Dodaj do ulubionych

Dramat z mieszkaniami dla studentów

29.08.07, 21:59
Napisali protest. I co niby w związku z tym ma zrobić miasto? Ma KAZAĆ
właścicielom mieszkań obniżyć ceny?

A ten apel też niezły. Studenci są siłą napędową rynku nieruchomosci (jak
twierdzą) i dlatego domagają się, żeby było taniej? Więcej chętnych - wyższe
ceny. To chyba proste. Każdy student ekonomii ktory się pod tym podpisał
powinien natychmiast wylecieć ze studiów ;-)

A że mieszkań tanich brakuje - to prawda. Ale tanich mercedesów też brakuje. A
jakoś nie widzę apelów studentów którzy żądają tańszych samochodów. Bo to
przecież studenci są najbardziej mobilną grupą w mieście! ;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: yacenty Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 22:15
      Mi to chyba nawet na reke, w październiku odbieram mieszkanie w którym bede
      mieszkal i z mila checia wynajme 2 pokoje studentom:) sam jeszcze pamietam te
      wspaniałe czasy - casting odbedzie sie na bank, chyba ze juz wczesniej ktos ze
      znajomych sobie zaklepie miejsce, jak myslicie 800zl za pokoj to duzo?
      oczywiscie bez dodatkowych oplat - internet w cenie
      • Gość: wesoly_emigrant oferty sa IP: *.mysmart.ie 29.08.07, 22:23
        np ja mam do wynajecia mieszkanie na zwycieskiej na partynicach,
        nowe, kompletnie urzadzone tak jak dla siebie, mysle ze 1500 zl plus
        media to jest dobra cena i nie bede mial problemu z wynajmem... czy
        mam sie przejmowac studentami, ze nie ma tanich mieszkan? NIE, sam
        wiem ze jak trzeba to sie znajdzie kasa, mniej browaru i mozna
        wieksze mieszkanie wynajac, eeeeeeeeehh studia wspaniale czasy!
        • lecoqsportif Re: oferty sa 30.08.07, 01:08
          Artykuł ma mało wspólnego z rzeczywistością. Studiuję we Wrocławiu już piąty rok i nie znam ani jednej osoby, która płaci 700 złotych za jednoosobowy pokój. Ba, nie znam ani jednej, która płaci 500. Większość płaci za "jedynkę" 400-450 złotych. Takie są fakty. wroclaw.fotolog.pl
          • Gość: kkk Re: oferty sa IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:41
            Tu się nie zgodzę. 600 + media. Stare Miasto. I to tanio w tej okolicy (fakt,
            pokój na siłę dwu-odobowy, ale na siłę!).
            • Gość: Kaska Re: oferty sa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 12:24
              Ja place za pokoj 320 zł z oplatami , niedaleko dworca PKS. I tez
              nie znam nikogo kto placi wiecej niz 400zl za pokoj.
          • Gość: AS Re: oferty sa IP: *.as15444.net 30.08.07, 16:28
            Zartujesz chyba!?! Widocznie ostatnio nie rozgladalas sie po rynku
            mieszkan, proponuje przed dodaniem takiego beznadziejnego komentarza
            wejsc na jakakolwiek strone z ogloszeniami i troszke policzyc...
      • Gość: nakrecanie nakrecanie IP: *.as.kn.pl 29.08.07, 22:24
        A takimi artykułami jeszcze bardziej nakręca się wzrost cen wynajmu :) Skoro
        wszyscy mówią, piszą że mieszkań nie ma, to napewno znajdzie się ktoś kto
        zapłaci więcej byle tylko znaleźć lokum.
      • Gość: Andrzej Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.ar.wroc.pl 30.08.07, 07:57
        Kolego.
        Tylko nie studentom.
        Bo mieszkanie po roku będzie się tylko nadawać do remontu.
      • Gość: Andrzej Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.ar.wroc.pl 30.08.07, 07:58
        Mało!!!
        Plus opłaty.
      • Gość: bart Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: 195.187.251.* 30.08.07, 10:00
        chyba cie ...
        żaden student/studentka na to nie pójdzie!
      • Gość: Wynajmujący Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.uwoj.wroc.pl 03.09.07, 11:57
        800zł, za pokój?. Hmm, wszystko zależy od punktu widzenia. Wynajem
        od 10 lat oscyluje wokół 300zł plus liczniki. Baza jest stała a
        liczniki rosną (plus dodatki w rodzaju internet) - zatem koszt
        wynajmu rośnie przy niezmienionym "zysku" dla wynajmującego. Nie
        zmienił tego nawet tzw.podatek ryczałtowy od najmu 8,5% w miejsce
        19%. Po prostu rosną koszty utrzymania mieszkania, że nie wspomnę o
        złodziejskich miernikach ciepła! A trudno i koszty kaloryferów
        wrzucić sublokatorom. Osobiście namawiam "swoich" o staranie się o
        dodatki mieszkaniowe.
    • Gość: W Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 22:39
      Nie masz pieniędzy na mieszkanie to...No właśnie co ? Mają mieszkać na dworcu ?
      Idiotyczne porównanie-bez mercedesa można żyć normalnie, bez mieszkania człowiek
      jest bezdomny.
      • Gość: Wynajmujący Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.magma-net.pl 29.08.07, 22:51
        Nie masz kasy nie kupujesz Merola tylko 126p lub starego golfa. Nie
        masz kasy nie jedziesz na wczasy na Muritius tylko pod namiot nad
        jezioro. Nie masz kasy nie studiujesz. Czy to tak ciężko zrozumieć.
        Sam będąc właścicielem wynajmowanych mieszkań podniosłem ceny o ok.
        150-200 zł od osoby. Chętnych była masa i spokojnie wybrałem sobie
        te osoby, które były najsensowniejsze. W sumie w ciągu jednego dnia
        od momentu zamieszczenia ogłoszenia mam komplet. Złote czasy
        nastały:)
        • Gość: wesoly_emigrant Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.mysmart.ie 29.08.07, 22:58
          pozdrawiam, zgadzam sie w 100% czasy socjalizmu sie skoczyly, hip
          hip hurrrrra!
          • Gość: kkk Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:45
            To wracaj do Polski, emigrancie, i szukaj chaty. A, sorry, pewnie uzmywałeś na
            własną.
            • Gość: wesoly emigrant na zwywaku IP: 163.244.62.* 30.08.07, 09:50
              nie oceniaj mozliwosci innych wedlug swoich! zakompleksiony frajerze

              chaty we wroclawiu nie bede szukal bo kupilem sobie 2, jak skonczylo
              sie studia, zna sie jezyk i ma sie doswiadczenie w pracy w
              miedzynarodowym srodowisku mozna wiele osiagnac, ale tacy jak ty
              tego nigdy nie zrozumieja a praca za granica bedzie dla nich zawsze
              praca na budowie albo na zmywaku

              DO NAUKI! MOZE WTEDY ZMADRZEJESZ!
              • Gość: W Wracaj do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 11:47
                Turek woła żebyś już przestał klikać bo znowu ktoś napaskudził toaletę i trzeba
                mopem wyczyścić.
                • Gość: wesoly emigrant eeehh IP: 163.244.63.* 30.08.07, 11:50
                  eehh
              • Gość: kkk Re: na zwywaku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 16:01
                Hola, hola, język znam, pracuję w branży IT, międzynarodowe środowisko pracy to
                nie klienci w restauracji. Ale nie martw się, kiedyś dostaniesz awans i będziesz
                boyem hotelowym. Wtedy pogadamy;)
                • Gość: wesoly emigrant Re: na zwywaku IP: 163.244.62.* 30.08.07, 17:21
                  dalej swoje, czy nie przychodzi ci do glowy, ze inni moga byc lepsi
                  od ciebie? ale jak przystalo na super goscia glupio sie przyznac
                  wiec najlepiej obrazac innych

                  w restauracji tez pracowalem jako kelner, wakacyjna praca w USA jako
                  kelner - dla mnie bomba! wtedy tez inni Polacy mowili co ja takiego
                  zrobilem ze dostalem taka prace... po powrocie tez mowili ze
                  sprzatalem kible i tak zarabialem pieniadze, zebys na prozno nie
                  uzywal mozgu wyprzedzam kolejna drwine - pracowalem legalnie

                  takie male stworzonka jak ty nigdy nie przyjma do wiadomosci pewnych
                  faktow
        • Gość: W Kolejne idiotyczne porównanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 23:53
          > Nie masz kasy nie kupujesz Merola tylko 126p lub starego golfa.

          Tyle że 126p jest tani. Natomiast tanie mieszkania nie istnieją obecnie.
          • Gość: krytyk Re: Kolejne idiotyczne porównanie IP: *.teta.com.pl 30.08.07, 09:04
            126p do mercedesa ma sie tak jak komorka w domku letniskowym na
            dzialcepoza Wroclawiem do mieszkania we Wroclawiu.Jest tania!!!
            Moge Ci wynajac.
          • Gość: wi Re: Kolejne idiotyczne porównanie IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 09:45
            istnieją.w Oławie,Radwanicach.
            • Gość: W Znowu idiotyczne porównanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 11:40
              Przy korkach we Wrocławiu nie jest realne by dotrzeć na uczelnie nie budząc się
              powiedzmy o 4 rano, a docierając po zajęciach o 22. I gdzie tu ma być miejsce na
              naukę.
        • Gość: kkk Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:44
          ...i obyś ich żałował. Ktoś Cię kiedyś będzie utrzymywał z podatków. Nie
          studenci - co prędzej, czy póżniej wyemigrują - to kto, Twoja babcia?
          • Gość: Wynajmujący Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 17:25
            > ...i obyś ich żałował. Ktoś Cię kiedyś będzie utrzymywał z
            > podatków. Nie studenci - co prędzej, czy póżniej wyemigrują - to
            > kto, Twoja babcia?

            Ja już nie muszę martwić się o swoją przyszłość dzięki swojej pracy
            oraz pracy swoich rodziców. Pracuję sobie od 7 do 15 od poniedziałku
            do piątku w zasadzie tylko po to, żeby nie rozleniwić się
            całkowicie. A wynagrodzenie to w zasadzie wydaję na drobne
            przyjemności.
        • Gość: antykamienicznik Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: 195.117.179.* 18.09.07, 14:50
          A ja nie dam zarobić pazernym kamienicznikom. Złote czasy? Jasne, bo
          wywindowaliście ceny wynajmu. Oczywiście ceny te nie są poparte żadnymi realnymi
          warunkami, a tylko chęcią jak najszybszego zbicia kasy. Dlaczego? Ano dlatego,
          że wynajęcia 2 pokoi w BERLINIE z opłatami to ok. 400 euro, czyli niecałe 1600
          zł. PRAGA- 1200 zł za 2 pokoje bez opłat. A gdzie taka wioseczka jak Wrocław, z
          zakorkowanymi ulicami, kiepska komunikacją chce się równać do światowych,
          znanych metropolii, z metrem, dobrym dojazdem...Całe szczęście, że mam ciocię,
          która ma domek.
        • Gość: obserwator Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.as.kn.pl 21.09.07, 18:50
          "nie masz kasy - nie studiujesz" - nie masz mózgu - jesteś głąbem.
          A widać to dokładnie po Twoich wypowiedziach. Jesteś nikim!
        • Gość: krisss Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.07, 14:41
        • Gość: krrrrr Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.07, 14:42
          a ja mam mieszkanie i nie studjuje i mam wszystkich gdzies:)
      • tomek854 Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem 29.08.07, 23:15
        > Nie masz pieniędzy na mieszkanie to...No właśnie co ?

        To się mieszka na mieszkaniach o "nieodpowiednim standarcie".

        Wiesz że większość moich znajomych studentów mieszka na wynajmowanym w lepszych
        warunkach niż w domu?

        Ja jakoś mieszkałem przez całe studia w starym mieszkaniu nadającym się do
        remontu a na internet przez długi czas chodziłem na uczelnię. Ale to było mojej
        babci mieszkanie.

        Kiedy próbowalem wynajmować pokój to choć cena była o 1/3 mniejsza niż średnia
        wszyscy kręcili nosem (i dobrze, bo w rezultacie mieszkałem z przyjaciółmi).
        • Gość: akuku Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 30.08.07, 07:21
          popieram.sam przez cle studia nie cierpialem na nadmiar pieniedzy i wynajmowalem
          takie lokum,na jakie bylo mnie stac. przez dwa lata dzielilem pokoj z kolega.jak
          kogos nie stac na mieszkanie,to niech zamieszka w akademiku,podobno latwo tam o
          pokoje.nie lubie biadolenia studentow.sam bylem studentem i nie biadolilem jak
          mi zle,a pochodze spoza wroclawia:)
          • Gość: kkk Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 09:21
            Jasne, że łatwo. Nie wiem, czy wiesz, ale - przynajmniej na Uniwerku - akademiki
            poszły ostro w górę. Moja dziewczyna mieszkała w XX-latce. Wiesz, co tam się
            dzieje? To nie te czasy, co kiedyś.
            • tbernard Jak ostro? 30.08.07, 09:34
              Czy cena akademika jest większa niż prywatnej kwatery?
              • Gość: kkk Re: Jak ostro? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 16:03
                Z tego, co pamiętam, to za miejsce w 2-osobowej klitce 330pln. To dużo jak na
                standard post-prlowski.
      • Gość: Korder Sam wynajmowałem - to był błąd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 01:01
        Niestety, większość studentów ma podejście dość roszczeniowe w
        stosunku do wynajmujących mieszkanie. Sami nie dbają o swoje miejsce
        zamieszkania. Wiem, bo sam wynajmowałem komuś po znajomości, za
        BARDZO przystępną kwotę, wręcz śmieszną. Niestety, zawiodłem się,
        mieszkanie ilekroć je odwiedzałem było całe brudne, rzadko sprzątane
        i generalnie zaniedbane. Teraz nawet wobec znajomych studentów
        podniósłbym zdecydowanie czynsz... niestety nie zrobię tego, bo sam,
        gdy tylko skończę porządko po lokatorach, wprowadzam się. I nigdy
        więcej studentów! Studenci do akademików!
        • Gość: Maja Re: Sam wynajmowałem - to był błąd! IP: *.generacja.pl 30.08.07, 11:10
          Racja w 100%!!! W moim domu był spokój, dopóki dwóch właścicieli nie wynajęło
          swoich mieszkań studentom. Tragedia. Nocne hałasy to norma. Na szczęście kilka
          interwencji policji sprawę unormowało. Nigdy swojego mieszkania nie wynajęłabym
          studentom. I nie dziwię się wynajmującym, którzy żądają wysokiego czynszu.
          Przecież remont mieszkania jest kosztowny.
          PS. Byłam studentką, mieszkałam w akademiku i na tzw. prywatce. Ale wtedy
          takiego wandalizmu nie było.
          • Gość: mała Re: Sam wynajmowałem - to był błąd! IP: 80.68.236.* 18.09.07, 13:25
            Zgadzam się w zupełności studenci nie potrafią uszanować mieszkania,
            które wynajmują ponieważ wychodzą z założenia: "Nie moje nie muszę
            dbać"Efekt tego: poplamione dywany, pourywane klamki, pobrudzone
            ściany, połamane łóżka i okropny fetor papierosów, brudu, potu (nie
            twierdzę, iż wszyscy studenci to brudasy ale chlew z mieszkań robią)
            wiem bo sama wynajmowałam mieszkanie i niby brałam 1200zł za
            mieszkanie 2-pokojowe z tego na koniec roku musiałm troche wydać na
            remont aby wrócić do stanu przed wynajmem. Nie mówiąc już o
            studentach, którzy oszukują nie płacą jakiś opłat bądź znikają bez
            śladu nie zapłaciwszy za miesiąc. Racja leży i po jednej i po
            drugiej stronie. Na chwilę obecną uważam że studenci podnoszą
            straszny lament a tak naprawdę powinni zacząć od siebie i od własnej
            kultury bycia i dbania.A pieniądze zawsze się znajdą na wynajem
            Będąc nawet kelnerką jesteś w stanie zarobić miesięcznie 1500zł z
            napiwkami (wiem bo pracowałam) więc nie miałczcie, że za drogo do
            roboty się weźcie a nie imprezy browary i przesypianie wykładów po
            libacji bo mamusia i tatuś kaskę prześlą i obiadek przywiozą w
            niedzielę(A wiem, że tak jest bo sama byłam 2 lata temu studentką
            dzienną i wiem jak wygląda życie studenckie)
      • Gość: dziobak Re: Nie masz mercedesa to jeżdzisz autobusem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 17:14
        Nie masz na mieszkanie to je wynajmujesz. MPK też wynajmuje tobie
        autobus, abyś mógł dojechać tam gdzie chcesz. Taksówką jest drożej
        bo miasto do nich nie dopłaca jak do komunikacji zbiorowej. Zawsze
        można spróbować wynająć mieszkanie komunalne powinno być taniej.
      • hummer Jest coś takiego co się zwie akademikiem 30.09.07, 17:01
        Gość portalu: W napisał(a):

        > Nie masz pieniędzy na mieszkanie to...No właśnie co ? Mają mieszkać na dworcu ?
        > Idiotyczne porównanie-bez mercedesa można żyć normalnie, bez mieszkania człowie
        > k
        > jest bezdomny.

        Pretensje do Uczelni, że jest za mało miejsc w akademikach, a nie do miasta, że
        mieszkania nie są tanie.
    • Gość: PrezioWrocka Podziekujcie tym Panom co zrobili z Wrocławia IP: *.e-wro.net.pl 29.08.07, 23:03
      "meeting place"...i innym czarodziejom..którzy zabiegają o klientów
      biznesowych,"ynwestorów"(przeważnie szukających taniej siły roboczej)..którzy
      koreańczykom czy niemcom oddaliby nasze miasto za 1/2 ojro..a studenci?H...z
      nimi no nie??
      • almac Re: Podziekujcie tym Panom co zrobili z Wrocławia 30.08.07, 04:22
        Gość portalu: PrezioWrocka napisał(a):

        > "meeting place"...i innym czarodziejom..którzy zabiegają o klientów
        > biznesowych,"ynwestorów"(przeważnie szukających taniej siły roboczej)..którzy
        > koreańczykom czy niemcom oddaliby nasze miasto za 1/2 ojro..a studenci?H...z
        > nimi no nie??

