burgerking
28.08.07, 00:04
Dziś pierwszy raz przyjechałem do Wrocławia służbowo, co więcej z
perspektywą, że za miesiąc osiądę tu na pół roku.
Czyli moja przygoda z Waszym miastem nie skończyła się na typowej
jednodniowej trasie: dworzec-świdnicks-dwa piwka- ostrów-rynek-
świdnicka-dworzec.
Niestety Wasze miasto, skądinad o przepięknym rynku, wywarło na mnie
o tyle złe wrażenie, że wcześniej prawie uwierzyłem w slogany
reklamowe miasta.
Na dworcu nie znalazłem informacji turystycznej, nikt z zaczepionych
pań w kasie nie potrafił powiedzieć mi gdzie się znajduje. Nie
znalazłem też planu miasta (poza Releyem:) 19.99), nie licząc
schematu komunikacji, który dla osoby przyjezdnej jest tak czytelny,
jak koran w oryginale.
Po wyjściu z dworca starałem się bezskutecznie dowiedzieć od
kioskarzy jak dojechać na osiedle zacisze - nikt z zapytanych nie
wiedział.
Trzech z zapytanych kierowców autobusów też nie wiedziało gdzie to
jest i zproponowali mi, abym dojechał do pl/ Grunwaldzkiego i tam
zapytał się o drogę!!! Przypominam, pytałem o osiedle, nie ulicę!!!
Na pl. Grunwaldzkim nie znalazłem automatu do biletów, a kierowca
116tki mało dyplomatycznie posłał mnie... na drzewo.
Zdecydowałem się iść pieszo i mimo niewiedzy mieszkańców tego rejonu
jakoś dotarłem na adres, którego szukałem. dodam, że w autobusie
kasownik nie działał, nie było informacji o przebiegu trasy, na
dworcu kilkukrotnie zaczepiła mnie miejscow żulerka, nie było
schematu komunikacji na przystanku itp.
I życząc jak najlepiej Wrocławowi proszę o zrozumienie. Ja się nie
czepiam, ale wierzę, że ambicją tego miasta jest przyciągać nie
tylko powracających z Anglii ale też turystę zagranicznego- on ma
większy wybór niż ja. Ja przyjechałem służbowo, turysta może jechac
do Drezna, Poznania, Pragi, czy Lipska - wymieniając miasta
okoliczne, nie mówiąc już o Rzymach i Paryżach.
Żeby Wrocław nie skończyłjak Toruń, który ciągle chwali się starówką
i Uniwersytetem, a mieszkańcom i turystom nic ponad przeciętność nie
oferuje.
pozdrawiam
Życzliwy Krytyk:)