Dodaj do ulubionych

...NORMAN DAVIS o POLSKIEJ WOJNIE...

IP: *.eko.wroc.pl 01.04.03, 16:31
Wrocławianie w większości kojarzą nazwisko Normana Davisa
(przypomnę: autor "Bożego Igrzyska", "Mikrokosmosu", znany i ceniony
brytyjski historyk, związany z Polską a szczególnie z Wrocławiem)

Tutaj jest cała wypowiedź Davisa o polskiej wojnie z Irakiem
pl.indymedia.org/pl/2003/03/1249.shtml---------------------------------------------------
Wyjątki:

"/.../Polska jest po stronie agresorów /.../ jej (polityczna) pozycja
bardzo osłabnie. /.../ scenariusz wojny określany jako "Szok i przerażenie"
(ang: shock and awe) opracowany przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda
nie sprawdził się. /.../ wojna będzie miała coraz gorszy przebieg. Albo
będzie to wojna "brudna", w której zwycięstwo będzie nietrwałe i okupione
tysiącami ofiar wśród ludności cywilnej, albo zakończy się klęską. /.../
Najlepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby niewysyłanie do Iraku komandosów
uczestniczących w działaniach bojowych, lecz jakiegoś innego rodzaju wojsk,
tak jak to zrobili Czesi, którzy skierowali w rejon konfliktu jednostkę
antychemiczną. /.../"

Pozdr
Rob-35
Obserwuj wątek
    • _cinek_ Re: ...NORMAN DAVIS o POLSKIEJ WOJNIE... 01.04.03, 17:00
      Poprqawiam link
      pl.indymedia.org/pl/2003/03/1249.shtml
    • Gość: Rob-35 == POPRAWNY LINK == IP: *.eko.wroc.pl 02.04.03, 11:50
      Wrocławianie w większości kojarzą nazwisko Normana Davisa
      (przypomnę: autor "Bożego Igrzyska", "Mikrokosmosu", znany i ceniony
      brytyjski historyk, związany z Polską a szczególnie z Wrocławiem)

      Tutaj jest cała wypowiedź Davisa o polskiej wojnie z Irakiem
      pl.indymedia.org/pl/2003/03/1249.shtml

      Wyjątki:

      "/.../Polska jest po stronie agresorów /.../ jej (polityczna) pozycja
      bardzo osłabnie. /.../ scenariusz wojny określany jako "Szok i przerażenie"
      (ang: shock and awe) opracowany przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda
      nie sprawdził się. /.../ wojna będzie miała coraz gorszy przebieg. Albo
      będzie to wojna "brudna", w której zwycięstwo będzie nietrwałe i okupione
      tysiącami ofiar wśród ludności cywilnej, albo zakończy się klęską. /.../
      Najlepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby niewysyłanie do Iraku komandosów
      uczestniczących w działaniach bojowych, lecz jakiegoś innego rodzaju wojsk,
      tak jak to zrobili Czesi, którzy skierowali w rejon konfliktu jednostkę
      antychemiczną. /.../"

      Pozdr
      Rob-35
    • Gość: Breslauer Re: ...NORMAN DAVIS o POLSKIEJ WOJNIE... IP: *.sympatico.ca 02.04.03, 15:51
      WOW! jakby powiedzial Davies. Zawsze myslalem, ze dla wielu religii Bog jest
      tylko jeden i tylko on ma licencje na absolutna prawde. Tymczasem jest jeszcze
      Davies, ktorego autorytet predysponuje rowniez do oniemylnosci. Na kolana i
      glosic prawde Daviesa!
      P.S. A moj kolega Bolek, ktory jest rowniez wielkim autorytetem tu na osiedlu,
      mowi, ze wojna w Iraku jest O.K. I komu tu wierzyc?
      • Gość: Rob-35 BOLEK Z WROCKA RULEZ :-) IP: *.eko.wroc.pl 02.04.03, 16:14
        Gość portalu: Breslauer napisał(a):

        > P.S. A moj kolega Bolek, ktory jest rowniez wielkim autorytetem
        > tu na osiedlu, mowi, ze wojna w Iraku jest O.K. I komu tu wierzyc?

        Oczywiście, że Bolek RULEZ

        Davies nie ma odpowiedniej perspektywy
        i jest źle predysponowany, więc posadzić
        trzeba go na ławce rezerwowych
        autorytetów

        Bolek i koledzy to mają dopiero
        właściwą perspektywę patrząc ze skrzyżowania
        Grabiszyńskiej i Stalowej aż po przydługi
        spacerniak.

        Poza tym Bolek ma we Wrocku setki ziomali
        a taki Davies no to ilu może mieć?
        Chyba mniej, niż się zmieści
        na Ratuszu...
    • Gość: żelazna logika Re: ...NORMAN DAVIS o POLSKIEJ WOJNIE... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.03, 17:04
      Tak! Davies pisał o Wrocławiu, więc jest dla nas
      autorytetem od wojny w Iraku.
      • Gość: Rob-35 Norman Davies jako AUTORYTET... IP: *.eko.wroc.pl 02.04.03, 17:13
        Gość portalu: żelazna logika napisał(a):

        > Tak! Davies pisał o Wrocławiu, więc jest dla nas
        > autorytetem od wojny w Iraku.

        Autorytetem od analiz jako takich
        (jako umysł dobrze osadzony w materii
        wydarzeń historycznych) a nie jedynie
        "analiz dyktowanych na kolanie" przez
        najemnych propagandystów...

        PS. "Boże Igrzysko" tyczy się czegoś więcej
        niż spraw Polski. 1000 lat Wrocławia to też
        nieco więcej niż politycznie użyteczny
        cukierek w kampanii na rzecz Expo...
    • Gość: warmonger Polemika z Daviesem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.04.03, 11:05
      Wąsy Stalina i Husajna

      Wspomniani politycy i znawcy Iraku mylili się jednak w
      sposób racjonalny, a ich diagnozy i przewidywania mogły
      się spełnić albo nie spełnić. Tymczasem przepowiednie
      Daviesa miały już charakter zgoła nielogiczny. Zostały
      bowiem oparte na niezgodnej z faktami historycznymi
      "analogii dziejowej". Klucz do pomyłki znajdujemy we
      fragmencie: "Na krótką metę najpilniejsze pytanie dotyczy
      jednak tego, czy (brutalny dyktator) jest w stanie
      przekonać wojsko do walki albo skłonić je do niej w inny
      sposób. Niektórzy z amerykańskich analityków uważają, iż
      armia, którą rządzi strach, może się rozpaść, gdy
      zostanie zaatakowana. Nie ma co do tego pewności. Jeśli
      przyjmiemy, że dla tej gry wojennej punkt odniesienia
      stanowi Stalin, wnioski będą raczej niepokojące". Opinia
      Daviesa była oparta nie tylko na jego intuicji o
      "stalinowskim podobieństwie" Saddama ("Nawet jego wąsy
      bardziej przypominają wąsy Stalina niż Hitlera"), lecz
      przede wszystkim na przekonaniu, iż wojna Busha z
      Saddamem będzie przypominać wojnę Stalina z Hitlerem.
      George W. Bush miał tutaj odgrywać rolę najedźcy Hitlera,
      Saddam miał być obrońcą Stalinem, a funkcję narodu
      radzieckiego miał do wypełnienia naród iracki.

      Powiada Davies: "Prosta prawda jest taka, że każdy
      żołnierz, który uważa, że będzie bronił ziemi rodzinnej,
      będzie walczył znacznie lepiej niż najeźdźca, który
      przychodzi tylko po to, by uwolnić tubylców".

      Wyspy nieznane

      Iracko-sowieckie analogie stosowane przez autora "Europy"
      mogą stropić niejednego czytelnika zainteresowanego
      niedawnymi dziejami Rosji, Ukrainy, Białorusi i ZSRR en
      bloc. Być może jestem nadmiernie wyczulony na obszar
      słowiańskiego Wschodu, ale "historyczna metoda" Daviesa
      przypomina mi znaną w dziennikarstwie zasadę
      "infotainment": "Media końca lat 90. nie tylko informują
      o rzeczywistości czy też ją komentują, ale coraz częściej
      także bawią, zaskakują i szokują. (...) odbiorca zda się
      wywierać nacisk na nadawcę tak, by z rzetelnego i
      bezstronnego dziennikarza stał się dostarczycielem
      podniet i rozrywki (...): Czym mnie dzisiaj zaskoczysz?
      Jak mnie zabawisz?" (Grażyna Majkowska, Halina Satkiewicz
      "Język w mediach", "Polszczyzna 2000", red. Walery
      Pisarek, Kraków 1999).

      Powiada Davies właśnie w duchu "infotainment": "Do 1941
      roku Stalin zniszczył już kilka milionów własnych
      poddanych (...) A mimo to, gdy Związek Radziecki został
      zaatakowany, te właśnie narody, stanowiące kościec Armii
      Czerwonej, podjęły walkę, której bohaterstwo przekroczyło
      wszelkie oczekiwania. Ku zdziwieniu niemieckich
      najeźdźców - którym powiedziano, że idą usunąć
      znienawidzony reżim - sowieckie wojska broniły każdego
      skrawka ziemi (...)"

      Badacz nie wspomina jednak słowem, iż klęska Hitlera w
      ZSRR wynikła przede wszystkim z barbarzyństwa nazistów
      wobec Słowian-podludzi. Sukcesy pierwszych miesięcy wojny
      utwierdziły Hitlera w błędnym przekonaniu, iż do
      zwycięstwa z ZSRR nie będzie mu potrzebne poparcie
      miejscowej ludności. Oferowali ją nie tylko Ukraińcy,
      marzący o własnym państwie, ale także Rosjanie pokroju
      generała Andrieja Własowa, który był wielkim wrogiem
      stalinizmu. Jaki szaleniec mógłby posądzić Busha o
      podobne błędy w stosunku do Irakijczyków? Chyba tylko
      Saddam Husajn albo Osama bin Laden lub zmarły niedawno
      minister informacji saddamowskiego Iraku, Mohammed Said
      al-Sahhaf.

      ***

      Bagdad nie okazał się więc Stalingradem, a i Saddam, jak
      widać, Stalinowi nie dorównał. Objawił się on raczej -
      jak napisano inteligentnie w "The Daily Telegraph" z 12
      kwietnia - niezdolnym uczniem znanego iluzjonisty
      Houdiniego... Na koniec trzeba jeszcze zakwestionować
      porównanie przez Davisa "oblężonego Bagdadu" do stolicy
      Czeczenii Groznego. Autorowi "Europy" umknął z pola
      widzenia fakt, że Bush poważnie planuje przekształcenie
      totalitarnego do tej pory Iraku w pierwsze na Bliskim
      Wschodzie demokratyczne państwo arabskie. Wolno się
      dzisiaj naśmiewać z tych planów, ale przyszłość może
      wykazać, iż George W. Bush okazał się w 2003 roku wielkim
      realistą. Czego chyba nikt nie powie o Normanie Daviesie
      i jego "fatalnych diagnozach" co do Iraku.

      Grzegorz Przebinda

      calosc:
      www.rp.pl/gazeta/wydanie_030424/publicystyka/publicystyka_a_2.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka