Dodaj do ulubionych

Po wypadku pod Rysami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.03, 11:41
Należę do grona osób, które nie lubią wędrować samotnie, a w większych
grupach. Kiedyś organizowałem grupy wycieczkowe, korzystając z położonych
wysoko w górach schronisk PTTK. Takich jak ja pasjonatów było więcej. Nadal
byśmy to robili, gdyby nie fakt, że w polskich górach od jakiegoś czasu stało
się to... nielegalne

W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji). Chodzi o okryte sławą
Rozporządzenie RM ( www.kspttk.prv.pl/rozpodzrm.htm ) mówiące, że wycieczki
piesze w górach powyżej 1000 m n.p.m. mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy
turystyczni (zawodowi).

Chyba zrozumiałe, że nikt z nas nie ma zamiaru narazić się na podobne
incydenty, zwłaszcza, że po ostatnim wypadku w Tatrach pod Rysami należy się
spodziewać zaostrzenia przepisów i kontroli na szlakach. Jak się okazuje -
nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten wypadek w
Tatrach wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej
grupy ludzi - przewodników i urzędników państwowych.

W moim regionie działalność górska od lat opiera się wyłącznie na społecznych
inicjatywach, wśród których prym wiodą przodownicy turystyki górskiej PTTK, a
nie na przewodnikach. Istnieje kilka prężnie działających klubów górskich, w
tym Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej. Te kluby, z których
najstarszym jest Klub Górski "Grań" przy O/Poznańskim PTTK, od lat zrzeszają
i szkolą przodowników turystyki górskiej. To one przez całe lata organizowały
wycieczki w góry i korzystały tam z bazy noclegowej, gastronomii itp., dając
miejscowym ludziom zarabiać na turystyce. CZY TO BYŁO ZŁE?

W tak dużym ośrodku akademickim jakim jest Poznań, nie ma ani jednego, nawet
studenckiego koła przewodników górskich. Nie ma ich również w takich
ośrodkach jak Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski, choć w góry (Sudety) mamy
bliżej niż przewodnicy ze studenckich kół przewodników górskich z Warszawy
czy Lublina. Teraz góry się od nas jakby oddaliły. Organizujemy wycieczki do
Czech czy na Słowację, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i
w grupach, jak się komu podoba i bez obawy, że to "nielegalne".

Koledzy, którzy mogliby korzystać z górskich schronisk PTTK, od czasu
wprowadzenia wspomnianego przepisu stopniowo wycofują się z organizowania
takich grup wędrownych, które kiedyś wypełniały PTTK-owskie schroniska
górskie wieczornym śpiewem przy akompaniamencie gitary, rozmowami o
przygodach na trasie i wesołym gwarem przy śniadaniu w jadalni. Tego ma już
nie być! To zgroza!

Z poważaniem

Lech z Poznania
Obserwuj wątek
    • a-r Re: Po wypadku pod Rysami 16.02.03, 13:00
      Gość portalu: Lech napisał(a):