        Na tym właśnie polega kapitalizm.. Skonczyły się czasy (mam nadzieję) socjalizmu
        w tym kraju.
      • Gość: dziobak Re: Podziekujcie tym Panom co zrobili z Wrocławia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 17:18
        Jak nie będzie tych firm dookoła Wrocławia to nie będą mieli gdzie
        Ci studenci pracować po skończeniu szkoły głąbie. No chyba że mają
        do nas przyjechać na studia a potem pojechać do innego miasta
        pracować. Jak takie masz podejście to skocz odrazu z okna bedzie
        jednego głąba mniej w tym mieście. Tylko nie spadnij na kogoś
        samochód bo strat narobisz. Samochodu szkoda po tobie nikt nie
        będzie płakał.
    • Gość: pumba Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.media4.pl 29.08.07, 23:06
      a ja swoje, wynajmuje 2 studentom za 700 zl + liczniki, kawalerka 40m, chyba
      biorę trochę za mało ?
      • Gość: wesoly_emigrant Dramat, ale chyba dla wlascicieli barow i sklepow IP: *.mysmart.ie 29.08.07, 23:10
        podnies cene, tym samym podniesiesz poziom na uczelniach, mniej sie
        napija wicej sie beda uczyc, a jezeli wydadza kase na alkohol a nie
        na ksiazki to do domu a nie do magistra!
        • Gość: kkk Re: Dramat, ale chyba dla wlascicieli barow i skl IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:48
          Żałosnyś, .ie.
    • Gość: Max Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.gprspla.plusgsm.pl 29.08.07, 23:12
      ... a ja mam prostą propozycję dla będących w potrzebie! Mieszkam sam w
      okolicach Piłsudskiego - fajne 3 pokoje na poddaszu, po solidnym remoncie. Jest
      wszystko - mebelki, internet, fajna kuchnia, tv sat. Jestem 30letnim kawalerem,
      który często jest poza miastem (taka praca). tak więc jeżeli jakieś dwie śliczne
      ptaszyny, chciałyby się zaopiekować mną i mieszkankiem, nie widzę problemu! I na
      dodatek jak się dogadamy, wszystko gratis ;-)!!! Miłe i kulturalne towarzystwo
      gwarantowane! na oferty ze zdjęciem czekam - sunifun@gazeta.pl Maxymilian
      • Gość: blondi aaaaaaaaaahhahahahhhahaaaaaaa IP: *.mysmart.ie 29.08.07, 23:16
        aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahhahhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
        • Gość: ehhh Re: aaaaaaaaaahhahahahhhahaaaaaaa IP: 212.160.172.* 30.08.07, 09:58
          wez ty wesoly_emigrant zdecyduj sie na jakis jeden nick a nie raz
          wesoly_emigrant a raz jakies blondi :)
          • Gość: wesoly emigrant Re: aaaaaaaaaahhahahahhhahaaaaaaa IP: 163.244.62.* 30.08.07, 10:11
            ok to bylem ja ;)
    • Gość: Krychaj Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.net89.kollegie6400.dk 29.08.07, 23:18
      Racja durnowaty artykul w stylu socjalizmu. A nami ktos sie
      przejmowal jak studiowalismy? Ja skonczylem nie tak dawno PWr i tez
      bylo drogo. Akademik na Politbudzie dostac to byl cud albo lewizna.
      Mieszkania studenckie to mialy czasami taki standard ze masakra. A
      na koniec jak ktos madrze napisal - piszczicie wiecej, niech wiecej
      bedzie w gazetach to ceny jeszcze skocza.
    • Gość: mourinho Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 29.08.07, 23:26
      no, moje mieszkanie kosztuje 260 zł miesięcznie i nazywa się
      akademik :)
      nie rozumiem tego krzyku, studenci chyba się zagalopowali, co ma ten
      prostest zmienić, prezydent każe obniżyć czynsz???
      to się nazywa wolny rynek...
      • Gość: kkk Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:53
        No i siedzisz na TEKACH, jak masz szczęście, to we dwóch w pokoju. Jak masz
        pecha, to z gó..arzem z 1. roku. Daj spokój. Nie każdemu rodzice dają kasę, a
        nie każdego stać nawet na te 260 zł. Wierz mi, przechodziłem przez to...
        • Gość: S Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 06:52
          Studia nie są obowiązkowe.
        • Gość: akuku Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 30.08.07, 07:26
          to okropne:ktos z pierwszego roku w jednym pokoju ze "starszakiem".proponuje
          list protestatycjny do wladz PWr.mnie tez rodzice nie dawali pieniazkow i wtedy
          na moja kieszen tez bylo drogo.ale jak sie chce,to mozna sobie
          poradzic.pozdrawiam"starszaka"
          • Gość: kkk Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 09:19
            Nie o to chodzi. Generalnie tylko o to, że 1. rok ma 2 tendencje - albo imprezy,
            albo nauka. Sam tak miałem, moi znajomi tak mieli, większość tak ma. I rozumiem
            to, ale nie chcę mieszkać z kimś, kto na okrągło chleje albo non stop w
            książkach siedzi. Czemu? Pomyśl.
    • Gość: Max Nie bieżcie drogich stancji !!! IP: *.dream.net.pl 29.08.07, 23:29
      Sami napędzacie ceny, weźcie takich cwaniaków na przetrzymanie aż im rura
      zmięknie, jak nie wynajmie to sam nie będzie miał szmalu na opłaty za to
      mieszkanie i sam będzie latał i szukał klientów na swoje mieszkanie, tylko w ten
      sposób możecie zmienić te wariackie ceny, jak nie będzie popytu to ceny będą
      maleć !!! Za dużo krzyku wokół tej sprawy oraz za szybko latacie za kwaterami
      sami napędzając te galopujące ceny a tylko w jedności siła !!!!!
      • Gość: a nauczcie się ortografii!! IP: *.wroclaw.mm.pl 29.08.07, 23:41
        "Bierzcie"- przez er zet. To po pierwsze. Prosta zasada: brać- biorę-
        bierze- bierzcie.
        Po drugie: czy zasady wolnego rynku są aż tak skomplikowane? Jest
        popyt więc ceny rosną.
        Po trzecie: rozwiązanie. Skoro mieszkania studenckie są za drogie,
        może czas wrócić do świecących pustkami akademików.
      • Gość: korba Re: Nie bieżcie drogich stancji !!! IP: *.static.korbank.pl 29.08.07, 23:54
        Co za debil...
      • Gość: kinga Re: Nie bieżcie drogich stancji !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 22:36
        latanie to się dopiero zacznie za tydzień,dwa i ceny będą jeszcze
        wyższe-studenci nie chcą pracować za 8-10 zł/h,ludzie nie chcą
        wynajmować mieszkań za 1 tys
        problem nie w cwaniakach,ale w podaży i popycie
    • Gość: Paul Ludzie nie umieja szukac IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.08.07, 23:38
      Ci, ktorzy zamawiaja w ciemno, sa albo nieudolni albo im na niczym
      nie zalezy. To nie jest z powodu braku mieszkan, tylko braku checi
      ich szukania.

      Ceny rosna, lecz teraz przegladajac je, nie widze az tak kosmicznych
      cen. Na samym portalu dlastudenta.pl jest ich codziennie duzo i sa
      bardzo zroznicowane (tanie/drogie, jednopokojowe/dwupokojowe,
      blisko/daleko centrum). Im mniej osob mieszka w danym
      mieszkaniu/pokoju tym cena idzie w gore. I moze dlatego tak sie to
      tylko wydaje ze jest drozej, bo kazdy by chcial miec pokoik dla
      siebie. Zaczynajac studia mieszkalem w mieszkaniu 2-pokojowym na ND,
      bylo nas czterech i oplaty nie byly duze. Potem sie to zmienialo, az
      wkoncu sam bylem w pokoju. Dodatkowo w przeciagu ostatnich lat
      zmienil sie sposob zaplaty. Teraz juz chyba nie ma ofert, gdzie mamy
      np 400 zl od osoby i tylko tyle placimy. Teraz czesto jest np 300zl
      + rachunki. No i skonczylo sie lanie wody ;) i trza bylo zaczac
      nauczyc sie oszczedzac!!! No i nie dziwia mnie te castingi. Wpierw
      byly jakies uprzedzenia co do ludzi - jednym wlascicielom nie
      podobali sie chlopacy, innym dziewczyny. Pozniej nastala moda na
      pary, a teraz te "castingi". I w sumie nie dziwie sie temu, bo
      ludzie chca miec swoje mieszkania w jak najlepszym stanie, a to co
      potrafia wymyslec studenci tego nikt nie przewidzi. Ale castingi sa
      jak rozmowy kwalifikacyjne - trza zalapac o co chodzi wlascicielom i
      potem umiec sie przedstawic z jak najlepszej strony, przemilczajac
      jednoczesnie nasze wady ;) Wprawiony czlowiek z tym sobie poradzi a
      i jeszcze wyeliminuje konkurencje. Pozostaje jeszcze sposob szukania
      mieszkania. Kiedys zaczynalo sie z gazeta w lapie i oblegalo budki
      telefoniczne. Potem juz biegalo z komorkami. Teraz nowoczesny
      sposob, to najlepiej z laptopem na kolanach i dostepem do
      bezprzewodowego neta. Poniewaz wiekszosc ogloszen jest juz na necie,
      wystarczy dana strone odswiezac co jakis czas i gdy tylko pojawi sie
      nowa oferta - dzwonimy. To najlepszy sposob by zobaczyc dane
      mieszkanie jako pierwsza osoba, co jest wg mnie najwazniesze. Kto
      nie ma laptopa musi liczyc na pomoc z zewnatrz, np
      rodzicow/znajomych - kogos kto ma czas w danym dniu zerkac na strone
      z ogloszeniami i podawac nam namiary na jak najnowsze ogloszenia.

      Ale i wlasciciele mieszkan nie sa bez "grzechu". Tu temat rzeka i
      mozna by sporo pisac. Niektorzy tak oszukuja i wyzyskuja ludzi ze
      szkoda gadac. Ale nawet jesli sa w porzadku a podwyzszaja ceny, to
      robia to z powodu, iz uznaja ze im sie nalezy. Ludzie utrzymuja sie
      nieraz z tego. Widzialem na wlasne oczy pokoje jednoosobowe,
      przerobione na dwuosobowe, w ten sposob, ze ledwo szlo sie w nich w
      miejscu obrocic. Ludzie czesto podwyzszaja ceny, lecz nie zwiekszaja
      standardu ich mieszkan co tez jest idiotyzmem.
    • Gość: lemon Rok temu wynająłem po raz 1-szy mieszkanie 3 stud IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.08.07, 23:39
      3 studentkom i powiedziałem nigdy więcej. Wczesniej przez kilka lat
      wynajmowała pracująca para, a potem firma. Ale oni nie zrobili
      takich zniszczeń jak drogie studentki w niecały rok. A no i
      oczywiście w rmach dodatkowych atrakcji drogie studentki zerwały
      umowe przed terminem. Dlatego nie dziwcie się, że nie ma chęci
      wynajmowania własnego majątku komuś, kto zachowuje się jak w oborze.
      • Gość: wynaj Re: Rok temu wynająłem po raz 1-szy mieszkanie 3 IP: *.provider.pl 30.08.07, 11:21
        Święta prawda nie wynajmować w ogóle studentom dopóki się nie nauczą szanować
        obcego mienia. Zresztą wynajmujących nie studentów jest wystarczająco.
    • Gość: Ola/UK Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: 149.254.200.* 30.08.07, 00:04
      KTOŚ napisał:
      nie masz kasy, nie studiujesz!
      i co dalej?
      Powiem ci:
      kupujesz bilet na rejs RYANAIR i jedziesz "na zmywak do Anglii" w poszukiwaniu
      pracy aby zarobić za studia (dostałeś dziekankę)...
      Żyjesz sobie w Obcym Kraju i zostajesz! Mniejsza część wraca. Nie potępiam.
      Podziwiam :)
      hehe
      bardzo dobrze/
      Pozdrawiam.
      • Gość: Paul W Anglii... IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.08.07, 00:22
        Ola/UK napisał(a):
        "kupujesz bilet na rejs RYANAIR i jedziesz <<na zmywak do Anglii>> w
        poszukiwaniu pracy aby zarobić za studia (dostałeś dziekankę)...
        Żyjesz sobie w Obcym Kraju i zostajesz! Mniejsza część wraca. Nie
        potępiam. Podziwiam :)"

        No i fajnie. Pracujesz sobie przy zmywaku albo w pubie lub fabryce.
        Zarabiasz sporo jak na polskie warunki, lecz tam za te pieniadze
        musisz mieszkac jak szczur w kanalach by moc cos zaoszczedzic.
        Zamiast wlasnego mieszkania cisnac sie po 5 osob w pokoju 3
        osobowym, lub mieszkac samemu w pokoju wielkosci toy-toya. Nie
        mozesz sobie poszalec bo wszystkie przyjemnosci sa tam strasznie
        drogie a zal wydawac na nie ciezko zarobione pieniadze. Pieniadze
        ktore tam nie maja takiej wartosci. Rowniez Cie podziwiam ;) Czasem
        ma sie juz 30 na karku, a dalej sie zyje jak jakis studenckik w
        skromnych warunkach. A gdzie rodzina? wlasne mieszkanie? spokojne
        zycie??
        • Gość: tomek854 Re: W Anglii... IP: *.range86-151.btcentralplus.com 30.08.07, 04:22
          wylogowałem się, żeby było widać moje IP - skąd piszę.

          Trochę to inaczej wygląda niż to przedstawiasz. Ale cóż, tak to jest, jak się
          nie wie o czym pisze. Ale z mojego punktu widzenia wygląda to tak:

          Wyjeżdżasz, znajdujesz sobie taką sobie pracę za takie sobie pieniądze. Do
          Polski latasz z początku bardzo często - czemu nie, skoro dziewczyna tam została
          a Ciebie stać na bilety lotnicze, więć problem to nie jest żaden żeby skoczyć
          nawet na dwa - trzy tygodnie. Potem jednak zaczynasz latać coraz rzadziej - bo
          połowa znajomych i tak już jest na wyspach a ci co zostali to pracują od świtu
          do nocy i strasznie trudno jest im znaleźć nawet tą chwilę, żeby pójść z Tobą na
          piwo. A nawet jeżeli pójdą to się zaraz urywają do domu, bo muszą zdążyć na
          ostatni tramwaj - bo na taksówkę przecież ich nie stać. Proponujesz, że
          postawisz im taryfę, ale unoszą się honorem i znikają... Na imprezie tradycyjnie
          zostajesz ty i kolega który wpadł z Niemiec. Zastanawaicie się co wasi znajomi
          jeszcze robią w tym po..ym kraju. I tak krok za krokiem twój pobyt tutaj w UK
          traci znamiona tymczasowości. Po rokku wynajmujesz sobie mieszkanie sam ze swoją
          dziewczyną, która tymczasem dołączyła do Ciebie, ale na razie nie pracuje, tylko
          się uczy angielskiego, bo nie chcemy żeby ona też szła do pracy takiej sobie
          tylko porządnej, w zawodzie. nie ma sensu - lepiej niech się uczy, skoro tylko
          Twoja pensja wystarcza w zupełności na takie podstawowe potrzeby jak czynsz,
          podatek, jedzenie, paliwo, ciuchy, piwko, zaproszenie gości z Polski czy jakieś
          wycieczki po wyspach z noclegami w hotelach czy Bed and Breakfast.

          Po paru miesiącach pracy kupiłeś sobie na aukcji samochód za rownowartość
          półrocznej pensji polskiego nauczyciela. Niestety okazał się gruchotem, więc go
          sprzedajesz za 20% ceny, za którą go kupiłeś - no cóż, mówi się trudno.
          Pracowałem trochę za darmo - myślisz i za dwutygodniową wypłatę kupujesz 11
          letni samochód klasy oczko wyższej. Okazuje się, ze nie był kręcony licznik, ze
          samochód był serwisowany prawidłowo, więc bez obaw jedziesz sobie nim do Polski,
          bo wcześniej zapomniałeś kupić biletu na samolot. Jedziesz sobie sam, nie
          szukasz żadnych łebków, bo stać Cię na paliwo na taką trasę. Po drodze
          zatrzymuje Cię policja, uprzejmie kontroluje, po czym przeprasza za zajęcie
          czasu, ale zauwazyli, że nie działa Ci jedna z zarowek poświetlających tablicę
          rejestracyjną. Policjant jest miły, uprzejmy, ma wyprasowany mundur i czysty
          samochód i nie usiłuje ani wlepić Ci mandatu, ani wydębić łapówki.

          Po dwóch miesiącach ponownie jedziesz samochodem do Polski, bo zachciało ci się
          przywieźć sobie parę swoich ulubionych gratów. Na granicy stajesz najpierw pod
          niemieckim szlabanem, gdzie Niemiecki funkcjonariusz wita Cię płynnym
          angielskim, po czym, zobaczywszy paszport, przechodzi na polski. Cały czas,
          pomimo upału i braku cienia stoi po prawej stronie, bo po prawej ty siedzisz,
          jako że bruytyjskie auto ma tam kierownicę. Na koniec znika w swojej budce, aby
          po chwili wrócić. Podaje Ci paszport przez szyberdach salutuje i życzy szerokiej
          drogi. Podjeżdżasz ter kilkadzięsiąt metrów pod polski szlaban. Cierpliwie
          czekasz, aż pogranicznik zakończy pogawędke ze swoją koleżanką i podajesz mu
          paszport także przez szyberdach. Ten nagle okazuje się słuzbistą i podnosi
          krzyk: "proszę się nie wygłupiać, proszę podać dokumenty zgodnie z procedurą".
          Ty na to mówisz "Ok, zgodnie z procedurą to ja mam siedzieć za kierownicą,
          trzymać ręce na widoku i czekać aż pan podejdzie do okna" W tym momencie zdajesz
          sobie sprawę jaki bład popełniłeś. Przecież w polsce urzędnik państwowy to nie
          jest służba tylko władza! Na szczęscie pan miał akurat fantazję okazać swoją
          wielkopańską dobrodusznosc i z pobłażaniem kaze Ci jechać.

          Dojeżdżasz do Wrocławia gdzie prawie urywasz przednie prawe koło na dziurze i to
          na dzień przed wyjazdem. Co prawda w serwisie nissana nie ma wolnych terminów,
          ale wszystko da się załatwić za odpowiednią opłatą. Jakoś jednak jesteś taki
          dziwny, że nie korzystasz i po dniu latania po mieście znajdujesz inny serwis.
          Panowie mechanicy nie mogą się nadziwić jaką masz świetną wypasioną furę i nie
          chca uwierzyć że to jest grat kupiony za dwutygodniową wypłatę, na którego nikt
          w Szkocji nie spojrzy. Ale co się dziwić, skoro średnie auto w Szkocji ma 3.5
          roku a w Polsce 16...

          Jadąc w drogę powrotną zabierasz kolejną transzę znajomych, którzy własnie
          zdecydowali o emigracji.

          Mam pisać dalej, dlaczego się nie opłaca zyc w tym kraju? Może dodam tylko
          jeszcze, że nie jestem żadnym wysoko wykfalifikowanym specjalistą - w Polsce
          miałem zostać nauczycielem (miałem, bo w trakcie mojego terminu na obronę
          zmienili zasady, czyli całą moją pracę mogę sobie w dupę wsadzić) a jeżdżę
          ciężarówką. Ale szczerze mówię, że nie żałuję.

          Oczywiście, jeśli ktoś ma powody żeby w Polsce zostać - obojętnie, rodzinne,
          osobiste, patriotyczne czy masochistyczne - OK. Nie potępiam, powiem więcej,
          podziwiam. Ale wcale się nie dziwię tym milionom, które wyjechały tak jak ja...

          ostatnio zapisałem się na forum nasza klasa. Odnalazłem tam już blisko 100
          znajomych. Z czego 60% już na emigracji. Wiecie kto został? Ci, którzy "wpadli"
          zaraz na początku, albo Ci, którzy nie pozdawali matur. Kto był sprytniejszy,
          już za granicą.

          Smutne to.
          • Gość: rrrrrrrr smutne ale prawdziwe IP: *.dyn.optonline.net 30.08.07, 07:19
            a poza tym masz talent literacki. Good luck :)
          • Gość: J Re: W Anglii... IP: 62.29.248.* 30.08.07, 07:51
            Fajnie się to czytało - dzięki!
            Ja mam dobrze płatną pracę w Polsce i na razie nie mam zamiaru stąd wyjeżdżać,
            chociaż jeszcze trochę PiS porządzi i nie będzie wyboru.
            • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 08:49
              hm. i ja sie dolacze. jestem programista w Polsce, dokladniej we wroclawiu...
              zarabiam niezle, 3 letni staz + praca w zawodzie w trakcie studiow. Nie chce
              wyjezdzac, bo zona w ciazy, bo sentyment do miejsca przykul w niezrozumialy
              sposob. Niemniej - kredytu na 40 lat na mieszkanie czy dom, ktory standardem
              bylby czyms wiecej niz betonowa plyta brac nie chce. (ostatnie info - 9500 za m2
              wykonczonego mieszkania na krzykach - standard sredni+) PARODIA!, na nowy
              samochod rowniez szkoda pieniedzy - na tych drogach to czolgiem strach wyjechac.
              Dodatkowo rzad uwala zycie na kazdym kroku. Jedno dobre ze mam czyste sumienie -
              nie moj rzad ale za to moj kraj, ktory niszczy - i to juz boli.

