com.bi-nerki
04.11.07, 18:05
Fakt! Mieszkam we Wrocławiu na osiedlu leżącym na poboczach miasta. Nasze
ogrody dotykają parku, a właściwie komunalnego lasu. Estetyczna wrażliwość
części właścicieli posesji kończy się zazwyczaj na granicach ich posesji. Co
zbędne to za płot. Parkowi (leśni) spacerowicze podobni. Co puste (butelki,
pojemniki, etc.) to na ziemię. Ale najgorsi są zarządcy tego parku - naszego,
lasu - władz miasta, bowiem działają w majestacie prawa. Działające na ich
zlecenie firmy rozjeżdżają ten park-las ciężkim sprzętem dewastując spacerowe
ścieżki, wycinając drzewa w okresach lęgowych, niemiłosiernie hałasując, paląc
ogniska, zaśmiecając okolicę. Jak tu oczekiwać od obywateli społecznego
podejścia, skoro największymi dewastatorami są instytucje powołane do ochrony
tegoż?