brzoza36
28.07.07, 09:20
List twarty do najukochańszyh "ubezpieczonych".
"Drodzy Ubezpieczeni,
Agresję wielu z Was wywołały moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS.
Jest ona o tyle zrozumiała, że politykom udało się wam wmówić, że jesteście
"ubezpieczeni", płacicie "składki" i w ten sposób "oszczędzacie" na własne
emerytury.
Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary
pozbawienia wolności, są Wam pobierane pod mylącą nazwą "składki
ubezpieczeniowej" są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym
prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń
dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów.
W związku z tym w ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy.
Nie ma ich też w OFE. Nie mogą one inwestować za granicą. Nie mogą też
kupować nieruchomości w Polsce.
Dlatego na wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy
i niemieccy, bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w
nieruchomości w Polsce i właśnie to robią. Tymczasem 60% środków, które ZUS
przekazuje do OFE, lokują one w "bezpiecznych" "dobrze oprocentowanych"
obligacjach skarbowych. A Skarb Państwa przekazuje je... z powrotem do ZUS,
żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga
kredyt komercyjny w bankach!!! A skąd będą pieniądze, na spłatę tych
kredytów i na wykup obligacji???
Wy je zapłacicie moi drodzy ubezpieczeni i Wasze dziatki (o ile oczywiście
zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości.
Bo skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych "dobrze
oprocentowanych" obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę
zaciągniętych kredytów, od
"ubezpieczonych" podatników je weźmie.
Zapłacicie, więc odsetki od swoich własnych pieniędzy, które dziś są Wam
odbierane na "ubezpieczenie". System państwowych ubezpieczeń emerytalnych
to, jak pisał zmarły przed kilkoma dniami Milton Friedman, to "łańcuszek
świętego Antoniego". Płacimy dziś na emerytury naszych dziadków i rodziców w
nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą płaciły na nasze. Problem tylko w tym,
że dzieci robimy coraz mniej - no, bo przecież na swoje emerytury właśnie
"oszczędzamy" w ZUS i w OFE. Więc, po co nam dzieci? Nie mamy zresztą za
dużo pieniędzy na ich utrzymanie, bo przecież połowę wynagrodzenia zabiera
nam... ZUS!!! A te, które w przypływie nierozwagi spłodziliśmy, posłuchały,
zdaje się, rady
Pana Prezydenta i "spieprzają" do Londynu.
Przewodniczący Rady Nadzorczej ZUS
Robert Gwiazdowski"