Dodaj do ulubionych

Przygoda z kanarem

07.01.02, 20:14
Kiedy bylem jeszcze w liceum jeden taki kapec podszedl do mnie kiedy moj 126
dojezdzal do petli na Krzykach. Bilety - zaczalem udawac ze szukam, a naprawde
czekalem az sie drzwi otworza. Ten gosc to byl dziadek, wiedzialem ze mu umkne,
zwlaszcza ze on kogos spisywal. No i rzeczywiscie, drzwi sie otwieraja, do
widzenia, patrze gosc leci za mna. Przystanalem w parku Poludniowym na mostku,
a on caly czas biegie, piana z pyska leci, zasapal sie biedak. Chcialem mu
powiedziec zeby se odpuscil bo jeszcze zawalu dostanie.
Nic z tego, pozwolilem mu sie gonic jeszcze przez 200-300 m potem
przyspieszylem i tyle mnie gosc widzial.

Teraz to chyba ja bym dostal zawalu gdybym mial sie przebiec 300 m.

Czy ktos ma jakies ciekawe doswiadczenia z kanarami we Wroclawiu?
Obserwuj wątek
    • Gość: tyrysek Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 20:28
      ja nie mialam tyle szczescia
      wracalam z jakiegos egzaminu, jeszcze pod wrazeniem, a tu nagle kontrola
      dalam dekadowke i okazalo sie, ze byla wazna, ale do poprzedniego dnia
      coz... nie mialam szans, by uciec- tlok w tramwaju i na przystanku (przejscie
      na swidnickiej), kanary- dwoch pokaznych rozmiarow samcow, a ja w stroju
      bynajmniej nie sportowym...
    • Gość: ktotam Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 00:38
      chwalić się kradzieżą? hm...
      • Gość: Marcin Kradziez? Niekoniecznie... IP: 212.160.183.* 08.01.02, 12:49
        Wytłumacz mi kto jest złodziejem:
        Babcia, ktora kupiła bilet imienny i niestety zapomniała go zabrać (starość,
        skleroza itp.). Nikt inny nie może na nim jechac. MZK niestety nie pozwoli
        babci na wyjasnienie sprawy i odkrecenie kary.
        Uważam, że w tym przypadku to MZK jest złodziejem, a nie taka pasażerka.
        Inny przykład kiedy babcia zapomni wpisać numeru legitymacji imiennej na
        znaczku, ktory własnie kupiła. Niestety nie wzieła okularów, bez ktorych nie
        była w stanie tego zrobic?
        Albo co ja mam powiedzieć na sytuacje, w ktorej kupiłem bilet, a tramwaje nie
        jeżdzą wg rozkładu? Oddać biletów nie mogę!
        Nie pochwalam celowej jezdy bez biletów, ale zdażają sie przypadki niezawinione
        i możliwe do wyprostowania. Niestety nie w naszym kraju/mieście.
        Zycze wszystkim wiecej obiektywizmu.
        • Gość: mjs Re: Kradziez? Niekoniecznie... IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 12:58
          Gość portalu: Marcin napisał(a):

          > Wytłumacz mi kto jest złodziejem:
          > Babcia, ktora kupiła bilet imienny i niestety
          zapomniała go zabrać (starość,
          > skleroza itp.). Nikt inny nie może na nim jechac. MZK
          niestety nie pozwoli
          > babci na wyjasnienie sprawy i odkrecenie kary.
          > Uważam, że w tym przypadku to MZK jest złodziejem, a
          nie taka pasażerka.

          MPK (a nie MZK) ma niewiele z ta sprawa wspolnego.
          Bardziej ZDiK. Na tzw. Zachodzie nawet jak masz bilet
          miesieczny na okaziciela i zapomniales go wziac, to
          mozesz sprawe "odkrecic". Tam jednak zlodziejstwo nie
          jest rozpowszechnione jak w Polsce (zreszta oni wszyscy
          stawiaja znak rownosci Polak=zlodziej - ciekawe dlaczego)

          > Inny przykład kiedy babcia zapomni wpisać numeru
          legitymacji imiennej na
          > znaczku, ktory własnie kupiła. Niestety nie wzieła
          okularów, bez ktorych nie
          > była w stanie tego zrobic?

          Wszyscy wszystko zapominaja w tym kraju. Zaraz nie beda
          pamietac, jak sie nazywaja.

          > Albo co ja mam powiedzieć na sytuacje, w ktorej kupiłem
          bilet, a tramwaje nie
          > jeżdzą wg rozkładu? Oddać biletów nie mogę!

          Przeczytaj sobie warunki swiadzczenia uslugi.
          Sa rozne mozliwosci w zaleznosci od tego, jak duze jest
          spoznienie.

          > Nie pochwalam celowej jezdy bez biletów, ale zdażają
          sie przypadki niezawinione
          > i możliwe do wyprostowania. Niestety nie w naszym
          kraju/mieście.
          Bo rozni zlodzieje w naszym kraju konsekwentnie temu
          zapobiegaja.

          > Zycze wszystkim wiecej obiektywizmu.
          I realizmu :-)
          • Gość: duzY Mylisz się. IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 13:42
            Brak biletu imiennego da się odkręcić.
            Skoro babcia zapomniała okularów to powinienes był jej pomóc.
            • Gość: mjs Re: Mylisz się. IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 14:12
              Gość portalu: duzY napisał(a):

              > Brak biletu imiennego da się odkręcić.
              A to zwracam honor.
              > Skoro babcia zapomniała okularów to powinienes był jej
              pomóc.
              Dobra, ja jej bym pomogl, ale fakt jest faktem, ze brak
              numerka na znaczku powoduje, ze bliet jest niewazny.

              Zreszta babcie sa najmniejszym problemem, jakos wiekszy
              problem widze w mlodocianych "gapowiczach"
              • Gość: duzY Właśnie ... młodzież IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 14:14
                rośnie w przeświadczeniu, że wykiwac kanara jest czyms wspaniałym. Czymś czym
                trzeba się pochwalić. I tą świadomość należy zmieniać piętnując bez litości
                takie zachowania.
            • Gość: Marcin To ty sie mylisz ! IP: 212.160.183.* 08.01.02, 14:15
              Gość portalu: duzY napisał(a):

              Generalnie to chcialem tylko wykazac w opisanej sytuacji, ze nie kazdy kto jedzie
              bez biletu jest zlodziejem.

              > Brak biletu imiennego da się odkręcić.

              ROTFL!!! Od kiedy i jak? Kto sprawdzi, czy taka pasażerka nie kupi i nie wypelni
              znaczka na bilet imienny juz po fakcie, gdzy ja zlapali?
              A moze sugerujesz, ze Panowie Kontrolerzy będą tak mili, że pojadą z babcia do
              domu, sprawdzić czy faktycznie bilet imienny jest w szufladzie?
              Babcia zabuli karę, mimo, że zlodziejem nie jest. A czy to nie jest wtedy
              złodziejstwem MZK to oceń sam.

              > Skoro babcia zapomniała okularów to powinienes był jej pomóc.

              To była hipotetyczna babcia ;)
              Ale to nie zmienia faktu, że takie sytuacje sie zdarzają, a niehipotetyczni
              Panowie Kontrolerzy i tacy ludzie jak Ty, uważaja niesłusznie każdego pasażera
              bez biletu za złodzieja.
              • Gość: mjs Re: To ty sie mylisz ! IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 14:24
                Czesto widuje nastepujaca sytaucje:
                ktos ewidentnie nie ma biletu, kombinuje bezczelnie,
                prawie ze to niby kontroler jest winny temu, ze on nie
                ma biletu, i co wtedy: caly autobus/tramwaj staje w
                jego obronie, jakim prawem, dlaczego, itp.

                Widzialem nastepujaca sytuacje, gosc jedzie bez biletu,
                na haslo kontrola, pokazuje Ksiazeczke Wojskowa, ze
                niby sluzba zasadnicza, ale kontroler sprawdza, czy te
                sluzbe ma rzeczywiscie wbita, i nie ma. Ale oczywiscie
                caly prawie autobus sie kloci, ze on niewinny.
                Tak to i ja moglbym jezdzic - to ze przeniesli mnie do
                rezerwy, to pomylka, ja przeciez na sluzbie.

                Widzialem tez uczciwych ludzi (ot zapomnieli, zagapili
                sie) zlapanych na jezdzie bez biletu - oni nie
                uciekaja, nie krzycza, nie obrazaja - niestety takich
                jest mniejszosc.
                • Gość: Marcin Re: To ty sie mylisz ! IP: 212.160.183.* 08.01.02, 14:37
                  Gość portalu: mjs napisał(a):

                  > Czesto widuje nastepujaca sytaucje:
                  > ktos ewidentnie nie ma biletu, kombinuje bezczelnie,

                  I to jest naganne. Taki musi zaplacic i juz. I to kontroler powinien uzyskiwać
                  wsparcie pasażerów w takiej sytuacji.

                  > Widzialem tez uczciwych ludzi (ot zapomnieli, zagapili
                  > sie) zlapanych na jezdzie bez biletu - oni nie
                  > uciekaja, nie krzycza, nie obrazaja - niestety takich
                  > jest mniejszosc.

                  Takich uczciwych wlasnie najbardziej boli, ze ponosza kare, mimo, ze nie sa
                  zlodziejami. Ja widuje tez sytuacje, kiedy ktos wyraża po prostu swój żal z
                  powodu dotkliwej kary i spotyka się z chamskim zachowaniem kontrolera - wtedy nie
                  dziwie sie ludziom, ze potrafia sie wstawić za takim gapowiczem.
                  Choc przyznam, ze czesto kontrolerzy wykazuja zrozumienie, moze nawet wspolczucie
                  (co oczywiscie nie zmienia faktu, ze gapowicz zaplaci).
                  • Gość: mjs Re: To ty sie mylisz ! IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 15:02
                    Gość portalu: Marcin napisał(a):

                    >
                    > Takich uczciwych wlasnie najbardziej boli, ze ponosza
                    kare, mimo, ze nie sa
                    > zlodziejami. Ja widuje tez sytuacje, kiedy ktos wyraża
                    po prostu swój żal z
                    > powodu dotkliwej kary i spotyka się z chamskim
                    zachowaniem kontrolera - wtedy n
                    > ie
                    > dziwie sie ludziom, ze potrafia sie wstawić za takim
                    gapowiczem.

                    I tu dochodzimy do sedna sprawy: z jednej strony chamscy
                    pasazerowie, a z drugiej chamscy kontrolerzy.
                    I jedni i drudzy psuja obraz kazdej ze stron.

                    Nie pochwalam chmstwa kontrolerow, to jednak, gdy tak
                    sobie pomysle, jakbym to ja mial sie uzerac z takimi
                    sytuacjami jak wyzej opisana, no to nie wiem, co bym zrobil.
              • Gość: duzY Re: To ty sie mylisz ! IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 14:34
                1. Panowie kontrolerzy nigdzie nie pojadą. Samemu trzeba na Ołbin z biletem się
                fatygować. Pokazać z wpisanym nr i już. Kontrolerzy nie wnikają kto jak gdzie i
                kiedy kupił. Ważne jest, że ma. A jak widze Ty sam od razu podejrzewasz, że
                kupił po fakcie etc (a podejrzliwość zarzucasz innym). To charakterystyczne.
                Poza tym nie wiem czy w połowie miesiąca można jeszcze kupic znaczek do biletu
                imiennego. Sto lat temu nie można było. jak jest dziś - nie wiem.
                2. Jazda bez ważnego biletu JEST złodziejstwem (umyslnym lub nie).
                • Gość: Marcin Re: To ty sie mylisz ! IP: 212.160.183.* 08.01.02, 14:53
                  Gość portalu: duzY napisał(a):

                  > A jak widze Ty sam od razu podejrzewasz, że
                  > kupił po fakcie etc (a podejrzliwość zarzucasz innym). To charakterystyczne.

                  A ty widze od razu podejrzewasz, ze jestem zlodziejem, ktory jezdzi bez biletu i
                  do tego gdy go zlapia mowi, ze ma bilet imienny i oszukuje!
                  To charakterystyczne...
                  PS. Wcale nie korzystam z uslug MZK ;)

                  > Poza tym nie wiem czy w połowie miesiąca można jeszcze kupic znaczek do biletu
                  > imiennego.

                  Mozna kupic w kazdej chwili.

                  > 2. Jazda bez ważnego biletu JEST złodziejstwem (umyslnym lub nie).

                  Wiec jeszcze raz wraca hipotetyczna babcia:
                  Wyjasnij mi w jaki sposob osoba, ktora zapomniala zabrac biletu (dekadowki, na
                  okaziciela, imiennego - obojetnie) cie okrada?
                  Przeciez kupila, bilet jest wazny i nikt inny na nim nie jezdzi! Podaj kwote
                  straty w zlotowkach, jaka ponosi MZK, gdy wazny bilet lezy u babci w szufladzie
                  zamiast w jej kieszeni.
                  • Gość: duzy Re: To ty sie mylisz ! IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 15:13
                    Żle zinterpretowałeś. Wcale Cię nie podejrzewam.
                    Złodziejstwem jest jazda bez biletu. Zapomniany imienny w domu jest do
                    odkręcenia. A jak zapomnisz wziąć pieniędzy (karty kredyt.) to każesz sobie
                    wlać benzyne za darmo? Jest powoiedzenie: kto nie ma w głowie ma w nogach.
                    Trzeba się wrócić. I nie epatuj staruszkami bo nie w tym problem. A jak złapią
                    złodzieja w sklepie i nie ma żadnej szkody wymiernej złotówkami to nie jest to
                    złodziejstwo? Mozemy sie tak bez końca demagogicznie przerzuzać.
        • Gość: ktotam Re: Kradziez? Niekoniecznie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 22:41
          a p czym ja mówię, o tych co jeżdzą celowo bez biletu. Spodziewałem się takich
          przykładów. Można MPK podac do sadu za straty poniesione w yniku nie dojechania
          do pracy. Należy do udowodnić i chcieć, bo można powiedzieć, że i tak nie nikt
          nie wygra. Wygra. Kupinie biletu, jest zawarciem umowy z przewożnikiem.
          Zapomnienie biletu nie jest tłumaczeniem. Jeżeli jest bilet imienny MPK bez
          problemów uznaje reklamacje.Pozdro
    • Gość: bromden Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 00:50
      kiedys jechalem autobusem do szkoly i zaczela sie kontrola, kanar spojrzal na
      moja karte (na okaziciela) i koniec, obok mnie stal koles, ktorego znalem z
      widzenia ze szkoly (rok mlodszy), dlugo szukal biletow, az w koncu stalo sie
      jasne, ze go nie znajdzie, wtedy ja wsunalem mu niepostrzezenie do reki swoj
      bilet, koles ani mrugnal i odegral ladna scenke przed kanarem, zaczal udawac, ze
      znowu szuka w teczce, i nagle, o, znalazla sie karta,

      pozniej jeszcze raz udalo mi sie zrobic taki numer, uratowalem zupelnie obcego
      kolesia, troche sie balem, czy mi odda bilet po wszystkim, oddal
      • Gość: tyrysek Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 00:58
        jezdzisz jeszcze autobusem? ktorym?
        ...tak na wszelki wypadek ;-))
      • Gość: kaak Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 01:00
        Gość portalu: bromden napisał(a):

        > kiedys jechalem autobusem do szkoly i zaczela sie kontrola, kanar spojrzal na
        > moja karte (na okaziciela) i koniec, obok mnie stal koles, ktorego znalem z
        > widzenia ze szkoly (rok mlodszy), dlugo szukal biletow, az w koncu stalo sie
        > jasne, ze go nie znajdzie, wtedy ja wsunalem mu niepostrzezenie do reki swoj
        > bilet, koles ani mrugnal i odegral ladna scenke przed kanarem, zaczal udawac, z
        > e
        > znowu szuka w teczce, i nagle, o, znalazla sie karta,
        >
        > pozniej jeszcze raz udalo mi sie zrobic taki numer, uratowalem zupelnie obcego
        > kolesia, troche sie balem, czy mi odda bilet po wszystkim, oddal

        Oszust z Ciebie kolego, a pózniej ja i inni musimy za Was płacić wysokie podatki
        i 2 zł za bilet MPK.

        • Gość: bromden Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 01:15
          Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
          Rozdział I - Zasady odpowiedzialności karnej
          Art. 1.
          § 2. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest
          znikoma.
          • Gość: ktotam Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 01:19
            Doprawdy?. Nie zmienia to faktu, że takie postępowanie jest zwykłą kradzieżą.
            Jazda bez biletu jest wykroczeniem. MPK może też sprawę "załozyć" sprawę w
            sądzie cywilnym.
            • Gość: jarq Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 01:26
              Jasne. Jak dla mnie jednak ważniejsza jest międzyludzka solidarność. Mogę
              poświęcić tą złotówkę na miesiąc byleby spotkać normalnych i życzliwych. Brawo
              Brondmen! Pozdrawiam!
              • Gość: tyrysek Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 01:33
                tak, tak, on ma racje...
                ale, jarq, usmiechnij sie!
                • Gość: jarq Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 01:36
                  Gość portalu: tyrysek napisał(a):

                  > tak, tak, on ma racje...
                  > ale, jarq, usmiechnij sie!

                  Tygrysku rogalik na mej twarzy od ucha do ucha! Mylą się Ci, którzy twierdzą, że
                  to zapalenie nerwów twarzowych. A wygląda to mniej więcej tak: :-)))))))))))) No
                  i nie mylić z 12-toma podwójnymi podbródkami!
                  • Gość: tyrysek Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 01:41
                    Gość portalu: jarq napisał(a):

                    > Gość portalu: tyrysek napisał(a):
                    >
                    > > tak, tak, on ma racje...
                    > > ale, jarq, usmiechnij sie!
                    >
                    > Tygrysku rogalik na mej twarzy od ucha do ucha! Mylą się Ci, którzy twierdzą,
                    > że to zapalenie nerwów twarzowych. A wygląda to mniej więcej tak: :-
                    )))))))))))) N o i nie mylić z 12-toma podwójnymi podbródkami!

                    powiem Ci w tajemnicy, ze gdy nerwy twarzowe proces zapalny dopadnie, usmiech na
                    Twej twarzy nie zagosci... czego, oczywiscie nie zycze!!!
                    • Gość: jarq Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.02, 01:45
                      Gość portalu: tyrysek napisał(a):

                      > powiem Ci w tajemnicy, ze gdy nerwy twarzowe proces zapalny dopadnie, usmiech n
                      > a
                      > Twej twarzy nie zagosci... czego, oczywiscie nie zycze!!!

                      No, aż tak doświadczony (na szczęście) na tym polu nie jestem. No ja nie życzę
                      tego nikomu. Ale za to pozdrawiam! :))

              • Gość: duzY jarq - rozumiem, że IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 10:55
                jak będą gonić złodzieja to w ramach międzyludzkiej solidarności utrudnisz
                pościg?
    • Gość: Jureek Re: Przygoda z kanarem IP: 62.8.156.* 08.01.02, 08:37
      To nie było we Wrocławiu, ale w Wiesbaden. Po godzinie 20 wsiada się tam do autobusu tylko
      przednimi drzwiami, a kierowca sprawdza bilety. Większość kierowców niespecjalnie przejmuje
      się tym sprawdzaniem, ale jest jeden taki, któremu ta odrobina władzy sprawia widoczną
      przyjemność. Ot, taki pruski służbista. Kierowca otworzył tylne drzwi dla wysiadających, a zanim je
      zamknął zdążyła przez nie wsiąść Murzynka z dwójką dzieci. Kierowca, właśnie ten "prusak" sprawdził
      bilety wsiadającym przednimi drzwiami, ale potem nie odjeżdżał tylko przez mikrofon wezwał do
      siebie Murzynkę, żeby pokazała mu bilet. Kobieta trochę zagubiona, albo też nie miała biletu, albo
      może nie rozumiała niemieckiego - w każdym bądź razie nie reagowała. Na to cham za kierownicą
      otworzył drzwi i, znowu przez mikrofon, kazał jej wysiadać. Przypomniałem sobie wtedy, że przecież po
      godz. 19 z jednego biletu miesięcznego mogą legalnie korzystać 2 dorosłe osoby i 3 dzieci, więc
      podszedłem do kierowcy, pokazałem mu swój miesięczny i powiedziałem, że ta pani i jej dzieci jadą
      ze mną. Prusaka o mało szlag nie trafił, próbował coś jeszcze bąkać, że powinna była wsiadać ze
      mną przodem, ale wtedy włączyli się inni pasażerowie, zbluzgali go z góry na dół, no i wreszcie
      odjechał.
      A ja miałem złośliwą satysfakcję, że mogłem utrzeć nosa bezdusznemu służbiście.
      Jurek
    • Gość: bonczek Re: Przygoda z kanarem IP: 10.85.101.* 08.01.02, 10:46
      1980 rok - Wrocław Biskupin.Złapał mnie kanar w ogórku w jakimś pospiesznym autobusie z literowym
      oznaczeniem.Nie miałem biletu więc spuściłem głowę nóżka zacząłem kręcic kółeczka i rżnę głupa że ja
      przyjezdny (mieszkałem już w Warszawie) nie wiem jakie bilety i gdzie jednym słowem wale w mankiet.
      Gośc twardy jak martenzyt prosi o legitymację szkolną.Daje ją pokornie i czekam na wyrok.Nagle słyszę bym
      sobie żartów nie robił bo legitymacja jest sfałszowana i to nie są moje dane.Ja w zaparte że wszystko jest ok i że
      to moja legitka.Kanar na to z ripostą że nie może byc numer mieszkania 919 (dziewięćset dziewiętnaście) bo w
      Polsce nie ma takich bloków i suma sumarum puscił mnie wolno.Ja naprawdę mieszkam pod numerem 919 a blok
      ma tylko 200 mieszkań (numeracja jest tylko prawdziwei warszawska).
      pozdrawiam - bonczek
      • mag_nolia Re: Przygoda z kanarem 08.01.02, 10:48
        ...przygody z kanarami...???
        ...phe...
        ...wolałabym...z kimś innym...
        • Gość: judyt Re: Przygoda z kanarem IP: 192.168.129.* 08.01.02, 11:48
          przygoda sprzed paru lat...
          Jechałam autobusem "na gapę" - trasa długa, Krzyki-Biskupin;
          strasznie się bałam, nerwowo patrzyłam głęboko w oczy wszystkim wsiadającym
          pasażerom (licząc, że uda mi się rozpoznać tych, których nie chciałam spotkać i
          w razie czego uciec)
          nagle ... weszli, podejrzana (udawana) swoboda w spojrzeniu, 2 olbrzymy w
          skórach, przypieli identyfikatory, drzwi się zamknęły, a przede mną najdłuższy
          odcinek trasy do kolejnego przystanku, tysiące świateł, korek (!!!!)
          Pot popłynął mi po...
          Pomyślałam, no cóż nie zdążę... zapłacę karę... i czekam już prawie pogodzona
          ze stratą paru ładnych złotych...
          Kontrolerzy natomiast sprawdzili bilety wszystkim, podkreślam WSZYSTKIM
          pasażerom autobusu, a było ich niewielu, ok. 6 osób, oczywiście na mnie nie
          zwracając uwagi kompletnie ! Ominęli mnie, schowali identyfikatory, poczekali
          aż autobus zatrzyma się na przystanku (jeszcze jakieś 4 min. !!!!!) i po prostu
          wysiedli.
          Długo nie mogłam się z tego otrząsnąć...
          A przecież w tym dniu nie miałam na głowie "czapki niewidki", na serio,
          sprawdzałam!
          • mag_nolia Re: Przygoda z kanarem 08.01.02, 11:51
            ...kiedyś miałam identyczny przypadek...jechałam z kolegą bez biletów..., a tu
            kontrol...kolega mnie poinstruował, by nie zwracać na nich w ogóle
            uwagi...chwycił za ręke...i odwróciliśmy się tyłem...pozując na jak najbardziej
            sumiennych pasażerów...było trochę ludzi...i nas ominęli...dziwnie
            niesamowite...ten kolega robił tak częściej, mówił, że zawsze mu się udaje...
    • Gość: duzY Re: Przygoda z kanarem IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 12:22
      Każda przygoda z kanarem kończyła się tak samo - konsekwencjami finansowymi. A
      jeździ się czasem bez biletu bez premedytacji, przez przypadek.
    • Gość: zlodziej Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 12:33
      Po co bawic sie w jezdzenie autobusem bez biletu 2/1zl?

      Udalo mi sie ukrasc dzis pare rzeczy w sklepie.
      Mialem szczescie, bo ucieklem ochronie.

      Ma ktos tez takie ciekawe doswiadczenia ze sklepami?

      pozdrawiam
      • Gość: judyt Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 192.168.129.* 08.01.02, 12:35
        cóż za barwa ironii... :)))
        • Gość: duzY Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 12:40
          W sumie problem ten sam, skala tylko różna. I (niestety) społeczna
          akceptowalność. Czyż jazda na gape nie jest pewnego rodzaju bohaterstwem? No to
          takim samym jest kradzież ze sklepu.
          • mag_nolia Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie 08.01.02, 12:41
            ...ale zdarza się ...bez premedytacji...!!!
            i nie jest przestępstwem...wówczas...!
            • mag_nolia Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie 08.01.02, 12:42
              chodziło naturalnie o podróż na gapę...kradzież-przestępstwo!
              • Gość: duzY Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 12:45
                Jest ... ale nieumyślnym.
                kary w Niemczech są relatywnie niższe (w stosunku do ceny biletów). Dlaczego?
                Bo nie ma społecznej akceptacji dla jazdy na gapę. Juz sam wstyd jakiego
                doświadcza sie przy złapaniu jest częścia kary. A u nas? Złapany jest butny i
                dumny. Ale z czego?
                • mag_nolia Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie 08.01.02, 12:47
                  ...faktycznie...od Niemców solidności można się uczyć...
                  PA!
                • Gość: Jureek Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 62.8.156.* 08.01.02, 13:01
                  Gość portalu: duzY napisał(a):

                  > kary w Niemczech są relatywnie niższe (w stosunku do ceny biletów).

                  Nie powiedziałbym, że niższe. Być może w finansowym wymiarze tak, ale w Polsce np. nie pójdziesz do
                  więzienia za jazdę na gapę, a w Niemczech jak najbardziej jest to możliwe.
                  Jurek
                  • Gość: duzY Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 13:02
                    Przy cenie za bilet jednorazowy przekraczającej 5 (byłych) DM kara była bodajże
                    30. O to mi chodziło. Więcej nic nie wiem.
                    Pzdr.
                  • Gość: mjs Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 13:34
                    Gość portalu: Jureek napisał(a):

                    > ale w Polsce
                    > np. nie pójdziesz do
                    > więzienia za jazdę na gapę, a w Niemczech jak
                    > najbardziej jest to możliwe.

                    Wszyscy jezdzacy na gape ida do wiezienia? Bez przesady.
                    Jak zaplacisz kare, to nikt sie ciebie nie czepia.

                    Za KAZDY mandat (nawet na 1 ex-marke) mozna tam
                    rzeczywiscie pojsc do wiezienia, ale tylko jak sie go nie
                    zaplaci.

                    • Gość: Jureek Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 62.8.156.* 09.01.02, 08:24
                      Gość portalu: mjs napisał(a):

                      > Gość portalu: Jureek napisał(a):
                      >
                      > > ale w Polsce
                      > > np. nie pójdziesz do
                      > > więzienia za jazdę na gapę, a w Niemczech jak
                      > > najbardziej jest to możliwe.
                      >
                      > Wszyscy jezdzacy na gape ida do wiezienia? Bez przesady.
                      > Jak zaplacisz kare, to nikt sie ciebie nie czepia.
                      >
                      > Za KAZDY mandat (nawet na 1 ex-marke) mozna tam
                      > rzeczywiscie pojsc do wiezienia, ale tylko jak sie go nie
                      > zaplaci.

                      Napisałem, że jest to możliwe, a to wcale nie znaczy, że każdy gapowicz idzie od razu siedzieć. I wcale nie
                      chodzi o to, czy się zapłaci, czy nie, ale o recydywę. Jeśli ktoś wielokrotnie został złapany na jeździe na
                      gapę, to nie jest to traktowane jako wykroczenie, tylko jako przestępstwo wyłudzenia usługi bez zamiaru
                      zapłacenia za nią, a za takie przestępstwo sąd może orzec karę więzienia (przeważnie około 2 tygodni).
                      Jurek

          • Gość: judyt Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 192.168.129.* 08.01.02, 12:47
            ale sam mówiłeś, że czasami "na gapę" jedziemy przez tak zwany przypadek;
            • Gość: judyt Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 192.168.129.* 08.01.02, 12:49
              chyba za długo pisałam tego posta... :-)
              • Gość: judyt Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: 192.168.129.* 08.01.02, 12:50
                tego przedostatniego, miał się pojawić trochę wcześniej...
            • Gość: duzY Re: Ukradlem pare rzeczy w sklepie IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 12:56
              Oczywiście. Zdarza się w najlepszych domach. Ale wtedy (gdy złapią) należy sie
              zawstydzic i z pokorą przyjąć karę. A nie chwalić się jak to się uciekło.
              Daltego dobra była ironia we wpisie o kradzieży ze sklepu. To to samo.
    • Gość: judyt Re: Przygoda z kanarem IP: 192.168.129.* 08.01.02, 13:04
      ...niee
      to nie jest to samo
      w szkole każdy choć raz sciągał (znaczy się korzystał ze spreparowanych
      materiałów przygotowanych specjalnie do zrobienie w balona nauczyciela) -
      OSZUKIWAŁ z premedytacją

      czy to jest to samo co kłamstwo ?
      • Gość: mjs Re: Przygoda z kanarem IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 13:36
        Tak, to jest cos w rodzaju klamstwa.
        Oszukujesz/oklamujesz sprawdzajacego twoje umiejetnosci,
        ze je posiadasz, podczas gdy ich nie posiadasz.

        Na Zachodzie jest to tepione, nie tylko przez
        nauczycieli, profesorow itp, ale takze przez innych
        uczniow, studentow...
        • Gość: duzY zastanawiająca jest determinacja ... IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 13:45
          ... z jaka poszukiwane jest usprawiedliwienie dla działań bezprawnych.
    • janek.p Do uczciwych ludzi 08.01.02, 14:57
      Dajcie sobie luzu, ludzie, opisuje Wam epizodzik z zycia licealisty a Wy
      robicie ze mnie zlodzieja. Teraz bym tego nie zrobil, moze nawet siebie samego
      potepiam za tamten czyn (+ nikomu bym juz nie uciekl, bo brzuch by mi nie
      pozwolil).
      Ile razy Wam sie zdarzylo kupic cos tanszego na gieldzie? Czy wszystkie
      programy na komputerze na ktorym piszecie do tego forum sa legalnymi kopiami?
      Caluski
      • Gość: mjs Re: Do uczciwych ludzi IP: *.wcss.wroc.pl 08.01.02, 15:04
        janek.p napisał(a):

        > Ile razy Wam sie zdarzylo kupic cos tanszego na gieldzie?
        Nigdy.
        Czy wszystkie
        > programy na komputerze na ktorym piszecie do tego forum
        sa legalnymi kopiami?
        Tak.

        • Gość: duzY Janku - nie chodzi ... IP: *.dtvk.tpnet.pl 08.01.02, 15:19
          ... o Twój przypadek sprzed lat. Chodzi o społeczną akceptowalność takich
          czynów. I o świadomość!
          Odpowiedź na twoje pytanie: 2 x Tak
          Dzis własnie kupiłem antene do auta wykręconą kilka dni temu. Nawet nie
          pomyslałem, że na giełdzie mógłbym kupić. Bo pewnie kupiłbym swoja i w ten
          sposób współdziałał ze złodziejem.
    • Gość: Homar Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 13:36
      Zdarzylo sie to mojemu sp. Dziadkowi. Jakies dziesiec-dwanascie lat temu
      pojechal z Krosna do Warszawy na delegacje. Po przyjezdzie wsiadl do autobusu
      i... skasowal bilet. Po pewnym czasie wsiadla kontrol. Przy moim Dziadku
      okazalo sie, ze bilety ma, ale KROSNIENSKIE! Zaczelo sie: skad ten bilet? w
      Warszawie sa inne, musi Pan zaplacic... Dziadek niewzruszenie twierdzil, ze nic
      z tego: ma wazny bilet i koniec. Panowie zaczynali sie szarpac za wasy.
      Jak sie skonczylo? Dziadek sie zdenerwowal i spytal: to ile chcecie? Ci: 50 000
      (kara wg taryfikatora byla inna, wyzsza). Jak dostali papierek do reki, to raz-
      dwa i juz ich nie bylo.
      • Gość: duzY Były takie czasy ... IP: *.dtvk.tpnet.pl 09.01.02, 13:39
        ... gdy jednorazowe bilety komunikacji zbiorowej ważne były w całej Polsce.
        Pewnie stąd przygoda dziadka.
    • Gość: ptak Re: Przygoda z kanarem IP: *.enh.org 13.01.02, 00:23
      Dziobnal mnie raz jeden kanar, sk..syn.
      • yetta Re: Przygoda z kanarem 13.01.02, 14:01
        To było tak...
        7-ka jadąca z Krzyków rusza spod hotelu Wrocław, a ja zamyślona słyszę nad
        uchem: ...bileciki poproszę do kontroli...
        sięgam odruchowo do kieszeni płaszcza, bo tam a nie w torebce trzymam bilet na
        okaziciela i zdziwiona patrzę na banknot 10- złotowy zamiast wspomnianego
        bileciku. Po prostu rano zmieniłam płaszcz...mówię więc cicho: nie mam...
        Płaci Pani na miejscu?..itd. Nie wiem czy mam pieniądze- ja na to trochę
        nieprzytomnie. A ile pani ma? No, 10 złotych...
        Może być - zgodzili się uprzejmie i szybko. Porwali mi z ręki banknocik i
        wyfrunęli jak to kanarkowie, bo akurat otworzyły się drzwi na przystanku.
        Z wrażenia przejechałam następny przystanek bez biletu...
        Miałam szczęście, nieprawdaż :) Tym bardziej, że w drugiej kieszeni
        miałam "zapomniane" pięćdziesiąt! :)
        • Gość: buth Re: Przygoda z kanarem IP: *.enh.org 13.01.02, 15:13
          to pewnie byl falszywy kanar
          • yetta Re: Przygoda z kanarem 13.01.02, 15:35
            Gość portalu: buth napisał(a):

            > to pewnie byl falszywy kanar
            Łapanie kanarów strojących się w cudze piórka to nie moja specjalność :)
    • Gość: mauser Re: Przygoda z kanarem IP: *.enh.org 23.01.02, 00:00
      Dziobnal mnie kiedys taki kanar.
      • Gość: kanar Re: Przygoda z kanarem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 00:03
        Gość portalu: mauser napisał(a):

        > Dziobnal mnie kiedys taki kanar.

        W odbyt?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka