Gość: szkoda_gadać
IP: *.wroc.zigzag.pl
22.08.03, 20:11
Dzisiaj postanowiłam sie wybrac na zakupy do jednego z Centrów Handlowych.
Poszłam na firmowy autobus tegoż Centrum. W połowie trasy, z powodu jak się
później okazało , przeciążenia (zbyt dużo ludzi jechalo jak na wielkość tego
autobusu, niby nowy ale pojemnosć miał małą) stanął niemalże na śrdodku
ulicy. Wszyscy byli wielce zdziwieni, gdyz pierwszy raz się coś takiego
zdażyło (przynajmniej tak się mi wydawało). W pewnym momencie jeden z
pasażerów mówi, że zdażały sie juz takie sytuacje wcześniej ale zawsze
docierał do końca. Sądziłam , że to kwestia czasu kiedy ruszy, jednak
kierowca sie zdecydował wysadzić wszystkich (nigdy nie byłam w tych rejonach,
gdyż były to obrzeża Wrocławia) gdzieś na poboczu, a sam pojechał do serwisu
firmowego. Hmmm nigdy nic nie wiadomo co się przytrafi człowiekowi w ciągu
dnia... ale zdenerwowała mnie postawa kierowcy: zadzwonił gdzieś i
powiedział , że autobus jest chyba zepsuty i na tym się skończyło! Odjechał i
dopiero po 1h 15 min. przyjechał nastepny po nas. Było to o tyle przykre
wydarzenie, że nie zostaliśmy poinformowani czy w ogole przyjedzie ktos po
nas i kiedy to nastąpi? Kierowca szybko czmychnął z miejsca zdażenia i
pozostawił nas praktycznie na pastwę losu. Nikt nie wiedział, czy wracać czy
czekać? Sądzę, że skoro zdażąją się takie sytuacje to nie powinno sie
puszczać tych nowych autobusów! A jeżeli już dochodzi do czegos takiego to
chyba należy przyjechać po tych ludzi, którzy mieli pecha.