Dodaj do ulubionych

JĘZYK POLSKI - MATURA - CZY KTO� USŁYSZAŁ JUŻ TEMATY?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.01, 12:03
Bardzo proszę o podanie mi ich, bo nie mogę wyłapać w radiu.
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: jack Re: JĘZYK POLSKI - MATURA - CZY KTO� USŁYSZAŁ JUŻ TEMATY? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.01, 16:26




      1. "Już dom widać /Dym/ Na niebie pełznący cierpliwie/ I matkę w oknie/ Z
      dłonią nad oczami" (T. Różewicz). Różne obrazy domu w wybranych tekstach
      kultury.

      2. Skomentuj, odwołując się do postaw wybranych bohaterów, sentencję Zbigniewa
      Herberta "Cnota nie jest azylem słabych, zaś akt wyrzeczenia się jest aktem
      odwagi."

      3. Analiza i interpretacja porównawcza wierszy "Muzeum" Wisławy Szymborskiej
      i "Z życia przedmiotów" Adama Zagajewskiego

      lub

      analiza i interpretacja wiersza Adama Zagajewskiego "Z życia przedmiotów"




      Wisława Szymborska


      MUZEUM
      Są talerze, ale nie ma apetytu.

      Są obrączki, ale nie ma wzajemności

      od co najmniej trzystu lat.

      Jest wachlarz - gdzie rumieńce?

      Są miecze - gdzie gniew?

      I lutnia ani brzęknie o szarej godzinie.

      Z braku wieczności zgromadzono

      dziesięć tysięcy starych rzeczy.

      Omszały woźny drzemie słodko

      zwiesiwszy wąsy nad gablotką.

      Metale, glina, piórko ptasie

      cichutko tryumfują w czasie.

      Chichoce tylko szpilka po śmieszce z Egiptu.

      Korona przeczekała głowę.

      Przegrała dłoń do rękawicy.

      Zwyciężył prawy but nad nogą.

      Co do mnie, żyję, proszę wierzyć.

      Mój wyścig z suknią nadal trwa.

      A jaki ona upór ma!

      A jakby ona chciała przeżyć!


      [z tomu Sól 1962]




      Adam Zagajewski


      Z ŻYCIA PRZEDMIOTÓW


      Gładka skóra przedmiotów napięta


      tak mocno jak cyrkowy namiot.

      Nadchodzi wieczór.

      Witaj, ciemności.

      Żegnaj, światło dnia.

      Jesteśmy jak powieki, mówią rzeczy,

      dotykamy i oka i powietrza, ciemności

      i światła, Indii i Europy.

      I nagle to ja zaczynam mówić: rzeczy,

      czy wiecie, czym jest cierpienie?

      Czy byłyście kiedyś głodne, zagubione, samotne?

      Czy płakałyście? Czy wiecie, czym jest lęk?

      Wstyd? Czy poznałyście zawiść i zazdrość,

      małe grzechy, których nie obejmuje przebaczenie?

      Czy kochałyście? Czy umierałyście kiedyś,

      w nocy, gdy wiatr otwiera okna i przenika

      do chłodnego serca? Czy zaznałyście

      starości, czasu, przemijania? Żałoby?


      Zapada cisza.

      Na ścianie tańczy igła barometru.




      [z tomu Płótno 1990]


      4. Rozumienie czytanego tekstu i pisanie wypracowania.

      Temat składa się z dwóch części: rozumienie czytanego tekstu i pisanie
      wypracowania.

      Wybór tego tematu oznacza wykonanie obu części. Warunkiem zaliczenia jest
      uzyskanie minimum 28 punktów (23 pkt. za część pierwszą, 5 pkt. za część drugą).




      Część I - rozumienie czytanego tekstu


      Test liczy 20 zadań. Wszystkie odnoszą się do fragmentu eseju Zbigniewa
      Herberta "Tulipanów gorzki zapach". W zadaniach zamkniętych - wybieraj tylko
      jedną odpowiedź. W zadaniach otwartych - odpowiadaj własnymi słowami. W
      zadaniach 1. i 17. możesz cytować.

      Z. Herbert

      Tulipanów gorzki zapach (fragmenty eseju z tomu Martwa natura z wędzidłem,
      Wrocław 1993)




      1. Oto historia jednego z ludzkich szaleństw.

      W opowieści tej nie będzie pożaru trawiącego wielkie miasto nad rzeką ani rzezi
      bezbronnych, ani zalanej porannym światłem rozległej równiny, gdzie uzbrojeni
      jeźdźcy spotykają innych jeźdźców, aby u schyłku dnia, po morderczej bitwie,
      okazało się, który z dwu wodzów zasłużył na skromne miejsce w historii, pomnik
      z brązu lub, przy mniejszym szczęściu, dał swe imię jakiejś bocznej uliczce
      przedmieścia nędzy.

      2. Nasz dramat jest skromny, mało patetyczny, daleki od słynnych dziejowych
      krwotoków. Bo wszystko zaczęło się niewinnie od rośliny, od kwiatu, od
      tulipana, który - jakże trudno to sobie wyobrazić - rozpętał zbiorowe i
      nieokiełznane namiętności. Co więcej: dla tych, którzy zajmowali się tym
      fenomenem, najbardziej zdumiewający był fakt, że owo szaleństwo dotknęło naród
      oszczędny, trzeźwy, pracowity. Nasuwa się pytanie: jak do tego doszło, że w
      oświeconej Holandii, a nie gdzie indziej, tulpenwoede - mania tulipanowa
      osiągnęła tak zatrważające rozmiary, wstrząsnęła podstawami solidnej gospodarki
      narodowej i wciągnęła w gigantyczny hazard przedstawicieli wszystkich warstw
      społecznych.

      3. Niektórzy tłumaczą to przysłowiową miłością Niderlandczyków do kwiatów.
      Istnieje taka stara anegdota: otóż pewna dama zwróciła się z prośbą do artysty,
      aby namalował jej bukiet rzadkich kwiatów, bowiem nie stać ją na to, aby je
      kupić. Tak właśnie miała powstać nieznana dotąd gałąź malarstwa. Zauważmy, że
      dla owej damy - inspiratorki nowego gatunku w sztuce, motywy estetyczne grały
      rolę najzupełniej drugorzędną. To czego naprawdę pożądała, było przedmiotem
      realnym - koroną płatków na zielonej łodydze. Dzieło artysty było zaledwie
      substytutem, cieniem rzeczy istniejących. Podobnie kochankowie skazani na
      rozłąkę muszą zadowolić się podobizną umiłowanej twarzy. Na początku obraz
      wyraża tęsknotę za rzeczywistością daleką, nieosiągalną, utraconą.

      4. Są jeszcze inne powody, bardziej prozaiczne czy zgoła przyziemne, które, jak
      się zdaje, dostatecznie tłumaczą osobliwą predylekcję Holendrów do kwiatów.
      Kraj pozbawiony rozpasanej, bujnej wegetacji, ujęty w karby racjonalnej
      gospodarki, zdumiewał wielu podróżnych, bo nie znajdowali w nim nawet
      szumiących łanów zbóż. Zboże sprowadzano z zagranicy. Ziemi było mało, jej
      jakość najczęściej licha, natomiast cena zawsze bardzo wygórowana. Większość
      areału przeznaczano na pastwiska, a także sady i ogrody. Sama natura kraju
      zmuszała do gospodarki intensywnej na małych przestrzennie gruntach.

      5. Przyroda rzuca człowiekowi wyzwanie, także estetyczne. Nie jest zatem rzeczą
      trudną do pojęcia, iż pewna monotonia krajobrazu holenderskiego rodziła
      marzenia o florze różnorodnej, wielobarwnej, niezwykłej. Być może drzemała w
      tym tęsknota za utraconym rajem, który malarze średniowieczni przedstawiali w
      postaci rozarium, sadu czy kwietnika. Wiekuista zieleń bardziej przemawia do
      wyobraźni niż wiekuiste światło.

      6. W porównaniu z pompatyczną wspaniałością francuskich czy angielskich
      magnackich ogrodów, ich holenderskie odpowiedniki są oczywiście skromne.
      Najczęściej zajmowały przestrzeń zaledwie kilkudziesięciu stóp kwadratowych,
      ale cóż za bogactwo roślin, jaka świadoma kompozycja barw; trawnik z wysepkami
      mchu, grządki różnokolorowych kwiatów, krzewy bzu, jabłoń - a na to wszystko
      nałożony wzór - sieć lilipucich ścieżek wysypanych białym piaskiem.




      7. Każdy, nawet prosty rzemieślnik pragnie posiadać z tyłu domu swój kwietnik i
      hodować piękniejsze, bardziej niezwykłe niż w ogrodzie sąsiada róże, irysy,
      lilie i hiacynty. Owa adoracja przyrody - jakby echo zamierzchłych kultów
      wegetacyjnych - miała wszelkie cechy miłości oświeconej. W Lejdzie, a także na
      innych uniwersytetach, wykładali znakomici znawcy świata roślin, jak na
      przykład Francuz Lécluse, zwany Clusiusem (będzie o nim jeszcze mowa), który
      założył w roku 1587 pierwszy ogród botaniczny. Uczeni wyruszali wraz z
      kolonizatorami na dalekie i niebezpieczne wyprawy, aby poznać tajemnice
      egzotycznej przyrody. A szeroka publiczność czytała z zapałem książki
      poświęcone systematyce, anatomii i hodowli roślin. Sumą tej bogatej literatury
      jest opasłe, trzytomowe dzieło Jana van der Meursa pod znamiennym tytułem
      Arboretum Sacrum.

      8. W haskim muzeum Mauritshuis znajduje się obraz Bukiet na tle sklepionego
      okna pędzla świetnego malarza kwiatów Ambrosiusa Bosschaerta starszego. Otóż
      obraz ten napawał mnie zawsze czymś w rodzaju niepokoju, chociaż zdawałem sobie
      dobrze sprawę, że powodem tego nie może być przecież sam temat malarski. Cóż
      bowiem bardziej kojącego, bardziej idyllicznego niż ułożona z wyszukaną
      prostotą wiązanka róż, dalii, irysów i storczyków, ukazana na tle nieba i
      dalekiego, górskiego krajobrazu, który roztapia się w błękicie?

      9. A jednak samo traktowanie tematu jest zastanawiające i z lekka niesamowite.
      Na tym obrazie kwiaty - ciche służki natury, bezbronne dawczynie zachwytów -
      pysznią się, królują niepodzielnie, panoszą się z niespotykaną dotychczas
      intensywnością i siłą. Wydaj
    • Gość: troll Re: JĘZYK POLSKI - MATURA - CZY KTO� USŁYSZAŁ JUŻ TEMATY? IP: *.*.*.* 08.05.01, 16:44
      tematy pokazały się dopiero po godz. 14 (i to nie ze wszystkich województw). u
      nas były chyba najmniej ciekawe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka