Dodaj do ulubionych

O pieskach i ich właścicielach.

11.03.03, 16:13
Co sądziecie na temat właścieli psów pozwalających załatwiać im się gdzie
popadnie (na placu zabaw, w piaskownicy, na trawniku przed domem)? Nie
uważacie, że zbyt często zdarza się, że człowiek wdeptuje w psie g... pod
samym domem? Strach przejść nawet przez trawnik.
Co sądzicie o właścicielach, którzy puszczają psy samopas? Wiadomo, czy takie
zwierze ugryzie (a ostatnio dość często gryzą - szczególnie dzieci)? A nawet
jeśli nie ugryzie, to ktoś (np. ja) może nie chce być przez obcego psa
obwąchiwany.
Kolejny problem, to pozostawiane bez opieki zwierzęta wyjące całe dnie w
domach, albo pod sklepami. Nie sądzicie, że takie coś powinno stać się
przedmiotem zainteresowania Straży Miejskiej?
Jak widzicie pomysł nakazania pod groźbą grzywny, by każdy kto wyprowadza psa
musiał mieć (i używać) specjalnych łopatek do czyszczenia odchodów?
Uprzedzając pytania nie mam psa.
Obserwuj wątek
    • Gość: eta5 Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 18:19
      to widac że nie masz psa:))
      skoro nawet obwąchiwanie ci przeszkadza
      • Gość: MonterCristo Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.03, 21:28
        Forumowicze, Panie Prezydencie,

        proponuję rozwiązanie bliskie ideałom Pawki M, jeśli kto jeszcze pamięta.
        Otóż obywatel, który sfotografuje innego obywatela wypróżniającego swojego
        pieska w publicznym miejscu, otrzyma procent od bezwzględnie egzekwowanego
        mandatu.
        Nowe Departamenty i Pełnomocnicy UM mogą tu opracować odpowiednie procedury:
        nadesłanie zdjęcia, dane fotografa, numer konta. Pan Dzielnicowy
        (Dzielnicowi !!! Znacie li swoich podopiecznych - mieszkańców ??!) będzie
        starał się na podstawie fotografii ustalić personalia niesfornego właściciela
        równie niesfornego pieska.

        Obywatele !! Do gówien !!

        • wielki_czarownik Żałosne! 18.03.03, 21:48
          Dlaczego informowanie o łamaniu przez kogoś prawa traktujesz jak
          donosicielstwo? Ciekawe, co byś zrobił, gdyby okradli ci mieszkanie, a sąsiad
          nie zawiadomiłby policji, że bandyci są w środku, bo to przecież
          donosicielstwo, nie jego sprawa, etc. Jeżeli obywatele nie będą współpracować z
          policją, to nadal będzie taki bandytyzm jak jest teraz.
    • Gość: dolnoślązak Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.lanet.wroc.pl 11.03.03, 18:45
      W pełni podzielam twoje oburzenie. Niechluje, którzy tolerują takie zachowania
      swoich pieszczochów, na wszelkie słowa krytyki pod swoim adresem, reagują
      histerią, że niby nie kocham zwierząt. Otóż drodzy histerycy, miłość do
      zwierząt nie ma tu nic do rzeczy. Jakbyś się czuł miłośniku piesków, gdybym to
      ja nas...ł na twoja wycieraczkę (chyba zacznę tak robić tym, których psy
      załatwiaja się w piaskownicy, pod oknami mieszkań, czy na trawnikach)? Trzeba
      ponosić konsekwencje swego postępowania i sprzątać po swym ulubieńcu, a nie z
      obrażoną miną światowca udawać, iż nie widzi się, co ów wykonuje gdzie tylko mu
      sie podoba. Nie życzę sobie także obwąchiwania przez psy na ulicy - nie ufam
      im, to jednak zwierzę.
      Co zaś się tyczy działań Straży Miejskiej, to podzielam dość powszechny pogląd,
      że łatwiej nałożyć i wyegzekwować mandat od kierowcy źle zaparkowanego
      samochodu, niż od właśiciela paskudzącego gdzie popadnie pieska. Robota
      czystsza i pachnie o wiele przyjemniej...
    • Gość: a_k Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.oulu.fi 11.03.03, 18:48
      ja tez podzielam twoje zdanie. a swoja droga to tu gdzie mieszkam teraz
      (finlandia) nikomu nawet nie przyszlo by do glowy zeby wyprowadzac psa tak jak
      to u nas sie odbywa.
    • Gość: bet Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.provider.pl 11.03.03, 20:58
      Chyba nie powinno się jednak wrzucać wszystkich właścicieli psów do jednego
      worka. Mam psa z którym zawsze wychodzę tylko na smyczy (a gdy trzeba to też w
      kagańcu) i też denerwują mnie właściciele, którzy pozwalają na bieganie samopas
      swoim psom i nie zwracają uwagi na to, gdzie te się załatwiają (szczególnie
      taki typ ludzi co to sami stoją na chodniku a piesek puszczony "robi" sobie na
      trawniku). Ja wychodzę z psem na tzw. nieużytki i niestety nie sprzątam po nim,
      ponieważ po pierwsze jest tam błoto po kolana (chyba zakupię sobie gumofilce),
      a po drugie czym mam sprzątać, szufelką i zmiotką? Płacąc podatek za psa (40 zł
      na 2003r.) może miasto zadbałoby i chociaż rozdawało jakieś łopatki
      (np.odbierałoby się je wraz z rachunkiem za zapłacony podatek ). Na co te moje
      pieniądze idą? Poza tym gdzie wyrzucać te kupy? Powinny być specjalne kosze, bo
      chyba nie do zwykłych śmietników?
      Niech najpierw stworzone zostaną warunki ku temu,np. w postaci wydzielonych
      stref dla psów na osiedlach, a obok nich kosze. Bardzo chętnie wtedy
      posprzątam. I wtedy, gdy to powstanie,to osoby, które tego nie przestrzegają
      surowo karać.
      p.s.1. nie dziwię się, że trawniki tak wyglądają (a właściwie nie wyglądają, bo
      są zadeptane), skoro niektórzy mylą je z chodnikami (bo nie chce im się przejść
      paru kroków dalej) - jak napisał ktoś wyżej " strach przejść nawet przez
      trawnik".
      p.s.2. z tymi kupami jest tak jak z segregacją odpadków, są kosze na szkło,
      plastik itd., ale i tak większość ludzi wrzuca tam co chce. Po prostu niektórzy
      Polacy nie dorośli do pewnego poziomu cywlizacyjnego i daleko im do obywateli
      państw zachodnich.
      • Gość: Rafis Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 21:08
        Gość portalu: bet napisał(a):

        > Polacy nie dorośli do pewnego poziomu cywlizacyjnego i daleko im do
        obywateli
        > państw zachodnich.

        Dlatyego podatek od psa powinien wynosic 200zł a nie 40.WQszystko jest
        zasrane,zaszczane i wszędzie pełno smieci(to juz nie wina psa :).Potem tylko
        pytania mieszkanców: kto jest za to odpowiedzialny? No własnie kto?
        • wielki_czarownik Racja 11.03.03, 21:33
          40 zł podatku to jednak za mało jak na takie wymagania.
          • Gość: mr_pope Re: Racja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 09:24
            I jeszcze po 500 złotych od mieszkańca domu gdzie zalęgły się ptaki. Taki ptak
            jest gorszy od psa, bo pies nie robi g*** na dach samochodu.
            • wielki_czarownik Nie drocz się 12.03.03, 09:27
              Psa się trzyma z własnej woli, zaś ptaki przylatują i gnieżdżą się bez
              pozwolenia właściciela nieruchomości. Jeżeli ktoś by celowo hodował ptaszki, to
              niech płaci.
              • Gość: mr_pope Re: Nie drocz się IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 15:13
                Wystarczy, że je raz nakarmi. Później zaczną same przylatywać.
                • wielki_czarownik Odpowiedź 13.03.03, 15:32
                  Ale mądrzy ludzie wysypują okruchy na trawnik, a nie na parapet. Zaś z głupotą
                  ustawami się nie wygra.
      • wielki_czarownik Re: O pieskach i ich właścicielach. 11.03.03, 21:32
        1. Nie pisałem o wszystkich właścicielach psów, tylko o niektórych -
        tych "złych".
        2. Trawniki - dzieci się głównie bawią na trawnikach i nikomu to nie wadzi.
        Czasami człowiek chce sobie skrócić drogę i wejdzie na trawnik i po
        chwili "ciap!".
        • Gość: Rafis Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 21:55
          wielki_czarownik napisał:

          > 1. Nie pisałem o wszystkich właścicielach psów, tylko o niektórych -
          > tych "złych".
          > 2. Trawniki - dzieci się głównie bawią na trawnikach i nikomu to nie wadzi.
          > Czasami człowiek chce sobie skrócić drogę i wejdzie na trawnik i po
          > chwili "ciap!".

          W europejskich krajach trawnik to miejsce gdzie można spokojnie spacerowac i
          nic mu sie nie dzieje.Np w Wiedniu.
          • Gość: T.O.N.Z. Re: Właściciele powinni zjadac gówna po swoich .. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 22:04
            .. pupilkach
      • isis! Re: O pieskach i ich właścicielach. 12.03.03, 00:44
        Bravo bet!!! Wyjęłaś mi cały ten tekst z ust i dzięki, że nie muszę już układać
        swojego. Podpisuję się nogami i rękami (oraz łapami mojego psa :)
    • nxa Re: O pieskach i ich właścicielach. 11.03.03, 22:15
      Stale powracający temat. Niestety powinien powracać często. Dwa lata temu
      władze miasta uchwaliły obowiązek sprzatania odchodów po psach (i jeszcze parę
      innych obowiązków). Zagrożone jest to karą dość wysoką, dokładnie nie pamiętam
      300 czy 500 zł. I co z tego - nic. Rafis, za palantów co porzucają psy płacą
      podatek właściciele psów - z założenia jest przeznaczony na utrzymanie
      schroniska. Idiotyczne. Płać za mnie podatek i ubezpieczenie, bo mi się nie
      chce. W/w wspomniany podatek płaci około 10% (słownie dziesięć) właścicieli
      psów. Po co przepisy, których nie można wyegzekwować? Nie rozśmieszajcie mnie z
      tą strażą. Śmieszne ludziki co w razie kłopotów znikają w krzakach
      (autentyczne). Dziadka emeryta z malutkim kundelkiem będą karać mandatem a
      resztę ominą z daleka.
      Żeby było jasne - mam psa. Jak wszedł przepis o sprzątaniu, nosiłem reklamówkę
      i sprzątałem. Śmiechu było co nie miara. Śmiali się właściciele psów
      i "bezpsowi" spacerowicze. Więcej z siebie idioty nie będę robił.
      • Gość: Rafis Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 22:21
        nxa napisał:

        > Stale powracający temat. Niestety powinien powracać często. Dwa lata temu
        > władze miasta uchwaliły obowiązek sprzatania odchodów po psach (i jeszcze
        parę
        > innych obowiązków). Zagrożone jest to karą dość wysoką, dokładnie nie
        pamiętam
        > 300 czy 500 zł. I co z tego - nic. Rafis, za palantów co porzucają psy
        płacą
        > podatek właściciele psów - z założenia jest przeznaczony na utrzymanie
        > schroniska. Idiotyczne. Płać za mnie podatek i ubezpieczenie, bo mi się nie
        > chce. W/w wspomniany podatek płaci około 10% (słownie dziesięć) właścicieli
        > psów. Po co przepisy, których nie można wyegzekwować? Nie rozśmieszajcie
        mnie z
        >
        > tą strażą. Śmieszne ludziki co w razie kłopotów znikają w krzakach
        > (autentyczne). Dziadka emeryta z malutkim kundelkiem będą karać mandatem a
        > resztę ominą z daleka.
        > Żeby było jasne - mam psa. Jak wszedł przepis o sprzątaniu, nosiłem
        reklamówkę
        > i sprzątałem. Śmiechu było co nie miara. Śmiali się właściciele psów
        > i "bezpsowi" spacerowicze. Więcej z siebie idioty nie będę robił.

        śmieja sie a potem płacza,że brudno i nasrane.Co za kraj.
        • nxa Re: O pieskach i ich właścicielach. 11.03.03, 22:30
          Zapomniałem napisać. Po wprowadzeniu wcześniej wspomnianej uchwały, kilka
          sklepów zaopatrzyło się w "sprzęt jednorazowy". Pytałem się w kilku miejscach
          ile sprzedali. Maksimum wynosi 2 sztuki.
          • Gość: Rafis Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 22:37
            nxa napisał:

            > Zapomniałem napisać. Po wprowadzeniu wcześniej wspomnianej uchwały, kilka
            > sklepów zaopatrzyło się w "sprzęt jednorazowy". Pytałem się w kilku
            miejscach
            > ile sprzedali. Maksimum wynosi 2 sztuki.

            W sumie to trudno wymagac od ludzi,którzy czestokroc sami szczaja a nawet
            srają w miejscach do tego nie przeznaczonych o to aby pilnowali psów.
    • Gość: rybak Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.strzegom.sdi.tpnet.pl 11.03.03, 22:43
      Mam psa, dość dużego. Z uwagami wielkiego_czarownika na ogół się zgadzam. Dla
      wyjaśnienia i załagodzenia obrazu chcę powiedzieć, że:
      1. kiedy dochodzę do parku, spuszczam psa ze smyczy, jeśli w pobliżu nikogo nie
      ma, i wybieram odludne alejki; pies potrzebuje trochę swobody, a jest łagodny i
      może biegać bez kagańca; patrząc od strony przechodniów zasada, która - jak
      zakładam - panuje w tym przypadku, brzmi: jeśli pies nie idzie na smyczy, to
      znaczy, że jest ułożony, a więc niegroźny; jedne psy zatem mogą biegać
      swobodnie, inne nie;
      2. też nie lubię, kiedy pies próbuje mnie nachalnie obwąchiwać (zdarza się to
      raczej u znajomych niż na dworze); z drugiej strony wiem, że jego głównym
      źródłem orientacji jest węch - tak jak dla człowieka wzrok; neurotyczne reakcje
      na psie obwąchiwania przypominają mi równie neurotyczne reakcje niektórych
      ludzi na cudze spojrzenie, na wzrok skierowany wprost na nich - reakcją jest
      lęk, zmieszanie, niepewność, chęć ucieczki, ogólny dyskomfort, gwałtowne
      rozdrażnienie, czasem agresja;
      3. sądząc po liczbie informacji o agresywnych psach i agresywnych ludziach, to
      raczej nasz gatunek powinien chodzić krótko na smyczy i w kagańcu, a już bez
      wątpienia moja sąsiadka, która wydziera się, żebym nie przechodził z psem (na
      smyczy) na spacer pod jej oknem; chyba prościej byłoby umieścić to okno gdzie
      indziej, no nie?
      4. w parkach za granicą są trawniki użytkowe, ale i są (przeważnie) takie, po
      których się nie chodzi, o czym informują stosowne tabliczki. (To uwaga do
      rozmówcy z Wiednia.)
      Pozdrawiam
      • Gość: Xiv Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.blueyonder.co.uk 13.03.03, 16:22

        W tej zagranicy, którą ja zanam (jest za moim oknem) - piesków, psów czy
        psiaków jest dużo mniej niż w Polsce, parków z wydzielonym obszarem tylko dla
        psów znam dwa, parków, gdzie nie można wprowadzać psów - około dzisięciu,
        parków i skwerów, gdzie kara za psie gówienko wynosi od stu do tysiąca funtów -
        mnóstwo. I dlatego śniadanie na trawie jest przyjemnośćią :).

        Xiv (Londyn)
      • Gość: lll Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 15.03.03, 00:48
        Gość portalu: rybak napisał(a):


        > może biegać bez kagańca; patrząc od strony przechodniów zasada, która - jak
        > zakładam - panuje w tym przypadku, brzmi: jeśli pies nie idzie na smyczy, to
        > znaczy, że jest ułożony, a więc niegroźny; jedne psy zatem mogą biegać
        > swobodnie, inne nie;

        U mnie zasada jest taka ze cholera wie, bo to zalezy od wlasciciela czy psa
        spusci ze smyczy bez kaganca czy nie. Kiedy biega sie po parku trzeba zwalniac
        przy kazdym psie bo nie wiadomo jak zareaguje, przeciez nie ma napisane na
        czole ze jest ulozony. Z doswiadczenia wiem ze wiekszosc puszczonych luzem
        niestety ulozona nie jest.




    • Gość: Jarek Mili ludzie z sąsiedztwa... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 23:09
      Problem psów w mieście (na wsi jest inaczej) sprowadza się do pojecia "wolnosci
      osobistej".
      Jeżeli ktoś narusza nasze prawa (np. łamiąc uchwałę rady) to w tym przypadku
      godzi w nasze prawa. Dlatego też rada miasta wymyśliła przepisy
      dotyczace "ochrony" mieszkancow ktorzy psy moze i lubia ale nie maja
      przyjemnosci w kontaktach bezposrednich z nimi lub ich odchodami. Dlatego tez
      uwazam ze powinna straz miejska karac "delikwentow" ktorzy nie stosuja sie do
      tych przepisow.

      Wzrusza mnie za to zawsze (tu nawiazanie do tematu) zachowanie osob z
      sasiedniego budynku, ktore wygrodzily sobie kiedys podworko wraz z parkingiem,
      zamontowaly zamykane bramy i wyprowadzaja pieski poza "swoj" teren na
      ogolnodostepny trawnik i plac zabaw dla dzieci. Jak mam wytlumaczyc dziecku ze
      nie moze wejsc na trawnik na ktorym stoja drabinki, hustawki i jest piaskownica
      bo DOSŁOWNIE (co widac po zimie) jest tam ziemia uzyzniona co kilkanascie
      centymetrow. Oczywiscie mieszkancy mojego bloku wraz ze swoimi opieskami takze
      opodrozuja na ten trawniczek. A o zadnych perswazjach nie ma mowy - tabliczki z
      napisem "plac zabaw dzieciecych" nie pomagaja tez.
      Widzialem kiedys tez jak paniusia wpuscila swojego peska na specjalnie
      wygrodzone płotem podworko dla dzieci zeby sobie zrobił do piaskownicy.

      Wnioski:
      Pogadac na forum to my sobie mozemy :(
      Jaki narod taka kultura :(
      A przepisy sa zeby je mozna bylo lamac :(

      Pozdro J.
      • Gość: clin Re: Mili ludzie z sąsiedztwa... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.03, 08:04
        W Śródmieściu jest jeszcze ciekawiej.Na mojej ulicy( Jagiellończyka) nie ma
        kawłka zieleni.I psy srają na chodnikach.Raz zwróciłem uwagę właścicielowi
        pupilka ,że jego pies obsrywa chodnik.No to mi odpowiedział ,ze opłaca
        podatek.Ale czego wymagać od czworonogów ,jak ich właściciele szczają po
        klatkach i śmietnikach? Nie mam psa ,ale gdy kupię sobie dom na wsi to będę
        miał dwa.Nigdy w mieście.Uważam ,że posiadanie psa w mieście powinno być bardzo
        wysoko opodatkowane.Min 1000 zł.Całe pieniądze uzyskane w ten sposób,powinny
        być przeznaczone na urządzenie terenów dla czworonogów .
        Jak byłem w Czechach ,w Holandii nie widziałem w ogóle psów ,o gównie na
        chodniku nie wspomnę .Czyli jak się chce to można.
    • szoppracz1 Na Nowym Dworze psie g...na i mocz... 12.03.03, 09:10
      Na Nowym Dworze psie g...wna i mocz są wszędzie - na klatkach schodowych, w
      windach, na schodach, chodnikach, trawnikach, przed sklepami. Dosłownie g...no
      na g...nie. I właśnie z tym kojarzy mi się przedwiośnie. Błogosławić należy
      ostatnie deszcze, które choć w części rozwiązują ten cuchnący problem.
      Znam klatkę schodową, w której mieszka stary jak świat ogromniasty owczarek
      kaukaski. Odór po przejściu lub przejechaniu windą tego psa jest tak
      straszliwy, że niektórym mieszkańcom lub ich gościom zdarzyło się puścić
      przysłowiowego pawia. Sąsiedzi wzywali sanepid, niestety bezskutecznie. Podobno
      smród jest niezmierzalny. Lubię psy, ale ignorancja i lenistwo ich właścicieli
      są potworne. Wokół osiedla jest mnóstwo terenów zielonych, gdzie psiska mogą
      się wypróżnić i wybiegać do woli.
    • Gość: bet Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.provider.pl 12.03.03, 10:38
      Pomysł na podniesienie podatków od psów nie jest chyba najlepszy. Już teraz 40
      zł to dla niektórych duży wydatek, a coraz więcej jest przypadków,kiedy ludzie
      niestety ze względów finansowych porzucają swoje psy, bo nie stać ich na
      utrzymanie. Kto zapłaci np. 200 zł za psa?
      Chcąc uratować przynajmniej jedno psie życie wzięłam psa ze schroniska i jakby
      tak spojrzeć na ten fakt bardziej cynicznie, to mogłabym zadać pytanie: ile
      pieniędzy zaoszczędziło miasto, dzięki takim ludziom jak ja? Pomijam już fakt
      samego kosztu zakupu zwierzęcia + szczepienia, ale co z karmieniem? Na pewno
      rocznie jest to suma o wiele większa niż 200 zł.
      Zgadzam się, że nie wszyscy płacą podatek, a to co wpływa nie jest sumą
      wystarczającą do pokrycia kosztów stworzenia placów dla psów, ale za 40 zł taki
      zestaw do sprzątania to mogłabym dostać gratis? Chyba lepiej takie łopatki(+
      ew. jakieś ulotki nt. ekologii) rozdać i w ten sposób jakoś uświadamiać ludzi,
      niż nic nie robić w kwestii edukacji, a tylko karać i narzekać.
      Myślę, że znalazłoby się wiele osób, które sprzątałyby po swoich psach, a i ci
      niechętni temu z czasem by się może przekonali, ale na to potrzeba czasu! Nie
      zmieni się nawyków i przyzwyczajeń ludzi w ciągu jednego dnia! Dlatego
      potrzebne są różnego rodzaju akcje uświadamiające i pokazujące, że jednak warto
      sprzątać.
    • emi_l Re: O pieskach i ich właścicielach. 12.03.03, 22:24
      Taak...już kiedyś przerabialiśmy podobny wątek.Tak - mam psa, który jest
      bokserkiem - więc i kupy spore sadzi. Chciałam kiedyś zaopatrzyć się w
      specjalny zestaw do sprzątania nieczystości. Po kilkudniowych poszukiwaniach
      udało mi się w końcu znaleść sklep, który posiadał ten trudnodostępny towar.
      Jednak to, co mnie odrzuciło to cena. Łopatka + pierwszy zestaw torebek (20
      sztuk - czyli jakieś 10 dni)14,00, czy 17,00pln. Pozostałam więc przy foliowych
      woreczkach (100 sztuk ok. 2.00pln), używam ich do tej pory. Kiedy pracowałam w
      Rynku, codziennie przechodziłam z psem do pracy przez ulicę Oławską. Kiedy
      młodemu zdarzyło się walnąć klocka na chodniku (miał wtedy około 6 miesięcy -
      wytrzymanie do trawnika nie wchodziło w grę) wyciągałam z torby woreczek i
      wyrzucałam kupę do kubła na śmieci - nie udało mi się znaleść niczego bardziej
      odpowiedniego. "Przemiła" pani sprzedająca bilety parkingowe (niewysoka blondi
      w mini spódniczce) podbiegała do mnie krzycząc i machając rękami, "że mam tego
      tutaj nie wyrzucać, bo ona tu stoi cały dzień i je przy tym kuble śniadanie".I
      jak się czułam? - jak idiotka. Zamiast zostawić to na chodniku - niech sobie po
      tym depcze przez następne siedem godzin, ja zapie***łam następne 100 metrów do
      innego kubła, którego nikt nie obsiadywał.Skubaniec jakoś tak tą Oławską sobie
      upodobał do załatwiania się...Jednak złość przeszła mi zupełnie pewnego dnia,
      kiedy podeszła do mnie starsza pani mieszkająca tuż obok miejsca, które właśnie
      sprzątałam - i powiedziała: "Dziękuję. Bardzo pani dziękuję."
      Mieszkam w ochydnej dzielnicy, jeśli chodzi o właścicieli psów - po prostu
      masakra... Jedyny dość obszerny trawnik w okolicy jest dokładnie zasr**y.
      Właściwie to ostatnio mam problemy z wejściem na ścieżkę. Parę dni temu
      zobaczyłam pana z grabkami i wiaderkiem - moja radość była nie do opisania -
      niestety okazało się, że wysprzątał tylko kilumetrowy odcinek pod oknami pani
      mieszkającej na parterze... Nie jestem w stanie zliczyć ilości psów w mojej
      okolicy. Setka będzie spokojnie - wszystko to jest wyprowadzane na jeden,
      kilkudziesięciometrowy trawnik, na którym -tak- latem bawią się dzieci i
      miejscowi żule raczą się chłodnym piwkiem i tanim winem. Gdyby tak od każdego
      psa, który się tutaj załatwia sciągnąć dyszkę miesięcznie, to na rabatki z
      tulipanami by wystarczyło. W zeszłym roku wyremontowano i zagospodarowano park
      na ul. Komuny Paryskiej/Podwalu przy fosie. Super. Aż miło mi się tam łaziło z
      moją córą. Kolejna scenka: Na każdej bramce widnieje duży napis: "zakaz
      wprowadzania psów". Dobrze. Ulicą przechodzą państwo - na oko w okolicach
      sześćdziesiątki. Pani - futerko i obcasiki, pan - elegancki płaszcz. Za nimi
      biegnie piesek. Pani otwiera bramkę parku, bierze pana pod rękę i idą sobie
      dalej ulicą... piesek wbiega na ścieżkę i robi kupsztalka dokładnie na środku.
      Dogania właścicieli i beztrosko kontynuują popołudniowy spacerek... Szlag
      jasnisty mnie trafia i dostaję nerwowych skurczy... Jeśli pod własnym domem
      zwracam uwagę kobiecie z chartem afgańskim, że to nieładnie, że piesek na
      chodniku kupkę robi, to babsko po prostu udaje, że mnie nie słyszy i idzie
      sobie dalej - dumna i blada ze swoim chartem. Codziennie stoi po drugiej
      stronie ulicy radiowóz. Dlaczego żaden policjant nie interweniuje, kiedy idę z
      dzieciakiem i psem do przedszkola, i jesteśmy atakowani przez psa biegajacego
      luzem po ulicy, bez kagańca, którego pani właśnie kupuje sobie papierosy w
      kiosku? Stoją tylko i zatrzymują kierowców... Ach - wczoraj powiedziała do
      mnie "przepraszam". Ale psa na smycz nie przypięła. Dzisiaj zresztą też się
      rzucał na mojego psa. To samo tyczy się wilczura, który też jest agresywny i
      szczekliwy - właściciel po prostu się do niego nie przyznaje. Kiedyś zaatakował
      mojego psa - kiedy rzucił się z zębami i nie byłam w stanie sobie poradzić -
      krzyknęłam, żeby zabrał psa - powiedział, że to nie jego pies. I jak się tego
      pozbyć? Jak z tym walczyć? Mam sprzątać po wszystkich? Mam łapać wszystkie
      puszczone luzem psy i do schroniska zawozić? (nie zawsze się da). Kiedyś Straż
      zwróciła mi uwagę na to, że mój pies bez kagańca łazi. Dobrze - kupiłam -
      nauczyłam nosić. Spuszczam go ze smyczy tylko nad Odrą. Na podwórku - nigdy. W
      tej chwili jest całkowicie bezbronny, jesli zostaje zaatakowany przez w.w.
      kundla. Mogę sobie zdzierać gardło w końcu krzycząc do tych cholernych
      ludzi...Tylko po co? To nic nie da...Bo to nie jest wina psa, że chce mu się
      kupę. To nie jest wina psa, że atakuje wszystko, co się rusza - został
      niewłaściwie wychowany, albo raczej wcale. To nie jest wina psa, że go nie
      zaszczepili, nie zapłacili za niego podatku, nie kupili kagańca, nie prowadzą
      na smyczy. Zwierzaki chyba łatwiej byłoby nauczyć porządku, niż tą ignorancką
      bandę brudasów.

      eeech...-pozdrawiam - emi...
      • wielki_czarownik Policja i SM powinny się wziąść za tą sprawę 12.03.03, 22:28
    • emi_l Re: O pieskach i ich właścicielach. 12.03.03, 22:36
      ale się rozpisałam.....boszszsz.....
      • Gość: Rafis Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.03, 22:47
        emi_l napisała:

        > ale się rozpisałam.....boszszsz.....

        ale jak pięknie mimo iz o kupach :)
      • Gość: duzY emi_I nię pękaj. IP: *.dtvk.tpnet.pl 13.03.03, 15:39
        Gadanie nic nie da. Tylko dobry przykład może upowszechnić właściwe zachowanie.
        Dziś Ty (bo za bardzo nie doczytałem sie by inni Forumowicze-psiarze też to
        robili) - jutro może większość.
        Pozdrawiam.
    • nxa Re: O pieskach i ich właścicielach. 13.03.03, 21:48
      Emi_l, ja Ciebie podziwiam. Życzę wytrwałości w Twoim postępowaniu. Ja na to
      chyba jestem zbyt nerwowy. Obyś nie była wyjątkiem potwierdzającym regułę.
      Pozdrawiam
      • Gość: eta5 wolę jak mnie pies obwącha IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.03, 12:51
        niż jak na mnie nadmucha wstretny palacz.
        Obwąchiwanie Wam strasznie przeszakadza, ale od tego sie nie umiera.
        Ludzie a mi przeszkadza jak cholera jak idzie ulica przede mna człowiek i pali
        papierosa. Ja musze to wdychać a jak mu zwracam uwage to on reaguje tak jak Wy
        kiedy Was piesek powacha.
        Jak zwróciłam raz babie w toalecie że pali to powiedziała żebym spier...ala.
        Ja zdecydowanie wolę być obwachana przez stado psów.
        • Gość: agil Re: wolę jak mnie pies obwącha IP: *.gaj.lanet.wroc.pl 15.03.03, 17:51
          tak i jeszcze pewnie auta ci przeszkadzają że dymią i ktoś puscił bąka. "fajnie
          jest jak się idzie w jasnych spodniach a mnie obwąchuje pies i zostawia ślady i
          jeszcze sobie po mnie poskacze normalnie super bo właśnie się spieszył na
          spotkanie w ważnej sprawie i nie zdążyłem bo musiałem się wrócić przebrać no
          rewelacja no super byłem szczęśliwy
          • Gość: eta5 Re: wolę jak mnie pies obwącha IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.03, 10:06
            owszem gdybyś puścił baka w windzie zwróciłabym ci uwage.
            Palenie w miejscach publicznych jest zabronione a ulica jest miejscem
            publicznym, czyż nie mądralo
    • Gość: Marianescu Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: 62.233.249.* 15.03.03, 16:51
      Mnie także bardzo denerwuje ten śmierdzący problem. Mieszkam na Nowym Dworze i
      podobnie jak autor jednego z poprzednich postów muszę codziennie lawirować
      między psimi odchodami. Dodaję tutaj dla wiadomości pewnych cynicznych
      forumowiczów, że nie chodzę po trawnikach, ale chodnikach!

      Trudno winić oczywiście psy - z fizjologią nie wygramy. Martwi mnie jednak, że
      zdecydowana większość właścicieli czworonogów ma, przepraszam za wyrażenie, w
      dupie swoich sąsiadów i ich prawa. Co to znaczy, że :nic mi się nie stanie, jak
      obwącha mnie pies??? Przepraszam, po prostu sobie tego nie życze i już!!! Jeśli
      ja podejdę do własciciela psa i poocieram się o niego, to przecież też mu się
      nic nie stanie, hehe. Już widzę to oburzenie i panikę w oczach ludzi :-).

      Czytałem kiedyś, że w Polsce jest więcej psów niż w całych Stanach
      Zjednoczonych. Nie jestem do końca przekonany, czy jest to prawda, ale,
      szczerze mówiąc, nie zdziwiłoby mnie to specjalnie.

      Czasami obserwuję mimochodem właścicieli psów. Nierzadko mi ich żal. Nie macie
      wrażenia, że cześć z nich to osoby samotne? Dla nich pies to jedyny przyjaciel.
      On przynajmniej się zawsze cieszy na widok swojego pana, zawsze czeka i tęskni.
      Dlatego podejrzewam to takie proste, dużo prostsze mieć psa niż kochaną osobę.
      Odbiegam chyba od tematu...

      Zastanawiam się, czy zaraz mi tu ktoś nie napisze, że nie mam serca, nigdy nie
      miałem psa, czy coś takiego... Ciekawe czy istnieje taka zależnośc, że mając
      czworonoga, człowiek staje się mniej czuły na smród, kupy i przede wszystkim
      drugą osobę, która staje się dużo mniej ważna od własnego pupilka. Ja coraz
      bardziej w to wierzę. Trochę prowokuję, ale coś w tym jest.
      • Gość: km2bp Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 01:58
        U mnie natomiast wstręt do psich odchodów pojawił się niedawno od chwili gdy
        sam mam pieska maskotkę który tyle nasra co gołąb a narażony jest na wdepniecie
        w wielkie cuchnące gówno jakiegoś wielkiego psa który porostu nie nadaje się
        aby trzymać go w ciasnym mieszkaniu wśród blokowisk .To tak jakby hodować sobie
        pod jednym dachem świnkę ( ponoć równie inteligentne jak psy)Naprawdę coś
        należy zrobić z tym problemem który uwidacznia się szczególnie po zimie gdy
        wyłażą z pod śniegu wszystkie (gówniane mrożonki ) z kilku miesięcy i trawnik
        sprawia wrażenie gnojowika, może to jest nawóz dla trawy może ,ludzie nie
        powinni po trawnikach łazić ,ale pies który po takim gnojowiku się
        przespaceruje poliże sobie łapę i już może złapać robaki lub inne świństwo. No
        i jeszcze jedno wielu właścicieli pozwala na spanie swego pupilka w łóżku .
        wypada się zastanowić po czym pupilek biegał na dworze.
        Odrębnym wielkim problemem dla miłośnika zwierząt są obecne wszędzie na
        nieużytkach w obrębie dużych skupisk ludności SZKŁA kaleczące łapki naszym
        kochanym zwierzakom . Ludzie którzy beztrosko i bezmyślnie tłuką butelki gdzie
        popadnie to nawet nie wyobrażają sobie jakie wielkie zło czynią .Naprawdę
        jesteśmy narodem brudasów.
        Pozdrawiam km2bp
    • Gość: krystyna Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 16.03.03, 16:43
      wielki_czarownik napisał:

      > Co sądziecie na temat właścieli psów pozwalających załatwiać im się gdzie
      > popadnie (na placu zabaw, w piaskownicy, na trawniku przed domem)? Nie
      > uważacie, że zbyt często zdarza się, że człowiek wdeptuje w psie g... pod
      > samym domem? Strach przejść nawet przez trawnik.
      > Jak widzicie pomysł nakazania pod groźbą grzywny, by każdy kto wyprowadza psa
      > musiał mieć (i używać) specjalnych łopatek do czyszczenia odchodów?

      -----------------------------------------------------

      Rozwiazanie jest proste, tylko musza chciec zarowno Wladze Miasta jak i
      wlasciciele pieskow.

      Wladze miasta albo spoldzielnie mieszkaniowe powinny zainstalowac po kilka
      koszy w kazdej dzielnicy, w parkach.
      Wlasciciele powinni zaopatrzyc sie w czarne troche grubsze torebki foliwe
      wielkosci wiekszej rekawiczki.
      Zakladajac torebke jak rekawiczke, zebrac psie odchody, odwrocic torebke,
      zwiazac w supel i wrzucic do pojemnikow ( koszy) specjalnie przeznaczonych to
      tych celow.

      Tak przynajmniej rozwiazano sytuacje u nas i nie ma problemu. Kosze sa
      specjalnie oznakowane i regularnie oprozniane.
      dzieci moga bawic sie na trawnikach i nikt nie wdeptuje w...

      Czytalam wypowiedzi niektorych Forumowiczow o lopatkach etc..., przeciez to
      jest bardzo niewygodne. Torebka plastykowa jest wielkosci chusteczki do nosa,
      nie zabiera miejsca i sprzatanie psich kupek jest bardziej higieniczne.

      Trzeba tak niewiele zeby kazdy byl zadowolony.


      Krystyna

      • Gość: km2bp Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 00:17
        Wiesz co sobie pomyślałem. Sprawę gówna sama przyroda rozwiązuje najlepiej bo
        gówno z czasem się samo rozłoży i w dodatku użyźni glebę a wymyślony przez
        ludzi foliowy woreczek nie. I to jest największe GÓWNO naszych czasów bo co
        prawda słyszy się o tworzywach ulegających biodegradacji ale stosuję się w
        większości takie które przetrwają setki lat , takie wieczne śmieci dla naszych
        dzieci Sam już nie wiem czy warto gówno zaczepiać? Pozostaje chyba tylko
        sprawdzona metoda . Omijać z daleka.
        km2bp
        PS do sklepu już od dawna chodzę z siatką szmacianką a nie tak jak większość że
        co zakupy to kilogramy jednorazówek i foliówek zużytych.
        • Gość: Krystyna Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 18.03.03, 17:44
          Gość portalu: km2bp napisał(a):

          Sam już nie wiem czy warto gówno zaczepiać? Pozostaje chyba tylko
          > sprawdzona metoda . Omijać z daleka.
          ........................................................

          Powodzenia, omijaj g... zwlaszcza na nieoswietlonych ulicach.

          A co do uzyzniania gleby psimi g... to musialby sie wypowiedziec ktos z
          Sanepidu.
          Nie jestem przekonana czy bylbys szczesliwy gdyby twoje dzieci bawily sie psim
          g... w parku albo w piaskownicy.

          Krystyna

          Tutaj nie ma problemu z woreczkami, a jak wiesz Skandynawia jest szczegolnie
          przewrazliwiona na punkcie ochrony srodowiska.

          • Gość: km2bp Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 23:34
            Skoro już o gównie i dzieciach mowa to przypomniał mi się taki stary dowcip:
            Siedzi Jasio w piaskownicy i miesza piasek z gównem
            widzi to kominiarz i mówi:
            -Co ty robisz?! Co to ma być?!
            Na to Jasio:
            -Kominiarz
            Kominiarz poszedł poskarżył się policjantowi
            podchodzi policjant :
            -Co ty dziecko robisz?! Co to ma być?! Pewnie zaraz mi powiesz że policjant?
            - Nie za mało gówna
    • Gość: Alex Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.03, 19:35
      Tak jasne, a może pokażesz gdzie są specjalne kubły na takie odchody ???
      Czy może właściciele paradować z nimi w rękach po całym mieście i wrzucać je
      do zwykłych pojemników na śmieci ?
      Na trawniku taka kupa bardzo szybko się rozłoży i zniknie, a kilkanaście kup w
      jednym metalowym i żadko sprzątanym kuble na śmieci to dobiero była by fabryka
      zarazków.
      Prawdę mówiąc o wiele bardziej uciążliwi są siedzący na wszystkich ławkach
      pijaczkowie obalający winiaki i robiący wielkie, śmierdzące kupska pod
      krzakami oraz sikający w biały dzień pod murkami.
      Nie macie poważniejszych problemów niż parę psich kup ?
      • Gość: Krystyna Re: O pieskach i ich właścicielach. IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 16.03.03, 20:27
        Gość portalu: Alex napisał(a):

        > Tak jasne, a może pokażesz gdzie są specjalne kubły na takie odchody ???
        > Czy może właściciele paradować z nimi w rękach po całym mieście i wrzucać je
        > do zwykłych pojemników na śmieci ?
        > Na trawniku taka kupa bardzo szybko się rozłoży i zniknie,
        > Nie macie poważniejszych problemów niż parę psich kup ?

        ----------------------------------------------------
        Jezeli dokladnie przeczytasz moj post to dowiesz sie kto powinien zmontowac
        takie kubly.
        W tym sek, ze Wladze Miejskie tym nie przejmuja sie, a Sanepid nie reaguje, no
        i jak z niektorych wypowiedzi wlascicieli pieskow wynika im tez nie przeszkadza
        wchodzenie w psie g....
        A wiec slizgajcie sie na psich kupach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka