stan.borys
15.02.08, 15:48
Kiedyś Pieronek nieopatrznie skrytykował Rydzyka za agresję. Choć
bardzo delikatnie, od razu czuł potrzebę wytłumaczenia: “Czy jest
coś nadzwyczajnego w dopominaniu się o szacunek do innych, nawet
jeśli druga strona nie podziela poglądów pierwszej?” Od pewnego
czasu zaszła w nim jednak duchowa przemiana. Już nie ma katolickich
ideałów ani szacunku do nikogo o innej niż klerykalna wizji państwa
i życia. Po śmierci Jana Pawła II odrzucił jego nauki. Teraz stanął
z Rydzykiem w szranki o rząd dusz, a jeszcze bardziej – o rząd
Tuska.
Mają z redemptorystą wiele wspólnego. Tę samą pogardę i nienawiść do
ludzi. Tę samą pychę, butę, bezczelność. Ten sam knajacki język. To
samo przekonanie o własnej nieomylności i takie samo chamstwo. W
innych sprawach się uzupełniają. Rydzyk jest specjalistą od ludzi
(oszust, czarownica) i infrastruktury (szambo, ogrzewanie
geotermalne). Pieronek od inwentarza żywego (krowy, psy, szczury).
Razem mają szansę zmienić oblicze polskiego Kościoła. Rydzyk i
Pieronek. Unia personalna katolicyzmu toruńskiego i łagiewnickiego.
Ziszczenie marzeń Konferencji Episkopatu Polski.
W wywiadzie dla Dziennika Pieronek dał kolejny w tym roku popis
chrześcijańskiej nienawiści do bliźnich. Miliony Polaków uznał
za “niemoralnych bezbożników”. Porównał do “psów i szczurów
opuszczających swoje kryjówki i idących na polowanie”. Naprawdę
chodzi o upolowanie rzetelnych podręczników do edukacji seksualnej i
tańszych, bo refundowanych, środków antykoncepcyjnych. To dla
biskupów zbrodnia. Podwójna. Raz, że będą w większych ilościach
stosowane. Dwa, że mniej pieniędzy będzie w budżecie na zachcianki
kleru.
Wywiad ukazał się w dniu posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i
Episkopatu. To nie przypadek, ale ostrzeżenie dla Tuska. Jak nie
będziecie grzeczni i nie dacie nam wszystkiego, czego chcemy, to i
was wyzwiemy od ostatnich. PO nie może puścić tego mimo uszu.
Niedługo księża będą jedyną grupą społeczno-zawodową, która nie
strajkuje, a popiera biskupobojny rząd. Nie ma jeszcze oficjalnego
komunikatu na ile rząd się przestraszył. Wiadomo tylko, że księża
chcą być konsultantami od polityki prorodzinnej i zapłodnienia in
vitro, czyli od tego, o czym pojęcia nie mają, a przynajmniej mieć
nie powinni. Ciekawa musiała być ta rozmowa ze ślepym o kolorach.