              ... od 2 tygodni szukam oferty w Glasgow lub w Yorku... i chyba bede musial
              wyjechac sam, bo zona na razie nie ma odwagi... oby dala sie przekonac.

              Pozdrawiam wszystkich.
              • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 09:47
                Ciekawe co mówisz o tych drogach. Ja mam francuza, to podobno delikatne, a jakoś
                nic mu się od kilku lat nie zepsuło na dziurach.
                • Gość: ogon Re: W Anglii... IP: 212.160.172.* 30.08.07, 10:05
                  bo autem sie jezdzi a nie patrzy na nie jak ladnie sie pod blokiem prezentuje ;)
                  • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:21
                    bmw sluzy do jazdy a nie do zajmowania miejsca parkingowego:) a tak przy okazji
                    francuzem byles na przegladzie, czy sam naprawiasz?:>
                    • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:33
                      Przeglądam i serwisuję w warsztatach. A wyjeździłem przez 4 lata ponad 40
                      tysięcy kilometrów, z tego przynajmniej 15 tysięcy po Wrocławiu.
                      • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:37
                        uj to strasznie duzo:) od 2003 roku 147 tys km:> serwisuje w ASO. niestety
                        zawieszenia nie nadaja sie na polskie drogi, szczegolnie na miasto wroclaw.
                        • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 11:48
                          A ile byś chciał? Ja nie jestem taksówkarzem ani komiwojażerem. Typowe użycie
                          samochodu to jest takie jak moje - bo gdzie na dojazdach do pracy i raz na
                          miesiąc gdzieś dalej za miasto wyrobić te 147 tysięcy?
              • lumpeninteligent Re: W Anglii... 30.08.07, 11:57
                me >> jestem w podobnej sytuacji jak Ty, 3 lata po studiach informatycznych z
                praca podczas studiow, z tym ze od ponad 2 lat juz na Wyspach... przed wyjazdem
                mialem niezla prace we Wroclawiu jako programista, z dobra jak na polskie
                warunki placa jako kilkukrotnosc sredniej, jednak nie wahalem sie zeby
                przyjechac tu na jakis czas glownie po doswiadczenie a nie dla pieniedzy...
                troche zajelo znalezienie roboty, ale niedawno stuknelo mi dwa lata w firmie
                gdzie pracuje... jako programista oczywiscie (ani dnia nie pracowalem nie w
                zawodzie)... wracac nie mam powodu, nie ze wzgledow finansowych, ale
                przyzwyczailem sie do normalnosci zycia o ktorej pisal Tomek854... w Polsce boje
                sie przede wszystkim ze moja praca bedzie nudna bo rynek na to co najbardziej
                lubie robic we Wroclawiu jest znikomy i pewnie wyladowalbym albo w jednej z
                naszych wroclawskich korporacji informatycznych gdzie pracownik jest trybikiem
                albo w malych niedoinwestowanych firmach gdzie trzeba sie wyklocac o jeden
                serwer robiac cos co mnie za bardzo nie interesuje... boje sie tez w pracy
                atmosfery podejrzliwosci i nieufnosci, ktorej troche podczas moich w sumie 6 lat
                pracy w Polsce zaznalem, glownie na linii pracodawca - pracownik... tutaj
                jestesmy wszyscy bardzo otwarci, z szefami i zarzadem na ty, gadamy o wspolnych
                problemach, wszyscy dzielimy sie sukcesami a rozmowa o podwyzce jest
                przyjemnoscia a nie stresem, nawet gdy nie do konca dostanie sie tyle ile sie
                chcialo... sa oczywiscie minusy zycia w UK jak pogoda, brak dlugoletnich
                znajomych czy mniejsza ilosc urlopu jak w Polsce ale do tego z czasem jakos daje
                rade sie przyzwyczaic...
                • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 12:24
                  Dokladnie tak jak mowisz. W jednej z korporacji (...), wlasciwie w 2, mimo
                  dobrych zarobkow czlowiek jest trybikiem. Wmawia sie - i owszem - ze od ciebie
                  swiat zalezy, ale to nie ma pokrycia w realnosci. Od 5 miesiecy pracuje w malej
                  firmie (szczesliwie szefostwo zna troche swiata) i to pierwsze miejsce gdzie nie
                  ma podkladania swin i o zaden sprzet czy soft dodatkowy batalii toczyc nie
                  musze. Nie mniej mozliwosci rozwoju nie sa zbyt szerokie. Finansowo tak - ale to
                  raczej awans poziomy - technologia ciagle ta sama (polacy ciagle sa malo otwarci
                  na nowosci - cos co kiedys sie sprawdzilo, ciagle uwazane jest za wzor -
                  szczegolnie jesli chodzi o duzych klientow z wylacznie polskim kapitalem /
                  zarzadem). Stad decyzja o emigracji. Chce sie rozwijac, a nie liczyc dni do
                  konca roku...
              • lumpeninteligent Re: W Anglii... 30.08.07, 12:02
                > ... od 2 tygodni szukam oferty w Glasgow lub w Yorku... i chyba bede musial
                > wyjechac sam, bo zona na razie nie ma odwagi... oby dala sie przekonac.

                Jeszcze tylko - Glasgow nie polecam. Nie po to wyjezdza sie z Wroclawia zeby
                mieszkac w Glasgow. Zdecydowanie polecam Edynburg, ktory jest miastem sto razy
                ladniejszym, spokojniejszym i bardziej wroclawskim...
                • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 12:26
                  dzieki za ukierunkowanie:)
                • tomek854 Re: W Anglii... 30.08.07, 23:41
                  Ja mieszkałem przez pewien czas w Edynburgu, a teraz mieszkam w Glasgow.

                  owszem - Edynburg jest przepiękny, a Glasgow na pierwszy rzut oka brzydkie...
                  Ale Edynburg to jest dobre miasto na turystyczną wizytę, moim zdaniem w Glasgow
                  mieszka się dużo więcej. I to własnie jest miasto dużo bardziej Wrocławskie-
                  choćby ze względu na życie nocne...
          • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 09:46
            Współczuję znajomych. Moi nie siedzą w pracy od świtu do nocy, a stać ich na
            taksówkę. To, że siedzisz sam, tylko z jakimś innym emigrantem na wakacjach, to
            nic dziwnego: miejscowi następnego dnia idą do pracy albo mają jakieś regularne
            zajęcia, a Wy dwaj możecie sobie wstać w południe i nic się nie stanie.

            Reszta Twojej uroczej wizji to zaś bardzo charakterystyczne majaczenia
            emigranta, któremu wszystko TAM się podoba, a wszystko TU nie. Nie wątpię, że
            jest w nich jakieś prawdziwe jądro, ale podkoloryzowanie rozpaczliwie bije po
            oczach. Ciekawe, że ze mnie jakoś nigdy policja nie chciała wydusić kasy (a
            miała kiedyś stuprocentową okazję), urzędnicy mnie nie olewają, samochód kupiłem
            już dość dawno temu, też całkiem wypasiony, ale żaden serwis mu się jeszcze nie
            dziwił (ale może za mało gratowaty jest i mało serwisów widzę). Jeżdżę na
            wakacje, i to wcale nie najtańsze, wychowuję dzieci i stawiam bez problemów dom.
            Cud?
            • Gość: wesoly emigrant w Irlandii IP: 163.244.62.* 30.08.07, 10:07
              od 2 lat zyje w irlandii, zaczynalem w dwoch pracach fizycznych ok
              70 godz tyg, po roku 39 h/tydz praca w jednej z najwiekszych
              miedzynarodowych firm jako informatyk, rewelacyjna atmosfera w
              pracy, mili ludzie, ladne mieszkanie, samochod w miare (nie jest to
              jeszcze najnowsze A6), zycie bez stresu, czasami wyjazdy do
              wroclawia, za zarobione pieniadze kupilem 2 mieszkania, slub jak
              marzenie a to wszystko w ciagu 2 lat, nie bede koloryzowal bo przy
              zakupie mieszkan wsparlismy sie kredytem, ale bylo warto, Zona?
              Praca w zawodzie, rewelacyjna atmosfera w pracy, dobre pieniadze, w
              takich warunkach myslimy o dziecku, a ciaza nie bedzie problemem dla
              pracodawcy i nie bedzie obawy o zwolnienie

              ... i to wszystko na emigracji, CUD?

              nie wspomne o tragicznych relacjach w polskim oddziale firmy, gdzie
              bedac na delegacjach ludzie malo mnie nie zjedli bo przeciez
              zarabiam wiecej niz oni, jestem doceniany przez ich szefow i mowie w
              jezyku slabo przez nich rozumianym to przeciez jestem WROG a nie
              kolega z pracy, ktory bardziej chce pomoc niz rywalizowac...

              wrocimy do wroclawia, ale jeszcze troche, nie boje sie ze nie znajde
              dobrej pracy, ale boje sie ze atmosfera moze byc za gesta bo po
              doswiadczeniach w pracy gdzie jestem czlowiekiem moge wyladowac w
              pracy gdzie moj szef bedzie najmadrzejszy z madrych a ja bede tylko
              glupiem ktory ma dla niego wykonac wyznaczone zadania, NA CZAS!
              oczywiscie i nie obchodzi go moja rodzina i moje plany

              pozdrawiam wszystkim ktorym sie udalo czy to w Polsce czy na
              obczyznie
            • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:23
              albo jestes lekarzem, albo prawnikiem, albo jeszcze na rozmowie w skarbowce nie
              byles:)
              • Gość: wesoly emigrant w Irlandii IP: 163.244.62.* 30.08.07, 10:30
                inforamtykiem - niedokladnie czytales

                od dwoch lat jestem dumny ze nie zaplacilem ani 1 zl podatku,
                pracuje tylko w irlandii wiec nie musze

                przez te 2 lata zainwestowalem w Polsce kilkaset tysiecy PLN,
                placilem za prywatna sluzbe zdrowia i duuuuuzo kupowalem, wiec
                zasililem gospodarke i dalem ludziom zarobic a ze nie zaplacilem
                podatku to jestem dumny ze nie wspieram politykow i calej reszty
                darmozjadow zerujacych na pracujacych ludziach
                • Gość: me Re: w Irlandii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:35
                  Emigrant to nie do ciebie tylko do "4" (nick). ja tez programista, ostatnie
                  miesiace w tym pieknym kraju Pologne zwanym:D O realiach i stawkach dla
                  informatykow na wyspach wiem juz dosc duzo, tak ze nie musisz mnie przekonywac
                  do slusznosci swoich slow:) hehe moze nie dlugo spotkamy sie tam we wspolnym
                  projekcie:)

                  Pozdrawiam
              • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:36
                Bynajmniej. Jestem sobie zwykłym informatykiem. W nienajlepiej, relatywnie,
                płacącym Siemensie. I nie mam też żony-lekarki :-)
                • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:39
                  no tak ale relatywnie dosc duzo czasu poswiecasz na siedzenie w owym siemensie.
                  Pracowalem w Sygnity... obecnie mam lepsze warunki, poniekad wspolpracuje z
                  siemensem.
                  • Gość: cplus Re: W Anglii... IP: *.e-wro.net.pl 30.08.07, 11:22
                    Też jestem informatykiem, a dokładniej progamistą. Jak was czytam, to i mnie ogarniają coraz większe wątpliwości... zastanawiam się czy nie dołączyć do was. Przeraża mnie perspektywa brania kredytu na kawałek betonu, który jeszcze moje dzieci będą musiały spłacać.

                    Czasem tak się zastanawiam - przecież i tak zarabiamy trochę lepiej niż przeciętny obywatel, to co ma począć właśnie ten zwykły obywatel? Dokad ten kraj zmierza...
                    • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 11:50
                      "Dołączyć do was"? Chcesz dołączyć do mnie, w Siemensie we Wrocławiu? :-)
                    • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 12:13
                      zaczynalem od 830 netto, jako HelpDesk jeszcze... w tej chwili "srednia krajowa"
                      juz dawno za mna... ale to przy "nienajgorszym" stylu zycia i tak za malo...
                      niestety. A w koncu po to sie pracuje, zeby cos z zycia miec, a nie wegetowac.
                  • Gość: 4 Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 11:49
                    8 godzin dziennie, normalny etat. Relatywnie tyle co wszyscy, a nie "duzo".
                    • Gość: me Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 12:19
                      rowniez 8 h, + delegacje czeste, ogolnie bezstresowo. Tyle, ze jesli realia
                      zycia sie nie zmienia niestety bede kolejnym "inzynierem na emigracji"... mimo
                      ze nigdy nie chcialem. I szczerze to mi troche przykro. Chcialbym zapewnic
                      rodzinie cos wiecej niz sam kiedys mialem, a przy okazji wlasnego zdrowia nie
                      zniszczyc (moge miec to i w kraju, ale jakim kosztem? w matrix nie dam sie
                      wciagnac) -> chciec to moc, czyli swiat otworem.
            • tomek854 Re: W Anglii... 30.08.07, 23:47
              > Współczuję znajomych. Moi nie siedzą w pracy od świtu do nocy, a stać ich na
              > taksówkę.

              Może jesteś starszy ja mówię o młodych na dorobku, zaraz po studiach. Większosć
              z nich to nauczyciele...

              > nic dziwnego: miejscowi następnego dnia idą do pracy albo mają jakieś regularne
              > zajęcia, a Wy dwaj możecie sobie wstać w południe i nic się nie stanie.

              Jak się spotykam z moimi znajomymi w Glasgow to też raczej wszyscy pracujemy a
              mimo tego mamy pieniądze żeby posiedzieć sobie nad paroma piwkami i wrócić do
              domu taksowką lekko po północy...

              > Reszta Twojej uroczej wizji to zaś bardzo charakterystyczne majaczenia
              > emigranta, któremu wszystko TAM się podoba, a wszystko TU nie. Nie wątpię, że
              > jest w nich jakieś prawdziwe jądro

              Ja Ci powiem jak to jest. Ja też w Polsce nieźle sobie radziłem - nie mieszkałem
              z rodzicami od 20 roku życia, miałem samochód (choć stary), zwiedziłem sobie
              kawałek świata, kupiłem kilka drogich rzeczy, pracowałem w gazecie i w
              porównaniu do moich znajomych studentów zbijałem kokosy. Wyjechałem nie za
              pięniędzmi a po prostu chciałem nabrać nowego spojrzenia na świat i wrócić.
              Teraz już wiem, ze to będzie trudne. Kiedy żyjesz całe życie w Polsce wiele
              rzeczy wydaje CI się normalne. Ale potem liźniesz świata (ale nie mówię tu o
              wakacjach w Tunezji tylko o prawdziwym życiu gdzie indziej) i się okazuje, że to
              własnie nie jest normalnie - to jest postawione na głowie! To może być całkiem
              prosto. I ty się do tego prostego życia przyzwyczajasz. I już Ci się nie chce
              wracać do kraju, w którym kupno samochodu chociażby oznacza ileśtamset złotych
              opłat i dwa dni latania po urzędach.
            • Gość: PostStudent Anglia...a ja Szwajcaria :):):) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:08
              Narzekaliście na pogode w Angli...posiedzielibyście ze mną w Szwajcarii :P też
              informatyk
              Przez okres studiow pracowąłem na wakacjach w Szwacarii, mialem oplacone
              mieszkanie 2 pokojowe z kumplem ,osobnekuchnie lazienke, do tego dziennie
              zarabiałem w Szwajcarii blisko 500 zł (na czysto, rachunki placil pracodawca).

              Na studiach balowałem, inaczej niż moi koledzy infomratycy przy wódzie - ja
              wolałem kobiety, i dużo ich przemieliłem (i nadal to bez wyrzutow robie, to jest
              moj powod nr 1 zostania we Wrocławiu)

              Wróciłem do Polski...Pierwsza praca na studiach 1250 zł brutto :P Druga 2500
              brutto, teraz konczy mi sie 3 miesieczyny okres testowy, mam zaproponowane 5000
              brutto, nie jest zle, 25 lat. Dużo się bawi, dużo kobiet mieli (studentek AM,
              AE) i bawi, pokoj wymajmuje ze zgrana ekipą, do 30 sie bawie. Po 30 wyjeżdzam,
              po większą kasę, kiedy już się wyszaleje (w moim przypadku powodem dla jakiego
              zostałem we Wrocławiu sa kobiety, piekne chętne kobiety, których faceci
              wyjechali a one czują się samotne - tak tak, możecie nie wierzyc, ale one na 1
              randce opowiadają o tym jak teśknią za swoim chłopakiem a 2 godziny pozniej w
              każdej pozycji ;) Pozdro dla emigrantow, wiem o jakiej kasie mowicie, ja za 5
              lat wyjeżdzam też do Szwacarii - Lozanna konkretnie).
          • Gość: Paul W Anglii... - riposta IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.08.07, 16:26
            tomek854 napisał:
            "...i za dwutygodniową wypłatę kupujesz 11 letni samochód klasy
            oczko wyższej (...)
            Po dwóch miesiącach ponownie jedziesz samochodem do Polski (...) Na
            granicy stajesz najpierw pod niemieckim szlabanem, gdzie Niemiecki
            funkcjonariusz wita Cię płynnym angielskim, po czym, zobaczywszy
            paszport, przechodzi na polski. Cały czas, pomimo upału i braku
            cienia stoi po prawej stronie, bo po prawej ty siedzisz, jako że
            bruytyjskie auto ma tam kierownicę. Na koniec znika w swojej budce,
            aby po chwili wrócić. Podaje Ci paszport przez szyberdach salutuje i
            życzy szerokiej drogi.
            Podjeżdżasz ter kilkadzięsiąt metrów pod polski szlaban. Cierpliwie
            czekasz, aż pogranicznik zakończy pogawędke ze swoją koleżanką i
            podajesz mu paszport także przez szyberdach. Ten nagle okazuje się
            słuzbistą i podnosi krzyk: "proszę się nie wygłupiać, proszę podać
            dokumenty zgodnie z procedurą".


            A teraz mija kolejne dwa lata. Kupieles sobie nowa, superwypasiona
            bryke z przyciemnianymi szybami. Znow wybierasz sie do Polski i na
            granicy podobna sytuacja. Stajesz pod niemieckim szlabanem, gdzie
            niemiecki funkcjonariusz podchodzi do twojego auta, ty zas obsuwasz
            przyciemniana szybe i wystawiasz przez nia swoja blada dupe, w
            paszportem w zadku. Niemiec ci salutuje, caluje w posladek, wyciaga
            paszport z tylka, wącha go unaszac sie majestatycznie w zamysleniu,
            po czym wklada do niego rozową, pachnaca karteczke ze swoim numerem
            telefonu i oddaje ci to z twoim paszportem. Wsadza ci te dokumenty z
            powrotem w zadek, caluje w drugi posladek i klepiac po tylku zyczy
            milej drogi. Ty zas wyciagasz paszport, podciagasz gacie i zasuwasz
            szybe. Jedziesz teraz pod polski szlaban. Tam podchodzi polski
            funkcjonariusz, ty obsuwasz szybe, wystawiasz dupe z paszportem a
            Polak na to robi oczy jak 5zl. Po czym dostajesz kopa prosto w
            srake, ze az lądujesz mordą na przeciwleglej szybie, slyszac jeszcze
            krzyk straznika "Och..al pan?!!" Oburzony i ze lzami w oczach
            podajesz trzęsącą się reka paszport. Po kontroli oddaja ci go, i
            puszczaja w dalsza droge. Ty zas msylisz sobie, co to byl za glupi
            czlowiek i co on chcial od ciebie.

            A tak serio, to chyba istnieja jakies granice. Jak jest kontrola to
            chyba nalezy sie do niej odpowiednio dostosowac a nie odstawiac
            jakies cyrki. Jak ci tam tak dobrze to po kiego wala przyjezdzasz do
            PL??
            • tomek854 Re: W Anglii... - riposta 30.08.07, 23:54
              Gość portalu: Paul napisał(a):

              >
              > A teraz mija kolejne dwa lata. Kupieles sobie nowa, superwypasiona
              > bryke z przyciemnianymi szybami. Znow wybierasz sie do Polski i na
              > granicy podobna sytuacja. Stajesz pod niemieckim szlabanem, gdzie
              > niemiecki funkcjonariusz podchodzi do twojego auta, ty zas obsuwasz
              > przyciemniana szybe i wystawiasz przez nia swoja blada dupe, w

              Argumentów na poziomie zabrakło?

              > A tak serio, to chyba istnieja jakies granice. Jak jest kontrola to
              > chyba nalezy sie do niej odpowiednio dostosowac a nie odstawiac
              > jakies cyrki. Jak ci tam tak dobrze to po kiego wala przyjezdzasz do
              > PL??

              Jak jest kontrola, to ja się do niej dostosowuję. Procedura (zapisana bodajże
              nawet w kodeksie drogowym) jest taka, że ja zatrzymuję samochód, wyłączam
              silnik, otwieram okno i trzymając ręce na widoku (czyli na kierownicy) oczekuję
              funkcjonariusza. Tak jest w całym cywilzowanym swiecie. Owszem, teraz mam
              samochód z kierownicą po prawej stronie. I to jest problem funkcjonariusza, żeby
              podejść do mnie. Niemcy podchodzą. Francuzi wylatują ze swojej budki pomimo
              ulewnego deszczu i przełażą pod szlabanem do mnie, chociaż to ja byłem gotowy
              wysiąść. Jakbym jechał 18 metrowym TIRem to by musieli te 18 metrów do mnie
              drałować, jeśliby zatrzymali się, zgodnie z procedurą, za mną. Taka ich praca.

              Kontrola w normalnym kraju to na pewno nie jest płaszczenie się przed panem
              władzą i dawanie sobą pomiatać. To jest pomożenie policjantowi, za co on
              dziękuje i przeprasza za zajęty czas.

              A poza tym to nie Twój interes gdzie ja jeżdżę na wakacje. Chcę do Polski, to
              mogę - stać mnie. Ciebie, jeśli zarabiasz tylko nieco ponad przeciętną na
              wakacje w Szkocji raczej pewnie stać by nie było, nawet, jakbyś chciał. I tyle.
              • tomek854 Re: W Anglii... - riposta 30.08.07, 23:56
                Aha, i jeszcze jedno. To nie jest wymysł z tą kontrolą drogową wymyślony po to,
                żeby Policjant mi usługiwał. Po prostu, jeżeli miałbym mu podać dokumenty przez
                lewe okno, to by oznaczało, że bym się przechylał przez cały samochód
                podpierając na siedzeniu pasażera, pod którym mogę mieć schowaną broń na
                przykład. To są procedury bezpieczeństwa a nie pokazywania kto jest panem. I
                chodzi o własne bezpieczeństwo funkcjonariusza.
          • Gość: wh Re: W Anglii... IP: 85.219.248.* 23.09.07, 22:13
            Witam Cie Tomku. Zawsze czytam Twoje posty,z reguly zgadzam sie z
            tym co piszesz. Zyczymy Ci (zona wroclawianka z Grabiszynskiej)
            wszystkiego najlepszego w zyciu. Szkoda ze tacy ludzie ,jak Ty, sa
            na obczyznie. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiamy z Belchatowa.
            • tomek854 Re: W Anglii... 24.09.07, 13:50
              Dzięki za miłe słowa.

              Piszę co uważam i nie boję się ,że musiałbym się za coś wstydzić. Nie kłamię,
              nie zmyślam...
        • Gość: W Re: W Anglii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 11:49
          Niektórzy chcą być kimś więcej niż sprzątaczem z mopem w anglii.
          • szpr Re: W Anglii... 30.08.07, 14:14
            Gość portalu: W napisał(a):
            > Niektórzy chcą być kimś więcej niż sprzątaczem z mopem w anglii.

            Święta prawda... i teraz w Anglii są lekarzami, informatykami, inżynierami,
            finansistami, prawnikami...
            • Gość: misiek Re: W Anglii... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 14:49
              Albo i nie są.
              • tomek854 Re: W Anglii... 30.08.07, 23:58
                Oczywiście w Polsce sami profesorowie a z mopami zasuwają marsjanie? ;-)

                UK to nie jest raj na ziemii. To jest kraj jak każdy inny. Z tym że w
                przeciwieństwie do Polski
                - w UK łatwiej zrobić karierę
                lub jak kto woli
                - w UK nawet bieganie z mopem zapewnia Ci godne życie na podstawowym poziomie ;-)
    • Gość: student:))) Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 00:17
      Tez studiowalem we wrocławiu, skonczylem w zeszlym roku, mieszkam 120 kilometrow
      od wroclawia i studiowalem tu by bylo najblizej. Nie rozumiem innych, ktorzy
      przyjezdzaja do wrocka z bardzo dalekich okolic i z wielu spraw robia nie
      potrzebny problem. Chodzi mi glownie o mieszkancow wschodnich czesci Polski,
      ktorych we wrocku jest bardzo duzo. Albo przyjezdzasz i inwestujesz w swoja
      przyszlosc, albo studiuj w okolicach domu, taniej i bez marudzenia!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: mocnakawa Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 00:40
      ja sie nie dziwie ludziom,którzy boja sie wynajac mieszkania bo
      musicie przyznac,ze jest jednak tak,ze urzadza sie domowe imprezki
      studenckie i cos sie niszczy taka jest prawda,wiec aj sie nie dziwi
      wysokim cenom za wynajem,jest to cos w rodzaju ubezpieczenia,pozatym
      rachunku sa coraz wyższe,a wiec właściciele tez z czegos musza je
      opłacac
    • Gość: Korder Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 01:05
      Niestety, większość studentów ma podejście dość roszczeniowe w
      stosunku do wynajmujących mieszkanie. Sami nie dbają o swoje miejsce
      zamieszkania. Wiem, bo sam wynajmowałem komuś po znajomości, za
      BARDZO przystępną kwotę, wręcz śmieszną. Niestety, zawiodłem się,
      mieszkanie ilekroć je odwiedzałem było całe brudne, rzadko sprzątane
      i generalnie zaniedbane. Teraz nawet wobec znajomych studentów
      podniósłbym zdecydowanie czynsz... niestety nie zrobię tego, bo sam,
      gdy tylko skończę porządko po lokatorach, wprowadzam się. I nigdy
      więcej studentów! Studenci do akademików!


    • Gość: kkk Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.magma-net.pl 30.08.07, 01:38
      No chyba żartujesz sobie.

      Ja studentem nie jestem właśnie z powodu wygórowanych cen za utrzymanie we
      Wrocławiu. Co prawda pracuję, ale za pokój płacę 600 pln.
      Wiem, dużo, ale mieszkam sam w pokoju, mam spokój i pracuję. Ale na studia
      zaoczne mnie dalej nie stać. I co? Za 2 miesiące do armii? Nie, dziękuję, dajej
      będę się żywił w popularnym dyskoncie "spożywczym" w kropki i dalej mnie nie
      będzie stać, żeby raz na miesiąc wyjść z kolegami na piwo, o kolacji z przyszłą
      żoną nie wspominam, o własnym wyżywieniu nie wspominam.

      A za stary jestem na mieszkanie z 1. rocznym współlokatorem.

      Pamiętam, że jak we Wrocławiu zamieszkałem parę ładnych lat temu, za pokój
      płaciłem 250 pln. To jest różnica. Tobie dali kredyt, a mnie armia może złapać
      przez te wydatki
    • Gość: abc To niech wpadną do Krakowa IP: *.kolornet.pl 30.08.07, 04:21
      uczelnie lepsze, a wynajem tańszy.
      • Gość: Ewa Re:Wymagac od studentow porzadku ,placenia kaucji IP: *.korbank.pl 30.08.07, 07:50
        Ja wynajmowalam komfortowy pokoj 17 m za 300zl i z tego placilam rachunki
        ,mieszkanie 3 pokojowe ,miszkala tylko 1 osoba ,nikt nigdy nie posprzatal kuchni
        ,lazienki ,przedpkoju po sobie ,bylam sluzaca we wlasnym domu ,budzona po nocy
        ,wszyscy koszystali z moich rzeczy ,poniszczone sprzety od uzytkowania to co
        komu sluzylo by dlugo tu bylo wykanczane szybko ,z malej ceny sa tylko problemy
        bo ludzie tego nie doceniaja .Trzeba brac odpowiedno do standardu i warunkow i
        kaucje i placic podatek do US aby pozniej nie bylo problemow a jak sie komus nie
        poobaja ceny to rodzice tez moga wziac kredyt i splacac go i wtedy przelicza po
        ile wezma od kogos zeby im starczylo na urzadzenie ,raty i zbierac beda na
        kolejny remont bo zmieszkania nic nie zostanie .Poza tym jak widac studentow
        stac na balangi ,papierosy i inne przyjemnosci i glosno krzycza ,ze mieszkania
        maja byc tanie .W tej chwili nie lituje sie wynajnuje pokoj na soboty i
        niedziele na noclegi i nigdy nikogo nie wezme na stale bo najpierw trzeba umiec
        uszanowac to co sie dostaje a dopiero pozniej pisac protesty. Z daleka od
        studetentow ,szukaja chyba darmowych kwater z pelna obsluga pranie ,sprzatanie i
        najlepiej zostawic jeszcze komus ponabijane rachunki bo na kaucje nie ma bo
        biedny .Najepiej wlasciciel ma pracowac na mieszkanie aby studentowi bylo dobrze
        i tanio i wsiac dodatkowa prace na remont pozniej a oni beda lezec lub
        przyjmowac codziennie gosci i nalepiej na noc bo przeciez placa za pokoj 300zl
        i im sie cos od zycia nalezy .
      • Gość: dziobak Re: To niech wpadną do Krakowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 17:12
        Ale EURO i tak gogusiu u was nie będzie jak już Ci pisałem. A
        zresztą przy podobnej cenie za metr kwadratowy ciekawe czemu w
        Krakowie są tańsze. Może nikt niechce studiować na tych "lepszych"
        uczelniach. Hehehehe.
        • Gość: bubak Re: To niech wpadną do Krakowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 23:17
          EURO to dziobaczku w ogóle w Polsce nie będzie jak tak dalej pójdzie
      • Gość: student Re: To niech wpadną do Krakowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 11:56
        Kraków bazuje tym co kiedyś byłe lecz teraz to kategorycznie sie zmieniło,jakość,poziom nauki na "renomowanych" krakowskich uczelniach wcale nie zachwyca.
        Mam porównanie bo sam studiowałem w krakowie a WROCŁAW JEST PRZYJAZNYM MIASTEM i nie mają czego zazdrościcć Krakowowi.
    • stypendysta Wprowadzić obowiązek przydziałów kwaterunkowych? 30.08.07, 07:36
      Gdy czytam:
      "Do godz. 18 w środę pod listem podpisało się pod nim prawie 900
      osób, głównie z Wrocławia. Ma być wysłany Parlamentowi Studentów RP,
      który ma przekazać rządowi i władzom większych miast."...

      ... to odpowiedź na postawione pytanie staje sie dla mnie oczywista
      (brr)!

      Czyżby nowe wracało wraz z pokoleniem 80.?
      • Gość: W Budownictow publiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 11:51
        Jest standardem na Zachodzie. U nas nie ma bo "pynie tyć to tu mamy pikny
        kupitalizm".
        • Gość: selekta masz na mysli wylegarnie meneli? IP: 212.120.157.* 30.08.07, 16:59
          To plaga w kazdym zachodnim kraju
    • Gość: sprawiedliwy Dramat z piwem dla studentów IP: 80.68.236.* 30.08.07, 08:32
      "W ciągu ostatnich lat staliśmy się motorem napędowym rynku napojów
      alkoholowych. Tymczasem w dniu dzisiejszym studenci, którzy w
      przyszłości mają stanowić o niedorozwoju naszego kraju, zmuszani są
      do nauki, co jest spowodowane stale rosnącymi kosztami piwa i innych
      trunków"

      to tyle tytułem komnetarza
      • Gość: kkk Re: Dramat z piwem dla studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 09:22
        Jakiś kompleks masz?
        • Gość: wesoly emigrant Re: Dramat z piwem dla studentów IP: 163.244.62.* 30.08.07, 10:13
          widzisz cos w tym musi byc skoro tyle osob o tym pisze
          • Gość: wrona Re: Dramat z piwem dla studentów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:30
            ze Ty piles to nie znaczy, ze kazdy pije kmiotku
            • Gość: wesoly emigrant Re: Dramat z piwem dla studentów IP: 163.244.63.* 30.08.07, 11:01
              ale zobacz jak dobrze skonczylem.... we wszystkim trzeba zachowac
              umiar, ale wiem, ze jakbym wiecej placil za mieszkanie to mniej by
              zostalo na piwko

              a w piciu piwa w ogrodku na rynku nie widze nic zlego

              po co obrazac innych?
      • Gość: dobry_wieczor Re: Dramat z piwem dla studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 09:43
        Prymityw
    • Gość: kamienicznik Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.e-wro.net.pl 30.08.07, 08:48
      Zgadzam się. Może jeszcze żacy zaprotestują przeciwko wysokim cenom nowych
      mieszkań i wyślą podobną petycję do deweloperów? Malo mieszkań ceny rosną.
      Wzrosły ceny zakupu samych mieszkań to i ceny wynajmu muszą wzrosnąć. Chyba nikt
      o zdrowych zmysłach w momencie dużego popytu nie wynajmie za 1000zl
      dwupokojowego mieszkania, ktore jest warte 7tys/m2. Niedługo się przeprowadzam i
      sam będę chciał wynająć 3-pok mieszkanie. Chciałem 2000, ale jak czytam co się
      dzieje, to chyba 2500zł+media będzie w sam raz. Tyle ile zapłaciłem 5 lat temu
      za m2 ;P
    • Gość: macson_g Bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 08:59
      Ale bzdury. Prawda że trudnej znaleźć stancję niż kiedyś, ale w ciągu kilku dni
      można coś złowić za rozsądną cenę (tzn np kawalerka w przedziale 900-1300)
    • Gość: ZiomisławPaliblant Spokojnie, przecież będziemy mieli salę koncertową IP: *.e-wro.net.pl 30.08.07, 09:03
      Spokojnie, przecież będziemy mieli salę koncertową, to na pewno poprawi potwornie złe warunki mieszkaniowe tego miasta. Mówię wam, na pewno!
      • Gość: Ania Re: Spokojnie, przecież będziemy mieli salę konce IP: 62.233.178.* 30.08.07, 09:28
        Wynajmuję 2 nowe kawalerki po 650zł + opłaty. Wolałam wynająć
        taniej, ale solidnym parom, które pracują, płacą na czas i szanują
        wynajmowane mieszkania. Studentom nigdy nie wynajmę - problemy z
        płaceniem, sąsiedzi skarżący się na hałas, zniszczenia, etc. Moje
        mieszkania, kupione za moje pieniądze i ja decyduję, komu je
        wynajmę. Gdy sama byłam studentką mieszkałam w akademiku.
    • Gość: wynajmujacy Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.sll.se 30.08.07, 09:22
      I tak sytuacja na rynku jest dobra . Wystarczy zobaczyc na rynek
      wynajmu mieszkan w szwecji. Wynajmujacy zada zawsze referencji od
      szukajacego mieszkania a mieszkania nie sa tanie.
    • Gość: ST Studenci Mniej Piją Ale Za To Mieszkają Lepiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.07, 09:25
      Ale bzdury sam jestem studentem i właścicielem mieszkania w którym
      wynajmuje 2 pokoje i tak jak się za dużo pije to nie stać na lepsze
      mieszkanie i wtedy jest dramat bo nie ma na alkohol wiec jak
      studenci przestaną tyle pić to będą mieli gdzie mieszkać.
      P.S akademiki tez są drogie ….. czemu nie piszą listów do Rektorów
      uczelni??
      A co do ceny nie ma możliwości nad zmniejszeniem jej pamiętajcie ze
      większości tych wynajmowany mieszkań jest na kredytach a nasz
      cudowny Bank Narodowy podwyższa stopy wiec kredyty tez idą do góry a
      co za tym idzie musi mi się zwrócić rata wiec piszcie o obniżenie
      stóp procentowych.
      Pozdrowienia dla studentów a gazeta mogła by przestać pisać takie
      bzdury
      Lepiej dać tytuł artykułu: STUDENCI MNIEJ PIJĄ ALE ZA TO MIESZKAJĄ
      LEPIEJ
      • Gość: wesoly emigrant Re: Studenci Mniej Piją Ale Za To Mieszkają Lepie IP: 163.244.62.* 30.08.07, 10:08
        no prosze ja tez bylem studentem i mam podobne zdanie, napisalem juz
        o tym raz to ktos odpisal ze jestem zalosny....
    • Gość: en Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.arch.pan.wroc.pl 30.08.07, 09:32
      to jest problem wrocławiskich uczelni, i oczywiście władz miasta, które
      prowadziły szeroko zakrojoną akcję promocji walorów studiowania tutaj.
      oczywiście jak zwykle ktoś nie przemyślał tego że może pojawić się taki problem,
      zwłaszcza że już 3 lata temu ceny kupna nieruchomości zaczely rosnąć więc
      nietrudno było zgadnąć że i ceny pójdą w górę. naturalną koleją rzeczy studenci
      przestali zwalniac mieszkania na wakacje.
      więc genneralnie, moim zdaniem, to nie jest wcale głupie żeby teraz uczelnie i
      wrocław zaczęły myśleć o tym jak zapewnić tym studentom jakieś chaty. skoro tak
      im zależy na kształceniu takiej ilości studentów to niech coś zrobią w tej sprawie.
      • Gość: ser Re: Dramat z mieszkaniami dla studentów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 10:29
        ale na tym forum nikt tego nie rozumie. Bo komuna odeszła, bo ceny rynkowe, bo
        mniej pić i się uczyć... Naprawdę w tym mieście zostali chyba sami frustraci i
        egoiści, którym sie wydaje że 40 lat spłaty kredytu za własne m4 i 3000 brutto
        robi z nich Bogów. Problem nie w tym, że każdy ma prawo wynająć studentom za
        tyle, za ile mu się podoba, ale w tym, że we Wrocławiu nie ma alternatywy.
        Akademik? jasne! a jakie wymagania trzeba spełnić, żeby dostać akademik? a ile
        jest akademików? Ludzie to nie o to chodzi, żebyście wynajmowali studentom za
        darmo, tylko żeby władze uczelni i ludzie pokroju Romaszkana wpadli wreszcie na
        to, że nie wystarczy zapraszać do podjęciu studiów, ale trzeba też zapewnić
        minimum warunków ku temu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka