Dodaj do ulubionych

CYRK w filharmonii

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 11:51
Cyrkowe ustawienie orkiestry. Lider, ktory ani nie dyryguje, ani nie gra
solo, tylko stojac tylem do publiczności skutecznie przeszkadza orkiestrze.
Jezeli pan Kosendiak chce mu zafundowac lekcje nauki dyrygentury, to nie
powinien wykorzystywac do tego orkiestry filharmonii. Program mial byc
Mozartowski, jezeli tak, to skad to durne ustawienie i poco 4 kontrabasy i 5
wiolonczel, a tylko 6 drugich skrzypiec) - brak zrozumienia stylu oprocz
elementow optycznych co najgorsze bylo przede wszystkim slychac.
Tak ciezko granej (i skutecznie zwalnianej przez p. Pilcha) uwerury do Wesela
Figara jeszcze nigdy nie slyszalem. Solista (bas) byl kompletnie miejscami
zagluszany, bo pojecia o plastyce brzmienia i dynamice p. Pilch tez nie ma.
Ani razu nie udalo sie orkiestrze zagrac razem ostatniej nuty czesci lub
utworu, za to slychac bylo amatorskie brzuchy wynikajace z dziwnego kiwania
sie "dyrygenta". Podobna ma on byc w przyszlym sezonie jednym z
glownych "liderow" filharmonii i "dyrygowac" 7 tygodni. RATUNKU!!!!
Wstyd Panie Kosendiak, wstyd! Na czym pan sie tak na prawde zna (oprocz PiS-
owania)???
Obserwuj wątek
    • Gość: wojtek Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.03.06, 19:54
      Zgadzam się , dawno już chcialem napisać,że wrocławska filharmonia schodzi na
      psy. Może już dosyć tego popierania jednego PISowca. Panowie, władza, to jest
      wielkie miasto z pięknymi europejskimi tradycjami . Filharmonia z takim
      dyrektorem i chórami amatorskimi z taką wsiurą Wice dyrektor -p. Zawartko to
      straszna wiocha. Nic tylko forsę chapią, sami udają artystów, upychają kolesi
      i rodzinę, a to jest firma państwowa. Jak się wladza nie stuknie w głowę i coś
      z tym nie zrobi,będzie skandal. Wiadomo, że ta wladza wobec kultury jest gorsza
      niż komuna ale to jest argument w określeniu POlski i jej pozycji w Europie.
      • Gość: amol Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 20:45
        Pan Kosendiak nie jest moim idolem, a jego kulture muzyczną ( i osobistą)
        oceniam - delikatnie mówiąc jako średnią. Gdyby jednak obecnie dowodził
        Filharmonią nie on lecz lecz ktoś wybitny to i tak na poziom koncertów byśmy
        narzekali, bo tego się nie da zmienić z miesiąca na miesiąc.Zwłaszcza że od
        czasu do czasu straszą nas gośinne występy poprzednich dyrektorów od siedmiu
        boleści.
        Narzekamy, że orkiestra nie umie grać Mozarta. Nie tylko Mozarta ale także
        Debussy`ego i Ravela - dla przykładu. Ale jak ma tę muzykę grać skoro
        przyzwyczajona jest do cięzkiego "smarowania" późnych romantyków?
        • Gość: Bedur Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.03.06, 19:03
          Wiadomo, ze orkiestra musi odrobic poprzednio inicjowane plany ale to co jej
          szykuje Kosendiak jest gorsze od czegokolwiek. Pilcha moze odeslac
          spowrotem ,on nie umie dyrygowac,a sam Kosendiak nie powienien stawac za
          pulpitem i nie dyrygowac Requiem Mozarta bo on tego nie potrafi. Jest to
          gorsze od Smolija i Koeniga razem wzietych. Kosendiak w ogolne nie jest
          dyrygentem zawodowym. Czy wy tego nie widzicie czy po staremu sie boicie.Prasa
          milczy, krytyka muzyczna nie istnieje to kto urabia tzw. opinię w
          kuluarach.Przecież to jest zjazd w dól. Już Niemcy mówią 0o strasznie niskim
          poziomie w Breslau, drażmi ich plyta Maszkowskiego. Dlaczego tylko on, dlaczego
          ni epostawiono obok Mahlera, Regera, Brahmsa innych . Przecież to jawana
          prowokacja. Kto teraz doradza tym wspaniałym wladzom? Jakies głupy?Ludzie
          opanujcie sie wreszcie.
          • Gość: amol Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 13:35
            Jak to? Nie wiesz kto doradza naszym władzom? KOSENDIAK właśnie.
    • Gość: melomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.06, 15:44
      ...dla stałego słuchacza koncertów (od dziesięcioleci)sytuacja opisywana
      przez "postowiczów" pozwala na malutki komentarz...
      Sądzę, iż zamieszczone komentarze są autorstwa pracowników filharmonii...
      Obrażanie dyrektorów...wypisywanie (nie najwyższych lotów)inwektyw jest
      skromnie mówiąc zatrważające i przykre...
      Ów "CYRK" to także i "posty"...
      moja propozycja:
      Czy nie można wszystkiego załatwić w swoim gronie...
      Jest taka świetna praca pt. "Erystyka"...
      Proponuję poczytać...i zastosować...POWODZENIA...
      z poważaniem Melomaniak
      • Gość: melofan Re: CYRK w filharmonii IP: *.20.54.194.generacja.pl 25.03.06, 20:29
        Gość portalu: melomaniak napisał(a):
        > Czy nie można wszystkiego załatwić w swoim gronie...

        Otóż, niedługo wszystko może być tylko we własnym gronie, bo nikt z poza tego
        grona nie będzie zainteresowany tym co dzieje sie w filharmonii. Po pierwsze,
        że melomanów jest coraz mniej a po drugie ,że poziom jest taki, że ci co
        jeszcze zostali będą omijać filharmonię szerokim łukiem. A dla snobów, którzy
        tam chodzili stanie sie obciachowym chodzenie do instytucji posiadającej opinię
        słabej.
        • Gość: paco Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.06, 23:39
          Hehe muzycy filharmonii udają melomanów, melomaniak że nie jest jej dyrektorem... spotkajcie się
          państwo we własnym gronie- tam omówicie problem czy Pilch udaje dyrygenta czy też nie i będzie po
          sprawie. Może muzycy filharmonii przestaną wreszcie udawać mistrzów świata a dyrekcja pofatyguje
          się po dobrego kapelmistrza. Wtedy nie będzie niedomówień.
          • Gość: niemuzykzfilharm. Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 00:14
            Spokojnie,z filharmonii chcą zrobić orkiestrę na poziomie orkiestry z
            Filadelfii.Z kogo,ja się pytam,z kogo...
            Salę koncertową im budują.Szkoda gadać...
            • Gość: amol Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 08:17
              Rzeczywiście - w tej dyskusji jest za dużo napastliwości i jadu. Sam mam bardzo
              krytyczny stosunek nie tylko do Filharmonii, ale w ogóle do naszych instytucji
              muzycznych.A zwłaszcza do teatru (podobno muzycznego?) który zwie
              się "Capitol".
              Pozostając przy Filharmonii proszę zrobić swoisty "remanent" czy rzeczywiście
              poziom naszej Polihymnii jest tak denny. Wszędzie, także w Filharmonii
              Narodowej trafiają się potknięcia. Symfonicy wrocławscy do doskonali muzycy.
              Mawia się że "nie ma złych orkiestr są tylko źli dyrygenci". Oczywiście że nie
              jest to żadna "prawda objawiona", żaden dogmat, ale coś w tym jest. Co zresztą
              widać (słychać) wyraźnie w Filharmonii Wrocławskiej. Bywają tam koncert piękne;
              zależy tylko kto stanie przy pulpiie dyrygenckim. Prawdziwy, rasowy meloman ma
              pewną intuicję w tej materii i potrafi całego, sezonowego repertuaru wybrać to
              co zasługuje na uwagę. A jeśli ktoś nadal bezmyślnie chadza na popisy
              różnych "maestrów" w rodzaju Smolij, Koenig itp. to trudno się dziwić że
              marudzi.
              • Gość: obserwator Re: CYRK w filharmonii IP: 71.225.234.* 26.03.06, 19:55
                Pare obserwacji:
                Muzycy graja (nie dyrygent), on formuje z materialu jaki ma do dyspozycji. Jak
                to jest, ze poprzedni szefowie filharmonii robie niezla kariere wszedzie na
                swiecie, ale nie we Wroclawiu? Przypadek? Czy to nie przypadkiem niechec do
                poprzedniego dyr. naczelnego z gory nie formowala do nich niecheci? Jakos p.
                Domagala i inni "obiektywni" nie chca zauwazyc dyletanctwa p. Plicha i
                innych "dziwnych" posuniec p. Kosendiaka. Do poki nie rozlaczymy polityki od
                muzyki i nie zwrocimy uwagi przede wszystkim na kompetencje, oraz nie
                przelamiemy prowincjonalnych kompleksow to ani atmosfera wokol ani poziom
                wewnatrz filharmonii sie nie poprawi.
                Panie Kosendiak (melomaniak) pana osobiste zakusy dyrygenckie, pchanie amatorow-
                dyrygentow i kolesiow do pracy z orkiestra i w jej administracji
                odzwierciedlaja ten problemy: brak kompetencji, prowincjionalism, uklady, etc.
                • Gość: amol Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 20:52
                  A kto widział Kosendiaka przy pulpicie dyrygenckim w Filharmonii??? Ludzie co
                  wy wypisujecie?
                  • Gość: 7.04.2006 Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 20:15
                    Requiem Mozarta.Zapraszam wszystkich.
                    Dyrygent:van Kosendiak
                    • Gość: M.Sołtys Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 22:20
                      Coś cicho ostatnio o Filharmonii:). A recenzenci GW chyba omijają salę przy Piłsudskiego szerokim łukiem, gdyż w dziale kulturalnym mało recenzji z koncertów, oj mało... Na razie nie ma co krytykować Kosendiaka. Zobaczymy, jaki plan przygotuje na przyszły sezon. Tymczasem ma już poślizg z programem tegorocznej Wratislavii, który miał być podany do publicznej wiadomości jakiś czas temu. Pozdrowienia!
                      • jotesz Re: CYRK w filharmonii 28.03.06, 11:27
                        muzyka łagodzi obyczaje tylko muzykolubom, do których i ja się skromnie
                        zaliczam. Odnotowuję za to zdziczenie obyczajów wśród muzyków i pracowników
                        instytucji, co dobrze widać wśród dyskutantów tematu Operetka/Capitol i co
                        trafia też ludzi Filharmonii. Podszywanie się załogantów-muzykantów pod
                        słuchaczy i ich zatroskanie, wyrażane rynsztokowym językiem, budzi mój sprzeciw!
                        Do tego grona "zatroskanych" dodać można też pracowników i studentów Akedemii,
                        obszczekiwujących się podczas ataku/obrony jakiejś rosyjskiej pianistki i
                        wytykających sobie różnych profesorów świetnych/nędznych.
                        Przyznam, że mnie takie połajanki powstrzymują przed wizytami w Świątyniach
                        Sztuki - wolę uruchomić odtwarzacz!!!
                        pozdrowienia dla melomanów
                        potępienie dla partykularnych pieniaczy
                        • Gość: muzyk Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.06, 18:47
                          przeczytałem dzisiaj wszystkie posty i nie wiem czy się śmiać czy płakac,90%
                          opinii to nic innego tylko prostactwo ,wystarczą mi słowa w nich użyte,jeśli
                          jesteście wszyscy tacy mądrzy to podajcie swoje nazwiska i zaproponujcie
                          nazwiska i zasługi dla swoich kandydatów,których macie do
                          zaproponowania,przypomnijcie sobie wszyscy do robiliście od czasów
                          M.Pijarowskiego ,kto nie byłby dyrektorem wszystkich będziecie krytykować, a
                          nikomu nie zależy na tym ,żeby ta orkiestra grała lepiej,krytykuje się
                          najłatwiej. WSTYD I CHAMSTWO
                          • Gość: yoyo Re: CYRK w filharmonii IP: *.amuz.wroc.pl 29.03.06, 15:00
                            Rzeczywiście ostatnimi czasy recenzje koncertów zniknęły z prasy i tylko takie
                            wypowiedzi, jak te na forum w którym właśnie dorzucam swoje trzy grosze, mogą
                            (chociaż muszą), zwrócić czyjąś uwagę na niekoniecznie dobre czasy jakie
                            nastały w Filharmonii. Dyrektor Kosendiak zarządza "z ukrycia". Muzycy
                            praktycznie nie mają żadnych informacji o jego planach związanych badź co bądź
                            ich przyszłością, nie tylko zawodową!
                            Wiadomo, że najłatwiej jest krytykować. Jednak w tej sytuacji, bez przemyślanej
                            krytyki, mogą dziać sie rzeczy straszne! Jakie? Takie, jak mnożenie się
                            pomysłów typu Pan Pilch na dyrektora artystycznego...
                            Jeżeli chodzi o stosunek poziomu koncertów do umiejętności prezentowanych przez
                            dyrygenta to wydaje mi sie że jest to tak samo ważne jak umiejętności samych
                            muzyków i co chyba nawet jeszcze ważniejsze, samo ich podejście do pracy!
                            Nie nawołuję do bojkotu koncertów!
                            Piszę tego posta jedynie dlatego, iż chcę żeby na dyrektorze została wywarta
                            jakaś presja, aby wiedział, że są osoby które śledzą jego ruchy i je oceniają.
                            Żeby nie mógł rządzić jak mu się podoba a i tak nikogo nie będzie obchodziło co
                            tam w tej "dziwnej" instytucji się wydarza. A jeżeli jego decyzje bedą
                            przemyślane i słuszne jest w stanie sprawić, że osoby zastanawiające się czy w
                            ogóle iść na koncert, po przeczytaniu kilku informacji na temat filharmoników w
                            prasie czy internecie (marzę o tym że pochlebnych i to nie na wyrost)nie tylko
                            pozbędą się kompleksu pojawienia sie w sali na Piłsudskiego ale chodząc na
                            koncerty sprawią, że te staną się popularnym sposobem spędzania wolnego czasu.
                            Amen

                            -----------------
                            Różnie to bywa,
                            raz koncert się uda,
                            raz niekoniecznie...
                        • Gość: Zbulwersowana Re: CYRK w filharmonii IP: 195.68.232.* 30.03.06, 15:21
                          "Jakaś rosyjska pianistka - takiego określenia może użyć tylko ignorant sztuki
                          muzycznej i jednocześnie skończony cham. I kto jest pieniaczem ? - oto jest
                          pytanie.Takie chamskie odkreślenie dla absolwentki Konserwatorium
                          Moskiewskiego, która zrobiła tam przewód na docenta jest przekroczeniem
                          wszelkich granic przyzwoitości. Ta pianistka broni sie tylko swoimi koncertami,
                          nagraniami i nagrodami swoich uczniów i studentów.
                          • Gość: AMOL Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 07:26
                            Pytasz kto jest pieniaczem? Odpowiedź jest prosta; jest nim jeden, a raczej nie
                            jeden lecz kilku fortepianowych rzemieślników którym Bozia poskapiła talentu, a
                            którzy załapali się w Akademii Muzycznej na pedagogów. To jest zapewne ten,
                            który swe publiczne wystepy zakończył na dyplomowym recitalu, to są ci od
                            których uczniowie uciekają (właśnie do "jakiejś Rosjanki"). Ja ich po prostu
                            widzę. A wsród tkwi ten zgorzkniały geniusz który sławy nie zdobył tylko
                            dlatego, że nie trafił jeszcze na godny swego talentu fortepian.
                          • jotesz Re: CYRK w filharmonii 12.04.06, 11:30
                            "Jakaś rosyjska pianistka - takiego określenia może użyć tylko ignorant sztuki
                            muzycznej i jednocześnie skończony cham. I kto jest pieniaczem ? - oto jest
                            pytanie.Takie chamskie odkreślenie dla absolwentki Konserwatorium
                            Moskiewskiego, która zrobiła tam przewód na docenta jest przekroczeniem
                            wszelkich granic przyzwoitości. Ta pianistka broni sie tylko swoimi koncertami,
                            nagraniami i nagrodami swoich uczniów i studentów.

                            Zbulwersowana - nie bądź bulwą, bo rozpękniesz!!!
                            Słowa "jakaś rosyjska pianistka" w żaden sposób nie wartościowała persony a
                            słowo "jakaś" mówiło tylko, że ja, zwykły chamski muzykolub, niewiele wiem o
                            osobie atakowanej/bronionej przez studentów/pracowników AM i niewiele mnie to
                            interesuje, bo jest to wasza WEWNĘTRZNA uczelniana sprawa!!! Ale mimo muzycznej
                            chamoty mej domyślam się, że jesteś bliżej związana z AM i ową absolwentką
                            moskiewską... Swoją drogą zastanawiam się, które z tych trzech słów wydało się
                            zbulwersowanej do bólu najbardziej chamskim? Reakcja w każdym razie bardzo
                            typowa dla poziomu dyskusji o Kulturze Muzycznej Wrocławskiego Graj(!)dołu...
                • Gość: AMOL Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 07:52
                  To jest krótka replika na wypowiedź "OBSERWATORA" z dnia 26.03.:
                  Ilu naliczyłeś dyrygentów którzy zrobili światową karierę a we Wrocławiu im się
                  nie udało? Jednego? Dwóch?
                  To właśnie we Wrocławiu i w nader życzliwej atmosferze im się udało, na
                  wrcławskich muzykach eksperymentowali i uczyli się dyrygować. A gdy im piórka
                  porosły to wyfrunęli. Dokoąd? Na światowe estrady? Biją się o nich renomowane
                  wytwórnie płytowe? Ich "światowa" kariera sięgała najczęściej Turcji lub
                  Izraela.
                  Współczując zaś poprzedniemu dyrektorowi artystycznemu to kogo masz na mysli
                  pana Smolija czy Koeniga? Jeden wart drugiego. Naprawdę uważasz że zostali
                  przez wrocławskich melomanów skrzywdzeni?
              • Gość: meloman Re: CYRK w filharmonii IP: *.ita.pwr.wroc.pl 02.04.06, 15:10
                Nie jest rzecz w samych dyrygentach - dobra orkiestra to taka, która długo gra i
                dużo ćwiczy. Przykładem orkiestry amerykańskie: nawet ze słabym dyrygentem dają
                radę (wtedy obserwują koncertmistrza). Co do Smolija i Koeniga: jakby byli do
                niczego, to po świecie nie jeździliby i nikt by ich nie zapraszał, a tak Smolij
                od Europy po Amerykę i Afrykę dyryguje i nie są to "plamy". Natomiat Koenig od
                października 2005 jest dyr. muzycznym Teatro Massimo w Palermo - tam naprawdę
                byle ciecia nie wezmą. Niech polscy dyrygenci będą "machać" jak Smolij i Koenig,
                a nie: albo Z. Góra albo Białystok, albo Gdańsk.
                PS. Ale na ostatnio wydanych płytach orkiestra Filharmonii całkiem nieźle sobie
                radzi. Czyli jak chcą to potrafią.
                • Gość: Kamil Re: CYRK w filharmonii IP: 195.68.232.* 05.04.06, 13:49
                  Muzycy filharmonii w ogole nie ćwiczą, bo mają jeszcze ileś dodatkowych miejsc
                  pracy. W ten sposób orkiestra ta nigdy nie bedzie najlepsza.
    • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 10.04.06, 21:48
      Cale szczescie, ze jest tu przynajmniej kilka rzeczowych wypowiedzi na temat
      prawdziwie cyrkowej sytuacji w filharmonii. (Kamil, Meloman, wrocmuz, itp).
      Dyrygentow, ktorzy doskonale radza sobie pod wszystkimi szerokosciami
      geograficznymi (pisanie o Izraelu i Turcji - to do AMOLLA, niestety typowa
      objawa pieniactwa, zlosliwosci, niedoinformowania lub celowego rozpowszechniania
      klamstw), zastepuje sie teraz partyjnymi biurokratami (Kosendiak), lub
      raczkujacymi pseudodyrygentami (Pilch). To ma byc postep o ktorym mowil
      Kosendiak? To gigantyczny krok w tyl, wstyd dla kultury tego miasta i tej
      orkiestry!!!
      • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.06, 23:03
        Tak sobie czytam te Wasze posty, najeżone jadem, kipiące zazdrością i zawiścią
        i zastanawiam się dlaczego nikt nie napisze o tym co Kosendik faktycznie zrobił
        podczas swego dość krótkiego urzędowania. O tym że dotacja na działalnosć
        filharmonii zwiększyła się o 1,5 mln złotych, o tym że pozyskał dla Wrocławia
        cenionego w świecie artystę jakim jest McCreesh (On też jest w PiS-ie??), że
        udało mu się namówić Kaspszyka na pracę z wrocławska orkiestrą (tak się składa
        że nie podziela Waszych opinii o tej orkiestrze, ale pewnie się nie zna...), że
        wymienia na nowe czesto kilkudziesięcioletnie instrumentarium (czego nie udało
        się dokonać żadnemu z poprzedników, a sławetny bal na zakup waltornii
        organizowany przez LGdO zakończył się żałosną klapą). Ale to przecież tak
        nieistotne drobiazgi że nie warto o nich wspominać. Lepiej sobie porzucać
        błotem. Gratuluję dobrego samopoczucia!

        PS
        Dlaczego nie piszecie nic o wykonaniu Requiem? Sprawiło Wam zawód - było dobre?
        • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 10.04.06, 23:38
          Gratuluje naiwnosci kol. max
          Czy naprawde myslisz, ze pieniadze na instrumentarium orkiestry zalatwil
          Kosendiak? Nawet z "wrolawskim" ministrem kultury tak szybko sie takich srodkow
          nie zalatwia! To sa pieniadze uzyskane na wniosek poprzedniej dyrekcji.
          Czy McCreesh bedzie takim "skarbem" dla WC to sie dopiero przekonamy, na razie w
          ogole nie wiadomo co sie bedzie dzialo, a festiwal tuz, tuz... Tak pozno za
          mojej pamieci jeszcze nie byl planowany. Odnosnie Kasprzyka, tez dopiero jest to
          przyszlosc, dobrze sie dla Wroclawia stalo, ze jest chwilowo bezrobotny. Tak
          wiec "osiagniecia" Kosendiaka to dopiero pisanie kijem na wodzie, weryfikacja
          wkrotce!
          Dotychczsowe fakty - to jego glupawe zakusy dyrygencke i totalny niewypal z Pilchem!
          • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 10.04.06, 23:43
            Odnosnie Requiem: trudno porownywac wyglupy amatora z profesjonalnym
            dyrygowaniem, ostatnie wykonania przed 2 lata tego utworu przez Maksymiuka i
            Sinfonie to wiecej niz odleglosc liczona latami swietlnymi!
            Jak sie wczoraj nauczyles utrzymywac rownowage na rowerze, to mam cie porownywac
            z Amstrongiem? Wot, takie porownanie i recenzja!
            • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.06, 23:53
              No tak, jak zwykle zero konkretu i wiaderko błotka :)
          • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.06, 23:50
            Ja pisałem o następnych pieniądzach,znacznie większych, uzyskanych na wniosek
            tej dyrekcji. Nie rozumiem też zarzutu że nic nie wiadomo o WC. Skoro nie
            wiadomo to po co już psy wieszać? Czy lepiej robić festiwal po łebkach, "na
            czas", czy starać się o najlepszy poziom? Mam wrażenie że Twoje zarzuty są
            jakieś takie naciągane, mało merytoryczne (no, może poza Pilchem, bo to
            faktycznie niewypał).
            • Gość: doremifa Re: CYRK w filharmonii IP: *.20.54.194.generacja.pl 11.04.06, 17:57
              Gość portalu: max napisał(a):

              > Ja pisałem o następnych pieniądzach,znacznie większych, uzyskanych na wniosek
              > tej dyrekcji.

              A co za problem uzyskać trochę kasy z ministerstwa, gdy ma się tam rodzinę?
              Kuzyni to nie najbliższa, ale zawsze rodzina.
              • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.06, 01:28
                Kuzynostwo w ministerstwie, znasz detale?

                Generalnie, rodzina powinna sobie pomagac i nic w tym zlego. Gorzej, jezeli cale
                zaslugi kogos kto chce byc zarowno dyrektorem artystycznym i naczelnym
                filharmonii oraz dowodzic WC polegaja wlasnie na powinowactwach rodzinnjo
                partyujnych i znajomosciach.
                Dotychczasowe zyciowe "osiagniecia" p. Kosendiaka, to raczej mglista organizacja
                jakis chorow amatorskich i brak zadnych konkretnych wynikow artystycznych i
                menadzerskich. Dotychczasowa praca na trzech, czterech (czy wiecej?)
                stanowiskach tylko to potwirdza: niewypaly z zatrudnionymi przez siebie
                dotychczas dyrygentami (ci zabukowani przez poprzednia dyrekcje wypadaja o
                niebo lepiej), brak planu czy folderu WC oraz planow programowych filharmonii
                (chodzi nie tylko o wieczory abonamentowe, a co z cala reszta, np. Filharmonia
                Familijna? - sam bedzie prowadzil?) Obiecywanie nazwisk nic nie daje, zobaczymy
                co te nazwiska konkretnego wniosa, na razie konkretow nie ma. Nie dziwie sie, ze
                mowi sie o Cyrku w filharmonii, aby nie bylo za chwile cyrku z WC.
                • Gość: zaniepokojona Re: CYRK w filharmonii IP: *.ita.pwr.wroc.pl 12.04.06, 11:42
                  Wielkie nazwiska mogą tylko służyć do podpierania się przy niektórych decyzjach:
                  sama czytałam, że McCreesh nie zamierza angażować zespołów z W-wia na WC, bo
                  mają gdzie grać cały rok i wymienił Maj z Muz. Dawną, Forum Musicum.A po rel. z
                  mianowania Kaspszyka na stanowisko 1-go dyrygenta okazało się, że orkiestra
                  Filharmonii Wroc. ma grać w ramach Wratislavii Cantans, właśnie pod batutą
                  Kaspszyka. To o co chodzi? A może jeszcze zespoły P. Dyrektora i chóry szkolne
                  też wystąpią na WC? Będzie taniej a ... ciemny naród i tak przyjdzie
                  • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.04.06, 15:49
                    Nie bardzo Cię rozumiem... Orkiestra filharmonii zawsze grała na festiwalu i
                    nikt nigdy nie pomyślał żeby z tego czynić zarzut! To już taka tradycja
                    festiwalu. A że McCreesh zapowiada że na, bądź co bądź, międzynarodowym
                    festiwalu więcej będzie zespołów przyjezdnych niż lokalnych no to chyba dobrze.
                    Nie, zupełnie Cię nie rozumiem.
                    • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.06, 17:57
                      Jeden z problemow obecnego dyrektora to brak wizji, organizacji i planowania.
                      Tak na prawde ciagle nie wiadomo co i kiedy sie odbedzie. Poczatkowo krytykowal
                      koncerty WC poza Wroclawiem, teraz "podobno" planuje. Za duzo podobnosci malo
                      konkretow. W muzyce, tak jak w pilce noznej: nazwiska nie graja! Trzeba miec
                      wizje, konkretne plany podparte wiedza, doswiadczeniem i umiejetnosciami
                      artystycznymi oraz menadzerskimi - a tych najwyrazniej brak!
                      Do MAXA: Twoje wiadomosci na temat zlozonych podan i dofinansowanie orkiestry
                      cos mi mowie ze "malomaniak" lub jego zausznik pisza teraz pod nowym
                      pseudomimem!!!!!!
                      • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.04.06, 00:06
                        Niestety, tu także niemasz racji...
                        • Gość: niemalomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.06, 01:15
                          Nic innego nie wypada odpowiedziec, ale FAKTY, tak jak w innych istotniejszych
                          kwestiacj merytorycznych dotyczacych braku umiejetnoscu menadzerskich i
                          artystycznych, niestety nie przemawiaja na Twoja korzysc ale podpieraja moje
                          argumenty!
                          • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.04.06, 11:00
                            Jak na razie to konkretne fakty przytoczyłem ja. Ty natomiast podpierasz się
                            spekulacjami o koneksjach partyjnych, rodzinnych jak na razie nie popartych
                            żadnymi konkretami. Zamiast walić wytartymi frazesami podaj choć jeden
                            konkretny przykład na brak umiejętności menadzerskich (pamiętając że obecny
                            sezon jest wynikiem działalności poprzedniej dyrekcji). Ja podałem kilka na ich
                            istnienie. A jeśli chodzi o umiejętności artystyczne - no cóż tu trudno o
                            fakty, a o gustach się nie rozmawia.
                            • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.06, 16:59
                              Juz te fakty podawalem poprzednio, ale jezeli ciagle nie rozumiesz to powtorze:

                              1. Kosendiak zostal dyrektorem nie poprzez wygranie konkursu, nie poprzez
                              wykazanie sie dorobkiem menadzerskim - tylko po fakcie objecia wladzy przez PIS
                              i z ukladow PO - PIS we Wroclawiu. (to nie moja spekulacja, i prosze nie nzaywaj
                              dorobkiem menadzersko - artystycznym zakladanie chorow amatorskich lub
                              dzieciecych, daleka stad droga do miedzynarodwej WC).

                              2. Dotychczasowe pociagniecia artystyczne, jak np. zaangazowanie Plicha na
                              szereg koncertow w tym i jeszcze wiecej w przyszlym sezonie, to albo zwykle
                              kumoterstwo, albo totalny brak rozeznania w temacie, albo to wszystko razem.

                              Racja, ze obecny sezon zostal zaprogramowany przez poprzednia dyrekcje, sam o
                              tym pisalem - dlatego ma rece i nogi i wiele ciekawych programow i wykonawcow.
                              To co zmienil Kosendiak, okazalo sie najslabszym punktem programu.

                              3. Kosendiak zostal mianowany na dyrektora naczelnego = menadezera i
                              administratora, a nie artystycznego, gdyby mial klase i wyczuce to by sie zaraz
                              nie pchal na podium. Czy to nie dziwne i co najmniej niesmaczne, ze "dyrygent"
                              robi debiut z filharmonia po 50-tce, zaraz po objeciu stanowiska
                              administracyjnego? Wyobraz sobie co by sie dziala w mediach gdyby to zreobila
                              Geringer?

                              4. Pieniadze na instrumenty w wiekszosci sa zasluga poprzedniej dyrekcji,
                              dodatkowe pieniadze to efekt politycznego ukladu PIS-PO a NIE menadzerskich
                              talentow Kosendiaka.

                              5. Powtarzam, ze domniemane "osiagniecia" to na razie objetnice i nazwiska,
                              ktore na razie nawet nie predstawily planu artystycznego. O ile pamietam przy
                              poprzedniej dyrekcji bylo to znacznie wczesniej i lepiej na kazdym froncie.
                              To jest organizacyjny i PR -owski krok w tyl a nie w przod (gdzie tu talent
                              organizacyjny?) McCreesh jest szefem od wielu miesiecy - nie ma tu zadnego
                              wytlumaczenia poza brakiem organizacji.

                              Jezeli tego powyzszego nie rozumiesz, lub nie chcesz przyjac do wiadomosci to
                              chyba faktycznie nazywasz sie Kosendiak, lub piszesz dla niego.
                              • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.04.06, 17:47
                                ad1. Jak każdy z poprzednich dyrektorów.
                                ad2. Uczepiłeś się tego Pilcha... no bo cóż innego Ci zostało... Głównym
                                sukcesem artystycznym było pogonienie gdzie pieprz rośnie Smolija i Koeniga.
                                Tak, sezon ma wiele ciekawych programów i wykonawców dlatego że nie ma tam tych
                                dwóch panów.
                                Ad3. Nie wiem czy zauważyłeś, ale koncert prowadzony przez Kosendiaka był
                                koncertem szczególnym a nie typowym, abonamentowym koncertem. I to wcale nie
                                najgorszym.
                                Ad4. Poprzednia dyrekcja swoje koneksje polityczne (tylko proszę, nie mów że
                                ich nie miała :)) wykorzystała wyłącznie dla promowania swojej osoby. A
                                Kosendiak zrobił coś dla instytucji. Czy to źle? A tak nawiasem mówiąc
                                te "dodatkowe" pieniądze to dwa razy wyższa kwota niż załatwiona przez LGdO.
                                Ad5. Rozumiem że żadne autorytety nie mają dla Ciebie znaczenia (o boski!), A
                                to że pracą we Wrocławiu zainteresowały się osoby o których dawniej mogliśmy
                                tylko pomarzyć nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia. Może uważasz że ich renoma
                                też powstała wyłącznie na koneksjach partyjnych? Poza tym co z tego że za
                                poprzedniej dyrekcji było wcześnie. Za to artystycznie żałośnie.
                                • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 13.04.06, 18:34
                                  Witam!

                                  Przepraszam, że się wtrącam, ale wypowiedzi kolegi maxa przekroczyły granice
                                  swobody opinii i niebezpiecznie oscylują ku kłamliwym insynuacjom.

                                  Gość portalu: max napisał(a):

                                  > ad1. Jak każdy z poprzednich dyrektorów.

                                  Nieprawda. Kariery LGdO i AK są nieporównywalne. Nominacja Kosendiaka miała
                                  jednoznaczny kontekst polityczny. On sam się z tym niespecjalnie krył. LGdO
                                  przyszła do WC jako człowiek Strugały a po jego nagłym odejściu była dość
                                  naturalnym następcą. Na początku jej kariery nie miała żadnych koneksji
                                  politycznych i była akceptowana zarówno przez ekipy AWS-owskie jak i SLD-
                                  owskie. Do Filharmonii się nie pchała, tylko została poproszona o pokierownie
                                  nią, gdy firma znalazła się w trudnej sytuacji. Jej błąd polegał na ustąpieniu
                                  prośbom SLD i wystawieniu swojej kandydatury przeciwko Dutkiewiczowi. Gdyby
                                  wtedy tego nie zrobiła, dziś nikt by nie słyszał o AK, a ona sama byłaby
                                  ulubienicą massmediów a nie czarnym ludem.

                                  > ad2. (...) Głównym
                                  > sukcesem artystycznym było pogonienie gdzie pieprz rośnie Smolija i Koeniga.
                                  > Tak, sezon ma wiele ciekawych programów i wykonawców dlatego że nie ma tam
                                  tych
                                  > dwóch panów.

                                  Smolija ze stanowiska usunęła LGdO. Koncertuje nadal. Nawet niedawno coś chyba
                                  grał.

                                  > Ad3. Nie wiem czy zauważyłeś, ale koncert prowadzony przez Kosendiaka był
                                  > koncertem szczególnym a nie typowym, abonamentowym koncertem.

                                  Hi, hi, hi... W to akurat nie wątpię ;)

                                  > Ad4. Poprzednia dyrekcja swoje koneksje polityczne (tylko proszę, nie mów że
                                  > ich nie miała :)) wykorzystała wyłącznie dla promowania swojej osoby.

                                  Ocena - w mojej opinii - krzywdząca. Harowała dla Festiwalu i WC jak koń.
                                  Przeprowadziła Festiwal przez okres AWS-owskiego kryzysu finansowego, w czasach
                                  gdy sponsorzy ratowali się przed upadłością i wycofywali się jeden po drugim a
                                  organ założycielski ciął dotacje przy samej trawie (dlatego właśnie odszedł
                                  Strugała). Potrafiła wtedy utrzymać rozsądny poziom finansowania Festiwalu z
                                  kieszeni prywatnych sponsorów z zagranicy. Faktycznie LGdO jest ambitnym
                                  człowiekiem sukcesu i Wrocław jej nie wystarczał. No cóż, zdarzają się ludzie,
                                  którzy chcą więcej niż inni i potrafią to osiągnąć. Ja tego nie uważam za wadę.
                                  Wręcz przeciwnie.

                                  > A
                                  > to że pracą we Wrocławiu zainteresowały się osoby o których dawniej mogliśmy
                                  > tylko pomarzyć nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.

                                  Wyluzuj. Na razie jedyne co wiemy na pewno, to to, że owe osoby są
                                  zainteresowane pobieraniem pieniędzy z Wrocławia. Żadnych efektów ich pracy
                                  jeszcze nie widać.

                                  > Poza tym co z tego że za
                                  > poprzedniej dyrekcji było wcześnie. Za to artystycznie żałośnie.

                                  Znowu jednostronna i krzywdząca ocena. Po ostatnim Festiwalu nawet Domagała
                                  napisał w GW, że LGdO odeszła w swietnym stylu. Czyżby sympatycy nowego
                                  kierownika uważali, że wypada on dobrze tylko na złym tle? Dlatego piszecie o
                                  LGdO wyłącznie źle, albo wcale? Ale to oznacza, że sami kompletnie nie
                                  wierzycie w sukces AK ;)
                                  • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.06, 09:35
                                    LGdO została poproszona, owszem, o stanięcie do konkursu. Zdecydowanie odmówiła
                                    i postawiła ultimatum że albo ją zatrudnią bez konkursu albo wcale. Ciekawe
                                    dlaczego... Wcale nie twierdzę że dopóki nie weszła w politykę była złym
                                    dyrektorem, no ale przecież głownym tematem tego wątku są koneksje polityczne
                                    więc na tym okresie się skupiłem.
                                    Tak, to LGdO usunęła Smolija - wszyscy wiemy w jakiej atmosferze i pod jakimi
                                    naciskami. Błąd że w ogóle go zatrudniła (mimo licznych przestróg ze środowiska
                                    muzycznego). Poza tym Smolij i w poprzednim i w obecnym sezonie miał
                                    zakontraktowanych wiele koncertów. Usunięcie więc raczej pozorne, szkoda dla
                                    muzyki pozostała.
                                    • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 09:49
                                      Witam!

                                      Gość portalu: max napisał(a):

                                      > LGdO została poproszona, owszem, o stanięcie do konkursu. Zdecydowanie
                                      odmówiła
                                      >
                                      > i postawiła ultimatum że albo ją zatrudnią bez konkursu albo wcale. Ciekawe
                                      > dlaczego...

                                      Trochę inaczej to pamiętam, ale się nie spieram, bo nie mam w tej chwili pod
                                      ręką mojego gównego źródłą informacji

                                      > Wcale nie twierdzę że dopóki nie weszła w politykę była złym
                                      > dyrektorem,

                                      Czyli stała się "złym dyrektorem" dopiero gdy weszła w politykę? :D A co to
                                      zmieniło w jej dyrektorowaniu?

                                      > więc na tym okresie się skupiłem.
                                      > Tak, to LGdO usunęła Smolija - wszyscy wiemy w jakiej atmosferze i pod jakimi
                                      > naciskami. Błąd że w ogóle go zatrudniła (mimo licznych przestróg ze
                                      środowiska
                                      >
                                      > muzycznego).

                                      Nie znam się na muzyce, ale wiem trochę o ludziach i mechanizmach rządzących
                                      rozmaitymi "środowiskami". I ta wiedza każe mi być nieufnym wobec złych
                                      recenzji, jakie zbierali we Wrocławiu Smolij i Koenig. Smolij wcześniej stawał
                                      do konkursu bodajże w Houston i przeszedł tam z sukcesem bardzo drobiazgową
                                      procedurę, łącznie - o ile pamiętam - z kolektywnym przesłuchaniem, a Koenig
                                      bez trudu znalazł pracę w Palermo. Czyli za granicą dają radę, a we Wrocławiu
                                      nie. Klimat tu jakiś nie taki, czy co...? ;)
                                      • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.06, 10:42
                                        bolek5 napisał:
                                        > Czyli stała się "złym dyrektorem" dopiero gdy weszła w politykę? :D A co to
                                        > zmieniło w jej dyrektorowaniu?

                                        Oj zmieniło i to znacznie.

                                        > Nie znam się na muzyce, ale wiem trochę o ludziach i mechanizmach rządzących
                                        > rozmaitymi "środowiskami". I ta wiedza każe mi być nieufnym wobec złych
                                        > recenzji, jakie zbierali we Wrocławiu Smolij i Koenig.

                                        Ja nie mówię o recenzjach. Też nie mam do nich zaufania. Mówię o opinii
                                        środowiska muzycznego, muzyków.
                                        • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 11:33
                                          Witam!

                                          Gość portalu: max napisał(a):

                                          > Oj zmieniło i to znacznie.

                                          Nie rozumiem. AK też nie jest neutralny politycznie, ale jemu tego się nie
                                          wyrzuca. Czy to znaczy, że "wejście w politykę" samo w sobie nie jest złe, a
                                          grzechem LGdO było tylko to, że weszła w nią po niewłaściwej stronie? Prywatnie
                                          powiem, że też uważam, iż cały ten harmider wokół jej osoby miał wyłącznie
                                          polityczno-towarzyski charakter, ale nie spodziewałem się takiej szczerości po
                                          jej przeciwniku ;)

                                          > Ja nie mówię o recenzjach. Też nie mam do nich zaufania. Mówię o opinii
                                          > środowiska muzycznego, muzyków.

                                          Nie widzę różnicy.
                                          • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.06, 14:22
                                            bolek5 napisał:

                                            > Nie rozumiem. AK też nie jest neutralny politycznie, ale jemu tego się nie
                                            > wyrzuca. Czy to znaczy, że "wejście w politykę" samo w sobie nie jest złe, a
                                            > grzechem LGdO było tylko to, że weszła w nią po niewłaściwej stronie?

                                            To nie o stronę tu chodzi, ale o wykorzystanie umocowania politycznego nie dla
                                            siebie (jak to robiła LGdO) ale dla instytucji.

                                            > Nie widzę różnicy.

                                            To kto Twoim zdaniem może oceniać dyrygentów, solistów? Chemik? Budowlaniec?
                                            Kasjerka?
                                            • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 15:55
                                              Witam!

                                              Gość portalu: max napisał(a):

                                              > To nie o stronę tu chodzi, ale o wykorzystanie umocowania politycznego nie
                                              dla
                                              > siebie (jak to robiła LGdO) ale dla instytucji.

                                              Moim zdaniem ją krzywdzisz.

                                              > To kto Twoim zdaniem może oceniać dyrygentów, solistów? Chemik? Budowlaniec?
                                              > Kasjerka?

                                              Czasami opinie dyletantów są uczciwsze, niż oceny urażonego czymś "środowiska".
                                              Ja jestem nieomal pewien, że zarówno Smolij, jak i Koenig oberwali we Wrocławiu
                                              przede wszystkim za swój związek z LGdO. Smolij dodatkowo jeszcze za swój
                                              paskudny charakter. W jednym z pierwszych wywiadów udzielonych wrocławskiej
                                              prasie od razu wykreował się na kogoś w rodzaju Białego Bwana, który przyjechał
                                              cywilizować ciemny lud. Taki numer nie uszedłby na sucho nawet Karajanowi ;)
                                              • bassocontinuo Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 17:04
                                                bolek5 napisał:

                                                > Czasami opinie dyletantów są uczciwsze, niż oceny urażonego czymś "środowiska".
                                                >
                                                > Ja jestem nieomal pewien, że zarówno Smolij, jak i Koenig oberwali we
                                                Wrocławiu przede wszystkim za swój związek z LGdO. Smolij dodatkowo jeszcze za
                                                swój paskudny charakter. W jednym z pierwszych wywiadów udzielonych wrocławskiej
                                                > prasie od razu wykreował się na kogoś w rodzaju Białego Bwana, który
                                                przyjechał cywilizować ciemny lud. Taki numer nie uszedłby na sucho nawet
                                                Karajanowi ;)

                                                Środowisko urażone czy nie, nie zmienia to faktu, że obaj panowie, co by nie
                                                twierdzili o swoich umiejętnościach muzycznych, jakoś nie zabłysnęli żadnym
                                                wykonaniem, były one na ogół na miernym poziomie.
                                                Natomiast jeśli chodzi o charakter, to jeden był wart drugiego, a nawet jeśli
                                                twierdzisz, że środowisko urażone (i jak tu z niektórych wypowiedzi można
                                                wnioskować) kapiące jadem, to jednak litościwie przemilcza wybryki pozamuzyczne
                                                drugiego pana dyrektora, bo były tak żenujące, że aż wstyd byłoby je tu opisywać.
                                                • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 19:15
                                                  Witam!

                                                  bassocontinuo napisał:

                                                  > Środowisko urażone czy nie, nie zmienia to faktu, że obaj panowie, co by nie
                                                  > twierdzili o swoich umiejętnościach muzycznych, jakoś nie zabłysnęli żadnym
                                                  > wykonaniem, były one na ogół na miernym poziomie.

                                                  Ja po prostu staram się zrozumieć jak to jest, że ci dwaj faceci poza
                                                  Wrocławiem przyjmowani są całkiem normalnie. I jakoś nie mogę uwierzyć, że - z
                                                  całym szacunkiem dla wrocławskiego środowiska muzycznego - tylko nasi
                                                  koryfeusze muzykologii i dziennikarstwa muzycznego się na nich poznali a reszta
                                                  świata się myli. Sorki, ale moja dusza starego sceptyka i niedowiarka na taką
                                                  myśl się wzdraga i podszeptuje mi, że są bardziej racjonalne wyjaśnienia ;)
                                • Gość: zaniepokojona Re: CYRK w filharmonii IP: *.ita.pwr.wroc.pl 18.04.06, 15:31
                                  Co do Twojej argumentacji, to nie jest sprawa jedynego biednego Pilcha. A co z
                                  koncertem Deutches Symphony z K. Nagano - dlaczego nikt niczego nie wyjaśnia,
                                  czemu ten koncert się nie odbył? Pogonienie Koeniga i Smolija to sukces? A co w
                                  zamian? Pooglądaj sobie folder przed i po zmianie dyrekcji. Właśnie to, co
                                  przygotowała LGdO jest najjaśniejszym punktem programu. Czy Kosendiak przygotuje
                                  lepszy? Oby. A co do moich uwag n/t udziału zespołów wroc. w festiwalu: poczytaj
                                  relacje z konferencji prasowej McCreesha: albo się trzymamy linii raz obranej
                                  albo kluczymy w koło. Czy będzie lepiej niż poprzednio? - wątpię.
    • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 13.04.06, 21:03
      Max tak sie nagle zatrzasl, jakby faktycznie pisal sam o sobie.
      Dziekuje bolkowi5 za przypomnienie historycznych faktow. Od strony umiejetnosci
      organizacyjnych i menadzerskich pan Kosendiak wypada przy p. Geringer oplakanie
      slabo.
      Znowu widac sprzecznosci w wypowiedziach maxa np. odnosnie programow w tym
      sezonie w filharmonii, przyznaje ze sa dobre, a wylewa kubly wody na tych ktorzy
      sa jego autorami.
      Jezeli postulujesz, ze od strony artystycznej jego najwiekszym sukcesem jest
      przegonienie Keniga i Smolija, to mie wiem czy sie smiac sie czy plakac nad
      toba? Nawet ci przez mysl nie przejdzie, ze to efekt naszego polskiego piekielka
      i ukladow politycznych zwiazanych z LGDO? Ci panowie, w przeciwienstwie do
      wiekszosci polskich dyrygentow swietnie sobie radza na calym swiecie, a przy
      atmosferze wokol filharmonii, ktora tworza tacy pieniacze jak ty, nikt powolany
      przez LGDO nie bylby wystarczajaco "dobry" na Wroclaw. Watpie, ze zrozumiesz co
      pisze, ale daje Ci jeszcze mala szanse.
      • Gość: Bolek Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 07:30
        Smolij i Koenig... ci panowie rzeczywiście świetnie sobie radzą przy
        dyrygenckich pulpitach, ale z orkiestrami w drugorzędnych uniwersytetach na
        amerykańskiej prowincji.
      • bassocontinuo Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 08:10
        Gość portalu: niemelomaniak napisał(a):

        > Max tak sie nagle zatrzasl, jakby faktycznie pisal sam o sobie.
        > Dziekuje bolkowi5 za przypomnienie historycznych faktow. Od strony umiejetnosci
        > organizacyjnych i menadzerskich pan Kosendiak wypada przy p. Geringer oplakanie
        > slabo.

        Chyba trzebaby nie umieć liczyć, żeby stwierdzić, że choćby ilość zakupionych
        przez p.LGd'O instrumentów w ciągu czterech lat jej kadencji, przewyższa to, co
        zostało zakupione w ciągu siedmiu miesięcy urzędowania p.Kosendiaka. Wysokość
        dotacji dla filharmonii oraz skuteczne nawiązanie kontaktów z UM też jakoś nie
        wydaje się być sukcesem 4 lat "panowania" tej pani.

        > Znowu widac sprzecznosci w wypowiedziach maxa np. odnosnie programow w tym
        > sezonie w filharmonii, przyznaje ze sa dobre, a wylewa kubly wody na tych
        ktorzy sa jego autorami.

        Hmmm, moim zdaniem, faktycznie są zmiany na lepsze, zwłaszcza po skasowaniu
        zaplanowanych na ten sezon kilku programów panów S. i K. i zastąpienie ich
        ciekawszymi.

        > Jezeli postulujesz, ze od strony artystycznej jego najwiekszym sukcesem jest
        > przegonienie Keniga i Smolija, to mie wiem czy sie smiac sie czy plakac nad
        > toba? Nawet ci przez mysl nie przejdzie, ze to efekt naszego polskiego
        piekielka i ukladow politycznych zwiazanych z LGDO?

        Pani LGd'O miała cztery lata, żeby się wykazać. Jej największym artystycznym
        osiągnięciem było zatrudnienie Smolija i Koeniga - czas pokazał, jak godne
        poklasku :D
        A co do układów politycznych - ta pani była apolityczna? Nie korzystała z
        żadnych? A że układy się zmieniły? Taki lajf, jak ktoś się wdaje w romans z
        polityką, chyba musi się liczyć ze zmiennymi preferencjami wyborców?

        P.S.Proxy.aol.com, to polski serwer, czy gdzieś z południa Stanów nadajesz? ;)
      • Gość: max Re: CYRK w filharmonii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.06, 09:22
        Nie wiem czy zauważyłeś, ale przyznałem że programy są dobre tylko dla tego że
        zostały odebrane Smolijowi i Koenigowi... Jeśli uważasz że ci panowie są
        świetnymi dyrygentami (wbrew całej opinii muzycznej) to wybacz, ale nie mamy o
        czym rozmawiać. A to że radzą sobie w świecie (w sześcio? siedmiorzędnych
        orkiestrach) świadczy tylko o tym że tam mją kasę na utrzymywanie takich
        zespołów. Z tym pieniaczem to trochę się zagalopowałeś. Przypomnę Ci że to Ty
        tu rzucasz błotem i uprawiasz krytykanctwo wię chyba Ci się pojęcia pomyliły...
        • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 09:39
          Witam!

          O Smoliju się nie wypowiadam, bo nie wiem nic konkretnego, ale w sprawie
          Koeniga muzyczna Europa raczej się z Panami Maxem i Bolkiem (z neoplusa) nie
          zgadza. Chyba, że Teatro Massimo w Palermo, którym aktualnie kieruje Koenig,
          to "sześcio- siedmiorzędna orkiestra" (jak pisze Pan Max) na drugorzędnym
          amerykańskim uniwersytecie na dalekiej prowincji" (jak chce Pan Bolek z
          neoplusa) ;DD
          • Gość: niemelomaniak Re: CYRK w filharmonii IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 14.04.06, 17:54
            Max sie ciagle upiera, ze wielki sukces p. Kosendiaka, to pieniadze na zakup
            instrumentow, pomimo innego faktycznego stanu rzeczy. Jezeli w tak prostej
            sprawie, nie jest w stanie zgodzic sie ze stanem faktycznym, to co tu dyskutowac
            o sprawach artystycznych. Chwalenie sie "przeganianiem" dyrygentow, ktorzy i tak
            pracuja z lepszymi orkiestrami niz wroclawska, to bardzo zalosne stwierdzenia,
            szczegolnie w swietle akceptacji, zatrudnainia amatorow bez zadnego dorobku
            dyrygenckiego jak Plich czy samokreujacy sie "Maestro Kosendiak". Jezeli Palermo
            i Houston to szosta kategoria, to na ktorej jest nasza filharmonia?
            • bassocontinuo Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 20:42
              Gość portalu: niemelomaniak napisał(a):

              > Max sie ciagle upiera, ze wielki sukces p. Kosendiaka, to pieniadze na zakup
              > instrumentow, pomimo innego faktycznego stanu rzeczy. Jezeli w tak prostej
              > sprawie, nie jest w stanie zgodzic sie ze stanem faktycznym, to co tu
              dyskutowac o sprawach artystycznych.

              Co tu dyskutować o czymkolwiek z kimś, kto nie chce przyjąć faktów do wiadomości.
              Odpowiedz proszę na proste pytania:
              - co zrobiła poprzednia dyrekcja w celu powiększenia/odnowienia instrumentarium
              filharmonicznego?
              - ile instrumentów zakupiono przez ostatnie cztery sezony?
              - co się stało z pieniędzmi zbieranymi na balu, z którego dochód miał być
              przeznaczony na zakup waltorni?
              - i jak odpowiedzi na powyższe pytania mają się do faktu zakupienia instrumentów
              przez Kosendiaka i zdobycia dalszych funduszy na ten cel?


              Chwalenie sie "przeganianiem" dyrygentow, ktorzy i tak
              > pracuja z lepszymi orkiestrami niz wroclawska, to bardzo zalosne stwierdzenia,
              > szczegolnie w swietle akceptacji, zatrudnainia amatorow bez zadnego dorobku
              > dyrygenckiego jak Plich czy samokreujacy sie "Maestro Kosendiak".

              Przegonienie tychże, Twoim zdaniem dobrych, moim - miernych, dyrygentów, miało
              na celu zrobienie miejsca lepszym. Nie porównujmy Smolija do Kaspszyka, bo to
              dla tego drugiego potwarz. Raiskinowi Smolij również nie dorównuje. A co do
              amatorszczyzny Pilcha - jakoś lista europejskich zespołów, z którymi stale
              współpracuje ten pan, więcej mi mówi, niż lista prowincjonalnych amerykańskich
              orkiestr wymienionych w biografii Smolija. Niewątpliwie porównanie ich
              umiejętności gry na skrzypcach też wypada zdecydowanie na korzyść tego
              pierwszego. O umiejętnościach nawiązania kontaktu z zespołem w ogóle nie
              wspominajmy, bo co to jest, Smolij w ogóle nie ma pojęcia.


              • Gość: AMOL Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 07:37
                Nie wiem jak dyryguje pan Pilch bo z rezerwą odnoszę się do takich "mistrzów".
                Czytam że było fatalnie. Wytyka się mu zwłaszcza przesadną obsadę w Mozarcie,
                zwłaszcza w grupie kontrabasów. I tu - nawet bez słuchania - wiem że nie mogło
                to być dobre wykonanie. Ale... proszę zwrócić uwagę, że także pan Bugaj
                obsadził mozartowską Uwerture do "Czarodziejskiego fletu" sześcioma
                kontrabasami. A wiecie państwo dlaczego? Bo wymuszają to sami muzycy wsparci
                Związkami Zawodowymi.
                Bo teraz nie ważne że niestylowo. Ważne by muzycy mieli jak
                najmniej "przestojów". Kasa! KASA!! Szanowni Państwo.
                A publiczność filharmoniczną rzeczywiście mamy marną, wręcz żenującą. Obawiam
                się że wkrótce będziemy mieli brawa nie tylko między częściami symfonii, ale w
                każdej dłuższej pauzie. Dawniej, gdy zawodziła "frekwencja" to się sprowadzało
                kilka plutonów wojska, a teraz kilka plutonów przypadkowych emerytów lub kilka
                klas dziatwy szkolnej.
                • skarolina Re: CYRK w filharmonii 15.04.06, 09:55
                  Gość portalu: AMOL napisał(a):

                  > Nie wiem jak dyryguje pan Pilch bo z rezerwą odnoszę się do takich "mistrzów".
                  > Czytam że było fatalnie. Wytyka się mu zwłaszcza przesadną obsadę w Mozarcie,
                  > zwłaszcza w grupie kontrabasów.

                  Bo ktoś się nie doliczył faktycznej ilośc drugich skrzypiec :) Jak ktoś nie umie
                  patrzeć i liczyć to już jego problem, tylko szkoda, że potem rozpowiada bzdury.
                  Pan Pilch nie jest mistrzem, a jego zadaniem nie jest błyskotliwe posługiwanie
                  się batutą. Powierzone mu zadanie, jest zadaniem długofalowym, trudno więc
                  oczekiwać spektakularnych sukcesów od pierwszego koncertu.

                  > Ale... proszę zwrócić uwagę, że także pan Bugaj
                  > obsadził mozartowską Uwerture do "Czarodziejskiego fletu" sześcioma
                  > kontrabasami. A wiecie państwo dlaczego? Bo wymuszają to sami muzycy wsparci
                  > Związkami Zawodowymi.
                  > Bo teraz nie ważne że niestylowo. Ważne by muzycy mieli jak
                  > najmniej "przestojów".

                  A ta wypowiedź świadczy o Twojej kompletnej nieznajomości tematu. Najpierw się
                  dowiedz, jaki jest system wynagradzania, a potem pisz, ale z sensem, bo powyższy
                  cytat, w świetle faktów, świadczyłby o tym, że muzycy i związki upadli na głowę,
                  w dodatku z dużej wysokości.
              • Gość: zaniepokojona Re: CYRK w filharmonii IP: *.ita.pwr.wroc.pl 18.04.06, 15:51
                Moment, Raiskin pojawił się we W-wiu na przełomie rządów Marka Pijarowskiego i
                LGdO, więc nie jest zasługą p. Kosendiaka, że Raiskin dyryguje. A za czyjej
                kadencji Raiskin zrobił 2 niezłe CD dla zachodnich wydawnictw? Czy Raiskin (nie
                znam go osobiście) wogóle zainteresowany jest tym kociołkiem, czy robi swoje a
                FW to dla niego jeden z wielu epizodów w karierze?
                • Gość: ala Re: CYRK w filharmonii IP: *.dial.pl 18.04.06, 16:48
                  Pan Raiskin (też go nie znam, nagrał 2 płyty CD za pieniądze polskich
                  podatników i sprzedaje je jak ciepłe bułeczki. Uzyskane dochody przeznaczy
                  zapewne na pomnik dla LGdO.
                  • Gość: Róg Wojskiego Re: CYRK w filharmonii IP: *.dial.pl 18.04.06, 17:01
                    Wielkanocna sałatka...
                    … przychrzanić… dosolić…przypieprzyć…posłodzić…przypiec…
                    (namieszać…wymieszać…rozmieszać…przemieszać…zamieszać…)
                    Zapewne w wyniku dużych ilości spożytego pokarmu świątecznego nie strawiony
                    nadmiar kalorii uderzył postowiczom do piór. Rozterkotały się klawiatury –
                    posty – niczym z czarodziejskiego rękawa wyfrunęły na strony internetowego
                    forum..
                    Czego w nim nie ma??? Ha, ha…
                    - Są inwektywy po adresem Andrzeja Kosendiaka (dalej AK)…
                    - Jest defetyzm, odnoszący się do przyszłości filharmonii i filharmoników…
                    - Jest obrona LGdO, panów: Solija i Koeniga rodem z wypracowań licealnych na
                    temat: „Obrona Kreona i Antygony”…
                    - Są m.in. pytania: Czyją zasługą jest zakup instrumentów???
                    - Itd. Itp…
                    O czym wiem…
                    - AK doprowadził do realizacji I etap projektu Sali koncertowej we Wrocławiu…
                    - AK realizuje od 5 lat autorski pomysł „Śpiewający Wrocław” i rozwinął ten
                    pomysł w całej Polsce (sceptykom tego projektu pragnę podpowiedzieć: kto będzie
                    w następnych latach melomanem sal koncertowych we Wrocławiu…).
                    - AK (przypominając historię) ze swoim „amatorskim” zespołem muzyki dawnej
                    Collegio di Musica Sacra odnosił sukcesy artystyczne; patrz; strona www zespołu.
                    - AK zdobył pieniądze i już zakupił część potrzebnych muzykom instrumentów.
                    - AK doprowadził do zakontraktowania wymienionych w postach dyrygentów WC (Mc
                    Creesh) i filharmonii (J. Kaspszyk).
                    - AK przeprowadził konkurs na stanowisko koncertmistrza filharmonii
                    wrocławskiej.
                    - AK nie bierze trzech pensji z tytułu prowadzenia WC, filharmonii i biura
                    inwestycyjnego Sali koncertowej.
                    - AK (podobnie, jak inni pracownicy filharmonii) nie wziął honorarium za udział
                    w koncercie: Requiem W.A. Mozarta.
                    Komentarz:
                    Czy z katalogu: O czym wiem… nie można zauważyć długoletniej koncepcji
                    programowej AK…opinię pozostawiam postowiczom.
                    P.S.
                    Nie wiem, czy mam być dumny z powodu prokuratorskiego dochodzenia postowiczów,
                    albowiem zostałem posądzony o to, że jestem m.in. Markiem Dyżewskim, Andrzejem
                    Kosendiakiem…ha, ha, ha… baranek wielkanocny by się uśmiał…
                    A zatem:
                    - Nie jestem pracownikiem filharmonii, biura inwestycyjnego, ani WC.
                    - Nie jestem rodziną AK, ani żadnej rzeczy, która jego jest…
                    - Nie jestem kochankiem, ani kochanką AK.
                    - Nie jestem kolegą dzieci AK, ani tym bardziej jego żony.
                    - Nie jestem członkiem PIS-u, PO, Samoobrony, PSL, LPR i SLD, itp.
                    - Nie pracuję w IPN-ie, w żadnej rozgłośni radiowej ani w prasie itp.
                    - Nie jestem pracownikiem Kurii Metropolitalnej we Wrocławiu itp.
                    - Nie jestem pracownikiem Urzędu Miasta Wrocławia, Urzędu Marszałkowskiego,
                    Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego Centrum Kultury itp.
                    - Nigdy nie studiowałem z AK, ani nie bawiłem się z AK w piaskownicy.
                    - Nie jestem członkiem żadnej organizacji pozarządowej we Wrocławiu.
                    - Nie jestem pracownikiem Akademii Muzycznej we Wrocławiu i innych miastach w
                    Polsce zagranicą.
                    - Nie jestem eurodeputowanym.
                    Na zakończenie:
                    - Sympatyzuję z pomysłami powrotu WC do idei Pana Andrzeja Markowskiego (nie
                    jestem żoną A. Markowskiego);
                    - Podoba mi się pomysł integracji instytucji muzycznych we Wrocławiu;
                    - Podoba mi się wizja muzycznego Wrocławia, która pozostawi potomnym pole do
                    szerszego ruchu muzycznego;
                    - Podoba mi się, że działanie AK ma pozytywny wydźwięk (kontekst moralny
                    i etyczny) i nie określa się jego działania do „wybierania mniejszego zła”;

                    Ach, zapomniałem. Jestem prawnikiem (melomanem od 65 lat).

                    A z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę wszystkim postowiczom
                    Wesołego Alleluja!!!


          • Gość: AMOL Re: CYRK w filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 07:46
            Jesli Teatro Massimo jeszcze nie jest "siedniorzędną orkiestrą", to pod
            dyrekcją "maestro" Koenika ma to jak w banku.
            • verdiprati Re: CYRK w filharmonii 15.04.06, 08:54
              Po sprawdzeniu, kto dyryguje i kto śpiewa w tym teatrze wybuchnąłem śmiechem:
              Desirèe Rancatore, Georgina Lukács,Daniela Barcellona, Vincenzo La Scola, Nello
              Santi, Bruno Campanella, Stefano Ranzani - zwróć łaskawie uwagę na trzy
              ostatnie nazwiska.
        • verdiprati Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 21:01
          A to że radzą sobie w świecie (w sześcio? siedmiorzędnych orkiestrach)
          świadczy tylko o tym że tam mją kasę na utrzymywanie takich zespołów.

          Czy słyszałeś taką sześciorzędną orkiestrę? No to wybierz sie do miasta
          Chociebuz Cottbus zwanym i posłuchaj jak gra enerdowska orkiestra ze
          stutysięcznego miasta. Zastanawiam się tylko, dla kogo ma być taki wysoki
          poziom grania we Wrocławiu. Bo aspiracje macie na miarę Gewandhausu - Koenig za
          słaby, Smolij za słaby, publiczność za to cudowna. Byłem na jednym koncercie
          gdy dyrygował Koenig i gra orkiestry podobała mi się i to nawet bardzo (wcale
          mnie to nie zdziwiło bo oczekiwałem niezłaj gry po orkiestrze we Wrocławiu).
          Spodziewałem się jednak odrobinę bardziej wyrobionej publiczności.
          A na stronach the Riverside Symphonia komplement dla orkiestry z Wrocławia (In
          Europe, Maestro Smolij is closely associated with one of Eastern Europe’s most
          renowned orchestras, the Wroclaw (Breslau) Philharmonic in Poland. He has been
          credited with restructuring the orchestra’s operations and its artistic season
          and with introducing innovative artistic concepts as well as new repertoire).
          Tak czy inaczej do Wrocławia na pewno sie wybiore posłuchac orkiestry pod
          Kasprzykiem.
          • skarolina Re: CYRK w filharmonii 14.04.06, 21:26
            verdiprati napisał:

            > Koenig za słaby, Smolij za słaby, publiczność za to cudowna. Byłem na jednym
            koncercie
            > gdy dyrygował Koenig i gra orkiestry podobała mi się i to nawet bardzo (wcale
            > mnie to nie zdziwiło bo oczekiwałem niezłaj gry po orkiestrze we Wrocławiu).
            > Spodziewałem się jednak odrobinę bardziej wyrobionej publiczności.

            No cóż, taka publiczność zawitała do nas za czasów panowania pani dyrektor,
            przywabiona na lep jej gładkich gierek marketingowych i koncertów pod publiczkę.
            Skoro byłeś na koncercie, to chyba widziałeś zażenowane miny orkiestry, kiedy po
            każdej części utworu rozlegały się brawa. To nadal żenuje, mimo, że zespół miał
            cztery lata na przyzwyczajenie się do tego - jakoś nie przywykł.

            Koenig za słaby, Smolij za słaby. Z przyjemnością popracowałoby się z paroma
            renomowanymi polskimi dyrygentami, którzy niestety nie bywają wcale (lub bardzo
            rzadko)od pewnego czasu zapraszani. To co planuje obecna dyrekcja jest niestety
            owiane tajemnicą. Ale ostatnia wiadomość pozwala mieć nadzieję, że plany jednak
            nie będą nietrafione.
            • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 15.04.06, 10:19
              Witam!

              skarolina napisała:

              > No cóż, taka publiczność zawitała do nas za czasów panowania pani dyrektor,
              > przywabiona na lep jej gładkich gierek marketingowych i koncertów pod
              publiczkę

              No proszę. Mówiłem, że u nas klimat jakiś nie taki. Na ogół uważa się, że
              umiejętności markeingowe i przyciąganie do Filharmonii nowej publiczności to
              zalety menedżera kultury. U nas to powód do przygany ;)
              • skarolina Re: CYRK w filharmonii 15.04.06, 11:11
                bolek5 napisał:

                > Witam!
                >
                > skarolina napisała:
                >
                > > No cóż, taka publiczność zawitała do nas za czasów panowania pani dyrekto
                > r,
                > > przywabiona na lep jej gładkich gierek marketingowych i koncertów pod
                > publiczkę
                >
                > No proszę. Mówiłem, że u nas klimat jakiś nie taki. Na ogół uważa się, że
                > umiejętności markeingowe i przyciąganie do Filharmonii nowej publiczności to
                > zalety menedżera kultury. U nas to powód do przygany ;)
                >

                Taaa, wielką zaletą jest sprowadzenie do filharmonii publiczności, która się tam
                nawet zachować nie potrafi. Rozumiem, że tylko kasa się liczy?
                No cóż, to w takim razie szkoda, że przynajmniej kasy dzięki tym umiejętnościom
                nie przybyło.
                I nie napisałam umiejętności, tylko gierki, a to różnica, z tych gierek, jako,
                że były jednym wielkim oszukaństwem nie wyniknęło nic dobrego.
                • bolek5 Re: CYRK w filharmonii 15.04.06, 12:03
                  Witam!

                  skarolina napisała:

                  > Taaa, wielką zaletą jest sprowadzenie do filharmonii publiczności, która się
                  ta
                  > m
                  > nawet zachować nie potrafi.

                  A jak ma potrafić, jeżeli to jest publiczność _nowa_? Ją trzeba dopiero
                  przyuczyć i wychować. Rzeczą dyrektora jest ściągnąć publiczność, rzeczą
                  artystów grać dla niej tak, żeby przychodziła już zawsze i zaakceptowała reguły
                  rządzące nowym dla niej światem sztuki. LGdO swoje obowiązki wykonała.

                  > Rozumiem, że tylko kasa się liczy?

                  Gdyby liczyła się wyłącznie kasa, to tzw. "wysoka sztuka" już dawno by umarła.
                  Niestety, żyjemy w gospodarce rynkowej, która ma charakter totalny i przenika
                  wszystkie sfery życia. Także w sztuce trzeba respektować prawa rynku. Czas
                  spojrzeć prawdzie w oczy: koneserów zdolnych zrozumieć całe bogactwo znaczeń
                  dzieła, czy to muzycznego czy jakiegokolwiek innego, jest garstka. Z ich
                  pieniędzy instytucje artystyczne się nie utrzymają i nie ma takiego frajera,
                  któryby wyłącznie dla tej garstki te kosztowne instytucje utrzymywał.
                  Podstawową grupę odbiorców sztuki wysokiej stanowią snoby oraz amatorzy,
                  których trzeba stale przyciągać i wychowywać do uczestnictwa w Misterium.

                  > I nie napisałam umiejętności, tylko gierki, a to różnica, z tych gierek, jako,
                  > że były jednym wielkim oszukaństwem nie wyniknęło nic dobrego.

                  ;D Potrafisz zdefiniować różnicę między "gierką" a "umiejętnością"? I tak na
                  marginesie: pamiętasz zakończenie "Konopielki"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka