sysunia84
21.11.06, 21:26
Ostatnio wymieniałam instalację elektryczną w mieszkaniu (gminnym). Było super
fajnie, bo wszystko szło jak po maśle, aż do legalnego załatwiana spraw w
Energetyce! (sic!)
Na moim piętrze są dwa mieszkania (moje i sąsiada); na środku jest wnęka i w
niej znajdują się nasze liczniki prądu. Wymieniając instalację, zmieniliśmy
kabel zasilający od rozdzielni do licznika! W tym celu wyciągnęliśmy stary
kabel i włożyliśmy nowy.
Na koniec, żeby wszystko było LEGALNIE, trzeba iść do ENERGII PRO i POPROSIĆ
ICH O ZAłOżENIE PLOMBY (czy jakoś tak:))
13.11. w poniedziałek poszła moja mama do elektrowni, w celu otrzymania
niezbędnych informacji, co musimy zrobić, żeby dostać to co chcemy.
Dowiedziała się.
Przyjechała do domu, skompletowaliśmy dokumenty i ja razem z babcia,
pojechałam do elektrowni złożyć dokumenty! Przyjął nas pan i przeglądając
dokumenty stwierdził, że brakuje czegoś tam na schemacie instalacji oraz, że
nie mamy zgody na wykorzystanie części wspólnej (chodzi o ścianę w tej wnęce,
w której znajduje się licznik)! W porządku. Nasz błąd. Wróciłyśmy do domu.
Jeszcze, żeby było śmieszniej klientka dała mamie formularz* i powiedziała, że
zgoda na wykorzystanie części wspólnej nie jest wymagana w ich dokumentacji.
14.11. we wtorek babcia poszła do administracji po tę zgodę, na wszelki
wypadek. Kolejny problem. Trzeba złożyć podanie i czekać na informację (kilka
dni), mówiące o dacie przybycia KOGOŚ z administracji.Nie mogą wydać zgody,
bez obejrzenia mieszkania. Wróciła do domu, mama napisała podanie, babcia
zaniosła. Czekamy. Szlag mnie trafił, ale nic się nie wtrącałam...
15.11. w środę pojechałam z elektrykiem (osoba fizyczna), który wykonywał
instalację, z gotowym schematem instalacji i kompletem dokumentów (bez zgody)
do Elektrowni. Znowu problem. Tym razem ktoś inny nas przyjął. Okazało się, że:
-osoba fizyczna nie może wykonywać instalacji elektrycznych :) Oczywiście
bzdura! Jeśli ktoś ma uprawnienia SEP, to może, zresztą zakres prac jest
wypisany i w książeczce i w rozporządzeniu. Myśleli, że jak przychodzą młodzi
ludzie (mam 22 lata) to można ich w jajo robić. Otóż nie! Grzecznie
wytłumaczyliśmy MĄDRALI, co elektryk może a co nie! Zamknął gębę szybciej, niż
ją otworzył!
-formularz, który mama dostała, jest zbędny,
-pan przyjmie nam dokumenty, ale mamy dowieźć tę zgodę do 28.11. Powiedział
tylko, że jeszcze do mnie zadzwoni i powie czy wszystko gra.
No i zaje*iście!
Dzwoni w ten sam dzień i mówi, że w projekcie, który przez kilka minut oglądał
(nie jest skomplikowany) nie ma kilku rzeczy i coś tam coś tam. Wkurzyłam się
ale powiedziałam, że wszelkie brakujące rzeczy dowiozę na początku przyszłego
tygodnia, tj. w dniach 20-22.11.
dobra.
Dziś jest 21.11. wtorek. Babcia z rana była w administracji, bo żadnych wieści
nie mamy (to już 6dni)! Co usłyszała? Do podania, które złożyła tydzień temu
trzeba dołączyć:
-schemat instalacji elektrycznej
-jakiś protokół z elektrowni
-ksero uprawnień elektryka
-...
Wróciła do domu i mama się wku*wiła, bo nic nie załatwiła. Nie była zła na
nią, tylko na sytuację! Przez te krzyki, obudziłam się, wyskoczyłam z łóżka
jak z procy, ubrałam się w 3minuty i poszłam z babcią raz na zawsze rozprawić
się z DEBILEM, który nie wiadomo dlaczego tam pracuje!
Oczywiście ze względu na znajomość mojego charakteru przez całą drogę babcia
prosiła mnie, żebym była miła. Byłam miła, ale stanowcza, zaspana,
rozczochrana i wściekła!
Weszłam, powiedziałam co miałam powiedzieć i od razu była inna gadka.
Zadzwonił palant w dwa miejsca i okazało się, że ŻADNYCH DODATKOWYCH WYMAGAŃ
NIE MUSIMY SPEŁNIAĆ, ŻEBY DOSTAĆ TĘ ZGODĘ!
-no więc, po skonsultowaniu się z X, mogę wystawić Pani te pismo;
-super. /czekam, aż zacznie je pisać!/
-a na co Pani czeka?!
-na pismo.
-ale ja go teraz Pani nie napiszę! Myśli Pani, że ja nie mam pracy /pokazuje
mi teczkę/?! Napiszę je i dostanie je pani pocztą.
-słucham?! Sprawa o której mowa nie jest na tyle skomplikowana, żeby ją
konsultować w osobami trzecimi, gdyby dowiedział się Pan tydzień temu miałby
mnie z głowy!
Poszedł na kompromis. Umówiliśmy się, że pismo będzie gotowe dziś przed 15 po
południu.
Przed 15 poszłam i było!
Pytania moje i przemyślenia:
Dlaczego na takich stanowiskach nie pracują ludzie kompetentni?
O: Bo są po znajomości zatrudnieni? Nie! Nawet to nie usprawiedliwia ich
niewiedzy.
Dlaczego człowiek, taki jak ja, po starciu z POLSKĄ biurokracją nie ma ochoty
na dalsze załatwianie spraw drogą legalną?
Dlaczego obce Państwa z trudem w Polsce zaczynają interesy? Wiadomo udaje się
i wszystko gra, ale nikt nie wie, oprócz ich samych, ile musieli się na
wku*wiać, żeby cokolwiek załatwić w POLSKICH URZĘDACH!
Nie twierdzę, że wszędzie tak jest! Idę do NFZ w cel wydania EKUZ, nie ma
problemu, oprócz kolejek.
Idę do Urzędu Skarbowego wyrobić NIP, mówią co jest potrzebne. Kompletuję
dokumenty, składam i za miesiąc dostaję NIP!
Oczywiście nie obędzie się bez kolejek, ale bez przesady.
To co ostatnio przeżyłam z tych popieprzonych instytucjach, przechodzi samo
siebie!!! Wiem, że od stycznia br dział, w którym ostatnio bywam został
przeniesiony z Powstańców Śl. To nie oznacza, że ludzie pracujący tam mają nie
wiedzieć co z czym się je i wodzić ludzi za nos!
Zróbcie coś z tym, bo kiedyś znajdzie się jakiś desperat, który zrobi któremuś
urzędnikowi krzywdę. Co zrobić trzeba?
Jeśli chodzi o tę Elektrownie na Trzebnickiej we Wrocławiu:
-wymienić kadrę, albo ją przeszkolić;
-zawiesić informację pt.:"Jeśli chcesz TO I TAMTO musisz przedstawić
następujące dokumenty:..."
-nie wiem...
Brak mi słów!
Pozdrawiam.
Życzę powodzenia przy załatwianiu spraw w POLSKICH URZĘDACH!