Dodaj do ulubionych

Zagadka teatralna

IP: *.satkabel.com.pl 20.06.01, 10:26
Nagrody nie bedzie. Ale pytanie - owszem, skoro milosnikow teatru tu nie
brakuje. Oto ono: ktory z dolnoslaskich teatrow byl pierwszym polskim teatrem
na Ziemiach Odzyskanych? :)))

PS. Swego czasu Jarosz (o ile sie nie myle) pytal, kiedy i gdzie Linda gral
Dupka. No i jaka jest w koncu prawidlowa odpowiedz? :)
Obserwuj wątek
    • Gość: mecner Re: Zagadka teatralna IP: 10.40.65.* 20.06.01, 11:12
      A czy to nie byl przypadkiem Teatr Lalek w Walbrzychu? Ten pierwszy na
      Odzyskanych. Nie jestem pewnien, ale...
      • Gość: Olin Re: Zagadka teatralna IP: *.satkabel.com.pl 20.06.01, 13:29
        No byl... Gratuluje. :))) Zagadka nie okazala sie zbyt
        trudna, jak widac. W kazdym razie w zeszlym roku
        walbrzyski Teatr Lalek obchodzil - stosunkowo hucznie,
        jak na obecne warunki - swoje 55-lecie. I ja tam
        bylem, i wino pilem (bo czestowali). Moze wroca dawne
        czasy, gdy Teatr liczyl sie w Polsce? Na razie zaczal
        sie pojawiac, po kilkuletniej przerwie, na
        festiwalach. Oby tak dalej.
    • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 20.06.01, 13:36
      Według mojej wiedzy chodzi o teatr w Jeleniej Górze - inauguracja w sierpniu
      1945 r.

      O zagadce lindologicznej napiszę w osobnym poście poniżej, aby się nie narobił
      bałagan.
      • Gość: Olin Re: Zagadka teatralna IP: *.satkabel.com.pl 20.06.01, 17:10
        Hm, za oficjalna date powstania walbrzyskiego Teatru Lalek uchodzi dzien 5
        listopada, bo "jest to taka sama dobra data, jak kazda inna". Tak mowi kronika
        teatru. Faktem jest tez, ze zalozyciele Teatru przybyli do Walbrzycha juz w
        polowie maja 1945 i natychmiast rozpoczeli dzialania, majace na celu utworzenie
        teatru... Przy czym nie byli to calkowici amatorzy, jako ze przed wojna
        zwiazani byli z teatrem "Baj-Baj". Nie wiem, w jakim miescie ow "B-B"
        funkcjonowal; najprawdopodobniej w Sosnowcu. W kazdym razie pierwsza premiera w
        walbrzyskim TL byla sztuka Marii Kownackiej "O dzielnym szewczyku, zlotowlosej
        krolewnie, strasznym smoku i krolu Gozdziku". Zagrano 47 przedstawien, ktore
        obejrzalo lacznie ponad 20000 widzow. (!) To daje srednia okolo 425 widzow na
        przedstawienie. Ech, gdzie te czasy? :)
        • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 21.06.01, 17:46
          Podobnie jest z teatrem jeleniogórskim - tzn. też najpierw się uformował gdzie
          indziej, a później dotarł na Ziemie Odzyskane. Mam przed sobą ksero materiałów z
          wydanej w 1985 r. pod redakcją prof. J. Deglera księgi "Teatr w Jeleniej Górze".
          W szkicu "Czterdzieści lat teatru w Jeleniej Górze" profesor pisze, że historia
          jeleniogórskiego teatru zaczyna się w... Rzeszowie, gdzie we wrześniu 1944 r. (!)
          przy tamtejszym Teatrze Narodowym (tak, tak...) utworzone zostało Studio
          Teatralne, a kierowała nim Stefania Gintel-Domańska. W kilka tygodni po
          zakończeniu wojny otrzymała ona polecenie zorganizowania teatru na Ziemiach
          Odzyskanych i dlatego pod koniec lipca 1945 r. zjechała razem ze swoim Studiem do
          Jeleniej Góry. Premiera inauguracyjna - "Zemsta" Fredry w reż. Domańskiej -
          odbyła się 23 sierpnia 1945 r. Warto podkreślić, że ową "Zemstą" rozpoczynali swe
          artystyczne kariery m.in. Kazimierz Dejmek (Papkin), Adam Hanuszkiewicz (Wacław)
          czy Ignacy Machowski (Perełka).

          Może i wałbrzyski Teatr Lalek był pierwszy w ogóle, ale Jelenia Góra na pewno
          króluje w kategorii teatrów dramatycznych.

          Pozdrawiam :-)))
    • Gość: Jarosz Zagadka lindologiczna IP: 195.116.104.* 20.06.01, 13:45
      Ucichło o niej, a szkoda. Może dlatego, że umieściłem ją na końcu wątku "Linda
      mieszkał w Trzonolinowcu ???"?

      W każdym razie przypominam, jak brzmiał tekst tamtej zagadki:

      "Dla wszystkich miłośników teatru i talentu Bogusia L. mam wyrafinowaną
      zagadkę.
      Kiedy Bogusław Linda był Dupkiem?
      [UWAGA!!! To nie jest obraza ani prowokacja. Chodzi o Dupka przez duże D].
      Odpowiedzi tudzież typowania proszę wrzucać na forum. Nagrody nie przewiduję,
      ale za to jaką zwycięzca będzie miał satysfakcję, bo to jeden z mniej znanych
      faktów z biografii artystycznej Bogusia L.!"

      Odpowiedział jedynie Olin (brawo za odwagę!), ale spudłował. Może teraz coś się
      w tej kwestii ruszy...

      Przy okazji - w tym wątku można by przecież nie poprzestawać na jednej czy
      dwóch zagadkach. Może popielęgnujemy kulturę teatralną poprzez sięganie do mało
      znanych faktów i bedziemy je podawali w atrakcyjnej, zagadkowej formie?
      • Gość: Olin Re: Zagadka lindologiczna + hejnologiczna IP: *.satkabel.com.pl 20.06.01, 17:17
        No niestety, Olin spudlowal, bo jego wiedza kuleje. :)

        W kazdym razie - pomysl popieram i dolaczam z biegu kolejna, banalna zagadke:
        skad pochodzi dyrektor Wroclawskiego Teatru Lalek Wieslaw Hejno? W jakim
        teatrze debiutowal? Prawda, ze latwe?

        • Gość: Jarosz Re: Zagadka lindologiczna + hejnologiczna IP: 195.116.104.* 27.06.01, 12:00
          Gość portalu: Olin napisał(a):

          > W kazdym razie - pomysl popieram i dolaczam z biegu kolejna, banalna zagadke:
          > skad pochodzi dyrektor Wroclawskiego Teatru Lalek Wieslaw Hejno? W jakim
          > teatrze debiutowal? Prawda, ze latwe?

          Nikt nie odpowiada, więc ja spróbuję. Nie udało mi się tego znaleźć, zatem będę
          strzelał - czy pochodzi z Wałbrzycha, a debiutował w wałbrzyskim Teatrze Lalek?
          • Gość: Jarosz Re: Zagadka lindologiczna + hejnologiczna IP: 195.116.104.* 07.07.01, 13:13
            Olinie - milczysz, a ja bym chciał poznać prawidłową odpowiedź! Odezwij się,
            pliiiiiiiiiiiiz ;-))))))))))))

            Pozdrowionka melpomeniczne :-)))))))))
            • Gość: Olin Re: Zagadka lindologiczna + hejnologiczna IP: *.satkabel.com.pl 07.07.01, 16:42
              Ach, sorry za to milczenie - jakos przeoczylem Twoja odpowiedz. Klade uszy po
              sobie i coz - masz racje! Wieslaw Hejno gral w walbrzyskim Teatrze Lalek w
              latach 1955-1967. Od tego czasu zwiazany jest z Wroclawskim Teatrem Lalek, z
              wyjatkiem, o ile sie nie myle, sezonu 1980/81, kiedy to byl zwiazany z lodzkim
              Pinokiem... Po powrocie do Wroclawia zostal dyrektorem WTL i jest nim do dzis.
              Gratuluje w kazdym razie strzalu! :) Przy okazji - obecny dyrektor
              walbrzyskiego TLiA byl swego czasu dyrektorem WTL. Ale to dawne czasy...
              • Gość: Jarosz Re: Zagadka lindologiczna + hejnologiczna IP: 195.116.104.* 07.07.01, 16:55
                Rzeczywiście - masz rację. Nie skojarzyłem od razu,
                ale faktycznie tak było. Nawiasem mówiąc, przez sezon
                1982/83 kierował artystycznie Wałbrzyskim Teatrem
                Lalek wrocławski aktor Bogusław Kierc, a przez kilka
                następnych sezonów (do 1990 r.) był tam etatowym
                reżyserem, a i przy okazji dramaty dla dzieci pisał.
                Często też je wystawiał.

                Pozdrawiam :-)))))
                • Gość: Olin Boguslaw Kierc IP: *.satkabel.com.pl 08.07.01, 08:50
                  Bogulaw Kierc byl swego czasu, co ja pamietam, kims na ksztalt kierownika
                  artystycznego Teatru Lalki i Aktora w Walbrzychu. Ale nigdzie nie moge znalezc
                  potwierdzenia tej informacji. W kazdym razie wystawil w tym teatrze calkiem
                  sporo przedstawien, wsrod ktorych bylo pare prawdziwych hiciorow. No i przez
                  kilka lat byl tez aktorem walbrzyskiego Teatru Dramatycznego... Oprocz tego
                  zadebiutowal jakis czas temu (to juz chyba z 10 lat bedzie?...) jako poeta,
                  wydajac tomik. Kojarze, ze mial ow tomik jakas jaskrawa okladke :), ale moge
                  sie mylic.

                  PS. Byl tez chyba dyrektorem Teatru Wspolczesnego w Szczecinie, bodajze na
                  poczatku lat 90.
      • Gość: Olin Re: Zagadka lindologiczna IP: *.satkabel.com.pl 23.06.01, 00:00
        No jakos nikt nie stara sie zgadnac... Podaj w takim razie poprawna odpowiedz,
        bo ciekaw jestem, a sie chyba nie doczekam. :)))
      • Gość: Olin Re: Zagadka lindologiczna IP: *.satkabel.com.pl 23.06.01, 00:00
        Ech, juz wiem. No "Sen Nocy Letniej", kurde. Ale obciach. W kazdym razie,
        pasowalaby tu data 1980 i Teatr Polski.... Zgadza sie?
        • Gość: stary Re: Zagadka lindologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.06.01, 00:00
          Gość portalu: Olin napisał(a):

          > Ech, juz wiem. No "Sen Nocy Letniej", kurde. Ale obciach. W kazdym razie,
          > pasowalaby tu data 1980 i Teatr Polski.... Zgadza sie?
          Moim zdaniem się zgadza. Reżyserował Jerzy Grzegorzewski. Wsród aktorów był jeszcze jeden szczupły
          aktor... Wówczas nieznany. Nazywał się Krzysztof Globisz! Ech... Kto to jeszcze pamięta?
          Pozdr. :))))))
        • Gość: Jarosz Re: Zagadka lindologiczna IP: 195.116.104.* 25.06.01, 00:00
          TAK!!! To "Sen nocy letniej" w reżyserii Grzegorzewskiego!

          Żeby było śmieszniej, sam Linda się takiego nazywania tej postaci wypiera. Na
          swojej stronie internetowej (notabene bardzo niechlujnej merytorycznie)
          http://www.agsmedia.pl/linda/ podaje on bowiem, iż we "Śnie..." grał... Spodka.
          Tak się jednak głupio składa, że Grzegorzewski korzystał z przekładu Macieja
          Słomczyńskiego, a tam owa postać nazywała się właśnie Dupkiem. Taki też podpis
          widnieje pod zdjęciem ze "Snu...", opublikowanym w książce "Teatr Polski we
          Wrocławiu - 50 lat" (Wrocław 1996).

          Stary - jakże można by nie pamiętać Krzysztofa Globisza... Nie pamiętam go
          wprawdzie z ról wrocławskich, bo za mały wtedy byłem, ale z krakowskich i
          warszawskich to i owszem! :-)))
    • Gość: stary Re: Zagadka teatralna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.01, 00:00
      Może będzie nagroda...! W jakim spektaklu i jaką rolą debiutował na scenie Teatru Polskiego
      zwycięzca forumowego rankingu na najlepszego aktora???
      • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 25.06.01, 00:00
        Obstawiam rolę Kuby w "Weselu" Wyspiańskiego w reżyserii Igora Przegrodzkiego
        (premiera w Teatrze Polskim we Wrocławiu 18 XI 1981 r.). Krzysztof Dracz był
        jeszcze wtedy studentem PWST, a skończył ją w 1984...
        • Gość: stary Re: Zagadka teatralna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.01, 00:00
          Gość portalu: Jarosz napisał(a):

          > Obstawiam rolę Kuby w "Weselu" Wyspiańskiego w reżyserii Igora Przegrodzkiego
          > (premiera w Teatrze Polskim we Wrocławiu 18 XI 1981 r.). Krzysztof Dracz był
          > jeszcze wtedy studentem PWST, a skończył ją w 1984...

          Słowo się rzekło. Trzeba będzie Jaroszowi postawić!!!! Gratuluję!!!! I pozdrawiam! :))))))))

          Ale jeszcze cos wymyslę....
          • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 25.06.01, 00:00
            Ha, liczę na to, że wymyślisz. Ja zresztą też pomyślę ;-)))

            Pozdrawiam :-)))))
            • Gość: stary Re: Zagadka teatralna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.01, 00:00
              Słowo się rzekło, kobyłka u płota...
              I Kto z wymienionych poniżej grał w "Kandydzie"?
              1. Stanisław Melski
              2. Krzysztof Dracz
              3. Bożena Baranowska
              4. Igor Kujawski
              5. Ferdynand Matysik
              6. Paweł Okoński
              7. Wojciech Koscielniak
              8. Andrzej Wojaczek
              9. Teresa Sawicka
              10. Miłogost Reczek
              II Ile spektakli "Kandyda" zagrano?

              Posssssssdrawiam! :-)))))))))))))))))0
              • Gość: stary Re: Zagadka teatralna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.06.01, 00:00
                I co?
                • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 27.06.01, 11:49
                  Cierpliwości! ;-))) Sherlock "Jarosz" Holmes melduje Szanownej Komisji, że
                  śledztwo zakończone zostało z sukcesem. Od patyka do ptaka, od ptaka do kota, a
                  od kota do powieszonego Ludwika (z czego to???)...

                  "Kandyd, czyli Optymizm" wg Voltaire'a... Reżyseria - Maciej Wojtyszko.
                  Premiera w Teatrze Polskim we Wrocławiu 21 III 1986 r.

                  I. Z wymienionych przez Ciebie aktorów w "Kandydzie" NIE grali: K. Dracz, W.
                  Kościelniak, T. Sawicka. Pozostała siódemka grała, i to w przeważającej
                  większości więcej niż po jedną rolę.

                  II. Jeśli wierzyć danym podanym w kolejnych tomach "Almanachu sceny polskiej",
                  to w sumie "Kandydów" zagraliście równo 200, z czego: w sezonie 1985/86 - 23x,
                  1986/87 - 64x, 1987/88 - 62x, 1988/89 - 24x, a w 1989/90 - 27x. Nie podano, czy
                  w tej liczbie zmieściły się Wasze wyjazdy gościnne, ale zakładam, że tak. Udało
                  mi się ustalić następujące:
                  - w ramach Teatru Rzeczypospolitej, a przy okazji paru innych festiwali:
                  Jelenia Góra (20-21 IX 1986; XVI Jeleniogórskie Spotkania Teatralne), Chorzów
                  (18-21 XI 1986), Warszawa (10-12 III 1987; XVII Warszawskie Spotkania
                  Teatralne), Zamość (26 IV [VI?] 1987; XII Zamojskie Lato Teatralne [tu,
                  nawiasem mówiąc, chyba mamy czeski błąd, bo XII ZLT odbywało się między 21 VI a
                  2 VII 1987 r.]), Gdańsk (8-12 VI 1987) i Bydgoszcz (8-9 i 19 [znowu chyba
                  literówka - logicznie by pasowało 10] III 1989);
                  - na Festiwalu Teatrów Polski Północnej w Toruniu (7-15 VI 1986) [BTW - co
                  Wyście tam w ogóle robili, poza tym, że graliście? Przecież Wrocław tak się ma
                  do Polski Północnej jak Gdańsk do Południowej...];
                  - na XXVIII Rzeszowskich Spotkaniach Teatralnych (14-25 X 1989).

                  Ponadto spektakl uczestniczył w XIII Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we
                  Wrocławiu (2-9 III 1987) i nagrodzono go w tymże 1987 r. Statuetką Fredry za
                  najlepsze przedstawienie ostatniego roku.

                  Zauważyłem również, że na fali powodzenia wrocławskiego "Kandyda" Krzysztof
                  Orzechowski przeniósł tę inscenizację (być może z drobnymi przeróbkami, nie
                  wiem) do krakowskiego Teatru Bagatela. I choć zaliczyli oni z nim wyjazd
                  zagraniczny (Bułgaria), to nie był to już aż taki sukces. "Nastukało" im tylko
                  ok. 50 spektakli przez dwa sezony.

                  Podobno Wasz "Kandyd" był bardzo dobrym spektaklem. Cóż, nie dane mi było go
                  zobaczyć... Nie ma przypadkiem jakiegoś jego zapisu filmowego czy na wideo?

                  Pozdrowionka :-)))))))))))))))))
    • Gość: Jarosz Zagadka frekwencyjna IP: 195.116.104.* 27.06.01, 11:57
      To teraz ja - jaki i przez kogo wyreżyserowany wrocławski, powojenny spektakl
      dorobił się największej liczby zagranych przedstawień? To chyba banalnie łatwe,
      więc druga część zagadki będzie trudniejsza - ile było tych przedstawień?

      Miłego szukania! ;-))))))))))))
      • Gość: stary Re: Zagadka frekwencyjna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.06.01, 01:02
        Gość portalu: Jarosz napisał(a):
        Uzupełniam Twoją odpowiedź (jeżeli to można uzupełnić??????????). Wg statystyk prowadzonych przez
        Teatr "kandyda" zagralismy 200 razy - to absolutny rekord dużej sceny (wtedy jeszcze 1212 miejsc).

        > To teraz ja - jaki i przez kogo wyreżyserowany wrocławski, powojenny spektakl
        > dorobił się największej liczby zagranych przedstawień? To chyba banalnie łatwe,
        >
        > więc druga część zagadki będzie trudniejsza - ile było tych przedstawień?
        >
        > Miłego szukania! ;-))))))))))))

        Nie będę nigdzie szukał prócz pamięci... Mam dziurawą, więc odpowiem intuicyjnie...
        "Białe małżeństwo", Kazimierz Braun.
        Ile razy? 587? (strzelałem, trafiłem?)

        Niebezpiecznie do tej liczby zbliżył się "Skrzypek na dach", reż. Jan Szurmiej, powyżej 500!

        A teraz "Mayday", blisko 560!

        Pozdrawiam. :)))))
        • Gość: Jarosz Re: Zagadka frekwencyjna IP: 195.116.104.* 28.06.01, 11:15
          Gość portalu: stary napisał(a):

          > Nie będę nigdzie szukał prócz pamięci... Mam dziurawą, więc odpowiem intuicyjni
          > e...
          > "Białe małżeństwo", Kazimierz Braun.
          > Ile razy? 587? (strzelałem, trafiłem?)
          >
          > Niebezpiecznie do tej liczby zbliżył się "Skrzypek na dach", reż. Jan Szurmiej,
          > powyżej 500!
          >
          > A teraz "Mayday", blisko 560!

          Z "Białym małżeństwem" trafiłeś - to nie było trudne. Spudłowałeś z liczbą
          spektakli, choć nie tak znów za bardzo. Było ich 638. Jak tak dalej
          będziecie "tłukli" "Maydaya", to Brauna przegonicie, tyle że Cooney to nie
          Różewicz ;-)))
          • Gość: stary Re: Zagadka frekwencyjna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.06.01, 21:20
            Gość portalu: Jarosz napisał(a):

            > Gość portalu: stary napisał(a):
            >
            > > Nie będę nigdzie szukał prócz pamięci... Mam dziurawą, więc odpowiem intui
            > cyjni
            > > e...
            > > "Białe małżeństwo", Kazimierz Braun.
            > > Ile razy? 587? (strzelałem, trafiłem?)
            > >
            > > Niebezpiecznie do tej liczby zbliżył się "Skrzypek na dach", reż. Jan Szur
            > miej,
            > > powyżej 500!
            > >
            > > A teraz "Mayday", blisko 560!
            >
            > Z "Białym małżeństwem" trafiłeś - to nie było trudne. Spudłowałeś z liczbą
            > spektakli, choć nie tak znów za bardzo. Było ich 638. Jak tak dalej
            > będziecie "tłukli" "Maydaya", to Brauna przegonicie, tyle że Cooney to nie
            > Różewicz ;-)))

            Cóż powiedzieć - sama prawda.Nie ma porównania!
            Pozdrawiam! :)
    • Gość: Jarosz Zagadka personalna IP: 195.116.104.* 07.07.01, 13:11
      Na moment wątek przygasł, ale nie damy mu zginąć! :-))))))))

      Chciałbym więc zapytać o fakt taki - kto z wielkich twórców teatralnych miał
      zostać dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu po odejściu do Krakowa
      małżeństwa Krasowskich na początku lat 70.?

      Uwaga - możliwe są co najmniej dwa nazwiska. I nie chodzi mi o tych, którzy pod
      dyrekcją naczelną zmarłego ostatnio w Opolu Mariana Wawrzynka dyrektorami
      artystycznymi ostatecznie zostali (czyli o Marię Straszewską [sezon 1972/73],
      Marka Okopińskiego [1973/74], Piotra Paradowskiego [1974/75-1977/78] i Jerzego
      Grzegorzewskiego [1978/79-1980/81]).
      • szpiro Re: Zagadka personalna 08.07.01, 04:41
        Gość portalu: Jarosz napisał(a):

        > Na moment wątek przygasł, ale nie damy mu zginąć! :-))))))))
        >
        > Chciałbym więc zapytać o fakt taki - kto z wielkich twórców teatralnych miał
        > zostać dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu po odejściu do Krakowa
        > małżeństwa Krasowskich na początku lat 70.?
        >
        > Uwaga - możliwe są co najmniej dwa nazwiska. I nie chodzi mi o tych, którzy pod
        >
        > dyrekcją naczelną zmarłego ostatnio w Opolu Mariana Wawrzynka dyrektorami
        > artystycznymi ostatecznie zostali (czyli o Marię Straszewską [sezon 1972/73],
        > Marka Okopińskiego [1973/74], Piotra Paradowskiego [1974/75-1977/78] i Jerzego
        > Grzegorzewskiego [1978/79-1980/81]).

        KAZIMIERZ DEJMEK.

        • Gość: Jarosz Re: Zagadka personalna IP: 195.116.104.* 09.07.01, 11:02
          Tak! Brawo! A może ktoś poda drugie nazwisko?
        • szpiro Re: Zagadka personalna 09.07.01, 19:17
          szpiro napisał(a):

          > Gość portalu: Jarosz napisał(a):
          >
          > > Na moment wątek przygasł, ale nie damy mu zginąć! :-))))))))
          > >
          > > Chciałbym więc zapytać o fakt taki - kto z wielkich twórców teatralnych mi
          > ał
          > > zostać dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu po odejściu do Krakowa
          > > małżeństwa Krasowskich na początku lat 70.?
          > >
          > > Uwaga - możliwe są co najmniej dwa nazwiska. I nie chodzi mi o tych, którz
          > y pod
          > >
          > > dyrekcją naczelną zmarłego ostatnio w Opolu Mariana Wawrzynka dyrektorami
          > > artystycznymi ostatecznie zostali (czyli o Marię Straszewską [sezon 1972/7
          > 3],
          > > Marka Okopińskiego [1973/74], Piotra Paradowskiego [1974/75-1977/78] i Jer
          > zego
          > > Grzegorzewskiego [1978/79-1980/81]).
          >
          > KAZIMIERZ DEJMEK.


          Zgaduje:
          Andrzej Wajda.Chyba sie jednak myle.


          >

          • Gość: Jarosz Re: Zagadka personalna IP: 195.116.104.* 09.07.01, 19:22
            No niestety - tym razem pudło. Ale próbujcie dalej!
            • szpiro Re: Zagadka personalna 10.07.01, 01:31
              Gość portalu: Jarosz napisał(a):

              > No niestety - tym razem pudło. Ale próbujcie dalej!

              No wiec probuje:
              Konrad Swinarski
              Jerzy Jarocki
              Dlaczego Stary nie zgaduje.

              • Gość: Jarosz Re: Zagadka personalna IP: 195.116.104.* 10.07.01, 11:40
                Niestety, znowu nie trafiłeś. Czekam dalej. A dlaczego Stary nic nie pisze, to
                nie wiem. Może to dla niego zbyt proste?

                • Gość: stary Re: Zagadka personalna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.07.01, 23:57
                  Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                  > Niestety, znowu nie trafiłeś. Czekam dalej. A dlaczego Stary nic nie pisze, to
                  > nie wiem. Może to dla niego zbyt proste?
                  >

                  Stary nie pisze, bo rzadko bywa na forum - ciężko pracuje. To raz. Dwa: to wcale nie jest takia łatwa
                  zagadka... Chodzi mi po głowie tylko jedno nazwisko, ale nie jestem pewien... więc trochę się wstydzę.
                  Ale niech tam! Raz kozie smierć: Z. Hubner. I co?

                  • Gość: Jarosz Re: Zagadka personalna IP: 195.116.104.* 11.07.01, 13:21
                    Bingo! Chodziło mi właśnie o Zygmunta Hübnera.

                    Żeby wszystko było jasne, w skrócie opowiem cały ten cyrk z dyrekcjami. Krasowscy
                    odeszli do krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego z początkiem sezonu 1972/73.
                    Nowy sezon w Teatrze Polskim admistracyjnie rozpoczął Marian Wawrzynek jako
                    dyrektor naczelny i Maria Straszewska jako p.o. kierownika artystycznego.
                    Jesienią 1972 r. zaproszono do Wrocławia Kazimierza Dejmka - niby to tylko na
                    spotkanie z młodzieżą w Klubie 1212, ale tak naprawdę prowadzono z nim rozmowy w
                    sprawie objęcia dyrekcji artystycznej teatru. Niestety, nie zgodziły się na
                    Dejmka władze, u których po "Dziadach" w Narodowym, Marcu 1968 i zdjętym po
                    generalnej w Ateneum "Dialogusie de Passione" miał reżyser przechlapane
                    (chwilowo, jak się miało okazać). Przyjęto więc od sezonu 1973/74 Marka
                    Okopińskiego. W kwietniu 1973 r. Zygmunt Hübner (jako reżyser) dał w Teatrze
                    Polskim znakomitą podobno premierę "Czarownic z Salem" Millera. Okopiński -
                    przybity marnymi rezultatami artystycznymi swojej całościowej pracy i tym, że nie
                    wypalił mu tzw. gwóźdź sezonu, czyli prapremiera polska "Parawanów" Geneta, którą
                    miał robić Maciej Prus (próby nawet trwały parę tygodni, ale okazało się, że
                    teatr nie ma licencji z agencji autorskiej) - zrezygnował z dyrektury w grudniu
                    1973 r. Do końca sezonu stanowisko dyrektora artystycznego pozostawało
                    praktycznie nie obsadzone. W pierwszych miesiącach 1974 r. władze rozpoczęły
                    rozmowy właśnie z Zygmuntem Hübnerem - i już były blisko sfinalizowania
                    kontraktu, ale - znów pech - Hübnerowi nagle zaproponowano stworzenie "od zera"
                    Teatru Powszechnego w Warszawie, na co reżyser się ostatecznie, co zrozumiałe,
                    zdecydował. Koniec końców od sezonu 1974/75 ścichapęk rządził artystycznie Piotr
                    Paradowski - oficjalna nominacja dla niego przyszła bowiem dopiero w połowie
                    sezonu.

                    Warto przypomnieć jeszcze fakt, iż Z. Hübner jeden sezon już tym wrocławskim
                    teatrem kierował - 1962/63 - ale odszedł, by objąć dyrekcję Starego Teatru w
                    Krakowie...
                    • szpiro Re: Zagadka personalna 11.07.01, 16:12
                      Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                      > Bingo! Chodziło mi właśnie o Zygmunta Hübnera.
                      >
                      > Żeby wszystko było jasne, w skrócie opowiem cały ten cyrk z dyrekcjami. Krasows
                      > cy
                      > odeszli do krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego z początkiem sezonu 1972/73.
                      > Nowy sezon w Teatrze Polskim admistracyjnie rozpoczął Marian Wawrzynek jako
                      > dyrektor naczelny i Maria Straszewska jako p.o. kierownika artystycznego.
                      > Jesienią 1972 r. zaproszono do Wrocławia Kazimierza Dejmka - niby to tylko na
                      > spotkanie z młodzieżą w Klubie 1212, ale tak naprawdę prowadzono z nim rozmowy
                      > w
                      > sprawie objęcia dyrekcji artystycznej teatru. Niestety, nie zgodziły się na
                      > Dejmka władze, u których po "Dziadach" w Narodowym, Marcu 1968 i zdjętym po
                      > generalnej w Ateneum "Dialogusie de Passione" miał reżyser przechlapane
                      > (chwilowo, jak się miało okazać). Przyjęto więc od sezonu 1973/74 Marka
                      > Okopińskiego. W kwietniu 1973 r. Zygmunt Hübner (jako reżyser) dał w Teatrze
                      > Polskim znakomitą podobno premierę "Czarownic z Salem" Millera. Okopiński -
                      > przybity marnymi rezultatami artystycznymi swojej całościowej pracy i tym, że n
                      > ie
                      > wypalił mu tzw. gwóźdź sezonu, czyli prapremiera polska "Parawanów" Geneta, któ
                      > rą
                      > miał robić Maciej Prus (próby nawet trwały parę tygodni, ale okazało się, że
                      > teatr nie ma licencji z agencji autorskiej) - zrezygnował z dyrektury w grudniu
                      >
                      > 1973 r. Do końca sezonu stanowisko dyrektora artystycznego pozostawało
                      > praktycznie nie obsadzone. W pierwszych miesiącach 1974 r. władze rozpoczęły
                      > rozmowy właśnie z Zygmuntem Hübnerem - i już były blisko sfinalizowania
                      > kontraktu, ale - znów pech - Hübnerowi nagle zaproponowano stworzenie "od zera"
                      >
                      > Teatru Powszechnego w Warszawie, na co reżyser się ostatecznie, co zrozumiałe,
                      > zdecydował. Koniec końców od sezonu 1974/75 ścichapęk rządził artystycznie Piot
                      > r
                      > Paradowski - oficjalna nominacja dla niego przyszła bowiem dopiero w połowie
                      > sezonu.
                      >
                      > Warto przypomnieć jeszcze fakt, iż Z. Hübner jeden sezon już tym wrocławskim
                      > teatrem kierował - 1962/63 - ale odszedł, by objąć dyrekcję Starego Teatru w
                      > Krakowie...


                      czytalem , a wiec to Hubner.
    • Gość: Michal Re: Zagadka teatralna IP: *.swipnet.se 10.07.01, 22:03
      zanim zaczne zgadywac.Pytanie do Ciebie,Jarosz.Czyzby kandydatow na stanowisko
      dyrektora bylo kilku/?
      No wiec zgaduje :
      LOMNICKI
      TOMASZEWSKI
      GOGOLEWSKI
      HOLOUBEK
      MINC
      GOLINSKI
      Jezeli dalej nic....musisz ulatwic zadanie.
      • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 11.07.01, 13:25
        Niestety - znowu spudłowałeś... Zgadł za to Stary - tam też szczegółowe
        rozwiązanie zagadki. Oj, był z tym wówczas niezły młyn ;-)))))
        • Gość: MICHAL Re: Zagadka teatralna IP: *.swipnet.se 11.07.01, 15:23
          Gość portalu: Jarosz napisał(a):

          > Niestety - znowu spudłowałeś... Zgadł za to Stary - tam też szczegółowe
          > rozwiązanie zagadki. Oj, był z tym wówczas niezły młyn ;-)))))
          W koncu zgadne....mysle usilnie....

          • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 11.07.01, 15:31
            Zgadniesz, jak zerkniesz na ostatni post Starego i moją odpowiedź dla niego,
            datowaną na 11-07-2001, 13:21:01 :-)))))
            • szpiro Re: Zagadka teatralna 11.07.01, 15:58
              Gość portalu: Jarosz napisał(a):

              > Zgadniesz, jak zerkniesz na ostatni post Starego i moją odpowiedź dla niego,
              > datowaną na 11-07-2001, 13:21:01 :-)))))

              Nie chce zerkac na post Starego.
              Zgaduje dalej:
              KAZIMIERZ BRAUN............nagroda.........
              • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 11.07.01, 16:10
                Nie. Braun niedługo później i tak objął teatr we Wrocławiu, tyle że Współczesny.

                Chodzi o reżysera i aktora (choć to ostatnie rzadziej) związanego z Gdańskiem,
                Wrocławiem, Krakowem i Warszawą - we wszystkich tych miastach prowadził teatry.
                Jedna ze stołecznych scen nosi jego imię. Zmarł w czasie schyłku PRL-u.

                Mogę jeszcze ułatwić, ale chyba więcej już nie trzeba.
                • Gość: MICHAL Re: Zagadka teatralna IP: *.swipnet.se 11.07.01, 17:45
                  Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                  > Nie. Braun niedługo później i tak objął teatr we Wrocławiu, tyle że Współczesny
                  > .
                  >
                  > Chodzi o reżysera i aktora (choć to ostatnie rzadziej) związanego z Gdańskiem,
                  > Wrocławiem, Krakowem i Warszawą - we wszystkich tych miastach prowadził teatry.
                  >
                  > Jedna ze stołecznych scen nosi jego imię. Zmarł w czasie schyłku PRL-u.
                  >
                  > Mogę jeszcze ułatwić, ale chyba więcej już nie trzeba.

                  Z Twojego wpisu do M.R. dowiedzialem sie , ze to Hubner.
                  Z tego co wiem Kazimierz Braun wowczas dyr.art. Teatru w Lublinie
                  rowniez byl brany pod uwage.Wspominal o tym w jednym z wywiadow...
                  moze sie zreszta myle.
                  Wladza w gruncie rzeczy nie przywiazywala az takiej wagi do
                  dyrektorskich nominacji w Teatrach.Stad osoby niezupelnie
                  prawomyslne przez wiele lat piastowaly stanowiska dyrektorskie.

                  • Gość: Janusz Re: Zagadka teatralna IP: *.candw.ai 11.07.01, 19:15
                    Pracowalem we W. za czasow Brauna. Mysle, ze rozmowy z nim byly
                    ale znacznie pozniej (w zwiazku z kolejna zmiana warty), kiedy juz byl we
                    Wroclawiu.
                    Nota bene mala zagadka(pewnie nie trudna).
                    Jakie byly dalsze losy K.B. po wyjezdzie z Wroclawia?
                    • szpiro Re: Zagadka teatralna 11.07.01, 21:26
                      Gość portalu: Janusz napisał(a):

                      > Pracowalem we W. za czasow Brauna. Mysle, ze rozmowy z nim byly
                      > ale znacznie pozniej (w zwiazku z kolejna zmiana warty), kiedy juz byl we
                      > Wroclawiu.
                      > Nota bene mala zagadka(pewnie nie trudna).
                      > Jakie byly dalsze losy K.B. po wyjezdzie z Wroclawia?
                      Wyjechal do USA.
                      Wykladal na jakims prowincjomalnym uniwersytecia
                      i wystawial sztuki w studeckich teatrzykach.


                      • Gość: janusz Re: Zagadka teatralna IP: 206.48.59.* 12.07.01, 15:17
                        Tak. Zgadza sie. Dokladniej to na Uniwersytecie Stanowym w Bufflo robil
                        za prof. na wydz. teatralnym (dozywotnia synekura). Widzialem go kilka razy w
                        NY. Od kiedy wyjechalem z NY('98) nie wiem co sie z nim dzieje. Mysle,
                        ze nadal trzyma sie tej posadki. Chyba, ze chwycila Go emerytura.
                        Z teralnym pozdr...
                        Janusz
                        • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 12.07.01, 15:57
                          Witam kolejnego uczestnika wątku zagadkowego [to do Janusza :-)))]!!!

                          Uzupełnię Twoją odpowiedź o parę faktów - po pierwsze, Braun zaczął ostatnimi
                          czasy publikować jak wściekły. Najnowszą jego książką jest "Kieszonkowa
                          historia teatru na świecie w XX wieku". Prócz rzeczy typowo teatralnych
                          (np. "Wprowadzenie do reżyserii" czy "Teatr polski 1939-1989") pisuje też
                          dramaty, a za powieść o papieżu Janie Pawle II pt. "Dzień świadectwa"
                          nagrodzono go prestiżową Aurum Award. Po drugie - kiedy w kwietniu 2000 r.
                          Jacek Weksler przestał być dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu, Braun
                          starał się o objęcie tego teatru po nim. Nie udało mu się to - T. Polskim
                          artystycznie dowodzi teraz reżyser Paweł Miśkiewicz.
                          • Gość: Janusz Re: Zagadka teatralna IP: *.candw.ai 13.07.01, 19:07
                            Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                            > Witam kolejnego uczestnika wątku zagadkowego [to do Janusza :-)))]!!!
                            >
                            > Uzupełnię Twoją odpowiedź o parę faktów - po pierwsze, Braun zaczął ostatnimi
                            > czasy publikować jak wściekły. Najnowszą jego książką jest "Kieszonkowa
                            > historia teatru na świecie w XX wieku". Prócz rzeczy typowo teatralnych
                            > (np. "Wprowadzenie do reżyserii" czy "Teatr polski 1939-1989") pisuje też
                            > dramaty, a za powieść o papieżu Janie Pawle II pt. "Dzień świadectwa"
                            > nagrodzono go prestiżową Aurum Award. Po drugie - kiedy w kwietniu 2000 r.
                            > Jacek Weksler przestał być dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu, Braun
                            > starał się o objęcie tego teatru po nim. Nie udało mu się to - T. Polskim
                            > artystycznie dowodzi teraz reżyser Paweł Miśkiewicz.

                            Dziekuje za dodatkowe detale. Nie wiedzialem, ze znowu probowal wrocic
                            do Wroclawia. Nota bene Weksler byl Jego osobistym asystantem we W.
                            Bardzo dobrze sie rozumieli.
                            Z tetral...!
                            J.
    • Gość: Jarosz Zagadka swinarskologiczna IP: 195.116.104.* 16.07.01, 15:14
      Czas już wyjść z naszymi zagadkami poza Wrocław i Dolny Śląsk. Na dzisiaj mam
      więc nową - no i chyba najtrudniejszą z dotychczasowych. Skoro Wam jednak tak
      dobrze idzie, to czemu by nie spróbować... Do rzeczy zatem:

      Był sobie kiedyś reżyser Konrad Swinarski. Zginął tragicznie w katastrofie
      lotniczej w połowie lat 70. Przed śmiercią prowadził próby do dwóch spektakli -
      to zainteresowani chyba świetnie wiedzą ;-))) Z tych dwóch "Pluskwa"
      Majakowskiego w Teatrze Narodowym w Warszawie została po śmierci reżysera
      doprowadzona do premiery, "Hamlet" Shakespeare'a natomiast w Starym Teatrze w
      Krakowie już nie. O tym niedoszłym przedstawieniu można się nawet wiele
      dowiedzieć choćby z tomu wywiadów przeprowadzonych przez Józefa "Żuka"
      Opalskiego.

      To jednak jeszcze nie jest właściwa zagadka. Pytanie moje bowiem brzmi, jaki
      miał być NASTĘPNY spektakl Swinarskiego w Starym Teatrze - już PO "Hamlecie"?
      Prób do niego reżyser nawet nie zdążył rozpocząć - przedstawienie ostało się
      jedynie w formie planów.

      Mała wskazówka - rozwiązania szukajcie choćby w tomie wspomnień pewnego
      popularnego aktora krakowskiego...

      Czekam ;-)))))))
      • szpiro Re: Zagadka swinarskologiczna 16.07.01, 19:35
        Gość portalu: Jarosz napisał(a):

        > Czas już wyjść z naszymi zagadkami poza Wrocław i Dolny Śląsk. Na dzisiaj mam
        > więc nową - no i chyba najtrudniejszą z dotychczasowych. Skoro Wam jednak tak
        > dobrze idzie, to czemu by nie spróbować... Do rzeczy zatem:
        >
        > Był sobie kiedyś reżyser Konrad Swinarski. Zginął tragicznie w katastrofie
        > lotniczej w połowie lat 70. Przed śmiercią prowadził próby do dwóch spektakli -
        >
        > to zainteresowani chyba świetnie wiedzą ;-))) Z tych dwóch "Pluskwa"
        > Majakowskiego w Teatrze Narodowym w Warszawie została po śmierci reżysera
        > doprowadzona do premiery, "Hamlet" Shakespeare'a natomiast w Starym Teatrze w
        > Krakowie już nie. O tym niedoszłym przedstawieniu można się nawet wiele
        > dowiedzieć choćby z tomu wywiadów przeprowadzonych przez Józefa "Żuka"
        > Opalskiego.
        >
        > To jednak jeszcze nie jest właściwa zagadka. Pytanie moje bowiem brzmi, jaki
        > miał być NASTĘPNY spektakl Swinarskiego w Starym Teatrze - już PO "Hamlecie"?
        > Prób do niego reżyser nawet nie zdążył rozpocząć - przedstawienie ostało się
        > jedynie w formie planów.
        >
        > Mała wskazówka - rozwiązania szukajcie choćby w tomie wspomnień pewnego
        > popularnego aktora krakowskiego...
        >
        > Czekam ;-)))))))

        Na to pytanie nie potrafie odpowiedziec.
        Nawet stary nie odgadnie.
        Podaj przynajmiej autora.

        • Gość: Jarosz Re: Zagadka swinarskologiczna IP: 195.116.104.* 16.07.01, 19:49
          Gość portalu: szpiro napisał(a):

          > Na to pytanie nie potrafie odpowiedziec.
          > Nawet stary nie odgadnie.
          > Podaj przynajmiej autora.

          Na razie jeszcze się wstrzymam z podawaniem autora. Zobaczymy - może akurat ktoś
          będzie wiedział, o co chodzi. Mogę na razie dodać, że wspomniana książka
          bynajmniej nie jest nowością.

          Jesli przez trzy dni nikt nie zgadnie, ułatwię zagadkę bardziej.
          • Gość: Jamnik Re: Zagadka swinarskologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.07.01, 23:40
            A czy przypadkiem nie chodzi o "Burze"? Pamietam, ze wspominala o tym chyba
            Polony w rozmowie z Opalskim...
            ?
            • Gość: Jarosz Re: Zagadka swinarskologiczna IP: 195.116.104.* 17.07.01, 11:36
              Być może "Burza" była w jakichś dalszych planach reżysera - jak wrócę do domu,
              natychmiast zajrzę do tej rozmowy. Mnie natomiast w niniejszej zagadce chodzi o
              spektakl, którego próby miały się rozpocząć w Starym Teatrze ZARAZ PO
              niedoszłej premierze "Hamleta".

              Dla lepszej eliminacji - to nic Shakespeare'a ani nawet nic z dramaturgii
              elżbietańskiej. Odpadają też wszelakie adaptacje prozy i montaże poezji. Chodzi
              o tekst stricte teatralny.

              Jeszcze jedno "ułatwienie": ten dramat został ostatecznie parę lat później w
              Starym Teatrze zrealizowany, ale przez kogo innego i zupełnie inaczej, niż to
              planował Swinarski. A z racji tego, że niemal błyskawicznie (tzn. po niespełna
              roku grania) ta wielkoobsadowa realizacja zeszła ze sceny, musiała to być kicha
              potworna...

              Pozdrawiam :-)))))))))
              • Gość: Jarosz Re: Zagadka swinarskologiczna IP: 195.116.104.* 18.07.01, 12:36
                Tak jak zapowiadałem, wziąłem w domu do ręki rozmowy Opalskiego o "Hamlecie"
                Swinarskiego. Jamnik miał rację - rzeczywiście w rozmowie z Anną Polony mowa jest
                o "Burzy", przy czym - tak jak sądziłem - był to plan na daleką przyszłość, wręcz
                na zamknięcie kariery Swinarskiego. Znalazłem w tych rozmowach natomiast - i to
                co najmniej kilkakrotnie - info o planowanym spektaklu, o który pytam. To kolejna
                istotna podpowiedź dla zgadujących.

                Zerknąłem przy okazji i do zbioru wypowiedzi Swinarskiego pt. "Wierność wobec
                zmienności" - tam również coś było na wiadomy temat. Zamieszczono tam poza tym
                odnośniki do tekstów ze specjalistycznych czasopism, gdzie echa zagadkowego
                spektaklu także znaleźć można...

                Jak widzicie, źródeł jest całkiem sporo ;-))))))))) Do dzieła, szperacze!!!
        • Gość: Gutek Re: Zagadka swinarskologiczna IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 11:00
          Nie jestem pewien, ale moze chodzi o "Szewcow" Witkacego?
          • Gość: Jarosz Re: Zagadka swinarskologiczna IP: 195.116.104.* 18.07.01, 12:37
            Niestety nie - to miał być tekst niepolski.
    • Gość: MICHAL Re: Zagadka teatralna IP: *.skane.se 18.07.01, 04:59
      Wiedzialem, ale zapomnialem.Podaj szybko autora zanim
      stary zadzwoni do Radziwillowicza i ten mu
      podpowie.
      • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 18.07.01, 12:43
        Spokojna czaszka! Stary zapowiedział tygodniową absencję na Forum - a ja w Was
        wierzę. Znajdziecie do czasu Jego powrotu, co trzeba, albo odpowiecie
        naprowadzeni odpowiednio.

        Przy okazji: Radziwiłowicz by pewnie Staremu nie pomógł, bo nie miał grać w
        spektaklu, o który pytam - a przynajmniej ja nic o tym nie wiem ;-)))) Byłby za
        to u Swinarskiego Hamletem, gdyby doszło do tej premiery, a zanosiło się na nie
        lada wydarzenie. Co nie zmienia faktu, że mógłby Radziwiłowicz wiedzieć, o jaki
        spektakl mi chodzi.
        • Gość: MICHAL Re: Zagadka teatralna IP: *.swipnet.se 19.07.01, 06:37
          Gość portalu: Jarosz napisał(a):

          > Spokojna czaszka! Stary zapowiedział tygodniową absencję na Forum - a ja w Was
          > wierzę. Znajdziecie do czasu Jego powrotu, co trzeba, albo odpowiecie
          > naprowadzeni odpowiednio.
          >
          > Przy okazji: Radziwiłowicz by pewnie Staremu nie pomógł, bo nie miał grać w
          > spektaklu, o który pytam - a przynajmniej ja nic o tym nie wiem ;-)))) Byłby za
          >
          > to u Swinarskiego Hamletem, gdyby doszło do tej premiery, a zanosiło się na nie
          >
          > lada wydarzenie. Co nie zmienia faktu, że mógłby Radziwiłowicz wiedzieć, o jaki
          >
          > spektakl mi chodzi.


          NIGDZIE NIE SPRAWDZALEM:
          HISTORIA O MILOSIERNEJ CZYLI TESTAMENT PSA.


          • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 19.07.01, 11:29
            Nie, ale Swinarski robił ten tekst czterokrotnie ;-)))))))))
            • Gość: Jamnik Re: Zagadka teatralna IP: *.vogel.pl 19.07.01, 16:53
              Nie jest latwo. Tak naprawde propozycji byloby przynajmniej kilka, ale ja
              obstawiam Opere za trzy grosze w transkrypcji Radwana i scenografii Wisniaka.
              Wymieniano ja wsrod planow po Hamlceie, Pluskwie i Fantazym - ale ten ostatni
              byl filmem...

              pozdrawiam atawistycznie :)
              Jamnik
              • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 19.07.01, 17:11
                Brawo, Jamniku!!! Oto dobre rozwiązanie! Bertolta Brechta "Opera za trzy
                grosze", która inscenizacyjnie miała być jeszcze bardziej totalnym teatrem niż
                słynne "Dziady", grane nie tylko na scenie i widowni, ale i w foyer. W
                planowanej "Operze..." widz, wkraczając za bramę Starego Teatru, miał się
                przenosić do dzielnicy porno, w której rządził Mackie Majcher (w tej roli
                Swinarski zaocznie obsadził Wiktora Sadeckiego - kto z młodych dziś pamięta
                tego genialnego aktora???). Swinarski miał wyreżyserować samo przedstawienie,
                natomiast wykreowanie otoczki, czyli owej dzielnicy porno, przypadło Jerzemu
                Stuhrowi. Planowano pokazy pikantnych filmików, możliwość nabycia odpowiednich
                gadżetów (pamiętajmy, że w latach 70. w Polsce nikomu się nie śniło o sex
                shopach), różne budki sadystyczne, masochistyczne i inne z poprzebieranymi w
                fikuśne stroje aktorkami i statystkami... Swinarski nawet żartował, że załatwi
                Stuhrowi w Ministerstwie Kultury stypendium naukowe, aby ten pojechał zapoznać
                się ze słynną holenderską pornodzielnicą Sankt Pauli. No i na planach się
                skończyło :-(((

                Wystawił wprawdzie w Starym T. "Operę..." młody wówczas reżyser Ryszard Major
                (premiera 12 VI 1977), ale parę postów wyżej pisałem, z jakim mizernym
                rezultatem.

                Pamiętajmy, że Swinarski był uczniem Brechta i że doświadczony po wielkich
                romantycznych i neoromantycznych inscenizacjach mógł stworzyć dzieło, o jakim
                się w Polsce (a może nawet na świecie) jeszcze nikomu nie śniło...

                Przypomnijmy także, iż "Operę..." aż dwukrotnie wystawiały wrocławskie sceny w
                latach 90. - obie wersje jednak klęskami sromotnymi były. Za to do legendy
                przeszła "Opera..." Jakuba Rotbauma z lat 50. Dobrze się też mówiło o lalkowej
                wersji najsłynniejszego dramatu Brechta, która powstała we Wrocławskim Teatrze
                Lalek.
                • szpiro Re: Zagadka teatralna 19.07.01, 18:57
                  Slynny byl spektakl Opery za trzy grosze w Teatrze Wspolczesnym w Warszawie
                  w roku bodajze 1958.Z Tadeuszem Plucinskim iJedrusik.
                  Byl to spektakl kultowy.Powtorna realizacja w Starym?????
                  • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 20.07.01, 11:19
                    Dodajmy, że ten warszawski spektakl też Swinarski zrobił. Ta nasza zagadkowa
                    realizacja "Opery..." w Starym nie miała być jednak powtórnym wystawieniem
                    wcześniejszej wersji warszawskiej. Dodajmy również, że Swinarskiemu udało się
                    trzykrotnie w życiu "Operę..." wystawić. Ten krakowski spektakl miał być czwartym.
                • Gość: Jamnik Re: Zagadka teatralna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.07.01, 22:49
                  Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                  > Brawo, Jamniku!!! Oto dobre rozwiązanie!

                  Jaka kielbaska moze smakowita? Albo wedlinka? Z calym szacunkiem dla Wedzonki
                  oczywiscie... :-)

                  Jamnik_Zwyciezca
                  • Gość: Jarosz Re: Zagadka teatralna IP: 195.116.104.* 20.07.01, 11:14
                    Cóż, nie mówię nie - tym bardziej że zagadka była najtrudniejszą z
                    dotychczasowych ;-))))))))))))
    • Gość: Jarosz Re: Zagadka frekwencyjna - na odwrót IP: 195.116.104.* 01.08.01, 15:03
      Wprawdzie kanikuła w pełni, ale widzę, że powoli wracają na Forum uczestnicy
      wątku zagadkowego, więc małe co nieco podeślę dla rozrywki i treningu szarych
      komórek.

      Było wyżej pytanie o wrocławski spektakl, któremu "nabiło" najwięcej zagranych
      przedstawień. Odwracam pytanie - spróbujcie wskazać takie przedstawienia (może
      być więcej niż jedno), które zagrano najmniejszą liczbę razy. Napiszcie też,
      ile.

      Trochę obostrzeń: niech to będą przedstawienia ZAWODOWYCH teatrów (więc nie
      studenckich, awangardowych, prywatnych etc.) i takie, których premiery się
      ODBYŁY (zatem nie wchodzą w grę inscenizacje zdjęte na próbach generalnych,
      choćby były z udziałem publiczności - np. "Nienasycenie" Witkacego w Teatrze
      Współczesnym w czerwcu 1984 r. czy tegoż Witkacego "Gyubal Wahazar" w
      Kalamburze w maju 1967 r.).

      Łatwe? To do roboty! ;-))))))))))))

      Pozdrowionka :-)))))))))))))))
      • Gość: Olin Re: Zagadka frekwencyjna - na odwrót IP: *.satkabel.com.pl 01.08.01, 22:46
        Hm, moja odpowiedz jest taka: Walbrzyski Teatr Lalek, "Romeo i Julia" L. da
        Porto, rezyseria Wlodzimierz Pietrzyk. Niestety nie wiem, ktory to byl rok, ale
        prawdopodobnie poczatek lat siedemdziesiatych. (???) Przedstawienie obejrzalo
        300 widzow, a zagrane zostalo 2 (slownie: dwa) razy. :) Byla to 117. premiera
        tego teatru.


        • szpiro Re: Zagadka frekwencyjna - na odwrót 02.08.01, 03:22
          Gość portalu: Olin napisał(a):

          > Hm, moja odpowiedz jest taka: Walbrzyski Teatr Lalek, "Romeo i Julia" L. da
          > Porto, rezyseria Wlodzimierz Pietrzyk. Niestety nie wiem, ktory to byl rok, ale
          >
          > prawdopodobnie poczatek lat siedemdziesiatych. (???) Przedstawienie obejrzalo
          > 300 widzow, a zagrane zostalo 2 (slownie: dwa) razy. :) Byla to 117. premiera
          > tego teatru.
          >
          > Olin
          300 widzow na 2 spektaklach to na dzisiejsze czasy suma duza.Na spektaklu Piosenki
          Berengera we Wspolczesnym ilosc widzow wynosila 20 osob.Aktorzy Wspolczesnego
          musza wiec zagrac okolo 13 razy, aby obejrzalo ich 300 widzow.
          Na spektaklu Zmierzchu Babla w tymze Teatrze ilosc osob na scenie do ilosci widzow
          wynosila 1:2 , a wiec publicznosc gora.

          • Gość: stary Re: Zagadka frekwencyjna - na odwrót IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.01, 08:52
            szpiro napisał(a):

            > Gość portalu: Olin napisał(a):
            >
            > > Hm, moja odpowiedz jest taka: Walbrzyski Teatr Lalek, "Romeo i Julia" L. d
            > a
            > > Porto, rezyseria Wlodzimierz Pietrzyk. Niestety nie wiem, ktory to byl rok
            > , ale
            > >
            > > prawdopodobnie poczatek lat siedemdziesiatych. (???) Przedstawienie obejrz
            > alo
            > > 300 widzow, a zagrane zostalo 2 (slownie: dwa) razy. :) Byla to 117. premi
            > era
            > > tego teatru.
            > >
            > > Olin
            > 300 widzow na 2 spektaklach to na dzisiejsze czasy suma duza.Na spektaklu Piose
            > nki
            > Berengera we Wspolczesnym ilosc widzow wynosila 20 osob.Aktorzy Wspolczesnego
            > musza wiec zagrac okolo 13 razy, aby obejrzalo ich 300 widzow.
            > Na spektaklu Zmierzchu Babla w tymze Teatrze ilosc osob na scenie do ilosci wid
            > zow
            > wynosila 1:2 , a wiec publicznosc gora.
            >

            Tak się czasem zdarza. Pamiętam, że na którys spektakl "Parad" Potockiego ( reż. J. Bunsch) do Teatru
            Kameralnego przyszło osób 5... Nie gralismy. Wtedy obowiązywały limity i Kameralny ruszał przy 6
            osobach na widowni... W sumie "Parady" zagralismy (jesli mnie pamięć nie myli) 76 razy.
            Natomiast wyjątkowym niewypałem okazała się "Miazga" wg Andrzejewskiego w adaptacji i reżyserii K.
            Brauna. Zagralismy na dużej scenia przy ul. G. Zapolskiej bodaj z 6 razy!!!!!!
            Pozdrawiam :))))))))))))))
            • Gość: Jarosz Re: Zagadka frekwencyjna - na odwrót IP: 195.116.104.* 02.08.01, 11:44
              Dobra - to na razie mamy dwa przedstawienia - jedno wrocławskie i jedno
              wałbrzyskie (Olinie - dzięki za poszerzenie tematyczne zagadki!).

              Kto da więcej (czytaj: mniej)? :-)))))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka