isis!
04.06.03, 00:07
Panie Pułka, warto się wybrać. Pętla tramwajowa na Biskupinie - Olszewskiego
128. Tanio nieprzyzwoicie, a amcia obfite i niezłe. Niestety - tylko niezłe,
a nie pyszne, bo mój pstrąg był nieco suchy i słabo przyprawiony wewnątrz, a
skórka mu nie chrupała, jak w mojego autorstwa pstrągu z grilla. Flaki męża
(hehe, to znaczy flaki wieprzowe, które zamówił mąż) - zbyt wodniste i
również wymagające doprawienia. Całkiem przyzwoita sałatka z oscypkiem,
szynką i jajem (dobry sos, duża porcja, chrupiąca sałata i cieniutkie
plasterki ogórków, a przede wszystkim - pomidorki obrane ze skórki - to
lubię!). Stek z polędwicy wołowej wysmażony w sam raz - dobrze, że mąż lubi
taki wysmażony, bo amator krwistego mięcha zawiódłby się (kelner nie spytał o
stopień wysmażenia). Wraz ze stekiem na talerzu męża, cieszyły oko i
podniebienie pomidory smażone zapiekane z serem oraz bukiet warzyw
gotowanych - małe różyczki brokułów, kalafiorów i plasterki marchewek w
towarzystwie wielkiego ziemniaka z sosem jogurtowym. Sąsiedztwo pstraga było
mniej wyszukane - frytki (buee), brokułki, kalafiorki i marcheweczki.
Niedrogie wino bordeaux (miłe zaskoczenie - myslałam, że będzie sama Sofia, i
miłe zaskoczenie, że kelner w takiej knajpie na obrzeżach miasta wie, że
należy podać na talerzyku korek do powąchania. W ogóle obsługa rewelacyjna!)
i znośne espresso. Siedzieliśmy na tarasie z widokiem na pętlę i parking
przed samem - cóż za róznorodność przewijających się typków! Od rodzinek z
dziećmi podczas wieczornych wypadów na lody poprzez lokalnych pijaczków z
nieodłączną butelką piwa w dłoniach aż po małolatów w bejzbolówkach w
wypasionym mesiu kabrio. Stoły solidne, drewniane (jak większość mebli
Karczmy - również w środku) - nieco za długie - taras jest za wąski i da się
siedzieć tylko po przeciwległych końcach stołu. Niemożliwe jest wówczas
podanie soli, cicha konwersacja, romantyczne uściski dłoni. A mogły być:
dzisiaj nasza 8 rocznicę ślubu.