Gość: dolnoślązak
IP: *.lanet.wroc.pl
17.06.03, 09:04
Amatorów mocnych wrażeń zapraszam na przejażdżkę autobusem którejś z linii
nocnych we Wrocławiu. Minionej nocy jechałem 206. Mimo iż lubię szybką jazdę
to nie było mi do śmiechu. Kilkunastotonowy autobus mknący po dziurawych i
poprzecinanych szynami ulicach Wrocławia z predkością ok 80 km/h to jest to!
Szkoda tylko, że nie mozna upajać sie prędkością, bo trzeba sie skupić na
trzymaniu się uchwytów, w przeciwnym razie można nabić sobie niezliczona
ilość guzów. Wiele emocji dostarcza także obserwacja sposobu zatrzymywania
autobusu na przystankach. Pędzący na złamanie karku kierowca, aby trzymać sie
rozkładu, nie zatrzymuje się na przystankach, na których nikt nie czeka.
Jednak dostrzegłszy w ciemnościach potencjalnego pasażera wykonuje gwałtowne
hamowanie, połączone z ostrym skrętem w zatokę przystankową. Dobrze, że w
autobusie są uchwyty, w przeciwnym razie pasażerowie wypadliby przez przednią
szybę. Byłbym niesprawiedliwy winiąc tu kierowcę. On po prostu
chciał "trzymać się" rozkładu. Mimo tego iż ciągle spoglądał na rozkład
jazdy, to na przystanek na którym oczekiwałem autobusu, oraz na ten na którym
wysiadałem przyjechał spóźniony.
Wydaje mi się, ze rozkłady autobusowych linii nocnych powinny zostać
zmienione. Szukając mocnych wrażeń lepiej wybrać się na żużel, który w tym
miejscu gorąco polecam. Panom z MZK również.