      > Należę do grona osób, które nie lubią wędrować samotnie, a w większych
      > grupach. Kiedyś organizowałem grupy wycieczkowe, korzystając z położonych
      > wysoko w górach schronisk PTTK. Takich jak ja pasjonatów było więcej. Nadal
      > byśmy to robili, gdyby nie fakt, że w polskich górach od jakiegoś czasu stało
      > się to... nielegalne
      >
      > W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
      > uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
      > niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
      > który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
      > ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
      > grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji). Chodzi o okryte sławą
      > Rozporządzenie RM ( www.kspttk.prv.pl/rozpodzrm.htm ) mówiące, że wycieczki
      > piesze w górach powyżej 1000 m n.p.m. mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy
      > turystyczni (zawodowi).
      >
      > Chyba zrozumiałe, że nikt z nas nie ma zamiaru narazić się na podobne
      > incydenty, zwłaszcza, że po ostatnim wypadku w Tatrach pod Rysami należy się
      > spodziewać zaostrzenia przepisów i kontroli na szlakach. Jak się okazuje -
      > nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten wypadek w
      > Tatrach wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej
      > grupy ludzi - przewodników i urzędników państwowych.
      >
      > W moim regionie działalność górska od lat opiera się wyłącznie na społecznych
      > inicjatywach, wśród których prym wiodą przodownicy turystyki górskiej PTTK, a
      > nie na przewodnikach. Istnieje kilka prężnie działających klubów górskich, w
      > tym Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej. Te kluby, z których
      > najstarszym jest Klub Górski "Grań" przy O/Poznańskim PTTK, od lat zrzeszają
      > i szkolą przodowników turystyki górskiej. To one przez całe lata organizowały
      > wycieczki w góry i korzystały tam z bazy noclegowej, gastronomii itp., dając
      > miejscowym ludziom zarabiać na turystyce. CZY TO BYŁO ZŁE?
      >
      > W tak dużym ośrodku akademickim jakim jest Poznań, nie ma ani jednego, nawet
      > studenckiego koła przewodników górskich. Nie ma ich również w takich
      > ośrodkach jak Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski, choć w góry (Sudety) mamy
      > bliżej niż przewodnicy ze studenckich kół przewodników górskich z Warszawy
      > czy Lublina. Teraz góry się od nas jakby oddaliły. Organizujemy wycieczki do
      > Czech czy na Słowację, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i
      > w grupach, jak się komu podoba i bez obawy, że to "nielegalne".

      To przykre, że nasz kraj stał się bardziej folklorem i skansenem niż wolnym
      krajem obywatelskim. Nie chcę tu rozwodzić się o polityce i prawie ogólnym
      gdzie niemalże wszystko i wszystkie działania są monitorowane przez urzędy i
      instytucje publiczne. Niemalże każda czynność człowieka zostaje umieszczona w
      normach prawnych i na każdą działalność człowiek musi mieć pozwolenie jakiegoś
      urzędu. Żyjemy wśród bezsensownych przepisów przez które nasz kraj zamiast się
      rozwijać i iść do przodu się cofa. Skoro żyjemy w tak w absurdalnym kraju, to
      nie dziwią ciągle ujawniane przypadki korupcji, afery Rywina itp.

      Przepraszam za politykę, ale czym są przepisy dotyczące poruszania się w górach
      jak nie polityką? Jest jednak spora różnica w podejściu do przepisów. Na
      przepisy dotyczące biznesu wszyscy psioczą i dają przykłady bezładu. Na
      ostatnim spotkaniu Millera i biznesmenów amerykańskich, dopiero oni uświadomili
      naszego premiera, że jest biurokracja i przerost administracji, brak jasnej
      jasnej odpowiedzialności który urząd za co odpowiada, zdobywanie tysięcy
      koncesji, pozwoleń, uprawnień itp., że Polska nie jest krajem sprzyjającym
      inwestycjom.

      Różnica w tym, że o sprawy górskie nikt nie krzyczy i się nie dopomina. Jest
      wręcz medialna nagonka, zwłaszcza po ostatnim wypadku pod Rysami, że wszystko
      powinno być usankcjonowane przepisami. Pilnowane przez tysiące strażników, a
      turysta to tylko ten, kto daje zarobić całej zgraji biurokratów poobsadzanych
      przez "swoich". Niestety mentalność totalitarnego myślenia pozostała w Polakach
      bardzo zakorzeniona. I teraz, po nagłośnieniu, każdy domaga się regulacji
      odgórnych, nauczony tym, że "państwo wszystko załatwi".

      Przepraszam jeszcze raz za tyle polityki i tego wszystkiego, ale jestem
      wściekły, że w takim Państwie przyszło mi żyć. I że prawo jest stanowione pod
      urzędowe stołki, a nie dla obywateli i działaczy społecznych.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka