wuk4
18.09.07, 00:36
No i znów byłem w Kłodzku... Kłodzki koncert Gabrielli Consort
zorganizowany w ramach festiwalu Wratislawia Cantans we wtorek był
świetny. W środę poszedłem na dworzec kupić bilety PKP. Na środku
peronu się idzie do kas biletowych. Wszedłem do pomieszczenia i
nagle uderzyła we mnie fala niewyobrażalnego smrodu.
Coś w rodzaju słodkawej woni starego śmietnika, rzygowin i
obsikanych zgniłych szmat w jednym. Woń intensywna, podniesiona do
potęgi. Obawiałem się że zwymiotuję. Oczywiście w ciągu pierwszych
kilku sekund zorientowałem się, jakie jest źródło tego smrodu.
Na ławkach po prawej i lewej stronie leżało czterech chrapiących
meneli. Nie wiem, czy byli pijani, czy tylko była to ich "sjesta",
zresztą to nieistotne. Rzuciłem się w stronę okienka kasy, byleby
dalej - niestety, fetor przepełniał całe pomieszczenie. Przede mną
kupował bilety starszy pan, który był oburzony smrodem i czynił
wyrzuty kasjerce. Stęknąłem głośno i znacząco pokiwałem głową w
stronę pani w kasie. Ona była za szybą, to jeszcze nie była w złej
sytuacji, poza tym mogła sobie otworzyć okno, bo pewnie cuchnące
opary dostawały się i do niej przez otwór w szybie kasy. Na
szczęście szybko mnie obsłużyła. Zapłaciłem za bilet, zatkałem nos i
wybiegłem z cuchnącego pomieszczenia na peron, na świeże powietrze.
Ta historia to nie złośliwy przycinek, bo za bardzo kocham Kłodzko i
oczywiście będę do niego wracać. Można mowić: nie tylko u nas jest
taki syf, w innych miastach też bywa. Tylko jeśli np. goście z
zagranicy (a tych w Kłodzku widzę sporo) odwiedzą Kłodzko i zechcą
pojechać sobie koleją do Wrocka, to doświadczą tego samego, co ja
wtedy. Nie wiem, czy sprawą powinien się zająć burmistrz, starosta,
władze PKP czy jeszcze ktoś inny. W każdym razie, jeśli chcemy, żeby
Kłodzko było piękniejsze - musimy zmienić istniejący stan rzeczy
również przy kasach biletowych PKP.