Gość: Wanda
IP: *.starogard.dialup.inetia.pl
29.07.03, 03:48
Jejkuś, Szanowni kandydaci i kandydatki na ławników!
Orzekanie w sądzie (obojętnie czy rejonowym czy okręgowym) to
wzięcie na siebie odpowiedzialności za np. zadecydowanie o
losach dziecka (przy rozwodzie rodziców czy adopcji) i
standarcie jego życia (np. kontakty z rodzicami, dziadkami,
alimenty), uznanie za winnego czy też niewinnego... To
decydowanie o dalszym losie i życiu jednej, kilku czy kilkunastu
osób!!! Jak można mówić: odchowałam dziecko, nie mam co robić,
to sobie "poławnikuję"? Nikt z tej działalności stażu do
emerytury nie nabędzie!
Czy tak łatwo każdemu z Państwa stanąć twarzą w twarz z
przestępcą czy choćby nawet pospolitym złodziejem? Czy będziecie
potrafili trzymać język za zębami i nie plotkować z sąsiadkami o
pani czy panu X spod np. 10, który np. ma nieślubne dziecko i
musi płacić alimenty albo się rozwodzi!!!
Ławnik to nie jest zajęcie dla rodzica na urlopie wychowawczym -
z kim dziecko zostanie jak rodzic będzie w sądzie? Jeśli
rozprawa będzie się przeciągać, to co? Pan/pani ławnik
przeprosi, powie że musi do domu? A jeśli rodzice nie opiekują
się osobiście dzieckiem, bo gros czasu spędzają w sądzie, to
znaczy, że nie wykorzystują właściwie urlopu wychowawczego
(przeznaczonego dla wychowania własnego dziecka, a nie
społeczeństwa)!
Rozumiem, że wielu z Państwa chciałoby mieć w portfelu choćby to
41 złotych z groszami, ale proszę pamiętajcie za co są akurat te
pieniądze!