odif1
15.03.07, 21:03
Ludzie o czym wy mówicie! Ja mam do najbliższego ambulatorium, w którym mogą
poskładać rękę czy nogę i to tylko mniej więcej do godz. 16 ze 30 km i jeżeli
nawt pogotowie kogoś tam zawiezie, to na pewno nie przywiezie po założeniu
gipsu. A wy narzekacie, że z dwóch ambulatoriów jedno będzie miało skrócony
czas pracy!? I zaznaczam, że nie mieszkam w jakimś odległym stepie a ok. 55-
60 km od Wrocławia. Śmiać mi się chce jak czytam o takich "problemach"
mieszkańców wielkiego miasta i tym co wygadują autorytety medyczne na temat
udzielenia pomocy w takich przypadkach - o SOR-ach to u nas ludzie słyszeli
tylko w telewizji! To się ma do rzeczywistości poza wielkomiejskiej jak pięść
do nosa! Jak u nas ktoś złamie nogę np. wieczorem to przy odrobinie szczęścia
karetka (i to nie zawsze bo jak pani w telefonie uzna, że złamana kończyna to
nie jest problem kwalifikujący się do wysłania karetki to nie przyjedzie)
zawiezie go te 30 km i jak trafi, że w szpitalu będzie akurat chirurg to mu
tą nogę poskładają i zagipsują, a potem wystawią na ulicę i rób co chcesz -
30 km do domu taksówką, bo ostatni autobus jest ok godz. 19. Jak delikwent
będzie miał mniej szczęścia to poczeka w szpitalu do rana, (najwyżej dadzą mu
jakieś przeciwbólowe prochy - jak na froncie), albo jezeli stało się to w
weekend to do poniedziałku i wtedy się nim dopiero zajmą!
A wy tu lamentujecie że będziecie musieli luksusowo przejechać kilka
kilometrów autobusem czy tramwajem w najgorszym wypadku taksówką, do innego
ambulatorium!?
Taka jest rzeczywistość ratownictwa medycznego w polsce poza wielkimi
miastami!? Zapraszam redaktorów do miasteczek - o wsiach nie wspomnę, gdzie
nie ma szpitali, ambulatoriów a jadyną szansą na ratunek jest często
zdezelowana karetka pogotowia z lekarzem np. położnikiem, bo innego nie ma i
ze 20-40 km transportu po dziurawych drogach do najbliższego szpitala, w
którym szczyterm techniki jest aparat RTG w wieku lat 20 i parę strzykawek
jedno-wielorazowych!