ukochane pierogi ruskie do tego ze skwarkami, kefir,zupe szczawiowa no i pomidorowa. Nalesniki z serem i owszem ....cos jeszce...jezeli sobie przypomne to napisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nell Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 213.77.49.* 10.10.01, 07:30 I cuchnie stęchlizną, piwnica oczywiście nadaje się na restaurację, ale jak tam byłam, to wydawało mi się, że ściany były wilgotne i pokryte watą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guilty Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 212.160.147.* 10.10.01, 08:32 Gość portalu: nell napisał(a): > I cuchnie stęchlizną, piwnica oczywiście nadaje się na restaurację, ale jak tam > > byłam, to wydawało mi się, że ściany były wilgotne i pokryte watą. no, to już wygląda na szowinizm A w Casa Patio też jest pusto, a podobno knajpka jest niezła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 10.10.01, 08:40 Gość portalu: Guilty napisał(a): > A w Casa Patio też jest pusto, a podobno knajpka jest niezła Knajpka nie może być dobra (przynajmniej dla mnie), jeśli jest w niej pusto. Goście tworzą atmosferę knajpy. Po prostu źle się czuję w pustej knajpie. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 09:12 Gość portalu: Jureek napisał(a): > Gość portalu: Guilty napisał(a): > > > A w Casa Patio też jest pusto, a podobno knajpka jest niezła > > Knajpka nie może być dobra (przynajmniej dla mnie), jeśli jest w niej pusto. Go > ście tworzą atmosferę > knajpy. Po prostu źle się czuję w pustej knajpie. > Jurek Piszesz drogi Juurku że źle się czujesz w pustej knajpie, z moich obserwacji i moich przyjaciół wynika że do Casa Patio goście nie pchają się przez okna a mimo to restauracja uchodzi za nie złą. Moje zdanie jest odmienne, Leszek Pułka też miał zastrzeżenia. Jak byś się do tego ustosunkował? Pozdrawiam Wolf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nell Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 213.77.49.* 10.10.01, 09:39 Znajomi z zagranicy bardziej doświadczeni ode mnie jeżeli chodzi o restauracje twierdzą, że wszędzie na świecie najlepsza knajpa, to taka niekoniecznie najdroższa, ale pełna klientów. Tubylcy najlepiej wiedzą co jest dobre po optymalnej cenie. Kierując się tymi wskazówkami (nie mówimy tu o lokalach typu Fast Food) trafiłam kilka razy np. w Barcelonie, do świetnych restauracji, niedrogich, oferujacych smaczne i świeże jedzenie. Duża ilość klientów zapewnia, że wszystko jest świeże. tak czy inaczej ilość kientów jest ważnym wyznacznikiem czy restauracja jest dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.10.01, 15:28 Najwięcej ludzi jest w Splendido. Trudno tam o wolny stolik. Wszyscy wystrojeni i weseli . Fajna atmosfera. Chce się jeść i pić doskonałe wina. Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Restauracja Vincent - The best??? 11.10.01, 22:37 Gość portalu: Eva napisał(a): > Najwięcej ludzi jest w Splendido. Trudno tam o wolny stolik. > Wszyscy wystrojeni i weseli . Fajna atmosfera. Chce się jeść i pić > doskonałe wina. Zwłaszcza za firmowe pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Re: Restauracja Vincent - The best??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 14:08 isis! napisał(a): > Gość portalu: Eva napisał(a): > > > Najwięcej ludzi jest w Splendido. Trudno tam o wolny stolik. > > Wszyscy wystrojeni i weseli . Fajna atmosfera. Chce się jeść i pić > > doskonałe wina. > > Zwłaszcza za firmowe pieniądze. Isis - złosliwa baba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.01, 14:46 Ta zniewaga krwi wymaga. Jak śmiesz tak do isis! Jedna z niewielu na tym forum, której uwagi czytuję i której argumenty do mnie trafiają. Twoje Marianku trafiać nie mogą z tej prostej przyczyny, że ty argumentów nie masz! Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Restauracja Vincent - Żarłaczu... 13.10.01, 01:54 Gość portalu: Żarłacz napisał(a): > Ta zniewaga krwi wymaga. Jak śmiesz tak do isis! Jedna z niewielu na tym forum, > której uwagi czytuję i której argumenty do mnie trafiają. Twoje Marianku > trafiać nie mogą z tej prostej przyczyny, że ty argumentów nie masz! Zgadzam się w zupełności. Krwi! A tak w ogóle - musimy się gdzieś razem wybrać i posmakować pyszności. A i tak nie będą takie jak nasze (Twoje z opisu - rewelacja! A ja na jutro zaprosiłam swoją pianistkę i w planie mam m.in. scallopine al gorgonzola oraz jabłka pieczone, nadziewane figami). Ze smakowitym pozdrowieniem - isis Odpowiedz Link Zgłoś
szpiro Re: Restauracja Vincent - Żarłaczu... 13.10.01, 02:00 ISIS Napisz,gdzie wystepujesz?Czyzby na pustej scenie Opery? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Restauracja Vincent - Szpiro... 13.10.01, 02:06 szpiro napisał(a): > ISIS > Napisz,gdzie wystepujesz?Czyzby na pustej scenie Opery? Jak będę miała koncert - dam znać! Nie w Operze. To na pewno. A najbliższy występ 27 paźdz. w Vercelli koło Mediolanu, może się skusisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guilty Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 212.160.147.* 10.10.01, 10:02 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Piszesz drogi Juurku że źle się czujesz w pustej knajpie, z moich obserwac > ji > i moich przyjaciół wynika że do Casa Patio goście nie pchają się przez okna a > mimo to restauracja uchodzi za nie złą. Moje zdanie jest odmienne, Leszek Pułka > > też miał zastrzeżenia. Jak byś się do tego ustosunkował? > > Pozdrawiam > Wolf > Chociaż post jest adresowany do Jurka, pozwolę sobie dorzucić mały komentarz. Do Casa Patio nie chodzę, bo jest tam dla mnie za drogo. Lokal znam z relacji znajomych, do których gustu mam zaufanie i stąd wiem, że jedzenie jest tam smaczne i oryginalnie podane, ale ceny - astronomiczne. To głównie lokal dla tych, którzy mają do wydania firmowe pieniądze. No więc wygląda na to,że wszyscy maja rację - lokal jest pusty, bo jest cholernie drogi, co nie kłóci się z faktem, że dobre jedzenie potafią tam zrobić pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 10.10.01, 10:25 Gość portalu: Guilty napisał(a): > Chociaż post jest adresowany do Jurka, pozwolę sobie dorzucić mały komentarz. To jest forum, czyli piszemy wszyscy do wszystkich :) > Do > Casa Patio nie chodzę, bo jest tam dla mnie za drogo. Lokal znam z relacji > znajomych, do których gustu mam zaufanie i stąd wiem, że jedzenie jest tam > smaczne i oryginalnie podane, ale ceny - astronomiczne. To głównie lokal dla > tych, którzy mają do wydania firmowe pieniądze. No więc wygląda na to,że wszysc > y > maja rację - lokal jest pusty, bo jest cholernie drogi, co nie kłóci się z > faktem, że dobre jedzenie potafią tam zrobić Z opowieści Twoich znajomych wynika, że lokal ten ma dobrą kuchnię. A to tylko jedno z kryteriów stanowiących o tym, czy lokal jest dobry. Dla mnie nie mniej ważna jest atmosfera, która w dużej mierze zależy od gości. Jeśli mam zjeść dobrze sporządzone i podane potrawy, ale w pustym lokalu lub w towarzystwie yoopiszonów wydających służbowe pieniądze i zapłacić jeszcze za to astronomiczne ceny, to wolę pójść gdzie indziej, nawet jeśli jedzenie byłoby tam trochę gorsze. No ale raz się wybiorę, obiecałem Wolfowi. Pozdrawiam Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 10.10.01, 10:04 Gość portalu: Wolf napisał(a): > Piszesz drogi Juurku że źle się czujesz w pustej knajpie, z moich obserwac > ji > i moich przyjaciół wynika że do Casa Patio goście nie pchają się przez okna a > mimo to restauracja uchodzi za nie złą. Moje zdanie jest odmienne, Leszek Pułka > > też miał zastrzeżenia. Jak byś się do tego ustosunkował? Wybacz Wolf, ale na razie nie bardzo mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie. Nie wiem, skąd bierze się opinia, że Casa Patio jest niezła, mimo że pusta. Obiecuję, że przed następnym przyjazdem do Wrocławia przynajmniej tydzień wcześniej zacznę głodówkę po to, żeby będąc już we Wrocławiu móc odwiedzić jak najwięcej restauracji. Obiecuję też, że przełamię się i odwiedzę te omijane przez innych gości, a mimo to z niezrozumiałych dla mnie względów mające dobrą opinię. Pozdrawiam Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.01, 12:34 Tych wszystkich, którzy uważają, że nie powinnam zaśmiecać forum całymi artykułami - przepraszam, ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności, żeby postawić obie recenzje ( Vincent czy Casa Patio) obok siebie. przeczytajcie proszę i, jakkolwiek nie ze wszystkim jeśli chodzi o Pana Pułkę się zgadzam, to uważam, że jego spostrzeżenia niejednokrotnie bywają trafne. Chciałam również zamieścić tekst o Splendido, ale dziwnym cudem zniknął z internetu. Vincent ma dziko wypukłe stropy i tajemnicze schody wiodące w podziemia. Na spękanych blatach stołów przycupnęły małe latarnie, jakby odstawił je przed chwilą bohater "Dzwonnika z Notre Dame". Piwniczne izby są ciemne, wąskie a długie. Stoliki stoją na drewnianych pomostach. Jedna sala ma wykusze z rozleglejszymi stolikami na cztery krzesła, inne są ciasne jak stare tramwaje. Świeca na stole jakoś ubarwia i rozświetla te ugry trzech piwnic. Na pewno dobrze tu się gada we dwoje. Ja lubię co prawda widzieć, co jem. Menu jest egzotyczne i raczej dla rozpoetyzowanych. Kartę obitą listewkami - niby fragment blejtramu czy ramki po malunku powszechnie znanego bezuchego Vincenta - trudno w tym psychodelicznym mroku odczytać. Muzyka brzmi pod tymi starymi sklepieniami pięknie. Mały żywiec - 4 zł - do pieczonych pierożków z ciasta francuskiego za 12 zł w towarzystwie gitarowych melodii to pierwsze koty za płoty. Na gołe dechy stołu garson ułożył sztućce zawinięte w zieloną serwetkę z Geanta. Pierożki były zabawnymi trójkącikami z farszem szpinakowym, o delikatnym zapachu czosnku i chyba (kto po ciemku zgadnie?) z odrobiną sera - bo znakomicie trzymały fason oraz oddzielały wilgoć szpinaku od kruchego ciasta. Sześć takich łaskotek dla języka otaczał na porcelanowym talerzu wianek podsuszonej, zielonej, drobno siekanej pietruszki - to standard wrocławskich stołów. Zupa chlebowa z grzankami - 8 zł - pojawiła się na stole w czerwonej miseczce z glinki, przykryta z wierzchu. Po zdjęciu pokrywki zobaczyłem klarowny bulion o delikatnym cebulowym aromacie z bladą, utopioną kromką chleba. Jakaś pietruszka po tym pływała samotnie jak Mickiewiczowski kochanek za Świtezianką. Złote oczko rosołu parowało tajemniczo i smakowało. O wiele wyrazistszy smak miał krem Vincent - też 8 zł. W klasycznej białej barszczówce podano gęsty, zawiesisty, mięsno-jarzynowy bulion z miniaturowymi grzankami tak mocno nasycony bazylią, że jej zapach zdominował początek obiadu. Pod koniec bazylia niepostrzeżenie ustąpiła delikatnej nucie cytryny. I tak już było do końca. Robiło się coraz bardziej owocowo na języku, może nawet zbyt cierpko jak na moje przyzwyczajenia. Filet z kurczaka w szynce albo szynka w filecie z kurczaka, przez ciemności nie dojrzałem - 25 zł - miał dwie grzanki, które co prawda nie topiły się w rosole, ale też były wyjęte ze sklepowej paczki, bo wyłożenie na wysmarowany octem i oliwą talerz trudno uznać za jakąś czarującą aranżację. Miał być na grzankach parmezan, nie znalazłem. Filet był dowcipny, bo mięsu towarzyszyły zioła i obfitość młodziutkiej marchewki, skrojonej w kosteczkę - w sumie słodycz warzyw i słodycz mięsa były równoważone - jak w kuchni chińskiej - wyraźnym, agresywnym posmakiem octowym z przezroczystej zalewy, ładnie szklącej dno rozległego talerza. Rolada wołowa podana w stylu gauczo - 32 zł - była ciasno zwiniętym kawałkiem kruchej wołowiny, oplatającym smakowity szpinak i marchewkę. Do tego ziemniaki zasmażane z cebulką. I znów wianuszek pietruszki. Gdyby nie mały guinness - 9 zł - który ma tak oryginalny smak, że przebija wszystkie octowe, czosnkowe i szpinakowe nadużycia, bym się zezłościł. Nie wystarczy ograniczyć się do dwóch warzyw i cytryny, by kuchnia dawała satysfakcję. Casa Patio Leszek Pułka (24-07-01 18:26) Casa Patio jest jak telenowela. Prawie wszyscy przechodnie zaglądają do środka przez drzwi wejściowe lub wysokie okna. W środku jest pięknie - bez przekąsu - jak na pocztówkach z wakacji. Koronkowe firanki, stylowe lampy naftowe o kutych nóżkach, w żeliwie odlane stojaki na przyprawy, pięknie obszyte kwieciste obrusy, szkła i porcelana Villeroy & Boch. Do tego pastelowa - od brązów po błękity - terakota na podłodze, strukturalne tynki i wcierane pigmenty, drewniane i kamienne kolumny, ceramiczne gzymsy, drewniane kredensy i stylowe krzesełka, a nawet uśmiechnięty putto nad wejściem. Trochę tego za dużo jak na stargane nerwy, w sam raz by poczuć się jak bohater np. "Klanu". Jedno, co mnie zaczarowało, to niepowtarzalne ustawienie stolików - małe, rozległe, na podestach, za zasłoną - każdy gdzieś poczuje tu się u siebie. Znakomite miejsce na tete-a-tete. Na przegryzkę firma stawia na śnieżnym, wierzchnim obrusie dwa szklane, niebieskie słoiczki - wypisz, wymaluj małe znicze. W środku niespodzianki - w pierwszym słupek kalarepki, marchewki, selera, ogórka, w drugim bogato zmieszany z ziołami twarożek. Usposabia wesoło, pachnie świeżością, zajmuje czas. Zaraz potem żabie udka zapiekane w fartuszkach z boczku i sera okazały się wyjątkowo kruche, gorące i pachnące. Warto dać 28 złotych nie tylko za wyborne mięso, ale i za piękno kompozycji udekorowanego cytryną i liśćmi ziół talerza. Na zupę rybną też nie czekałem długo. W kosteczki skrojone mięso halibuta, łososia, może jeszcze sandacza i w wąziuteńkie skrawki pokrojone warzywa - marchewka, pietruszka. Były rewelacyjne. Jędrne, aromatyczne, jakby na chwilkę przed podaniem zanurzone w bulionie ostro, lecz z miłosierdziem dla języka przyprawionym paprykami. 19 zł to niemało, ale zupy też niemało. Do tego pieczywo sezamowe, gorące jak z pieca, i masło czosnkowe - 4 zł. Potem lasanette - z nadzieniem nie z mięsa, lecz z kalafiora. Tu pierwsza wpadka. Rozległy talerz, żółty i pachnący płatek topionego sera na sprężystym cieście lasagni, pomiędzy listkami pasty krem z kalafiora. Było przyjemnie, gdy wtem nóż zastukał o taki sam kawałek lodu, który rozdarł burtę Titanica: biały, twardy i śliski. Albo kalafior w piecu się nie odszronił, albo cała potrawa była wcześniej zamrożona. Zaczęły się ukłony, przeprosiny, ale cóż. Lasanette bis była już tylko pośpiesznym wspomnieniem pierwszych kęsów. Urok potrawy gdzieś przedpadł. Kosztowało 29 zł. Humor poprawiła mi polędwica po florencku, choć to pewnie specjał taki jak sernik po wiedeńsku. Aborygeni we Florencji tak podanego mięsa nie jadają. Tu było z rusztu, za 47 zł, w środku aksamitne, soczyste, lecz nie surowe, z kieszenią nafaszerowaną mocno czosnkowym szpinakiem. Do tego wiele ziół, zapiekanych warzyw w drobnych talarkach, sałaty wokół i aromatyczny mięsny sos. Smakowało. Lody - na oko jednak z paczki - podają tu w postaci uroczej gry planszowej na rozległym talerzu. Pionki to białe kłębki bitej śmietany, jeżyny i liliowe kulki lodów. Całość porysowana cienką nicią truskawkowego soku. Najzabawniej było przy płaceniu. Kelner przyniósł misternie rzeźbione, ciężkie, srebrne puzderko. Już rozmarzyłem się, że w środku leży hawańskie cygaro, a tam był wydruk rachunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guilty Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 212.160.147.* 10.10.01, 14:12 Bardzo pouczające. Po tych tekstach widać, że o tym samym jedzeniu, wystroju i obsłudze można napisać dobrze albo źle w zależności od humoru. No bo skąd niby wiadomo, czy grzanka w rosole "pływa jak topielec" czy też "pysznie złoci się na dnie talerza"??? Z tych tekstów raczej dowiadujemy się, w jakim nastroju był pan Pułka, niż obiektywnej (jeśli taka jest) prawdy o lokalu. Chyba że pan Pułka trafia na zamrożonego kalafiora, bo to już jest pełna porażka (aż się nie chce wierzyć, że to w Casa Patio). pozdrawiam P.S. Jeszcze raz "polecam" wszystkim lubiącym niespodzianki "babkę ziemniaczaną" w Galicji ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.01, 15:23 to prawda, że Pułka humorzasty bywa, niemniej czym innym jest wpadka ( zamrożony kalafior) a czym innym brak fantazji i umiejętności w komponowaniu dań. Jeśli jedyną dekoracją są przywiędłe pietruszki, to oznacza to albo akcję O ( oszczędzanie) albo brak polotu. Wpadki nie zdarzają się tylko tym, którzy nic nie robią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrew Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 213.76.92.* 11.10.01, 20:36 mam odczucie ze wiekszosc z was tak naprawde nie byla w Vincencie. Jestem tam czesto i widze duzo zmian.Swietna kameralna sala z kilkoma stolikami nakrytymi swiezutkimi obrusami.jedzonko pycha, ceny jak w restauracji a nie barze mlecznym.Milo byc w miejscu w ktorym goscila Wislawa Szymborska-widzialem zdjecia w witrynie.bylo tez pare innych znakomitosci ze swiata kultury i polityki .mysle ze Vincent nalezy do czolowki lokali wroclawia. a propos karty menu - gdzie te "deski" jak pisal p.Pulka? - ja otrzy malem menu w pieknej oprawie z wytloczonym logo restauracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jureek Re: Restauracja Vincent - The best (na pewno) IP: 62.8.156.* 11.10.01, 21:35 Tak, Andrew, ja jestem jednym z tych, co jeszcze w Vincencie nie byli. Dlatego też nie oceniałem bezpośredni tej restauracji. Taką ocenę napiszę dopiero, jak tam coś zjem. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego skoro jest tak pięknie, jest tam tak pusto? Jakaś zmowa, czy jak? Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Restauracja Vincent - The best do Żarłacza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.10.01, 15:42 I jak było w Vincencie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żarłacz Re: Do Evy i do isis! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.01, 16:13 niestety jeszcze nie byłam, bo mi bez przerwy coś wyskakuje. Wczoraj byłam w Kalamburze i mimo ze to nie restauracja, nieźle podjadłam. Jadłam Darmozjadka Cesarskiego i sałatkę nie pamiętam nazwy. Jadłam też strudla jabłkowego podanego na ciepło - zupełnie niezły. Darmozjadek to taka potrawa jednogarnkowa z kilku gatunków mięsa i warzyw ( nie mylić z bigosem) smaczna i przygotowana z dużym nakładem pracy. Cała reszta - pożal się Boże. mam wielki sentyment do Kalambura, bywałam tam kiedyś codziennie ( w czasie studiów) jednak nie mogę nie zauważyć jak zrobiło się okropnie. Nie odświeżane ściany, brudno i jakoś tak zaniedbanie. Obsługa przypadkowa. Czy pamiętacie słynnego Andiamo z Kalambura i nie tylko? Gdzie te lata świetności Kalambura? Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Od isis! do Żarłacza 13.10.01, 01:59 Gość portalu: Żarłacz napisał(a): > Obsługa przypadkowa. Czy pamiętacie słynnego Andiamo z > Kalambura i nie tylko? Gdzie te lata świetności Kalambura? O, rany! Dopiero teraz przypomniałam sobie, że taki był! Nie bywałam tam często, ale jak już byłam, to...szalałam. Raz zgubiłam numerek z szatni (na wspólnym były okrycia moje i moich trzech koleżanek z roku) i musiałyśmy czekać do zamknięcia, bo nie wierzono nam, że nasze są te, na które wskazywałyśmy. A ponieważ czekać najlepiej na siedząco, przy stoliku, a jak przy stoliku to przy drinku....... No i tak jakoś się zrobiło... Dawne dzieje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Birbant Re: Andiamo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 10:20 Uprzejmie donoszę,że Andiamuś zyje i od czasu do czasu dorywczo ima się barmanowaniem.Ostatnio sporadycznie u Rosołka na Bogusławskiego.Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Re: Andiamo 13.10.01, 19:34 Gość portalu: Birbant napisał(a): > Uprzejmie donoszę,że Andiamuś zyje i od czasu do czasu dorywczo ima się > barmanowaniem.Ostatnio sporadycznie u Rosołka na Bogusławskiego.Pozdro Dzięki, Birbant, może wróce do dawnych lat... Odpowiedz Link Zgłoś
isis! Żarłacz! Dni burgundzkie w Vincencie!!! 13.10.01, 19:36 Rano przeczytałam w Wyborczej, że są dni burgundzkie. Pyszności plus wino ... no, jakie...? burgundzkie oczywiście - butelka za 9 zł. Ja idę. W poniedziałek, wtorek lub środę około 14.00 Może się przypadkiem spotkamy? Odpowiedz Link Zgłoś