Gość: nachos IP: *.pl 17.11.01, 17:43 co sądzicie o tym (stosunkowo) nowym klubie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: misiek Re: klub W-Z IP: *.wroc.gazeta.pl 18.11.01, 13:31 w zasadzie nie powinienem zabierać głosu bo tam nie byłem, ale na pewno nie jest to miejsce, które nastawione byłoby na ludzi siedzących w nieco bardziej alternatywnych klimatach więc pewnie predko tam nie zawitam :) Odpowiedz Link Zgłoś
diabelek! Re: klub W-Z 18.11.01, 14:22 okropnie, okropnie!!!!!!!!!!!!! wygląda to jak wielka stodoła, ewentualnie remiza strażacka muza, hmm, gustuję w ambitniejszej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ceglar Re: klub W-Z IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 19:42 TO ma byc klub?!?!? JAk uslyszlame ze Kazik tam bedzie gral to mysallem ze przybedzie nam jakies ciekawe miejsce w centrum miasta. Ale jak tam przyszedlem i zobaczylem ze to masowa dyskoteka z wielka iloscia lysych plastikowych pojebow to powiedzialem sobie ze JUZ NIGDY TAM NIE POJDE!!!!! i wam tez to radze Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ceglar Re: klub W-Z IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 19:47 i co sie wogole kurka wodna dzieje w tym wrocku!?!? to co sie dzieje to totalny upadek wszystkich idealow!!! Powstaja kolejne kluby pod znakiem disco i dance (teraz takze modne : hiphop i techno) JA MOWIE TEMU STANOWCZEE NIE!!!!!! dlaczego tak sie dzieje??? Chociaz z drugiiej strony sa tego plusy. W fajowych mijescach nie ma tlumow i czasami mozna nawet sie poczuc jak wybrancy losu..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: klub W-Z IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.01, 10:17 - Oglądałem przedstawienie "Homlet" w teatrze "Kalambur" z którego refleksjami podzielił się z czytelnikami portalu gazety Leszek Pułka. Nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem i skomentowaniem pewnych co dziwaczniejszych fragmentów tego zdumiewającego tekstu. Leszek Pułka: "We wrocławskiej realizacji pastiszu "Hamleta" z pewnością najsmaczniejsze były tartinki na popremierowym bankiecie." Pastisz to utwór będące świadomym naśladownictwem jakiegoś stylu lub tekstu. Jeśli ten spektakl naśladował ( w formie parodii, groteski albo jekiejkolwiek innej) Hamleta Szekspira to obawiam się, że oglądałem jakieś całkiem inne przedstawienie. Spektakl opowiada o sytuacji w której prowincjonalny teatr przygotowuje się do wystawienia "Hamleta". Pastisz stylu drogi panie to byłoby mniej więcej coś takiego: Oryginał: "We wrocławskiej realizacji pastiszu "Hamleta" z pewnością najsmaczniejsze były tartinki na popremierowym bankiecie. " Pastisz: "W tekście Leszka Pułki najbardziej inteligentnym fragmentem wywodu była kropka po ostatnim zdaniu." Leszek Pułka: "Prawdę o nas reżyser i autor Andrzej Celiński zamknął w słowach przez l u d z i w r a ż l i w y c h nadal uważnych za wulgarne. Ściera, wóda i telefon komórkowy jako metafory współczesnych postaw wydały mi się banalne, ograne i zwyczajnie prostacze." Ściera i wóda jako metafory współczesności ? Znaki naszych czasów ? Ich wyróżnik ? Coś co zaistniało na przełomie wieków ? Jako metafory ? Ściera to ściera sprzątaczka wyciera nią podłogę, aktor grający szefa teatru dzwoni z telefonu czyli robi z nim to co się robi z telefonem... Rzeczywistość to rzeczywistość i nie odczaruje pan problemu ściery i wódy nazywając go banalnym. Domyślam się , że zalicza się pan do "ludzi wrażliwych", ja także (któż w końcu sam siebie do nich nie zalicza) niemniej jednak nie czułem się obrażony ani nie zauważyłem wulgarnej intencji wpisanej w przesłanie spektaklu, co najwyżej w b o h a t e r ó w tej historii. Falstaff to także postać w sporym stopniu wulgarna, że już o bohaterach różnych "Schoping and Fucking" nie wspomnę. Leszek Pułka: Ściera, wóda i telefon komórkowy jako metafory współczesnych postaw wydały mi się banalne, ograne i zwyczajnie prostacze." Cóż zrobić drogi panie recenzencie , rzeczywistość sportretowana w spektaklu j e s t banalna i prostacza. Jej portretu chyba nie da się przedstawić w koronkach i złoconej ramie. Ale jako widz musiałbym wykazać maksymalnie złą wolę, albo całkowitą ślepotę ,żeby nie zauważyć interpretacyjnego nawiasu w jaki rzeczywistość ta została ujęta przez Celińskiego, choćby przez zderzenie jej z nutą czystej poezji której jak sam pan twierdzi zabrzmiała szlachetnie, a której sensu w zderzeniu z "prostactwem i banałem" jak obiektywnie pan przyznaje - nie udało się panu zrozumieć. Tak się składa, że pracuję na uniwersytecie i nie jedną już widziałem sytuację rozgrywającą się po habilitacyjnym bankieciku wśród luminarzy humanizmu, przy których wulgarność i prostactwo zachowań bohaterów "Homleta" jest jak kwilenie niemowląt. Jeśli żywi pan iluzję iż bycie człowiekiem wykształconym albo znawcą sztuki oznacza zawsze subtelność i wyrafinowanie to podziwiam pana naiwność. Leszek Pułka: "Homlet" jest także najzwyczajniej wtórny wobec lekkich, błyskotliwych komedii Bogusława Schaeffera, skonstruowanych na podobnej zasadzie zderzenia banału i idealizmu, głupoty i wyrafinowanej filozofii (słynne "Tercety" i "Kwartety")(( To samo pisano o tekstach Schaeffera w chwili ich pojawienia się na scenach porównujac je z "lekkimi i błyskotliwymi" komediami Mrożka i Głowackiego (!). Niewiele tu dla mnie podobieństw do Schaeffera jeśli oczywiście pominąć temat zderzenia niskiego z wysokim . Tylko, że wtedy musielibyśmy sięgnąć do Arystofanesa i stwierdzić, że Schaeffer jest wobec niego "wyraźnie wtórny" Leszek Pułka: Gdy Mrożek, Schaeffer, u Włochów Fo śmieją się z błazeńskich czapek filozofów w wielkim i lekkim stylu, Celiński niemal sadza widzów na kuble z brudną wodą po zmywaniu podłóg. Jak zatem wrażliwy panie Leszku przedstawić ludzi którzy mają wrodzoną skłonność do wylewania na innych kubłów pomyj, w dodatku robią to w formie eleganckiego dyskursu obficie cytując Szekspira i Goethego ? Albo takich którzy plują jak czarna Mamba jadem na odległość, a intencja dopatrywania się we wszystkim niskich pobudek i głupoty zaślepia ich do tego stopnia, że nie widzą nic poza czernią, którą tak bardzo pragną widzieć nawet tam gdzie jej nie ma ? Otóż wydaje mi się, że wartością tekstu granego w "Kalamburze" ( tego którego ja oglądałem na szeregowym przedstawieniu) jest przedstawienie takiej właśnie paskudnej duchowej konstrukcji - niskiej i prymitywnej intencji dokopania i oplucia drugiego człowieka , którą skrywa elegancki i pełny swady "bon mot". Przedstawiony w spektaklu portret miernotki walącej w przeciwnika cytatem z filozofa albo wieszcza to niech mi pan wierzy postać przeraźliwie rzeczywista. Cokolwiek pan pisze o kubłach pomyj pomieszanych z Szekspirem - pisze pan w jakimś stopniu o pewnym specyficznym typie kanalii (bohaterze sztuki) racjonalizującej teoriami, ideami i zręcznymi sformułowaniami swą irracjonalną niechęć (czasami pełną jadu nienawiść) do wszystkiego co nie mieści się w jej ciasnym pojęciu kanonu dzieła sztuki. Leszek Pułka: W swej sztuczce zmieszał oryginał Szekspira z Hamletem-kazirodcą, Ofelią- zamaskowanym transwestytą i dyrektorem teatru, który mówiąc: "Być albo nie być", tarza się po podłodze. Być może przedstawienie zmieniło się od czasu premiery, ale z tego co pamiętam dyrektor teatru nie tarza się po podłodze mówiąc "być albo nie być". Jest to jeden z najspokojniejszych fragmentów spektaklu, pięknie i refleksyjnie wypowiedziany tekst - jakby chwila prawdy o marnej sytuacji ludzi teatru, tekst mówiony prawie szeptem (musiałem wytężać słuch), intymny i poetycki. Nawiasem mówiąc wydaje mi się na miejscu, że ludzie teatru wyrażają swoje frustracje tekstem dramatycznym . Homlet kazirodca i Ofelia zamaskowany transwestyta to pomysły postaci - reżysera, której bzdurność autor spektaklu wyśmiewa, a nie jak zdaje się pan sugerować akceptuje jako swoje własne idee. Leszek Pułka: "Gdy Mrożek, Schaeffer, u Włochów Fo śmieją się z błazeńskich czapek filozofów w wielkim i lekkim stylu" W jakich jednostkach mierzy pan wielkość stylu tak różnych i nierównych autorów jak Mrożek, Schaeffer i Fo ? Leszek Pułka: Mnie to bawi średnio, choć jasne, że czasem rezygnujemy z godności osobistej, ustępując przed chamstwem. Nie takie to całkiem jasne i oczywiste skoro wyniki ostatnich wyborów tak strasznie zaskoczyły i zszokowały nasze wrażliwe elity do których jak zrozumiałem pan także się zalicza Oczywiste, że wóda dla wielu nadal jest lekiem na całe zło. Postać pijaka to postać złożona i piękna na swój tajemniczy i przekorny sposób - polecam lekturę "Pod Wulkanem" i ostatniej nagrodzonej nagrodą "Nike" książki Jerzego Pilcha Leszek Pułka: Naturalne, że marzymy o posiadaniu insygniów władzy nawet tak mizernych jak klucz do gabinetu. Że o posadce estetycznej wyroczni bawiącej się w arbitra dobrego smaku (szef teatru) nie wspomnę. Pokusa sądzenia i wydawania arbitralnych opinii podpartych prostacką i banalną niechęcią i ciasnotą umysłową jest ogromnie silna i także daje iluzję władzy nad duszami. „Sądzę więc jestem ponad sądzonymi” to jedno z pospolitszych złudzeń ludzi zajmujących się nauką i sztuka. Śmieszne ale prawdziwe. Leszek Pułka: Prawdą jest i to, że chamstwu, wódzie i chorym ambicjom ulegają także artyści teatru. Ale jaki stąd wniosek dla nas? Mimo wszystko pisać o teatrze z miłością a nie nienawiścią. Nie mogę się oprzeć wrażeniu , że autor jednak lubi swoich pokracznych bohaterów i na swój sposób im współczuje. W końc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IZZ Re: klub W-Z IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.02, 22:36 Ja natomiast uwazam,ze WZ jest super! Przynajmniej jest gdzie usiasc, napic sie czegos (nie koniecznie alkoholowego) i potanczyc przy wcale nie najgorszej muzyce. Jak sie komus nie podoba to nie musi przychodzic! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wz-sucks Re: klub W-Z IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 21:28 stary, przykro mi to stwierdzic ale nie masz chyba najmniejszego wyczucia jesli chodzi o kluby, albo bywasz w byle jakich i Ci to nie przeszkadza. Obsluga jest wyjatkowo niemila a ochroniarze-troglodyci szukaj dymu, nawet jak przyjdziesz w garniturze traktuja Cie jak najgorszego dresa. Proponuje pojsc tam jeszcze raz i pogadac z troglodytami :) Uwierz mi, ze zmienisz zdanie o tym klubie. btw: troglodyci sa ubrani jak bohater serialu "Straznik Teksasu" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: klub W-Z IP: *.datastar.pl 05.09.02, 11:59 Byłem w W-Z na Kulcie i VooVoo. Oba koncerty mi się podobały. Ale gdy nie mam powodu, omijam stodołę z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mana Re: klub W-Z IP: 62.233.249.* 02.11.02, 15:53 Dużo koncertów - duży plus. tylko dlaczego po tych koncertach nikt nie stara sie zatrzymać ludzi i następuje zmiana klimatu o 180 stopni?! Przykład? Po ostatnim koncercie Oceanu poleciała taka muza że az niedobrze sie robiło! Techno jakies czy co... Nie wiem, nie znam sie na tych gatunkach ale ogólnie straszne to było. W rezultacie ludzie rozeszli się a jeszcze wczesnie bylo. odniosłam wrazenie że nas wypraszaja. Zreszta nie tylko Wz tak robi. kolor tez z tego słynie (albo słynał bo teraz nic sie tam nie dzieje) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiedźma Re: klub W-Z IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 11.11.02, 14:13 Ja ostatnio byłam tam na koncercie T.LOVE. Byłam 1-wszy raz w tym klubie (stodole?), cóż po koncercie wypiłam jeszcze piwko i pognałam do domciu. Przeraziły mnie plastikowe laleczki i śliczna muzyczka (typu Jenifer Nietoperz ), właśnie bardzo szybka zmiana klimatu :( Ale koncert był cudowny...!! Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: klub W-Z 08.03.03, 01:37 A czy ja tez moge zakwalifikowac sie do klubu W-Z? Tam coprawda nie bylam, ale codziennie jezdze tą trasą ;))) -- Z Tobą odeszły anioły Jest noc w ogromnym domu Umierałem i wołałem do nich Nie ma nas, nie ma nas Nie ma nas... Płynie miasto a ja w nim tonę Białe mury upadły i koniec Odpowiedz Link Zgłoś