Dodaj do ulubionych

Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie

IP: 150.254.98.* 29.05.01, 16:37
Na poznanskim forum jrest wątek o potrawach i produktach nie spotykanych poza
Poznaniem/Wielkopolską. Ciekawi mnie, czy we Wrocławiu tez coś takiego jest,
tzn. czy Wasi dziadowie przywieźli ze sobą jakies potrawy które upowszechniły
sie i przyjęły we Wrocławiu i na Dolnym śląsku na tyle, że mozna je uważać za
regionalne (choc to może za mocno powiedziane). Oczekuje konkretnej dyskusji i
bez szowinistycznych tekstów. Najlepiej z przepisami.
Obserwuj wątek
    • Gość: xl Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.ii.uni.wroc.pl 29.05.01, 17:04
      knysha! czyli knysza czysh nie tylko wrocławska?
      • Gość: hen Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: 156.17.85.* 29.05.01, 17:22
        Oh yes, choć to nie potrawa polska (zdaje się grecka, lecz niech ktoś poprawi,
        jeśli wie), jadana jest wyłącznie na dolnym ślasku. Im dalej od Wrocławia tym
        coraz gorzej. Spróbujcie np. sobie kupić knyszę na centralnym we Warszawie.

        Nie sądzę by na dolnym śląsku przez 60 powojennych lat mogła sie wyrobić jakaś
        tradycja kulinarna. To co jemy jest przede wszystkim, połączeniem najlepszych
        zabużańskich pomysłów kulinarnych, przez co potrawy tu przyrządzone są
        najsmaczniejsze ;-).

        Pozdrawiam role z modro kapusto.

    • osiek Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie 29.05.01, 17:47
      Czysto Wroclawskie sa:
      1. Tosty u Witka
      2. Knysza na dworcu (tzn chyba byla bo ostatnio gdzies mi umknela)
      3. Piwo u SPiza z chlebkiem ze smalcem ( ale tylko na dole bo w ogrodku to
      zaluja i chlebka i smalcu)
      Pozdrawiam
      P.
    • Gość: Piotras Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.legnica.dialog.net.pl 30.05.01, 08:09
      Typowo Dolnośląskie?
      Bułka wrocławska.
    • Gość: Piotras Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.legnica.dialog.net.pl 30.05.01, 08:30
      Jeszcze jedna mi się przypomniała.Mianowicie "Kotlet polkowicki".Jest to
      wariacja na temat szwajcarskiego.Do schabowego ładuje się (oprócz sera)skrawki
      szynki i zapieka.Niezłe nawet.
      Za komuny były też pierogi legnickie,dokładnie takie same jak ruskie.Podobno
      jakiś debil usłyszał rozmowę w barze:-są jeszcze ruskie? -nie ma.wyszły!
      i kazał zmienić nazwę.To były czasy!
      • Gość: x. Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.magit.com.pl 30.05.01, 09:12
        > Za komuny były też pierogi legnickie,dokładnie takie same jak ruskie.

        hej, hej, pierogi te zyja i maja sie dobrze!

        Do sprawdzenie w barze mlecznym vis-a-vis dworca.

      • Gość: xpli Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: 195.116.103.* 30.05.01, 10:28
        Gość portalu: Piotras napisał(a):

        > Jeszcze jedna mi się przypomniała.Mianowicie "Kotlet polkowicki"...<ciach!>

        Ja z Polkowic pochodzę, ale o takim cudzie żem nie słyszał, aż sie mamy zapytam przy najbliższej okazji
        ;))) Może ten kotlet jest tak samo "polkowicki" jak pierogi są "ruskie" ;)
        Natomiast jeśli chodzi o dolnośląską potrawę, to rzeczywiście może być problem... Słyszałem coś o
        kluskach śląskich, a może nawet konsumowałem kiedyś? Tylko czy to ten Śląsk?
        • Gość: Ela Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.ilot.edu.pl 30.05.01, 13:40
          Kluski sląskie sa z Dolnego Śląska. Co to jest knysza?! Nigdy nie słyszałam
          tego słowa. Natomiast chlebek ze smalcem można kupic do piwka mozna w
          niektórych miejscach kupic w Warszwie.
          • Gość: Alojz Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 14:52
            knysza to taka okrągła buła w kształcie patelni(płaska)
            do której zapycha się warzywka i/lub mięcho , ser itd.+ sos
            buła na ciepło(chyba mikrofala)

            ps.wolę pitę podgrzaną jak tost (robi się chrupka z wierzchu)

            Smacznego
        • Gość: Ela Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.ilot.edu.pl 30.05.01, 13:43
          Kluski ślaskie sa z Górnego Śląska. przedtem sie pomyliłam.
          • Gość: BreslY Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.chem.uni.wroc.pl 30.05.01, 15:46
            Gość portalu: Ela napisał(a):

            > Kluski ślaskie sa z Górnego Śląska. przedtem sie pomyliłam.

            Kluski zwane slaskimi, a w Bawarii jedwabnymi, na Slasku zwane byly kiedys polskimi. W Hicie mozna
            kupic mrozone importowane z Niemiec. Kultura klusek z ugotowanych ziemniakow (kloese z niemiecka)
            jest charakterystyczna dla obszaru poludniowych Niemiec, Czech, poludniowej Polski i chyba Austrii.
            Pieczywo w tym rejonie tez podobne do siebie, a nie do szwedzkeigo czy francuskiego, o angielskim nie
            wspomne. i milosc do czeronej kapusty. Podbienstwa kuchni w Europie sa troche szokujace w
            porownaniu z geografia. Kuchnia dunska przypomnina bardziej polska niz szwedzka.. W Szwabii
            (Badenia-Wittembergia) jedza pierogi zwane tam maultaschen, podobne do naszych tylko nadziewane
            szpinakiem. Nic to jednak w porownaiu z przypadkiem mego kolegi, ktory w USA pracowal z pewnym
            Brazylijczykiem. Tenze obiecywal ze zaprosi mego kumpla do siebie na jakies, umownie "caominhos" czy
            inna Isaure. Przez 4 tygodnie moj koles slyszal o tym eksluzwynie brazylijskim daniu z Parany, o ktorym
            swiat nie ma pojecia, a przy ktorym blednie kuchnia francuska z wloska razem wziete. Koles juz sie
            doczekac nie mogl, bo ten zbieral potrzebne przyprawy i surowce. Wreszcie dostal zaproszenie i zostal
            uraczony wielka porcja golabkow.
            A Japonczyk znajomy w Europie osadzony nie kapowal jak mozna jesc tyle chleba.
            Qrcze, zglodnialem :-))

            • Gość: Ela Re: do BreslY IP: *.ilot.edu.pl 30.05.01, 16:32
              Cha, cha, cha ale się ubawiłam tymi gołąbkami. Bardzo je lubię. Kiedys u nas
              widziałam takie małe chlebki nadziewane, nazywały sie pita, ale to chyba nie te
              Wasze. Zreszta i tak juz ich nie ma.
              PS. Czy u Was na forum nie mozna by poruszyc sprawy Lwowa. Czy obecność
              lwowiaków odczuwa się w mieście, czy przegonienie ze wschodu wywarło na ludzi
              wplyw, czy pogodzili sie ze stratą, czy ich nastepcy czuja się związani ze
              Lwowem, itp...Interesuje mnie ten temat, a nie chcę sie pchac na pierwsze
              miejsce na forum. Pozdrawiam
              • Gość: hen Re: do BreslY i Eli IP: 156.17.85.* 30.05.01, 17:00
                Z tą historyczną ciągłością ze Lwowem to chyba jednak przesada. Trochę mamy
                pamiątek jak Panorama Racławicka, albo pomnik Fredry w rynku i może parę
                organizacji przesiedlonych. Wydaje mi się, że Niemcy darzą Wrocław większym
                sentymentem (liczne autokary emerytów), niż my Lwów. Też jestem ciekaw co inni
                sądzą na ten temat, ale nie wiem czy zainteresowanie tematem jest warte nowego
                wątku. Poza tym, kiedyś jak będziesz Elu przejazdem we Wrocku warto przekonać
                się co to knysza. Najlepszą sprzedają obok baru Miś na ul. Kuźniczej. Te
                dworcowe często są zbyt ubogie. Pozdrawiam. :-)
                • Gość: BreslY Re: do BreslY i Eli IP: *.chem.uni.wroc.pl 30.05.01, 17:19
                  Gość portalu: hen napisał(a):

                  > Z tą historyczną ciągłością ze Lwowem to chyba jednak przesada. Trochę mamy
                  > pamiątek jak Panorama Racławicka, albo pomnik Fredry w rynku i może parę
                  > organizacji przesiedlonych.

                  No, Ossolineum tez.

                  > Wydaje mi się, że Niemcy darzą Wrocław większym
                  > sentymentem (liczne autokary emerytów), niż my Lwów. Też jestem ciekaw co inni
                  > sądzą na ten temat, ale nie wiem czy zainteresowanie tematem jest warte nowego
                  > wątku. Poza tym, kiedyś jak będziesz Elu przejazdem we Wrocku warto przekonać
                  > się co to knysza. Najlepszą sprzedają obok baru Miś na ul. Kuźniczej. Te
                  > dworcowe często są zbyt ubogie. Pozdrawiam. :-)

                  Wiecie, Roman Kolakowski spiewal kiedys ze "Lwow to dla mnie zagranica". Jak tam bylem kiedys, to
                  tak jak chodzi o architekture i polozenie tosmy za pomoca Ziutka Sloneczko zrobili dobry interes,
                  zamieniajac Lemberg na Breslau.
                  Jak chodzi o lwowskie tradycje w obyczajch to pewnie latwiej u nas kupic pierogi niz pyzy (czy ja nie
                  przestane o jedzeniu?!) ale tak w jezyku czy czym innym to trudno orzec. Wbrew stereotypom ludzie
                  ciagneli tu ze wszystkich stron, ze Lwowa to profesura uniwersytecka i politechniczna i temu podobne
                  inteligenty. Chyba trzebaby po jakeis opracowanie siegnac jak to socjolodzy widza. Kiedys usilowano
                  rezultaty wyborow u nas podciagnac pod te tradycje austrowegiersko-lwowskie ale ta koncepcja
                  trzeszczala, a teraz juz runie we wrzesniu :-((.
                  Ale ciekawe byloby zbadac relacje lwowsko-wrocalwskie z inne punktu. Tutaj w XIX Austriacy oblegali
                  Wroclaw bijac sie z Prusakami. Utkneli pod Pilczycami, kupa ich polegla przy probach budowy mostu
                  pontonowego na Slezie. Mogli tam byc Polacy ze Lwowa, bo bil sie tam m.in. przodek generala
                  Sosabowskiego.



                  • Gość: hen Re: do BreslY i Eli IP: 156.17.85.* 30.05.01, 17:25
                    Gość portalu: BreslY napisał(a):

                    > Jak chodzi o lwowskie tradycje w obyczajch to pewnie latwiej u nas kupic pierog
                    > i niz pyzy (czy ja nie
                    > przestane o jedzeniu?!) ale tak w jezyku czy czym innym to trudno orzec. Wbrew
                    > stereotypom ludzie
                    > ciagneli tu ze wszystkich stron, ze Lwowa to profesura uniwersytecka i politech
                    > niczna i temu podobne
                    > inteligenty. Chyba trzebaby po jakeis opracowanie siegnac jak to socjolodzy wid
                    > za.

                    Kiedyś na studiach zdawałem egzamin u byłego lwowiaka, najgorszemu wrogowi tego
                    bym nie życzył. we Lwowie także byłem i zgadzam się z przedmówcą, Wrocław jest
                    kilka razy piękniejszy od Lwowa.

                    • Gość: Ela Re: do BreslY i hena IP: *.ilot.edu.pl 31.05.01, 07:29
                      My tu u nas w Warszawie mamy wobec tego wypaczone poglady. Byłam pewna, że tu
                      prawie sami lwowiacy, że zjechała tu profesura, to wiem. To skąd wobec tego
                      wzieliście się we Wrocławiu, bo przedwojennych mieszkańców tu raczej nie ma? Ja
                      też byłam dość dawno we Lwowie, jeszcze w tamtej epoce. Mnie sie stary Lwów
                      podobał, ale jest bardzo zaniedbany. Byłam tam zimą, śnieg do kolan, wieczór,
                      jechałam taksówką. Patrze, a przed nami zgarniacz sniegu na szosie - wanienka
                      metalowa, taka dziecięca, jak były dawno temu, wypełniona kamieniami,
                      zaprzęzona w dwie kobiety. Ta joj!
              • Gość: BreslY do Eli IP: *.chem.uni.wroc.pl 31.05.01, 15:28
                Elu, czy moglabys mi dac namiar na siebie pod adres Bresly@poczta.onet.pl
        • Gość: Olin Uszka sledziowe IP: *.satkabel.com.pl 30.05.01, 18:56
          Znam osobiscie tylko pare osob, ktore znaja te potrawe - wigilijna zreszta, ale
          co to za roznica. Rzecz jasna, danie to nie jest dolnoslaskie, jeno pochodzi z
          Kresow, no ale...
          Wobec tego; czy jadacie w Wigilie barszcz z uszkami SLEDZIOWYMI? O ile sie nie
          myle, tradycyjnym polskim daniem sa uszka z grzybami, natomiast wersja z
          farszem sledziowym jest po prostu wyborna... Oczywiscie mozna jesc okragly rok,
          co to komu przeszkadza? :))) Jesli ktos jest zainteresowany, podam przepis;
          zadna filozofia zreszta.
          • Gość: wędzonka Re: Uszka sledziowe IP: 156.24.231.* 30.05.01, 19:24
            Gość portalu: Olin napisał(a):

            > Znam osobiscie tylko pare osob, ktore znaja te potrawe - wigilijna zreszta, ale
            >
            > co to za roznica. Rzecz jasna, danie to nie jest dolnoslaskie, jeno pochodzi z
            > Kresow, no ale...
            > Wobec tego; czy jadacie w Wigilie barszcz z uszkami SLEDZIOWYMI? O ile sie nie
            > myle, tradycyjnym polskim daniem sa uszka z grzybami, natomiast wersja z
            > farszem sledziowym jest po prostu wyborna... Oczywiscie mozna jesc okragly rok,
            >
            > co to komu przeszkadza? :))) Jesli ktos jest zainteresowany, podam przepis;
            > zadna filozofia zreszta.


            To ja poprosze! Barszcz z uszkami to u mnie potrawa nr 1 ale o sledziowych jak
            zyje nigdy nie slyszalem...
            To naprawde jadalne? Nie robisz sobie jaj Olin? :)
            • Gość: Olin Re: Uszka sledziowe IP: *.satkabel.com.pl 30.05.01, 21:05
              Gość portalu: wędzonka napisał(a):

              > To ja poprosze! Barszcz z uszkami to u mnie potrawa nr 1 ale o sledziowych jak
              > zyje nigdy nie slyszalem...

              A prosze uprzejmie. Do farszu potrzebne sa:
              1. Solony sledz
              2. Cebula
              3. Pieprz
              4. Bulka tarta
              Sledzia i cebule zmielic. Dodac pieprzu do smaku oraz bulke celem uzyskania
              odpowiedniej kosystencji. Zaladowac to do ciasta, uformowac uszka... Wrzucic do
              NIESOLONEJ wody (chyba ze ktos lubi wyjatkowo slona kuchnie) i juz! Podawac
              najlepiej w czerwonym, CZYSTYM barszczu, ktory - moim zdaniem - pownien byc dosc
              zdezydowanie kwaskowaty - polecam tu prawdziwa cytryne, zadnych wynalazkow.
              Dzieki temu, ze barszcz jest (stosunkowo oczywiscie) kwasny, uzyskujemy cudowny
              kontrast smakow...

              > To naprawde jadalne? Nie robisz sobie jaj Olin? :)

              Nie robie jaj. I ja uwielbiam barszcz z uszkami, a te sledziowe, moim zdaniem, sa
              bardziej nawet smakowite od grzybowych. Dodam jeszcze, chociaz to zaden argument,
              ze to jest jedyna forma slonego sledzia, ktora mi smakuje. Goraco polecam to
              danie i biore za nie pelna odpowiedzialnosc. No, chyba ze ktos cos kompletnie
              sknoci. :)))
              • Gość: MKK Re: Uszka sledziowe i kutia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 21:56
                Nie muszę spowiadać się skąd pochodzą moi przodkowie!

                A kutia to: pszenica, miód, mak, bakalie ! Jak kto zainteresowany mogę dalej...
                Trzeba jednak mieć do tej potrawy zdrowe zęby! (jutro idę na usuwanie nerwa
                zębowego ! - trzymajcie kciuki!).
                • Gość: Olin Re: Uszka sledziowe i kutia IP: *.satkabel.com.pl 30.05.01, 22:07
                  Gość portalu: MKK napisał(a):

                  > Nie muszę spowiadać się skąd pochodzą moi przodkowie!

                  Hm, to znalas te potrawe (tzn. uszka sledziowe) wczesniej?? :)))

                  > Trzeba jednak mieć do tej potrawy zdrowe zęby! (jutro idę na usuwanie nerwa
                  > zębowego ! - trzymajcie kciuki!).

                  Powodzenia!
                  • Gość: MKK Re: Uszka sledziowe i kutia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 22:13
                    Przyznaję się bez bicia: nie znałam. Barszcz+uszka, pierogi z sosem grzybowym i
                    owszem. Karp w galarecie - mniam. A w ogóle to zaczęłam się odchudzać! - mówią,
                    że najlepszy sposób na odchudzanie, to dać sobie złamać szczękę :\

                    PS.Dziękuję za podtrzymanie mnie na duchu! Będę dzielna - obiecuję!
                    • Gość: wędzonka Re: Uszka sledziowe i kutia IP: 156.24.231.* 30.05.01, 22:16
                      Gość portalu: MKK napisał(a):

                      > Przyznaję się bez bicia: nie znałam. Barszcz+uszka, pierogi z sosem grzybowym i
                      >
                      > owszem. Karp w galarecie - mniam. A w ogóle to zaczęłam się odchudzać! - mówią,
                      >
                      > że najlepszy sposób na odchudzanie, to dać sobie złamać szczękę :\
                      >
                      > PS.Dziękuję za podtrzymanie mnie na duchu! Będę dzielna - obiecuję!



                      MKK, ale nie badz zbyt dzielna, bo jeszcze biedny dentysta kogos osieroci! :)
                • Gość: wędzonka Re: Uszka sledziowe i kutia IP: 156.24.231.* 30.05.01, 22:13
                  Gość portalu: MKK napisał(a):

                  > (jutro idę na usuwanie nerwa
                  > zębowego ! - trzymajcie kciuki!).


                  Nie do wiary! MKK, Ciebie nawet bolacy zab nie odrywa od postowania!

                  Trzymam @ !
                  • Gość: MKK Re: Uszka sledziowe i kutia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.01, 22:32
                    E tam... dziś mnie nie boli! Dziś mam w sobie TRUCIZNĘ! Ale wczoraj ....
                    auuuuu. Wczoraj, to kundle wyły pod oknem.
                    Obiecuję, że nikomu nie pozwolę, aby przeze mnie został sierotą!
                • Gość: Ela Re: do MKK IP: *.ilot.edu.pl 01.06.01, 08:22
                  Gość portalu: MKK napisał(a):

                  > Nie muszę spowiadać się skąd pochodzą moi przodkowie!

                  MKK, nie gniewaj się, nie chciałam Cię urazić, ja pytałam ze względów, hmm,
                  powiedziałabym socjologicznych i ze zwykłej ciekawości. Bo naprawdę byłam
                  przekonana, że większość ma pochodzenie lwowskie. Że jest inaczej - to dla mnie
                  zaskoczenie. Pozdrawiam. :)))
            • Gość: Odra Re: Uszka sledziowe IP: 156.17.123.* 31.05.01, 16:15
              Myślę, że stosunek Wrocławian do Lwowa jest jednak wart odrębnego wątku.
              Zuważyłam, że część Wrocławian wyraża się o tym mieście z politowaniem
              zapominając o fakcie zbudowania tam unikalnej kultury, którą nasi dziadkowie
              częsciowo przywieźli do Wrocławia. To chyba odżywają jakieś kompleksy wobec
              naszych zachodnich sąsiadów. Co niektórym rodakom coraz trudniej przychodzi
              stwierdzenie, że pochodzą ze wschodu, który wcale nie zawsze był taki zacofany.
              Ja osobiście tęsknię za meczetami, synagogami i cerkwiami i pewnie dlatego w
              moim domu serwuje się pierogi ruskie zwane przez Ukrańców "polskimi", karpia po
              żydowsku, tatary (które bynajmniej nie pochodzą z kuchni tatarskiej) i pirogi
              (które z niej pochodzą).
              Dla mnie kuchnia dolnośląska to właśnie potrawy tych wszystkich narodów, które
              z nami żyły tam na wschodzie, tylko wymieszane i trochę poprawione.
              P.S. Knysza pochodzi z kuchnie żydowskiej, z jakiegoś dania rytualnego. Ma
              jednak inną nazwę. Właściwie nie cała knysza, lecz samo ciasto. Wymaga ono
              specjalnego pieczenia w wyjątkowo wysokiej temperaturze.
              • Gość: hen Re: Uszka sledziowe IP: 156.17.85.* 31.05.01, 16:30
                Gość portalu: Odra napisał(a):

                > żydowsku, tatary (które bynajmniej nie pochodzą z kuchni tatarskiej) i pirogi
                > (które z niej pochodzą).
                > Dla mnie kuchnia dolnośląska to właśnie potrawy tych wszystkich narodów, które
                > z nami żyły tam na wschodzie, tylko wymieszane i trochę poprawione.
                > P.S. Knysza pochodzi z kuchnie żydowskiej, z jakiegoś dania rytualnego. Ma
                > jednak inną nazwę. Właściwie nie cała knysza, lecz samo ciasto. Wymaga ono
                > specjalnego pieczenia w wyjątkowo wysokiej temperaturze.

                I tak trzymać, zdaje się, że zaczynam lubieć kuchnię żydowską (no, może
                wyłączając tatara). Co do wysokiej temperatury wypieku knysz uważam, że mikrofala
                nie daje zadowalających rezultatów (ciasto miętkie - kapeć), knysze najlepiej
                podgrzewać jak tosty, co czasami jest spotykane we wrocławskich knyszarniach, a
                tak w ogóle, to Żydzi żyją w Czarnogórze? - patrz kilka postów w przód.

                • Gość: Odra Re: Uszka sledziowe IP: 156.17.123.* 01.06.01, 10:13
                  1.Tatar jest potrawą polsko - ukraińską. Nazwa wzięła się stąd, że potrawa ta
                  była popularna wśród naszych przodków obleganych przez Tatarów.
                  2. W Czarnogórze po II Wojnie Światowej Żydów praktycznie już nie ma. Natomiast
                  w przeszłości było ich tam barzo dużo. Byli to przede wszystkim Sefaradyjczycy,
                  chociaż w XIX w. napłynęła też pewna ilość Żydów Aszkenazyjskich
          • Gość: Ela Re: do Olina IP: *.ilot.edu.pl 31.05.01, 07:21
            W życiu nie słyszałam o takich uszkach i na pewno nikt z moich znajomych.
            Wzięłam sobie przepis przeznaczony dla wędzonki. Czy trzeba je jeść tylko w
            barszczu, czy mozna np. odsmażone na jakims tłuszczyku?
            • Gość: Olin Do Eli IP: *.satkabel.com.pl 31.05.01, 19:01
              Gość portalu: Ela napisał(a):

              > Czy trzeba je jeść tylko w
              > barszczu, czy mozna np. odsmażone na jakims tłuszczyku?

              Hm, barszczyk nie jest konieczny; jednak dzieki barszczykowi nie beda sie
              wydawaly "suche", ze tak to ujme. :) Tego barszczyku zreszta naprawde nie trzeba
              wiele! Mozna go potraktowac jako rodzaj sosu... W kazdym razie ja, o ile tylko
              mam okazje, wyzeram uszka, zanim jeszcze sie znajda w barszczu. I tak sa
              wspaniale.
              Z kolei na tluszczyku, hm... No coz, moim zdaniem powinny byc "z wody";
              tluszczyk moze je troche popsuc, ale zapewne to kwestia gustu.

              Oczywiscie, jesli ktos sie juz zdecyduje na zrobienie tej potrawy, czekam z
              utesknieniem na wrazenia. :)



        • Gość: Piotras Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.legnica.dialog.net.pl 30.05.01, 21:06
          Przejedź się na stołówkę na Rudnej Gł. Najlepiej około 13.00,może trafisz,bo
          tylko bywają.
          • Gość: Piotras Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.legnica.dialog.net.pl 30.05.01, 21:10
            To jest odpowiedź dla xpli. Za nisko wylądowała:(
          • Gość: xpli Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.debis.pl 31.05.01, 10:03
            Gość portalu: Piotras napisał(a):

            > Przejedź się na stołówkę na Rudnej Gł. Najlepiej około 13.00,może trafisz,bo
            > tylko bywają.

            Chyba nie będę miał okazji, dawno temu postanowiłem bowiem trzymać się z dala od kopalni ;)
            ale spytam kumpla który tam (chyba) pracuje...
            Ale z tego wszystkiego wynika jednak, że nie ma dolnośląskich potraw, a wyjątki można policzyć na
            palcach jednej dłoni drwala po wypadku z piłą łańcuchową...
      • Gość: Bea Re: Regionalne potrawy ...... - do Piotrasa IP: 195.205.145.* 31.05.01, 15:42
        Piotras, skąd wytrzasnąłeś te "kotlety polkowickie"?
        Pytam z czystej ciekawości, bo właśnie z Polkowic "napłynęłam" do wrocławia, a
        o takowych nie słyszałam.
        • Gość: Piotras Re: Regionalne potrawy ...... - do Piotrasa IP: *.legnica.dialog.net.pl 31.05.01, 20:02
          Gość portalu: Bea napisał(a):

          > Piotras, skąd wytrzasnąłeś te "kotlety polkowickie"?
          > Pytam z czystej ciekawości, bo właśnie z Polkowic "napłynęłam" do wrocławia, a
          > o takowych nie słyszałam.

          Zobacz dwa posty wyżej w odpowiedzi dla xpla. Nie wiem,czy to regionalne,czy
          tylko radosna twórczość kierowniczki stołówki,w każdym razie takie danie jest.
          Nie dziwię ci się,że zwiałaś z Polkowic.
    • Gość: kub Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.05.01, 08:38
      Zdecydowanie knysza na dworcu. Napewno nie jest to wyszukane danie, ale za to
      ten smak!
      PS. Najlpsza jest zaraz po prawej stronie przy wejsciu glownym
      • Gość: Kosa Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: 150.254.98.* 31.05.01, 15:37
        KNYSZA NIE JEST POTRAWĄ WROCŁAWSKĄ. Jadłem ją w Podgoricy (w Czarnogórze).
        • Gość: mark Re: Regionalne potrawy wrocławskie tudzież dolnośląskie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 10:05
          Gość portalu: Kosa napisał(a):

          > KNYSZA NIE JEST POTRAWĄ WROCŁAWSKĄ. Jadłem ją w Podgoricy (w Czarnogórze).

          bo to jest nasz produkt expo'rtowy :-)))

          PS. a ja raz jadłem pierogi w NY - I CO Z TEGO ??!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka