Dodaj do ulubionych

Nasz Wrocław - post Gigant

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.03, 00:34
Najpierw zrodziło się pytanie: czy Wrocław jest miastem sukcesu? Potem
przyszły kolejne: jeśli tak, to jaka jest tego sukcesu cena? I czy płaci ją
tylko Wrocław, czy też bezrefleksyjna doktryna jedynie
słusznej „meganowoczesności” jest zjawiskiem szerszym?


Najpierw spłynął na miasto jaskrawy śmieć: kamienice rozbłysły wściekłym
pomarańczem, seledynem, czerwienią, żółcią – byle mocniej i „weselej”.
Starówka zaczęła przypominać reklamę supermarketu, ale spodobała się. Nowe
technologie dały poczucie postępu, którego Wrocław tak bardzo potrzebował.
Później wyszła tandeta: pośpiesznie odnowiony Ostrów Tumski zaczął obłazić
płatami farby. Wyspa rozbłysła światłem halogenów, kościoły podświetlono od
dołu, wbrew zamysłowi architektów, bez wyczucia proporcji – zaczęła
przypominać gigantyczną makietę do wyciskania pieniędzy z zachodnich
wycieczek.
Nowa estetyka pomogła jednak uwierzyć, że Wrocław jest miastem postępu, że
jest zachodni – niezależnie od przepychanek w znienawidzonej Warszawie, od
kryzysu w kraju, od bezrobocia. Syndrom „ładnego Rynku” jest przykładem
budowania tożsamości mieszkańców Wrocławia po 1989 roku, którzy dumni są z
nowych latarń, bruku, fasady, patykowatych drzewek sadzonych w miejsce
wyciętych. Krytykę nowej estetyki odbierają jako osobisty atak, co jest o
tyle zrozumiałe, że według badań socjologicznych Rynek jest jedynym
wyznacznikiem wrocławskiej tożsamości. Co znamienne: większość respondentów –
gdyby otrzymała gdzie indziej korzystniejsze warunki pracy – wyjechałaby.


„SUKCES LEPSZY NIŻ SEKS”
Zmienia się miejska ikonografia. Wielu pytających o drogę kojarzy Rynek
wyłącznie z McDonaldem, a ulicę Świdnicką z „Barem” – polsatowskim reality-
show. Jeśli uznać za sukces wprowadzenie wirtualnego show w tkankę miasta,
Wrocław odniósł sukces. Nie ma już kościoła dominikańskiego ani nawet
Dominikańskiego placu – jest przystanek tramwajowy „Galeria”. Galeria
Dominikańska to szklano-betonowa bryła („największy megamarket elektroniczny
Europy”) obłożona imitacją cegieł i pękiem kamer. Udało się coś, czego nie
dokonali peerelowscy inżynierowie wielkiej płyty: zasłonięto całkowicie
kościół, obudowano go agresywnym centrum handlowym, które krzyczy
reklamami: „sprzedaj nam swoją starą”, „to jest lepsze niż seks”.
W „galerii” – prócz plastykowych fontann, fastfoodów i supermarketów –
mieszczą się także pozbawione okien sale konferencyjne. Tu szkolą się
pracownicy banków, spotykają akcjonariusze wielkich firm.
Z „Galerią Dominikańską” wiąże się bowiem mit wrocławskiego sukcesu
gospodarczego. Taki wizerunek zewnętrzny – oparty na stereotypie bogatego
pasa zachodniego i bliskości europejskich stolic – buduje miasto na zewnątrz.
Tymczasem wiele spółek jest wykupywanych, redukowanych (np. ADTranz – dawny
Pafawag, Polifarb Cieszyn-Wrocław, po raz kolejny Polar), wiele przenosi się
do Warszawy. Wśród giełdowych firm dominują spółki internetowe, jest firma
developerska... Istnieje lokalna telefonia i lokalne spółki ciepłownicze –
Kogeneracja i MPEC Wrocław. Działają fabryki i montownie motoryzacyjne –
Jelcz, Volvo. Zapomina się jednak, że te inwestycje są naskórkowe. Zapomina
się, że nie da się zbudować koncepcji miasta na motoryzacji i internecie, bo
są to branże wyjątkowo podatne na koniunkturę. A prawda jest taka, że ilość
depesz ekonomicznych wysyłanych z Wrocławia do zagranicznych agencji (na
przykład Reuters) drastycznie spadła. Bo ilość wydarzeń gospodarczych nie
wiąże się z ilością szklanych biurowców.
Oficjalnie bezrobocie pod koniec marca wzrosło w mieście do 10,8% wobec 8,2%
zeszłego roku. W powiecie grodzkim wskaźnik bezrobocia wynosi 17,8% w
stosunku do zeszłorocznych 14,3%. Problemu zatrudnienia nie rozwiążą
ekskluzywne knajpy dające barmanom pięćset złotych miesięcznie i napiwki za
12 godzin za barem, nie zmienią sytuacji kolejne supermarkety. W
podwrocławskiej wsi, z której jadę do miasta, córka sąsiada rusza w przeciwną
stronę. Pracując na prowincji jako księgowa dostaje czterysta złotych, wstaje
o czwartej rano, wraca po południu. Jest zadowolona. We Wrocławiu pracy nie
dostała.
W reportażach dla „Tygodnika” pisałem o koszalińskich pegeereach, o
bezrobociu, o tym, że młodzi próbują się wyrwać. Kiedy skończyłem ostatni
tekst, wróciłem do Wrocławia, spotkałem się z kolegami ze studiów, dziś
absolwentami filologii na uniwersytecie. Większość szuka pracy, sześć osób
próbuje dostać się do policji, kilka – zostać na uczelni. Moi znajomi
powtarzają drogę bohaterów dokumentów o Kowarach czy Szprotawie, którzy
miesiącami bezskutecznie szukali pracy w „wielkim mieście” – Wrocławiu. I
trudno spodziewać się, by sytuację uzdrowiły „sukcesotwórcze” działania na
wzór Poznania, w którym pracę dostaje tylko ten, kto na stałe zameldowany
jest w mieście.


„ŁADNIE I SŁONECZNIE”
O ile szklane centra – mimo pobożnych życzeń – nie wpływają na gospodarkę, o
tyle bez wątpienia mają wpływ na kształt miasta. W centrum budowane są więc
namiastki wielkiego świata: Park Plaza, Europejski Fundusz Leasingowy,
Dorint, Asco, piętrowe parkingi. Powstający właśnie nowy uniwersytecki
budynek prawa – nawiązujący estetyką do pobliskiego gierkowskiego bloku –
zasłoni Gmach Główny Uniwersytetu. Skoro o wyburzonym Rynku zakrytym szarą
płytą mówiło się, że „komuniści-barbarzyńcy” zniszczyli centrum, to co
powiedzieć teraz? Pozostaje tłumaczenie, że kościoły „i tak będą się odbijać
w pięknych szklanych płaszczyznach”. I można to tłumaczenie rozszerzyć na
osiedla kloców z „wielkimi oknami, słonecznym korytarzem i wygodami”. Wielka
płyta wgryzła się w zabytkowe zabudowania, tworząc „interesujący kontrast”.
Problem nie w nowej architekturze, a w miernocie, łączonej z wyjątkową
ekspansywnością. I w jej funkcjach – budynki przeznaczone na konferencje,
promocje, salony piękności i biura zmieniają dotychczasową funkcję Rynku jako
centrum integrującego społeczność. Rynek nie należy już do mieszkańców.
Jeden z architektów nazwał estetykę nowego Wrocławia „architekturą disco-
polo”. Jak na ironię losu, muzykę disco-polo kanonizował Polsat, który
swój „Bar” umiejscowił w pierwszym, sztandarowym budynku „nowej fali
architektonicznej” Wrocławia.


„NOWE, MEGAKOLOROWE”
Supermarkety wyrastają często w sercach osiedla. To molochy, przy których
oprotestowany niegdyś barak HIT-u – ukryty za wiaduktem przy giełdzie
samochodowej – wydaje się poczciwym supersamem. Pojawiają się głosy, że gdzie
indziej centra handlowe, multipleksy lokuje się na obrzeżach miast. Nie
trzeba porównań, by dostrzec, że supermarkety wbijane w dotychczasową
strukturę niszczą lokalne więzi, dezintegrują wspólnotę, a rujnując drobne
sklepy, naruszają najbardziej stabilną sferę handlu. We Wrocławiu, podobnie
jak w innych miastach, mamy do czynienia z przemianami imitacyjnymi: z
przejmowaniem wzorców zewnętrznych bez monitorowania wewnętrznych
uwarunkowań. I o ile początkowo tendencja „promarketowa” – połączona z
tęsknotą za wielkim, kolorowym, bogatym sklepem – wydawała się uzasadniona,
to po bezkrytycznej fascynacji przychodzi czas na refleksję i uporządkowanie
struktury. Refleksji jednak zabrakło. Zachodnie wzorce przejmuje się
wybiórczo, chaotycznie, tak jak jest wygodniej, korzystniej (w krótkiej
perspektywie) dla wąsko pojmowanych elit.
Schemat jest prosty – supermarkety mają znacznie silniejszy lobbying. Twarde
zasady ekonomii trudno jednak objaśnić właścicielom warzywniaków ze
Obserwuj wątek
    • Gość: er Re: Nasz Wrocław - post Gigant IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.03, 01:02
      hmm... mi to wygląda na pisanie dla samego pisania. Takie teksty nic nie
      wnoszą, nie proponują rozwiązań, są krzykiem zrozpaczonego, smutnego
      onanisty...
      • Gość: asd Re: Nasz Wrocław - post Gigant IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.03, 01:05
        Gość portalu: er napisał(a):

        > hmm... mi to wygląda na pisanie dla samego pisania. Takie teksty nic nie
        > wnoszą, nie proponują rozwiązań, są krzykiem zrozpaczonego, smutnego
        > onanisty...

        Czyli jesteś zrospaczonym onanistą??? :)
        • Gość: er Re: Nasz Wrocław - post Gigant IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.03, 10:39
          Gość portalu: asd napisał(a):

          > Czyli jesteś zrospaczonym onanistą??? :)
          Jeżeli już to pisze się zrozpaczonym, a poza tym ja nie zamieszczam na forum
          przydługich grafomańskich tekstów, i nie podniecam się nimi.
    • k4free NIHIL NOVI 26.01.03, 10:37
      1. Kiedy cytujesz - używaj cudzysłowu
      2. Nawet jeśli cytujesz tylko fragment (bo Ci się urwał wątek)
      to i tak wypada podać źródło - w tym wypadku będzie to chyba
      "Tygodnik Powszechny" z 2.06.2002
      katalog.czasopism.pl/spis_tresci.php?id_spisu=2850
      3. Nie należy też zapominać o autorze (tutaj Jędrzej Morawiecki)
      oraz o tytule artykułu ("Palę Wrocław")
      Zresztą całość można przeczytać tutaj:
      www.tygodnik.com.pl/numer/276022/morawiecki1.html
      4. Dyskusja na ten temat odbyła się już na forum wrocławskim
      wiele miesięcy temu (w czerwcu 2002):
      ...no i tu jest problem, bo nie można jej znaleźć na forum??!!!

      5 PYTANIE do redaktórów Gazety odpowiedzialnych za FORUM
      - gdzie jest wątek z dyskusją o artykule pt. "Palę Wrocław"?

      Z góry dziękuję za pomoc

      Pozdr
      Rob-35
      • Gość: feran Re: NIHIL NOVI IP: *.txucom.net 26.01.03, 18:09
        Jedna z tez tego arykulu to to ,ze hipermarkety powiiny byc poza miastem.To
        znaczy ludzie bogatsi? dojada tam samochodem( i kupia taniej) a ludzie bez
        zamochodu/prawa jazdy beda musieli kupowac po znacznie wyzszych cenach w malych
        sklepikach.

        W USA jest tylko jedno miasto ktore wyglada podobnie,jest to Manhattan czyli
        centralna dzielnica miasta New York,polozona na waskiej wyspie.

        Mieszkaja tam albo ludzie nieslychania bogaci albo bardzo biedni(out of the
        boat,prosto z lodzi czyli nowi emigranci).

        Nie wiem czy to taki dobry wzor dla Wroclawia;no i skala nie taka.

        Zgadzam sie z Rob-35;to tylko takie sobie radosne gledzenie wicepierdoly.
      • wedzonka Re: NIHIL NOVI 27.01.03, 13:38
        k4free napisała:

        > 1. Kiedy cytujesz - używaj cudzysłowu
        > 2. Nawet jeśli cytujesz tylko fragment (bo Ci się urwał wątek)
        > to i tak wypada podać źródło - w tym wypadku będzie to chyba
        > "Tygodnik Powszechny" z 2.06.2002
        > <a href="katalog.czasopism.pl/spis_tresci.php?
        id_spisu=2850"target="_bla
        > nk">katalog.czasopism.pl/spis_tresci.php?id_spisu=2850</a>
        > 3. Nie należy też zapominać o autorze (tutaj Jędrzej Morawiecki)
        > oraz o tytule artykułu ("Palę Wrocław")
        > Zresztą całość można przeczytać tutaj:
        > <a
        href="www.tygodnik.com.pl/numer/276022/morawiecki1.html"target="_blan
        > k">www.tygodnik.com.pl/numer/276022/morawiecki1.html</a>
        > 4. Dyskusja na ten temat odbyła się już na forum wrocławskim
        > wiele miesięcy temu (w czerwcu 2002):
        > ...no i tu jest problem, bo nie można jej znaleźć na forum??!!!
        >
        > 5 PYTANIE do redaktórów Gazety odpowiedzialnych za FORUM
        > - gdzie jest wątek z dyskusją o artykule pt. "Palę Wrocław"?
        >
        > Z góry dziękuję za pomoc
        >
        > Pozdr
        > Rob-35


        Juz sie kiedys redaktorzy tlumaczyli: co ciekawsze watki sa z braku
        miejsca "archiwizowane" przez Warszawke.

        Pozdrawiam! :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka