Dodaj do ulubionych

Żeby 2+4 rownało się 4

IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 10:53
Poloniści krytykują używanie obcych wyrazów do polskiej mowy.
Ciekawe , jak mamy po polsku nazwać komputer , kalkulator , bit ,
robot , papier , lampa , żyrafa, kaseta , dysk , wideo , telewizor , telefon ,
kiwi , banany , kartofle i tysiące innych popularnych słów języka polskiego ,
które zostały niegdyś przez nas zapożyczone .
Język angielski jest w 70% zbudowany ze słów zapożyczonych
i nikt tam na alarm nie bije . Bo właściwie po co . To bezsensowna
walka z ewolucją i kształtowaniem się języka .
Natomiast nikt ze strażników mowy polskiej nie zaneguje abusowania
już powszechnie przyjętych słów - o pardon , nadużywania .
Co w języku polskim znaczy 'reforma' , 'prawo' , 'odnowa' albo
'solidarność'. Co znaczy 'kompetencja' , 'ekspertyza' , 'prywatyzacja' ,
czy 'opinia publiczna'. A może ktoś mi wyjaśni współczesne znaczenie
wyrażenia 'mąż stanu ' , 'humanistyczny','ekonomia'. Najwyższy czas ,
by zdefiniwać praktyczne użycie tych słów i wypełnić luki w naszym
słownictwie na podmioty , którym te słowa były przypisane w jakiejś
tam przeszłości .
Często słyszę
- Ten człowiek to prawdziwy hunanista . On nie ma głowy do nauk
ścisłych .
Tak , nauki ścisłe wymagają ścisłego i precyzyjnego myślenia .
Czyżby nie dotyczyło to nauk humanistycznych .
Proponuje takie definicje:
reforma- nieprzemyślana i chaotyczna zmiana .
prawo -kierunek(lewo,prawo)
bliżej nieokreślona kategoria parii politycznych(lewica,prawica).
zbiór zasad działania jednoski i grup w społeczeństwie który
jest główną przyczyną bezprawia.
odnowa- to samo w innym wydaniu
solidarność-kumoterstwo
kompetencja-pratyjna (grupowa) przynależność
ekspertyza-patrz kompetencja
prywatyzacja-prywata
opinia publiczna-wydumana opinia ekspertów na tematy wirtualnego
społeczeństwa
mąż stanu-patrz kompetentny
humanistyczny-dotyczący języka ( nie uzywać starego znaczenia w
odniesieniu do człowieka ) .Proponuję dla dzisiejszego
znaczenia użyć nowego słowa 'chumanista'
Nie jest problemem że bułoparówkę nazwiemy hotdogiem albo
zamiast mlaskania myszą będziemy nią klikali . Bo to tylko wzbogaca
nasze słownictwo a nie zaśmieca . Problemem jest odbudowa polskiego
języka , by takie podmioty jak ' ',' ',' ' itd. , które
niegdyś
istniały , znalazły się w naszym słowniku i "by język giętki powiedział
to co pomyśli głowa" ale co ważniejsze , pamiętajmy , że rzeczywistość
ksztaltuje język a język rzeczywistość .
W naszej rzeczywistości , jak słusznie zauważył Prezydent , nie ma
ludzi niezastąpionych ( poprzez nadużycie słów ekspert i kompetentny -
słowo zostało a jego nośnik nie ) . Przyczyna jest prosta , tych niezastą-
pionych zastąpiono zastępywalnymi i zniknęli oni z naszego życia .
I tak też przychodzi nowa władza , przychodzą nowi ludzie .
W 2001 np. zmieniono wszystkich wojewodów na innych
'kompetentnych' , bo z tego samego ugrupowania partyjnego
co ekipa rządząca .
Pluralizm jest absolutnym nadużyciem w stosunku do naszego
społeczeństwa . Jesteśmy jedną grupą ludzi wierzącą w cuda ,
niewierzącą w mechanizmy rynkowe , bo ich nie znamy ,
niewierzącą w dobrą wolę grup rzadzących , czy na nich głosujemy
czy nie .
Łączy nas język stosujący przenazewnictwa takich zjawisk jak
oszustwo ( ściąganie na lekcajach od najmlodszych lat ) , brak
krytycznego i konstruktywnego myślenia ( te jest zastępowane
wiedzą o literaturze i nauczaniem plagiaryjnego naśladownictwa ) .
Nie rozumiemy słowa łapówka - kojarzy się tylko z pieniędzmi .
A to przede wszystkim znaczy dobra posadka ( zwróć uwagę
ile takich posadek jest w stanie dzierżyć jedna osoba ) .
Wiedza - znaczy papierek , fakt - nota urzędnika .
Molestowanie w naszym języku wogóle nie nazywane zjawisko.
A czy ktokolwiek postarał się nazwać to zjwisko
po imieniu ( nie mylić z flirtem ) .
Ja spróbuję pierwszy .
Molestowanie to zjwisko między dwoma osobnikami , gdy
jedna mająca władzę zwierzchniczą nad drugą , stara się wykorzystą
tą władzę do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych .
Do dalszej lektury zapraszam na stronie
strony.wp.pl/wp/d.d3
Zapraszam do dyskusji humanistów , niehumanistów i chumanistów .
A nuki ścisłe . Czy jesteśmy bezbłędni w tej materii . Weźmy statystykę .
10lat nie zajmuję się staystyką , więc wyszedłem z tematu , ale postaram
się sięgnąć pamięcią .
Przewidywalne statystyki wyborów pokazały ,że nie potrafimy przewidywać
precyzyjnie używając tego narzędzia . Owszem były wytłumaczenia ,
ale ja bym chciał by to wytłumaczył statystyk matematyk , a nie socjolog
psycholg czy publicysta , czy urzędnik biura statystycznego , bo ten
niekoniecznie musi być statystykiem a nawet z dużym prawdopodobieństwem
nie jest . Podejrzewam ,że ten statystyk podałby konkretne przyczyny
naszej nieprzewidywalności .
A może bankowość . To już powinno być przecyzyjne . To przecież
liczenie pieniędzy . Niech spojrzę na to z punktu widzenia klienta .
Jako klient mam wiele narzędzi do porównania kredytów - tzw.
kalkulatory kredytowe . Weź taki jeden kalkulator i sprawdź np.
koszt kredytu na 360 miesięcy na 9,57% przy inflacji 10% .
Co Ci wyjdzie . Koszt kredytu ponad 200% . A ty faktycznie
bierzesz ten kredyt za darmo! ( wyjaśnię zaraz dlaczego na nim
nie zarabiasz-przecież 9,57᝺ ) , bo spłacasz wartość pieniądza
pożyczonego co do grosza i bank na tym nie zarobi .
Dziwi Cię dlaczego 9,57 % kredytu zeruje koszty kredytu przy
inflacji 10% .Powinien to być kredyt na 10% a nie 9,57% .
Cóż przy wyższej inflacji ta różnia jest relatywnie jeszcze większa .
Wynika to z algorytmu przejścia z procentu w skali rocznej do
procentu w skali miesięcznej w bankach ( w tym przypadku ten
procent w skali miesięcznej wynosi 9,57/12=0,798 ) . Stosując
konsekwentnie ten algorytm do lokat możemy uzyskać dziwne
wyniki .Np. lokata miesięczna na 12% z odsetkami dopsywanymi
do lokaty przynosi zysk roczny wyższy od lokaty rocznej na 12,3% .
To jest dziwne , nieprawdaż .
Jak już czepiłem się tych kredytów to ciągnę dalej . Mając narzędzia
do porównań kredytów , owszem możemy porównać dwa kredyty
i wybrać ten lepszy ( co uwierzcie mi też nie jest takie proste ) .
A kupując kilogram mąki czy porównujemy każde dwa opakowania
ze sobą . Nie - przyjmujemy cenę za kilogram jako wsaźnik opłacalności.
Tym wskaźnikiem w kredytach nie jest %nominalny , bo dochodzi
jeszcze prowizja ( i kredyty w innych walutach ) . I tych rzeczy
nie można dodać by uzyskać pełny procent nominalny jaki zapłacimy
za kredyt . I tak np. kredyt na rok na 20% o prowizji 2% przynosi pełny
procent nominalny 26,73% ( przy inflacji 26,73 koszt kredytu wynosi 0).
Natomiast ten sam kredyt na 10 lat przynosi pełny procent nominalny
22,65% ( przy inflacji 22,65% koszt takiego kredytu wynosi 0 ) .
Powróćmy do przykładu z mąką . Nie porównujemy każdych
dwóch opakowań ale kierujemy się ceną za kg . Cóż , można
znaleźć taką jednostkę dla kredytów . Może to być np.
koszt kredytu/czas spłat , ale nie koszt jaki poda kalkulator kredytowy
ale ten prawdziwy koszt uwzględniający inflację . Chociaż nie jest to
optymalny wskaźnik . Dobrym jest %rzeczywisty . Z tym ,że trzeba
uważać co słowo %rzeczywisty oznacza . Cóż w moim słowniku .
oznacza procent jaki faktycznie traci klient na pożyczonej kwocie
gdyby miał dokonywać tych samych spłat przy inflacji 0 .
Dalsze wyjaśnienia na stronie strony.wp.pl/wp/d.d2
Zapraszam do dyskusji ekspertów , półekspertów i nieeksperów .
Nie jestem ekspertem czy pracownikiem banku .
Byłem nieusatysfakcjonowanym kredytobiorcą i stąd te uwagi i
przemyślenia .
Obserwuj wątek
    • Gość: sfsf Re: Żeby 2+4 rownało się 4 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.01, 10:58
      Mamy więcej pracowników sądów na głowę mieszkańca niż

      każdy inny kraj europejski ( i nie tylko europejski ale każdy

      cywilizowany ) . Mimo tego , potrzbujemy zatrudnić jeszcze

      więcej , by sprostać wymaganiom naszej rzeczywistości prawnej .

      Możliwe przyczyny:

      1.Nasza rzeczywistość prawna zaczyna przerastać realia?

      Zaczyna pojawiać się rozwarstwienie między rzeczywistością a

      rzeczywistością prawną . Fakty stają się mniej istotne wobec pa-

      pierkowej rzeczywistości . Nie liczy się ewidentny fakt , ale jego

      polska klasyfikacja prawna . Mamy już dwie logiki . Tą ludzką i

      tą administracyjną i co zgroza ta administracyja jest ważniejsza.

      Zapewniam , że tak nie dzieje się w stanach . Mieszkałem tam

      7 lat . Ewidentny fakt zawsze automatycznie wykluczał admi-

      nistracyjny błędny zapis ( w moich przypadkach ).

      2.Pracownicy sądu są mało wydajni?

      Ich wydajność mierzy się chyba ilością produkowanej bazgrani-

      ny . W tomach akt gubione jest sedno sprawy .

      Jako tłumacz pracował dla Anglika , który chciał kupić fabrykę .

      Nie wertując tych tomów papierkowej rzeczywistości doszedłem

      do wniosku , że on chciał tą fabrykę kupić za darmo . Strone polska

      wzięła mnie za 'oszołoma',natomiast anglik po nieudanych 'negocjacjach'

      przyznał mi rację twierdząc, że jestem 'sharp with numbers' .

      3.System selekcji do tego zawodu jest nieefektywny?

      a. w USA student prawa musi mieć ukończone inne studia

      zanim podejmie studia prawnicze . Co może być dla nas

      dziwnym- nie jest to historia . Mogą to być przedmioty tj.

      English , matematyka , biznes i administracja , być może też

      historia . ( nie wiem jak jest w innych krajach )

      Studiowanie każdego z tych przedmiotów wymaga w Ameryce

      krytycznego i analitycznego myślenia . U nas tylko matematyka .

      Niemyślący anlitycznie uczniowie polskich szkół , są a posiadający

      dar gadactwa plagitoryjno-paplanijnego są już w poczatkowej fazie

      edukacji klasyfikowani jako humaniści .

      Zauważmy , że wśród rzeszy 'humanistów' polskich , mało kto zna

      język obcy - oni po prostu nie są w stanie go się nauczyć . Są oczy-

      wiście wyjątki , znam takiego , ale on był też dobry z matematyki gdy

      chciał , a z polskiego miał 3+ w szkole średniej . Jego talent został w

      w mojej szkole odkryty przez matematyka i on pokierował go na

      olimpiadę , dzięki czemu uczeń mógł zostać zuważony przez nasz system.

      Teraz jest dr na uniwersytecie gdańskim i włada kilkoma językami .

      Bardzo produktywna jednostka . Ale to wyjątek .

      4.Kompetencje

      U nas nie ma ludzi kompetentnych , którzy są bezpartyjni .

      Jakiekolwiek umiejętności nie są brane pod uwagę u

      bezpartyjnch . W zasadzie mamy dwie klasy społeczne :

      I-kategorii : partyjni

      II-kategorii : bezpartyjni

      Wśród tych kategorii są jeszcze podkategorie

      I-kategoria : ci co biorą i dają

      II-kategoria : ci co nie potrafią dawać i brać

      III-kategoria: ci co nie chcą brać lub dawać-
      wymierający gatunek Polaka

      ad.I Nam się kojarzy branie z gotówką .
      Od sałaty ważniejsze koryto !!!
      Zobacz ile stanowisk u nas może
      piastować jedna osoba .

      Możliwe skutki

      Podział pracy w społeczeństwie staje się nieproduktywny , a tym

      samym mało efektywny . Płaci się za nieefektywne papierkoróbstwo

      kosztem produktu materialnego .
    • Gość: sfsf Re: Żeby 2+4 rownało się 4 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.01, 11:05
      Z profesorem Mariuszem Łapińskim, ministrem zdrowia, rozmawia Małgorzata Solecka
      Społeczeństwo nie przeżyłoby kolejnej reformy




      FOT. MICHAŁ SADOWSKI

      Rz: Ledwo przyzwyczailiśmy się do istnienia kas chorych, a już słyszymy, że
      przestaną istnieć. Nie boi się pan kolejnej destabilizacji systemu ochrony
      zdrowia?

      MARIUSZ ŁAPIŃSKI: System w tej chwili działa chaotycznie. I na pewno nie ja go
      zdestabilizowałem.

      Nie chcemy żadnych rewolucyjnych zmian w organizacji ochrony zdrowia. Wiem, że
      społeczeństwo nie przeżyłoby kolejnej reformy. Trzeba uporządkować
      finansowanie, żeby państwo mogło prowadzić politykę zdrowotną. Trzeba
      przywrócić konstytucyjną odpowiedzialność rządu za ochronę zdrowia. Poprzedni
      rząd zwolnił się z tej odpowiedzialności, ale obywatele go z niej nie zwolnili.
      Wyniki wyborów są na to koronnym dowodem.


      Nie da się uniknąć likwidacji kas? Obecnie ustawa przewiduje możliwość ich
      łączenia.

      Dziś jest siedemnaście kas chorych. To znaczy - siedemnaście różnych systemów
      kontraktowania, wyceniania świadczeń, rozliczania umów. Kasy próbowały się
      między sobą porozumiewać, ale nic z tego nie wychodziło.


      Co zastąpi kasy? Premier zapowiadał powstanie kilku funduszy ochrony zdrowia,
      pan mówił o powołaniu jednego funduszu z szesnastoma oddziałami?

      Na razie pracujemy nad programem. Trzy koalicyjne partie są zgodne: kasy
      chorych przestaną istnieć. Co do szczegółów jeszcze nie zapadły
      rozstrzygnięcia. Ale jedno jest pewne: likwidacja kas nie oznacza, że wrócimy
      do systemu budżetowego. Chcemy utrzymać odrębność instytucji, która płaci za
      świadczenia. To, że pieniądze ze składek są wydzielone z budżetu, jest dużym
      osiągnięciem.


      A może to po prostu kwestia nazwy? Kasy chorych źle się kojarzą, więc trzeba je
      inaczej nazwać, zmniejszyć liczbę...

      To nie będzie prosty zabieg zmiany szyldu. Państwo musi odzyskać możliwość
      kreowania polityki zdrowotnej. Na przykład jedną z najważniejszych dla nas
      spraw jest wprowadzenie jednolitego modelu medycyny szkolnej. Nie jesteśmy w
      stanie narzucić kasom takiego rozwiązania - każda rozwiązuje problem po
      swojemu, niektóre w ogóle nie kontraktują takich usług.

      Następny problem - wiem, że niektóre kasy są w stanie zapłacić szpitalom więcej
      pieniędzy za usługi, tak by dyrektorzy mogli wypłacić pracownikom gwarantowane
      ustawą 203 złote podwyżki. Kasy tego nie robią i nie mam żadnej możliwości
      wpływu na ich decyzję.


      Prawo przewiduje kolejną podwyżkę w przyszłym roku. Jak pan sobie poradzi z tym
      problemem?

      Nie ja odpowiadam za tę ustawę, uważam, że to wyjątkowy bubel prawny. Ale
      jestem za tym, żeby zarobki w publicznej służbie zdrowia były regulowane
      ustawowo. Publiczne placówki to przede wszystkim szpitale. Wzrost płac będzie
      możliwy, kiedy poprawi się ich sytuacja finansowa. Trzeba zwiększać przychody i
      zmniejszać koszty.


      Ale o tym, czy pieniądze z kasy chorych wydać na podwyżki płac, spłacić
      zobowiązania, czy kupić nowy sprzęt, decyduje dyrektor. Na te decyzje też
      będzie pan chciał mieć wpływ?

      Nie, to jest zadanie właścicieli szpitali - samorządów, akademii medycznych. To
      oni powinni pilnować, na co pieniądze są wydawane. Nie zamierzam wkraczać w
      kompetencje organów założycielskich szpitali.


      Ale mówi pan o konieczności nadzoru ze strony administracji rządowej.

      W niektórych miastach są obok siebie szpitale podlegające trzem różnym
      właścicielom - staroście, marszałkowi i rektorowi uczelni medycznej. I nie ma
      sposobu na koordynację ich pracy - choćby w takiej sprawie jak wyznaczanie
      dyżurów. Chcę, żeby był taki ośrodek. Żeby wojewoda albo jego pełnomocnik
      koordynował ochronę zdrowia na swoim terenie. Ale nie on będzie rządził
      zakładami opieki zdrowotnej.

      Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego w niektórych placówkach możliwa jest
      rejestracja na telefon, a w innych trzeba o piątej rano zgłaszać się po numerek?


      Telefoniczna rejestracja jest możliwa w placówkach sprywatyzowanych, a kolejki
      do rejestracji ustawiają się w ogromnych przychodniach rejonowych, takich,
      jakie przetrwały choćby w Warszawie.

      Dlatego szukam drogi prawnej - może to będzie rozporządzenie, a może potrzebna
      będzie zmiana w ustawie - żeby placówki świadczące podstawową opiekę zdrowotną
      mogły mieć pod swoją opieką nie więcej niż dziesięć, piętnaście tysięcy osób.


      To byłaby rewolucja...

      ... i trzeba będzie ją zrobić.


      Będzie pan wspierał dokończenie prywatyzacji?

      W lecznictwie otwartym absolutnie tak. Lecz te szpitale, które znajdą się na
      przygotowywanej przez nas liście, będą wyłączone z prywatyzacji. Musi istnieć
      sieć szpitali publicznych, żeby każdy obywatel miał zapewniony dostęp do
      bezpłatnego leczenia.


      Ale nie wszystkie szpitale, które teraz istnieją, znajdą się w takiej sieci?

      Na pewno nie. Te, które znajdą się poza nią, będą mogły się przekształcać,
      prywatyzować, będą mogły zostać zlikwidowane. Niektóre szpitale zresztą już
      teraz nie powinny działać ze względu na bezpieczeństwo pacjentów.


      Kiedy powstanie sieć szpitali?

      Kalendarz jest prosty - mamy cały 2002 rok na przygotowanie najważniejszych
      zmian. Chcę, żeby 1 stycznia 2003 roku nie było kas chorych, żeby działała sieć
      szpitali publicznych, możliwa była racjonalna polityka lekowa, a rejestr usług
      medycznych był w znacznym stopniu przygotowany.


      Tymczasem do końca tego roku zostały niecałe dwa miesiące, a kasy chorych do
      tej pory nie wiedzą, za co będą płacić, czy na przykład będą musiały finansować
      pomoc doraźną.

      Już jest przygotowana propozycja nowelizacji ustawy o państwowym ratownictwie
      medycznym. Chcemy, by ustawa weszła w życie, tak, jak jest w niej zapisane, 1
      stycznia 2002 roku, ale jednocześnie o rok opóźniamy przejęcie finansowania
      systemu przez budżet państwa. Jeśli parlament się na to zgodzi, za karetki w
      przyszłym roku zapłacą kasy chorych.


      To wydatek niemal 800 milionów złotych. A pański poprzednik nałożył na kasy
      obowiązek finansowania niemal wszystkich procedur wysokospecjalistycznych. Ma
      je to kosztować dalsze kilkaset milionów. Czy pan podtrzyma tę decyzję?

      Nie. Za większą część tych procedur, a nie tylko za przeszczepy, jak proponował
      poprzedni minister, zapłaci jednak budżet. W tym tygodniu przekażę do kas
      chorych oficjalną informację w obu sprawach.


      Zapowiadał pan szybką nowelizację ustawy o powszechnym ubezpieczeniu
      zdrowotnym, która ma dać ministrowi zdrowia możliwość powołania nowych rad kas
      chorych.

      Jest już przygotowana, ale do Sejmu trafi z opóźnieniem, bo mamy pilniejsze od
      niej prace - musimy zająć się ratownictwem medycznym oraz Urzędem Rejestracji
      Leków i Wyrobów Medycznych. Jest ustawa, która go powołuje, ale brakuje do niej
      kilkudziesięciu rozporządzeń. Nic nie jest przygotowane, żeby powstał ten
      urząd. Dlatego trzeba koniecznie przesunąć wejście w życie tej ustawy o pół
      roku, bo inaczej przez kilka miesięcy byłaby niemożliwa rejestracja leków.

      Nowelizacja ustawy ubezpieczeniowej jest następna w kolejce.


      Będzie dotyczyła tylko powołania nowych rad kas?

      Nie, w ustawie jest kilka błędów, które trzeba naprawić. Obecnie pacjent ma
      nieograniczoną możliwość wyboru szpitala, teoretycznie każdy może chcieć być
      leczony w placówkach klinicznych. Rozszerzenie uprawnień do świadczeń
      stomatologicznych to nieprzemyślane do końca rozwiązanie, które powoduje
      olbrzymie koszty.


      Ale to SLD w poprzedniej kadencji opowiadał się za wprowadzeniem tej poprawki.

      Mnie w Sejmie wtedy nie było. Nie wszystkie pomysły moich kolegów były dobre.


      Chce pan jednym słowem ograniczenia kosztów, jakie pociągnęły za sobą ostatnie
      zmiany w ustawie? Poprzedni minister zdrowia szacował je nawet na miliard
      złotych...

      Chcę urealnienia przepisów. I tego, żeby publiczne pieniądze były racjonalnie
      wydawane.

      A skoro już rozmawiamy o pieniądzach - jaką składkę zapłacimy w przyszłym roku?

      W ustawie jest zapisane 8 procent.
      • Gość: Marek Do sfsf IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 12:22
        Czekam na odpowiedź
        Marek
    • Gość: Marek Re: Żeby 2+4 rownało się 4 IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 11:45
      To żart przypuszczam , a ja na serio .
    • Gość: STrup angielskie slowa w polszczyznie IP: *.chem.uni.wroc.pl 09.11.01, 08:45
      W jednym ze starych numerow Komputera (z lat 80.) jest taki dowcip rysunkowy:
      facet na mownicy, ze sroga mina, przemawia do strwozonych sluchaczy: 'Od
      dzisiaj kursor ma sie nazywac wodzik!'.
      Oczywiscie mozna ustawowo narzucac spolszczenia:
      joystick - drazek sterujacy
      komputer - elektroniczna maszyna liczaca (albo mozg elektronowy, tak pisal lem
      w latach 50.)
      interfejs - sprzeg
      Itd. To wszystko autentyczne propozycje sprzed lat. Zadna sie nie przyjela.
      Jezyk jest zywy. Rozwija sie niezaleznie od naukowcow-jezykoznawcow. I chwala
      Bogu.
      Tylko Francuzi opieraja sie (zreszta coraz slabiej) importowanym anglosaskim
      okresleniom, wciaz u nich komputer to ordinateur, zas program komputerowy to
      logiciel.
      Nie walczmy z tym. Pewna uniformizacja jezykow jest nawet korzystna, bo ulatwia
      poruszanie sie w globalizujacym sie swiecie. Jezyk sam sie obroni i na pewno
      nie grozi nam zanik jezyka ojczystego na rzecz angielskiego.
      • Gość: Jureek Re: angielskie slowa w polszczyznie IP: 62.8.156.* 09.11.01, 10:17
        Gość portalu: STrup napisał(a):

        > Tylko Francuzi opieraja sie (zreszta coraz slabiej) importowanym anglosaskim
        > okresleniom, wciaz u nich komputer to ordinateur, zas program komputerowy to
        > logiciel.

        Jeszcze lepsi pod tym względem są Czesi. Po czesku brzmią nawet te słowa, które w większości innych języków są
        wspólne (teatr - divadlo, muzyka - hudba, komputer - počitač ...)
        Nawet to sympatyczne i Czechów wcale nie śmieszy. Jak widać, są narody łatwiej poddające się obcym wpływom i
        bardziej oporne.
        Jurek
        • Gość: Marek Re: angielskie slowa w polszczyznie IP: *.ckomp.com.pl 09.11.01, 18:23
          Francuzom się nie dziwię , też nie chciałbym nazywać zeszytu
          'bumagą' .
      • Gość: Marek Troszeczkę z innej beczki IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 23:09
        Trafne spostrzeżenia i ciekawe przykłady . A co powiesz o zaśmiecaniu
        jęzka polskiego przez pseudo-ekdspetrów albo powiem dyzmaków , takich
        co to wydaje im się ,że wiedzą a niewiedzą i wprowadzają innych w błąd.
        Weźmy np. procent . Ja już niewiem jak nazwać procent rzeczywisty , bo
        jest tyle różnych znaczeń że trudno być zrozumianym . Albo oszołom ,
        był oszołomem a zostaje osobą publiczną , a może nie był oszołomem
        to dlaczego wszyscy mówili 'oszołom' .
    • Gość: Kazio Statystyka i matematyka bankowa IP: *.chem.uni.wroc.pl 09.11.01, 09:02
      Jako przedstawiciel nauk scislych musze sie wypowiedziec na niektore tematy,
      poruszone w tym - nader obszernym - watku.

      1. Statystyka matematyczna jest scisla. Nie jest tak, ze statystyka nie umie
      czegos przewidziec. Oczywiscie nie mozna przewidziec numerow, jakie wypadna w
      kolejnym losowaniu Totka.
      Byc moze Autorowi watku chodzilo o badania statystyczne i - powiedzmy - bledy w
      ocenie wynikow wyborow.
      Otoz nie ma szans, zeby przeiwdywania byly dokladne. Nawet gdyby badaniami
      objeto CALA ludnosc Polski, pozostaje blad, pochodzacy stad, ze respondenci
      moga w ankiecie pisac co innego, a na kartkach do glosowania zaznaczac inaczej.
      Ale gdy badania obejmuja tylko mizerna czesc populacji (zwykle 1000-1500
      osob!), blad wynosi przynajmniej 2-3%. Formalnie. Praktycznie wiecej, bo ludzie
      ankietowani czasem nie traktuja ankiety powaznie.
      Do tego dochodzi inny czynnik. Powiedzmy, ze ankiete o przyszlych wynikach
      wyborow zrobiono na tydzien przez glosowaniem, a w dzien potem wybucha jakas
      afera, albo ktorys kandydat wyjatkowo dobrze wypada we Wiadomosciach TV. I juz
      sie to wszystko zmienia.

      2. Sprawa niejednoznacznosci oprocentowania bankowego. Przpomina mi sie, gdy w
      latach 70. podniesiono cene papierosow. Oficjalny komunikat mowiel o (srednio)
      10% podwyzce. Przebieglem kioski i nie znalazlem ani jednej marki papierosow,
      ktoraby podrozala tylko o 10%. Potem dopiero doszedlem prawdy. Otoz owe 10%
      liczono wzgledem NOWEJ ceny, a nie starej! Dla mnie bylo oczywiste, ze 10%
      podwyzki jest wtedy, gdy towar za 10 zl drozeje do 11 zl. Otoz nie tak
      kombinowal owczesny rzad (ktory wtedy rzadzil) oraz partia (ktora wtedy
      kierowala) - to takie przypomnienie realiow sprzed raptem jakichs 20-25 lat.
      Oni liczyli, ze jesli staar cena to 10, a nowa to 11 zl, to podwyzka wynosi
      (1/11)*100%=9.1% (!!!)
      Bank daje Ci kredyt, np. na 15% rocznie. Rzadko dojrzysz w umowie szczegoly:
      koszt obslugi kredytu, prowizja banku... Jak to zsumujesz, jesli zauwazysz, ze
      dlug jest waloryzowany co miesiac, to tak naprawde wychodzi 18% rocznie. Nie ma
      w tym ani oszustwa, ani podstepu, ani tricku. Bank musi zarobic na kredycie - i
      to sporo, zeby pokryc straty spowodowane tzw. trudnymi kredytami, a takze zeby
      wyplacic odsetki posiadaczom lokat. Regula jest prosta: jak nie musisz, nie
      bierz kredytu! Zawsze na nim stracisz.
      • Gość: Marek Odpowiedź nieeksperta IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 15:00
        Każdy głupi , Panie Kazio wie ,że jak nie trzeba brać kredytu , to się
        go nie bierze . Ci mądrzejsi go biorą jednakże , gdy mieć z tego
        zysk poprzez zainwestowanie w bardzie rentowny interes niż stopa
        procentowa rzeczywista kredytu .
        To tak jak z ziemniakami . Kupuję ile mogę zjeść , nie kupuję więcej,
        albo sam je sadzę gdy mnie nie stać na kupno . Istnieje jeszcze wariant,
        że kupuję , by odsprzedać z zyskiem .
        Jakich nauk ścisłych jest Pan przedstawicielem : matematyki niestosowanej
        uniwersytetu korespondencyjnego? Procentu nominalnego nie dodajemy
        do prowizji , by uzyskać pełną wartość oprocentowania kredytu . To
        nie są zależności liniowe , Panie Kazio .
        Mam dla Pana świetną ofertę
        'Najtańsze kredyty gotówkowe - od 8% '
        Dalej wyjaśnienie - spłaca pan 90 zł misięcznie za kredyt 1000 zł przez
        12 miesięcy . Prowizja 8% . Na jaki procent jest kredyt . Nie może
        Pan używać do tego mojego kalkulatora , bo to byłoby nieuczciwe .
        To byłoby po prostu rozwiązane przeze mnie .
        Podpowiedź - nie jest to 8+8=16 ani nic w przybliżeniu .

        Proszę nie udzielać porad kredytowych bo wprowadzi pan ludzi w
        błąd , a jeżeli chodzi o pieniądze to ludzie nawet ci ogólnie mili , gdy
        wprowadzeni w błąd , mogą być niemili .

        Co dotyczy totolotka , to polecę pana swojemu szwagrowi , on jest
        specjalistą od 'systemów i statystyki'. Błąd ponad 200% w stosunku
        do Samoobrony to Panie Kazio nie jest błąd to błąd w sztuce lub
        propaganda ( nie jestem zwolennikiem Samoobrony ale lubię Lepera,
        bo on nie wprowadza innych w błąd używając niezrozumiałych argu-
        mentów słownych i choć w wielu kwestiach z nim się nie zgadzam,
        to cenię go za to ,że mu na czymś zależy ). Proszę w internecie
        poszukać statistics ( descriptive , apllied ) i porównać błędy
        nasze do innych i wytłumaczyć jak to oni robią . Czyżby ankietowali
        całą populację .
      • Gość: Marek Czyżby Pan Kazio wyszedł z pracy? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 16:43
        • Gość: MadDog Re: Czyżby Pan Kazio wyszedł z pracy? IP: *.mw.mediaone.net 12.11.01, 03:11
          Marku,

          Uwazam,ze jestes genialny. Zagadzam sie, w odroznieniu do Kazia, ze statystyka
          to potega chociaz i chociaz nie klamie, to statystycy tak. Statystyki, panie
          Kaziu, mozna uzyc do okreslenia np. co powoduje kamienie nerkowe. Robi sie
          statystyczy test na dane z n - liczby chorych na kamienie nerkowe, i wychodzi,
          ze tylko ci co pija kawe o 6:00 rano i nie jedza marchewki beda te kamyczki
          tworzyc.

          Jest to wspaniele narzedzie dla tych ktorzy szukaja odpowiedzi a przeciez w
          Polsce nikt nie szuka odpowiedzi bo wszystko jest juz ustalone tylko trzeba to
          cwokom wytlumaczyc ze tak trzeba. Marku, na twoja expertyze nie bedzie
          zapotrzebowania chyba, ze przekonasz w Polsce bo nie jest to jeszcze ten etap
          rozwoju.

          Co do stwierdzenia Marka, ze nie powinno sie brac kredytu to proponuje inny
          punkt widzenia - nie ze sie z tym zgadzam. Otoz jak ktos ma 100 tys zlotych w
          gotowce to 'powinien' kupic piec posiadlosci na raty (przedplata 20,000 za
          kazda) zamiast jednej za 100,000 gotowka. Teoria jest taka, ze ze te 100,000
          pozwala ci teraz kontrolowac 5 posiadlosci zamiast jednej...

          Drugi przyklad. Masz 100,000 i kupujesz bar za te sume. Otoz zamiast kupic bar
          za 100,000 kupujesz go na raty za 20,000 a reszte trzymasz w rezerwie jak
          trzeba placic nieprzewidziane rzeczy...

          Tak miedzy nami, to tez uwazam ze kazdy kto pozycza ma zle w glowie i nie umie
          rachowac.

          Marku, jeszcze raz powtorze: jestes genialny i dziekuje ci za zaczecie tego
          watku i podanie twojej strony. Nie bierz odpowiedzi Kazia doslownie. Nie ma
          sensu uzywac argumentow prowadzacych do scysji - w koncu widac ze jest
          intelektualista.A po cholere ty w ogole wrociles po 7 latach? Dziewczynki sa
          bardzo ladne.

          Kaziu, masz sporo racji w tym co pisujesz ale jest to oderwane od praktyki
          ekonomicznej co nie umniejsza wagi twoich komentarzy. Nie reaguj zbyt ostro. Tu
          chodzi o ciekawy temat.
          • Gość: Marek Re: Czyżby Pan Kazio wyszedł z pracy? IP: *.ckomp.com.pl 12.11.01, 13:19
            Dzięki za poparcie , już traciłem nadziję , że ktoś mnie zrozumie .
            Sorry , nie mogłem wcześniej odpowiedzieć . Coś mi się blokują wejścia
            na forum .
            MadDog , my się znamy? Napisz e-maila . Odpowiem - słowo .
            Marek
          • Gość: Marek Re: Czyżby Pan Kazio wyszedł z pracy? IP: *.ckomp.com.pl 12.11.01, 13:33
            Koniecznie napisz . Mam propozycję i kilku chętnych do współpracy .
            Gdzie jest Pan Kazio . Dzisiaj też nie pracuje?
            Marek
          • Gość: Marek Re: Czyżby Pan Kazio wyszedł z pracy? IP: *.ckomp.com.pl 12.11.01, 20:03
            Maddog odezwij się .
      • Gość: Marek Czy ekspert raczy odpowiedzieć? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.01, 10:18
        Proszę Pana napisał Pan , że jst Pan przedstawicielem nauk ścisłych .
        Użył Pan mocnego argumentu . Ale mi to , że jest Pan przedtawicilem
        nauk ścisłych nie wystarczy . Problem , który panu dałem powinien panu
        zająć kilka sekund , a ja nie mam na niego odpowiadzi do dzisiaj .
        Takiego argumentu jaki Pan użył , może Pan stosować w tv . Ja nie będąc
        żadnym przedstaicielem chciałbym , by Pan poparł swoje wywody konretmi.
        chyba mogę o to prosić przedstawiciela nauk ścisłych.
        Z wyrazami szacunku
        Marek
      • Gość: Bruner Re: Statystyka i matematyka bankowa IP: *.quest.bydgoszcz.pl 10.11.01, 11:54
        Kazio uważaj , nadepnąłeś na jego piętę a to się może skończyć
        jak na foum Bydgoszcz-'Głusi,ślepi i coś tam'. Poczytaj zanim
        mu odpowiesz .
        Ja się na tym nie znam , ale facet może mieć ostry język
      • Gość: Marek Pan Kazio się odezwał IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 20:51
        Pan Kazio znowu atakuje .
        Teraz przedstawia się jako dr fizyki. Nie wiem dlaczego , ale pisze do mnie na
        mój e-mail po angielsku . O co mu chodzi ? Zapytajcie się jego . Ja nie wiem .
        Jako dr nauk ścisłych nie powinien mieć problemów z zadaniem w poprzednim
        poście a wyraźnie ma te problemy .
        Panie Kazio wierzę , że dla pańskiego dobra ( chodzi przecież o zrozumienie
        problemu ) byłoby lepiej , gdybym wyjaśnił sprawę po polsku . Mógłbym , ale
        wydaje mi się , że nie o to Panu chodzi . Próbuje pan mnie przechytrzyć i
        skompromitować w oczach swoich kumpli lub chciał pan zwrócić moją uwagę na
        siebie , ewentualnie próbował mi pan zaimponować . Cóż nie wyszło panu .
        Dla satysfakcji pana Kazika , który wykosztował się na tłumacza , kilka słów po
        angielsku(Jeżeli Pan nie rozumie , proszę przeczytać powyższy tekst po polsku )
        Mr. Kazio strikes back .
        Now , he writes to me introducing himself as a Ph.D. . I don't know why , but
        he writes to me in English on my e-mail . What is he up to ? Ask him . I have
        no idea . As a Ph.D. in sciences he shouldn't have problems with the assignment
        in the previous post , but evidently he does .
        Mr. Kazio , I believe it would be better for your understanding if I produced
        my argument in Polish . Actually I could , but I don't think that's your
        point . I figure , you tried to outsmart me , and discredit me in the eyes of
        your buddies ,
        or you tried to get my attention , or you just tried to impress me . Well , you
        didn't succeed .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka