kyos
29.07.08, 12:04
"Take Them Everything" - "Give Them Nothing"
takimi transparentami przywitał wrocławskich zawodników sektor pod Wieżą, najważniejszy dla obu klubów mecz sezonu okazał się jednak bardzo jednostronnym widowiskiem (już po wyścigu X rozstrzygnęła się kwestia punktu bonusowego), pokazując zasadniczą różnicę między nimi --WTS mimo słabszego teoretycznie składu w ciągu sezonu stał się prawdziwą drużyną, zbudowaną wokół jednego lidera, Jasona Crumpa, rzeszowska Stal natomiast mentalnie nie stanowi zgranej ekipy, żaden z doświadczonych i objeżdżonych stranieri (trójka "liderów" ze startami w GP na koncie) nie jest w stanie poprowadzić swojego zespołu do zwycięstw (nawet wygrana w Tarnowie była w głównej mierze zasługą... Romana Poważnego)
warto podkreślić, iż wrocławski Australijczyk, mimo iż sobotni trening miał mu służyć przede wszystkim przygotowaniu do startów po kontuzji, sprawdzał przygotowanie sprzętowe kolegów, uzyskiwane przez nich czasy, doradzał, nawet użyczył na mecz swój motocykl Mariuszowi Węgrzykowi :) w tym ostatnim przypadku nie za wiele to pomogło, SuperMario wrócił do swojej normalnej dyspozycji gdy na dwa ostatnie starty przesiadł się z powrotem na swój motor --niemniej stopień zaangażowania Crumpa we wrocławską drużynę pozwala mieć nadzieję że zostanie tu na przyszły rok :) o ile tylko WTS nie prześpi znów sprawy transferów
staranne przygotowania sprzętu oraz bardzo przyczepnego toru (acz znacznie bezpieczniejszego niż w poprzednim meczu z Tarnowem) znalazły odzwierciedlenie w postawie WTS-u, w którym w niedzielnym pojedynku nie było słabych punktów: każdy zawodnik z podstawowego składu przywiózł trójkę (do tego rezerwowy Sitera dwójkę bonusową), zaś wszystkie 5 bonusów zostały zdobyte w dubletach; rzeszowianie nie tylko nie wygrali indywidualnie żadnego wyścigu, ale również drużynowo, w wyścigu VIII, w którym jako dżoker wystartował Matej Zagar, Kenneth Bjerre nie dał bowiem rady wrocławskiemu juniorowi i padł remis 4:4
zawody bardzo pechowo już w I wyścigu zakończyły się dla juniorskiej pary Stali, podobnie jak w ubiegłym roku dla Nickiego Pedersena i Davey'a Watta; i tym razem obaj zawodnicy zostali odwiezieni do szpitala (Dawid Lampart miał zszywany pośladek --"udo", heh ;), co jednak dziwnie umknęło uwadze spikera, mec. Malickiego, zbyt zaaferowanego zwycięstwami wrocławian :/ tradycji stało się jednak zadośc, ponieważ tak samo w ubiegłym roku trybuny nie otrzymały od spikera żadnych informacji co do stanu zdrowia Watta i Pedersena ( przy tej okazji wraca kwestia przywrócenia drugiego rezerwowego, Stal praktycznie cały mecz odjechała bowiem w 5-kę )
do najciekawszych pojedynków należały
wyścig VI (Maciej Janowski wyszedł z I łuku jako pierwszy, jednak Crump minął partnera jak ekspres po zewnętrznej, a osamotniony junior na II łuku nie zdołał już zatrzymać Scotta Nichollsa )
wyścig IX (Krzysztof Słaboń do końca odpierał ataki Nichollsa, broniąc drugiej pozycji)
wyścig X (Węgorz ostro walczył o utrzymanie drugiej pozycji z Zagarem, w to wszystko wmieszał się zaś... Daniel Jeleniewski, prowadząc ze sporą przewagą na mecie drugiego okrążenia przed trybuną główną pojechał na jednym kole i prawie zrównał się z Węgorzem; do końca cała trójka jechał już w kontakcie)
wyścig XI (Słonik uciekł wszystkim ze startu, zaś Crump po przegranym starcie pięknymi nożycami "zrobił" Nichollsa na II łuku i przedarł się na drugie miejsce, do końca wyścigu pięknie asekurując Słonika)
wyścig XII (przed wyścigiem, w którym ze strony Stali wystąpił osamotniony Bjerre, wrocławska para jeszcze na torze uzgadniała taktykę --Jeleń startując z pola C miał wypchnąć Bjerre’a startującego z pola D, zaś Janowski miał pomknąć z pola A do przodu --Jeleń swoją część zrobił, jednak Maćkowi nie udało się zatrzymać ataku Bjerre’a na wyjściu z I łuku, choć przez pierwsze dwa okrążenia Jeleń próbował jeszcze blokować na zewnętrznej Bjerre’a by umożliwić EmDżejowi atak przy kredzie; po wyścigu EmDżej zrobił rundkę honorową i popisywał się jazdą na jednym kole ;)
wyścig XIV (na wyjściu z I łuku bark w bark wyszli w walce o drugie miejsce Dawid Stachyra od kredy i Słonik od bandy; Stachyra jednak na prostej nie zostawił wrocławianinowi miejsca, z czego skorzystał jeszcze Nicholls --po wyścigu Słaboń miał sporo pretensji do Stachyry, na drugim biegunie znajdował się natomiast Ogór robiący rundkę honorową i chwytający się za plastron jakby chciał powiedzieć "dla WTS-u")
wyścig XV (godne i adekwatne zwieńczenie spotkania; w pierwszej odsłonie Crump po przegranym z Zagarem starcie na wejściu w łuk odszedł na zewnętrzną, wypchnął Bjerre’a, ten zaś podciął Jeleniewskiego; w powtórce w pełnym składzie scenariusz się powtórzył, Crumpowi znów uciekł Zagar, jednak tym razem Jeleń nauczony przykrym doświadczeniem nie czekał tylko od razu ściął do krawężnika i na wyjściu z łuku minął zaskoczonego Słoweńca, znakomitym manewrem przechodząc z pozycji ostatniej na pierwszą; wkrótce do Jelenia dołączył Crump i do końca wrocławianie pięknie pojechali parą)
z drużyny rzeszowskiej na wyróżnienie zasługuje jedynie Matej Zagar i... Dawid Stachyra; kompletnie zawiedli Davey Watt (rewelacja ubiegłego sezonu), Scott Nicholls (tylko jeden udany atak, w wyścigu VI; w wyścigu III miast gonić Jelenia, puścił przed siebie Stachyrę) oraz zwłaszcza Kenneth "Ile Cię Trzeba Cenić” Bjerre (bezbarwny występ, co unaocznił wyścig XII w którym sporo musiał się napocić by obronić pozycję przed juniorem; jak widać ważna jest nie tylko wysokość gaży, ale też klub w jakim się startuje i jego oczekiwania)
ze strony wrocławskiej wielki dzień miał Daniel Jeleniewski (bezbłędny na starcie, a nawet jeśli nie to bezbłędny w I łuku --wyścig XV ;) --i to byłoby na tyle zaskoczeń
wbrew bowiem stwierdzeniom pana Jarosława Garbacza ("Największe słowa uznania należą się jednak Mariuszowi Węgrzykowi i Krzysztofowi Słaboniowi, którzy wreszcie pokazali, że także oni są w stanie zdobywać punkty i walnie przyczynić się do zwycięstwa drużyny.") oraz pana Marcina Perlińskiego (www.sportowefakty.pl/zuzel/2008/07/28/atlas-jedzie-dalej-atlas-wroclaw-marma-rzeszow-6230-relacja/ "Znakomita postawa Atlasu na tle słabiutkiej Marmy to duża zasługa Jasona Crumpa, który nie dość że w starciu z rzeszowianami wywalczył 13 punktów + 2 bonusy, to także podczas sobotniego treningu zajął się osobiście ustawieniami motocykli swoich kolegów z drużyny i udzielaniem cennych wskazówek. Zadowolony z postawy Australijczyka był kierownik Atlasu Dariusz Śledź – Bardzo pomógł nam Jason. Nie tylko ustawiał kolegom silniki, aby spisywały się jak najlepiej na nawierzchni wrocławskiego toru ale także użyczył on nam swojego sprzętu. Jego motocykle czekały w gotowości. Cały czas nas także mobilizował do walki. To jest prawdziwy lider. (...) Efekt pracy Crumpa widać było także w przypadku Krzysztofa Słabonia i Mariusza Węgrzyka. Obaj wreszcie pojechali na poziomie, który się od nich oczekuje.") Węgorz w k-a-ż-d-y-m meczu we Wrocku punktował co najmniej przyzwoicie (8+2 w 5-iu przeciwko Unii Leszno, 7+2 w 5-iu przeciwko ZKŻ-owi, 11+3 w 5-iu przeciwko Unii Tarnów), a do tego słabszy początek niedzielnego spotkania miał akuratnie na sprzęcie Crumpa (!); w przypadku zaś Słabego fatalne występy w kolejkach II-VIII wynikały raczej nie ze złego przygotowania sprzętowego, lecz z psychiki --zbyt duże oczekiwania wobec siebie (wystarczy przypomnieć sobie co mówił na konferencjach w przerwie zimowej) powodowały że ręce same mu się otwierały na kierownicy --kiedy prawie wszyscy już go skreślili, okazało się że jadąc na luzie jest w stanie robić miłe niespodzianki (mecz w Lesznie)