Dodaj do ulubionych

Coś dla miłośników Idola

IP: proxy / 211.114.116.* 08.01.03, 08:23
mowiac dokladniej - fragment artykulu z "zycia warszawy". przy okazji: podobne zdarznia mialy miejsce bodajze w amerykanskiej wersji, gdzie zwyciezczyni jeszcze przed emisja programu miala gotowych piec numerow na plyte. zreszta poczytajcie sobie sami. milej lektury
******
"Program "Idol" jest wielkim szwindlem. Tak przynajmniej wynika z płyt, które wydali jego uczestnicy. Albumy Szymona Wydry i, przede wszystkim, Tomka Makowieckiego, o kilka klas biją krążek Ali Janosz - zwyciężczyni tego programu - pisze w Życiu Warszawy, Tomasz Lada. Jeżeli ktoś mówi, że "Idol" pozwala zabłysnąć talentom, to kłamie. Ala Janosz, laureatka pierwszej edycji programu, wydała album, który z trudem da się wysłuchać w połowie. Ci, których zostawiła w tyle, Szymon Wydra i Tomasz Makowiecki, nagrali albumy, które są co najmniej poważną propozycją. A może szwindel "Idola" leżał gdzie indziej. Może Makowiecki i Wydra przygotowali już materiał dużo wcześniej, a program był dla nich tylko drabiną promocyjną gotowych płyt? Wiele na to wskazuje. W każdym razie na pewno pieczołowitość, z jaką przygotowali swoje debiuty fonograficzne - dużo większa niż w przypadku chaotycznego i nieprzemyślanego krążka Janosz. -Teraz wiem? - album Wydry i jego grupy Carpe Diem to próbka nowego polskiego rocka środka, muzyki, która poruszy rodziców (jej korzenie sięgają przełomu lat 60. i 70.) i podnieci córki (długie włosy i niedogolone szczęki wykonawców - oczywiście, przecież to rock - płci męskiej). O to zresztą Wydrze i jego kolegom chodzi. Wszystkie zagrania formalne proponowane przez muzyków można sprowadzić do jednego mianownika. Oni chcą się podobać i zrobią wszystko, aby się to stało. Wpisany w rocka bunt jest dla nich czysto użytkowym frazesem, tak jak i pojęcie sztuki. To frazes, ale chętnie przez Wydrę i Capre Diem wykorzystywany. Zwłaszcza przez Wydrę. Ten pochodzący z Radomia wokalista prezentuje się słuchaczom wymodelowany na giganta mikrofonu z okolic Jima Morrisona. Umiejętnie wykorzystuje swoje warunki wokalne, by w rzędzie śpiewających, głęboko przeżywających sztukę poetów stanąć obok Czesława Niemena i Stana Borysa. W jego głosie mnóstwo jest patosu i tchnących fałszem natrętnie podkreślanych emocji. Ale Wydra śpiewa. Może i niezbyt staranne, ale i nie wywołujące odruchów wymiotnych melodie, a towarzyszący mu muzycy przygrywają skoczne tematy tak, by nie przeszkadzać wokaliście. To, że album wyprodukował radomski gwiazdor Artur Gadowski (IRA), także pomogło krążkowi. Dzięki niemu zespół otrzymał profesjonalny, udający amerykańskich wykonawców, sznyt. Wadą płyty są teksty. Ale ich, dziewczęta, wpatrzone w Wydrę ulepionego jak seksualne zwierzę nie słuchają. Myślą o czym innym. Aż wstyd pomyśleć o czym... Dziewczęta wpatrzone w Tomka Makowieckiego już nie są w stanie o niczym myśleć. Piszczą z zachwytu i pewnie z trudem powstrzymują się przed zerwaniem bielizny. Ale nic dziwnego. Typ onirycznego poety z gitarą z okolic Kurta Cobaina zawsze miał wzięcie - tak jak marzenia o grzechu na łące i z rozwianymi włosami. Na szczęście Makowiecki, potomek muzyków uprawiających tanie telewizyjne country grupy Zayazd, nie opiera swojej kariery tylko na chłopięcym seksapilu. On wie, jak się trzyma gitarę i co z nią się robi. Album Makowiecki Band to jeden z ciekawszych gitarowych krążków, jakie ukazały się w Polsce w ostatnich latach. Pobrzmiewa tu gdzieś Dylan, Greateful Dead, Petty i Matthews. Oczywiście wszystko to podane jest w uładzonej, miękkiej formie. Tak, by dziewczętom wpatrzonym w Makowieckiego było jeszcze milej. Ale Makowiecki Band to coś więcej, niż tylko afrodyzjak dla licealistek. Wielkie rockowe misterium, jakie zrobili w swojej wersji wielkiego przeboju Kylie Minogue "Can't Get You Out Of My Head" świadczy, że drzemie w nich wielki potencjał. A co na to panna Janosz? Może jakiś wywiadzik w "Popcornie"? Szymon Wydra i Tomasz Makowiecki osiągną dużo więcej.
Obserwuj wątek
    • Gość: zdziwko Re: Coś dla miłośników Idola IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 08:38
      ale o co chodzi??????????
      • Gość: cyfer Re: Coś dla miłośników Idola IP: proxy / 211.114.116.* 08.01.03, 08:50
        tak naprawde to chodzi o to, ze najprawdopodobniej idole w obu polskich edycjach byli znani juz po zakonczeniu castingow...
    • Gość: BONK idol bawi, idol uczy IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 08.01.03, 08:39
      do idola trzeba podchodzić z rezerwą.To jak są postrzegani wykonawcy to rzecz repertuaru i gustu.Dla mnie mimo
      sympati dla JAnoszowej tak naprawdę nikt nie zaistniał.To co mi się podobało to może pewnego rodzaju dziecięcośc
      w jej wykonaniu i brak skażenia "sceną".To jednak przyszło szybciej niż się spodziewałem i dziś w rzeczy samej
      gwazda dla "Bravo GRIL" czy tym podobnych periodyków może byc.Pozostali choć głosowo bardzo dobrzy reklamują
      się w spotach polsatu co w nadmiarze może zniechęcać.Tak naprawdę patrząc na to przez pryzmat rozrywki
      program jest całkiem fajny szczególnie gdy dławię się ze śmiechu oglądając
      DARY LOSU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
      • mastat Re: idol bawi, idol uczy 08.01.03, 09:15
        Dary losy były bliskie przebicia "artysty"...A co do tego, Wydra albo Makowiecki mieli gotowy materiał wcześniej...<Wzruszenie ramionami> :P
    • moniczkabb Re: Coś dla miłośników Idola 08.01.03, 10:40
      Tak szczerze mówiąć ten artykuł jest jak dla mnie napisany niezrozumiałym
      językiem. Pogubiłam się czytając ten tekst.
      Jeśli chodzi o Idola. No cóż..... Wszyscy wiemy co się w naszym kraju dzieje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka