Dodaj do ulubionych

Na uniwersytecie chcą podwyżek

06.02.08, 00:39
Niech uprawiaja banany i zarobia na siebie....
Obserwuj wątek
    • minnehaha Wyslac ich do Zieleni Miejskiej.... 06.02.08, 00:40
      ...i praca bardziej uzyteczna.....
      • agaijezus Re: Wyslac ich do Zieleni Miejskiej.... 06.02.08, 09:04
        Lepiej milcz ludku, od razu widac,że nigdy w Bibliotece nie byłeś,
        nie mówiąc już o Ogrodzie Botanicznym, ale stać mnie jeszcze,żeby
        cię wysłać w paczce ..., najlepiej na Sybir.
        • Gość: jot Re: Wyslac ich do Zieleni Miejskiej.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.08, 09:26
          Czekam aż motłoch zacznie ujadać przeciwko Uniwersytetowi i jego pracownikom.
          Nuże! Nuże!
      • Gość: qqq Re: Wyslac ich do Zieleni Miejskiej.... IP: *.ar.wroc.pl 07.02.08, 18:48
        Gdybyś był trochę na poziomie człowiekiem to byś rozumiał na czym ten poziom polega - ale nasz naród to w 90% prowincjonalne cwaniaki co uważają ze nauka czy sztuki piękne nie są użyteczne. Bariera rozwoju tkwi w naszych wąskich umysłach...
    • Gość: on Re: Na uniwersytecie chcą podwyżek IP: 156.17.128.* 06.02.08, 09:26
      Widać, jacy Wy tępi jesteście!
    • agaijezus Na uniwersytecie chcą podwyżek 06.02.08, 09:55
      W ubiegłym roku wysłali pismo do rektora. Po trzech miesiącach
      dostali odpowiedź - na podwyżki nie ma pieniędzy.
      HA! I tak dobrze, bo na pismo pracowników BUWr, rektor nie raczył
      odpowiedzieć, odpowiedział łaskawie po kilkumiesiecznej przerwie( bo
      w końcu były święta, wakacje, Chiny...., kiedy on pracuje???) na
      pismo Dyrekcji.
      Jeśli chodzi o pieniądze, to takowe były, ale dostali ci co co
      zawsze....
    • Gość: anonymus Na uniwersytecie chcą podwyżek IP: *.magma-net.pl 06.02.08, 17:12
      Nie doceniają władze uniwersytetu, natomiast Norman Davies odwiedził Biblioteke Uniwersytecką. Był żywo zainteresowany jednym z najstarszych egzemplarzy „Hamleta”. Od wielu lat współpracujący z biblioteką prof. Rudolf Lenz z Marburga wystarał się o dofinansowanie w kwocie kilkudziesięciu tysięcy EURO do remontu dachu. Cenne zbiory i trudna praca przy tych zbiorach (skażone środowisko mikrobiologiczne) bibliotekarza, konserwatora książki, magazyniera nie zasługują na godziwe wynagrodzenie? Przeprowadzane zajęcia dydaktyczne dla studentów różnych uczelni, przyjmowani zagraniczni goście z różnych kontynentów, prowadzona korespondencja z całego świata nic nie znaczą. Oj chwalić się sukcesami Biblioteki Uniwersyteckiej władze Uniwersytetu to potrafią, ale docenić finansowo, to już nie.
    • Gość: doktorant A my? IP: *.anonymouse.org 06.02.08, 19:35
      Zajecia prowadzimy caly tydzien. Dla dziennych, zaocznych,
      wieczorowych. Niektorzy z nas nie maja stypendiow! Zreszta
      stypednium doktoranckie to ciut ponad 1000 zlotych. Jak za to wyzyc?
      Jak pojechac na konferencje naukowa, skoro taki wyjazd to koszt
      rzedu 800 czy wiecej zlotych? Uczelnia oczywiscie nie zaplaci.
      Kiedy pisac doktorat majac zajecia od 8 do 18? W weekendy? A
      studentow zaocznych kto uczy? Nocami? Wielu z nas dorabia po nocach,
      bo za tego tysiaka to naprawde nie da sie wyzyc. Szczegolnie jesli
      sie nie ma stypendium albo chce kupic jakas ksiazke czy pojechac na
      konferencje naukowa.
      A warunki pracy? Malutkie pokoiki dzielone w 5, 6, czy wiecej osob,
      stare komputery i to nie dla kazdego. Ja dziele pokoj z 5 osobami i
      mamy jeden starenki komputer (Pentium 533) ale kolega na innym
      wydziale ma maciupka kitke do spolki z 7 innymi ludzmi i dodatkowo
      ma jeszcze starszego kompa! Nawet bez portu USB! Jak tu konsultacje
      przeprowadzac? Jak studentow pytac?
      Wulgarnie powiem - do dupy z takimi studiami. Potem sie ludzie
      dziwia, ze nauka w Polsce lezy, ale jak ma byc inaczej, skoro sie ta
      nauke w takich warunkach uprawia. Ja nawet nie mam gdzie wydrukowac
      tego co studentom przygotowalem!
      • Gość: kde44 Re: A my? IP: *.ikatel.pl 06.02.08, 20:19
        skoro jest Ci tak źle, zmień pracę. czyżbyś nie nadawał się do niczego innego
        poza jęczeniem jakie życie jest tragicznie ciężkie?
        • wielki_czarownik Tak jest! 06.02.08, 20:27
          Wszyscy zmieńmy pracę. Lekarze, naukowcy, pielęgniarki, policjanci... Tylko co wtedy? Kto będzie Cię leczył jak lekarze zamiast marudzić zmienią pracę? Kto będzie Cię uczył, jak nauczyciele zrezygnują? Kto będzie wymyślał nowe rzeczy jak naukowcy (w tym doktoranci) rzucą to wszystko w cholerę? Kto będzie Cię pilnował jak policjanci ściągną mundury? Kto ugasi pożar, jak strażacy zmienią pracę?
          Pomyślałeś o tym?

          Tak jak Ty mówią tylko głupcy albo ludzie o mentalności niewolnika, którzy potrafią tylko uciekać. Każdy człowiek ma pełne prawo narzekać na swój los i starać się go poprawić. Może go poprawić albo uciekając do Anglii albo walcząc o poprawę swojego bytu w kraju. Jedną z form tej walki są strajki.
          • Gość: kde44 Re: Tak jest! IP: *.ikatel.pl 06.02.08, 20:41
            niewolnika?! uciekać?! potrafię zadbać o siebie i nie tylko ja na tym wychodzę
            dobrze. mam wrażenie, że najczęściej "o swoją godność" i o "swoje" walczą ci, co
            nawet do tej kiepsko płatnej pracy się nie nadają. znam takich żalących się na
            wszystko doktorantów bez liku. ich doktoraty też.
            • wielki_czarownik Re: Tak jest! 06.02.08, 21:04
              To powiedz mi co mają zrobić ci dobrzy doktoranci? Mają siedzieć cicho i wegetować? A może powinni się upominać o swoje?
              Poziom doktoratów to wypadkowa wielu czynników. Między innymi warunków w jakim ten doktorat jest pisany. Jeżeli ktoś musi dzielić stary komputer na kilka osób, zasuwać całe dnie na ćwiczeniach a potem jeszcze dorabiać, żeby mieć z czego żyć no to niestety poziom tego doktoratu będzie "taki sobie".
              Nie sądzisz, że aby wymagać od kogoś dobrej pracy, to trzeba mu dać narzędzia? Między innymi czas na pisanie tego doktoratu i warunki. Także takie, żeby nie musiał dorabiać po nocach, bo stypendium nie wystarcza na czynsz, a co dopiero na jakiś wyjazd naukowy.
              • Gość: kde44 Re: Tak jest! IP: *.ikatel.pl 06.02.08, 21:10
                na wyjazdy naukowe są granty, tylko doktoranci są zbyt zajęci użalaniem się nad
                sobą, żeby się o nie starać. a upominać się potrafią nie "o swoje", ale o
                "państwowe" - tak najprościej.

                a co do przyczyny niskiego poziomu doktoratów: to jest dyskusja z kategorii co
                było pierwsze jajko, czy kura... ja pozostanę przy swojej opinii, Ty przy swojej...

                pozdrawiam
                • wielki_czarownik Re: Tak jest! 06.02.08, 21:18
                  Wiesz, że aby dostać grant musisz mieć otwarty przewód? A przewód możesz mieć otwarty na 2 roku.

                  Poza tym grantów jest zdecydowanie mniej niż doktorantów, a pisanie doktoratu to nie może być wyścig na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy".
                  • Gość: kde44 Re: Tak jest! IP: *.ikatel.pl 06.02.08, 21:37
                    przewód możesz miec otwarty jak masz dwie publikacje (w tym wystarczy jeden
                    artykuł!) i przygotowany projekt doktoratu.
                    możliwości finansowania wyjazdów jest dużo.
                    • wielki_czarownik Źle forum zadziałało 06.02.08, 22:15
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=75335628&a=75375728
                      Moja odpowiedź
                    • Gość: ogórek Jak się nie ma pojęcia... IP: *.wro.vectranet.pl 06.02.08, 22:21
                      Drogi kde44..
                      jak się nie ma pojęcia to się nie powinno wypowiadać. Na każdej uczelni jest
                      inny regulamin otwierania przewodów doktorskich. Wyobraź sobie że przykładowo na
                      >>>>tu wstaw nazwę uczelni>>>>> doktoranci mogą otworzyć przewód mając trzy
                      opublikowane artykuły (recenzowane), do tego plan pracy zaopiniowany przez
                      specjalną komisję (a uwierz mi walka z panią Profesor nie należy do łatwych).
                      Jeżeli chodzi o grant promotorski to warunkiem jego uzyskania jest zgoda
                      kierownika katedry na finansowanie tego grantu ze środków katedry (czyli
                      ograniczenie badań innych pracowników). Gdy chcesz uzyskać grant z dawnego KBN
                      to nie liczysz na to że dostaniesz całość - dostajesz np na zgłoszone z pełną
                      kalkulacją 30 000 które są potrzebne na badania około 10 000 i nie wiesz jak je
                      zrealizować.
                      Oczywiście są różnego rodzaju programy stypendialne (w tym unijne) ale tu znowu
                      musisz przekonać dawcę grantu że Twoje prace nad doktoratem są na tyle
                      zaawansowane że będzie on skłonny dać ci ten grant.
                      Uwierz mi - jestem już "po" i mimo najszczerszych chęci na pierwszych latach
                      jedynie co ratuje młodych to godziny na zlecenia lub jakieś chałtury, a potem
                      rzeczywiście szybki roczny grant (pomijam przerośniętą papierologię). Z
                      perspektywy czasu widzę iż sensowniejszym rozwiązaniem jest mao ambitny doktorat
                      i chałturzenie na boku niż wielkie ambicje i wegetacja bo dużą część zarobków
                      wydajesz na badania do doktoratu.
                      A co do wynagrodzeń pracowników - cóż środowisko jest na tyle podzielone
                      (profesura-kontra reszta świata) że nigdy nie będzie jednolitego frontu w
                      żądaniach płacowych. różnice w wynagrodzeniach zasadniczych sięgają 500% a
                      różnego rodzaju dodatkowe profity i system oceniania ustawiony jest pod
                      profesurę (punktacja za poszczególne działania w ramach prac na uczelni). Młodzi
                      męczą się by uzbierać punkty publikacjami podczas gdy profesura za samo bycie
                      funkcyjnymi otrzymuje ich więcej.
                      Cóż system feudalny...
                      I na koniec - warunki które zaproponowano mi po doktoracie były tak mizerne że
                      odszedłem na prywatną uczelnię i do prywatnej firmy. Trochę mi było szkoda - ale
                      za coś trzeba żyć.
                      ogóras
          • Gość: zxc Re: Tak jest! IP: 80.54.41.* 07.02.08, 13:22
            Kompletnie kretynskie rozumowanie. Jak zabraknie policjantow,
            lekarzy itp od razu zaczna wiecej zarabiac - normalne prawa rynku.
            Mam podac przyklady??: robotnik budowalny w latach 90 i teraz.
            Wowczas byl zwalniany a szkoly zamykane - teraz trend jest odwrotny.
            Tylko niestety jest tak ze najwiecej utyskuja najgorzej
            przystosowani do zycia.
            • wielki_czarownik Re: Tak jest! 07.02.08, 13:41
              No policjantów już brakuje, ale jakoś nie zaczęli zarabiać. Pielęgniarki tak samo.
              Robaczku prawa rynku to jedno, ale sfera budżetowa to drugie. Prawa rynku w przypadku zawodów opłacanych z publicznych pieniędzy niezbyt funkcjonują (patrz przykład lekarzy "sądowych" - ma być 150, jest 1).
              • Gość: zxc Re: Tak jest! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 20:55
                Robaczku-doktorancie. Jestes w bledzie. I niestety jestes dowodem na
                niski poziom ksztalcenia na naszych uczelniach:
                1. nikt nie mowi ze zaleznosc na charakter liniowy; w momencie
                podwyzki o 50% znajdzie sie wiecej chtnych w policji niz jest teraz
                (przypominam ze istnieje cos takigo jak kwota bazowa); odwrotnie -
                brak polijantow wymusi na rzadzacych wzrosr wynagrodzen -
                bezpieczenstwo to podstawowa wartosc a na razie na ulicach sa
                wiec "cisnienia" nie ma;
                2. przyklad z lekarzem sadowym pokazuje dokladnie cos odwotnego -
                lekarze uznali ze 40 zl za wypis to malo bo zarabiaja wiecej
                A wiec rynek....
                • wielki_czarownik Re: Tak jest! 07.02.08, 21:02
                  Gość portalu: zxc napisał(a):

                  > Robaczku-doktorancie. Jestes w bledzie. I niestety jestes dowodem na
                  > niski poziom ksztalcenia na naszych uczelniach:
                  > 1. nikt nie mowi ze zaleznosc na charakter liniowy;

                  A ja tak powiedziałem?

                  w momencie
                  > podwyzki o 50% znajdzie sie wiecej chtnych w policji niz jest teraz
                  > (przypominam ze istnieje cos takigo jak kwota bazowa); odwrotnie -
                  > brak polijantow wymusi na rzadzacych wzrosr wynagrodzen

                  Jasne. Od 1989 ma być wzrost wynagrodzeń.

                  -
                  > bezpieczenstwo to podstawowa wartosc a na razie na ulicach sa
                  > wiec "cisnienia" nie ma;

                  Ciśnienie jest. Ludzie odchodzą od pracy. Już obniżono wymgania dla kandydatów.

                  > 2. przyklad z lekarzem sadowym pokazuje dokladnie cos odwotnego -
                  > lekarze uznali ze 40 zl za wypis to malo bo zarabiaja wiecej
                  > A wiec rynek....

                  Potwierdzasz to co mówię. Lekarz uznaje, że to za mało i rezygnuje z takiej pracy. Potencjalny doktorant uzna, że warunki pisania doktoratu mu nie odpowiadają i pójdzie do pracy w HP albo pojedzie do GB. I co wtedy?
                  • Gość: zxc Re: Tak jest! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 22:15
                    Co zdanie to nieprawda:
                    1. posrednio napisales ze ma charaker liniowy; zakladasz ze jedno ma
                    od razu przelozenie na drugie; a jak jest?? - przytovzony przeze
                    mnie wczesniej robotnk budowalny stal sie dopiero poszukiwanym
                    pracownikiem kilka lat temu - skokowo - w ciagu dosc krotkiego
                    okresu;
                    2. Gdzie jest napisane ze wszyscy maja wiecej zarabiac???;
                    3. Kandydatom na policjantow podniesiono wymagania w 2004 (albo
                    2005r) roku i to znacznie; teraz je troche obnizaja; ale fakt jest
                    faktem ze liczba policjantow oscyluje od 4-5 lat na stalym poziomie
                    blisko 100tys
                    4.Odpowiedz jest prosta - nic sie nie stanie; jesli lekarzy bedzie
                    malo to zostanie podniesione wynagrodznie;
                    5 To niech ida pracowac - z punktu widzenia panstwa zawsze znajda
                    sie ludzie ktorzy sie pasjonuja jakas dziedzina ktorzy chca
                    poszerzac wiedze; ludzi bez pasji na studiach nie potrzeba
                    4
                    • wielki_czarownik Re: Tak jest! 07.02.08, 23:18
                      Gość portalu: zxc napisał(a):

                      > Co zdanie to nieprawda:
                      > 1. posrednio napisales ze ma charaker liniowy; zakladasz ze jedno ma
                      > od razu przelozenie na drugie; a jak jest?? - przytovzony przeze
                      > mnie wczesniej robotnk budowalny stal sie dopiero poszukiwanym
                      > pracownikiem kilka lat temu - skokowo - w ciagu dosc krotkiego
                      > okresu;

                      No tak. Ty wiesz lepiej, co ja napisałem.

                      > 2. Gdzie jest napisane ze wszyscy maja wiecej zarabiac???;

                      A gdzie ja coś takiego stwierdziłem?

                      > 3. Kandydatom na policjantow podniesiono wymagania w 2004 (albo
                      > 2005r) roku i to znacznie; teraz je troche obnizaja; ale fakt jest
                      > faktem ze liczba policjantow oscyluje od 4-5 lat na stalym poziomie
                      > blisko 100tys

                      Zerknij no w statystyki. Liczba policjantów spada i w tej chwili mamy już ponad 5000 wakatów.

                      > 4.Odpowiedz jest prosta - nic sie nie stanie; jesli lekarzy bedzie
                      > malo to zostanie podniesione wynagrodznie;

                      A ile osób do tego czasu umrze? Nie sądzisz, że lepiej zapobiegać pożarom, niż je gasić?

                      > 5 To niech ida pracowac - z punktu widzenia panstwa zawsze znajda
                      > sie ludzie ktorzy sie pasjonuja jakas dziedzina ktorzy chca
                      > poszerzac wiedze; ludzi bez pasji na studiach nie potrzeba
                      > 4

                      Pytanie. Czy my potrzebujemy tylko pasjonatów, czy też najlepszych pasjonatów? Kolejne pytanie - czemu ten pasjonat ma robić doktorat w Polsce, skoro bez problemu może robić za granicą (w o wiele lepszych warunkach).
                      Myślisz, że dzisiaj robienie doktoratu za granicą to jakiś wielki problem? Często jest to o wiele łatwiejsze, niż u nas (np. moja koleżanka, której nie chcieli na doktoracie na UWr i teraz się ona doktoryzuje w Paryżu).
                      • Gość: zxc Re: Tak jest! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 23:50
                        > > 1. posrednio napisales ze ma charaker liniowy; zakladasz ze
                        jedno ma
                        > > od razu przelozenie na drugie; a jak jest?? - przytovzony przeze
                        > > mnie wczesniej robotnk budowalny stal sie dopiero poszukiwanym
                        > > pracownikiem kilka lat temu - skokowo - w ciagu dosc krotkiego
                        > > okresu;
                        >
                        > No tak. Ty wiesz lepiej, co ja napisałem.

                        No jak masz klopoty z przlewaniem na ekran monitora logicznych
                        mysli - Boze chron nas od takich praconikow naukowych


                        > > 2. Gdzie jest napisane ze wszyscy maja wiecej zarabiac???;
                        >
                        > A gdzie ja coś takiego stwierdziłem?

                        Tutaj "
                        Jasne. Od 1989 ma być wzrost wynagrodzeń."

                        Ni mniej ni wiecej to znaczy ze wszyscy maja wiecej zarabiac -
                        klopoty z logika??:-)

                        > > 3. Kandydatom na policjantow podniesiono wymagania w 2004 (albo
                        > > 2005r) roku i to znacznie; teraz je troche obnizaja; ale fakt
                        jest
                        > > faktem ze liczba policjantow oscyluje od 4-5 lat na stalym
                        poziomie
                        > > blisko 100tys
                        >
                        > Zerknij no w statystyki. Liczba policjantów spada i w tej chwili
                        mamy już ponad
                        > 5000 wakatów.

                        Liczba wakatow rosnie ale wcale nie w zastraszjacym tempie. W 2002
                        bylo 3382
                        Jak okaze sie ze ich brakuje - w sposob widoczny - kasa sama bedzie
                        musiala przyjsc.



                        > > 4.Odpowiedz jest prosta - nic sie nie stanie; jesli lekarzy
                        bedzie
                        > > malo to zostanie podniesione wynagrodznie;
                        >
                        > A ile osób do tego czasu umrze? Nie sądzisz, że lepiej zapobiegać
                        pożarom, niż
                        > je gasić?

                        Manipulacja. Odnosilem sie do lekarzy sadowych. Klamac tez tzreba
                        umiec....
                        Bo liczba lekarzy - specjalistow jest mniej wiecje stala.


                        > > 5 To niech ida pracowac - z punktu widzenia panstwa zawsze
                        znajda
                        > > sie ludzie ktorzy sie pasjonuja jakas dziedzina ktorzy chca
                        > > poszerzac wiedze; ludzi bez pasji na studiach nie potrzeba
                        > > 4
                        >
                        > Pytanie. Czy my potrzebujemy tylko pasjonatów, czy też najlepszych
                        pasjonatów?
                        > Kolejne pytanie - czemu ten pasjonat ma robić doktorat w Polsce,
                        skoro bez prob
                        > lemu może robić za granicą (w o wiele lepszych warunkach).
                        > Myślisz, że dzisiaj robienie doktoratu za granicą to jakiś wielki
                        problem? Częs
                        > to jest to o wiele łatwiejsze, niż u nas (np. moja koleżanka,
                        której nie chciel
                        > i na doktoracie na UWr i teraz się ona doktoryzuje w Paryżu).

                        To robcie doktoraty na zachodzie - mnie to nie przeszkadza Tylko
                        jakos nie ma chetnych zeby tam jechac (wbrew temu co sugerujesz -
                        inaczej bys tu nie siedzial). Dlaczego? - po studiach technicznych
                        doktor to jest gosc w naszym kraju, humanistow i tu i tam jest
                        dostatek
                        • wielki_czarownik Re: Tak jest! 08.02.08, 14:09
                          Gość portalu: zxc napisał(a):


                          >
                          > No jak masz klopoty z przlewaniem na ekran monitora logicznych
                          > mysli - Boze chron nas od takich praconikow naukowych

                          Wskaż mi gdzie napisałem o zależności liniowej. Wprost, a nie to co sobie dopowiadasz.


                          > Tutaj "
                          > Jasne. Od 1989 ma być wzrost wynagrodzeń."
                          >

                          A zobacz do jakiego fragmentu Twej wypowiedzi odnosi się to zdanie. Czytać ze zrozumieniem nie umiesz.

                          > Ni mniej ni wiecej to znaczy ze wszyscy maja wiecej zarabiac -
                          > klopoty z logika??:-)
                          >

                          Ciekawe. Przeczytaj jeszcze raz.


                          > Liczba wakatow rosnie ale wcale nie w zastraszjacym tempie. W 2002
                          > bylo 3382
                          > Jak okaze sie ze ich brakuje - w sposob widoczny - kasa sama bedzie
                          > musiala przyjsc.
                          >

                          Wierzysz w potęgę rynku. To chwalebne, ale mechanizmy rynkowe w sferze publicznej działają bardzo, bardzo słabo.


                          >
                          > Manipulacja. Odnosilem sie do lekarzy sadowych. Klamac tez tzreba
                          > umiec....
                          > Bo liczba lekarzy - specjalistow jest mniej wiecje stala.
                          >

                          Stała? Dlatego zamyka się kolejne oddziały szpitalne?


                          > To robcie doktoraty na zachodzie - mnie to nie przeszkadza Tylko
                          > jakos nie ma chetnych zeby tam jechac (wbrew temu co sugerujesz -
                          > inaczej bys tu nie siedzial). Dlaczego? - po studiach technicznych
                          > doktor to jest gosc w naszym kraju, humanistow i tu i tam jest
                          > dostatek

                          No właśnie. Tobie to nie przeszkadza. Za 10 lat, jak się okaże, że nie ma komu uczyć młodych lekarzy czy też nauczycieli to zacznie.
                          Do wszystkiego trzeba dorosnąć :)
          • Gość: gg Re: Tak jest! IP: *.e-wro.net.pl 08.02.08, 02:25
            wielki_czarownik napisał:
            > Wszyscy zmieńmy pracę. Lekarze, naukowcy, pielęgniarki,
            policjanci... Tylko co
            > wtedy?
            Jak to co ? Wówczas na miejsce lekarzy przyjdą ekspedientki z
            perfumerii, operacje chirurgiczne po godzinach wykona rzeźnik z
            miejscowej rzeźni, a naukowcem może być choćby operator wózków
            widłowych. W jakiej dziedzinie ? A czy to ważne.

            Ten kraj stoi do góry nogami, przez stada idiotów - decydentów,
            którzy nie mogą zrozumieć, że operować nas muszą ludzie o
            wyjątkowych zdolnościach, podobnie jak naukowcem nie może być
            pierwszy człowiek z ulicy. Niezależnie od różnych patologii (jak w
            każdym środowisku) ludziom którzy sa specjalistami w swoich
            dziedzinach należy dobrze płacić ! Zapewniam, ja mogę zbudować dom,
            mogę nawet fedrowac w kopalni, ale facet z kopalni czy z budowy
            choćby wyszedł z siebie, nie będzie w stanie wymyśleć tego co ja.
      • Gość: Gość Re: A my? IP: *.e-wro.net.pl 06.02.08, 21:13
        A tera pomyśl że pracownicy techniczni ZARABIAJĄ "ciut ponad 1000
        zlotych" a nie dostająza chęci nauki. Na jakim wydziale ty
        studiujesz? Z tego co wiem doktoranci na Uwr. jeżdzą po całym
        świecie za publiczne pieniądze: Nowa Zelandia i inne egzotyczne
        kraje. I opłacone mają wszystko. A czy przypadkiem po obronie nie
        zamierzasz wyjechać za granicę. A co z kosztami jakie my podatnicy
        ponieśliśmy za twoją edukację.
        • wari Re: A my? 08.02.08, 02:42
          Gość portalu: Gość napisał(a):
          Z tego co wiem doktoranci na Uwr. jeżdzą po całym
          > świecie za publiczne pieniądze: Nowa Zelandia i inne egzotyczne
          > kraje. I opłacone mają wszystko. A czy przypadkiem po obronie nie
          > zamierzasz wyjechać za granicę. A co z kosztami jakie my podatnicy
          > ponieśliśmy za twoją edukację.

          A skąd te wiadomości. Oczy przecieram ze zdumienia !!! Za co ,
          gdzie, kiedy. Nowa Zelandia !? Dobrze, że napisałeś "z tego co wiem"
          bo ja to wyprostuję - a g... wiesz. Stypendium 1050 zł na rękę,
          zapiedziel często od rana do wieczora, a jak ktoś wyjeżdzą na
          konferencje to zwykle załatwia sobie finansowanie ze strony
          organizatorów. Niestety od czasu upadku komuny, a szczególnie
          wejścia do UE, Polska nie jest uznawana (zupełnie błędnie) za
          biedny, rozwijący się kraj. Nasi doktoranci często więc nie łapią
          się na fundowane przez organizatorów koszty przyjazdu i noclegu.
          Trzeba żebrać, szukać możliwośći jakbyśmy byli z jakiegoś biednego
          afrykańśkiego kraju. Po prostu wstyd ! Ludzie wstydzą się za swój
          kraj na każdym kroku. Stypendia na Zachodzie to kilka tysięcy euro
          (w Holandii najwyższe), a u nas jakieś żebractwo i przymieranie
          głodem. Za 1050 zł po zapłacie za wynajęcie pokoju zostaje połowa.
          Jak za to przeżyć ?

          Co to za gadki o wyjazdach zagranicznych po doktoracie. A gdzie mają
          siedziec ? Kto ich tu doceni ? po kilku latach dołowania i
          finansowego poniżania mają dalej tkwić na pensji asystenta za 1400
          zł, a potem adiunkta za 1700 zł, a po latach może się dochrapią 2500
          zł (pensje netto autentyczne z UWr)? Kim jesteś, żeby od tych ludzi
          wymagać bohaterstwa ?!


      • Gość: anonymus Re: A my? IP: *.magma-net.pl 06.02.08, 21:55
        Dyskutowanie na poziomie, komuś zabrać, aby dać komuś innemu nie ma sensu.
        Malutka uwaga. Paru doktorantów zatrudnionych w bibliotece pisało swoje prace
        podając m.in. książki. Żadnemu z nich korona z głowy nie spadła. Ile zarabiają?
        Wstyd pisać.
        • wielki_czarownik Re: A my? 06.02.08, 22:17
          Paru doktorantów zarabia siedząc na kasie w hipermarkecie. Co Ty na to?
          • Gość: anonymus Re: A my? IP: *.magma-net.pl 06.02.08, 22:23
            I ten co pracuje na kasie? też mu korona z głowy nie spada. Zauważalne zjawisko
            RÓWNAJ W DÓŁ.
            • wielki_czarownik Re: A my? 06.02.08, 22:32
              Pewnie, że nie spadła. Ale to "kasowanie" obyło się kosztem doktoratu niestety. Doba ma 24 godziny. Albo pracujesz albo się edukujesz.
      • Gość: qqq Re: A my? IP: *.ar.wroc.pl 07.02.08, 18:52
        Nie pocieszę cie.. W zeszlym roku zrobilem doktorat i zostalem zatrudniony na uczelni. Zarabiam mniej niż na studiach doktoranckich (styp+granty) ale za to mam 2x więcej roboty. No ale mówią ze po habilitacji to bedzie lepiej.... :)
      • Gość: terfere Re: A my? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 16:19
        Pensum doktoranta to 90 godzin rocznie! To daje w jedym semestrze 4
        lekcje tygodniowo, a w drugim 2.
        Moze lepiej uczyc w szkole za 800 zl na rękę i 18 lekcji w tygodniu
        plus zajecia dodatkowe???
        • Gość: doktorant Re: A my? IP: *.anonymouse.org 08.02.08, 16:36
          Chce powiedziec, ze moim zdaniem nauczyciele zarabiaja zdecydowanie
          za malo. I nauczycielem w szkole nie chce byc, bo praca jest ciezka
          a pieniadze marne.
          Teraz odniose sie do tego co napisales. Nie znam zadnego doktoranta
          ktory ma 90 godzin. Ja sam mam prawie 150 i prowadze zajecia z 4
          roznych przedmiotow! Do tego mam konsultacje za ktore nikt mi nie
          placi, pomagam przy egzaminach (tez nikt nie placi). Oprocz tego mam
          swoje wlasne zajecia, ktore koncza sie normalnymi egzaminami.
          Musze jeszcze znalezc czas na pisanie artykulow i swojego doktoratu.
          W wolnych chwilach przygotowuje sie do zajec, czytam referaty i
          sprawdzam kolokwia. Tak wiec te 90 godzin to jedna wielka fikcja.
          Ale chyba nie chodzi o licytowanie sie kto ma gorzej, ale o
          dzialanie w kierunku docenienia pracy tak zwanej inteligencji w
          Polsce. Chorym jest bowiem, ze czlowiek ukladajacy cegly zarabia
          wiecej niz nauczyciel czy naukowiec. Ja moge w kazdej chwili pojsc
          te cegly ukladac, ale czy ten robotnik zastapi mnie przy mojej
          pracy? Czy on napisze artykul z dziedziny fizyki, prawa czy
          medycyny? Czy poprowadzi zajecia z jezyka obcego?
      • Gość: aleef Re: A my? IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.08, 17:23
        Oj oj bidulki, z akademiku Was wyrzucają, stypendiów nie ma, nic tylko biadolić,
        tylko jakoś po swoich znajomych doktorantach takiej biedy nie widzę, może na
        forach się użalają, ale każdy z nich dostaje 1000 zł co miesiąc stypendium plus
        granty na badania, które można scharakteryzować w 90% jako wyrywanie kasy
        jedynie ok 10 % można uznać za badania coś wnoszące. Znam też doktorów i mogę
        powiedzieć, że żyją sobie oni świetnie, dostają minimum 3000zł ,za prowadzenie
        zajęć z zaocznymi wpada do kieszeni ok 2000zł plus pieniądze za ekspertyzy
        wychodzi z tego miesięcznie całkiem spora sumka.
        Mi nie odpowiadał system kształcenia w Polsce i wyjechałem za granicę dokładnie
        do Australii tam skończyłem odpowiednik polskiego doktoratu, jedyne co mogę
        powiedzieć to w Polsce doktorant ma akademik w którym często mieszka z rodziną
        za 300 zł, pieniądze dostaje tylko za bycie studentem studiów doktoranckich.
        A i jeszcze jedno w Australii i Nowej Zelandii pracownicy naukowi uniwersytetu
        mają gabinety 30 metrowe (doktoranci im wyżej tym większy gabinet), pracują na
        superszybkich komputerach i w zasadzie mają bardzo lekką, łatwą i przyjemną
        pracę - oczywiście to żart, ja pisząc doktorat korzystałem z pokoju mojego
        prowadzącego, komputery wysokiej klasy były i są tylko tam gdzie są niezbędne do
        pracy czyli na kierunkach ścisłych.
        Teraz mam okazję pracować z moimi kolegami z Uniwersytetu i jakoś nie widzę,
        żeby im tak żle się powodziło jak to opisujesz.
        • Gość: gg Re: A my? IP: *.e-wro.net.pl 11.02.08, 02:13
          Gość portalu: aleef napisał(a):
          > tylko jakoś po swoich znajomych doktorantach takiej biedy nie
          widzę, może na
          > forach się użalają, ale każdy z nich dostaje 1000 zł co miesiąc
          stypendium plus
          > granty na badania, które można scharakteryzować w 90% jako
          wyrywanie kasy
          > jedynie ok 10 % można uznać za badania coś wnoszące. Znam też
          doktorów i mogę
          > powiedzieć, że żyją sobie oni świetnie, dostają minimum 3000zł ,za
          prowadzenie
          > zajęć z zaocznymi wpada do kieszeni ok 2000zł plus pieniądze za
          ekspertyzy
          > wychodzi z tego miesięcznie całkiem spora sumka.

          Ty znasz, a ja jestem jednym z nich - na tym polega różnica. Minimum
          3000 zł ? Gdzie ? Po 15 latach pracy mam ledwie 2500 zł, a taki po 2
          latach ma 1700 zł. Za zajęcia z zaocznymi nikt u nas nie płaci,
          nadgodziny nam zlikwidowali. Jak ktoś nie ma szansy na ekspertyzy
          (czyli większość) to zostaje na gołej pensji, która jest mniejsza od
          kafelkarza czy robotnika na budowie. Pisz może o Australi bo o
          realiach w Polsce nie masz pojęcia.
    • wielki_czarownik Na uniwersytecie chcą podwyżek 06.02.08, 22:13
      Niestety na drugim roku. Takie są zasady.

      A teraz wrócę do finansów. Moje zdanie jest takie, że człowiek na doktoracie powinien skupić się na pracy naukowej. Nie na tym za co przeżyć, za co pojechać na konferencję czy skąd wziąć papier do drukarki.
      Jak przychodzę do pracy to mam głęboko gdzieś, co zrobię jak mi się skończy toner w drukarce (mam zapasowe w szafce), za co przeżyję miesiąc (pensja wpływa na konto) itp. Ja mam się skupić tylko na swojej pracy. Od innych spraw są ludzie. Jest księgowa, kadrowa, informatyk, zaopatrzeniowiec itp.
      Tak samo powinno być z doktoratem. Doktorant nie może się martwic o wszystko i zastępować 1000 osób (w tym księgową, prezesa, zaopatrzeniowca, informatyka itp).
      Doktorant powinien przyjść, dostać właściwe warunki pracy i tam ciężko zasuwać, skupiwszy się na pracy naukowej.
      Dzisiaj zaś musi swój czas i energię niepotrzebnie rozpraszać.
    • Gość: otoja Re: Na uniwersytecie chcą podwyżek IP: 156.17.58.* 07.02.08, 09:09
      Ludzie,
      przecież o to chodzi, żeby skłócić całe środowisko!! Ogólnie wiadomo, że nasz
      Uniwersytet to w większości zbiór ludzi, którzy mają żebracze uposażenia /to na
      tle innych uczeni/ poza oczywiście wybranymi!!!! Dobrze ktoś napisał ;CHiny, za
      chwilę Indie później jak Bóg da Korea i inne "ważne" kraje a my? zamiast
      obiecanej Irlandii zobaczymy pustą kieszeń Rektora i Bangladesz! Przecież o to
      chodzi aby wszystkie grupy od doktorów do pracowników technicznych solidarnie
      powiedziały tej polityce NIE!!!! Ale nie...ale nie... Polak musi tę krótką
      kołdrę rozszarpać na strzępy aby dla siebie zagarnąć jak najwięcej! Dlatego tak
      jest i dlatego mamy to co mamy i wszyscy biadolimy!!! Ostatni dzwonek po po
      wyborach na Uniwersytecie nie zdziałamy już nic! Zastanówcie się i....pracownicy
      Uniwersytetu Łączcie się!
      • Gość: kika Re: Na uniwersytecie chcą podwyżek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 16:15
        Gdyby tak Uniwersytet podarował Ogród Botaniczny i Muzea miastu
        Wrocław- to byłoby wiecej pieniedzy na pensje :))))
        Taki mam sobie biznesplanik :))). Oddam za darmo
    • Gość: amelia Na uniwersytecie chcą podwyżek IP: 156.17.58.* 07.02.08, 09:16

      Ludzie nie o to tutaj chodziło, żebyśmy teraz jedni przeciwko drugim ujadali.
      Problem godnych zarobków powinien nas połączyć we wspólnej mądrej walce o godne
      życie tu i teraz, wykorzystajmy więc to, nie odpuszczajmy władzy, bo ona zawsze
      będzie mówić,że nie ma pieniędzy, one są, ale źle dystrybuowane. Nie zamykajmy
      się w swoim
      egocentryzmie,połączmy siły, głośno i odważnie upominajmy się o swoje; żyjemy
      przecież w centrum Europy, a nie w Azji
      • tbernard Re: Na uniwersytecie chcą podwyżek 07.02.08, 10:49
        > egocentryzmie,połączmy siły, głośno i odważnie upominajmy się o swoje; żyjemy
        > przecież w centrum Europy, a nie w Azji

        A ci mieszkający w Azji to jakiś gorszy gatunek? Może podludzie?
        Takie dowartościowywanie się, że mieszka się tu a nie tam, lub ma się taki a nie
        inny kolor skóry i z samego tego faktu należy mi się coś więcej jest żałosne.
        Tymi kategoriami myślą tacy co to pod pewnym względem z poziomu przedszkolaka
        nie byli w stanie się wyrosnąć.
        Tak na marginesie Azja to też pl.wikipedia.org/wiki/Shinkansen
        Nie miałbym nic przeciwko takiej Azji u nas.
    • Gość: na zimno Perliscie blyskotliwa inteligencja! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.02.08, 13:57

      Zostan doradca rzadowym, zroooooooooobisz kaaaaaaaariere!
      Marnujesz sie tu na tym lokalnym forum.
      Zrob im bussines-plan dot. uprawy bananow, wykaz sie.

    • Gość: Metal Black Doktoranci... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.08, 00:21
      Byłbym ostrożny z podwyżkami. Znam temat od środka, obroniłem przed kilku laty doktorat na wrocławskiej uniwersyteckiej chemii. Niestety, problem polega na tym, że doktorantów jest po prostu zbyt wielu a przeciętny poziom realizowanych prac nie zawsze jest zbyt wysoki. Np. moja praca kompletnie nic nie wnosiła i była bezwartościowa, żałuję poniekąd, że kiedy się to stało jasne w okolicach połowy II roku zabrakło mi charakteru, żeby rzucić wszystko w diabły i ciągnąłem tę farsę do obrony po V roku. Niestety jest (a przynajmniej było w 1999, kiedy zaczynałem doktorat) tak, że dowolny samodzielny pracownik naukowy może przyjąć doktoranta, który przejdzie przez niezbyt rygorystyczne sito selekcji. Doktoratu rozpoczętego nie sposób nie skończyć, jeśli człek nie pokłóci się z promotorem, brak wyników nie jest tu żadną przeszkodą, załatwić publikacje to nie jest żaden problem, są pisma z IF-em rzędu 0,3-1, które przyjmą właściwie każdy chłam. Potem załatwia się recenzentów, żeby nie zrobili krzywdy i jest „OK”, ręka rękę myje. Do czego zmierzam - otóż te bardzo niskie stypendia są w takiej sytuacji pewnym zabezpieczeniem przed marnowaniem środków, i tak idzie ich wystarczająco dużo na takiej chemii na odczynniki czy sprzęt, które są potem na bzdury marnowane. Ja w tej chwili zajmuję się czymś zupełnie innym i nie narzekam, zarabiam pieniądze zdecydowanie większe niż gdyby doktorat się udał i zostałbym adiunktem i przyznam, że czułbym się moralnie dwuznacznie, mając świadomość, że byłem wtedy, wykonując pracę bezwartościową, nagradzany na przykład średnią krajową. Co do obciążeń dydaktycznych, nie ma co przesadzać, to wychodził raptem jeden dzień w tygodniu. A zresztą wielu tych, którym doktoraty wyszły pracuje teraz na PKB Stanów Zjednoczonych czy Holandii.

      Oczywiście, gdyby istniał rodzaj konkursu potencjalnych prac doktorskich i przed rozpoczęciem doktoratu jakaś komisja wybierała te potencjalnie rokujące nadzieje (jednak bezstronnie i rygorystycznie, nie na obowiązującej powszechnie zasadzie: Kazia wszyscy lubią, niech ma tego doktoranta do belwederskiego, profesorowi Kowalskiemu się nie odmawia - niech też ma), później istniał audyt, a doktorantów byłoby mniej, pobory mogłyby być zdecydowanie wyższe. Jednak przy obecnym systemie moje, podatnika, veto.
      • Gość: gg Re: Doktoranci... IP: *.e-wro.net.pl 11.02.08, 02:17
        Doktoranci to jedna sprawa, a płace to inna. Patologie są wszędzie,
        tylko czy na tej podstawie ktoś chce ukarać całe środowisko !
        • Gość: jot Re: Doktoranci... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.08, 07:45
          A nie przyszło wam do głowy, że Polska ciągle jeszcze jest biednym krajem? I że
          nie ma sensu porównywać się z Holandią czy GB? To oczywiście nie tłumaczy
          wszystkiego, ale...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka