dosyc3434
14.02.06, 18:46
Dzisiaj wybralam sie na zakupy do Leclerca. Niestety, fizjologia dała o sobie
znac- musialam skorzystac z toalety w supermarkecie. SYF, BRUD, SMRÓD... to
chyba najlagodniejsze okreslenia.
W damskiej- na 5 kabin- mozna skorzystac tylko z dwoch. W jednej urwana klamka
(jakas biedna, starsza pani przez nieuwage sie zatrzasnela w srodku i nie
mogla sama wyjsc), w kolejnej drzwi sie nie domykają, w trzeciej wokól muszli
tak nasikane, ze nie mozna nawet wejsc tam suchym butem.
Papieru oczywiscie nie ma. Rozwalone pojemniki na rolki.
Pikanterii dodaje fakt,ze czasem, w ostatniej kabinie utknie jakas para w
celach rozkosznych ;/
Na cztery umywalki- dziala tylko jedna, to chyba dla tredowatych- ukrop
sie leje i parzy łapki.
Suszarka do rąk to atrapa, nie dziala juz od dluuugiego czasu.
U panów nie lepiej- w pisuarach nie ma wody- przez trzy tygodnie lała sie w
jednym woda(trudno bylo naprawic?), więc zakręciil kurek. Rezultat- cuchnie
moczem w calej toalecie. Rąk nie mozna umyc...
Sorry, ale to nie toalety, a nawet nie kible... Nawet w sraczu jest
schludniej.
Czystość jest siłą. Leclercu, posprzątaj se w "łazienkach"!